Ekologia to ekonomia – moje doświadczenia + KONKURS

Ekologia to ekonomia, ekonomia to ekologia… Ekonomia jest skutkiem ubocznym ekologii. Chyba nie miałam jeszcze okazji przyznać się tutaj do mojego ekologicznego/ekonomicznego podejścia do zarządzania gospodarstwem domowym. Oszczędność wyniosłam z rodzinnego domu, ale nie tylko pieniądze mają dla mnie znaczenie. Mało kto wie, że Polska jest jednym z najuboższych w wodę pitną krajów europejskich. Podobno jest jej w naszym kraju tyle, co w Egipcie. Na co dzień wydaje nam się, że mamy pod dostatkiem wody i energii, a rzeczywistość przedstawia się mniej optymistycznie.

Dlatego do szału mnie doprowadza, kiedy ktoś bezmyślnie marnuje te zasoby. A bardzo często będąc u kogoś w domu zauważam, że np. przebywamy w jednym pokoju, a w drugim od godziny gra telewizor. Wiadomo, że nie mogę się komuś wtrącać w takie sprawy, ale naprawdę trudno mi się czasem powstrzymać od pół-żartobliwego komentarza na ten temat. To nie jest tylko kwestia pieniędzy! To znacznie poważniejsza sprawa, chodzi przecież o nasze środowisko! A że ekologia idzie w parze z ekonomią to… nic tylko się cieszyć.

ekologia_to_ekonomia_1

Ale ok, przejdźmy do konkretów. Akademia Roca pracuje aktualnie nad bardzo ciekawym raportem pt. „Ekologia to ekonomia”. Zostałam poproszona o dorzucenie do niego swojej cegiełki i wypowiedzenie się na temat oszczędności i ekologii w moim domu. Jako że temat jest mi bliski – z przyjemnością podjęłam to wyzwanie (wyzwaniem jest dla mnie zmieszczenie tego wpisu w przyzwoitej, zjadliwej ilości znaków ;)). Dodatkowo zależy nam na zebraniu jak największej ilości opinii na poruszany temat, dlatego wspólnie z marką Roca przygotowaliśmy dla Was konkurs 🙂 ale o tym na końcu.

Zacznę może od tego, że w tym wszystkim wcale nie chodzi o oszczędzanie. Nie chodzi o to aby sobie czegoś odmawiać, tylko o to aby tymi zasobami gospodarstwa domowego rozsądnie zarządzać. Innymi słowy – aby ich NIE MARNOWAĆ. I dotyczy to zarówno wody jak i energii elektrycznej.

Energia elektryczna

Na ten temat kiedyś już pisałam przy okazji Godziny dla Ziemi, dlatego teraz nie będę się rozpisywać, zainteresowanych odsyłam do tamtego wpisu. Ale są dwie rzeczy, o których po prostu muszę wspomnieć!

  • Energooszczędny sprzęt elektryczny to nie ściema. Rok temu wymieniliśmy lodówkę – z takiej dość starej, odziedziczonej po babci, przerzuciliśmy się na lodówkę klasy A+. Dacie wiarę, że przy kolejnym rozliczeniu prądu okazało się, że nie musimy za niego płacić przez nadchodzące pół roku? Taką mieliśmy nadpłatę! Przeanalizowaliśmy sytuację i okazało się, że spadek zużycia prądu zbiega się w czasie z zakupem nowej lodówki. To tyle w temacie sprzętu, teraz czekam aż zepsuje się pralka (żarcik, odpukać 😉 wystarczy, że wczoraj zepsuł mi się mikser)
  • Druga rzecz to to, o czym od lat trąbi WWF podczas swojej akcji „Godzina dla Ziemi”. Naprawdę nie trzeba włączać światła w łazience kiedy wchodzi się do niego tylko po to aby wziąć jedną rzecz (szczególnie jeśli wiemy gdzie ona leży). Nie trzeba też zapalać światła w kuchni kiedy idziemy wstawić wodę na herbatę. Bardzo często wykonujemy tę czynność odruchowo, mimo że wcale nie jest ona w danej chwili potrzebna. Takich sytuacji jest wiele, trzeba po prostu myśleć.

Woda

Oj, woda to temat rzeka 😉 mistrzynią w jej oszczędzaniu jest moja mama, która dwa razy w roku ma czynsz za mieszkanie gratis, bo taką ma nadpłatę za wodę. Rocznie to ponad 1000 zł w kieszeni, dzięki rozsądnemu zarządzaniu zasobami wodnymi! U mnie jest pod tym względem o wiele gorzej, co zawdzięczam mojej przedpotopowej łazience.  Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się ją wyremontować, a wtedy zainwestuję w nowoczesne technologie, które zmniejszają zużycie wody nawet o kilkadziesiąt procent. Wypunktuję kilka rozwiązań, które warto wziąć pod uwagę:

  • Kluczem do sukcesu jest bateria umywalkowa. U mnie pod tym względem jest fatalnie – muszę oddzielnie włączać ciepłą i zimną wodę, co powoduje, że wyregulowanie jej zajmuje sporo czasu. Pragnę baterii jednouchwytowej! Taką szybciej można wyregulować, szczególnie jeśli posiada dodatkowe funkcje sprzyjające ekologii.
  • Dobrze zainstalować na kranie perlator, który napowietrza wypływającą wodę i sprawia, że zużywamy jej ok. 50% mniej (przy czym mamy wrażenie, że strumień jest tak samo silny jak przed zainstalowaniem perlatora).
  • Nieco bardziej zaawansowanym rozwiązaniem są baterie termostatyczne, które utrzymują stałą temperaturę wypływającej wody. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie marnujemy wody podczas  ustawiania dogodnej dla nas temperatury – nasza bateria po prostu ją zapamiętuje.
  • Nie bez znaczenia jest także mechanizm odpowiadający za spłukiwanie wody w ubikacji. Błędem jest używanie za każdym razem jego „pełnej mocy”, gdyż nie zawsze jest taka potrzeba. Standardowy mechanizm spłukujący za jednym razem spuszcza aż 6 litrów wody! Warto zainstalować podwójny mechanizm, który pozwala na uruchomienie o połowę mniejszego strumienia, ale to wciąż 3 litry za każdym spłukiwaniem. Jeszcze lepiej kiedy nasza spłukiwaczka pozwala się wyłączyć przyciskiem w dowolnym momencie, wtedy mamy znacznie większą kontrolę nad ilością wpływającej do ścieków wody. Swoją drogą to głupota, że ubikację spłukuje się normalną wodą pitną, uważam, że powinno to być inaczej skonstruowane…

Poza inwestycją w odpowiednie, oszczędne wyposażenie łazienki, warto samemu zastanowić się jak można zmniejszyć zużycie wody. Oczywistą oczywistością (choć pewnie nie dla każdego) jest konieczność zakręcania jej na czas mycia zębów, namydlania się itp. Ale co jeszcze możemy zrobić? Napiszę jak to wygląda u mnie:

  • Codziennie rano myję włosy. Na ich zmoczenie i podwójne spłukanie zużywam ok. 10 litrów wody. Miesięcznie to aż 300 litrów praktycznie czystej wody, która mogłaby trafić do ścieków… Mogłaby, ale nie trafia, bo staram się myć włosy nad sporą miską i zebraną w ten sposób wodę wykorzystuję ponownie – aby zmoczyć w niej ścierkę, kiedy chcę coś zetrzeć, aby przelać toaletę po czymś „lajtowym” 😉 itp. Dodatkowo ta woda raz uratowała mnie w sytuacji, kiedy w wyniku awarii zakręcono nam wodę na kilka godzin 😉
  • Ciepła woda jest droższa od zimnej, dlatego ciepłej używam tylko wtedy kiedy muszę. Jeśli np. spłukuję resztki kosmetyku z wanny, używam zimnej.

Nadal mam problem z oszczędzaniem wody w kuchni, tutaj chyba bardziej skupiam się na wygodzie zmywania (nienawidzę!), a oszczędność jest gdzieś na drugim miejscu. Koniecznie podzielcie się swoimi patentami na ekologiczne zmywanie! Chodzi mi oczywiście o zmywanie ręczne, bo choć zmywarka sama w sobie jest świetnym rozwiązaniem, to ja niestety zupełnie nie mam gdzie jej postawić :(.

I inne…

O tym, że ekologia idzie w parze z ekonomią przekonuję się na każdym kroku. Ekologiczne i tanie jest kupowanie ubrań w second handach… Jeżdżenie po mniejsze zakupy rowerem zamiast samochodem…  Kupowanie rozsądnych ilości jedzenia i nie marnowanie go. Ponowne używanie niektórych opakowań, torebek… O, albo pranie w orzechach! Pisałam Wam kiedyś, że będę testować to rozwiązanie i dziś mogę już powiedzieć, że pozostanę mu wierna. Orzechy świetnie się sprawdzają do takiego zwykłego „odświeżającego” prania, a dodatkowo są bardzo wydajne, na pewno bardziej niż zwykły, chemiczny proszek.

KONKURS!

Ok, ja się już rozpisałam (choć mogłabym bardziej), więc teraz kolej na Was 🙂 opowiedzcie jak ta kwestia wygląda w Waszych domach. A mówiąc konkretniej, pytanie brzmi: W jaki sposób łączysz ekologię i ekonomię w swoim gospodarstwie domowym?

Wypowiedzcie się w komentarzach pod tym postem, a najciekawsze 3 odpowiedzi nagrodzimy :). Bardzo chciałam wybrać dla Was ekologiczne nagrody, myślałam o lampkach solarnych na balkon, które niektórym z Was podobały się u mnie… Ale uznałam, że bardziej uniwersalną i atrakcyjną nagrodą będą ich mniej ekologiczne, ale piękniejsze odpowiedniki – Cotton Balls, łańcuch składający się z 20 kul.*

Fundatorem nagrody jest marka Roca, regulamin konkursu znajdziecie TUTAJ.

Na odpowiedzi czekam do 30 czerwca 2014, do godz. 23:59. Powodzenia!

*Gdyby ktoś nie wiedział co się kryje pod tym hasłem to zapraszam do Google 🙂

WYNIKI KONKURSU

Dziękuję Wam za wszystkie zgłoszenia w konkursie i niezwykle ciekawe, wyczerpujące odpowiedzi! Wraz z organizatorem mieliśmy naprawdę twardy orzech do zgryzienia aby wyłonić trzy najlepsze odpowiedzi 🙂 ostatecznie postanowiliśmy przyznać nagrodę trzem niżej wymienionym osobom:

Magda

Gabi

J.

Zwycięzców proszę o zgłoszenie się do mnie na adres kontakt@lifemanagerka.pl. Zgodnie z regulaminem macie na to 7 dni (licząc od dzisiaj), po tym czasie tracicie prawo do nagrody. Oczywiście proszę aby zwycięzcy napisali do mnie z maila podanego w zgłoszeniu ;).

Gratuluję i czekam na Wasze maile!

Kategorie: Mieszkanie

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Kolejny super temat na Twoim blogu! I bardzo mi bliski. Ekonomia przez ekologię od dawna funkcjonuje w naszym domu i świetnie się sprawdza. Oto nasze sposoby na oszczędzanie i środowiska i pieniędzy:
    1. Tak jak pisalas w swoim poście energooszczędne sprzęty to podstawa, oczywiście w miarę możliwości finansowych. My wyprowadzając się „na swoje” musieliśmy kupić wszystkie sprzęty i postawilismy właśnie na energooszczędność. I teraz mając dużą lodówkę, zmywarke, piekarniku elektryczny i często używaną pralkę (przy małym dziecku to mus) placimy mniejsze rachunki niż rodzice nie mający ani zmywarki ani piekarnika.
    2. Po drugie ważny jest tez sposób używania tych sprzętów. Pranie i zmywanie na pełnym wkładzie. Male pranie, np. Ciuchy sportowe męża na krótkim 15 minutowym programie to super funkcja. Jak korzystamy z piekarnika to staram się tak planować posiłki żeby nie rozgrzewac go tylko dla jednej rzeczy tylko przynajmniej dla dwóch, trzech. Jak zapiekanka na obiad to za jednym zamachem jakieś ciasto albo domowe batoniki musli.
    3. Nie mamy elektrycznego czajnika tylko zwykły i gotujemy na gazie. Przy małym dziecku często potrzebna jest ciepła lub gorąca woda. Nie gotuje jej za każdym razem tylko dwa razy dziennie przy okazji innego gotowania wody napelniam termos. Dzięki temu w każdej chwili mam dostęp do gorącej wody. I oszczedzam energię.
    4. Baterie kranowe mamy wszędzie jednouchwytowe i to naprawdę nie jest duży koszt, więc sprobuj stopniowo wymieniać te twoje kurki a zapewniam cie ze będziesz zadowolona z decyzji. To oszczędza i wodę i energie i nerwy przy ustawianiu właściwej temperatury.
    5. Ciepła wodę mamy z pieca dwufunkcyjnego wiec zanim woda zdąży się nagrzac to mija chwilka (jedyny minus tego rozwiązania) wiec jak muszę tylko na chwile odkrecic wodę, np żeby oplukac ręce czy cos innego to nie wlaczam cieple tylko zimna wodę, i tak nie zdąży się nagrzac przez ta chwilke wiec po co uruchamiać piec. Rzeczy których się nie da umyć w zmywarce najpierw polewam zimna wodą a potem na zamkniętym kranie myje gabeczka i jak mam umyta jakąś partie naczyń to dopiero odkrecam wodę i plucze to wszystko.
    6. Wszędzie mamy energooszczędne żarówki i kilka źródeł światła, np. W kuchni mam dwie lampy górne osobno włączane, nad blatem Ledy i nad kuchenka lampki punktowe. Wlaczam tylko to światło którego akurat potrzebuje. Dodatkowy pomysł na światło to na zimę zakładami cieńsze firanki żeby nie zabierały tyle światła, jest jaśniej i nie trzeba dłużej zaswiecac światła w ciągu dnia.
    Ciekawa jestem pomysłów innych Twoich czytelników, chętnie podkradne inne pomysły na ekologię przez ekonomię. Pozdrawiam, Monika

  • Ola

    Hej! 🙂 Mam pytanie odnośnie orzechów: na ile prań starcza Ci woreczek 500 g?

    • Nie wiem, bo jeszcze nie zużyłam pierwszego woreczka :). Ba, nie zużyłam chyba nawet 1/4, a oprócz prania w nich dałam też z 10 sztuk przyjaciółce na wypróbowanie. Producent zapewnia, że wystarczy na ponad 100 prań, ale ja nie piorę po kilka razy w tych samych – tzn. biorę kilka orzechów z poprzedniego prania i kilka nowych, co kilka prań wymieniam wszystkie. Myślę że przy takim gospodarowaniu nimi mogą mi wystarczyć na ok. 80 prań.

  • Temat idealnie wpisuje się w realia mojego oraz mojej rodziny życia. Zmiana mieszkania na własne przyczyniła się również do zmian w postrzeganiu wielu aspektów użytkowania „czterech kątów”. Wyprowadzając się ze starego, rodzinnego domu, w którym o ekonomii, a także o ekologii można było pomarzyć – postanowiliśmy z mężem wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć wprowadzać rozwiązania, które już na chwilę obecną przynoszą nam sporo oszczędności, a zarazem satysfakcji. Przede wszystkim zainwestowaliśmy w porządnej jakości żarówki energooszczędne. W wielu miejscach zainstalowane zostało oświetlenie LED-owe. Dodatkowo przy łóżeczku dziecka zamiast zwykłej lampki nocnej, podłączyliśmy 1 Watowy punkt LED uruchamiany przy pomocy włącznika. Podczas nocnych wędrówek np. do toalety zamontowane zostało pojedyncze oświetlenie LED uruchamiane na fotokomórkę. Dzięki temu nie ma potrzeby oświetlania całego przedpokoju. Na co dzień staramy się również oszczędzać wodę. W całym domu zamontowane mamy baterie jednouchwytowe. Toaletę zaopatrzyliśmy w spłuczkę z przyciskiem regulującym ilość spłukiwanej wody. W ciągu tygodnia korzystamy z szybkich natrysków, oczywiście wyłączając baterię na czas namydlania ciała oraz mycia włosów. To samo dotyczy mycia zębów. Wodę, którą czasami w ciągu dnia, podczas wykonywania czynności kuchennych uda mi się nabrać np. do miski/wiaderka, zużywam do podlania kwiatów, bądź zmycia podłóg. W kuchni korzystamy z dobrodziejstwa zmywarki. Raz dziennie, pod koniec dnia włączam ją w trybie ECO. Telewizor załączamy tylko i wyłącznie, wtedy gdy coś oglądamy. Nigdy nie „chodzi”, gdy przebywamy w innym pomieszczeniu. Staramy się również pamiętać o jak najrzadszym pozostawianiu telewizora oraz innych sprzętów audio w trybie stand-by, a jakiekolwiek dłuższe przebywanie poza domem skutkuje wyłączeniem sprzętu z zasilania. Do ogrzewania stosujemy pellet drzewny (rodzaj ekologicznego paliwa o niskim stężeniu substancji szkodliwych). Dla lepszego bezpieczeństwa mamy również zainstalowany czujnik tlenku węgla. Staramy się żyć świadomie i choć w pewnej mierze w zgodzie z naturą. Na zakupy wybieramy się zawsze z kilkoma lnianymi torbami, ograniczmy zużycie foliowych materiałów. Uprawiamy własny ogródek, ze zbiorów produkujemy przetwory oraz zamrażamy na zimowy okres niektóre warzywa i owoce. Od niedawna pieczemy własny chleb. W sklepach staramy się zaopatrywać w ekologiczną oraz jak najmniej przetworzoną żywność. Ot zwykłe życie naszej rodzinki 🙂

  • Wow! Udziału w konkursie nie wezmę ponieważ niestety muszę to przyznać, ale ekologii ekonomii u mnie raczej mało…Ale twoje pomysły są genialne, naprawdę! Dałaś mi dużo do myślenia i myślę, że będę teraz stopniowo wprowadzać zmiany. Jeśli masz jeszcze jakieś patenty to chętnie je poznam! 🙂

    • Ja myślę, że tutaj bardziej pomocne będą odpowiedzi konkursowe, stąd też taka forma konkursu aby zainspirować innych. Ja już po pierwszych 3 zgłoszeniach jestem pod wrażeniem! A co do konkursu to możesz też napisać jakie zmiany chciałabyś u siebie wprowadzić. Jest sporo czasu, można to przemyśleć, a nagroda moim zdaniem bardzo fajna 🙂

  • Przykłady z naszego życia:
    1. Mamy płytę indukcyjną (duża oszczędność).
    2. Wodę gotujemy nie w czajniku elektrycznym,tylko zwykłym.
    3. Gotujemy tylko tyle wody, ile jest potrzebne.
    4. Nasze dziecko pije w nocy 2 razy mleko- wieczorem gotujemy wodę na herbatę do kolacji i przy okazji nieco więcej aby mieć ją na noc w termosie (do wyparzenia butelki i przygotowania mleka).
    5. Nie kupujemy wody mineralnej w sklepach. Mamy własną studnię a w kuchni filtr Britta – więc wodę do picia produkujemy sobie sami = mniej plastikowych odpadów.
    6. Nasza lodówka i pralka są wysokiej klasy energetycznej. Widać to po rachunkach za prąd.
    7. Porządki zaowocowały wyłonieniem zeszytów, notatników w których jest jeszcze sporo miejsca – zostawiliśmy je do bazgrania dla dziecka, zamiast oddawać na makulaturę.
    8. Książki, których nie czytamy/nie chcemy oddaliśmy do biblioteki. Zamiast trafić na makulaturę posłużą jeszcze komuś innemu.
    9. Zbieramy pudełka kartonowe np. po mleku Bebiko, nakrętki, puszki, opakowania po jogurtach, resztki włóczek, kasztany, szyszki itp rzeczy, które przydadzą się do kreatywnych zabaw z dzieckiem np. tworzenia robotów, parkingów dla samochodów, ludzików. Oszczędność na kupowaniu plastikowych zabawek dla dziecka Made in China. A jaka radość z wychowywania nieopartego na konsumpcjonizmie 🙂
    10. W lodówce mam pojemnik na resztki warzyw – co kilka dni wykorzystuję gotując np. leczo czy podając z kawałkami kurczaka.
    11. Resztki chleba suszymy i oddajemy chłopakowi, który u nas na wsi hoduje kury. Dzięki temu mamy u niego zniżki na jajka. Tak samo robimy ze skorupkami z jajek.
    12. Wszędzie mamy energooszczędne żarówki.
    13. Nie oglądamy TV. Radia nie mamy – muzyki słuchamy podczas pracowania przy komputerze.
    14. Mój Mąż ładuje telefon podłączając go do pracującego laptopa.
    15. W zimie dbam o to, by zasłony i firany nie zakrywały kaloryferów. Ponadto zamykamy drzwi do nieużywanych pomieszczeń. W sypialni staramy się utrzymywać niższą temperaturę. W zimie staram się wieszać mokre ręczniki na kaloryferach,dzięki temu nie musimy włączać elektrycznego nawilżacza powietrza.
    16. Gdy mam w planach pieczenie ciasta, staram się by na obiad przygotować również coś w piekarniku,wtedy wkładam to danie od razu po wyjęciu ciasta,do jeszcze nagrzanego piekarnika.
    17. Pierzemy tylko przy pełnym wkładzie. Czasem pytam Mamę czy ma coś do prania, żeby uzupełnić wolne miejsce w pralce. Lekko przepocone, nie brudne rzeczy płukam w zimnej wodzie, którą zostawiam do spłukania wody w toalecie.
    18. Mamy kubki do mycia zębów – nie myjemy pod bieżącą wodą. Myjąc ręce po skorzystaniu rano z toalety – od razu staram się nalać ciepłej do kubka.
    19. Myślimy o zainstalowaniu termostatu tej jesieni.
    20. Staramy się nie zapalać światła,póki nie jest to konieczne. Wieczorem i podczas długich zimowych wieczorów staramy się przebywać w jednym pomieszczeniu.
    21. Może to dziwne ale nasze dziecko budzi odgłos spłuczki, więc wtedy kiedy śpi nie spuszczamy wody – robimy to przy późniejszej okazji – zawsze to jakaś oszczędność.
    22. Naczynia myjemy w zlewie dwukomorowym, w jednym ciepła woda do mycia, w drugim zimna do płukania. Zaczynam od szklanek, później myję kubki, talerze, sztućce a na końcu najbardziej brudne naczynia.
    23. Ubrania dla malucha kupuję w second-hand. Szybko z nich wyrasta a większość z nich jest z metkami i są świetnej jakości. Dla nas również czasem coś znajdę.
    24. Ubrania, z których nie korzystamy oddajemy dla biednych, zamiast bezsensownie wyrzucać. Stare kołdry i koce oddajemy do schroniska.
    25. Nie zasłaniamy okien w ciągu dnia, tak aby jak najbardziej efektywnie wykorzystać światło naturalne.
    26. Nasze ściany w domu mają jasne kolory, co również wpływa na oświetlenie. Gdy ściany są ciemne, potrzebnych jest więcej źródeł światła.
    27. Ostatnio naprawiliśmy cieknący kran w kuchni 🙂
    28. Nie używamy papierowych ręczników, tylko ścierki.
    29. Zastanawiam się nad szybkowarem 🙂
    30. Staram się,aby drzwi lodówki były otwarte jak najkrócej. Przed jej otwarciem zastanawiam się dwa razy co muszę z niej wyjąć.
    31. Oczywiście nie wkładamy do lodówki ciepłych potraw.
    32. Zamrożone produkty rozmrażam w lodówce.
    33. Używamy prysznica.
    34. Kurze dobrze ściera się wilgotną szmatką zamoczoną w wodzie z oliwką dla dzieci (oszczędność kupowania np. Pronto, czy innych preparatów, no i przede wszystkim ekologiczniej).
    35. Panele również lśnią po oliwce 🙂
    36. Staram się prać w niższych temperaturach – raz – oszczędność energii, dwa – ubrania się tak nie niszczą.
    37. Zawsze wyłączamy komputer w trakcie dłuższych przerw w pracy.
    38. Mamy aktywowaną funkcję oszczędzania baterii.
    39. Własny ogórek to również połączenie ekologii i ekonomii 🙂
    40. Mamy taką możliwość, że do pracy będziemy dojeżdżać jednym samochodem (od sierpnia planuję powrót).
    41. Na zakupy chodzę z dzieckiem piechotą. Spacer, dotlenienie plus zakupy. Przyjemne z pożytecznym.
    42. Planujemy cotygodniowe menu i zakupy. Oszczędzamy czas, energię i pieniądze. Nerwy również 🙂
    43. Nie kupujemy gazet – mniej makulatury a większość informacji można przeczytać w internecie.
    44. Jeśli jest taka możliwość czytamy e-booki. Są tańsze niż książki w papierowej wersji, a i uratujemy życie paru drzewkom 🙂
    45. Nie kupiłam wielu rzeczy, które niby są niezbędne młodym matkom – np. podgrzewacza do butelek, sterylizatora, czy laktatora. Mniej urządzeń elektrycznych w domu, więcej miejsca, mniejsze rachunki i mniej elektro-śmieci 🙂
    46. Nie kupujemy dziecku zabawek działających na baterie. Preferujemy drewniane.
    47. Staram się suszyć włosy naturalnie, bez suszarki.
    48. Zainwestowaliśmy w jedną porządną ekologiczną torbę na zakupy – nie wydajemy pieniędzy na reklamówki i nie używamy jednorazówek.
    49. Nie używamy zbyt wielu kosmetyków. Używamy z Mężem tego samego płynu pod prysznic i szamponu.
    50. Wyznaję podejście minimalistyczne do życia – to również poniekąd wiąże się z ekonomią i ekologią 🙂
    mogłabym tak pisać i pisać, ale dziecko mi się obudziło 🙂
    więc kończę i pozdrawiam Cię gorąco !!!

  • Bardzo słuszne uwagi! My zamieniliśmy zestaw stara lodówka Mińsk + dwupalnikowa kuchenka elektryczna na nową lodówkę + zmywarkę + piekarnik. O jedno urządzenie więcej, a rachunki i tak mocno spadły!

    Niestety, stałej nadpłaty nie mamy, bo nasz dostawca prądu stosuje prognozy i po pół roku już się „nauczył”, że zużywamy mniej prądu 🙂

    • PS. Mój komentarz nie bierze udziału w konkursie 🙂 To, co chciałam napisać, dotyczyło rzeczy jednorazowych, ale w życiu, nie w gospodarstwie domowym, więc może lepiej zamilknę 🙂

  • Temat ekologii jest mi ogromnie bliski. W liceum byłam tak tym zafascynowana, że nauczycielka od biologii wysłała mnie na konkurs ekologiczny i w szkole zajęłam 1 miejsce. Podobnie w latach wcześniejszych w gimnazjum, mój projekt o alternatywnych źródłach energii wygrał i zmiótł konkurencje. Chciałam nawet iść na studia ekologia i ochrona przyrody. 🙂 To tyle o mnie (chwalipięta)!.

    -U mnie to naturalne, że jak jakiś sprzęt lub światło jest nieużywane to się je wyłącza. Też nie ma sensu zapalać światła jak idzie się umyć ręce do łazienki czy po szklankę do kuchni. Oczywiście wyłączam wszystko co ma tzw. stan czuwania (laptop, telewizor, dekoder), listwy wszelkie.
    -zmywara, pranie tylko wypełnione ma maxa. (sprzęty minimum klasa A+)
    -mam do wyboru prysznic lub wannę, wybieram prysznic.
    -zakręcam kran gdy myje zęby.
    -mam toaletę z wyborem ‚duży lub mały strumień’ i wszystkie baterie umywalkowa, prysznicowa jednouchwytowa plus na umywalkowych zamontowane napowietrzacze wody. Zero przeciekających kranów, bo mnie okropnie denerwuje jak coś ‚kapie’ (normalnie jak z horroru).
    -w zimę nie grzejmy mieszkania na max, wtedy powietrze staje się suche. mój chłopak zawsze powtarza „nie zasłania kaloryfera tym fotelem”, ma racje przez to traci się ogromnie dużo ciepła jak zakrywa się kaloryfery.
    -staramy się nie wyrzucać jedzenia, zakupy robimy mniej więcej co drugi dzień i kupujemy tylko to co za chwilę lub jutro zjemy. Obowiązkowo płócienna torba na zakupy kupiona w ciucholandzie.
    -segregujemy odpady do specjalnych worków. (wiecie, że u mnie worek plastikowych butelek kosztuje 1zł!!!)
    -kupiłam jakiś pół roku temu mydełko Aleppo, którego używam z moim chłopakiem i nie zużyliśmy jeszcze nawet 1/4, starczy nam pewnie na 2 lata (hihi) ekologicznie i ekonomicznie.
    -kupiliśmy ostatnio parowar w ciągu 15 minut obiad gotowy. Ile energii mniej niż jakby miało się włączyć trzy palniki gazowe. Do tego jak zdrowo i smacznie.
    -w sezonie letnim poruszam się po mieście rowerem, niech ten biedny samochodzik sobie odpocznie po zimie.
    -jak pewnie wiesz z mojego bloga uwielbiam zakupy w ciucholandach :).

    Ciężko jest wypisać wszystko co robi się ekologicznie a co za tym idzie ekonomicznie, bo są to pewnie tak naturalne rzeczy, że nie zwraca się na nie uwagi. 🙂

    Ps. Świetnie, że nie tylko ja mam na tym punkcie hopla. 🙂

  • Kupiłam lampki w Ikea.. wracam rozpakowuję a tu lampioniki.. ale na drutach do wsadzania w ziemię.. 😉 Na początku trochę się wkurzyłam, bo gapa nie dopatrzyłam, że to inny model. Powtykałam w zawieszone donice i jest ok. Drugi komplet dla mamy, też bardzo zadowolona. Następnym razem przypoluję te wiszące 😉 Super klimat na Twoim balkonie, my właśnie skoczyliśmy urządzanie swojego. Mamy 14m2 więc sporo, ale widoki pozostawiają wiele do życzenia… Więc coś za coś niestety.

    Co do konkursu to chyba nie mam się już co produkować. Staram się żyć ekologicznie ale dziewczyn nie przebiję 😉 Najbardziej wkurza mnie jednak marnowanie jedzenia. Mam na tym punkcie jakiegoś fioła.

  • Dosłownie z dnia na dzień wprowadzam we własne życie coraz więcej rozwiązań, które mają zaoszczędzić trochę pieniędzy, ale również przyczyniają się do dbania o ekologię.
    1. Standardowo od zawsze używam zwykłego czajnika, nie używam czajnika elektrycznego.
    2. Jeśli kupujemy jakieś oświetlenie to zwykle są to LED-y, ewentualnie żarówki energooszczędne. Mój partner jest specem od elektryki, więc zawsze wybiera te o najdłuższej żywotności oraz niskim poborze energii.
    3. Staramy się zużywać mało wody i jak na parę przystało – kąpiemy się razem 😀 Nie dość, że to zbliża to także oszczędza wodę 🙂
    4. Do podlewania kwiatów posiadam specjalną beczkę, w której zbiera się deszczówka, dzięki czemu obniżyłam rachunki za wodę w okresie letnim. Co lepsze – kiedy pada deszcz i akurat jestem w domu – wystawiam kwiaty doniczkowe na zewnątrz, żeby się „podlały”.
    5. Mój ostatni wynalazek to mop ze sprayem 🙂 Nalewam do drążka wodę, dodaje kilka kropli płynu. Wystarczy spryskać nawierzchnie przed mopem i przetrzeć itd. Zauważyłam, że do umycia wszystkich podłóg zużywam tylko 1 szklankę wody! Niż jak do tej pory kilka litrów we wiadrze. Minimalne zużycie – maksymalny efekt 🙂
    6. Oczywiście używam zmywarkę, która zużywa tylko 6,5 litra wody na jedno pranie. Wiele jest na rynku co zużywają nawet 12 litrów.
    7. Pralka, którą posiadam ma funkcję ważenia ciuchów (ale to chyba ma większość będacych na rynku), dzięki czemu zużycie wody jest dostosowane do ilości prania.
    8. W kuchni i na klatce schodowej mamy zamontowane czujniki ruchu, które po zmroku wykrywają ruch i zapalają kilka diod umiejscowionych przy podlodze. Wieczorami często wchodzimy do kuchni po brakujący widelec, czy też żeby wziąć przekąskę- dzięki czemu nie musimy zapalać energooszczędnych żarówek, które na rozruch biorą bardzo dużo energii, żeby za chwilę je zgasić.
    9. Pudełka plastikowe – zamiast je wyrzucać w większości wykorzystuje po raz drugi. Nadają się często do przygotowywania rozsad do ogródka 🙂
    10. Oczywiście jak przystało na ekolożkę – segreguję śmieci i dzięki temu płacę niższe opłaty za wywóz śmieci.
    11. Uwielbiam recykling. Często przy odrobinie kreatywności wykorzystuje stare przedmioty do zrobienia czegoś nowego lub nadaję im drugie życie. Po prostu bawię się w DIY.
    12. Prowadzę firmę i jak wiadomo zbieram mnóstwo faktur. Dzięki przepisom podatkowym można zbierać faktury w formie elektronicznej – oszczędność papieru oraz ochrona drzew ! Do klientów również wysyłam faktury w formie elektronicznej.
    13. Jeśli chodzi o papier. Uwielbiam czytać, kiedyś kupowałam książki – dziś mam dostęp do wielu e-booków, które są tańsze i dzięki temu można przyczynić się do ochrony lasów.
    14. Jak na maniaczkę podróży rowerowych – jeżdzę dużo rowerem, dzięki temu nie zużywam paliwa oraz nie zanieczyszam powietrza. Dodatkowo lampeczka na rowerze nie jest na baterię, a na dynamo 😀 Brak problemów ze zużytymi bateriami 🙂
    15. Nie posiadamy telewizora. Może to dziwne, ale nie mamy potrzeby posiadania go w domu. Zauważyłam wiele zalet. TV to pożeracz czasu i prądu. Jego brak to zaoszczędzone pieniądze na prądzie i zaoszczędzony cenny czas. Dodatkowo w wielu domach TV jest włączane machinalnie, aby coś w tle leciało- mimo, iż nikt na niego nie patrzy. My nie mamy tego problemu 🙂
    16. Od niedawna zaczęliśmy robić jadłospis na tydzień – dzięki temu wiemy co kupić i w jakiej ilości. Zakupy robimy raz w tygodniu i kupujemy tylko to co potrzebujemy, wyjątkiem są tu niekiedy warzywa i pieczywo, które kupujemy częściej ze względu na świeżość. W każdym razie staramy się nie marnować jedzenia. Menu na tydzień dla tych celów się sprawdza 🙂

    To są takie główne „patenty”, które sami wprowadziliśmy we własne życie 🙂 Wiele pomysłów zawdzięczam mojemu parterowi, który jest bardzo kreatywną osobą i potrafi tworzyć ciekawe gadżety. Cały system czujników ruchu opisany w skrócie wyżej sam zaprojektował i zaprogramował w naszym domu 🙂

    Pozdrawiam

  • No to zmobilizowałaś mnie, żeby się odezwać!:) Od dawna czytam Twojego bloga, ale nigdy się nie udzielam.
    Niestety ciągle wynajmuję mieszkanie, przez co niestety nie mogę sobie pozwolić na energooszczędne sprzęty, zmywarkę i ledowe światełka 🙁 Ale robię co mogę!

    1) Oczywiście zakręcam wodę podczas mycia zębów i szorowania brudnych naczyń gaszę światło, kiedy niepotrzebnie się pali itp., ale przede wszystkim KRZYCZĘ na wszystkich, którzy tego nie robią! 😀
    2) Pranie. Włączam pralkę jedynie kiedy mogę zapełnić cały bęben. Właśnie sobie przypomniałam, jaki wielki eko-krok w tym kierunku zrobiłam zaraz na początku wspólnego mieszkania z moim narzeczonym, haha 😛 Kiedy zauważyłam, że on najchętniej robiłby pranie dwa razu w tygodniu twierdząc, że kończą mu się czyste skarpetki, dokupiłam mu w momencie zapas bielizny, przez co pranie możemy robić nieco rzadziej 😉
    3) W każdej torebce mam torbę na zakupy!
    4) Myję włosy wieczorem, żeby schły same, bez suszenia.
    5) W pracy zawsze mam zamykane pudełko, bo kiedy zmuszona jestem iść pod obiad na wynos, nie muszę dopłacać za jednorazowe!
    6) Przekonałam się, że zakupy w eko sklepach rzeczywiście są opłacalne nie tylko dla zdrowia, ale też pod względem finansowym. Nie tykam się już sklepowego musli, tylko przygotowuję go sobie sama. Również przyprawy czy makarony zbożowe kupuję te ekologiczne, w większych ilościach, to naprawdę wychodzi taniej!
    7) Jestem ogromną szczęściarą, ponieważ dostaję od rodzinki swojskie jajka i przetwory. To dopiero pyszna ekologiczno ekonomiczna perełka w mojej kuchni!
    8) Z narzeczonym sami zrobiliśmy zaproszenia ślubne, zamiast wydziwianych, zdobionych cyrkoniami i brokatami mamy proste, praktycznie czarno-białe zaproszonka bez kopert.
    9) Nauczyłam się szyć na maszynie! Uszycie pierwszej kopertówki z zamszowej kurtki kupionej w lumpeksie i pójście z nią na wesele znajomych napawa mnie dumą do dziś 😀
    10) Odrestaurowałam rower dziadka 🙂 Tak więc nie jest najważniejsze to, że jeszcze do pracy na rowerze, a fakt, że nie jest to drogi rower stylizowany na styl retro, tylko prawdziwy staruszek z duszą 🙂 Oj brak przerzutek nieraz daje mi w kość 😉

    Najważniejsze jest chyba samemu tak naprawdę uwierzyć, że wszystkie małe detale mają wielki sens i przekonać do tego najbliższych 😉

    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich komentujących! Inspirujmy się nawzajem 🙂

    • A, zapomniałam dodać, że mam filtr do wody Brita, który polecam wszystkim! Taniej, zdrowiej, nie trzeba wynosić butelek po schodach 😉

  • Bardzo ciekawy i dający do myślenia wpis 🙂 Ja przyznaję bez bicia, że przy niektórych podpunktach mam sporo do poprawy, więc dobrze to spisać i czarno na białym zobaczyć gdzie jest pole do ekologicznego popisu 😉 Podzieliłam te moje starania o ekologiczny tryb życia na ‚działy:

    KUCHNIA
    – przyznaję, gotuję wodę w czajniku elektrycznym. Wcześniej go nie mieliśmy, więc teraz się cieszę, że mogę gotować szybciej i wygodniej, ale.. czy to lepiej dla ekologii? no właśnie.. do poprawy
    – w poprzednim mieszkaniu była zmywarka, której używaliśmy bardzo rozważnie, teraz zmywam ręcznie i czytając powyższe wpisy aż się zawstydziłam.. zdecydowanie do poprawy
    – jedzenie staram się kupować z głową, tak żeby go nie marnować
    – w sytuacjach ekstremalnych kupuję jednorazową siatkę, w 99% przypadków mam ze sobą lnianą torbę na zakupy
    – nie wkładam gorącego jedzenia do lodówki, również dla dobra lodówki 😉
    – rzadko korzystam z piekarnika, a jeśli już to staram się nie odgrzewać jakiejś maleńkiej porcji, dla której aż szkoda gazu

    ŁAZIENKA / WC
    – w toalecie staram się korzystać z dwu-stopniowej regulacji wody
    – piorę w zasadzie tylko na najkrótszym programie (30min), poza pościelą i ręcznikami – te piorę na 60st. i jest to dłuższy program.
    – nie biorę kąpieli w wannie, tylko prysznice (staram się szybkie, ale namydlać się bez lecącej wody w tle nie jestem w stanie, to po prostu jest dla mnie awykonalne..)
    – ale już przy myciu zębów nie wyobrażam sobie, żeby woda leciała ‚na pusto’ przez te 2-3 min.

    INNE
    – po ładowaniu telefonu wyjmuję ładowarkę z prądu, ew. ładuję tel. w laptopie
    – bardzo mało prasuję, chyba że coś jest mega jak psu z gardła 😉 albo po prostu ma bardzo gniotący się materiał i to siła wyższa
    – wymieniamy na bieżąco żarówki na LED
    – po wyjściu z danego pomieszczenia gaszę światło, często sięgam po coś lub coś robię ‚po omacku’, nie do wszystkiego potrzeba światła.
    – nie oglądamy TV, bo go nie mamy 😉 za to dużo słucham radia, być może powinnam przerzucić się na radio on-line w laptopie. Do poprawki.
    – sporo rzeczy kupuję w ciucholandach
    – oboje poruszamy się rowerem, nie posiadamy samochodu
    – i na koniec mój największy ból – brak segregacji śmieci w naszej dzielnicy. Ale i tutaj to niebawem dotrze 😉

    Także jak widać źle nie jest, ale widzę słabe punkty i będę się starała nad nimi pracować!

  • Najpierw poruszę kwestię śmieciową 😉 Oprócz segregacji, która obowiązuje na moim osiedlu (plastiki, szkło, papier, ogólne) selekcjonujemy śmieci organiczne, które wywozimy na działkę, na której prowadzimy kompostnik. Ilość śmieci naprawdę znacząco się zmniejszyła. Nie kupujemy dodatkowych worków na śmieci, tylko wykorzystujemy te, które i tak już mamy, dostajemy przy zakupach (nawet w sh). Na zakupy spożywcze noszę torbę materiałową.

    Wydaje mi się, że ekologiczne jest też korzystanie z bibliotek (przecież nie trzeba mieć każdej książki na własność, jedną może przeczytać wiele osób). Myślę, że wiele osób nie podejrzewa, że w bibliotekach można znaleźć większość nowości. To samo dotyczy zakupów w second-handach, które uwielbiam. Wyszukuję tam ubrania dla siebie, ale też dla chłopaka, większości mojej i jego rodziny. Z gazet kupuję tylko WO Extra, które potem pożyczam koleżance, i potem puszczam jeszcze dalej w obieg.

    Już jakiś czas temu zrezygnowałam z butelkowanej wody, piję przegotowaną i ostudzoną wodę.

    Oczywiście mamy energooszczędne żarówki, a w domu nie ma niepotrzebnych iluminacji świetlnych.

    Nie znoszę marnowania jedzenia, kawałki starego chleba kroję w kostkę, suszę na desce i mam potem grzanki idealne do zup. W sklepie kupuję tylko to co jest potrzebne, staram się co jakiś czas opróżniać lodówkę z resztek, zapomnianego jedzenia robiąc z nich pyszne dania resztkowe.

    Używam ekologicznego żwirku dla kota, który można spuścić w toalecie. Nie spuszczam go samego, ale od razu przy okazji mojego korzystania z toalety.
    Staram się nie obrastać w przedmioty, zbędne oddaje do PCK lub innym, którzy je chcą/potrzebują.

    Korzystam z komunikacji miejskiej, jeśli muszę podjechać do centrum miasta, a w większości poruszam się na piechotę.

    Używam krótszego trybu w zmywarce i pralce. Ubrania po wypraniu roztrzepuję dokładnie, dzięki temu wielu z nich nie trzeba prasować. Całej reszty też zazwyczaj nie prasuję 😛 (oprócz koszul i kilku wyjątków). Uznaję zasadę, że wyprostuje się na mnie… Wiem, wiem, nie brzmi to dobrze, mimo ekologicznego podejścia. W komputerze mam tryb oszczędny, a wszelakie baterie ładuję tylko tyle ile potrzeba.

    To takie drobiazgi, które sobie przypomniałam. Widzę, że powstały tutaj niezłe elaboraty, więc zabieram się zaraz za czytanie i jeszcze się czegoś nauczę 

  • Jak super widzieć, że jest tyle eko-zakręconych osób!Też tak mam i dlatego cieszę się jak głupia, bo niedługo przeprowadzam się do eko mieszkania, w m. in. którym wykorzystuje się energię słoneczną, a do spłukiwania toalet – deszczówkę. Mam nadzieję, że niedługo tylko takie i jeszcze lepsze będzie się budować. Z eko trików nie mam wiele do dodania, jedynie kwestie energooszczędnych żarówek chciałam poruszyć. Pewnie wszystkim tutaj jest to wiadome, ale cholernie dużo osób używa ich źle, wydaje im się, że jak je mają, to już załatwia sprawę. Niestety, trzeba pamiętać, że takie żarówki potrzebują dużo energii na rozruch, więc nie jest dobrze włączać je kiedy wchodzimy do danego pomieszczenia tylko na chwilkę. Z tego samego powodu nie ma sensu montować ich w pomieszczeniach, w których z założenia nie potrzebujemy światła przez długi czas – przykładowo w toalecie, jeśli jest osobnym pomieszczeniem.
    A jeszcze nasunęło mi się, czytając w komentarzach o piekarnikach – oczywiście to rozwiązanie tylko, jak ktoś ma zamiar wymienić kuchenkę – na rynku są takie, które można podzielić na dwie mniejsze i używać tylko połowy, jeśli nie ma potrzeby pieczenia ogromnych ilości, a nie nagrzewasz całego wielkiego pieca. 🙂

  • Bardzo mnie ucieszył ten post! Ja oprócz tego, co w większości już dziewczyny napisały, stosuję pewne bardzo fajne rozwiązanie dla kąpieli – jest to mandi! Przez pewien czas mieszkałam w Indonezji, gdzie w domu, jak i wszędzie indziej tam, mieliśmy mandi, czyli taki zbiornik napełniony wodą. Polega to na polewaniu się wodą za pomocą pojemnika z uchwytem. W Indonezji ze względu na temperatury i wilgotność, taka szybka kąpiel, kilka razy dziennie była prawdziwą ulgą.

    Jak takie coś przeniosłam na prysznicowe realia? Nalewam ciepłej wody do miski i zamiast puszczać wodę z prysznica, polewam się za pomocą kubka tą z miski. Tak samo myję włosy. W Kalifornii, gdzie obecnie mieszkam panuje susza i w niektórych rejonach, dla domów, została określoną ilość wody, jaką można zużyć. Taką alternatywą dla prysznica/wanny można zaoszczędzić bardzo dużo wody. Kiedy mieszkałam w Anglii, to pewien mój filipiński znajomy, zrobił sobie mandi w domu. O mandi w Indonezji pisałam kiedyś tutaj http://beo-beforesunset.blogspot.com/2011/12/mandi.html

  • Dlaczego mój komentarz się nie pojawił?

    • Bo mam włączoną moderację komentarzy zawierających linki i takie czekają na moje zatwierdzenie. Czysta formalność, komentarz już jest 🙂

  • Ika

    U nas, w domu zamieszkałym przez panią idealistkę i pana inżyniera, wygląda to mniej więcej tak:
    – Kochanie, popatrz, czytam taki artykuł: 1/8 ludzi na Ziemi dotyczy problem śmiertelnego niedoboru albo zanieczyszczenia wody! Masakra, to przecież więcej niż cała Europa! Coś trzeba zrobić, musimy zacząć oszczędzać wodę! A może pojedziemy kopać studnie w Sudanie czy coś?
    – Uhm, ale nie teraz, mecz oglądam.
    😉
    Po jakimś czasie pan inżynier, czyli mój mąż, zaczyna zadawać mi dziwne pytania, typu: „a ile robimy prań w tygodniu?”, „ile razy w tygodniu kąpiesz się w wannie?”. Następnie prowadzi własne obserwacje, coś tam notuje w komputerze, a po paru tygodniach wraca do tematu:
    – Słuchaj, chciałaś oszczędzać wodę, nie? Zrobiłem parę obliczeń, popatrz, tutaj mam wszystko w excelu. Wyszło mi, że wprowadzając kilka modyfikacji jesteśmy w stanie zmniejszyć od 15 do 30% zużycia zimnej wody i od 10 do 15% ciepłej wody miesięcznie i rocznie oszczędzić na tym od 700 do 1300 zł. Wystarczy, że:
    1/ zoptymalizujemy wykorzystanie pralki i zmywarki – będziemy nastawiać o 1/4 mniej prań, czyli: tylko pełne prania, w tym 1 w tygodniu program długi dla brudniejszych naczyń i ubrań, a pozostałe jako program krótki
    2/ kąpiele w wannie ograniczymy do 2 wspólnych w miesiącu, może być w wersji romantico jak lubisz, ale w pozostałe dni tylko prysznic. Dodatkowo w sezonie letnim (czerwiec – sierpień) przynajmniej co drugi dzień ciepły prysznic zamieniamy na zimny lub letni.
    3/ jutro montuję na kranach perlator do wody, już zamówiłem
    4/ tu masz blog, na którym poczytaj sobie co jeszcze można zrobić, żeby oszczędzić wodę w mieszkaniu – trzymaj się przynajmniej 1/2 tych zaleceń
    5/ robiłem też symulację kosztów urządzenia, które wypompowywałoby wodę z prysznica i umywalki do wpłukiwania toalety, ale wychodzi mi, że inwestycja zwróciłaby się dopiero po 30 latach, więc tego na razie nie uwzględniam…
    I tak z gadania rodzi się konkret:)
    Podobnie dogadaliśmy się w kwestii np.:
    – wyborów sprzętów AGD (parametry ekonomiczne analizuje mój mąż, więc mam 100% pewność, że to co mamy w domu ma najlepszą relację ceny/ kosztów eksploatacji, czyli najczęściej – najwyższą klasę energetyczną)
    – wody pitnej (pijemy wodę z kranu, a nie z plastikowych butelek, często przywozimy też wodę z górskiego źródełka)
    – segregacji śmieci (pełna segregacja, łącznie ze zbieraniem dla zaprzyjaźnionego gospodarstwa skorupek i opakowań na jajka, za co wiejskie pyszności dostajemy często za free)
    – niemarnowania jedzenia (robimy małe, ale częstsze zakupy, a gdy mimo to jedzenia jest za dużo – zamrażam je albo przerabiam na „słoiki”, chociażby na pyszne warzywne pasty do mięsa i kanapek)
    – (nie)kupowania zbędnych rzeczy do domu (uwielbiam wnętrzarskie DIY, a nasza wspólnie wykonana salonowa lampa ze starych śrubek to hicior wśród znajomych:))
    – kupowania ubrań – kupujemy to, co naprawdę potrzebne, często w second-handach (po początkowej niechęci kilkoma perełkami w niewiarygodnie dla niego niskich cenach udało mi się przekonać męża do takich zakupów), ja dodatkowo często wymieniam się ubraniami z siostrą, mamą i przyjaciółkami, a zniszczone ciuchy przerabiam na ścierki albo… na koszyczki (tzw. ‚zpagetti’ ze starych pociętych T-shirtów)
    – samochodu (zamiast wymieniać na nowszy, bardziej ekonomiczny w użytkowaniu, zainwestowaliśmy w instalację gazu LPG – wychodzi taniej i bardziej eko)
    Pewnie takich przykładów znalazłoby się w naszym codziennym życiu jeszcze sporo. Dla mnie to niesamowite, jak kwestie ekologiczne i ekonomiczne są kompatybilne ze sobą i jak łatwo pogodzić dwa, wydawałoby się, zupełnie inne spojrzenia na świat:)
    Btw, świetny konkurs, pozdrawiam!

  • Mam wrażenie, że połączenie ekonomii i ekologii było u mnie wpajane od pokoleń z mamy strony. Moja mama jako, że ma sześcioro rodzeństwa, to chyba nikt lepiej nie wykształcił między sobą możliwości wymiany rzeczy których nie potrzebują i zidentyfikowania osoby, której na pewno się to przyda. Głównie rozwijało się to w przypadku ubrań, ale nie tylko, wszelkie sprzęty domowe każda wiedziała co komu może się w danym momencie przydać.
    Rozczula mnie do tej pory widok szkrabów po 20 latach, które dalej chodzą w ślicznych sweterkach dzierganych na drutach przez moją mamę, które po prostu przechodziły dalej wraz z wyrastaniem kolejnych z tych egzemplarzy.
    Podsumowując zbyt długi wstęp, mam dobre przykłady do naśladowania:)
    Jeśli chodzi o moje sposoby, to:
    1. nie mogę doczekać się wymiany prysznica, gdzie oprócz perlatora będę mogła ustawić idealną temperaturę i nie marnować wody na jej ustawianie za każdym razem. (wynajmowane mieszkanie)
    2. zbliża się jesień, a wraz z nią robienie wszelkich zapasów na zimowe gotowanie (grzyby, owoce leśne). Chyba połowę dzieciństwa spędziłam na jagodach w lesie:)
    3. butelka z wodą w rezerwuarze w toalecie, która zapobiega wykorzystywaniu ogromnej ilości wody (brak regulacji mocy przy spłukiwaniu wody). Strasznie podoba mi się pomysł umywalki z odpływem do zbiornika nad sedesem.
    4. uszczelnienie okien, które przy pełnej mocy grzejnej zmuszały do siedzenia pod kilkoma kocami, co przełożyło się na mniejsze rachunki za ogrzewanie.
    5. zakręcanie wody za każdym razem gdy nie jest potrzebna (przy zmywaniu czy myciu głowy). Zęby wolę myć z kubeczkiem.
    6. zamiana samochodu na rower, nie tylko taniej i lepiej dla środowiska, ale też o wiele przyjemniej!
    7. picie wody z kranu (za każdym razem gdy robię herbatę, to nadmiar przegotowanej wody odlewam do dzbanka i korzystam z niej zamiast kupować butelkowaną.
    8. Ręczniki jednorazowe do wycierania twarzy po myciu (cera problematyczna) wymieniłam na 10szt. malutkich ręczniczków materiałowych – koszt 0,50zł/szt.
    9. zamiast chemii, naturalne środki do czyszczenia (ocet jest niezastąpiony w kuchni!)
    10. używane ubrania, lub właśnie często dziedziczone jak w mojej rodzinie, a często nawet szyte!
    11. nie pamiętam kiedy ostatnio kupowałam czasopisma. Zbliżone treści znajdę w Internecie, a nie mam świadomości wydania pieniędzy na katalog reklamowy.
    12. wyłączanie z prądu wszelkich nie używanych urządzeń i ładowarek oraz światła w pokojach.
    13. nie zabieram ze sklepu torebek foliowych, bo zawsze mam ze sobą torbę materiałową.
    14. Żarówki są powymieniane na energooszczędne (tylko w łazience zostały standardowe, bo długie nabieranie jasności i zbyt często włączanie i wyłączanie powodowały szybkie jej wypalanie)
    15. niewykorzystane kartki z notesów szkolnych do tej pory służą mi jako brudnopisy. Mam ich całe pudło co jest skutecznym hamulcem dla mojej obsesji papierniczej.

    Mam wrażenie, że z wiekiem coraz bardziej rośnie u mnie świadomość ekonomii i ekologii i coraz bardziej pragnę iść w tym kierunku. Kilka lat temu nawet bym o tym nie pomyślała…

  • Taka moja już natura,
    w ekologię dać dziś nura.
    Pralka, piecyk i kominy
    tylko z A++ są rodziny.
    Worki wszystkie kolorowe
    i na śmieci są gotowe.
    Światło, woda, ogrzewanie?
    tu receptą oszczędzanie!
    Tę planetę moi mili, myśmy już odziedziczyli
    więc zadbajmy razem, wspólnie
    by po latach, hen daleko
    mógł nasz wnuczek lub siostrzeniec
    też zobaczyć wieś i zieleń.

  • J.

    Oszczędność prądu:
    – telewizor/radio/komputer włączone tylko wtedy, kiedy z nich korzystam,
    – na noc/po użyciu lub kiedy nie ma nikogo w domu wyłączne są wszelkie „czujki”, czyli wyłączam z prądu wszystko, co pozostawia świecącą się lampkę,
    – ładując telefon/baterię aparatu itp. po zakończeniu ładowania odłączam ładowarki z prądu,
    – światło świecę tam, gdzie przebywam lub korzystam ze świec (szczególnie zimą, co i bardzo lubię) jeśli nie potrzebuję mocniejszego światła,
    – jeśli zaparzam jedną herbatę, gotuję odpowiednią ilość wody, a nie od razu cały czajnik (oszczędzam i prąd i wodę),
    – naczynia zmywam za dnia, kiedy jest jeszcze jasno,
    – jeśli chcę zrobić np. 2 zapiekanki, nie odpalam piekarnika tylko mikrofalówkę na funkcji grill,
    – jeśli przygotowuję np. większą ilość wypieków (na święta, urodziny itp.) staram się robić je tak, by wkładać je do piekarnika jeden za drugim, by nie włączać go co chwila na nowo,
    – sprzęty kupuję energooszczędne np. lodówkę itp.,
    – pranie robię mając pełną pralkę ubrań, korzystam z funkcji pranie krótkie (15-20 min), jeśli rzeczy wymagają jedynie odświeżenia,
    – nie we wszystkich oknach mam firanki, przez co w pomieszczeniach jest jaśniej, jeśli potrzebuję zasłonić (np. w łazience) są rolety,
    – mam żarówki energooszczędne – tu należy wspomnieć, jak ich używać, skoro już z nich korzystamy. Samo włączenie pochłania najwięcej energii, dlatego nie ma sensu włączać ich co chwilę i na chwilę, jeśli wiemy, że za 5 min wrócimy do pomieszczenia, to nie wyłączamy światła, po to żeby je za chwilę włączyć,
    – robiąc obiad nie włączam kilku płytek na raz, wszystko staram się robić na jednej (np. najpierw makaron/ziemniaki itp., potem na tej samej rozgrzanej płytce np. mięso),
    – gotując zmniejszam moc płytki – tzn. włączam na maksimum, jak się rozgrzeje zmniejszam na minimum i wyłączam zanim potrawa dojdzie,
    – jeśli wyjeżdżamy na dłużej (np. tydzień) przed wyjazdem minimalizuję ilość jedzenia w lodówce i ją rozmrażam i wyłączam, włączam po powrocie,
    – robię rozsądne zakupy spożywcze – ilość rzeczy w lodówce jest odpowiednia, nigdy nie mam jej wypełnionej po brzegi – im więcej produktów, tym większe zużycie prądu na ich ochłodzenie, tak samo do lodówki wkładam jedynie ostudzone potrawy (nie gorące),
    – ograniczam ilość elektronicznych gadżetów/sprzętów (np. zamiast lokówki i prostownicy, wystarczy prostownica, którą też można zrobić loki), zamiast używać suszarki włosy suszę naturalnie (suszarka tylko z musu),
    – prasuję kiedy to konieczne i zawsze jednorazowo większą ilość rzeczy, po praniu ubrania dokładnie strzepuję i naciągam, przez co często unikam prasowania.

    Oszczędność wody:
    – posiadam baterie umywalkowe mieszalnikowe, przez co szybciej reguluję temperaturę wody,
    – wc posiada spłuczkę z regulacją ilości spuszczanej wody,
    – nie zmywam pod bieżącą wodą,
    – zakręcam wodę, gdy szczotkuję zęby, mydlę ciało, nakładam szampon na włosy itp.,
    – korzystam z prysznica zamiast kąpieli w wannie,
    – naczynia nietłuste (np. szklanki itp.) myję od razu i zimną wodą, ciepłą naczynia mocno zabrudzone, tłuste (niestety nie mam jeszcze zmywarki, ale jest w planie), rozpoczynając zmywanie zanim woda się zagrzeje nie odpuszczam jej tylko myję nią mniej przybrudzone rzeczy,
    – regularnie naprawiamy uszczelki w kapiącym kranie czy spłuczce, kiedy przepuszczają wodę,
    – podczas gotowania (np. jajek, makaronu, ryżu itp.) używam pokrywek, co zmniejsza parowanie, dobieram odpowiednią wielkość garnka do ilości przygotowywanego jedzenia (np. gotując 2 jajka biorę mniejszy garnek niż gotując ich 10), gotowane produkty zalewam wodą tylko do ich wysokości (nie zalewam całego garnka wodą).

    Inne oszczędności:
    – na zakupy noszę torby wielokrotnego użytku, jednorazowe foliówki wykorzystuję jako worki na śmieci,
    – praktycznie nie kupuję gazet, wszelkie informacje mam w Internecie/książkach,
    – zakupy spożywcze zawsze robię rozsądnie, nie wyrzucam i nie marnuję jedzenia, nie wypełniam lodówki po brzegi,
    – słoiki po różnych kupionych produktach zostawiam i zbieram, a potem używam do zaprawiania przetworów,
    – zbieram plastikowe nakrętki po napojach, które oddaję do szkół, na zbiórki charytatywne itp.,
    – segreguję śmieci – plastik, puszki, makulatura itp.; odpady organiczne wyrzucam na kompost,
    – wykorzystuję ponownie różne opakowania, np. ładny pojemnik po kremie, jako pudełko na biżuterię, pojemnik z pompką po mydle do rąk, jako pojemnik na płyn do naczyń itp.,
    – chemię gospodarczą staram się zastępować domowymi produktami np. sodą oczyszczoną lub octem,
    – używam mało kosmetyków, wolę mniej a rozsądnie i zużywać do końca np. krem niż mieć ich dużo i wyrzucać połowę, bo się przeterminowały,
    – upominam domowników: wyłącz TV, jeśli nie oglądasz, zakręć wodę itp.,
    – robię przeglądy odzieży, oddaję dla potrzebujących, przerabiam, jeśli potrafię,
    – nie zastawiam kaloryferów w okresie grzewczym, aby nie spowalniać ogrzewania pomieszczeń,
    – korzystam z roweru lub idę pieszo po drobne zakupy,
    – zakupy są fajne, ale nie potrzebuję 20stu torebek czy 30stu par butów, wolę mniej, ale używać ich regularnie – oszczędzam pieniądze (na zakup, dojazd/paliwo) i czas,
    – nie robię zbędnych zakupów, zawsze przemyślane, nie ważne czy to bułka, buty czy telewizor,
    – czasem robię większą ilość jedzenia za jednym razem np. bigos i zamrażam w porcjach,
    – wszelkie produkty zużywam zawsze do końca (np. kremy w tubce rozcinam i korzystam dalej z kosmetyku, który pozostał w środku),
    – zimą reguluję odpowiednio temperaturę w pomieszczeniach, nie korzystam z pełnej mocy grzejników, jeśli nie ma takiej potrzeby.

    Plany na przyszłość w kwestii oszczędzania:
    – zbieranie deszczówki – to dla mnie absolutna konieczność, z połaci dachu można uzbierać sporo wody i podlewać nią kwiaty, myć sprzęty ogrodowe itp.,
    – połączenie odpływu wody z pralki/umywalki ze spłuczką wc, by woda z pralki służyła do spłukiwania,
    – zakup napowietrzaczy na krany,
    – zakup zmywarki energooszczędnej i korzystanie z niej przy pełnym załadunku,
    – montaż solarów ogrzewających wodę i wykorzystujących promienie słoneczne,
    – uprawianie ogródka warzywnego oraz kilku drzew owocowych,
    – okna z potrójną szybą.

    Pozdrawiam 🙂

  • Ag

    Słyszałaś o szarej wodzie? http://pl.wikipedia.org/wiki/Szara_woda
    Można odzyskiwać wodę z np. umywalek, bo nie jest mocno zabrudzona i używać do spłukiwania toalety. Jak kiedyś będę budować dom to na pewno się temu przyjrzę. Jakieś rozwiązania do mieszkań, niewymagające dużych remontów też podobno istnieją.