7 powodów, dla których warto zrobić prawo jazdy

Wchodzę tym postem w kompetencje Filozofii Jazdy, ale wierzę, że mi wybaczy, bo nasza grupa odbiorców raczej nie pokrywa się w 100% i może nie naprodukuję się tutaj tak całkiem na marne… A nie mogę się powstrzymać, naprawdę. Kiedyś zawzięcie wszystkich przekonywałam, że nigdy nie wsiądę za kółko bo to nie dla mnie, bo jestem zbyt nerwowa, bo to dla mnie czynność nie do ogarnięcia, bo w ogóle mnie to nie kręci itp…. Głupia byłam, ot co. Dziś bez prawa jazdy nie wyobrażam sobie życia i znam kilka osób, których historia jest dokładnie taka sama jak moja 🙂

prawko

1. Prawo jazdy jest potrzebne w karierze zawodowej – nieważne czym się zajmujesz, w każdej pracy może się ono przydać. I to jest powód dla którego ja zdecydowałam się jednak wbrew swoim przekonaniom zrobić prawko – było ono moim warunkiem awansu, a później otworzyło mi drogę do innego stanowiska pracy.

2. Niezależność to podstawa – drętwieję na dźwięk słów „nie robię prawka, bo mój Misio ma, więc mi nie jest ono potrzebne”. O ludzie. Ten Misio może Cię pewnego dnia opuścić, nic nie jest w życiu zagwarantowane, a już na pewno nie wieczna miłość do grobowej deski. Misio może też zachorować, złamać rękę lub nogę i wtedy to on będzie potrzebował Ciebie w roli kierowcy. Ogólnie – nie licz na Misia, jedyną osobą, na którą możesz liczyć ZAWSZE jesteś wyłącznie ty sama – piszę do kobiet, bo z ust facetów nigdy nie słyszałam tego głupiego argumentu.

3. Jazda samochodem może się okazać jedną z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie masz możliwość robić w życiu – serio serio. Ja to uwielbiam, choć gdyby 8 lat temu ktoś mi powiedział, że zostanę automaniaczką – wyśmiałabym go. Nie robiąc prawka nigdy nie zaznasz tej przyjemności, jaką daje prowadzenie samochodu. Nie odbieraj sobie tego 🙂

4. Być może kiedyś zamieszkasz za miastem – tam samochód i prawko są niezbędne do życia. I od tego czy je posiadasz w kryzysowej sytuacji może zależeć zdrowie lub nawet życie bliskiej Ci osoby.

5. Jeśli masz wrażenie, że Cię to przerasta – masz kolejny powód aby to prawko zrobić. Ze swoimi słabościami i ograniczeniami trzeba walczyć, a nie pozwalać im zawładnąć swoim życiem.

6. Nie wierzę w coś takiego jak brak talentu do prowadzenia samochodu. To umiejętność, którą może nabyć każdy kto wykaże odrobinę chęci i zaangażowania. O braku talentu na pewno nie świadczą niezdane egzaminy na prawko. Tak naprawdę niewiele mają one wspólnego z późniejszą jazdą i w dużej mierze zależą od szczęścia. Możesz zdawać egzamin 10 razy, a potem przez 10 lat jeździć zupełnie bezkolizyjnie.

7. W sumie to co się będę dalej rozpisywać – ostatni powód mieści w sobie wszystkie inne – jeśli nie zrobisz prawa jazdy, na pewno przyjdzie moment, kiedy będziesz tego żałować.

Hej, dziewczyny „kierowczynie” 😉 co dodałybyście do tej listy?

Kategorie: Rozwój osobisty

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Zgadzam się, że jazda samochodem może być przyjemnością. Bardzo lubię to uczucie niezależności… 😉

  • M.

    Niestety u mnie posiadanie prawa jazdy nie idzie w parze z posiadaniem samochodu 😛
    Ale uwinęłam się chociaż ze zdaniem egzaminu przed nowymi przepisami 😛

    • Ważne że masz prawko, na auto też przyjdzie czas 🙂

  • Ja bym dodała jeszcze to, że teraz mam wybór: komunikacja miejsca czy auto. I nikt nie zmusi mnie do jeżdżenia zatłoczonym autobusem, bo mam wybór. Poza tym w aucie jest mi zawsze odpowiednio ciepło, leci przyjemna muzyka, mogę nabrać tyle klamotów, ile chcę. Same plusy. 🙂

  • Uwielbiam jazdę samochodem. Moje początki były na pustym polu, bo bałam się, że po wyjeździe na ulicę spowoduję jakiś wypadek, ale po wytłumaczeniu co i jak, pierwszej przejażdżce spokojnie mogłam wyjechać na ulicę. Zapisałam się na kurs jeszcze przed skończeniem 18 lat w najwcześniejszym terminie i nie żałuję:) Od tej pory byłam niezależna. Nie musiałam nikogo prosić o zawiezienie gdzieś jak potrzebowałam, a później nawet zabierałam ze sobą znajomych do szkoły. Najbardziej marzy mi się przejażdżka na torze wyścigowym, lubię tą prędkość gdy płynę po drodze. (żeby nie było wątpliwości to jeżdżę przepisowo 🙂

  • A ja mam prawo jazdy, i to parę lat – uparłam się i zdałam w pierwszym możliwym momencie – czyli po 18 urodzinach. Na początku jeździłam całkiem sporo, potem na studiach nie miałam samochodu i teraz odzwyczaiłam się od prowadzenia auta. Jak trzeba to jadę, oczywiście, ale wiążę się to u mnie z ogromnym stresem, a o jeździe po zatłoczonym mieście nawet nie wspomnę. Ale noszę się z zamiarem, żeby na nowo się do tego przyzwyczaić, siadać za kółko bez stresu, nieważne czy to będzie polna, pusta droga, czy zatłoczona Marszałkowska 😉
    I podziwiam zawsze dziewczyny, które tak bezproblemowo wsiadają, jadą i lubią to 🙂

    • To wszystko kwestia wprawy, jak byś jeździła częściej to robiłabyś to bezstresowo :).

      Ja nie powiem, że zawsze jeżdżę bezstresowo, bo są miasta, po których jazda jest dla mnie bardzo stresująca. Np. Łódź albo Bytom, który jest niby niewielki, ale zaliczyłam tam parę wpadek przez wyskakujące znienacka tramwaje ;).
      Na szczęście z Warszawą się oswoiłam ;).

  • Ja zamierzam zrobić prawko w nadchodzącym roku 🙂

  • Zgadzam się i potwierdzam, mam prawo jazdy już od 4 lat 🙂

  • Dobrze, że nie zatytułowałam dzisiejszego posta „7 grzechów…” bo byśmy całkiem się pokryły tematami 🙂 Fajnie, że napisałaś takiego posta – prawo jazdy daję wolność wyboru.
    Pozdrawiam
    p.s. I mam nadzieję, że do zobaczenia na początku grudnia… 🙂

  • ja mam prawko i mam nadzieję, że mi szybko nie zabiorą 🙂

  • Ogromnie się cieszę, że jestem prawkowej stronie mocy, ale samochodu prowadzić nie lubię. Nie chodzi tu o talent, ale o zwykłą niechęć. Nie lubię, stresuje mnie to, wiem, jak łatwo o wypadek, wiem, jak łatwo o poważny wypadek, wiem, jak łatwo się zapomnieć i jechać miastem z nadmierną prędkością. Nie jestem w stanie pojąć, jak przy prowadzeniu samochodu można się zrelaksować, skoro trzeba byś przy tym maksymalnie skupionym. W zasadzie nie lubię jeździć samochodem nawet jako pasażer i trochę zazdroszczę tym, którzy to tak bardzo lubią. Bo wiem, że przyjdzie kiedyś taki dzień, że będę musiała wsiąść za kółko mimo tej całej niechęci. Ceszę się, że przynajmniej nie będę musiała zdawać egzaminów, które się robią coraz durniejsze.

  • Do zrobienia prawa jazdy namówił mnie mój tata, kupił mi zresztą samochód – 15 letniego wysłużonego Peugeota, który trafił do rodziny i został wdzięcznie nazwany Tadeuszem. Ważne było, że jak zarysuje czy zniszczę to żal nie będzie ale mogłam jeździć praktycznie codziennie. Jazda samochodem to dla mnie wielka frajda, najbardziej lubię autostrady i krakowską obwodnicę, którą się mknie i jedzie jak po stole 🙂 Uważam, że jestem naprawdę dobrym kierowcą, ba wielu facetów (w tym mój mąż) jeździ gorzej 😀 oprócz tego, że nie umiem parkować równolegle.

  • Ja zrobiłam prawo jazdy jeszcze w liceum. Niestety brak samochodu sprawił, że jeździłam coraz rzadziej. Nie prowadziłam już z 4 lata i chyba dostałabym zawału, gdybym teraz musiała zasiąść za kółkiem 🙂 Ale, jak tylko dorobię się samochodu, to będę z moim Bułgarem ostro ćwiczyć, bo nie chcę być kolejną kobietą z prawkiem, która boi się wejść do samochodu 😉
    Wszystkim kobietom, które myślą, że nie są stworzone do prowadzenia samochodu, przytoczę przykład mojej siostry. Całe życie zarzekała się, że nie zrobi prawka, boi się i się nie nadaje. W końcu jednak miała dość bycia uzależnianą od męża i mając 37 lat zdała egzamin. Nie stała się kierowcą roku zafascynowanym samochodami, ale dokąd trzeba pojedzie, jest niezależna i częściej odwiedza rodziców 😉

  • Najbardziej lubię moment, w którym słońce zaczyna schodzić za horyzont, w głośnikach dobra muzyka a ja czuję się jakbym jechała na wakacje!

  • Ja bym dodała jeszcze argument, ze to znacznie ułatwia podróże nie tylko te do pracy. Ja swoim mały samochodem zwiedziłam już z pół Europy, jest tanio, jesteś niezależna, zatrzymujesz się gdzie chcesz, podjeżdżasz tam, gdzie akurat Ci się zamarzy, a jak jedziesz w długą trasę to nawet jeżeli jedziesz z Misiem, to pasuje Misia za kierownicą zmienić raz na jakiś czas.

    A co do kilkuletnich przerw to znam małżeństwo, które zrobiło prawo jazdy i żadne z nich prawie nie prowadziło po zdaniu egzaminu, po 5-6 latach sytuacja ich zmusiła – kupili samochód i jeżdżą oboje. Także po przerwie można wrócić jak się chce 😉

    • Tak, z tą podróżą jak najbardziej się zgadzam 🙂 to niemożliwe, aby Misio prowadził przez całą drogę, nawet gdyby chciał to rozsądek nakazuje go zmienić 😉

  • A ja usłyszałam kiedyś od faceta, że prawko mu nie potrzebne bo trafia na dziewczyny z prawkiem ;)))

    Uwielbiam jeździć autem 🙂 Miałam przerwać kurs na prawko, bo byłam przekonana, że się nie nadaję, dziękuję rodzicom że mnie motywowali bo to w sumie dzięki nim mam prawko 🙂

    • A więc jednak, panowie też tacy „wygodni” się trafiają 😀

  • Jejku wiesz, że nie było mnie tu jeszcze „po nowemu”? 🙂 Widzę kilka fajnych zmian, gratuluję.
    Co do prawka 🙂 Pisałam o tym u siebie wczoraj w nominacji i moje prawko wywołało lekkie poruszenie 🙂
    Zdałam za 7 razem. I powiem Wam, że czuje się najbardziej odpowiednią osobą do powiedzenia głośno jak bardzo ważne ono jest w życiu! Po pierwsze jeśli coś zaczęłaś robić (kurs i egzaminy), to musisz to skończyć (dla siebie i swojej psychiki, bo później będzie to w Tobie siedziało). Po drugie może i wydałam masę kasy na egzaminy, jazdy doszkalające ale jak egzaminator powiedział mi, że zdałam to rozpłakałam się ze szczęścia 🙂 Wiem, że jest ciężko ale to jest warte zachodu! mój Książę zdawał przez 7 lat, tzn w sumie przez kilka miesięcy a potem rzucił to w cholerę. Gdy ja zdawałam i zdawałam, mówił tylko „a nie mówiłem, że tak będzie? Po co Ci te prawko?”. Gdy zdałam egzamin (w czerwcu 2011) kilka dni później pobiegł zapisać się na jazdy i zdał za pierwszym razem 🙂 teraz oboje mamy prawko i samochód (nazywa się Dżej Dżej :)). Ponosimy wszystkie konsekwencje z posiadania takiej skarbonki ale przyjemności są milion razy większe 🙂 Lato, co weekend wypad za miasto (Dżej Dżej jest na gaz, cudeńko), zakupy? żaden problem. Chora ciocia? Zawieźć na cmentarz, na zakupy, luzik! Jeśli bym miała zdawać kolejne 7 razy uwierzcie, że zrobiłabym to 🙂
    A tak poza tym, to jestem naprawdę dobrym kierowcą, na egzaminach tak się denerwowałam, że po kolei zawalałam każdy (na 6 rozwaliłam pojazd egzaminacyjny) 🙂 Hmm.. chyba napiszę o tym post u siebie 🙂

    • Napisz koniecznie 🙂 a skąd nazwa Dżej Dżej?

      • Dżej Dżej jest z Pingwinów z Madagaskaru. Król Julian opiekował się kiedyś jajkiem i nazwał go Julian Junior (JJ). Mój Książę na początku latał koło samochodu właśnie jak Julian koło jajka, no i JJ stał się polskim Dżej Dżejem 🙂

  • Ja prawo jazdy mam od 6 lat i mam problem. Mało co jeździłam, głównie byłam kierowcom od święta. Zawsze sobie mówiłam, że jak już będę mieć swój samochód to się nauczę porządnie jeździć. I przez 6 lat nic z tym nie zrobiłam.
    Teraz mam straszny stres jak sobie pomyślę o prowadzeniu auta. Wiem, że coś z tym muszę zrobić. Pamiętam, że robienie prawka sprawiało mi dużą frajdę. Potem też było fajnie. Teraz, po latach absencji za kierownicą po prostu boję się, że mogłabym zrobić komuś krzywdę. Strach mnie paraliżuje do tego stopnia, że przekonałam samą siebie, że samochód mi jest nie potrzebny..
    Czy ktoś ma jakiś pomysł na tą dziwną fobię ?;/

    • Nie będzie to za bardzo odkrywcze, ale musisz się przełamać. Ja też wcześniej jeździłam tylko sporadycznie i jak potem miałam wsiąść do samochodu i jeszcze jeździć po Krakowie to za każdym razem przeżywałam coś takiego i za każdym razem mijało jak wsiadałam do samochodu. Jeżeli masz możliwość to może spróbuj gdzieś na niezbyt uczęszczanej drodze z kimś, kto Ci pomoże, uspokoi. Zapewniam Cię, że jak wsiądziesz do samochodu to sobie wszystko przypomnisz, tym bardziej, że jak sama piszesz lubiłaś jeździć.

      Powodzenia!

  • Nie mam prawka, zdawałam i nie zdałam. I mogłabym napisać bliźniaczy post pt. „Dlaczego prawo jazdy wcale nie jest Ci potrzebne”. Myślę, że to kwestia świadomości, ale moim zdaniem dużo większą niezależność dał mi rower, na który pewnie już bym nie wsiadła, gdyby tyłek mi się przyzwyczaił do ciepłego samochodu. Nie chcę nikomu łamać serca, ale im więcej samochodów w mieście, tym dla nas i dla środowiska gorzej 🙁 Mój mąż właśnie też przesiadł się na rower i sprzedajemy samochód. Komunikacja miejska też nie jest zła, ale nie śmiem nikogo przekonywać, bo być może macie km do przystanku zabłoconą ścieżką wzdłuż autostrady, a nie jak ja 100 metrów od domu. Jestem trochę świrem, kocham Danię i widzę, że tam ten model się doskonale sprawdza i jedyne, co mi pozostaje, to wierzyć, że w końcu też wszyscy przesiądziemy się na rower – do pracy, na weekend za miastem, na zakupy itd. Tam rejestracja samochodu jest tak droga, że nikomu się to nie opłaca. W Polsce też robi się wiele w kierunku ograniczenia samochodów w centrum – strefy 30, płatne parkingi nawet w weekendy i w nocy.

    PS. Poza tym ja jednak wyznaję pogląd, że nie każdy ma talent do prowadzenia. A na ten talent składają się uważność, wyczucie odległości i czasami po prostu odwaga.

  • Nie rozróżniam kierunków. Przez wszystkie godziny jazdy instruktor ratował mi życie, bo wjechałbym w kogoś innego. Aby kierować samochodem w miarę płynnie, nie jestem w stanie skoncentrować się na drodze. Godziny nauki nie pomagają. Do jazdy wystarcza mi koncentracji na 15 minut. Żeby było śmieszniej, to jestem facetem. Od dziecka mam poważne problemy z koordynacją.

    Jest pewien procent osób, które nigdy nie powinny prowadzić ani obsługiwać np. pewnych maszyn. Ja do nich należę. Z powodu braku prawa jazdy ostatnio nie mogę znaleźć żadnej pracy, nie mówiąc już o pracy przyzwoicie płatnej. Za granicą jest tak samo, też potrzebne jest prawko i własny transport, może z wyjątkiem największych miast typu Nowy Jork.

    • Soyokaze

      A co powiesz na mnie a mam 28 lat? Ojciec się uparł, że facet musi mieć i kropka. Mi ciężko opanować sytuację na drodze i odpowiednio reagować w takich sytuacjach. Wpadam w panikę. Na dodatek skupiam się na jednym a na drugim i 3 problem mam. Jadę prostą drogą to ciągle myślę co mam zrobić jakby np zjechać gdzieś zaparkować itd. Wszystko dobrze jak mam cel i kierunek prosty. Gorzej jak się trzeba zmierzyć ze zmianą nagłą celu, decyzji. Wtedy nie wiem co robić.

  • Emi

    niektórzy nie nadają się na kierowcow np ja

    http://jestememi.tumblr.com/

  • U mnie można zaobserwować brak talentu – po prostu uczyłam się dłużej (znacznie dłużej), niż przeciętny użytkownik. Potem doszła stłuczka i zrobiłam sobie przerwę na 1,5 roku, ale wróciłam jako DOBRY KIEROWCA. Zawsze wszystko się da, tylko czasem wymaga więcej pracy/zaangażowania. Zazwyczaj ludzie, którzy w dorosłym życiu nie posiadają prawka, to typowi… nieudacznicy. Taką smutną tendencję zaobserwowałam.

  • Bardzo interesujący wpis 🙂

    O „Misiu” też sporo wiem, a ostatnio był on nawet głównym tematem rozmów ze znajomymi. To niesamowite, jak kobiety na własne życzenie uzależniają się od kogoś…i to w tak prostym temacie.

    Ja podobnie jak Ty lubię prowadzić, dzięki temu, że miałam Prawo Jazdy nawiązałam współprace z agencją reklamową…i wiem, że mogę poruszać się po całej Polsce i nie tylko 🙂

    Poczucie wolności i niezależności rekompensuje pieniądze wydane na egzamin, wykupienie wszystkich godzin na naukę i stresy egzaminacyjne 🙂

  • Sylwiowe Kolorove

    Ja bardzo długo zwlekałam z prawkiem,bo to były dla mnie zabójcze koszty, a potem nawet, jak byłam w stanie wydać tę kasę, to jakoś nie potrafiłam się ogarnąć. Mimo, że z drugiej strony bardzo chciałam je mieć i czułam, że będę lubić jazdę samochodem. Dopiero chłopak mnie przekonał i w lutym zaczęłam kurs, a przedwczoraj zdałam egzamin za trzecim podejściem. Co prawda, wszyscy się spodziewali, że zdam za pierwszym, ale na pierwszych dwóch próbach stres mnie zeżarł. Zresztą, te niezdane egzaminy mają walor edukacyjny, rozpoznałam dzięki nim „teren” i byłam dobrze przygotowana na zdanie za trzecim razem 🙂

  • Soyokaze

    Ja mimo, że facet to za usilną namową zrobiłem dopiero po 20 rokiem życia. Ogólnie mało mnie kręci a sam mało gdzie mam i dokąd jeździć. Kto ma cel by gdzieś jeździć to super sprawa. Ja tylko jeżdżę wspólnie z ojcem na roboty. Żadnych znajomych bo brak takiej usilnej potrzeby. Przyjemność to by była gdyby reszta zachowywała się odpowiednio. Więc się zastanawiam po co mi prawko. A najbardziej po co mi i dla mnie auto.

  • ja

    Hej, byłam dzisiaj na rozmowie kwalifikacyjnej, dobrze wypadłam a na tej pracy bardzo mi zależy, niestety padło pytanie odnośnie prawka i odpowiedziałam że nie posiadam ale jestem gotowa je zrobić. prawda wygląda jednak tak że mam prawo jazdy od 4 lat ale po zdaniu nie jeździłam samochodem i zapomniałam wszystkiego, uważam się za kiepskiego kierowcę z racji braku praktyki, dlatego skłamałam. moim celem nie było oszukanie przyszłęgo pracoawcy ale zyskanie czasu na ćwiczenia jazdy. nauka musi zacząć się od nowa ale nie jest to problemem, mam natomiast wątpliwości jak to rozegrać później jeśli pracę dostanę. czy przełożeni będą wymagać ode mnie okazania dokumentu? jeśli tak to będzie tam widoczna data zdania prawa jazdy i wyjda się że kłamałam. co zrobić?

  • Mikołaj Kuszewski

    Dla mnie najważniejszym aspektem posiadania prawa jazdy jest to, że z roku na rok czujesz, że umiesz coraz więcej i wychodzi Ci to coraz bardziej swobodnie 🙂 A tak z innej beczki to ostanio na clubcard com pl widziałem fajne kolekcjonerskie prawka 🙂

  • Tomek Dróżdż

    Ja w tej chwili bym nie umiał żyć bez prawka 😀 Chociaż w sumie.. Bardziej moja mama by nie umiała żyć bez mojego prawka… Bo cały czas prosi żebym ją gdzieś podwiózł 😀 A co do kolekcjonerek, na fastidcard com są zdecydowanie najlepsze 🙂