10 produktów spożywczych, które zamieniłam na zdrowsze zamienniki

Skoro już jakiś czas temu dostałam od Was pozwolenie na pisanie o banałach to proszę bardzo, oto jeden z tych kiszących się w szkicach wpisów 😉

Zdrowe odżywianie w moim odczuciu nie wymaga wielkich wyrzeczeń, a jedynie wiąże się ze zmianą przyzwyczajeń. Można nawet całkowicie wyeliminować ze swojej diety jakieś produkty, jeśli mądrze zastąpimy je podobnymi, zdrowszymi. U mnie to wyglądało tak:

1. Ziemniaki zamieniłam na kaszę, ryż i pełnoziarnisty makaron

Ziemniaki to warzywo, więc nie jest to produkt całkowicie bezwartościowy, ale niestety – wysokoglikemiczny. Jadam je sporadycznie, najczęściej u rodziców, a u siebie w domu tylko raz na kilka miesięcy jak najdzie nas ochota na pieczone frytki. Kiedyś uwielbiałam ziemniaki, dlatego wprowadzenie tej zmiany było dla mnie bardzo trudne… Ale udało się, po pewnym czasie najzwyczajniej się od nich odzwyczaiłam.

gulasz1

2. Słodkie napoje i soki z kartonu -> zamiana na wodę i soki przyrządzane własnoręcznie

Słodkie napoje to sprawa oczywista, ale soki rzekomo 100% i bez dodatku cukru też trafiły na moją czarną listę. Soki wykonane z soku zagęszczonego nie są tak wartościowe jak soki wyciśnięte samodzielnie, dlatego ja z tych gotowców zrezygnowałam. Trochę lepiej to wygląda przy sokach warzywnych, łatwiej trafić na takie z dobrym składem, ale i tu ostatnio się rozczarowałam, bo trafiłam na sok warzywny, którego skład był tak pokrętnie napisany (yyyy, koncentrat wykonany częściowo z koncentratów czy coś w tym stylu), że nie wyglądało mi to na zdrowy produkt.

3. Mięso -> zamiana m.in. na warzywa strączkowe

Od marca nie jem wieprzowiny i wołowiny, a ryby i drób spożywam sporadycznie. Wprowadziłam do diety więcej warzyw strączkowych (m.in. w postaci wege burgerów i past kanapkowych), a w sytuacjach krytycznych sięgam też po sklepowe gotowce, np. sojowe parówki (zawsze lubiłam parówki, a te jak dla mnie smakują lepiej niż zwykłe), albo „pasztety”. Ostatnio sama zaczęłam też robić pasztet sojowy do smarowania pieczywa i jestem nim zachwycona.

burger

4. Jogurty owocowe -> zamiana na własnoręcznie przyrządzane koktajle

Jogurtu owocowego nie miałam w ustach chyba od kilku lat. Nie uznaję tego produktu, nie akceptuję tego co z jogurtami robią niektórzy producenci (głównie ci najwięksi). Zastąpiłam je domowymi koktajlami owocowymi.

5. Biała mąka i makaron -> zamiana na pełnoziarniste

Tu nie ma co się rozpisywać, wszystkie tego typu produkty zastąpiłam pełnoziarnistymi.

6. Sklepowe słodycze i chipsy -> zamiana na domowe 

Od dawna już przechodzę obojętnie obok sklepowych słodyczy, choć czasami zdarza się, że pozwolę sobie na coś obrzydliwie niezdrowego, ot tak dla zdrowia psychicznego ;). O tym jak udało mi się zrezygnować ze sklepowych batoników i ciasteczek pisałam tutaj. Zastępuję je domowymi odpowiednikami, czekoladą min. 70% kakao i zdrowszymi przekąskami, np. orzechami lub suszonymi owocami.

pieczone_jabłka zdrowa_tarta

7. Margaryna -> masło

Kiedyś w ogóle tego nie odróżniałam, a margaryna wydawała mi się lepszym rozwiązaniem przy moim mega-cholesterolu. Ostatecznie jednak uznałam, że wolę stosować produkt, który jest zdecydowanie mniej przetworzony, czyli masło. Nie jem go za wiele, więc nie powinno mieć znaczącego wpływu na mój cholesterol. Stosuję je też w wypiekach, nawet jeśli w przepisie była margaryna.

8. Musli -> płatki owsiane

Wszystkie sklepowe, śniadaniowe dodatki do mleka wyprosiłam całkowicie ze swojej kuchni i zamieniłam je na zwykłe płatki owsiane. Można z nich zrobić tak wiele rzeczy, że konkurencja w postaci produktów wysoko przetworzonych nie ma z nimi szans!

owsiane_śniadanie_1

9. Cukier -> ksylitol

Oj, są momenty kiedy ksylitol mi się akurat skończy i nie możemy się zebrać aby złożyć zamówienie na kolejny zapas… Dlatego cukru nie wyeliminowałam tak całkowicie, ale bardzo ograniczyłam. Przymierzam się też do stewii, choć nie znam nikogo, komu odpowiadałby jej smak. A jak jest u Was, lubicie? Ostatnio trafiłam też na kilka artykułów o erytrolu, to podobno brat bliźniak ksylitolu, z tą różnicą, że nie znaleźli na niego absolutnie nic złego. Jeszcze 😉 to pewnie kwestia czasu. Stosował ktoś erytrol?

10. Kostki rosołowe ekologiczne -> domowy bulion warzywny

Te ekologiczne kostki nie są takie strasznie złe… Nie chcę ich demonizować, bo lepiej sięgnąć po taką eko niż zwykłą. Ale jednak bulion z warzyw jest o wiele bardziej wartościowy. Poza tym zapach jakim wypełnia mieszkanie w trakcie gotowania też jest nie do podrobienia. Ja taki wystudzony bulion mrożę w porcjach, a później zrobienie zupy czy risotto to już kwestia max 30 minut :). Można go też pasteryzować w słoikach (wlewając gotujący się bulion do wyparzonego słoika, zakręcając i stawiając do góry dnem)

bulion

Nie tęsknię za żadnym z produktów, które wyeliminowałam całkowicie (np. za jogurtami). A te, które mimo wszystko lubię, dozuję sobie w bardzo rozsądnych ilościach (od mlecznej czekolady raz na miesiąc jeszcze nikt nie umarł). Jest tylko jedna rzecz, która mnie wkurza – samodzielne przyrządzanie soków jest trochę upierdliwe, dlatego w efekcie piję ich dość mało. Muszę sobie zrobić wyzwanie codziennego picia świeżych soków, ale to już na pewno nie w tym miesiącu :).

Na końcu zaznaczę, że wyżej wymienione zdrowsze zamienniki są dostosowane do mojego stylu życia i mojego organizmu, więc wpis można uznać za subiektywny. Chętnie dowiem się jak to wyglądało u Was, czy są jakieś produkty, za którymi tęsknicie?

Kategorie: Odżywianie, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • witam
    czy mogłabyś polecić gdzie i jaki ksylitol kupować?
    Pozdrawiam

    • Ja zawsze kupowałam na allegro, od jakiegoś czasu od sprzedawcy, który ma też swój sklep http://www.basketo.pl.
      Zastanawia mnie tylko, że na opakowaniu ostatnio zakupionego ksylitolu marki Intenson wyczytałam, że jest on wykonany ze zdrewniałych części roślin, ale nie jest napisane jakich roślin. Podobno jest jakaś gorsza odmiana ksylitolu, która jest wykonana z kukurydzy a nie brzozy. I wygląda na to, że właśnie taką kupiłam… Ta odmiana nie jest jakaś szkodliwa, tylko po prostu mniej wartościowa. Ale jeśli mam być szczera – ksylitolu nie kupuję po to, aby czerpać z jego pozytywnych właściwości, tylko aby zastąpić nim dużo bardziej szkodliwy cukier.
      Ale jeśli ktoś chce kupować taki 100% ksylitol z brzozy to trzeba pytać sprzedawców o jego dokładne pochodzenie.

  • Jeśli mogę coś dorzucić odnośnie mięsa to warto zastąpić kurczaka indykiem. Są mniej odporne na sztuczne tuczenie i faszerowanie antybiotykami, więc ich mięso jest zdrowsze. Niestety trochę bardziej suche, ale z dobrym sosem w sałatce jest ok. 🙂

    • Bardzo dobre uzupełnienie 🙂 też z tego powodu jakiś czas temu zamieniłam kurczaka na indyka. Indyki nie dają się tak truć 🙂

  • Też kiedyś nie widziałam różnicy między masłem a margaryną, zaczęłam jeść tylko masło i po kilku miesiącach wzięłam do ręki kanapkę z margaryną, nie byłam w stanie jej zjeść, smak margaryny był okropny.
    Teraz staram się ograniczyć słodycze i mięso, to chyba najtrudniejsze, resztę rzeczy raczej udało mi się zastąpić zdrowszymi zamiennikami.

  • Hej 🙂 też zmieniam przyzwyczajenia żywieniowe. Zrezygnowałam całkowicie z mleka krowiego zastępując je roślinnym. Mam zamiar również zamienić mąkę pszenną na tą bardziej razową, a w przyszłości bezglutenową. Staram się nie pić słodkich napoi i zamienić je na wodę. Myślę tez o diecie bezglutenowej lub po prostu ograniczyć gluten. Wieprzowiny ze sklepu nie znoszę. Mam to szczęście, że pochodzę ze wsi i zawsze mogę sobie przywieźć z domu jaja i mięso ze świnki wyhodowanej przez mojego tatę. Pozdrawiam! 🙂

  • I to są normalne zamienniki, w sensie zamienniki nadal są podobne lub lepsze w smaku, a nie bzdety pod tytułem: mielone zamieniam na kotlety z tofu i udaję, że nie smakują jak karton. 😉
    Ja też wyrzekłam się makaronu i ryżu białego na rzecz tych pełnoziarnistych, pomidorową czy spaghetti zamiast z koncentratu robię z pomidorów z puchy, passaty, albo ze świeżych. Cukier również zamieniłam na ksylitol, jest drogi, ale używam go tylko do herbaty, więc nie zużywam gigantycznych ilości.
    Płatki z dużą ilością cukru zastąpiłam domową granolą.
    Dwie kanapki z białego chleba ze smutnymi plasterkami sera zamieniłam na jedną pełnoziarnistą „z wszystkim” czyli np. plasterkiem szynki, sałatą, papryką rzodkiewką, ogórem, szczypiorkiem i pomidorem. Im więcej warzyw tym lepiej. 😉

  • Ja myślę, że im częściej takie podstawy wbijasz nam do głowy tym lepiej się tam utrwalą. Przynajmniej mi jest to potrzebne, bo wracam na dobrą ścieżkę teraz. Możesz zdradzić, gdzie i jaką mąkę pełnoziarnistą kupujesz?

    • Mąkę kupuję normalnie w supermarketach, najczęściej Lubellę albo Gdańskie Młyny – mają spory wybór tych pełnoziarnistych – żytnich, pszennych itp.

  • Właśnie chciałam przybić Ci wirtualną piątkę za rozsądne zmiany, a nie mogę nigdzie znaleźć Facebookowego przycisku do poleceń/polubień – nie masz takiego?:)

    • Ano nie, ja jestem taki szewc bez butów, narzędzia marketingowe u mnie leżą i kwiczą 😉

  • Ziemniaki to moja miłość <3 Ale zazwyczaj nie chce mi się ich obierać Więc w ostatecznych rozrachunku jem dość rzadko. Margaryny nie jadłam nigdy, soków i jogurtów „owocowych” nie tykam od bardzo dawna.

    Mam wątpliwość w sprawie ksylitolu – czytałam, że mimo wszystko może być szkodliwy. Sama staram się stawiać na naturalne słodziki: miód, syrop z agawy, daktyli czy klonowy.

    Mięsa nie jesz z powodów ideaologicznych, to wiem, ale czy uważasz, że jest niezdrowe? Mówimy o dobrym mięsie, naturalnie 😉

    • Ksylitol w dużych ilościach może być szkodliwy, ale ja używam max kilku łyżeczek dziennie. Więcej rzeczy poza tym działaniem przeczyszczającym jeszcze chyba na niego nie znaleziono…? Czy słyszałaś o czymś innym? Ja zdecydowałam się na ksylitol ze względu na jego niski IG. Miód ma wysoki IG, a syrop z agawy przykładowo to też fruktoza, która podnosi poziom trójglicerydów we krwi (a ja i tak mam o wiele za wysoki). Tutaj jest o tym mowa: https://www.youtube.com/watch?v=CFZsVK6Mm7c (o syropie z agawy mowa od ok. 4m40s)

      Jeśli chodzi o mięso – zdania co do jego wartości są bardzo podzielone. Ja w pewnym momencie przestałam w to wnikać, bo i tak nie mam za bardzo dostępu do zdrowego, sprawdzonego mięsa. A to, które zazwyczaj mamy na wyciągnięcie ręki, często jest nafaszerowane chemią… Jak nachodziła mnie ochota na pizzę pepperoni, to we wszystkich pobliskich sklepach było tylko salami paczkowane, a w nim… No właśnie, wystarczy przeczytać pierwszy lepszy skład takiej wędliny aby szybko się zniechęcić.
      Tak samo wędliny w wielu sklepach mięsnych nie należą do najzdrowszych i jest w nich cała Tablica Mendelejewa. Mając do wyboru takie mięsa albo jego brak – zdecydowanie wybieram to drugie. Ale gdybym miała dostęp do jakiegoś naturalnego to też nie wiem czy bym je jadła (abstrahując od powodów ideologicznych). Powody są dwa – znam kilku wegetarian, którzy w wieku 40-60 lat wyglądają i czują się świetnie i są dla mnie chodzącymi reklamami diet roślinnych… Drugi powód to już własne doświadczenia – mnie od marca chyba ze 2 razy zdarzyło się zjeść coś wieprzowego kiedy zostało mi to podstawione pod nos w gościach i nie chciałam wybrzydzać. I nie wiem czy to kwestia psychicznej blokady czy faktycznie fizycznego samopoczucia – ale mi po tym było wręcz niedobrze.
      Tak więc podsumowując – nie demonizowałabym faktycznie naturalnego mięsa, jeśli komuś ono służy… Ale temu które jest dostępne w większości sklepów mówię nie, to wg mnie produkty zbyt mocno przetworzone, aby można było uznać je za zdrowe.

  • Świeże soki wytrzymują w lodówce spokojnie 2 dni, więc ja jak już mam uruchamiać sokowirówkę, to wyciskam marchewkę, buraka, jabłka i co tam jeszcze mam, robię tego dużo, wlewam w dzbanek i na 2 dni wystarcza. Ale częściej jednak piję wodę, soki z kartonu to tylko na imprezach.
    Ostatnio przyglądałam się etykietom musli i płatków śniadaniowych – wszystkie mają tyle cukru i tyle kalorii, że nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Też kupuję płatki owsiane, żytnie albo jęczmienne, mieszam w słoiku i wcinam codziennie na śniadanie z dodatkiem orzechów i suszonych owoców.

  • Polecam zamienić śmietaną (do zup i sosów) na mleko kokosowe takie z puszki. Ja raczej nie zabielam, ale czasem nachodzi ochota na bardziej białą pomidorową, czy sosik śmietanowy. Wtedy mleko kokosowe polecam. Oprócz tego smażę wszystko na oleju kokosowym. Zmienia zasadniczo smak potraw.

  • Już dawno temu zmieniłam nawyki żywieniowe i teraz nawet już nie pamiętam jak to jest jeść ‚niezdrowo’ 🙂

  • A ja jestem na starcie dopiero… wyeliminowalam wszystkie produkty light (ze wzgledu na operacje zoladka która przeszlam, dietetyk stwierdzil ze normalne jedzenie (typu maslo) jest lepsze niz light produkty), staram sie uzywac mniej cukru, slodyczy w sumie nie jem, ale za to ciasta (domowej roboty). Najwieksza przeszkoda dla mnie sa wlasnie ziemniaki! Bo je uwielbiam, zwlaszcza takie ugotowane i polane sosikiem… no ale cóz kazdy z nas ma jakies tam kryptonity 😉

  • Przeczytałam Twój post i stwierdziłam, że jestem szczęściarą. Ziemniaków, chipsów, gotowego musli i słodkich napojów nigdy nie lubiłam. Od słodyczy zdecydowanie wolę owoce. Mięsa prawie nie jem, a jeśli już to wołowinę albo jagnięcinę. Jogurtów też prawie nie tykam. Cukru nie używam. Jedyny grzech to biały makaron, z którego nie potrafię zrezygnować – pełnoziarnisty mi zwyczajnie nie smakuje. No i coś, o czym nie wspomniałaś, czyli sklepowe serki i wędliny. 😀

  • Ja juz od pol roku też wprowadziałm dokladnie takie zamienniki i czuje sie o niebo lepiej:) Teraz od jakis dwóch miesiecy w glowie krązy mysl -laktoowowegetarianizm. Nie che być restrykcyjna,bo znam siebie i nie chce sobie narzucać zaraz wszystkiego, bo grozi to wielkim zniechęceniem u mnie. Nigdy nie miałam wielkiego „pociągu” do mięsa, ale niestety do nabiału tak. Zaczęłam czytać fachową literaturę, chciałabym się do tego jak najlepiej przygotować. Na weganizm jeszcze nie jestem gotowa. Pozdrawiam

  • Gratuluję zmian 🙂 u mnie bardzo podobnie 🙂 niby małe zmiany ale moga przynieść wiele korzyści 🙂

  • Ja z racji bycia mamą Dwójki, w wyniku fizia na punkcie zdrowia dzieci, stwierdziłam, że chcę i to natychmiast wprowadzać zmiany.
    Co już zrobiłam?
    -> przede wszystkim zamieniłam kurczaki na mięso z indyka
    -> od b. dawna dzieci i ja (mąż oporny) pijemy głównie wodę
    -> wprowadziłam (póki co sobie – reszta oporna) zieloną herbatę. Czarna dla mnie nie istnieje
    -> dodatkowo przynajmniej 1 raz/dzień zaparzam czystka (ponoć eliminuje toksyny, oczyszcza organizm, wzmaga odporność itp).
    -> zamieniam słodycze (jeszcze nie w 100%) wszelakie na gorzką czekoladę
    lub czekoladę domową (kakao prawdziwe, nie w proszku z wodą i odrobiną mleka) oraz miód mieszam z cynamonem (już 1 łyżka sprawia, że ochota na słodycze mija)
    – dorzucam gdzie się da imbir i kurkumę
    – zamieniłam jogurty z całą litanią E na te naturalne
    – jaja kupuję u „chłopa” z sąsiedniego województwa (tak, tak – wariactwo ale jedyne, które zdały egzamin 😉
    – przymierzam się teraz do kupowania mleka z mlekomatów – ale to kolejny krok…

  • Większość tych rzeczy, o których napisałaś, że wyeliminowałaś nigdy nie stosowałam często, albo wcale. Ogólnie jestem przeciwko zamieniania lub eliminowania produktów, które nie są niezdrowe np ziemniaki, mąka, cukier biały, jeśli używamy ich w rozsądnych ilościach. Odnoszę wrażenie, że teraz co druga osba jest albo na diecie gluten-free, albo udziwnia sposoby odzywiania przez jakieś pokrętne przekonania. W przyszłości, nasze dzieci, albo ich dzieci mogą być uczulone na co drugi produkt.

    • Ja muszę być na diecie niskoglikemicznej, bo mam insulinooporność i cukrzyca depcze mi po piętach. Ale ogólnie dieta niskocukrowa jest bardzo zdrowa, ma też działanie antynowotworowe. Takim wysoko glikemicznym, czyli niewskazanym dla mnie (i dla każdego w nadmiarze) produktem są ziemniaki. Nie powiedziałabym natomiast, że cukier nie jest niezdrowy… Nie ma chyba żadnych pozytywnych właściwości, a negatywnych całkiem sporo.
      Nie jestem natomiast przeciwniczką nabiału i glutenu – nie szkodzą mi one, więc nie zamierzam ulegać modzie i ich eliminować.

  • Zdrowie najwazniejsze i jeśli rzeczywiście nie mozesz czegoś jeść, to nie dziwię sie, ze zrezygnowałaś z czegoś. Tak może nie dokładnie z tym postem napiszę, ale mam wrazenie, że zapanowałam ostnio mania na glutenfree produkty i też na inne, które nasi rodzice, dziadkowie jedzą od lat. Mój dziadek ma 86 lat, jeździ na rowerze do sklepu i po mieście, tańczy na weselach, a jego dieta od lat to ziemniaki, olej lniany, sery, kiełbasa i wlasnej roboty soki. Mówi, ze to dzięki takiej diecie czuje sie tak dobrze. Nie wyobrażam sobie wspolczesnej gluten free modnej dziewczyny jedzącej ziemniaki z olejem lnianym posypanymi cebulą:) a może jednak?

    • Dlaczego nie?:)

      Zgadzam się, że moda na gluten-free to właśnie… moda, ale na własnym przykładzie wiem, że czasem ograniczenie glutenu może być pomocne w procesie leczenia, jak u mnie przy niedoczynności tarczycy. Inna sprawa, że każda „zdroworozsądkowa” zmiana nawyków żywieniowych siłą rzeczy jest zmianą na plus dzięki wyeliminowaniu przetworzonej żywności, jedzeniu większej ilości warzyw i innych naturalnych produktów. I tu zgadzam się, że nie trzeba wielkiej filozofii, wystarczy wrócić do tego, co jako dzieci jadali nasi rodzice czy dziadkowie.

  • Faktycznie część rzeczy robionych w domu jest bardziej upierdliwych gdy trzeba je zrobić w domu (np. sok czy jogurt owocowy ale wydaje mi się, ze warto). Sama muszę spróbować zrezygnować ze słodyczy.

  • Póki mieszkam z rodzicami i mama jest główną kucharką niestety nie uda mi się zastosować tych wszystkich przemian, ale chętnie bym wzięła ryż czy makarony zamiast ziemniaków – te zwyczajnie mi się przejadają, a przy okazji dla zdrowia lepiej 😉

  • Jeśli ktoś zaczyna się świadomie i zdrowo odżywiać, to myślę że samoistnie dokonuje dobrych wyborów. Produkty, które wybieramy są mniej przetworzone i uważniej wybierane niż niegdyś. Wiem to z własnego doświadczenia, bo obecnie korzystam właśnie z tych zdrowych zamienników i absolutnie nie brakuje mi dawnych produktów.

  • 1) Ziemniaki akurat lubię i cenię sobie ich wartości odżywcze, ale kasze, ryże i makarony cenię równie mocno – tu akurat lubię różnorodność. Mam jednak wielu ludzi w swoim otoczeniu, którzy zjadają jedynie ziemniaki, a czasem od biedy makaron – takiego podejścia akurat nie rozumiem.

    2) Popieram. Sokowirówka otrzymana w prezencie na rocznicę ślubu okazała się strzałem w dziesiątkę.

    3) Mięso jadam rzadko, bo nie lubię. Muszę przyjrzeć się tym strączkowym, bo anemia niestety daje o sobie znać 🙁

    4) Zdecydowanie jestem na tak! Nigdy nie lubiłam tych sztucznie barwionych gotowców.

    5) U mnie wygląda to tak samo.

    6) Słabość do czekolady i chrupek kukurydzianych wygrywa. Ale coraz częściej piekę w domu – i taniej, i zdrowiej.

    7) Nie lubię margaryny, wolę zainwestować w prawdziwe masło. To jeden z niewielu produktów, na którym nie oszczędzam.

    8) Również popieram, przy czym ja akurat nigdy żadnych gotowych musli nie lubiłam. Owsianka z własnym doborem dodatków albo manna – mogłabym zajadać codziennie 🙂

    9) Zasadniczo i tak nie słodzę, więc cukier trafia jedynie do wypieków. Chyba nie chciałoby mi się bawić w szukanie zamienników. Choć może przyjrzę się tematowi jak już urodzę.

    10) Nie lubię gotowców, więc kostki warzywne robię sama. Zajmują mniej miejsca niż bulion, a zapas konkretny można zrobić.

    Do spisu dorzuciłabym jeszcze sól. Zastępuję ją pieprzem i ziołami. Samej soli używam jedynie do klusek/makaronu, bo bez tego dziwnie mi smakują.

  • Jak to dobrze, że moja mama od zawsze dbała o zdrowe odżywianie! Dzięki temu od zawsze jadłam dużo warzyw, owoców, kasz, ryżu, ciemnego pieczywa itd. Nie miałam problemu z przestawianiem się na zdrowe odżywianie i przyzwyczajanie do nowych smaków. (choć nigdy nie polubiłam saku z marchwi i buraka -> jakoś naprawdę do tego nie mogę się przemóc, choć czasem pijam, zmuszona przez mamę 😉 Wiem, że sporo osób ma problem z takimi zmianami, bo zwyczajnie inne produkty im nie smakują.
    Pozdrawiam 🙂

  • największa wada ksylitolu to cena :)) ale dzięki temu dużo mniej słodzę!
    Do erytrolu przymierzałam się ale jakoś o nim zapomniałam. Słyszałam, że nie jest przyswajalny, stąd 0 kalorii. Tylko nie wiem jak to rozumieć, walory smakowe swoją drogą, ale jak ma się ta nieprzyswajalność do pracy nerek, wątroby? Czekam na więcej badań.
    Ja idealnie nie jem (mam 10% marginesu na grzechy ;)). ale były dwa małe przełomy – kawsek cytrynowy zastąpiłam sokiem z cytryny/limonki i nie kupuję nic , co go zawiera. A zamiast cukru wanilinowego kupuję zawsze dwie laski wanilii bourbon (w lidlu, po taniości) i blenduję z ksylitolem na bieżąco.
    Aromat nieporównywalny 🙂

  • Hmmm, nie jestestem przekonana,co do mleka roslinnego…czytaliscie sklad?!!karagenan, substancjesmakowe i wieeele innych ciekawostek…blah. Juz lepiej zwykle, pelnotluste mleko, niepasteryzowana, albo kokosowe. Soja ( jesli nie jest fermentowana) jest niezdrowa i bardzo przetwozona.co do reszty zamiennikow,jak najbardziej na tak. Chociaz ryby mysle,ze warto jesc jak najczesciej:-)

    • Hmm, nie jestem pewna do czego się odnosisz, bo ja w poście nie pisałam nic o mlekach roślinnych, bo choć włączyłam je do diety (głównie domowe kokosowe) to niczego mi one nie zastąpiły tak w 100%. Ale nie wszystkie mleka roślinne są złe. Zerknij np. na skład tego dostępnego w Rossmannie – jest naprawdę ok. Wcześniej też skreślałam te „gotowce” bo nie trafiłam na takie z dobrym składem, ale teraz jest ich na rynku całkiem sporo, jest z czego wybierać.

      • Hmm,faktycznie nie pisalas o mleku sojowym, nie mam pojecia skad mi to przyszlo do glowy…chyba musialasm, cos wczesniej na ten temat czytac, hehe:-) ups

  • O ile zwykle zgadzam się w pełni z Twoimi postami, to tym razem nie do końca – oczywiście gdyby Twoje zamienniki potraktować jako wytyczne dla innych (a mam wrażenie, że wiele osób tak je potraktuje). Przypuszczam, że świetnie orientujesz się w diecie dobrej dla Ciebie – ale na pewno nie są to zdrowe wytyczne dla każdego.
    Wskazujesz kilka „zdrowszych” zamienników, które dla wielu ludzi (w tym dla mnie) będą znacznie gorszym wyborem.

    Ziemniaki -> makaron pełnoziarnisty – ja zdecydowanie wybieram ziemniaki, np. gotowane lub pieczone w łupince, to wcale nie jest niezdrowe! Mięso -> warzywa strączkowe, szczególnie soja – przy problemach z hormonami strączki mogą być problematyczne ze względu na fitoestrogeny; mięso czy jaja (dobrej jakości) wielu ludziom są do zdrowia potrzebne. Biała mąka i makaron -> pełne ziarna – na pewno lepiej, ale w przeciętnej diecie wskazane jest spore ograniczenie ilości spożywanych ziaren, np. na rzecz warzyw, a nie tylko szukanie zamienników. Podobnie jest z cukrem i ksylitolem.

    Absolutnie nie krytykuję Twojej diety, tym bardziej, jeżeli Ci służy – ale dobrze, żeby nie wszyscy traktowali to jako zdrowe wytyczne dla siebie.

    Pozdrawiam!

    • Zgadzam się z Tobą, że to co piszę jest subiektywne – często to podkreślam, w końcu to blog, medium z założenia subiektywne :). Ze zdrowym odżywianiem jest też tak, że jest na nie wiele sposobów i każdy musi wybrać to, w co wierzy. Ja piszę o tym w co ja wierzę – w swojej diecie koncentruję się na niskim indeksie glikemicznym, ale też na teorii diet antynowotworowych, które mówią o tym, że komórki rakowe karmi cukier i węglowodany proste (do których zaliczają się ziemniaki). Dieta niskoglikemiczna jest powszechnie uważana za zdrową i jest mnóstwo badań i publikacji na ten temat. Dlatego nie uważam, aby punkty dotyczące cukru, produktów pełnoziarnistych czy ziemniaków były tak bardzo subiektywne, bo takie informacje znajdziesz też w obiektywnych (nie blogerskich) artykułach na temat zdrowego odżywiania. ALE jak najbardziej się z Tobą zgadzam, że każdy z całego tego zalewu informacji o zdrowym stylu życia powinien wybierać to, co mu służy i co jest dostosowane do jego organizmu. Dlatego też zachęcam do robienia badań, bo bez nich czasami nie wiemy co się w naszym organizmie dzieje. Ja gdyby nie problemy z cerą, pewnie do dziś nie wiedziałam, że codzienne jedzenie ziemniaków nie służy mojemu zdrowiu.

      „Na pewno lepiej, ale w przeciętnej diecie wskazane jest spore ograniczenie ilości spożywanych ziaren, np. na rzecz warzyw, a nie tylko szukanie zamienników. Podobnie jest z cukrem i ksylitolem.” – tu się w pełni zgadzamy, pełne ziarna zastępują mi mocno przetworzone produkty zbożowe, ale to nie znaczy, że żywię się tylko nimi. Jak najbardziej staram się opierać swoją dietę na warzywach, a produkty pełnoziarniste są tylko dopełnieniem :). I to samo dotyczy ksylitolu – to, że zamieniłam cukier na ksylitol nie oznacza, że teraz codziennie piekę sobie ciasta, „bo ksylitol taki zdrowy” ;).

      To co na pewno warto podkreślać – to że każdy powinien sam znaleźć swoją idealną zdrową dietę. Dla niektórych będzie ona bezglutenowa (znam kilka osób, którym to służy), dla innych bezmięsna, a jeszcze inni najlepiej będą się czuć na paleo 🙂

      • O, pod tym już w pełni mogę się podpisać:)

        Nie krytykuję diety opartej o niski indeks glikemiczny, tak jak nie zamierzam krytykować żadnego innego racjonalnego modelu odżywiania i też uważam, że każdy powinien szukać drogi dla niego optymalnej. Pisałam o tym nawet ostatnio u siebie, chociaż nie wiem, czy mogę tu wkleić link (najwyżej wytnij;))
        http://healthandthecity.pl/zdrowa-dieta-co-wybrac/

        • O! I akurat w tytule te 3 diety, o których wspomniałam na końcu :D. Pewnie, że możesz podlinkować 🙂

        • 🙂
          Jeżeli jeszcze nie widziałaś, polecam tę debatę trzech lekarzy (filmik na końcu posta).

  • Lubię takie wpisy. Podstawy, to jednak…no cóż podstawy :D, bez których nie można ruszyć dalej. Także odkopuj, odkurzaj takie wpisy i serwuj je nam, bo my je chłoniemy! Co do tematu poruszonego w poście, nie jest u nas źle widzę 🙂 Nam udało się przez ostatnie kilka lat całkowicie wyeliminować chipsy, sklepowe słodycze, jakiekolwiek napoje, które nie są wodą, albo domowym sokiem/kompotem (mamy w domu prasę do owoców, więc teraz soki tworzą się bez zbędnego, długiego gotowania, tracenia cennych witamin, z minimalną ilością cukru – kilka minut w temperaturze 85 stopni C, – w tym roku powstało ponad 100 litrów soku jabłkowego, a jabłka były z własnego sadu!), wszystkie sztuczne i gotowe zupki, srupki i inne „gorące” bajery, jogurty owocowe (które notabene koło owoców zapewne nawet nie leżały), przyprawy gotowe, czyli maga, kostki rosołowe, vegeta, gotowe przyprawy do mięsa, ryb ziemniaków, pizzy itd. Staramy się ograniczać sól i cukier (ja jednak jeszcze mam z tym problem), natomiast zaczęliśmy używać dużo naturalnych przypraw – własny ogród sprzyja świeżym warzywom, owocom i ziołom 🙂 Nasze podejście zmieniło się o 180 stopni. Wszystko zaczęło się po tym, jak na pierwszym roku studiów wpadłam w ostrą anemię przez własną głupotę. Jak teraz wspominam, co wtedy wyprawiałam, to mam ochotę walnąć się porządnie w dupsko! W każdym razie po tym wszystkim postanowiłam sobie zmianę, pociągnęłam CAŁĄ rodzinę za sobą i teraz jesteśmy zdrowsi, szczęśliwsi i o wiele bardziej świadomi własnego zdrowia i życia.

  • I widzisz…przypomniałaś mi tym wpisem o kaszy. Muszę w końcu się przemóc i zacząć jej regularnie używać w kuchni. Także podstawy są potrzebne każdemu, jak widać 🙂

  • Ja jakiś czas temu zacząłem od skończenia ze słodzeniem herbaty i kawy. Nie zastosowałem zamienników, tylko przyzwyczaiłem się do picia niesłodzonych. Mała rzecz, a cieszy.

  • Z jakiego przepisu robisz bulion warzywny? I mrozisz go potem w plastikowych pojemnikach czy słoikach?

    Ja używam stewii, ale tylko do słodzenia herbaty i kawy, więc jej smak mi nie przeszkadza (w ogóle go nie czuję). Ale używam stewii w tabletkach lub pudrze, więc nie wiem czy taki produkt masz na myśli, czy po prostu full natural wysuszone i sproszkowane liście stewii. Tych nigdy nie próbowałam, więc nie wiem czy mocno zmieniałyby smak herbaty.

  • ziemniaków to bym nie porzucała i nie wymieniała, bo sa zbyt wartościowe – magnez, potas, wit. c, oczywiście wiadomo że jak ktoś je pyry 7 razy w tygodniu w postaci rozgotowanej paćki jak to bywa w tradycyjnym polskim domu to nie jest to zbyt korzystne i najlepsza jest różnorodność, ale ziemniaka bym nie skreślała, szczególnie pieczonego, ze skórką no i młodych, które mają niższy IG.

  • W sumie podobnie to wygląda u mnie. Nie zrezygnowałam jednak z białej mąki, wciąż obawiam się smaku naleśników, pierogów z mąki pełnoziarnistej. No właśnie, której używasz do tego typu dań? Razowej?
    Nie rezygnuję też z mięsa i ryb, choć te ostatnie jem zdecydowania za rzadko. Staram się kupować droższe wędliny, z nadzieją, że mają w sobie mniej chemii, ale szczerze obawiam się, że to walka z wiatrakami i prościej jest taką wędlinę przygotować samemu ze schabu, czy kurczaka.

    • Do naleśników zawsze używamy pełnoziarnistej. Pierogów szczerze mówiąc nie robię, bo za dużo z nimi roboty. Robiłam chyba ze dwa razy i pamiętam, że mieszałam mąkę białą z pełnoziarnistą mniej więcej pół na pół. Dla mnie były ok, ale to kwestia przyzwyczajenia do tego typu mąki.

  • Aga, a może pościk z Waszymi obiadami? Dla mnie to byłaby super sprawa…

  • Ja pomału zaczynam zamieniać rzeczy na te zdrowsze, małymi krokami a do celu, prawda?! 🙂 Jak na razie udało mi się zamienić słodkie napoje i soki na wodę, mięso na to bardziej chude – kurczak i indyk, staram się mniej jeść jogurtów owocowych, chociaż do brzoskwiniowego dalej mam słabość.. praktycznie całkowicie odstawiłam słodycze i chipsy, chociaż nie powiem, że nie zdarzy mi się zjeść słodkiego rogalika francuskiego, no i pomału odstawiam cukier, herbaty nie słodzę już w ogóle, ale do kawy bez cukru jeszcze nie mogę się przekonać, pije ją rzadko, może raz dziennie i to nie codziennie, więc tragedii nie ma 🙂 najbardziej nie jestem w stanie sobie wyobrazić jedzenia bez ziemniaków.. po prostu je uwielbiam, nie mówię że muszę je jeść codziennie, ale zdecydowanie nie wykluczę ich całkowicie z mojej diety.

    Miłego.

    • Nie trzeba ich całkowicie wykluczać, już kilka osób zauważyło to w komentarzach. Wystarczy, że nie jesz ich codziennie 🙂

  • A

    Nie do końca mogę się zgodzić ze stwierdzeniem „zdrowsze zamienniki”. Należy pamiętać, że pełnoziarniste produkty nie dla każdego będą zdrowsze, obecnie wiele osób musi stosować np. dietę ubogoresztkową (ubogą w błonnik) ze względu na problemy z jelitami, dodatkowo wiele chorób wiąże się z koniecznością spożywania pokarmów lekkostrawnych, a dla nich właśnie zdrowe będą ziemniaki, które są lekkostrawne, a kategorycznie zabronione będą rośliny strączkowe, które są ciężkostrawne i wzdymające. Tak czy inaczej rozumiem, że jest to post o tym, co jest akurat dla ciebie zdrowsze 🙂

    Brakuje mi tutaj informacji o soli, której nadmiar jest o wiele gorszy dla naszego organizmu niż cukru – wzrost ciśnienia, obciążenie nerek itp. Dodatkowo normy spożycia soli często przekraczamy kilkukrotnie, ponieważ dosalamy gotowe produkty, norma to tylko 5 gramów.

    Pamiętajmy również, że całkowicie nie da się wyeliminować produktów pochodzenia zwierzęcego jak np. robią to weganie, którzy musza dodatkowo suplementować witaminę B12, która nie występuje w produktach pochodzenia roślinnego. Dla mnie dieta, która wymaga dodatkowej suplementacji nie jest odpowiednią dietą.

    Ja wychodzę z założenia, że w diecie najważniejsza jest różnorodność 🙂

    • Niestety nie da się napisać obiektywnego artykułu, który będzie zawierał prawdy właściwe dla wszystkich. To nierealne, bo zawsze znajdzie się ktoś, komu jakieś produkty będą szkodzić z powodu problemów z jelitami, żołądkiem, alergiami albo czymś innym. To co piszę jest oczywiście subiektywne, zależy mi tylko na pokazaniu, że zdrowe odżywianie nie wymaga wielu wyrzeczeń, wystarczy znaleźć właściwie dla siebie zamienniki.

      Co do soli to fakt, zapomniałam o niej, jej zamiana na inne przyprawy (głównie zioła) była dla mnie tak naturalna i oczywista, że nawet o tym nie pomyślałam pisząc ten post 😀

  • Ja, stosując dietę Nykuk (polecam) tez nieco pozmieniałam w swoim odżywianiu. Jem teraz produkty pełnoziarniste i produkty jak najmniej przetworzone. Bardzo dobrze sie czuje i dieta działa.

  • U mnie bardzo trudno o zmianę nawyków żywieniowych ze wzg. na męża i syna, którzy uwielbiają mięcho i ziemniaczki, ale małymi kroczkami dopinam celu 🙂

  • Świetny pomysł by wyrzucić ze swojego jadłospisu chemię. Najlepsze są oczywiście owoce i warzywa. http://www.musictrans.pl/

  • Od lat jestem na diecie wegetariańskiej, więc od czasu do czasu mam ogromną ochotę na roślinne zamienniki mięsa typu parówki sojowe polsoi czy salami pszeniczną salve. Po prostu je lubię i już. A jeśli chodzi o najnowsze zmiany – jestem na etapie przejścia na dietę wegańską, więc zaczynam kręcić wegańskie majonezy, robię serniki z kaszy jaglnej i z tofu, a także pastę bezjajeczną z tofu, która smakuje jak z jajek (dzięki użyciu czarnej soli). Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona ze zmian, a przede wszystkim dobrze się czuję.

  • Odkąd mieszkam sama, mogę decydować, co jem i tak robię. Nie kupuję ziemniaków, bo nie chce mi się obierać, wolę ugotować sobie trochę kaszy i mieć ją na dwa dni 😉 Soki i batony w czekoladzie to moja słabość, ale idzie mi coraz lepiej odstawianie soków, ponieważ idąc na zakupy, dodatkowy kilogram to za dużo ;D A co do batoników – wędruje do postu o nich 😉

  • Czytam i widzę, że sama wprowadziłam część zmian. Owszem, są dni kiedy mam ochotę na zwykły makaron czy słodki jogurt, ale częśćiej wybieram wersje pełnoziarniste i robione przez siebie 😉

  • Wspaniałe zestawienie:) Jak jest u mnie?
    1. Ziemniaki są, ale bez polewania tłuszczykiem.Z kasz uwielbiam kaszę gryczaną nieprażoną, jem także ryż brązowy.
    2. U mnie tylko woda, herbata, kawa zielona i soki domowej roboty:)
    3. Z mięsa całkowicie nie rezygnuję, jem je 2 razy w tygodniu, ale nie kupuję w ogóle gotowych wędlin i kiełbas, jeśli mam ochotę na szynkę do kanapek to kupuję kawałek surowy i sama przygotowuję (gotuję lub piekę w piekarniku), poza tym dwa razy w roku kupujemy ekologicznie wyhodowaną świnkę i z niej robimy domowe mięsne przetwory:) Ogólnie jednak wolę wegańskie jedzenie, wiec chętnie wykorzystam Twoje przepisy na burgery i pasty:) Uwielbiam na przykład ser z migdałów, pasztet z soi:)
    4. Jeśli chodzi o jogurty naturalne to zwracaj uwagę by nie miały mleka w proszku i białek mleka dodatkowych (bardzo trudno taki jogurt znaleźć niestety, u mnie znajduję je tylko w jednym sklepie -Eko).
    5, 6, 7,8. W pełni się zgadzam i robię to samo, choć jeśli chodzi o masło to w ogóle oduczyłam się stosowania czegoś takiego na kanapki:)
    9. Ksylitol jest wspaniały, jego właściwości sa naprawdę imponujące,szkoda tylko, że jest taki drogi:( Ja ograniczam słodzenie do minimum, a jak już coś to wybieram miód z własnej pasieki.
    10. Kostki rosołowe, maga, kucharek to dla mnie ogromne zło, poza tym ograniczyłam sól do minimum:)

  • Ewka

    Bardzo dobra zmiana. Ale wszelkie cukry i substytuty polecam zamienić na miód bądź cukier trzcinowy. A i jeszcze warto kawę zamienić na żeń– szeń. Ja zaczęłam brać Gold żeń– szeń complex. Niweluje zmęczenie i podnosi koncentrację i odporność na stress, dodaje więcej energii niż cokolwiek innego. Odkąd go stosuję nie mam problemów z koncentracją, przy pracy umysłowej wyrabiam 120% normy, mam mnóstwo energii i siły przez cały dzień.

  • Brakuje tu miodu i innych produktów pszczelich takich jak pyłek czy propolis. Pyłek jak źródło witamin, a propolis jako zamiennik leków.