Przegląd tygodnia #1/07

Dawno nie było na blogu takiego zastoju jaki zafundowałam mu w tym tygodniu, ale cóż… Czasem musi tak być. Ale na dniach to nadrobię 🙂 już wczoraj w przypływie weny napisałam chyba 4 posty, więc niedługo zasypię Was nową treścią i zdjęciami.

Mam też nadzieję, że moja szczęka przestanie odstawiać szopki i wkrótce na bloga powróci też tematyka kulinarna. 

ogłoszenia

Pod wpisem konkursowym umieściłam listę 3 zwycięzców. Jedna osoba jeszcze się do mnie nie odezwała, więc przypominam, że ma na to jeszcze kilka dni.
Pozostałych zachęcam do zapoznania się z odpowiedziami konkursowymi, są bardzo inspirujące.

Oczywiście kiedy powstanie już raport Akademii Roca o ekonomii i ekologii, na 100% Was o tym poinformuję.

PT_jedzenie

Truskawki powoli przechodzą już do historii, ale rozkręcił się sezon na maliny, borówki amerykańskie i jagody. Za tymi ostatnimi nie przepadam ze względu na ich właściwości barwiące, ale uwielbiam je w postaci jagodzianek. Domowe są najlepsze!

pt193

W tym tygodniu najadłam się też włoskich lodów, ale wciąż jest mi mało. Uwielbiam je ponad wszystko! Szczerze mówiąc jeśli chodzi o włoską kuchnię to zarówno pizzę jak i makarony wolę w wersji, którą przygotowuję w domu, ale lody… Niektóre smaki są nie do podrobienia!!!

bergamo45

PT_zdjęcia

Właściwie poza krótkim wypadem do Włoch nie działo się w tym tygodniu nic ciekawego. Pokażę Wam dzisiaj kilka fotek, ale docelowo Bergamo pojawi się jeszcze pewnie w jednym lub dwóch wpisach już na konkretny temat.

Z tego co obserwuję na Instagramie, jestem chyba jedyną blogerką, która nie lubi latać samolotem. Ale – paradoksalnie – takie widoki jak poniżej kocham. Rekompensują mi ten czas oczekiwania na lotnisku i nudne godziny spędzone w samolotowym fotelu.

samolot1

Widok na Alpy

samolot2

A to pięknie wykadrowane zdjęcie, wiem 😀 ale pierwszy raz zdarzyło nam się lądować z widokiem na centrum Warszawy i nie mogłam sobie odmówić fotki 😉

samolot3

A Włochy… Jak to Włochy – wspaniałe, klimatyczne… Fajnie było po roku wrócić w to samo miejsce. Jednak ten wyjazd był nieco inny od poprzedniego, ale o tym napiszę w osobnym wpisie.

bergamo17 bergamo10 bergamo47 bergamo6

Z lekkim żalem muszę przyznać, że od kiedy mamy Lunę, podróże nie są już takie same, bo strasznie tęsknimy za tym maluchem. Ja nadal nie wyobrażam sobie wyjazdu dłuższego niż 3 dni, ale muszę nad tym popracować, bo przecież nie zrezygnuję na kilkanaście lat z tygodniowych urlopów. No w każdym razie powroty do domu są baaardzo przyjemne. 

pt197

A później stracony (oczywiście według Luny) czas trzeba nadrobić na długich spacerach z piłką.

pt198

Swoją drogą bardzo smaczny ten Reddsik.

pt194

Cieszę się, że wróciło do nas 100% lato i można sobie piknikować z jakąś przyjemną, lekką lekturą i zapasem świeżych owoców

pt3

pt200

Pozostałe po pikniku wiśnie i maliny wylądowały w brownie z przepisu Jest Rudo. Bardzo szybki i prosty przepis, a połączenie słodkiego, mocno czekoladowego ciasta z lekko kwaśnymi owocami jest po prostu idealne 🙂

pt196

Słodkości trzeba jakoś spalić, a ja korzystając z chwilowego (?) braku bólu zębów wracam do biegania. Piszę, że chwilowego, bo teraz zaczyna mnie boleć kolejny 🙁 nie minęło jeszcze pół roku z aparatem, a moje górne zęby już strasznie się buntują :(. No ale nic to, wracając do biegania – Luna jest świetną towarzyszką, ona spaceruje w tempie, w jakim jak sobie truchtam 😉

pt199

Pomimo szczerych chęci nie mam dziś dla Was żadnych linków. Mało czasu (nie licząc pracy) spędziłam przed komputerem, a to nie sprzyjało wyszukiwaniu ciekawych artykułów. Mam nadzieję, że za tydzień będzie lepiej.

A już jutro spodziewajcie się pierwszego tematycznego wpisu z cyklu „Poniedziałki freelancera” 🙂

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Daj znać jak Ci się podoba Hopeless, ja już jestem po lekturze i podobało mi się bardzo 🙂

    • Dam znać 🙂 dopiero zaczęłam czytać i czuję, że się wciągnę 🙂 zachęciły mnie recenzje, a w pierwszej chwili myślałam, że to książka tylko dla nastolatek 😉

  • Gdzie zostawiacie pieska na czas wyjazdów?
    I jestem też ciekawa jaki smak lodów szczególnie skradł Twoje serce :>
    +czekam z niecierpliwością na posty z podróży!

    • Najlepsze wg mnie są lody pistacjowe, bo polskie lody o takim smaku to tylko jakieś nędzne podróby, które obok pistacji chyba nawet nie stały ;). Poza tym bardzo smakowały mi figowe, cytrynowe, brzoskwiniowe, miętowe i tiramisu. Te tak naj naj, ale ogólnie wszystkie są boskie. Najmniej smakowały mi te o smaku panna cotty i jakiejś mieszanki waniliowo-nutellowej.

      Psem podczas naszego wyjazdu zajmowała się moja mama, mieszka w tym samym bloku.

  • Czekam na wpis o wyjeździe, uwielbiam czytać wspomnienia z podróży, a szczególnie Włochy… liczę na więcej zdjęć 🙂 to prawda, że powroty są zupełnie inne gdy w domu czeka stęsknione stworzonko 🙂

  • Też nie przepadam za lataniem, choć latam często 🙂 wiecznie mi nie wygodnie, trzeba pilnować czasu i myśleć nad tyloma rzeczami na raz 😛

  • Przeglądając te zdjęcia po prostu czuję wakacyjną, leniwą atmosferę. Pozytywnie! 🙂

  • Ja uwielbiam takie dłuższe wypady- co najmniej tygodniowe. Sama byłam we Włoszech 2 lata temu i chętnie bym tam wróciła.

  • A gdzie byliście – w Rzymie? Też czekam na post, bo chciałabym wybrać się do Rzymu 🙂 O ile będę miała trochę szczęścia i warunki do latania będą lepsze we Włoszech niż na Słowenii, to pojedziemy tam znowu w sierpniu :)))

    • Nie w Rzymie 🙁 w Bergamo. A ty już planujesz kolejne loty? 😀

  • Moje ukochane Bergamo <3 3 razy tam byłam i ciągle mi mało, więc czekam na więcej zdjęć ;D
    Co do wakacji to przecież z psem też można wyjechać. Oczywiście są pewne ograniczenia (nie weźmiemy go do samolotu, więc zostaje dojazd własny), raczej nie zamieszkamy w kilku gwiazdkowym hotelu (chociaż my już nocowaliśmy w 4 gwiazdkowym na Węgrzech, ale to dłuższa historia 🙂 i nie możemy zwiedzić wszystkich obiektów, ale podróżowanie z psem to fajna sprawa (zainspirowałaś mnie i chyba o tym wkrótce napisze na blogu) ;D

    • Napisz koniecznie, bardzo chętnie przeczytam jak to wygląda u innych :).
      U mnie póki co to odpada z wielu powodów. Dojazd własny raczej nie wchodzi w grę przy obecnym samochodzie bo nie ma klimy, poza tym nie ufam mu na tyle aby wyjechać nim poza granice kraju. Poza tym nasze doświadczenia w podróżowaniu z Luną utwierdzają nas w przekonaniu, że ona się nie nadaje do dalszych wyjazdów. Po pierwsze – boi się wody, więc pobyt gdzieś na plaży to dla niej żadna frajda tylko męka i stres, szczególnie jeśli w pobliżu są ludzie, a już nie daj Boże dzieci. No to już typowe wakacje nad ciepłym morzem odpadają, bo nie wyjeżdża się w takie miejsca aby siedzieć w hotelu albo jeszcze gorzej – trzymać psa w hotelu. Wyjazdy z chodzeniem po mieście to też nienajlepszy pomysł, bo my robimy po kilkanaście kilometrów dziennie, co dla takiego małego pieska w upale też byłoby strasznie męczące. To już abstrahując od tego, że Luna nienawidzi miejsc, gdzie jest dużo ludzi. A znowu – nie bierze się gdzieś psa po to, aby siedział cały dzień sam w hotelu, skoro w Polsce może mieć w tym czasie dobrą opiekę. Ogólnie do hoteli Luna też się średnio nadaje, bo źle się czuje w nowych miejscach, pierwszej nocy w ogóle nie śpi tylko jest bardzo czujna i ciągle szczeka…
      Po prostu- dobrze znam mojego psa i decyzja o zostawianiu jej w PL kiedy wyjeżdżamy do ciepłego kraju jest dokładnie przemyślana. Na wakacjach z nią nie wypoczęlibyśmy ani my, ani tym bardziej ona.

      • No to wiadomo, że wszystko zależy od psa, a ty swoją Lunke znasz najlepiej i wiesz co dla niej dobre 🙂 Moje Shih Tzu jakoś daje radę, zresztą ona jak tylko słyszy słowa auto/podróż/jedziemy to już stoi pod drzwiami z kocykiem i szczeka, żeby się pospieszyć 🙂
        Kilka lat temu w Grecji byliśmy jeszcze bez klimy, wszyscy ludzie wymęczeni i ugotowani, a pies miał swój malutki wiatraczek taki podłączany do ładowarki i była przeszczęśliwa 🙂 wody tak samo jak Twoja Luna też nie lubi, dlatego grzecznie leży sobie w cieniu, albo pod parasolem, a gdy plaża z piaskiem to wykopuje sobie dołek aż do „mokrego piasku” i tam się układa do spania. Kilometry pokonuje także bez problemu, a gdy już naprawdę nie może to ktoś ją zawsze przygarnie na ręce i chwile ponosi, a ja się zawsze śmieje, że to trening z obciążeniem 🙂 Teraz już moja Nuka jest coraz starsza i to widać właśnie po wakacjach, ma 10 lat, po za tym Shih Tzu ogólnie ze względu na krótki nos źle znoszą upały. Dlatego zazwyczaj jeździmy we wrześniu, gdy te upały nie są aż tak dobijające ani dla niej ani dla nas. W tym roku jak wszystko się uda to jedziemy właśnie do Italii, ale gdzieś na południe (Abruzja, Molise ewentualnie Kampania) więc pies zaliczy po drodze nawet Rzym i Wenecję 🙂 A co do zostawiania psa w hotelu to zgadzam się, że to faktycznie nie ma sensu i można to robić naprawdę sporadycznie 🙂

        • To też trochę inaczej jak jedzie więcej osób i można się trochę podzielić opieką nad psem 🙂 fajnie, że wy macie taką możliwość. Czekam na ten wpis o podróżowaniu z psem, bo my pewnie będziemy Lunę zabierać w coraz więcej miejsc. Na razie jeździmy z nią głównie gdzieś do rodziny, ale i tak zawsze pierwsza noc jest masakryczna (przez jej czujność i szczekanie). Nawet jak ostatnio spała u moich rodziców to całą noc szczekała 🙁

  • Piękne widoki! I te samolotowe i te włoskie…jak dobrze, że będę za miesiąc we Włoszech 😀
    Mam takie pytanie 😉 Zwróciłam już na to uwagę przy jakimś innym poście o aktywności. To różowe, które wystaje Ci spod spodenek to jest ich część czy coś osobnego? Pytam bo kupiłam sobie ostatnio tego typu spodenki do biegania i hm..czuję się w nich trochę jak w majtkach 😀

    • To jest część spodenek, taka jakby dodatkowa bielizna. Ja bardzo to coś lubię, bo ta wierzchnia warstwa jest dość luźna, a dzięki tej dodatkowej części mogę np. w spokoju się porozciągać czy poćwiczyć na zewnątrz i nie ma ryzyka, że ktoś zobaczy moją bieliznę.

      Gdzie do Włoch jedziesz? 🙂

      • Aha, dziękuję 🙂

        Tym razem Włochy północne 🙂 Mediolan, Piza, Werona, Bolonia taka objazdówka 🙂

  • Włoskie lody nie dość, że gryźć nie ma musu, to jeszcze potrafią nieźle znieczulić! 🙂
    Z ciekawością poczytam wpis o Bergamo, bo to jedno z nielicznych miejsc, w których moja noga (niestety i dziwnym trafem) jeszcze nie postała. Co mnie cieszy, rzecz jasna, bo z rozkoszą je odwiedzę (jak już zdołam się rozstać z moimi pociechami…)

  • Byłam w Bergamo ponad rok temu. Cudnie było:)))) Chociaż ja i tak jestem zakochana w Bolonii, do której mogłabym wciąż wracać.
    Pozdrowienia!

  • Jak zawsze, świetne podsumowanie 😉

  • Przepiękne zdjęcie chmur. A Włochy takie piękne, jestem ciekawa co to za tajemniczy projekt się szykuje. 🙂

  • A ja dalej z niecierpliwością czekam na nowe przepisy na kawę mrożoną, obiecywałaś, że szybko pojawia się kolejne… A na obecne upały byłyby idealne 🙂

    • A ja ciągle piję bananową 😀 ale dziękuję za przypomnienie, faktycznie czas na kolejne eksperymenty, czekałam np. na maliny 🙂

  • Świetne włoskie zdjecia, aż zazdroszczę 🙂