Przegląd tygodnia #2/07

Ten tydzień minął mi naprawdę błyskawicznie i trochę mnie dołuje, że już prawie połowa lipca. Póki co lato jakoś szczególnie nie rozpieszcza, wieczory chłodne, upalnych dni jak na lekarstwo… Wierzę jednak, że najlepsze jeszcze przed nami 🙂 a na razie nie dołuję się pogodą, bo i tak nie mam ostatnio czasu, aby z niej w ciągu dnia korzystać.

PT_jedzenie

Czy to pierwszy raz, kiedy w tej kategorii dwa razy pod rząd pojawia się to samo? Rozsmakowaliśmy się w drożdżówkach z serem (którego w ogóle nie czuć) i jagodami z TEGO przepisu. Jako ciekawostkę powiem, że mój mężczyzna robiąc te jagodzianki zapomniał dodać do nich… mleka. Tak, ponad szklankę mleka 😉 a mimo to i tak wyszły idealne.

Te bułeczki bardzo odbiegają od mojej diety (zdrowe raczej nie są ;)) i filozofii przygotowywania posiłków (ich przygotowanie troszkę za długo trwa, dlatego to nie ja je robiłam), ale i tak mam do nich słabość 🙂 dobre nawet dla aparatek, bo rozpływają się w ustach.

pt214

Pozostając przy jedzeniu – mamo jak ja kocham maliny, borówki i te wszystkie letnie owoce sezonowe…

pt201 pt223

PT_zdjęcia

Wydawnictwo Otwarte wyraźnie sugeruje mi, że powinnam zorganizować sobie jakiś urlop. A tu jak na złość czasu na czytanie mało! Ale póki co udało mi się wygospodarować go tyle, aby przeczytać „Hopeless”. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tej książki, ale w trakcie czytania zmieniłam zdanie. Pokuszę się chyba o jakiś książkowy wpis z fajnymi lekturami na lato.

W następnej kolejności biorę się za Emily Giffin – bardzo lubię tę autorkę, więc cieszę się, że jej nowa książka jest już w moich rękach.

pt217

Idealny zestaw na deszczowy wieczór (jakich ostatnio sporo).

pt222

Przejdźmy może do najprzyjemniejszego, czyli do weekendu, który spędziłam u rodziny na wsi. Pamiętacie psiaka, którego pokazywałam Wam ok. miesiąc temu? Nadal jest malutki i wciąż gryzie jak szalony, ale teraz przywiozłam mu towarzyszkę zabaw. Uśmiałam się przez nich do łez 🙂

pt205 pt204

Luna jakie czupiradło :O

pt203 pt202

Choć przyznam, że nie lubię jeździć z Luną na wieś, bo irytują mnie komentarze odnośnie tego, jak traktujemy naszego psa. Co to kogo obchodzi? Czy robię komuś krzywdę traktując psa jak członka rodziny? Niestety nadal jest ogromna przepaść w postrzeganiu zwierząt przez ludzi żyjących na wsi i tych z miasta. Na szczęście są też wyjątki od tej reguły, choć ja osobiście niestety takich nie znam.

pt212

Z cyklu: gdzie jest Luna?

pt211

Najadłam się czarnych porzeczek, a dodatkowo po powrocie do W-wy zrobiłam z nich też kompot. Obok bobu to mój drugi najlepiej zapamiętany smak dzieciństwa.

pt210 pt220

Pozwolę chyba tej jedynej znalezionej na babci polu truskawce zostać ostatnią, którą zjadłam w tym roku.

pt209

Uroki wsi to nie tylko bogactwo witamin „prosto z krzaczka”, ale też całkiem bogata polna fauna. Swoją drogą prawie mnie dziś coś zjadło w tych porzeczkach…

pt213

Jaszczur(ka)

pt216

Spaceruję po miejscach, w których w dzieciństwie spędzałam wszystkie wakacje i nie mogę się nadziwić jak bardzo wszystko się zmieniło. Trochę mnie bierze na sentymenty w takich chwilach :).

pt215

I jeszcze jedno z cyklu „kto na tym zdjęciu znajdzie Lunę?”

pt219

I na dobranoc…

pt207 pt206

PT_linki

Niestety znowu rozczaruję tych, którzy czekają na linki… W mojej aplikacji „pocket” znowu pustki, chyba muszę zacząć korzystać z niej też na urządzeniach mobilnych, bo przepada mi sporo linków. Łapcie na razie dwa:

Ważny temat na lato. Wierzę, że Was nie dotyczy, ale na wszelki wypadek…

I kolejny temat na czasie – 10 sposobów, aby robić lepsze zdjęcia z wakacji. Czasami załamuję się widząc fotki z wakacji, jakie ludzie wrzucają na fejsa, więc taki post to dla niektórych osób powinna być lektura obowiązkowa przed urlopem 🙂

A ja uciekam spać, bo ten weekend jednak troszkę dał mi w kość. Wybaczcie niedociągnięcia językowe, ale piszę ten post niemalże z zamkniętymi oczami. Do przeczytania jutro w kolejnym wpisie z freelancerskiego cyklu!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Bardzo lubię Twojego bloga a zwłaszcza takie posty. Naprawdę miło się je czyta.

  • Uwielbiam lato i owoce sezonowe:) Obecnie mam lato praktycznie od kwietnia (choć debiut w japonkach zaliczyłam w tym roku pod koniec lutego:-D) i jestem jedyną osobą, która nie narzeka, że gorrrąco/duszno. Cieszę się każdym słonecznym dniem i uwielbiam cieplutkie wieczory!
    http://www.odkrywajacameryke.pl

  • Ja mieszkam na wsi i mam psa który mieszka z nami w domu i znam wielu ludzi którzy mają podobnie. Chociaż jeszcze parę lat temu też dziwiłam się jak można mieszkać ze zwierzakiem;)

  • Ewa

    Świetny wpis. Ja jak wracam do domu na wieś to też czuję takie sentymentalne klimaty.. A ludżmi się nie przejmuj 🙂 Ja mam dwa psy w domu i wszyscy traktujemy je jak członków rodziny – a mieszkam przecież na wsi i to takie niepojęte! 🙂
    Pozdrawiam gorąco i czekam na wpis o książkach!

  • Jeśli chodzi o wakacyjne fotki to najbardziej wkurzają mnie uciekające-skośne horyzonty 🙂

    Od soboty zamieszkał z nami kociak. Teraz już rozumiem czemu zawsze tyle tu zdjęć Luny 😀

  • Jak jeszcze mieszkałam na wsi, to byliśmy chyba pierwszą rodziną, która trzymała zwierzęta (koty,psy) w domu. I wszyscy wokół byli bardzo zdziwieni, jak tak można. Obecnie na szczęście się to zmieniło i już więcej osób traktuje zwierzęta jak domowników.

  • Świetne zdjęcia Luny, na bawiące się zwierzaki można patrzeć godzinami 🙂 a opinią innych nie ma co się przejmować, sama spotykałam się z krytyką: „jak można KUPIĆ kota? Trzymać go w domu? I w ogóle, kupować mu karmę do jedzenia?!”? Cóż, widocznie jakoś można, bo i ja i moje koty mamy się dobrze 😉

  • Uwielbiam sezonowe owoce! A co do psa, traktowanie psa jak członka jest w porządku do pewnego momentu, najważniejsza jest dyscyplina, wtedy pies wie o co chodzi 😉

  • zwierzaki są lepsze niz TV 🙂
    a co do owoców, to te własnoręcznie zerwane na ogródku są najsmaczniejsze 🙂

  • Bardzo dziękuję za podanie mojego artykułu dalej! Dzisiaj na blogu trąbię o bezpieczestwie najmłodszych plażowiczów 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • Ślicznie dziękuję za polecenie mojego fotograficznego wpisu – od razu statystyki podskoczyły! 🙂

  • Ale prze-piękne zdjęcia! Szczególnie zachwyciło mnie to gdzie Luna zlewa się z łąką. Takie artystyczne i hm magiczne…

  • Cudowny zachód słońca… Mam teraz ochotę wyjechać na taką wieś 😉

  • Hahaha co głowa Luny robi tak wysoko na tym zdjęciu z serii „znajdź Lunę”? 😀

    • Jest na rękach u tatusia, bo nie mieliśmy smyczy, a kawałek szliśmy ulicą gdzie czasami zza zakrętu wyskoczy jakiś pirat drogowy 😉

  • Cóż, ja odkąd posiadam psiaka, a raczej odkąd nowym członkiem rodziny stal się pies, zauważam same zakazy! I rzecz jest o tyle dziwna, że zakazy zazwyczaj mają dotyczyć mojej osoby i mojego pupila… M.in. z psem do parku nie wolno. Oczywiście nikt nigdy nie zwróci uwagi osobie z dużym psem, ale mojego malucha (jrt) czepiać się potrafią! Na trawnik przed domem nie wolno, co nie dotyczy starszych sąsiadów, którzy ze swoimi spacerują po placu zabaw dla dzieci i wątpię w to czy po nich sprzątają, a mnie mają czelność zwracać uwagę, że powinnam iść do lasu. Nad jezioro nie wolno, ale pozostałych 6 osób ten zakaz nie obowiązuje. Czy w związku z tym powinnam zacząć ignorować owe zakazy? Znaleźć idealną ripostę na ludzkie gadanie?
    A co do podejścia ludzi mieszkających na wsi do psów i zwierząt, to spotykam się z tym nie tylko tam. „Miastowi” potrafią być gorsi!