Warszawa da się lubić!

A ja ją nawet uwielbiam, niemal bezkrytycznie. To moje miasto, mieszkam tu od urodzenia i nigdy nie marzyłam, aby zamienić je na inne. Uważam, że Warszawa często jest oceniana bardzo niesprawiedliwie, a pod adresem Warszawiaków pada wiele przykrych słów, które nijak mają się do rzeczywistości.

warszawa1

Szczerze mówiąc nie znam ani jednego Warszawiaka, który wpasowałby się w stereotyp (czy raczej krążący po Polsce mit) zapatrzonego w czubek własnego nosa cwaniaka i buraka. Hmm, czy w ogóle muszę tłumaczyć, że to cechy charakteru i że nie zależą one od miasta z jakiego się pochodzi?

Reszta Polski może mówić co chce. Nigdy nie ocenię mojego miasta na podstawie opinii ludzi, którzy znają je tylko od turystycznej strony albo przyjechali tu do pracy i nie podoba im się styl życia jaki narzuciła im korporacja. Warszawa jaką znam jest piękna i przyjazna. I tak niezwykle pojemna! Przyjmuje również tych, którzy wciąż na nią narzekają.

Ja kocham to miasto. A za co? 

warszawa2

Za ogromną ilość terenów zielonych.

Naprawdę ogromną! Mieszkam wysoko i mając widok na pół miasta dostrzegam fakt, że ta połowa w większości składa się z zieleni. Poniżej widok z jednego z punktów widokowych w środku miasta. Dzięki tak olbrzymiej ilości parków i nie zagospodarowanych terenów zielonych nie oddychamy samymi spalinami.

warszawa3pt250

Za komunikację miejską

OK, przyznaję, że rzadko z niej korzystam. Ale jeśli już mi się to zdarza, nie mam do czego się przyczepić. Wydaje mi się, że jest całkiem nieźle zorganizowana – nie brakuje biletomatów, autobusy i tramwaje zazwyczaj są punktualne (nie licząc ekstremalnych sytuacji kiedy np. miasto staje z powodu śnieżycy), w wielu miejscach są fajne tablice informujące za ile przyjedzie tramwaj, a metro to już w ogóle samo dobro. Nie będę narzekać, że ma tylko jedną linię… Ludzie rozpaczają, że jest tylko jedna, a jak pojawiły się niedogodności związane z budową drugiej, to też narzekaniom nie ma końca.  Poza tym mało kto docenia fakt, że nasze metro jest jednym z najnowszych i najczystszych w Europie, a niektóre stacje zostały docenione poza granicami Polski za swój świetny design.

Za aktywność fizyczną

Warszawa niesamowicie sprzyja aktywnym ludziom! Siłownie plenerowe wyrastają jak grzyby po deszczu, przybywa ścieżek rowerowych i wypożyczalni rowerów miejskich Veturilo, nie brakuje terenów sprzyjających biegaczom a miasto chętnie angażuje się w organizację eventów sportowych. Pod tym względem Warszawa zrobiła ogromny progres w ciągu ostatnich kilku lat.

Za pamięć o historii

Warszawa pamięta o swojej historii i bardzo ją celebruje.

warszawa4

Jeśli ktoś nie wie jak w naszym mieście wygląda godzina „W” co roku 1 sierpnia o 17tej, to zachęcam do obejrzenia tego materiału

 

 

Za multum możliwości

Knajpka, w której nie muszę się martwić o zdrowe menu? Żaden problem. Ochota na pyszne, naturalne, podobne do włoskich lody? Da się zrobić. Plac zabaw dla psów? Proszę bardzo. Świetna plaża niemalże w środku miasta? Ależ oczywiście! Targ śniadaniowy? Kilka do wyboru. I długo można tak wymieniać… A jeszcze dłużej można te warszawskie atrakcje odkrywać…

pt262pt125

Za piękne widoki

Tak po prostu 🙂

warszawawarszawa3warszawa1w11

Za to, że nie przestaje mnie zaskakiwać

Uwielbiam odkrycia poczynione zupełnie przypadkiem, np. przy okazji zejścia z jakiejś oklepanej ścieżki… Tutaj trudno nawet rozwinąć ten punkt, bo chodzi w nim o bardzo różne rzeczy.

Za to, że tak dynamicznie się rozwija

Niektóre miejsca wyglądają dziś ZUPEŁNIE inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Weźmy na przykład Służewiec… Jeszcze nie tak dawno pełen przytłaczających, opuszczonych fabryk, dziś zagłębie wieżowców, siedzib największych korporacji i świetnych dróg. Tak, dróg! Również tych cały czas przybywa i naprawdę niesamowicie ułatwiają one życie zmęczonym korkami kierowcom. Można powiedzieć „lepiej późno niż wcale”, ale mnie nie obchodzi przeszłość – ważne jest to co tu i teraz i to, że wszystko idzie ku lepszemu.

warszawa4

A Wy za co kochacie Warszawę? Albo odwrotnie – za co jej nie lubicie, bo często piszecie w komentarzach, że zupełnie nie możecie się przekonać do tego miasta. Ciekawi mnie dlaczego, choć już wiem jaki argument „przeciw” na pewno się pojawi. Tak, mnie też rozbraja ten pęd jaki narzucają ludzie w centrum miasta. Ale wiecie co? Bardzo rzadko mam z nim do czynienia, bo Warszawa to nie tylko centrum 😉

A tak przy okazji linkuję wczorajszy wpis Małgosi o Warszawie z perspektywy turystyki. I jeszcze nieco starszy wpis Andrzeja – uwielbiam ten post, bo Andrzej choć nie mieszka w stolicy, dostrzega te same plusy co ja. Czyli coś w tym jest 😉

P.s. Być może ten wpis jest zwiastunem nowego cyklu 😉

Kategorie: Miejsca, Warszawa

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • ew

    Jestem osobą która nie mieszka w Warszawie i najbardziej denerwuje mnie to, że Warszawiacy, czując się świetnie w swoim mieście i znając je trąbią na każdego, biednego kierowcę z innymi rejestracjami któremu gps w ostatniej chwili mówi żeby zmienił pas ruchu. Warszawiacy po pierwsze: nie wpuszczają, a po drugie zaczną trąbić..
    Poza tym, chyba nie mam nic do zarzucenia, bardzo pozytywna notka!:) Pozdrawiam

  • Uwielbiam Warszawę za to, ze nie ogranicza ( na wielu płaszczyznach).

    Super wpis!

  • Jestem ze Śląska i tutaj rzadko można usłyszeć pochlebne słowa o mieszkańcach Warszawy, ja sama jestem anty wszelkie podziały, bo człowiek to człowiek – nie ważne skąd jest i mieszka, wszyscy zasługujemy na sprawiedliwe traktowanie siebie nawzajem. Do Warszawy nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło, ale tak wyszło, że przyjechałam tam na Sylwestra i… już nie chciałam wyjeżdżać. Zupełnie nie wystarczył mi tydzień, chciałam zostać dłużej… kolejny tydzień, a może i miesiąc. Uwielbiam wielkie miasta, sama studiuję w Katowicach, mam bliską rodzinę w Poznaniu, do której często przyjeżdżam, a brat studiuje we Wrocławiu. Warszawę pokochałam i myślę, że jeszcze się tam pojawię nie raz, nie dwa! Kto wie – może nawet kiedyś w Warszawie zamieszkam!

    • Pamiętam jak kiedyś mój klient z Katowic wysłał do swoich współpracowników maila (z kopią do mnie), w którym napisał: Rozpoczynamy współpracę z agencją marketingową z Warszawy, ale nie przejmujcie się jej pochodzeniem, są bardzo mili jak na Warszawiaków.

      No, tak więc wtedy się domyśliłam, że na Śląsku za nami nie przepadają 😉

      • Eeeej, Agnieszka! 😉 😛
        ja przepadam 😉

  • Mieszkam w Krakowie od urodzenia (nie znam rdzennego krakowianina, który lubił by Warszawę), w Warszawie mam za to sporą część rodziny. Czasem mnie tam ciągnie, ale Warszawa, choć niewątpliwie jest piękna i nie można jej wiele zarzucić, jest dla mnie zbyt przytłaczająca. W Krakowie wszystko jest zbite, mniej jest tak dużych przestrzeni i jak ktoś chce, najlepiej wszędzie idzie się spacerem.

    • Bo taka właśnie jest Warszawa – duża i niejednorodna. Dla człowieka przyzwyczajonego do konstrukcji „cebulowej”, czyli jak w Krakowie czy w moim rodzinnym mieście: rynek w centrum i wszystko wokół niego, miasta takie jak Warszawa czy choćby Londyn mogą wywoływać wrażenie chaosu.

      Ja polubiłam Warszawę, kiedy przestałam fukać i prychać na tę jej konstrukcję i brak jednego centrum 🙂

  • Tak jak pisałam w poście niżej – dałam Warszawie trzy szanse i nigdy nie pokazała mi się z dobrej strony. Pozytywy o których piszesz według mnie odnoszą się do większość dużych miast w Polsce. Mieszkałam w Szczecinie, Poznaniu i Krakowie, i wszystkie mają do zaoferowania to, co tu wymieniasz. A Kraków nawet więcej. Dlatego nie lubię Warszawy. Uważam, że jako stolica powinna rozwijać się lepiej i szybciej niż pozostałe miasta i być bardziej reprezentatywna. A nie być na poziomie Szczecina, który na pewno nie ma takich pieniędzy.

    Zgadzam się natomiast z mitem na temat warszawiaków. Nie powinno się ludzi oceniać pod względem zamieszkania, tylko charakteru i tego, jakim kto jest człowiekiem. Przecież można być chamem i burakiem mieszkając gdziekolwiek, niekoniecznie w stolicy.

    • Skoro inne miasta oceniasz przez pryzmat mieszkania w nich, a Warszawę na podstawie 3 wizyt, to chyba porównania nie mają tutaj sensu :).
      Ja nie przeczę, że niektóre punkty dotyczą też innych miast, w ogóle tego nie porównuję, bo w innych nie mieszkałam. W tym wpisie w ogóle nie chodzi o porównania, mam nadzieję, że większość czytelników to zrozumie ;).

      • Nie oceniam Warszawy tylko przez ten pryzmat i nie porównuję tylko do Krakowa czy Poznania. To był przykład. Nawet Toruń, Sandomierz czy Lublin robiły na mnie dużo większe wrażenie mimo, że byłam w nich tylko raz. Warszawa po prostu nie robi dobrego wrażenia, a to wg mnie wielka wada stolicy. Powinna być przyjazna nie tylko rodowitych mieszkańców, ale też dla mieszkańców.

        • „Powinna być przyjazna nie tylko rodowitym mieszkańcom, ale też turystom” – to chciałam napisać 😉

        • Aniu,
          Pozwolę sobie się włączyć, bo zainteresowało mnie po czym wnioskujesz, że Warszawa jest przyjazna tylko rodowitym mieszkańcom, a turystom już nie? 🙂

        • Warszawiak

          Nie lubisz Warszawy bo jest najbogatsza. Moim zdaniem automatycznie wpoilas sobie odrazu niechec wlasnie przez ta swiadomosc ze w Warszawie jest najwyzsza stopa zyciowa, a wiadomo nasza cecha narodowa jest nienawisc do wszystkiego i do wszystkich co jest lepsze.

  • Mnie nie podoba się Warszawa. Nie widzę w niej nic specjalnego, wszyscy się spieszą, gonią, życie jest drogie, architektonicznie też nie ma w niej nic ciekawego, jest szaro, ponuro, zupełnie co innego jak np. Kraków czy Wrocław. Te miasta mają magię, natomiast Warszawa wg mnie nie.
    Również kultura jazdy u Warszawiaków pozostawia wiele do życzenia, niestety po całej Polsce trąbią, migają długimi, podjeżdżają za blisko, aż czasami mam ochotę nagle zahamować przed takim samochodem, który jedzie jak wariat. Istny brak kultury.
    Oczywiście to tylko moje spostrzeżenia, nikogo nie chcę atakować 🙂

  • A ja się w pełni zgadzam, bo Warszawę lubię i na nią nie narzekam. Ale po krótkiej wizycie można odnieść inne wrażenie, zwłaszcza jeśli ogranicza się ona do zatłoczonych, najbardziej popularnych miejsc. Nie wyobrażam sobie życia bez Warszawy, bo to prawie mój dom, całe życie mieszkam pod Warszawą, ale to w niej spędzam większość czasu. Sporą część życia spędziłam w komunikacji miejskiej, ale mimo wszystko na nią nie narzekam, odwiedziłam wiele dzielnic i każda ma w sobie to coś, swój klimat i to jest fajne. Warszawa to dużo możliwości, jak się dobrze rozejrzy to można mieć ciekawe plany na każdy wieczór, tu zawsze coś się dzieje. Jest pełno ładnych miejsc i ludzie też nie są tacy straszni.

    Jedyne co mi w Warszawie przeszkadza to brak sklepów, tzn sklepów jest pełno, ale ja na swojej „wsi” przyzwyczaiłam się, że na osiedlu mam pełno sklepów: piekarni, warzywniaków, mięsnych i wszystko to jest z prawdziwym jedzeniem za normalną cenę i to jest jedyny powód, dla którego nie potrafiłabym mieszkać w Warszawie.

  • Byłam w Warszawie tylko dwa razy ale od razu mi się spodobała 🙂 Lubię klimat takich dużych miast, a Wawa jest inna niż np. Kraków, który tez jest dość dużym miastem. Kraków jest raczej stary, Warszawa nowoczesna i każde z nich piękne na swój sposób:) Również nie rozumiem stereotypów Warszawiaków, bo wszędzie gdzie byłam spotkałam się z miłym przyjęciem, a raz nawet zdarzyła mi się bardzo miła sytuacja, która nigdzie indziej wcześniej mi się nie zdarzyła (ale niestety nie pamiętam o co dokładnie chodziło:(). Na pewno chciałabym odwiedzić Warszawę na dłużej, albo nawet tam zamieszkać 😉

  • Ja kiedyś nie lubiłam tego miasta. Po przeprowadzce do Londynu zupełnie zmieniłam zdanie. Byliśmy kilka razy w Warszawie jadąc do domu do Lublina i nabrała ochoty na przeniesienie się właśnie do wawy. Dlaczego? Sama nie wiem, coś mnie ciągnie do tego miejsca. Na pewno są to kawiarnie i restauracje z niesamowitym jedzeniem i nawet piękno ulic i starych budynków. Zauważyłam jednak bardzo klujace w oczy szpanerstwo i głupie podążanie za modą np. noszenie brody przez facetów co dla mnie jest obrzydliwe. Ale muszę przyznać , że w każdym miejscu tak jest i można się do tego przyzwyczaić.
    W sumie to mam takie małe marzenie by wrócić do Polski i zamieszkać w Warszawie.

  • ok… no to ja także się wypowiem. Mieszkam tu pięć lat. Im więcej ją znam tym mniej mnie to miasto fascynuje. Jestem typem podglądacza i lubię odkrywać nowe, sporo już poznałam i im bardziej moja znajomość z jakimś miastem się zacieśnia tym bardziej zwracam uwagę na wady. Może to mój brak przywiązania do miejsc, od liceum jestem gościem w domu rodzinnym i nie mam nigdzie zarzuconej kotwicy. Wszędzie tak mam, nie tylko w Warszawie:) A co do rdzennych mieszkańców. Fakt, że nawet mała łyżka dziegciu psuje cały miód, ale tyle hejtu co się naczytałam i złośliwości czasem usłyszanych…. że przyjezdni zabierają pracę, że rozjeżdżają drogi, że nie płacą podatków a używają naszej komunikacji… Nie pamiętają, że większość z nich też nie jest stąd, a przyjechali tu ich rodzice czy dziadkowie. Przykre rzeczy.

    • Ja się zgadzam z niektórymi komentarzami odnośnie przyjezdnych. Oczywiście bez przesady, nie chodzi o to, że rozjeżdżają drogi czy oddychają naszym tlenem 😉 . Ale nie rozumiem, kiedy ktoś mieszka w Warszawie od lat, korzysta z jej dóbr, narzeka na nie 😉 a jednocześnie nie płaci podatków w tym mieście. I to nie dotyczy tylko Warszawy, ale każdego miasta do którego napływają ludzie – czy to na studia czy za pracą. Prosta zasada – płaci się podatki w mieście, w którym się mieszka… Nie bez powodu, przecież to miasto z czegoś musi się utrzymywać. Jak ktoś przestrzega tej prostej zasady to jest ok, ale jak słyszę od przyjezdnych narzekanie na dziurawe drogi czy krzywe chodniki, a na pytanie „gdzie płacisz podatki” ta osoba odpowiada, że w swoim rodzinnym mieście to… Sorry. Nie rozumiem i nie popieram takiej postawy.

  • Ja się do Warszawy nigdy nie przekonam, chociaż wiele razy próbowałam. Pochodzę z Mazowsza, więc narzucającym się wyborem studiów powinna być właśnie stolica…a jednak wybrałam Trójmiasto i absolutnie nie żałuję! Nie przeczę, że Warszawa daje mnóstwo możliwości, o których w innych miastach można pomarzyć -od pracy poczynając, na zdrowym stylu życia kończąc, ale mimo tego jest to dla mnie miasto bardzo przytłaczające, snobistyczne i ogólnie patrząc-negatywnie nastawione do „prowincji”, czyli według Warszawiaków – wszystkiego spoza Warszawy;)

  • Mam sporo znajomych Warszawiaków, którzy twierdzą, że to przyjezdni psują klimat miasta. Warszawę lubię, moi znajomi są super natomiast jednej rzeczy nie umiem zaakceptować – korki i kultura jazdy, może tylko ja nie ogarniam tego ruchu ulicznego 😉 Może to jest kwestia kilku tygodni i mogłabym się z nim pogodzić 🙂

  • Zgadzam się! W 100% się zgadzam 🙂 Kocham Warszawę, bo tu się urodziłam, bo te uliczki i zakamarki przypominają mi dzieciństwo, bo z większością miejsc mam związane jakieś wspomnienia… Kocham ją zatem subiektywnie 😉
    Ale obiektywnie też mi się tu podoba, a to dlatego że jest to miasto otwarte na różne, czasami dziwne inicjatywy. Mój kolega z Poznania powiedział kiedyś, że w Poznaniu wszystko jest organizowane przez miasto, gminę, czy inny urząd. W Warszawie pełno jest oddolnych inicjatyw. Dzięki temu ciągle coś się dzieje i często są to na prawdę bardzo oryginalne wydarzenia 🙂
    Lubię Warszawę za to, że jest w niej tylu przyjezdnych (przejezdnych ;)). Na studiach tylko nieliczne osoby pochodziły z Warszawy, w pracy podobnie. Za przyjezdnych, za turystów, za „lokalsów”, oni wszyscy tworzą niepowtarzalny klimat.
    Co do niemiłych Warszawiaków, to wyobraźcie sobie, ze zapraszacie kogoś do siebie do domu i ten ktoś mówi „Ale masz wstrętne to mieszkanie, a jaki tu syf i bez gustu wszystko urządzone…” i co zrobicie ;P No i skąd gwarancja, że to akurat Warszawiacy byli tacy niemili – przecież ich tu jak na lekarstwo 😉

  • Podpisuję się pod tym, co mówisz. Też bardzo denerwują mnie stereotypy o Warszawie i Warszawiakach, co ciekawe, często wypowiadane przez osoby, które wcale albo bardzo rzadko bywają w Warszawie.

    Sama nie jestem z Warszawy, ale właśnie w tym roku wybieram się tam na studia i bardzo się cieszę z tego powodu! Miasto naprawdę mi się podoba, ma świetny klimat. Wcześniej nie bywałam tam może zbyt często, ale tych kilka dni, które tam spędziłam, wspominam naprawdę bardzo dobrze.

    A jeśli o ludziach mówimy… Pewnego razu wybrałam się do Warszawy o, tak, żeby pozwiedzać. Kupiłam sobie krzyżówki, zagadki logiczne żeby mieć co robić w autobusie, ale potrzebowałam jeszcze ołówka. Pytałam w kilku kioskach i nigdzie nie było. Po wyjściu z ostatniego wyszła za mną jakaś pani, która usłyszała, że potrzebuję ołówka i podarowała mi swój. Byłam w szoku! Kilka razy, kiedy stałam z planem miasta na chodniku, zaproponowano mi pomoc we wskazaniu miejsca/metody dojazdu. No super!

    Takie małe gesty pojedynczych ludzi mogą znacznie zmienić opinię o całej społeczności. Ja miałam to szczęście trafiać na naprawdę miłe, uprzejme i kulturalne osoby. Być może inni tego nie doświadczyli, ale naprawdę nie warto od razu szufladkować wszystkich miejscowych 🙂

    • Ja bardzo często spotykam takich miłych ludzi 🙂 przykładowo jak Luna miała wypadek na spacerze i trzeba było ją szybko zawieźć do weterynarza, a my byliśmy spory kawałek od domu – bez problemu pomógł nam pierwszy napotkany kierowca. Kiedyś jak była zima stulecia i rano przez pół godziny odkopywałam spod gór śniegu samochód, kilku panów przejeżdżających obok ulicą się zatrzymało i spytało czy mi nie pomóc. Kilka dni temu miałam problem z dopompowaniem roweru, który ma charakterystyczną końcówkę i też bez problemu znaleźliśmy pana, który nie tylko pożyczył pompkę ale i napompował mi koła. Ostatnio w sklepie jakaś pani przepuściła mnie w kolejce bo zauważyła, że mam lody ;). Przykłady można długo wymieniać. Ja tam nie wiem czy to byli Warszawiacy czy przyjezdni, ale zupełnie nie spotykam się w Warszawie z tym słynnym na całą Polskę chamstwem i obojętnością. Jest dokładnie wręcz przeciwnie! Może mam szczęście, a może to działa na zasadzie karmy – spotykamy takich ludzi, jakimi sami jesteśmy/staramy się być 🙂

  • Warszawa? Uwielbiam! Kiedyś tam mieszkałem i jestem pewny, że kiedyś znowu będę. Bo jest ciekawa, ma mnóstwo urokliwych miejsca, życie towarzyskie tętni niezależnie od pory dnia. W zasadzie lubię ją za wszystko 🙂

  • Chciałabym poznać Warszawę z tej drugiej strony.

    Może się wkrótce uda 🙂

  • Świetne zdjęcia! Ja rzadko bywam w Warszawie, ale bardzo mi się podoba. Gdy pierwszy raz pojawiłam się w stolicy to poczułam się, jakbym była tam od dawna 🙂 Lubię ją za ciekawe miejsca, mnóstwo możliwości jakie oferuje i za…. cudowne wspomnienia 🙂

  • Ja również mieszkam w Warszawie od urodzenia, ale jak tylko zaczelam regularnie przyjezdzac do rodziny pod Wrocławiem (co wiaze sie z tym ze co roku jezdze do wroclawia co najmniej raz na caly dzien), zniechecilam sie do mojego rodzinnego miasta. Nie przepadam za wsia, ale za tak duzym miastem rowniez nie, dlatego chyba tak bardzo uwielbiam Wrocław. Poza tym zauwazylam tez, ze jak ide na niedzielny spacer po krakowskim przedmiesciu to widze tylko ludzi, a w wroclawiu co rusz ktos gra na ulicy czy jest inny pokaz. Ogolni jaką inna atmosfere tam wyczuwam.

  • Ja w Warszawie byłam dwa razy. Raz z Bratem po autoszczepionkę i raz na wycieczce szkolnej (a wiadomo jak takie wycieczki wyglądają…), więc za bardzo miasta nie znam. Ale czytając ten post chciałabym poznać Twoją Warszawę 🙂

  • Ja w Warszawie nie mieszkam bardzo długo, ale decyzja o przeprowadzce tutaj była jedną z najlepszych w moim życiu. Pod Twoimi słowami mogę podpisać się z czystym sumieniem, bo uwielbiam Warszawę za to wszystko, co piszesz i jeszcze więcej. I nie przestaje mnie zachwycać, praktycznie codziennie odkrywam coś nowego i fajnego, nawet najzwyklejszą rzecz. A z ludźmi to jak wszędzie – ja do tej pory w większości spotykam tych miłych i symaptycznych 🙂

  • Wstyd się przyznać ale nigdy nie byłam w Warszawie!! Ale bardzo bym chciała odkryć to miasto! 😉 Też uważam, że ocenianie ludzi za to, że mieszkaja w jakimś mieście to gruba przesada…. O Krakusach też słyszałam swoje a odkąd się przeprowadziłam tam na studia poznałam wielu fantastycznych ludzi więc nie wiem w czym problem! 😉

  • czasami bywam w Warszawie, z Łodzi to tylko 1,5 h jazdy autostrada wiec czasami jezdzimy na Targ Sniadaniowy na Żoliborz. Może cięzko byłoby mi się przestawić na życie w takim wielkim mieście ale lubię te nasze weekendowe wypady 🙂 to co mi najbardziej podoba się w Wawie to głownie to, że ludzie są jacyś tacy odważniejsi, bardziej pewni siebie i widać to wszedzie, na ulicach, w sklepach w kawiarniach. I faktycznie macie więcej możliwości. Może kiedyś i w Łodzi powstanie psi park 🙂 i oby było więcej targów sniadaniowych bo narazie mamy tylko jeden 🙂 Pozdrawiam!

  • Czekałam na ten post 🙂 wstyd się przyznać, ale przez lata tkwiłam właśnie w stereotypie warszawiaka buraka 🙁 dzięki kilku znajomym zmieniłam zdanie, ale stolica ciągle mnie przerażała. I właśnie Twój blog pokazał mi miasto z całkiem innej strony. Pamiętam chyba jakąś relację z przeglądu tygodnia (chyba w okolicach rocznicy Powstania) i wtedy się zachwyciłam. Tak że, kładę uszy po sobie bo choć wydaje mi się, że żyję w 21 wieku to jednak mentalność ciągle inna (bo stereotypy ciągle na mnie wpływają)… I teraz mi wstyd. Zastanawiam się czy na taki negatywny obraz nie wpływają media? Bo np TVN pokazuje W-wę jako piękne miejsce (kadry z ich seriali są genialne), ale wydźwięki jest jednak negatywny (np dzień dobry tvn) 🙁 a teraz się okazuje, że szkoda. W ogóle to uważam, że powinnaś zostać moim przewodnikiem po mieście 🙂 Brawo za oddanie własnemu miastu i to że potrafisz go pięknie pokazać 🙂

    • Ja niestety nie znam Warszawy tak dobrze jak bym chciała. Kiedyś miałam plan zwiedzania różnych dzielnic podczas długich (najlepiej jesiennych) spacerów, ale od kiedy mamy psa, nieco zmieniły się ścieżki jakimi chadzamy. I zamiast spacerowania po centrum czy innych ulicach wybieramy parki, miejsca gdzie Luna będzie mogła się wybiegać.
      Fakt, że w serialach TVN Warszawa wygląda pięknie 🙂 oglądam Prawo Agaty i zawsze zachwycam się tymi miejskimi kadrami!

      • no właśnie o Prawo Agaty mi chodziło. I dawnej Magda M 🙂

  • dea

    Popłakałam się oglądając materiał dotyczący upamiętnienia poległych w Powstaniu.

    Nie znam Warszawy, niewiele mogę o niej powiedzieć. Raz minęłam Pałac Kultury i zdarzyło mi się bywać na konferencjach. Twój wpis jest jednak bardzo zachęcający 🙂

    • Mnie też ta godzina „W” i cała jej otoczka zawsze bardzo wzrusza…

  • Mieszkam w Chełmie, woj. lubelskie. Mimo, że do Warszawy mam 250 km jestem tam bardo częstym gościem, ponieważ mam tam bliską rodzinę i kilku przyjaciół. Dodatkowo przez ostatnie dwa lata odwiedzałam stolicę niemal co dwa tygodnie, bo zaczęłam w stolicy magisterkę. Miasto jak i klimat w nim jest specyficzne. Rozumiem, że nie każdemu może się podobać ( jednak uważam, że najwięcej do powiedzenia mają osoby wcale tam nie przebywające). Ja Warszawę uwielbiam. Nie patrzę na nią przez pryzmat korków, tłumów i braku kultury na drodze.Mam do tego miejsca duży sentyment bo przede wszystkim mieszkają tam ludzie, których kocham, a co za tym idzie mam ogromną ilość wspomnień związaną z tym miejscem. Pamiętam jak miałam 12 lat i będąc na wakacjach w stolicy chodziłam do Zoo i do Klifa (CH na Woli) z siostrą mojej mamy, która w tym czasie studiowała w stolicy. Pamiętam jak bardzo nie lubiłam chodzić z nią do Ikei, która była jeszcze w centrum przy Alejach. Pewnie to brzmi banalnie, ale ja uśmiecham się gdy to wspominam. Moje pierwsze wyjście do teatru, na musical, do prawdziwego centrum handlowego, do Zoo były właśnie w Warszawie. Lubię to miasto również za wspaniałą komunikację, rozrywki kulturalne i za to, żę nigdy się tam nie nudzę.

  • Wstyd się przyznać!
    Zwiedziłam pół świata a w Warszawie nie byłam!
    Jak tylko dostanę kilka dni urlopu wybieram kierunek STOLICA!

  • Ja nie jestem z Warszawy, bywam tam baaardzo rzadko, ale parę dni temu odświeżyłam sobie moje warszawskie wspomnienia sprzed lat i również jestem zachwycona tym miastem. Powiem więcej – jestem z okolic Wielkopolski i już parę razy przemówiłam się z moimi znajomymi, którzy skrzywiali się na wiadomość o moim kilkudniowym wypadzie, pytając „A PO CO?”. Nie usłyszałam z ich strony ŻADNEGO sensownego argumentu, dlaczego opinia o stolicy jest taka, a nie inna. Żadnego. Każda odpowiedź kończyła się „Bo nie”. Co za argument? Miasto jak każde inne, fajne, całkiem zadbane, żadnego Warszawiaka osobiście nie znam ale nie można generalizować i powtarzać plotek wyrobionych nie wiadomo gdzie! Pozdrawiam 🙂

  • Aga

    W Warszawie byłam tylko raz,przejazdem.Po Twoim wpisie mam wielką ochotę odwiedzić stolicę,znaleźdź w niej „moje” miejsca :-).

  • Aga

    znaleźć:)

  • Uwielbiam tam przebywać, czuję wtedy że jednak mieszkamy w Europie, jednak parę lat temu wizja przeprowadzki tam na stałe zwaliła mnie z nóg, nie dałam rady zaakceptować tej decyzji męża, no i siedzę na starych prowincjonalnych śmieciach, chyba trochę żałuję.
    Za miesiąc będę w Warszawie, rozglądnę się dookoła i dzięki twojemu wpisowi spojrzę na nią łaskawszym okiem:)

  • Aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam w Warszawie, tzn. kilka razy miałam przesiadkę w stolicy, ale nic po za tym 😛 nie ciągnęło mnie tam nigdy, ale czym dłużej czytam Twojego bloga tym bardziej chce mi się pakować i odkrywać to miasto i odwiedzić wszystkie te piękne miejsca wspominane przez Ciebie 🙂

  • Póki co kocham na odległość, ale już za 2 tygodnie będę mogła powiedzieć, że jestem jej mieszkanką 🙂 Nie mogę się doczekać!

  • Ja też lubię Warszawę. Rzadko bywam, ale każdy, nawet krótki pobyt jest taki hmmm energetyzujący. Lubię w niej to, że tyle się tam dzieje, że jest tyle możliwości, że jest tam tyle ciekawych miejsc, które nie wiem, kiedy odwiedzę 😉
    Nie raz myślałam, czy by nie poszukać tam pracy, ale z kolei odstraszają koszty życia. Podobno jest drożej niż w moim Wrocławiu.

  • Nie lubię Warszawy, bo „okradła” Wrocław i cały Dolnyśląsk. Marmury, które są w Pałacu Kultury zostały przywiezione z kilku pałaców z Dolnegośląska. Po wojnie wywożono wszystkie wartościowe rzeczy właśnie do Warszawy. Obrazy, rzeźby (np. te które stoją w Wilanowie pochodzą z pałacu w Brzezince uchodzącego za perłę dolnośląskiego baroku), marmury, złota i kosztowności. W samym Wrocławiu specjalnie rozbierano kamienicy aby pozyskać cegły na odbudowę zrujnowanej Warszawy (w tym Zamku Królewskiego).

    I choć Warszawy nie lubię to raz w roku jestem tam na 2-3dni u znajomych, którzy dwoją się i troją bym choć trochę polubiła ich miasto 😉 ale ciągle tylko metro mi się podoba 😛

  • Ja też z Warszawy głównie kojarzę tempo i wir życia. Wszyscy szybko chodzą i szybko działają 🙂
    Bywam w Warszawie bardzo często, gdyż tam najczęściej prowadzę szkolenia, jednak gdy kiedyś pojechałam w celach prywatnych i pochodziłam po miejscach zupełnie niecentralnych to odkryłam, że to miasto spokojnie da się lubić! Właśnie ze względu na sporą ilość terenów zielonych, o które bym nigdy warszawy nie podejrzewała

  • Kocham, bo to moja Warszawa 🙂
    I niech to będzie początek nowego cyklu pls pls pls 🙂

  • Mieszkam w Warszawie od urodzenia i uwielbiam ją! Podpisuję się pod Twoim postem ręcami i nogami 😉