Przegląd tygodnia 3/1

W tym tygodniu do stolicy w końcu zawitała zima! W kwestii pogody do szczęścia brakuje mi jeszcze tylko takich dni, kiedy w śniegu odbijać się będą promienie słońca. Już nie mogę się doczekać kiedy to nastąpi.

W dzisiejszym przeglądzie tygodnia zamiast linków mam dla Was nową kategorię. Jej pojawienie się tutaj nie jest jednorazowe – będę dodawać ją za każdym razem, kiedy w danym tygodniu coś zwróci moją uwagę.

kultura_pt

Uświadomiłam sobie, że mamy środek sezonu „kanapowego”, a ja mam olbrzymie zaległości filmowe. Choć zaległości to może nie jest najlepsze słowo, ponieważ niechętnie oglądam produkcje, które właśnie wchodzą do kin i o których jest głośno. Jeśli kiedyś przyjdzie u mnie na nie czas, to wtedy, kiedy wszyscy już o nich zapomną ;). Nie chodzi mi o to, aby iść pod prąd – ja po prostu mając do wyboru jakiś stary film Almodovara albo ostatni hit amerykańskiego kina zawsze wybiorę to pierwsze, bo takie produkcje preferuję. Bardziej do mnie przemawiają.

W tym tygodniu zaczęłam nadrabiać swoje prywatne zaległości, obejrzałam również filmy, które widziałam już dawno, ale miałam ochotę je sobie odświeżyć. M.in. chyba moje ulubione dzieło wspomnianego wyżej reżysera – „Drżące ciało”.  Dla mnie to film o emocjach – miłości, zazdrości, namiętności, wściekłości… Ja zarówno kilka lat temu jak i teraz obejrzałam go „jednym tchem”, nawet nie zauważając kiedy minęła jego większa część. Moim zdaniem niewiele jest filmów, o których można powiedzieć, że prawie każda scena ma w nich znaczenie i coś ważnego wnosi. A tutaj mam wrażenie, że właśnie tak jest. Ale mogę być nieobiektywna, bo mam słabość do Almodovara ;).

Drugim filmem, który w tym tygodniu zatrzymał moje myśli na dłużej jest irańska produkcja „Co wiesz o Elly?”. Jej reżyserem jest Asghar Harhadi, znany z oscarowego „Rozstania”. Film przenosi nas nad Morze Kaspijskie, gdzie grupa dobrych znajomych spędza weekend. Ten beztroski wyjazd zamienia się w prawdziwy koszmar, w którym główną rolę odgrywa jedno z pozoru niewinne kłamstwo. A może inaczej – to my w Europie moglibyśmy uznać je za niewinne, w tamtej kulturze kłamstwo to okazało się poważnym, tragicznym w skutkach błędem. Film nie jest nafaszerowany wartką akcją, a mimo to trzyma w napięciu. Polecam.

PT_jedzenie

90% mojej diety stanowią aktualnie smoothie, koktajle i zupy. Są naprawdę pyszne i zdrowe, ale… Marzę już o kanapkach i sałatkach!

pt28

PT_zdjęcia

Luna bywa czasami naprawdę nieznośnym psem. I choć wyrosła już z wieku szczenięcego, nadal zachowuje się niepoważnie. W tym tygodniu na przykład zjadła dwie ładowarki.

pt23

A to reakcja Luny na widok zaśnieżonego balkonu

pt22

Żartuję 😉 przez prawie godzinę siedziała i gapiła się przez okno na balkon powarkując od czasu do czasu 😉 nie wiem o co jej chodziło, ale śnieg ogólnie bardzo lubi. Posiedziała tak sobie po czym wróciła pod kołdrę spać.

Wieczór, relaks, po małym treningu słucham sobie muzyki i bawię się aparatem… Wtem przybiega Luna i… podkłada mi świnię! Udało mi się przypadkiem uwiecznić ten moment.

pt24

O taką świnię mi podłożyła.

pt25

A to kolejna pozostałość po wieku szczenięcym… Najbardziej lubiła wtedy kłaść się tuż przy mojej szyi. Teraz jest 2 razy większa, ale nadal zdarza jej się układać spać w tym miejscu. 

pt43

Dobra, dość Luny 😉 a to mój ostatni normalny uśmiech, przed wyjściem do ortodonty. Teraz za nim strasznie tęsknię, ale mam nadzieję, że za 2 lata nie będę 😉

pt44

A to po powrocie… Smoothie, serek homo i rozdrobniona bułka…

pt26

Wczoraj nieśmiało zaczęłam włączać do diety pieczywo. Teraz doceniam fakt, że nie usunęłam ósemek, to jedyne zęby, które mnie aktualnie nie bolą.

pt27

Udanego nowego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Z racji, że aparat zagościł na moich zębach gdzieś w okolicach gimnazjum i nie byłam wówczas wyposażona w ósemki, musiałam przejść coś dużo gorszego niż zakładanie aparatu. Chirurgiczne usunięcie wszystkich czterech, przy jednym zabiegu. Przez 5 dni nie byłam w stanie odtworzyć ust szerzej niż na 2 cm, a podstawę mojej diety stanowił dżem jabłkowy z bitą śmietaną 🙂

    Może i dobrze, że usunęłi mi 4 na raz, bo obawiam się, że mogłabym się nie zdecydować na powtórzenie zabiegu.

    • Całkiem sporo takich historii o ósemkach słyszałam, dlatego byłam przeszczęśliwa, kiedy moja stomatolog powiedziała, że moje wyrosły pełnowartościowe i nie są trudno dostępne, więc mogą zostać. To była ulga! A teraz mi się bardzo przydają :).
      Ty też nosiłaś aparat? Kurczę, chyba połowa moich czytelników nosiła 😀

  • Pamiętam te papki, rozdrobnione bułki w mleku etc 😉 ale na pewno nie będziesz żałować swojej decyzji 😉 Ja miałam przerwę pomiędzy jedynkami i przez pierwszy tydzień bardzo mnie bolały zęby ;( ale teraz się już tego nie pamięta ;P

    • Teraz masz piękny uśmiech 🙂 chciałabym też kiedyś taki mieć 🙂

  • Ja tak Ci już pisałam zniosłam bez większych problemów początki aparatu :). Ma mam nadzieję, że Ciebie jest już dobrze :).

  • Zazdroszcze aparatu! Ja cały czas planuję i planuję, ale u mnie nie obyłoby sie bez usunięcia ósemek, a do tego jakoś nie mogę się przekonać…

    Pozdrawiam! 🙂

    • A jesteś pewna? Ja też byłam przekonana, że będę musiała je usunąć (m.in. dlatego tak odwlekałam cały ten proces), a okazało się, że mimo iż zęby mają za ciasno, to ósemki nie mają z tym nic wspólnego i mogą zostać. Może u Ciebie też by tak było 🙂

      • Pewna nie jestem, aczkolwiek już dwóch dentystów, u których byłam w ciągu ostatniego roku, stwierdziło, że ósemki mam do usunięcia… Ale! Trochę mnie pocieszyłaś i myślę, że upewnić się zawsze warto! 😉

  • Oj podziwiam bycie na diecie. Wychodzę z założenia, że bilans musi wyjść na zero. Uprawiam naprawdę dużo sportu, tracę masę kalorii, ale natychmiast uzupełniam je makaronami. Miłość do sportu przeogromna, do włoskiej kuchni jeszcze większa. Jestem stracona!:)

  • Z tym podłożeniem świni się ubawiłam :)))

  • Luna jest przeurocza i niezwykle fotogeniczna 🙂

  • Oj Luna po prostu chciała pokazać, że jak już się przemęczysz i i uwolnisz od aparatu to też będziesz mogła gryźć ladowarki 🙂 Otuchy♥
    Wątek kulturalny bardzo mi sie spodobał, zwlaszcza że ja przez ostatnie bycie w niedoczasie jestem kulturalnym dnem totalnym 🙁
    xoxo