O powrotach i nieco innym rodzaju podróżowania

Zdarza Wam się wracać w te same miejsca podczas turystycznych wyjazdów zagranicznych? Czy raczej wychodzicie z założenia, że życie jest na to zbyt krótkie i preferujecie poznawanie za każdym razem innych miejsc…? I jak wyglądają Wasze wyjazdy, stawiacie głównie na zwiedzanie czy dajecie sobie totalny luz i bez żadnej spinki po prostu delektujecie się pobytem w danym miejscu?

bergamo3

Ja zazwyczaj byłam mocno skoncentrowana na zwiedzaniu nowych miejsc i raczej nie miałam ochoty wracać tam, gdzie już byłam… Przynajmniej na razie, póki jeszcze mam tak wiele do zobaczenia. Poza tym zazwyczaj planowałam wyjazd od A do Z i kiedy coś psuło mi plany (np. przeziębienie w Turcji), trochę byłam zła na los. Coś jednak zmieniło mój sposób myślenia w tej kwestii. Kiedy miesiąc temu chciałam zrobić sobie prezent na dzień dziecka i zaczęłam się rozglądać za tanim lotami, natknęłam się na niedrogie bilety do Bergamo.

bergamo7

Wszystko fajnie, kocham Włochy, Bergamo również jest super, ale… No właśnie, byłam tam rok temu. Ostatecznie uznałam, że ok, tym razem pojedziemy do Mediolanu, może nad jezioro Iseo, albo do Werony… Bilety zostały kupione i tu powinien rozpocząć się dalszy proces planowania. Mediolan, Werona, Sarnico, a może znowu malownicze jezioro Como? Cóż, za organizację wyjazdu wzięłam się ciut za późno i w efekcie lądując w Bergamo nie wiedziałam jeszcze co będziemy robić następnego dnia. Pojechaliśmy się zameldować w pokoju a następnie wyszliśmy na miasto. I wtedy nastąpił przełom w moim myśleniu 😉

bergamo12

Okazało się bowiem, że mimo iż rok temu spędziliśmy w Bergamo kilka dni, to nadal potrafi nas ono zaskoczyć. Tylu miejsc jeszcze nie widzieliśmy, w tyle zakątków nie zajrzeliśmy! Postanowiłam wyluzować – delektować się tym miastem, zwiedzić nowe dla nas uliczki, najeść się włoskich lodów, nie marnować czasu na jazdę pociągiem w inne miejsce… I zostawić sobie inne okolice Bergamo na jeszcze kolejny raz. Przez resztę pobytu ani przez chwilę nie żałowałam tej decyzji.

bergamo36

Możecie się śmiać, ale ja odkryłam inny, nie znany mi dotychczas wymiar podróżowania 😉 żadnego szczegółowego planu, żadnej spinki, tylko my, miasto, włoskie słońce, jedzenie i ten niesamowity klimat tego kraju. I wspaniałe Bergamo, jedno z najładniejszych miast w jakim byłam – „piętrowe”, bardzo zadbane, z piękną architekturą i jeszcze piękniejszymi widokami… Tak często pomijane przez turystów przylatujących do Mediolanu.

bergamo16

Potrzebowałam takiego oderwania od rzeczywistości, od problemów i od pracy, choć od tej ostatniej całkiem nie udało mi się uciec, ale przynajmniej nie dzwonił :).

I wiecie co? Wrzuciłam monetę do fontanny. Tej samej co rok temu.

bergamo14

To działa! I jednak powroty są fajne. 

P.s. Będzie jeszcze jeden wpis z Bergamo jakby komuś było jeszcze mało fotek :). 

Kategorie: Miejsca, Podróże, Szczęście, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • mam identycznie, ale z Wiedniem…wciąż mnie ciągnie do tego miasta i za każdym razem odkrywam inne jego zakątki i dalej mi mało 🙂

  • Staram się nie wracać do tych samych miejsc, wychodząc właśnie z założenia, że jest tyle miejsc, które jeszcze chciałabym zobaczyć, że nie ma na to czasu.

    Natomiast czasem jest tak, że jest ochota gdzieś polecieć, a dobre ceny na bilety są właśnie w miejsca, w których już byłam. I jeżeli jest to miejsce, które urzekło mnie na tyle, że chcę znów tam być albo poprzednio nie zdążyłam zobaczyć wszystkiego, nie widzę przeszkód 🙂

    Tak było dokładnie z lotem, o którym napisałaś czyli bilety do Bergamo. Za pierwszym razem od razu z Bergamo transferowaliśmy się do Mediolanu i tam spędziliśmy czas. Po roku zaś znów mieliśmy bazę noclegową w Mediolanie, ale wtedy pojechaliśmy już zwiedzać chociażby Lecco czy Bergamo, a na Mediolan poświęciliśmy mniej czasu niż za pierwszym razem.

    Zawsze mam jakiś tam plan na daną podróż bo wiem, że niekoniecznie będzie okazja jeszcze kiedyś wrócić. I faktycznie czuję trochę ciśnienie, że wszystko koniecznie muszę zobaczyć. Ale staram się, staram się, bo w praktyce nie zawsze wychodzi ;), wrzucić na luz i mieć czas również na odpoczynek, zwłaszcza jeżeli jest to podróż w jakieś ciepłe miejsce i człowiek ma ochotę również poleniuchować.

    Natomiast główne założenie, że staram się nie wracać w to samo miejsce raczej się nie zmieni. Bo ja chcę zobaczyć wszystko co się da :)) W tym roku jeszcze zaplanowana jest Malta, Norwegia i Holandia. No i coś ciepłego na grudzień, ale to się jeszcze zobaczy. Tyle tego jeszcze jest, a czas jednak ograniczony…

  • Piękne widoki:) Ja co prawda jeszcze nigdy nie byłam dwa razy w dokładnie tym samym miejscu, ale jeśli to byłoby miejsce, które naprawdę mi się spodobało to czemu nie:) Jest kilka takich miejsc do których chciałabym wrócić. Kilka lat temu wrzuciłam pieniążka do fontanny Di Trevi, może uda mi się kiedyś tam wrócić 🙂

  • Mam bardzo podobnie, zawsze wyjazd szczegółowo zaplanowany, dokładnie wiem co zobaczymy, itd. Ostatni wyjazd do Wrocławia był trochę inny, bo plany robiły się na bieżąco i dzięki temu odkryliśmy kilka wyjątkowych miejsc. W sumie chętnie pojechałabym tam, gdzie już byliśmy, ale zawsze myślę o tym, że przecież można zwiedzić nowe 🙂

  • Widzę, że mamy podobnie 😉 Uwielbiam planować, zapisywać, przewidywać, szacować… Ale z drugiej strony, żeby tak naprawdę poznać jakieś miejsce, trzeba się w nim trochę zgubić, a z mapą i terminarzem byłoby to trudne 😉 Dlatego świetnie sprawdza się na wyjazdach kompromis: kilka głównych punktów do odhaczenia, ale bez szczegółowej rozpiski – reszta jak wyjdzie tak wyjdzie 🙂 Dopiero wtedy można naprawdę odpocząć! A co do powrotów w już odwiedzone miejsca… To też kolejny konflikt wewnętrzny. Bo tyle jest pięknych miejsc na świecie, które chciałabym zobaczyć, a mimo to już piąty raz wracam do Hiszpanii, a trzeci do Barcelony i jeszcze pewnie ze sto wyjazdów tam to byłoby mało, żeby naprawdę poznać ten kraj.

  • Super wpis!

    Podobnie unikamy jeżdżenia w te same miejsca, ale z drugiej strony kiedy gdzieś odhaczy się wszytkie hajlaty, to następnym razem można spokojnie powałęsać się ulicami lub poleżeć w parku.

    Wróciliśmy właśnie z Berlina, który odwiedzilismy chyba już 4 raz. Za pierwszym razem do nocy łaziliśmy po Wyspie Muzeów, pod Bramę, w tą i z powrotem po Pod Lipami. Wydaje mi się, że teraz było dużo fajniej – widzieliśmy świetne miejsca, o których nawet wtedy nie myśleliśmy.

    W sumie coraz częściej coś odpuszczamy (duży w tym udział Luśki) i nic strasznego się nie dzieje 🙂

  • Ja bardzo rzadko wracam w te same miejsca. Tak jak piszesz – wychodzę z założenia, że jeszcze tak wielu rzeczy nie widziałam, że szkoda czasu na powtórki 😉
    Wyjątek stanowią tu Tatry, w które mogłabym wracać co pół roku 🙂
    Jeśli chodzi o sposób podróżowania, to zwykle dużo zwiedzam, chcę jak najwięcej odkryć. Przy czym do tych rzeczy „do odkrycia” zaliczam nie tylko top 10 zabytków z danego miasta, ale też małe uliczki i klimatyczne wędrówki.
    W tym roku wybieramy się na Bałkany i zamierzamy połączyć obie rzeczy – trochę włóczenia się, trochę odwiedzania konkretnych, zaplanowanych miejsc, trochę plaży. I mimo że jeszcze tam nigdy nie byliśmy, to ja już teraz, przygotowując się, czuję że pokocham Bałkany miłością absolutną i będę chciała wracać 😉

  • Zawsze planuje sobie jakis spokojny wyjazd bez naprezen i bez latania po wszsytkich ciekawych i wartych odwiedzenia miejscach, niestety nigdy mi sie to nie udaje;) Jak jade w nowe miejsce, to chce zobaczyc jak najwiecej, latamy jak przyslowiowy kot z pecherzem po muzeach, galeriach i innych atrakcjach (czesto np. nie jemy nic przez caly dzien, bo szkoda marnowac czas na obiad;) na picie i jedzenie jest czas po zamknieciu atrakcji). Nie wracam tez w te same miejsca, bo na swiecie jest taka masa pieknych rzeczy do zobaczenia, ze i tak zycia na to nie wystarczy, choc przyznam ze sa takie miejsca gdzie chetnie bym wrocila, niestety nie da sie tego wszystkiego pogodzic. Teraz natommiast zaczynam przygotowywac sie do bardzo wyczekiwanego i od dawna planowanego wyjazdu do Barcelony 😉
    Pozdrawiam!

  • Zawsze jestem rozdarta między chęcią zobaczenia nowego miejsca, a powrotu do tych ulubionych 😉 Druga wizyta w tym samym miejscu, to jednak nadal odkrywanie, bo nigdy w ciągu kilku dni nie uda się zobaczyć wszystkiego 🙂

    Co do planu, to zawsze mam w głowie listę miejsc, które chciałabym odwiedzić lub zrobić, ale trzymamy się jej raczej luźno 😉

  • Nie lubię planować zbyt długo, wolę spontaniczne wyjazdy, kiedy nie wiem co może mnie spotkać. Od planowania jest raczej mój chłopak 😉 i bardzo lubię wracać do miejsc, w których już byłam, obserwować jak się zmieniły. Jest w tym coś magicznego 🙂

  • Ja mam znowu odwrotnie. Od lat, co roku przemierzam Tatry wzdłuż i wszerz, i chora jestem a samą myśl, że miałoby mnie tam nie być.
    Ale co prawda, to prawda, za każdym razem, człowiek odnajduje coś nowego 🙂

    • Gory to zupelnie co innego;) Sama swego czasu jezdzilam w Bieszczady co roku, chyba przez 8 sezonow 😉

      • Taaak, góry to jeszcze inna kategoria podróżowania 🙂 inne o każdej porze roku i ciągle jeszcze niewystarczająco odkryte… Życia nie starczy aby je dobrze poznać 🙂

  • Przepięknie! Widać, że cudowne, klimatyczne miejsce:) My póki co z moim mężem zawsze wyjeżdżaliśmy w nowe miejsca i rejony, ale prawie za każdym razem będąc w podróży powtarzaliśmy, że „tutaj to koniecznie musimy wrócić”;) Lubie poznawać nowe miejsca, zwiedzać, nasycać się nimi. Podziwiać główne atrakcje z przewodnikiem w ręce, ale też dać sobie czas na pobłądzenie, na spontan, na odkrycie „nieodkrytego”:) Pozdrawiam Cie ciepło:)

    http://my-homeonthehill.blogspot.com/

  • Uwielbiam wracać w miejsca w których już kiedyś byłam. Zazwyczaj udaje mi się to jeżeli chodzi o miejsca w Polsce ale poza tym stosunkowo często wracam do Wiednia- byłam już 3 razy i w tym roku wracam po raz kolejny.

  • czekam na więcej zdjęc! 🙂 uwielbiam takie miejsca!

  • Uwielbiam powroty, jestem wtedy taka tutejsza a jednak nie…

  • Beo

    4 lata temu odwiedziłam San Francisco. Pokochałam to miasto i powiedziałam sobie, że kiedyś tu zamieszkam. Po 4 latach, mieszkam tutaj. Ja uważam z kolei, że powroty to już nie to samo. Może miejsca się zmieniają, abo my.

  • Akceptuję powroty pod warunkiem, że nie zdążyłam zwiedzić do końca całego miejsca.
    Np. Zakopane w tym roku. Pojechaliśmy tam na długi weekend i nie byliśmy ani w Dolinie Chochołowskiej (okazało się, że nie ma opcji żeby nasze rowery dały radę na tej trasie; ani nad Morskim Okiem; nie wjechaliśmy na Kasprowy, bo kolejka była gigantyczna) więc właściwie wypadałoby tam wrócić 😉

  • dasz namiar na noclegi?

    • Tak, w następnym wpisie poświęconym Bergamo. Mam tam dwa sprawdzone noclegi, którym nie mam nic do zarzucenia 🙂

  • Przekonałaś mnie, żeby zajrzeć do Bergamo, bo do tej pory omijałam wzrokiem to miasto na mapie tanich lotów.

    Jeśli chodzi o sposób podróżowania, ciężko mi wracać do miejsc raz zwiedzonych, aczkolwiek już teraz wiem, że np. Londyn czy Rzym to okolice, do których będę chciała powracać. Mam tak wielki apetyt na poznanie świata, że na pewno nigdy w 100% nie przestawię się na „tryb wypoczynkowy”, aczkolwiek ostatnio, w Atenach, doszłam do podobnego wniosku co Ty w Bergamo, zwolniłam i zamiast na siłę tłuc się na Peloponez, postanowiłam zostawić go sobie na następny raz… i nie żałuję.

    Co do złoszczenia się na los 🙂 pamiętam, że w Maroku dostałam 39-stopniowej gorączki w niemal 40-stopniowym upale. Ale twardo chodziłam po Marrakeszu i targowałam się o torebki (słaniając się na nogach). Pogratulować!

  • Ja tak miałam z Budapesztem. Pierwszy raz spędziliśmy tam chyba 9 dni. Wystarczająco, żeby poznać miasto od podszewki.
    Rok później – promocja na bilety lotnicze za 50 euro – gdzie? do Budapesztu.
    Wcale się nie nudziliśmy. Przynajmniej zobaczyliśmy to, czego nie znajdziemy w przewodnikach 🙂

  • Dwa miejsca, mam dwa takie miejsca. Do Barcelony wracam i będę wracać zawsze. Jest w tym mieście coś, co mnie przyciąga. Marzy mi się, żeby tam zamieszkać na trochę. Z kolei na Maderę wrócę na starość. Ma idealny klimat :).

  • Kiedy z P. wybraliśmy się w podróż poślubną do Rzymu (2 tyg. ja po raz enty, P. po raz drugi) jego „plan był zawsze elastyczny” a ja nastawiona na pełne wykorzystanie czasu, spis miast które chcę odwiedzić wokół Rzymu, 3 przewodniki (taką mam też pracę, cóż) – i ja spięta, on wręcz przeciwnie. Trzeciego dnia się dotarliśmy i od tej pory połączyliśmy siły, pół dnia zwiedzania, pół dnia wyluzowania. Piękny czas!
    Z biegiem dni wybieraliśmy nieznane zakątki (typu dziwne przedmieścia Rzymu) i to nie metrem a autobusami, żeby stać w korkach, spotykać ciekawych ludzi (niezapatrzonych w podłogę tylko w okna!) i oglądać Rzymskie ulice pełne wspaniałości na każdym kroku.

    Wykorzystaliśmy ten czas do ostatniej kropli, błogo leniwie w knajpach, parkach, punktach widokowych i godzinami „słodko nic nie robiąc” a przy okazji rewelacyjne rzeczy widzieliśmy – zupełnie niekonwencjonalne! Raz udało nam się do Orvieto pociągiem wyrwać, ale to kosztem Muzeów Watykańskich (nie nasz klimat) 🙂

  • To jest typ wczasów „bez planowania”, który stosuję od lat. Na miejscu decydujemy się czy będziemy zwiedzać, czy raczej poleżymy na plaży. Ale mam ochotę na taki zorganizowany, weekendowy wypad tanimi liniami. Możesz powiedzieć ile kosztował Cię lot do Bergamo?

    • W jedną stronę 119 zł, w drugą 99 zł. Dosc często można spotkać takie ceny do tego miasta.

  • Ja uwielbiam odkrywać nowe miejsca, ale gdy pojawia się szansa powrotu do miasta w którym już byłam (i które lubię:)) to na pewno korzystam.
    A co do spędzania czasu to staram się wypośrodkować. Zawsze odwiedzam miejsca, które warto zobaczyć ale znajduję zwykle przy tym czas by usiąść w urokliwej kawiarence, napić się kawy i delektować atmosferą miasta…
    http://www.odkrywajacameryke.pl

  • Właśnie wróciłam z 10 dni w Londynie, gdzie byłam drugi raz i nie nudziłam się ani przez moment. W zeszłym roku ponownie zwiedzałam Paryż. Uważam, że powroty są lepsze! Można wyluzować, nie ma takiej spiny, człowiek nie czuje się w obowiązku odhaczać kolejnych punktów z listy „must see”.

  • Ja mogę i po kilka razy gdzieś jeździć jeśli mi się podobało. Wychodzę właśnie z założenia, ze nigdy nie obejrzy się wszystkiego, że warto wrócić. Owszem, jest maaaaaasa innych miejsc, w które chciałabym pojechać, ale jeśli trafiłaby mi się okazja na tanie bilety gdzieś gdzie byłam, też bardzo chętnie pojadę 🙂

  • Ja zawsze mam łzy w oczach, gdy żegnam się z miejscami i ludźmi, gdzie, z którymi mi dobrze. I uwielbiam powroty. Więc rozumiem 🙂

  • Ja też zawsze wszystko planuje, a zazwyczaj zawsze coś nie wyjdzie z przyczyn ode mnie niezależnych. 😀

    Śliczne zdjęcia!

  • Olka M

    też strasznie lubię Bergamo i byłam tam kilka lat temu i w zeszłym roku i za miesiąc znów będę, co prawda ze względu na przesiadkę, ale i tak wolałam wybrać je niż Brukselę ! 😉