Przegląd tygodnia #4/06

Zastanawiałam się, czy jest sens „przeglądać” ten tydzień… Połowa wycięta z życiorysu przez klęskę urodzaju w zleceniach i koszmarny ból szczęki. Drugiego tematu nie będę teraz poruszać bo i tak niedługo kolejny wpis „Z pamiętnika aparatki” – jak dobrze pójdzie to w tę środę założę dolny łuk! Ale trochę brakuje mi tej pewności czy dobrze pójdzie, bo może w pierwszej kolejności trzeba będzie się zająć problemami z górnym… Krótko mówiąc – mój kryzys nie ustaje, raczej się pogłębia, ale dam radę :).

PT_jedzenie

Koktajl owsiany, budyń jaglany, dużo wody z owocami i miętą… Ot, standardowa dieta bezzębnego człowieka. Chudnie się na niej ok. 2 kg w 2 tygodnie, gdyby ktoś chciał wiedzieć 😉

picie

PT_zdjęcia

Dosłownie kilka i tylko z telefonu…

Takie tam zabawy na siłowni… Ta wizyta w tym miejscu tak mnie dobiła, że przez 2 dni nie mogłam chodzić. NIGDY jeszcze nie miałam takich zakwasów w łydkach! Mam nauczkę na przyszłość, że trzeba się naprawdę solidnie porozciągać.

pt169

Chwila relaksu na balkonie. Po ostatnich deszczach ta maciejka z tyłu jest chyba dwa razy wyższa, niezły chwast… I surfinie jakoś nie chcą być zwisające, chyba zrobiono mnie w balona…

pt166

I na spacerze z psem… Teraz na zdjęciu zauważyłam, że Luna ma za luźne szelki 😉 #jestembeznadziejnąmatką

pt167

Nawadniam się i oszukuję żołądek 🙂 woda z truskawkami, cytryną i miętą jest przepyszna!

pt168

PT_linki

Od kilku dni nie mam pojęcia co się dzieje na innych blogach, ale na szczęście i tak udało mi się znaleźć kilka perełek 🙂

GENIALNA videorelacja z Londynu w wykonaniu Karoliny i Piotrka z OopsSideDown 🙂 uwielbiam takie filmy, sama chciałabym kiedyś taki nakręcić :). Niedługo wyjeżdżam na bardzo miniaturowe wakacje i waham się czy postawić na taki film, czy bardziej gadany vlog. Macie jakieś sugestie co wolicie oglądać?

Pozostając przy filmach – świetna mini produkcja, krótka historia dwóch starszych pań, które pierwszy raz lecą samolotem. Powinniśmy uczyć się od nich radości życia 🙂

Blog na którym na pewno poczujecie włoski klimat 🙂

Podróżują pracując na etacie, w dodatku są to podróże z psem. Już ich lubię!

Taka piękna love story! Ale to pewnie większość z Was już widziała 🙂

Na dziś to tyle, to najszybszy przegląd tygodnia w historii, ale i tak jestem z siebie dumna, że udało mi się go przygotować :). Jak dobrze pójdzie, to jutro będę miała dla Was coś bardziej wartościowego :).

 

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • No to chyba dobrze, że te zlecenia są?
    Podczas upałów dodaję do wody truskawki mrożone, to takie dwa w jednym lód+truskawki.

    • Dobrze, że są 🙂 ogólnie nie narzekam, bardziej stwierdzam fakt. Tylko jak trafia się taka klęska urodzaju że 3 dni pod rząd pracuję prawie non stop od 8 do 23 to jestem ciut zmęczona 😉 ale spoko, może uda mi się choć trochę odpocząć na tygodniu – uroki pracy na własną rękę.

      Świetny pomysł z tymi mrożonymi truskawkami!

  • Niczego nie widziałam poza love story 😛 lecę nadrabiać braki zatem 😉 pozdrawiam!

  • Najgorsze zakwasy w swoim życiu w łydkach miałam po ćwiczeniach na steperze na aerobiku. Trudno mi było wstać z łóżka, o chodzeniu po schodach nie wspomnę. Ale ja chyba jakaś dziwna jestem, bo ogólnie jestem bardzo wrażliwa na ból, ale zakwasy tak bardzo mi nie przeszkadzają 🙂
    Współczuję problemów z zębami :/

  • Agnieszka, nie poddawaj się! Miałam aparat 2 lata i cały czas (!) cholernie bolało 🙁 nie mogłam ugryźć NIC, nawet banana… Wszystko jadłam nożem i widelcem (nawet w mc donalds o nie prosiłam). W dodatku miałam aparat bezbarwny, który jest bardzo podatny na odbarwienia więc nie jadłam i nie piłam nic co mogło by go zakoloryzować (miałam już schizę nic kolorowego: do picia tylko woda z miodem lub sok z żółtych bananów, ani razu nie napiłam się coli czy herbaty, żadnych pomarańczy czy mandarynek, tak przeginałam). Ale warto było. Po ogromnej wadzie (chirurg, do którego poszłam usunąć 3_kę zapytał czy przeszłam jakiś uraz) i zdjęciu aparatu rodzina pytała… czy mam protezę 😉 nie wierzyli, że aparat może aż tak pomóc. Dasz radę! Sama widzisz, że możesz się uśmiechać do zdjęć, nawet tych z bliska 🙂 ps zrobiłam tą tartę limonkową – miałaś rację, jest boska

    • Dziękuję za słowa wsparcia :). Ja już teraz wiem, że warto, bo pozbyłam się kompleksu, który towarzyszył mi od lat. Już od marca mogę normalnie się uśmiechać, bo uśmiech w aparacie DLA MNIE wygląda lepiej niż krzywy. A jak zdejmę te druty i skończą się te niedogodności to już w ogóle będzie super 😉

  • budyń jaglany brzmi przepysznieee! :))

  • Ja w piątek byłam u ortodonty i czymkolwiek jest metalowa ligatura to nie jest fajna, bo koszmarnie obdziera każdy możliwy obszar buzi 🙁 wierz mi, że można się przyzwyczaić do „bezzębności” i potem sie gryzie mimo bólu 😛 chociaż na początku to fakt, kilogram w tydzień schodził na lajcie 🙂

    • Nie wiem jak będzie z dołem, ale jak zakładałam górę to na szczęście zęby po tygodniu się przyzwyczaiły do aparatu i przestały boleć. Przecierpiałam więc tydzień z separatorami a potem tydzień z aparatem i dalej było już w porządku.
      O tych ligaturach słyszałam, wyobrażam sobie, że to musi obcierać! Szczerze mówiąc myślałam, że już ich nie zakładają, tylko że stosuje się te gumowe ligaturki.
      Na obtarcia śluzówki będę niedługo testować jeden środek, na pewno całkiem ich nie uniknę po założeniu dolnego łuku. W kolejnym wpisie aparatki dam znać jak się ten żel sprawuje.

  • Urlop na etacie to wciąż bliski mi temat 😉 zajrzałam i już wiem, że zostanę tam na dłużej 🙂

  • Osobiście wolę oglądać filmiki w tym stylu co film Karoliny i Piotrka z Londynu, zwykłe vlogi jakoś rzadko oglądam 🙂 Właśnie Ula z Adamant Wanderer jakiś czas temu zamieściła taki z pobytu w Meksyku i zachwycam się nim do tej pory 😉
    I dzięki za linka do Primo Cappuccino będę mieć co przeglądać przez najbliższe dni ;D

    • widziałam ten film z Meksyku, rzeczywiście jest zachwycający 🙂

  • Największe zakwasy, jakie w życiu miałam, były podczas obozu tanecznego. Pierwszy raz miałam wtedy kontakt z indyjskim tańcem klasycznym, czyli bharatanatyam. Nie mogłam chodzić 😀 Ale wtedy poznałam sposób na zakwasy: zimna kąpiel po treningu. Naprawdę, pomaga! 🙂

  • Co to za koktajl owsiany?

    • Zblendowana owsianka 😉 namoczone płatki owsiane, mleko, owoce, wszystko zblendowane na koktajl 😉

  • Miło! 🙂

    a odbiegając od włoskich tematów, tudzież kawy…

    Dolny łuk założyli mi na 4 dni przed drugą w życiu wyprawą pilocką do Włoch. Szczęściem dogadałam się z kierowcą (który miał lodówkę) i wypchałam ją po brzegi jogurtami i bananami właśnie. A że to były czasy wczesnostudenckie, wykluczyć trzeba było niestety chińskie zupki (do teraz się zastanawiam, czemu nazywają to jedzeniem) – bo po kilku łyżkach bezbarwne gumki robią się wściekle żółte 😛

    Na szczęście włoskich lodów gryźć nie trzeba, niech Cię znieczulą w razie potrzeby! Pozdrawiam 🙂

    • Siedzę teraz i się zastanawiam skąd wiesz, że krótko po założeniu dolnego aparatu jadę na chwilę do Włoch i zamierzam się tam żywić samymi lodami 😀 wydawało mi się, że nigdzie nie zdradzałam swojego niecnego planu 😀

      • haha, zatem mam dar przepowiadania włoskiej przyszłości 😀

  • Czekam na wpis aparatki bo sama ciagle bije sie z myslami czy zaryzykowac I zalozyc aparat..to nie jest prosta decyzja.Usmiecham sie bez zebow wiec nie wiem czy zmiane w ogole byloby widac a poza tym mam dolna szczeke zbyt wypchnieta do przodu wiec I tak idealnego zgryzu nie bedzie:-( z drugiej strony wiem ze proste zeby to lepsze samopoczucie.

    • Przeczytaj może poprzednie wpisy na temat aparatu:
      http://lifemanagerka.pl/tag/aparat-ortodontyczny/
      Bo ten, który będzie za kilka dni pewnie nie będzie zbyt optymistyczny i zachęcający 😉 ale nie chcę nikogo zrażać, bo ja absolutnie tej decyzji o założeniu aparatu nie żałuję, tylko szczerze chcę pisać o jej plusach i minusach. W trakcie noszenia bywa czasami nieprzyjemnie i kryzysowo, ale ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, że warto.

      Jeśli chodzi o zbyt wypchniętą szczękę – to też da się wyregulować ortodontycznie, więc nic straconego. A co do uśmiechania się bez zębów – zawsze, zupełnie naturalnie się tak uśmiechasz, czy raczej kontrolujesz to aby nie pokazywać zębów? Bo jeśli to drugie to na pewno warto założyć aparat 🙂

  • Hm..sama nie wiem czy tak sie naturalnie usmiecham bo zawsze jednak mysle o tym usmiechu gdy np ktos chce zrobic zdjecie.Moze to byc wyuczony nawyk zeby nie usmiechac sie „z zebami”.

    • To ja miałam dokładnie tak samo 🙂 potem jak zęby się wyprostowały to musiałam dosłownie uczyć się uśmiechać do zdjęć, bo było to dla mnie coś zupełnie obcego.

  • A efekty po 1,5 mies widze ze swietne!

    • Po 2 miesiącach zęby były już całkiem proste 🙂

  • Znam ten ból, też się ostatnio dorobiłam zakwasów na siłowni plenerowej 😉