Gruzja – gruzińska kuchnia, gościnność i tradycje

Zapraszam Was dzisiaj na te wspomnienia z Gruzji, które celowo zostawiłam „na deser”. Dziś będzie o gruzińskiej gościnności, jedzeniu i związanych z tym tradycjach.

39

Jeszcze przed wyjazdem spotkałam się z opinią, że Gruzini lubią Polaków. Na pewno przyczynił się do tego Lech Kaczyński, który w trudnym dla tego kraju okresie okazał im wsparcie. Jak się okazuje – dla mieszkańców Gruzji miało to duże znaczenie, o Lechu Kaczyńskim wspomniał każdy Gruzin z którym miałam okazję porozmawiać. Większość z nich dobrze kojarzy też Warszawę, a jeden nawet opowiadał mi o swojej podróży poślubnej po Polsce, co było „bardzo, bardzo dawno temu”. Ogólnie okazji do rozmów z Gruzinami nie brakuje, bo w dużej mierze to otwarci ludzie. Problem może jednak stanowić bariera językowa – zdecydowanie bardziej popularny od angielskiego jest tam język rosyjski (którego ja nigdy się nie uczyłam).

Gruzja słynie też ze swojej gościnności, ale tę trudno tak w 100% ocenić wyjeżdżając na wyjazd zorganizowany. Niemniej nasi organizatorzy* nie pożałowali nam niczego – nocowaliśmy w dobrych hotelach, a jedzenia też było aż w nadmiarze. Szczerze mówiąc stoły aż uginały się pod różnymi smakołykami, chyba wszyscy wróciliśmy z lekkim nadbagażem…

32 45

Jedną z rzeczy, które mnie urzekły było to, że Gruzini kochają taniec i śpiew. I co więcej – wychodzi im to! A nawet jak nie wychodzi, to się nie przejmują. Raz przypadkiem trafiliśmy w restauracji na gruzińską suprę z okazji… Nie wiadomo jakiej, różne opcje się pojawiały, ale to w sumie bez znaczenia :). Na początku przyglądaliśmy się im z zaciekawieniem, a później zaczęła się wspólna zabawa. Pierwszy krok wykonali oni – podzielili się z nami tortem. Potem wznieśli za nas toast, a potem już impreza przeniosła się na parkiet.

42

Jak część z Was wie – ja też kocham taniec, więc z ogromną przyjemnością przypatrywałam się jak tańczy się w Gruzji. Podpatrywałam Gruzinki i próbowałam robić to co one, co w sumie nie wiem (i nie chcę wiedzieć) jak mi wychodziło, ale pod koniec imprezy tańczący ze mną Gruzin wcisnął mi do ręki karteczkę z numerem telefonu, więc chyba nie było tak źle 😉 Ubawiłam się, bo przecież nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Karteczkę chciałam zachować na pamiątkę, ale chyba zaginęła gdzieś w akcji i pozostało mi po niej zdjęcie.

50

A tutaj krótki filmik, który pokazuje Gruzję od tej roztańczonej i rozśpiewanej strony. To zbitek naprawdę kiepskich jakościowo filmików, więc nie oceniajcie go pod względem walorów artystycznych.

 

 

Mała „legenda do filmu”:

  • występ zespołu tanecznego w jednej restauracji – patrzcie na ich stopy!
  • „prywatna” supra o której wspominałam wyżej
  • wieczór w wiosce Gobroneti i występ tradycyjnego gruzińskiego zespołu. Zarówno zespół jak i wioska zostały przedstawione przez Marcina Mellera w jego książce „Gaumardżos”

Gruzja urzekła mnie też bardzo smacznym winem. Nie chcę nic mówić, ale tam mogłam pić je praktycznie bez ograniczeń i nic mi nie było, a po powrocie na babskim wieczorze z rozpędu wypiłam 3 lampki i ledwo wróciłam do domu. Chcę do Gruzji 😉

38

A jak jest wino to są też toasty – te gruzińskie są wyjątkowo długie i częste. Każdy gruziński tamada (taki mistrz ceremonii) ma cały ich repertuar. Często pierwszy toast wznoszony jest za pokój. Dla nas toasty za „peace” brzmiały nieco zabawnie (przez skojarzenie z PiS), ale dla Gruzinów to bardzo poważna sprawa. Są też toasty za miłość, za rodzinę, za przyjaciół, za przyjaźń polsko-gruzińską i za wiele innych rzeczy – tyle, na ile czas trwania supry pozwoli.

49

Czy ja w ogóle napisałam co to jest supra? To tradycyjna gruzińska kolacja, może być organizowana zarówno w domu jak i w jakiejś knajpce. To dla Gruzinów świetna okazja aby się najeść, napić, pośpiewać, potańczyć i po prostu – pielęgnować relacje z rodziną i przyjaciółmi. Już tęsknię za tymi biesiadami!

1561

Tradycyjny gruziński toast podany w rogu – to sprytny sposób na to, aby pić do dna, takiego kieliszka przecież nie da się odstawić 😉

14

No dobra, ale miało być o jedzeniu a ja tu się rozpisuję o imprezach… Gruzińska kuchnia wbrew temu co wrzucałam na prywatnego facebooka (prowadziłam dziennik chaczapuri) jest bardzo różnorodna. Znajdziemy w niej zarówno sporo potraw z warzyw, jak i różnego rodzaju mięs. Jeśli chodzi o te mięsne to ze względu na mój mięsowstręt niektórych nawet nie spróbowałam, a innych posmakowałam dosłownie po kęsie. Ale muszę przyznać, że były to bardzo ciekawe smaki, niektóre sosy były po prostu genialne. Zacznijmy może od dań wegetariańskich i od rzeczy najprostszej, czyli chleba. W jednej restauracji mieliśmy okazję zobaczyć jak taki chleb jest wypiekany (wewnątrz tego kamiennego pieca).

21 22

Przejdźmy do słynnego gruzińskiego  placka z serem, jakim jest chaczapuri. Jedliśmy je praktycznie codziennie (tylko jednego dnia nie pojawiło się ani razu), czasami było i na kolacji i na obiedzie 🙂 oczywiście nie jest to danie główne, a raczej przystawka.

18

W Adżarii popularne jest chaczapurii w postaci „łódki” wypełnionej serem i żółtkiem jajka. Najpierw zapiekany jest sam ser, potem dodaje się żółtko i to wkłada się do pieca jeszcze na dosłownie chwilę. Żółtko jest prawie surowe, przed zjedzeniem należy wymieszać je z serem.

5 6

Kolejnym po chaczapuri daniem, które gościło chyba na każdy stole była zwykła sałatka z pomidorów i ogórków, zazwyczaj z dodatkiem świeżych ziół i różnych papryk.

54

To danie całkowicie podbiło moje podniebienie i serce – gruzińska potrawka warzywna bardzo podobna do ratatouille to ajapsandali. Mogłabym jeść i jeść i jeść… Muszę to odtworzyć, Tomek dodał już przepis 🙂

1

W prawym dolnym rogu zdjęcia widoczna jest dolma – w Gruzji również można spotkać te popularne też w innych krajach (np. Turcji i Grecji) gołąbki w liściach winogron. Szczerze mówiąc nie pamiętam czy dolma dostępna na tym stole była wegetariańska, załóżmy że tak ;).

10

Jest też lobio – potrawka z fasoli, kolejne wegetariańskie danie.

8 46

I skoro jesteśmy przy fasoli – lobiani, czyli takie jakby chaczapuri z pastą fasolową zamiast sera – niebo w gębie!

31

Kolejny mój hit to phali/pchali/pkhali, czyli coś w rodzaju past wykonanych z warzyw, orzechów i przypraw. Najbardziej mi smakowało to różowe

16

Obok phali zazwyczaj pojawiają się też roladki z bakłażana – to plastry bakłażana z masą na bazie orzechów. Mniam.

43

Popularnym daniem w Gruzji są też pieczarki zapiekane pod serem.

26

No i skoro jesteśmy przy jedzeniu bezmięsnym – nie mogę tu pominąć serów, które również pojawiały się prawie na każdym stole.

35

Czasami pod naprawdę dziwną postacią, np. w gorącym, domowym maśle – danie nazywa się borano i jest typowo adżarskie.

57

W sosie z dodatkiem mięty – to danie nazywa się gebzhalia.

44

W zapiekance przypominającej lasagne z serem (dobra!) – sinori (danie typowe dla rejonu Adżarii).

56

Lub w naleśniku – to takie naleśnikowe chaczapuri 😉

55 53

Ktoś coś mówił o chaczapuri?

36

(w tle potrawka z pieczarek i bodajże cielęciny)

30

Na poniższym zdjęciu oprócz chaczapuri widać też ryby i placuszki kukurydziane – mczadi.

39

A skoro jesteśmy przy rybach – tutaj ryba w sosie z granatów.

25

A tu smaczna pasta kanapkowa, w której nie wiem co było, ale chyba też jakaś ryba. Żałuję, że  nie dopytałam, bo bardzo mi to smakowało. Chyba muszę uderzyć z tym do naszych blogerów kulinarnych 😉

34

Ok, czas na mięsiwo. To danie nazywa się iakhni i jest to wołowina w sosie orzechowym – pysznym! Moczyłam sobie w nim chlebek ;). To tradycyjna potrawa adżarska.

59

Szaszłyki mają tu całkiem pokaźne rozmiary

58

Ten na przykład był na całą szerokość stołu 😉

12

Chakondrili – wołowina w pikantnym sosie (potrawa charakterystyczna dla regionu Adżarii)

48

Kuchmachi – podroby cielęce/wieprzowe z sosem z przyprawami i orzechami

47

Ostri – wołowina w sosie pomidorowym

37 33 27

Gruzińska sałatka Cezar

24

Chinkali czyli gruzińskie pierożki z mięsem i rosołkiem w środku. Podobno powinno się je jeść ręką, ale ja popełniłam faux pas i pomogłam sobie nożem i widelcem, taki los aparatek. To akurat chinkali z mięsem, ale gdzieś na stole pojawiła się też wersja wegetariańska z grzybami i inna z farszem ziemniaczanym.

20

Gruziński kebab.

19

Zupa grzybowa.

17

Jak widać na powyższych zdjęciach – pokazuję posiłki zarówno z eleganckich restauracji jak i z „domów gościnnych” gdzie nakarmiły nas prawdziwe, gruzińskie gospodynie. U tych drugich można się poczuć „jak u mamy”. Nawet składniki tradycyjnego niedzielnego obiadu się znalazły – ziemniaczki i pieczony kurczak.

7

A to kilka sosów do potraw. Jeden z nich (najwyższy) wykonany jest na bazie śliwek (tkemali), drugi (ten najniższy – adżika) zrobiony jest z papryki, czosnku, ziół i orzechów włoskich, a ten trzeci to już praktycznie ostre papryczki w czystej postaci ;).

9

Kurczak w sosie czosnkowym.

4

Sałatka doprawiona mięsem, szkoda 😉

3

Mięso z sosem szpinakowym.

2

Na deser najczęściej podaje się owoce.

28

I skoro jesteśmy przy słodkościach – znanym gruzińskim przysmakiem są czurczhele (zangielszona nazwa to churchkhela), czyli orzechy w polewie z owoców, najczęściej winogron.

29

Robiliśmy je!

52 51

Odkryłam ostatnio, że wybierając zdjęcia z Gruzji zapomniałam o jednym folderze. Dlatego przy okazji wpisu o imprezach wrzucam też fotki z nieco bardziej eleganckiej imprezy w barze na ostatnim piętrze hotelu Radisson Blu – to był ostatni nasz wieczór, Batumi płakało z tego powodu…

62 63 60

I na koniec spojrzenie na jedzenie od innej strony – gruziński bazar. Niestety podczas wizyty w tym miejscu nie miałam przy sobie aparatu, więc mam tylko kilka kiepskich fotek z telefonu. Bazar w Batumi był bardzo duży, dwupiętrowy. Stragany uginały się pod naporem pysznych, świeżych warzyw i owoców, a także mięs w przeróżnej postaci… Również w formie prosiaków wiszących w całości na wieszakach. To było zdecydowanie nie na moje nerwy i musiałam opuścić dział mięsny jeszcze zanim naprawdę się w nim znalazłam 😉

67 66 65 64

Uff… To chyba wszystko! Mam nadzieję, że nie zgłodnieliście za bardzo 😉 a jednocześnie, że przekonałam Was do gruzińskiej kuchni bo jest naprawdę różnorodna i warta uwagi. Ale potrawy to nie wszystko – nie bez znaczenia jest też cała towarzysząca jedzeniu otoczka… Cieszę się, że mogłam posmakować (dosłownie i w przenośni) tej gruzińskiej gościnności i zamiłowania do tradycji. Polecam każdemu :).

Ani i Sopo dziękuję za konsultacje przy odtwarzaniu nazw niektórych potraw.

*Przypominam, że wyjazd odbył się na zaproszenie Departamentu Turystyki Adżarii w ramach akcji Blogerzy w Batumi zorganizowanej przez Blomedia.pl.

Kategorie: Podróże

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Super zdjęcia, a ja mam jedną uwagę – „pkhali/pchali” a nie „phali” 😉

    • Haha, dokładnie tak miałam początkowo napisane, potem gdzieś zobaczyłam „phali” i zmieniłam 😀 napiszę 2 wersje 😉

  • Dostałam ślinotoku! Cudowna relacja 🙂 <3

  • Marani jest pyszne! A jeśli chodzi o jedzenie, to wiedziałam, że gruzińska kuchnia ma swoje przysmaki, ale że jest tego aż tak dużo już nie miałam pojęcia! Fantastycznie to wszystko wygląda – i tak, zdecydowanie zgłodniałam 😉

  • Wow, przez ten tydzień mogliście nieźle przybrać na masie 😀
    Same pyszności!

  • Ja bym z chęcią spróbowała tego chaczapuri <3 Wygląda smakowicie a ja uwielbiam takie potrawy z ciastem, farszem i serem na górze :)))

  • jej ile jedzenia 🙂 a taniec robi wrażenie 🙂

  • Ika

    Muszę przyznać, że Twoje zdjęcia sprawiły, że zrobiłam się głodna:)

  • O jacie :D. Jestem właśnie po kolacji, ale widząc takie rzeczy zjadłabym jeszcze :P.

  • Same wspanialosci! W Warszawie jest jedna gruzinska knajpa po Kuchennych Rewolucjach, prowadzi są rodzina z Gruzji, na pewno mają chaczapuri i te pierożki z mięsem i bulionem w środku… —> http://www.gaumarjos.pl o dokladnie o to mi chodzi!

    • Byłam tam kiedyś, niestety chyba kiepsko wybrałam danie bo było średnie w smaku. A poza tym porcje są niewielkie a ceny wysokie. Ale pewnie wstąpię tam niedługo chociażby na chaczapuri czy na roladki bakłażanowe 🙂 po powrocie z Gruzji nawet obejrzałam sobie jeszcze raz ten odcinek i uważam, że fajnie oddaje on klimat Gruzji 🙂

  • omg ile pysznościiii, ciekawa jestem jak smakują 🙂

  • Smaku pełen pysk, szkoda że nie można posmakować przez internet, ach 🙂
    xoxo

  • Tyle wspaniałych dań, od razu pomyślałam o wakacjach w Gruzji i najlepszych kolacjach! A wszystko to zwieńczone gruzińskich winem, polecam spróbować takiego połączenia 🙂

  • Agnieszko suto zastawione stoly, jaka goscinnosc. A na stolach takie pysznosci. NIe dziwota, ze wszyscy wrocili z … nadbagazem. Ale to normalne, ze na zime zbieramy troche nadbagazu. Uzyteczny, chroni od chlodu. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • To tradycyjnie wiadomo, ze Polak i Gruzin 2 bratanki, przeciez W 4 pancernych w czolgu 102 z Jankiem Klosem (Gajosem) jezdzi Gruzin. W moim rodzinnym miescie w Bydgoszczy pamietam, ze zwiedzalam w Muzeum Wojska Polskiego wystawe o gruzinskich zolnierzach z 1921 roku (wojna polsko radziecka) przyjetych do Polski. Ci zolnierze tez walczyli o swoja niepodleglosc, wtedy, z gorszym od nas skutkiem i jakis ich oddzial mogl osiedlic sie u nas w kraju. Wrogowie naszych wrogow sa naszymi przyjaciolmi, taka stara historyczna prawda. Pozdrawiam Beata

  • jedzenie wygląda niesamowicie, aż się głodna zrobiłam 🙂

  • Jadę do Gruzji w styczniu i nie mogę się nagapić ile dobrego żarła mnie tam czeka ;D Da radę tam nie przytyć? :)))

  • Zgłodniałam i to bardzo =) I zaczęłam szukać tanich lotów do Gruzji 🙂