Rób swoje zdjęcia!

Chciałam poruszyć ten temat przy okazji przeglądu tygodnia, ale jednak tak się rozpisałam, że powstanie z tego osobny post. Bo temat moim zdaniem jest ważny, ale ja chcę podejść do niego z nieco innej strony. A z jakiej, to przekonacie się w dalszej część wpisu, na razie powiem o co w ogóle chodzi 😉

Przywłaszczanie sobie czyichś zdjęć z sieci. To odwieczny problem blogerów, mnie jeszcze na szczęście (chyba) nie dotknął, ale znając życie – to kwestia czasu. Ale jest coś czego my sami, tzn. blogerzy – często nie bierzemy pod uwagę. Nie chcemy aby ktoś bezprawnie dodał gdzieś na swojej stronie nasze zdjęcie, ale sami często (być może nieświadomie) robimy innym dokładnie to samo.

Na blogach, które odwiedzam widuję dużo zdjęć „pożyczonych” z internetu… Nie przeszkadza mi to, ale chcę poruszyć ten temat bo być może wynika to z niewiedzy blogerów. Wiele osób znajdując zdjęcie np. na Pinterest czy innym tego typu serwisie z inspiracjami uważa, że może to zdjęcie wykorzystać i  ze podpis „zdjęcie pochodzi z Pinterest.com” zwalnia go z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tak nie jest i wie o tym każdy, kto zadał sobie trud przeczytania regulaminu takiego serwisu. Pytanie tylko czy ktoś chce przestrzegać zasad tego regulaminu, ale o tym na końcu ;).

W każdym razie – ja dołączam do „Makóweczkowej kampanii społecznej” i również uczulam na zjawisko udostępniania nie swoich zdjęć.

Ja jakiś czas temu podjęłam decyzję, że chcę na swoim blogu używać wyłącznie swoich zdjęć. Na samym początku korzystałam z darmowych stocków albo np. w poście z inspiracjami balkonowymi dodałam fotki znalezione w sieci i podałam linki do dokładnego źródła (zdjęcia z Pinterest mają inne źródło, Pinterest nie jest źródłem), ale to i tak się na mnie zemściło – niektóre materiały zniknęły z sieci a moje posty straszyły pustymi miejscami po nich. Nie zobaczycie ich już na moim blogu, bo nie chcę mieć na nim takiej niedopracowanej treści.

I może powinnam tu zaznaczyć – ja nie chcę nikogo oceniać ani potępiać, osobiście nie zrezygnuję z czytania lubianego blogera tylko dlatego, że kopiuje zdjęcia z sieci. To nie mój biznes jak ktoś decyduje się prowadzić swojego bloga. Przecież są blogi, które opierają się głównie na udostępnianiu różnych zdjęć z sieci i ja takie miejsca też odwiedzam.

Chodzi mi o coś zupełnie innego – ja chcę Was namówić do robienia własnych zdjęć zamiast korzystania z cudzych… Z prostego powodu – to rozwija! Wiadomo, że bardzo łatwo jest dodać do notki ładne, znalezione w sieci zdjęcie. Ale czy to nie jest zbyt proste dla ambitnych ludzi, którymi zazwyczaj są blogerzy? Tyle piszemy o samorozwoju… A w tak kluczowych dla bloga sprawach mamy iść na łatwiznę? Tak, wchodzę Wam trochę na ambicję, ale mam w tym swój interes – sama też preferuję blogi, na które autor sam robi zdjęcia i chciałabym aby takich blogów było jak najwięcej. Czy nie warto się rozwijać w tym kierunku? Serwisy typu Pinterest czy weheartit.com służą do inspiracji, a nie do rozpowszechniania zawartych tam zdjęć na inne strony internetowe. W sumie to może pokażę na przykładzie – ładne zdjęcie, prawda?

Popularny motyw na blogach. Nic dziwnego, idealne aby zamieścić je w poście o urokach jesiennych wieczorów pod kocem, z dobrą lekturą…

Ale gdyby tak zrobić takie zdjęcie samodzielnie? Ruszyć tyłek, przygotować sobie taką gorącą czekoladę, zrobić bitą śmietanę albo kupić pianki i zrobić takie apetyczne i zarazem klimatyczne zdjęcie samemu? Ja tu widzę podwójną korzyść 🙂

Kolejny przykład – ostatnio na blogach i fanpage’ach pojawiło się mnóstwo pięknych zdjęć jesieni nawiązujących do października. Np. takich.

Przygotowałam tak na szybko swoją interpretację – zdjęcie pstryknięte telefonem, wczoraj na spacerze z psem, teraz obróbka zajęła mi 5 minut. Gorsze? Może dla niektórych tak, ale najważniejsze, że moje :).

october

Przygotowanie własnych zdjęć do posta to większy wysiłek, niż przygarnięcie ich z sieci, ale… czy nie warto? Zyska na tym nie tylko blog, ale przede wszystkim wy. Robienie własnych zdjęć daje masę satysfakcji, wcale nie trzeba mieć do tego lustrzanki, statywu i innych gadżetów. Na zdjęciu liczy się „to coś”, a „to” musimy sobie wypracować. I z każdym kolejnym tematem do obfotografowania będzie nam to przychodziło znacznie łatwiej.

Oczywiście są takie posty, w których nie da się oprzeć wyłącznie na własnych zdjęciach. Np. wnętrzarskie czy różnego rodzaju wish listy. Zazwyczaj jest tak, że zdjęcia produktów w sklepach internetowych są dodawane również po to, aby były rozpowszechniane dalej przez serwisy internetowe, czy właśnie blogerów (oczywiście z podanym źródłem). Bardzo bym się zdziwiła, gdyby jakiś sklep internetowy odezwał się do blogera z prośbą, aby ten usunął ich zdjęcie ;). Co do postów wnętrzarskich – tutaj już wolałabym znaleźć autorów zdjęć i zwyczajnie zapytać ich o zgodę.

Oczywiście można też totalnie olać prawa autorskie, jest małe prawdopodobieństwo, że jakiś autor fotki np. z USA trafi na naszego bloga. Jeszcze mniej prawdopodobne jest, że nas za to pozwie i wygra. Ale czy o to w tym chodzi aby być sprytniejszym? Ja wolę stosować się do takiego prostego polskiego powiedzonka – nie czyń drugiemu co tobie nie miłe :).

I tym optymistycznym akcentem… Kończę ten kolejny w tym tygodniu apel. Ostatnio ciągle czuję misję 😉 mam nadzieję, że wybaczycie 😉

Kategorie: Uncategorized

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ann

    przyznam, że dałaś mi trochę do myślenia, chociaż jak zaczęłam czytać Twój post, to nie do końca się z Tobą zgadzałam. Bo jednak zrobienie fajnych zdjęć na bloga zajmuje trochę czasu, możliwości znalezienia odpowiednich okoliczności przyrody 😉 Ja na przykład wracam teraz po pracy do domu, kiedy się już ściemnia, a dysponuję najzwyklejszą cyfrówką i trochę jednak wątpię, że takie zdjęcia będą atrakcyjne (a nie znam też programów do obróbki zdjęć – przy okazji może coś polecisz?), ale z drugiej strony na moim drugim blogu, kulinarnym, wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i robienie ich sprawia mi ogromną satysfakcję i z przyjemnością też je oglądam, tylko niestety rzadko też dodaję posty, bo staram się, aby każdy przepis miał swoje zdjęcie. Rozpisałam się trochę, ale temat rzeczywiście ważny. I kończąc czytać tego posta pomyślałam sobie, że chociaż spróbuję robić te zdjęcia, a nie zaczynam od marudzenia i nastawienia, że na pewno się nie uda. Dzięki Ci za ten post 🙂

    • Ja z kolei rozumiem Twoje nastawienie, bo też mam bloga kulinarnego i wiem, jak wymagająca jest fotografia kulinarna 🙂 z powodów, który opisujesz mój blog kulinarny jest aktualizowany średnio raz na miesiąc ;). Ale z takimi zdjęciami na bloga jest trochę inaczej. Nie wszystkie zdjęcia potrzebują światła dziennego, niektóre właśnie wręcz przeciwnie. Zdjęcia plenerowe można robić w weekend. Ogólnie często planujemy wpisy z wyprzedzeniem, więc i zdjęcia możemy robić na zapas. Czasami potrzebny jest tylko aparat w telefonie, aby uwiecznić jakąś chwilę.

      Jeśli chodzi o program to bardzo polecam bezpłatny program Photoscape. Ja przez długi czas korzystałam tylko z niego i w zasadzie nadal 90% zdjęć obrabiam tylko w nim. Jest bardzo prosty, na pewno sobie poradzisz z obsługą 🙂

  • Ann

    przyznam, że dałaś mi trochę do myślenia, chociaż jak zaczęłam czytać Twój post, to nie do końca się z Tobą zgadzałam. Bo jednak zrobienie fajnych zdjęć na bloga zajmuje trochę czasu, możliwości znalezienia odpowiednich okoliczności przyrody 😉 Ja na przykład wracam teraz po pracy do domu, kiedy się już ściemnia, a dysponuję najzwyklejszą cyfrówką i trochę jednak wątpię, że takie zdjęcia będą atrakcyjne (a nie znam też programów do obróbki zdjęć – przy okazji może coś polecisz?), ale z drugiej strony na moim drugim blogu, kulinarnym, wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i robienie ich sprawia mi ogromną satysfakcję i z przyjemnością też je oglądam, tylko niestety rzadko też dodaję posty, bo staram się, aby każdy przepis miał swoje zdjęcie. Rozpisałam się trochę, ale temat rzeczywiście ważny. I kończąc czytać tego posta pomyślałam sobie, że chociaż spróbuję robić te zdjęcia, a nie zaczynam od marudzenia i nastawienia, że na pewno się nie uda. Dzięki Ci za ten post 🙂

    • Ja z kolei rozumiem Twoje nastawienie, bo też mam bloga kulinarnego i wiem, jak wymagająca jest fotografia kulinarna 🙂 z powodów, który opisujesz mój blog kulinarny jest aktualizowany średnio raz na miesiąc ;). Ale z takimi zdjęciami na bloga jest trochę inaczej. Nie wszystkie zdjęcia potrzebują światła dziennego, niektóre właśnie wręcz przeciwnie. Zdjęcia plenerowe można robić w weekend. Ogólnie często planujemy wpisy z wyprzedzeniem, więc i zdjęcia możemy robić na zapas. Czasami potrzebny jest tylko aparat w telefonie, aby uwiecznić jakąś chwilę.

      Jeśli chodzi o program to bardzo polecam bezpłatny program Photoscape. Ja przez długi czas korzystałam tylko z niego i w zasadzie nadal 90% zdjęć obrabiam tylko w nim. Jest bardzo prosty, na pewno sobie poradzisz z obsługą 🙂

  • Ann

    przyznam, że dałaś mi trochę do myślenia, chociaż jak zaczęłam czytać Twój post, to nie do końca się z Tobą zgadzałam. Bo jednak zrobienie fajnych zdjęć na bloga zajmuje trochę czasu, możliwości znalezienia odpowiednich okoliczności przyrody 😉 Ja na przykład wracam teraz po pracy do domu, kiedy się już ściemnia, a dysponuję najzwyklejszą cyfrówką i trochę jednak wątpię, że takie zdjęcia będą atrakcyjne (a nie znam też programów do obróbki zdjęć – przy okazji może coś polecisz?), ale z drugiej strony na moim drugim blogu, kulinarnym, wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i robienie ich sprawia mi ogromną satysfakcję i z przyjemnością też je oglądam, tylko niestety rzadko też dodaję posty, bo staram się, aby każdy przepis miał swoje zdjęcie. Rozpisałam się trochę, ale temat rzeczywiście ważny. I kończąc czytać tego posta pomyślałam sobie, że chociaż spróbuję robić te zdjęcia, a nie zaczynam od marudzenia i nastawienia, że na pewno się nie uda. Dzięki Ci za ten post 🙂

    • Ja z kolei rozumiem Twoje nastawienie, bo też mam bloga kulinarnego i wiem, jak wymagająca jest fotografia kulinarna 🙂 z powodów, który opisujesz mój blog kulinarny jest aktualizowany średnio raz na miesiąc ;). Ale z takimi zdjęciami na bloga jest trochę inaczej. Nie wszystkie zdjęcia potrzebują światła dziennego, niektóre właśnie wręcz przeciwnie. Zdjęcia plenerowe można robić w weekend. Ogólnie często planujemy wpisy z wyprzedzeniem, więc i zdjęcia możemy robić na zapas. Czasami potrzebny jest tylko aparat w telefonie, aby uwiecznić jakąś chwilę.

      Jeśli chodzi o program to bardzo polecam bezpłatny program Photoscape. Ja przez długi czas korzystałam tylko z niego i w zasadzie nadal 90% zdjęć obrabiam tylko w nim. Jest bardzo prosty, na pewno sobie poradzisz z obsługą 🙂

  • Piekne zdjecie ci wyszlo, na pewno lepsze niz niejedno w sieci. I tez jestem za tym by dodwac swoje zdjecia, wiekszosc na moim blogu zdjec jest mojego autorstwa.

  • Piekne zdjecie ci wyszlo, na pewno lepsze niz niejedno w sieci. I tez jestem za tym by dodwac swoje zdjecia, wiekszosc na moim blogu zdjec jest mojego autorstwa.

  • A ja chciałabym dodać, że jeżeli znajdzie się zdjęcie i chciałoby się dotrzeć do autora, to wyszukiwarka google ma opcję wyszukiwania obrazem. Wtedy najłatwiej można dojść kto jest faktycznym autorem zdjęcia. Trzeba wejść na http://images.google.pl/ i po kliknięciu na znaczek aparatu można wyszukać podobne zdjęcia w internecie.

  • A ja chciałabym dodać, że jeżeli znajdzie się zdjęcie i chciałoby się dotrzeć do autora, to wyszukiwarka google ma opcję wyszukiwania obrazem. Wtedy najłatwiej można dojść kto jest faktycznym autorem zdjęcia. Trzeba wejść na http://images.google.pl/ i po kliknięciu na znaczek aparatu można wyszukać podobne zdjęcia w internecie.

    • Dokładnie 🙂 zdarzało mi się korzystać z tego sposobu, czasami w ten sposób dochodzi się do tego, że zdjęcie pochodzi z płatnego banku zdjęć.

  • A ja chciałabym dodać, że jeżeli znajdzie się zdjęcie i chciałoby się dotrzeć do autora, to wyszukiwarka google ma opcję wyszukiwania obrazem. Wtedy najłatwiej można dojść kto jest faktycznym autorem zdjęcia. Trzeba wejść na http://images.google.pl/ i po kliknięciu na znaczek aparatu można wyszukać podobne zdjęcia w internecie.

    • Dokładnie 🙂 zdarzało mi się korzystać z tego sposobu, czasami w ten sposób dochodzi się do tego, że zdjęcie pochodzi z płatnego banku zdjęć.

      • No dobra, przekonałyście mnie, jak będę miała więcej czasu, to się ogarnę, zbiorę wszystkie zdjęcia, które mam z weheartit i które do tej pory wrzuciłam na blog i wyszukam właściwe źródło i dopiszę pod każdym zdjęciem. Uf. No ale prawda jest taka, że choć zajmie mi to sporo czasu, to sama bym się wściekła, jakby ktoś przywłaszczył sobie moje zdjęcie i nie podał dokładnego źródła. Dlatego nie zamierzam marudzić, bo mam podobne zdanie 🙂

  • Wrzucałem do niedawna zdjęcia z weheartit.com i podpisywałem je tylko nazwą serwisu. Ostatnio zmieniłem taktykę i wrzucam zdjęcia z flickr w licencji Creative Commons, po czym podpisuję je nickiem twórcy. A co do wrzucania swoich zdjęć to wystarczy smartfon z minimum 5 mpx – da się na nim zrobić przyzwoite zdjęcia, potem ewentualnie obróbka w instagramie i gotowe 😉

    A zdjęcie po prostu genialne. Ustawię sobie na tapetę 😀

  • Wrzucałem do niedawna zdjęcia z weheartit.com i podpisywałem je tylko nazwą serwisu. Ostatnio zmieniłem taktykę i wrzucam zdjęcia z flickr w licencji Creative Commons, po czym podpisuję je nickiem twórcy. A co do wrzucania swoich zdjęć to wystarczy smartfon z minimum 5 mpx – da się na nim zrobić przyzwoite zdjęcia, potem ewentualnie obróbka w instagramie i gotowe 😉

    A zdjęcie po prostu genialne. Ustawię sobie na tapetę 😀

  • bardzo mądry i wartościowy post:) ale oczywiście każdy robi jak chce i jak jest mu wygodnie.

  • bardzo mądry i wartościowy post:) ale oczywiście każdy robi jak chce i jak jest mu wygodnie.

  • bardzo mądry i wartościowy post:) ale oczywiście każdy robi jak chce i jak jest mu wygodnie.

  • Zgadzam się, często się nad tym sama zastanawiam… Patrzę: o jakie śliczne zdjęcie i podpis: pinterest. I mam niesmak, bo skoro to TWÓJ blog, to dużo przyjemniej by było, gdyby zdjęcie też było TWOJE…. 🙂 Ja na swoim blogu w ogóle nie umieszczam takich czyiś, trzeba się czasami napocić, ale się da 🙂

    • Odwiedziłam Twojego bloga i zdjęcia na nim są przepiękne, wyglądają jak właśnie takie z „banków inspiracji” (przyjmę taką „zbiorczą” nazwę dla serwisów typu pinterest). Jesteś więc doskonałym dowodem na to, o czym piszę wyżej – że samemu można zrobić równie dobre, a nawet lepsze zdjęcia 🙂

  • Zgadzam się, często się nad tym sama zastanawiam… Patrzę: o jakie śliczne zdjęcie i podpis: pinterest. I mam niesmak, bo skoro to TWÓJ blog, to dużo przyjemniej by było, gdyby zdjęcie też było TWOJE…. 🙂 Ja na swoim blogu w ogóle nie umieszczam takich czyiś, trzeba się czasami napocić, ale się da 🙂

    • Odwiedziłam Twojego bloga i zdjęcia na nim są przepiękne, wyglądają jak właśnie takie z „banków inspiracji” (przyjmę taką „zbiorczą” nazwę dla serwisów typu pinterest). Jesteś więc doskonałym dowodem na to, o czym piszę wyżej – że samemu można zrobić równie dobre, a nawet lepsze zdjęcia 🙂

  • Jestem za, bo przyznam szczerze widząc to samo zdjecie na kolejnej stronie dopiero się jorgnęłam w czym rzecz. Nie kopiuję cudzych zdjęć, bo nie muszę , bo mam aparat, bo potrafię sama zrobic równie dobre etc. Może nie tak łatwo, może komp jest zapchany po kokardę udanymi i nieudanym zdjeciami, ale śpię spokojnie 😉
    xoxo

  • Jestem za, bo przyznam szczerze widząc to samo zdjecie na kolejnej stronie dopiero się jorgnęłam w czym rzecz. Nie kopiuję cudzych zdjęć, bo nie muszę , bo mam aparat, bo potrafię sama zrobic równie dobre etc. Może nie tak łatwo, może komp jest zapchany po kokardę udanymi i nieudanym zdjeciami, ale śpię spokojnie 😉
    xoxo

  • Święta prawda 🙂 O wiele bardziej cenię blogerów, którzy zamieszczają wyłącznie własne zdjęcia. Co więcej, poświęcają czas żeby je obrobić i ciekawie przedstawić czytelnikom. Marzy mi się blog pełen pięknych, wysokiej jakości zdjęć, ale póki jedynym sprzętem, jakim dysponuję, jest aparat w telefonie – może być ciężko 😉 Na szczęście na większe wyjścia korzystam z lustrzanki chłopaka i jakoś ciągniemy ten wózek. Jestem jednak pewna, że za kilka lat dorobię się własnej lustrzanki z dobrymi obiektywami, zwłaszcza, że planuję wydać na świat bloga podróżniczego. A zdjęcia będą odgrywać na nim główną rolę. Jest cel, jest mobilizacja!

    K.

  • Święta prawda 🙂 O wiele bardziej cenię blogerów, którzy zamieszczają wyłącznie własne zdjęcia. Co więcej, poświęcają czas żeby je obrobić i ciekawie przedstawić czytelnikom. Marzy mi się blog pełen pięknych, wysokiej jakości zdjęć, ale póki jedynym sprzętem, jakim dysponuję, jest aparat w telefonie – może być ciężko 😉 Na szczęście na większe wyjścia korzystam z lustrzanki chłopaka i jakoś ciągniemy ten wózek. Jestem jednak pewna, że za kilka lat dorobię się własnej lustrzanki z dobrymi obiektywami, zwłaszcza, że planuję wydać na świat bloga podróżniczego. A zdjęcia będą odgrywać na nim główną rolę. Jest cel, jest mobilizacja!

    K.

  • Święta prawda 🙂 O wiele bardziej cenię blogerów, którzy zamieszczają wyłącznie własne zdjęcia. Co więcej, poświęcają czas żeby je obrobić i ciekawie przedstawić czytelnikom. Marzy mi się blog pełen pięknych, wysokiej jakości zdjęć, ale póki jedynym sprzętem, jakim dysponuję, jest aparat w telefonie – może być ciężko 😉 Na szczęście na większe wyjścia korzystam z lustrzanki chłopaka i jakoś ciągniemy ten wózek. Jestem jednak pewna, że za kilka lat dorobię się własnej lustrzanki z dobrymi obiektywami, zwłaszcza, że planuję wydać na świat bloga podróżniczego. A zdjęcia będą odgrywać na nim główną rolę. Jest cel, jest mobilizacja!

    K.

  • Na swoim blogu mam jedno zdjęcie pożyczone z sieci (temat tego wymagał), cała reszta to moje fotki. Pracy nad jednym postem jest dużo więcej, ale blog stanowi dla mnie swojego rodzaju portfolio. Mam ogromną satysfakcję z tego, serio serio. Świetnie, że o tym napisałaś, z przyjemnością czytałam tego posta, o mam dokładnie takie samo zdanie.

  • Na swoim blogu mam jedno zdjęcie pożyczone z sieci (temat tego wymagał), cała reszta to moje fotki. Pracy nad jednym postem jest dużo więcej, ale blog stanowi dla mnie swojego rodzaju portfolio. Mam ogromną satysfakcję z tego, serio serio. Świetnie, że o tym napisałaś, z przyjemnością czytałam tego posta, o mam dokładnie takie samo zdanie.

  • Mnie najbardziej denerwuja fanpage na Facebooku w stylu: piekne zdjecia/cudowne krajobrazy/niezpomniane widoki ktore zamieszczaja (piekne) zdjecia z roznych miejsc swiata z malym opisem miejsca lub bez, ale zawsze bez podania autora zdjecia i linka do jego strony czy miejsca skad dane zdjecie (w necie) pochodzi. A ludzi klikaja Like bez zastanowienia, no bo taki to super fanpage ? Dla mnie to zwykle kradziejstwo.
    Natomiast blogerzy, ktore zamieszczaja w wiekszosci zdjecia z sieci zamiast swoich ale z podaniem zrodla: nie lubie takich blogow i tam ponownie nie zagladam, ale to moje bardzo subiektywne odczucie. Jesli zrodlo i autor jest podany to jest to moim zdaniem ok.

  • Mnie najbardziej denerwuja fanpage na Facebooku w stylu: piekne zdjecia/cudowne krajobrazy/niezpomniane widoki ktore zamieszczaja (piekne) zdjecia z roznych miejsc swiata z malym opisem miejsca lub bez, ale zawsze bez podania autora zdjecia i linka do jego strony czy miejsca skad dane zdjecie (w necie) pochodzi. A ludzi klikaja Like bez zastanowienia, no bo taki to super fanpage ? Dla mnie to zwykle kradziejstwo.
    Natomiast blogerzy, ktore zamieszczaja w wiekszosci zdjecia z sieci zamiast swoich ale z podaniem zrodla: nie lubie takich blogow i tam ponownie nie zagladam, ale to moje bardzo subiektywne odczucie. Jesli zrodlo i autor jest podany to jest to moim zdaniem ok.

  • Mnie najbardziej denerwuja fanpage na Facebooku w stylu: piekne zdjecia/cudowne krajobrazy/niezpomniane widoki ktore zamieszczaja (piekne) zdjecia z roznych miejsc swiata z malym opisem miejsca lub bez, ale zawsze bez podania autora zdjecia i linka do jego strony czy miejsca skad dane zdjecie (w necie) pochodzi. A ludzi klikaja Like bez zastanowienia, no bo taki to super fanpage ? Dla mnie to zwykle kradziejstwo.
    Natomiast blogerzy, ktore zamieszczaja w wiekszosci zdjecia z sieci zamiast swoich ale z podaniem zrodla: nie lubie takich blogow i tam ponownie nie zagladam, ale to moje bardzo subiektywne odczucie. Jesli zrodlo i autor jest podany to jest to moim zdaniem ok.

  • Przymierzam się do korzystania wyłącznie ze swoich zdjęć. I masz rację, podobnie jest z soup.io i weheartit – tamte zdjęcia też mają inne źródło, ale ono nie zawsze jest podane. Zresztą jak zapisuję masowo zdjęcia na dysku, zazwyczaj zapominam o sprawdzeniu dokładnego źródła, źle się z tym czuję… 🙁
    Obiecuję poprawę! 🙂

  • Przymierzam się do korzystania wyłącznie ze swoich zdjęć. I masz rację, podobnie jest z soup.io i weheartit – tamte zdjęcia też mają inne źródło, ale ono nie zawsze jest podane. Zresztą jak zapisuję masowo zdjęcia na dysku, zazwyczaj zapominam o sprawdzeniu dokładnego źródła, źle się z tym czuję… 🙁
    Obiecuję poprawę! 🙂

    • Twój komentarz wpadł mi do spamu, dopiero teraz go odkryłam.
      Ja kibicuję abyś dodawała swoje zdjęcia, szkoda aby omijała Cię ta frajda fotografowania na potrzeby wpisu na bloga 🙂

  • No dobra, przekonałyście mnie, jak będę miała więcej czasu, to się ogarnę, zbiorę wszystkie zdjęcia, które mam z weheartit i które do tej pory wrzuciłam na blog i wyszukam właściwe źródło i dopiszę pod każdym zdjęciem. Uf. No ale prawda jest taka, że choć zajmie mi to sporo czasu, to sama bym się wściekła, jakby ktoś przywłaszczył sobie moje zdjęcie i nie podał dokładnego źródła. Dlatego nie zamierzam marudzić, bo mam podobne zdanie 🙂

  • No dobra, przekonałyście mnie, jak będę miała więcej czasu, to się ogarnę, zbiorę wszystkie zdjęcia, które mam z weheartit i które do tej pory wrzuciłam na blog i wyszukam właściwe źródło i dopiszę pod każdym zdjęciem. Uf. No ale prawda jest taka, że choć zajmie mi to sporo czasu, to sama bym się wściekła, jakby ktoś przywłaszczył sobie moje zdjęcie i nie podał dokładnego źródła. Dlatego nie zamierzam marudzić, bo mam podobne zdanie 🙂

  • Ja wykorzystuję na blogu zdjęcia zrobione swoim telefonem, bo nie mam czasu na aparat, obróbkę. Przyznam, że sięgając po zdjęcia z sieci zdarzyło mi się razy kilka co na palcach jednej ręki można policzyć), zaznaczałam, że nie są moje, ale może racja, że to sprawy nie załatwia! Pozdrawiam serdecznie! Fajne miejsce! Będę wracać:)

  • Ja wykorzystuję na blogu zdjęcia zrobione swoim telefonem, bo nie mam czasu na aparat, obróbkę. Przyznam, że sięgając po zdjęcia z sieci zdarzyło mi się razy kilka co na palcach jednej ręki można policzyć), zaznaczałam, że nie są moje, ale może racja, że to sprawy nie załatwia! Pozdrawiam serdecznie! Fajne miejsce! Będę wracać:)

  • Ja wykorzystuję na blogu zdjęcia zrobione swoim telefonem, bo nie mam czasu na aparat, obróbkę. Przyznam, że sięgając po zdjęcia z sieci zdarzyło mi się razy kilka co na palcach jednej ręki można policzyć), zaznaczałam, że nie są moje, ale może racja, że to sprawy nie załatwia! Pozdrawiam serdecznie! Fajne miejsce! Będę wracać:)

  • Przymierzam się do wrzucania tylko swoich zdjęć na Bo ma być mrucznie. Ciężko tak, bo mam wrażenie, że moje zdjęcia nie dorastają do pięt tym z sieci. Za to na drugim blogu od początku będę wrzucać te swojego autorstwa. 🙂

  • Przymierzam się do wrzucania tylko swoich zdjęć na Bo ma być mrucznie. Ciężko tak, bo mam wrażenie, że moje zdjęcia nie dorastają do pięt tym z sieci. Za to na drugim blogu od początku będę wrzucać te swojego autorstwa. 🙂

  • Pewnie nie zawsze tak się da (dokładnie tak, jak napisałaś), ale faktycznie zalety są niezaprzeczalne. U Ciebie zdjęcia nadają wyraźnego, indywidualnego charakteru blogowi. Dzięki czemu czytając Twoje posty czuję się bardziej jak na kawie z przyjaciółką, niż jakbym czytała Cosmopolitan, czy inne Dobre Rady (bodajże..).

  • Pewnie nie zawsze tak się da (dokładnie tak, jak napisałaś), ale faktycznie zalety są niezaprzeczalne. U Ciebie zdjęcia nadają wyraźnego, indywidualnego charakteru blogowi. Dzięki czemu czytając Twoje posty czuję się bardziej jak na kawie z przyjaciółką, niż jakbym czytała Cosmopolitan, czy inne Dobre Rady (bodajże..).

  • Pewnie nie zawsze tak się da (dokładnie tak, jak napisałaś), ale faktycznie zalety są niezaprzeczalne. U Ciebie zdjęcia nadają wyraźnego, indywidualnego charakteru blogowi. Dzięki czemu czytając Twoje posty czuję się bardziej jak na kawie z przyjaciółką, niż jakbym czytała Cosmopolitan, czy inne Dobre Rady (bodajże..).

  • Pewnie nie zawsze tak się da (dokładnie tak, jak napisałaś), ale faktycznie zalety są niezaprzeczalne. U Ciebie zdjęcia nadają wyraźnego, indywidualnego charakteru blogowi. Dzięki czemu czytając Twoje posty czuję się bardziej jak na kawie z przyjaciółką, niż jakbym czytała Cosmopolitan, czy inne Dobre Rady (bodajże..).

  • Bardzo dobry post,właśnie zastanawiałam się czy dodawać na bloga zdjęcia z sieci, bo nieraz na szybko się przydają, ale przekonałaś mnie żeby tego nie robić a wstawiać tyklo swoje fotki. dzięki i pozdrawiam