Naturalne wzmacnianie odporności cz. 3 – zdrowy sen

Dzisiaj w cyklu o naturalnym wzmacnianiu odporności chciałabym poruszyć ważny temat, który dla wielu osób jest dość problematyczny. O odpowiednią ilość i jakość snu czasami jest nam trudno zadbać, mimo że jest to podstawa prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu.

A nie wiem, czy spotkaliście się kiedyś z taką sytuacją, że wróciliście do domu na przykład przemarznięci i trzęsąc się z zimna byliście już przekonani, że skończy się to co najmniej przeziębieniem, a następnie położyliście się wyjątkowo wcześnie spać i następnego dnia obudziliście się jak nowo narodzeni…? Mnie zdarzyło się to nie raz.

I podobną sytuację miałam kilka dni temu – spędziłam kilka godzin chodząc po lesie i chociaż wtedy odczuwałam komfort cieplny, po powrocie do domu trzęsłam się z zimna. Już nawet nie chciało mi się czekać, aż przygotuje się dla mnie mikstura imbirowa, nawet o nią nie prosiłam, wypiłam kieliszek rozgrzewającej nalewki porzeczkowej mojej cioci i poszłam spać. Nic mnie nie rozłożyło, ale to oczywiście mógł być fałszywy alarm.

Ale starczy już tych przykładów – przejdę do sedna. Sen ma ogromny wpływ na działanie naszego układu immunologicznego. Aby organizm mógł walczyć z atakującą go infekcją, musi być odpowiednio zregenerowany i w pełni sił. Niestety w tym nie pomogą nam żadne suplementy czy cudowne eliksiry. Nie pomoże nawet wspaniałe działanie czosnku. Nic nie jest w stanie zastąpić tego całkowicie darmowego leku i kosmetyku jakim jest sen.

No tak, ale co zrobić, kiedy codziennie musimy wstać np. o 6 i na to nie można nic poradzić? Od razu nasuwa się odpowiedź, aby wcześniej kłaść się spać, ale istnieje też inna teoria na ten temat i na pewno warto ją na sobie przetestować.

Teoria ta opiera się na tym, że nasz sen składa się z cykli i faz. Podobno najważniejsze jest aby nie przebudzić się w trakcie cyklu, tylko po jego zakończeniu. Cykl trwa średnio ok. 90 minut, dlatego ustawiając budzik należy uwzględnić czas na zasypianie (przeciętny człowiek potrzebuje na to ok. 15 minut), a następnie sen o długości wielokrotności 90minutowego cyklu. Ta długość cyklu może się trochę różnić u każdego, dlatego na początku trzeba poeksperymentować. Podobno kiedy utrafi się w TEN moment, od razu się to odczuje, bo człowiek budzi się wypoczęty i wyspany.

Wydaje się proste 🙂 ja sama nie testowałam tego na sobie – mam to szczęście, że od grubo ponad 2 lat nie korzystam z budzika, bo sama (lub z pomocą psa) budzę się o odpowiedniej porze. Wyjątkiem były np. wyjazdy w delegację, kiedy budzik dzwonił czasem nawet i o 4.30, ale nie miałam wtedy głowy do liczenia cykli ;).

Oczywiście mogłabym tu napisać jeszcze o higienie snu, czyli co robić przed zaśnięciem, a czego nie robić aby ten sen był „pełnowartościowy”, ale jestem pewna, że wiecie takie rzeczy :). O teorii z cyklami snu na pewno też większość z Was wie, dlatego od razu zapytam – próbowałyście, stosujecie? Pomaga?

 

Kategorie: Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • słyszałam kiedyś nawet za taką aplikacja, która bada sen :))

  • Nie stosowałam nigdy czegoś takiego, po prostu nastawiam budzik i idę spać 🙂

  • Ja tez na wlasnej skorze odczulam wartosc snu. Kiedy wiele lat temu w klasie maturalnej zaniedbywalam go (z wiadomych powodow) na wiele lat podkopalam sobie zdrowie. Sen jest bardzo wazny dla dzieci, bo w czasie snu dzieci rosną, a jego zaburzenia mogą i to wydaje mi sie bardzo bardzo wazne zachwiac rozwoj fizyczny dziecka. Ostatnimi czasy moj sen jest troche zaklocony przez moją malą coreczke, ktorą karmie piersią. A to wlasnie moment w zyciu, kiedy trzeba na prawde zadbac o sen i lapac kazdą wolną chwilke, by nadrobic brak snu nocą. Inaczej ogarniają nas czarne mysli i chorobska. Choc mi czosnek (moj ukochany) pomaga na wszystko (razem z glinką zieloną). pozdrawiam hardaska.

  • Rany jaki cudowny blog! Już go uwielbiam! Ja wiem, ze każdy lubi co innego, ale Twój blog podoba mi się najbardziej ze wszystkich blogów jakie czytałam do tej pory! Może jestem subiektywna (na pewno 😉 ), ale jest tu bardzo pozytywna energia – w tekstach, w zdjęciach, w Twoim podejściu do życia. Czuć, że życie Cię cieszy, że Ci smakuje. Napisze tak: jak będę „duża, to chciałabym taka jak Ty” 😉

    • Ojej, aż nie wiem jak odpowiedzieć na tyle miłych słów :). Tym bardziej, że to pozytywne podejście jest u mnie w dużej mierze wypracowane i cały czas nad nim pracuję walcząc ze swoją podatną na spadki nastroju naturą. Więc z tą moją pozytywnością to nie jest do końca tak, chyba nie zasłużyłam na ten komplement 🙂 ale bardzo dziękuję!

  • No i z tej ekscytacji zapomniałam napisać, że jeśli chodzi o sen to mam dokładnie tak, jak napisałaś. Nawet leki mi nie pomogą jeśli po ich zażyciu nie położę się spać. Natomiast wielokrotnie zdarzyło mi się zdusić chorobę w zarodku tylko i wyłącznie snem. Po prostu wróciłam do domu wcześniej i np. od 16 padłam i spałam do następnego dnia. A następnego dnia byłam zupełnie zdrowa 🙂

  • Gdy czuję zbliżające się przeziębienie, podobnie jak Ty, kładę się spać 😉
    Nie liczyłam półtoragodzinnych cykli snu. Kiedyś słyszałam o metodzie 3-godzinnej, czyli, że należy spać wielokrotność 3 godzin, ale niestety na mnie to nie działała.

  • Coś mi zniknął mój poprzedni wpis 🙁 Chciałam tylko napisać, że dziś dopiero trafiłam na Twój blog i zakochałam się z miejsca! Czytam sporo dobrych blogów, ale Twój wyjątkowo przypadł mi do gustu. Atmosfera, zdjęcia, tematy, wszystko to tworzy bardzo pozytywny klimat, ale nie taki cukierkowo-lukrowany. Czytając Twoje wpisy mam ochotę smakować życie, a co jeszcze lepsze – zauważam w moim życiu różne pozytywne rzeczy 🙂
    Na koniec powiem tak – „jak będę duża chciałabym być taka jak Ty” 🙂

    • Poprzedni komentarz też dotarł, nawet na niego odpisałam 🙂
      Tutaj dodam jeszcze tylko, ze Twój blog tez jest piękny, bardzo trafia w mój gust i dziś wieczorkiem wezmę się za nadrabianie wpisów na nim 😉

  • Nigdy nie stosowałam i przyznam, po raz pierwszy słyszę, a brzmi ciekawie.
    I zgodzę się, że sen jest ważny bardzo o ile nie najważniejszy, wystarczy poczytać o badaniach nad szczurami które pozbawione sny zdychały o wiele szybciej niż np pozbawione wody i jedzenia :/
    Muszę też zadbać w końcu o swój sen, żeby co rano poczuć że sie obudziłam a nie zmartwychwstałam 😀
    xoxo

  • Ja np. jak jestem zastresowana albo właśnie przeziębiona czy osłabiona to zawsze staram się to przespać 🙂 I działa zawsze 🙂
    A o cyklach snu słyszałam, ale nie potrafię tego przełożyć na praktykę..
    Fajnie masz, że nie używasz budzika, podziwiam 🙂

  • Nie stosowałam tej metody, brzmi ciekawie.
    U siebie zauważyłam, że jeśli śpię b. krótko, to po 5, 6 godz. snu czuję się rozbita, ale po 4 nie. Czasem nawet celowo, wiedząc, że i tak będe mało spać, robię cos dłużej wieczore, żeby przespac dokładnie 4 godziny. Wtedy funkcjonuję normalnie mniej więcej do 18, kiedy dopada mnie ogromne zmęczenie i oczywiście muszę odespać.

    W ogóle kocham spać. 8-9 godzin to ulubiona długość snu. Najchętniej do 8.30 rano. Dużo rzeczy mogłabym robić w łóżku, oczywiście czytać, słuchać muzyki, a od niedawna mam laptop, więc – jak teraz – leżę z nim. Uwielbiam wieczory, gdy leżę i robię coś dla przyjemności, wiedząc, że w każdej chwili mogę zgasić światło i zasnąć.

    I jak parę komentujących kładę się nieraz wcześnie spać i śpię do następnego dnia. Potem czuję się dużo lepiej.

  • Oj sen, trzebaby więcej i trzebaby przestać być takim okrutnym nocnym markiem…
    (O właśnie, piszę to o 2:07…)
    Cudny post!