A ty co zrobiłeś dla swojego zdrowia w 2014 roku?

W zeszłym roku jesienią namawiałam Was do zrobienia sobie małego rachunku sumienia… Myślę, że warto uczynić z tego tradycję. Do końca roku zostały dwa miesiące, a to całkiem sporo czasu i pewne zaniedbania można jeszcze naprawić. Dlatego pytam – co w tym roku zrobiliście dla swojego zdrowia? Namawiam do przygotowania swojej listy i zastanowienia się, czy możecie zrobić coś jeszcze. Listopad to na to idealny moment, wszyscy chyba troszkę zwalniamy jesienią, a jednocześnie nie żyjemy jeszcze przygotowaniami do świąt… To dobry czas aby nadrobić braki.

Żeby tradycji stało się zadość – podsumuję co ja zrobiłam dla siebie.

1. W styczniu założyłam aparat ortodontyczny, z czego jestem bardzo, bardzo dumna. Zdecydowanie zbyt długo zwlekałam z tą decyzją i niesamowicie się cieszę, że wreszcie wprowadziłam ją w życie

aparatka

2. Zaliczyłam dwie, niestety kompletnie bezwartościowe wizyty u endokrynologa, po których zmuszona byłam nasmarować skargę na dwóch pseudo-lekarzy. W listopadzie mam kolejną wizytę i jeśli znowu nic z niej nie wyniosę – zmienię szpital/przychodnię.

3. Zrobiłam morfologię.

4. Kontrolowałam poziom cukru we krwi (dwa badania z obciążeniem) i byłam u diabetologa.

5. Kontrolowałam poziom cholesterolu i zaczęłam brać leki na jego obniżenie, bo jednak zdrowy styl życia nie miał na niego wpływu.

6. Kontrolowałam wątrobę, która jest trochę obciążona przez leki, ale na szczęście póki co trzyma się świetnie. Obym nie zapeszyła bo za chwilę czeka mnie kolejne badanie.

7. Zbadałam hormony tarczycowe.

8. Kontynuowałam zdrowe nawyki żywieniowe, wprowadziłam do diety kilka zdrowych produktów (m.in. spirulinę, ostropest, olej kokosowy)

kolacja

9. Bardzo mocno ograniczyłam mięso, z niektórych jego rodzajów całkiem zrezygnowałam… Czuję się z tym lepiej zarówno psychicznie jak i fizycznie. Mój organizm nie daje mi powodów aby żałować tej decyzji.

10. Byłam aktywna, zastępowałam samochód rowerem, tańczyłam, jeździłam na rolkach, trochę biegałam, ćwiczyłam w domu i na siłowni plenerowej… Choć sportsmenką nadal nie jestem, to i tak jestem jakieś 50 razy bardziej aktywna niż 5 lat temu 😉

kometka2

11. Kiedy na początku roku mój spadek nastroju i motywacji utrzymywał się zbyt długo, poszłam do psychologa.

12. Zadbałam o to, aby polubić swoją pracę, to bardzo ważne dla zdrowia psychicznego.

U mnie to chyba tyle… W planach na listopad i grudzień jeszcze babskie badania, czyli cytologia i USG piersi, które muszę niestety robić raz w roku (i jest to dla mnie najbardziej stresujące badanie na świecie). Chcę też sprawdzić poziom witaminy D w organizmie, bo podejrzewam, że będę musiała włączyć jej suplementację.

Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne to planuję zafundować sobie nieco spokojniejszy grudzień, podczas którego będę delektować się świąteczną atmosferą.

Zachęcam Was do takiego rachunku sumienia, dajcie znać czy jesteście zadowolone z jego wyniku 🙂

Kategorie: Aktywność fizyczna, Odżywianie, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Udany rok 🙂 Gratulacje!
    PS: Ja też mam USG niedługo i też boję się go okropnie…i tak co pół roku 🙁

  • ja od kilku już lat regularnie korzystam z porad endokrynologa i na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że niestety tylko prywatny lekarz zlecił i zleca mi właściwe badania, w publicznej placówce badano mi tylko dwa hormony, raz na rok, a to dla nie zdecydowanie za mało, niestety dobre leczenie, czyli u mnie prywatne dużo kosztuje 🙁

  • Baaardzo mądry post! Dający do myślenia. Ja chyba zajmę się sobą dopiero po obronie pracy inżynierskiej, którą mam w grudniu i wtedy na całego się na tym skupię! Mam nadzieję że zdążę przed końcem roku 🙂

  • Wow, szacun i gratulacje!! 😀
    Mój rok też nie był taki zły, ćwiczyłam trochę w domu i regularnie chodziłam na zumbę – to mi dało kopa energetycznego, kondycję i zadowolenie z siebie i swojego ciała 🙂 Ze względu na ciążę badań robiłam ostatnio całą masę, bez ciąży pewnie skończyłoby się na morfologii, więc dobrze, że siłą rzeczy byłam do tego „zmuszona” 🙂 Psychicznie też postawiłam na czerpanie radości z pracy, ograniczenie niepotrzebnych stresów i nerwów i generalnie radość z życia. Udało mi się przeczytać duuuużo książek, jestem z siebie dumna 😀

  • Własnie też usiadłam nad planami na 2014 rok i sprawdzam co jeszcze mogę zrobić… 🙂 Miałam w planach obiec lekarzy i po części się udało. Między innymi w końcu poszłam do okulisty, co odwlekałam od HOHO i więcej! Jeszcze pasowałoby zrobić usg i skoczyć do endokrynologa. Hm.

  • Bardzo, bardzo mądry post. Motywujesz, jak nikt inny 🙂 Dziękuję 🙂

    • Miło mi, że spełniam swoją misję ;).
      P.s. nie ma za co!

  • Jako, że przez wiele lat bardzo się zaniedbywałam (trochę za bardzo poświęcałam się pracy – nie chciałam się zwalniać ani brać dni wolnych na walkę z naszą służbą zdrowia), to kiedy w nowej pracy dostałam prywatną opiekę medyczną, postanowiłam gruntownie się przebadać. I tak od jakiegoś roku regularnie badam krew, przy okazji bólów brzucha miałam zrobione usg i inne wyniki zw. z kondycją wątroby i trzustki, byłam u okulisty, laryngologa (problemy z zatokami i zatykającym się uchem – kilka lat), dermatologa, ortopedy (bóle kości ogonowej po jeździe na rowerze, z którymi walczyłam miękkimi poduszkami na krzesłach), reumatologa (powikłania po dnie moczanowej). Ale tym co mnie boli jest to, że… patrzą na mnie tam jak na wariata! Coraz częściej mam wrażenie, że mnie zbywają, bo mają mnie za oszołoma, który za wszelką cenę chce znaleźć sobie chorobę… A ja po prostu staram się sprawdzić swój stan zdrowia – nadrobić poprzednie lata, które trochę osłabiły kondycję organizmu. Czuję się do tego stopnia dziwnie, że aż powstrzymuję się od rejestracji na wizytę kontrolną (zaleconą przez lekarza). Polska to jednak dziwny kraj. :-/

    A co do diety i ogólnie stylu życia – nie muszę pod tym kątem nic konkretnie robić, ponieważ już od paru lat jestem aktywna fizycznie i odżywiam się zdrowo (oleje kokosowe, warzywa, zdrowe produkty).

    • Bo u nas bardzo zaniedbuje się profilaktykę, a potem jest płacz, że po wykryciu niektórych chorób jest już za późno… Trzeba walczyć i robić swoje a dziwnie przyglądające się osoby olać sikiem prostym. Nie ich zdrowie – nie ich biznes.

    • Ja od pięciu miesięcy mam problemy z nogą, byłam już u 3 lekarzy i żaden mi jeszcze nie pomógł. Na rezonans trzeba czekać pół roku, ale na szczęście udało mi się załatwić na listopad. Ostatni lekarz, u którego byłam, popatrzył na mnie i na moją mamę (jestem jeszcze niepełnoletnia) jakbyśmy całą historię zmyśliły, a problem dalej jest 🙁

  • Jestem pod wrażeniem! Gratuluję takiego samozaparcia i wytrwałości, bo ja niestety nie mam siły i odwagi tak się wziąć za siebie. Zdrowa dieta i trochę ruchu (staram się coraz więcej, ale jakoś nie mam ostatnio czasu) i koniec moich „zabiegów” o zdrowie. 2 razy w roku endokrynolog 🙂
    Dzięki za ten wpis, bo dałaś mi kopa i zdrowie wpadnie do moich celów na 2015 🙂

    • U mnie to już nawet nie jest kwestia samozaparcia, mnie to już weszło w krew :). Widzę, że sporo osób ma tutaj problemy hormonalne 🙁

      • To chyba klęska naszych czasów. Według mnie spowodowana jedzeniem szprycowanym różnymi świństwami. Dlatego zdrowa odżywianie uważam za obowiązkowy element do poprawy na przyszłość 🙂

  • Ja zaczelam treningi…bez ktorych dzis nie wyobrazam sobie zycia!:))

  • Prawdę mówiąc boję się robić takie podsumowanie. Obawiam się, że nic dobrego z tego nie wyjdzie 🙁

    • Jeszcze jest czas aby poprawić ten wynik, trzymam kciuki 🙂

  • ja mialam dzisiaj usg piersi i to byl pierwszy raz i też już moge powiedziec ze jest stresujace i sto razy bardziej wole pobieranie krwi czy inne badania. bylam tak zdenerwowana i przerazona ze w ogole nic nie pamietam z tej wizyty 🙁 na szczescie wszystko ok ale strzach przed takim usg zostanie!

    • Mnie to czeka za dwa tygodnie 🙁

    • e

      Ja w tym roku miałam pierwszy raz usg piersi i było to najmniej stresujące badanie ze wszystkich jakie miałam w życiu. Niestety nie wszystko jest idealnie więc niedługo musze je powtórzyć, ale idę to tego samego lekarza, a on był tak miły i profesjonalny, że w ogóle się nie stresuję. O wiele bardziej boję się badań, które bolą…
      W ogóle uważam usg za wynalazek wszechczasów, że mogą nam zajrzeć do środka bezboleśnie. Przed wszystkimi innymi badaniami panikuję.
      Dziewczyny nie ma się czego bać! 🙂

      • Ja nie boję się badania samego w sobie, tylko tego czy coś w nim wyjdzie… Jestem w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na raka piersi, więc to badanie zawsze mnie stresuje.

  • A ja właśnie wczoraj wróciłam od endokrynologa, tylko taka różnica, że ja ze swojego jestem bardzo zadowolona.

  • Ja również robię cytologię raz w roku, tak samo jak rezonans przysadki mózgowej. USG piersi co 6 miesięcy, a potem wizyta u onkologa. Wiem jaki to stres, jednak warto pilnować tych rzeczy. Poziom prolaktyny badam co dwa miesiące i tak samo jest z wizytami u endokrynologa. Jeżeli chodzi o endokrynologa to trafiłam bardzo dobrze.

    • Brałaś może Bromergon na prolaktynę?

      • Nie brałam ponieważ lekarka powiedziała, że są wprawdzie najtańsze ale trzeba ich łykać dużo i ma sporo skutków ubocznych. Brałam na początku Norprolac – słabo na mnie działał. Teraz biorę Dostinex – działa bardzo dobrze, jednak jest bardzo drogi za 8 tabletek płacę ok 280 zł. Jest to dawka na miesiąc. Tabletkę biorę dwa razy w tygodniu. Prolaktyna się unormowała i gruczolak się powoli zmniejsza. Na początku miałam prolaktyna na poziomie 2000 tyś i straszne bóle głowy, teraz mam 300 🙂

        • No tak, pamiętam, że Bromergon miał jakąś bardzo drogą alternatywę… Ja miałam prolaktynę na poziomie ok. 60 ng/ml i brałam Bromergon. Ale ja brałam pół tabletki na noc, więc było to do przeżycia. Raz wzięłam lek za wcześnie i tego co się ze mną działo ok. 2h po zażyciu to nie zapomnę do końca życia :/. Podobno jak się bierze większe dawki to się chodzi po ścianach i niestety wydaje mi się to prawdopodobne. Straszny lek.
          A ty mówisz o tej samej jednostce (ng/ml)? Bo te wartości mnie powaliły! Ale grunt, że jest bardzo duża poprawa i że leki działają.

        • Na moich wynikach badań jest podana jednostka mIU/1, nie wiem czy to jest to samo. Ja miałam taką wysoką prolaktynę przez gruczolaka. Bez leczenia chodziłam po ścianach. Zanim trafiłam do dobrego endokrynologa inni lekarze lekceważyli sprawę, a ja czułam się coraz gorzej. Przy tych lekach, które biorę nie miałam skutków ubocznych. Naprawdę mi pomagają 🙂

  • Chciałabym mieć taką długą listę 🙂 Mam nadzieję, ze kiedyś uda mi się żyć zdrowiej.
    Ja endokrynologa odwiedzam kilka-kilkanaście razy w roku, a i tak fatalnie się czuję. Czy można wiedzieć, co ci dolega?

    • Można 🙂 PCOS i towarzyszący mu zespół metaboliczny.

  • Bardzo wartościowy post. To super, że coraz więcej osób stawia na zdrową dietę, aktywność fizyczną, badania profilaktyczne – liczę na to, że w dłuższym okresie będzie się to przekładać na dalsze pozytywne zmiany, np. lepszy dostęp do naturalnych terapii czy zmianę podejścia lekarzy do leczenia przewlekłych chorób.

    Ok, to teraz mój tegoroczny rachunek sumienia:
    – przestawiłam się całkowicie na zdrowe odżywianie, wyeliminowałam lub ograniczyłam to, co może mi szkodzić przy niedoczynności tarczycy (przetworzone jedzenie, cukier, pszenicę, a w kolejnym kroku gluten)
    – cały czas dokształcam się w temacie zdrowia i w końcu czuję, że idę we właściwym kierunku
    – zaczęłam stosować rozsądną suplementację
    – nauczyłam się, jak delikatnie oczyszczać organizm
    – zrobiłam komplet potrzebnych badań: panel tarczycowy, morfologia i mocz, cytologia i USG piersi, 2 wizyty u endokrynologa, na ten rok został mi jeszcze dentysta (już umówiony)
    – ruszam się regularnie, ale nie forsuję się, a od kilku miesięcy ćwiczę codziennie rano, co jest dla mnie niesamowitą zmianą na plus – naprawdę dodaje energii
    – ograniczyłam sporą część toksyn, np. z kosmetyków czy środków czystości, przechodząc na bardziej naturalne metody
    – pilnuję regularnego snu
    – uporządkowałam kilka odkładanych na później spraw prywatnych
    – pielęgnuję relacje, które są dla mnie ważne

    Nadal dużym wyzwaniem jest dla mnie natomiast znalezienie równowagi między życiem prywatnym a zawodowym i znalezienie sposobów na stres. Nadal pracuję za dużo albo martwię się, że pracy jest za mało;) Ale pracuję nad tym i wiem, że i w tym zakresie kiedyś w końcu będzie tak, jak być powinno.
    Pozdrawiam!

    • Świetny rachunek sumienia i dobry wynik :). Przypomniałaś mi, że badałam w tym roku też tarczycę, dopiszę sobie ;).
      Z tą pracą to trudno znaleźć złoty środek. Ja teraz żartuję, że pierwsza połowa roku była bardzo spokojna, to teraz muszę to nadrobić… Ale na szczęście moja praca nie jest zbyt męcząca, więc nawet jak jest jej dużo to nie czuję abym sobie szkodziła.

      • Podziwiam i trochę zazdroszczę Ci podejścia do pracy. Ja pracuję w tej samej branży co Ty i w zasadzie masz rację, ta praca nie jest męcząca, ale u mnie problemem jest chyba płynne przejście z pracy w tryb chilloutu. Często nakręcam się, generuję kolejne pomysły i rozwiązania, a potem trudno mi się od tego oderwać i odpocząć, bywają dni, że mogłabym pracować 24h/dobę. Ale wiem, że w dłuższej perspektywie zupełnie mi to nie służy i mam nadzieję, że wkrótce znajdę w tym jakąś równowagę. Tym chętniej podglądam Twoje zawodowe poczynania, są dla mnie ciekawym punktem odniesienia:)

        • Rozumiem co masz na myśli… Tzn. tak mi się wydaje 🙂 Ja ostatnio miałam coś takiego, że pracowałam jak nakręcona przez kilka dni, nie czułam zmęczenia, w ogóle mi nie przeszkadzało, że o 22 jeszcze siedziałam przy komputerze… Ale po kilku dniach takiego trybu życia obudziłam się i poczułam, że nie mam na nic siły, że jestem wypruta z energii. Szybko się po tym zregenerowałam, ale domyślam się, że w dłuższej perspektywie taki tryb pracy nie byłby dla mnie korzystny. Masz podobnie?

        • Dokładnie, z tym że zauważyłam, że im jestem starsza, tym regeneracja trwa u mnie dłużej i myślę, że takie okresy odbijają się na moim zdrowiu:/ Staram się stawiać na codzienną równowagę, a wychodzi różnie – można powiedzieć: taka branża, ale też dużo w tym mojej „zasługi”;)

  • Pierwsza połowa roku minęła mi na odwiedzaniu wszystkich lekarzy świata, a w drugiej kilka razy odwiedziłam dentystę. Z uwagi na to pierwsze, nie chciałabym już tego powtarzać nigdy więcej. Mam nadzieję, że wychodziłam „swoje” aż do emerytury!

  • Od lekarzy nie odganiam się w tym roku, ale nie jest to na tyle ekscytujące, abym miała się nad tym rozwodzić 😉 Nie mniej jednak największym zdrowotnym posunięciem było dla mnie rozpoczęcie czytania etykiet na produktach i takie jakieś bardziej świadome konsumowanie 😉

  • Z uwagi na stały wyjazd do Stanów, byłam zmuszona wykonać badania krwi, zdjęcie klatki piersiowej i byłam obstukana i przebadana od stóp do głowy przez lekarza, ktory zgarnął za to 300zł!

  • Ola

    Bardzo fajne podsumowanie 🙂 Ja właśnie zdjęłam aparat i porównując zdjęcia z przed 2 lat wyglądam o wieeeele lepiej. To byla jedna z lepszych decyzji w moim życiu.

  • U mnie kiepsko….procz morfologii to nic dla siebie nie zrobila. Konczenie dwoch kierunkow studiow, podjecie nowej, stalej pracy na etacie (sick!), stres, szybki tryb zycia, jedzenie w pospiechu….jedna wielka masakra:-) ale od grudnia wracam do formy 🙂

  • No nieźle, u Ciebie ta lista wygląda porządnie ja sama nie wiem czy mogłabym wypisać chociaż jeden punkt, no, aż mi wstyd! Również myślę nad założeniem aparatu na ząbki, ale w moim przypadku pozostaje jeszcze kwestia finansowa – nie mogę sobie pozwolić na ten aparat już teraz. Odkładam na niego pieniążki, więc to chyba i tak dobrze, bo gdy uzbiera się jakaś fajna sumka (na aparat, wizyty i wszystko co powiązane) nie będę miała już wymówek.

  • No cóż, ja na pewno nie zrobiłam tyle ile bym chciała, bo brak mi samozaparcia…. Ale jestem bardziej aktywna niż rok temu. Polubiłam bieganie!

  • Właśnie wczoraj rozmawiałam z narzeczonym na podobny temat… Najwyższa oora się wziąć za przeprowadzenie niektórych badań. Lepiej teraz niż później żałować!

  • gratuluję przejścia przez te postanowienia 😉