Przegląd tygodnia #1/12

Dość tego obijania się. Tak jak postanowiłam, tak zrobiłam – w grudniu chciałam zmniejszyć sobie ilość obowiązków i chyba niechcący tak wyszło, że cięcia te dotknęły bloga. Czas poświęcany do tej pory na bloga przeznaczyłam na czytanie, słuchanie muzyki i na pracę. Tak też minął mi ten tydzień. Rozleniwiłam się, dlatego postawiłam sobie cel aby w tym tygodniu publikować coś codziennie (oprócz soboty). Mam nadzieję, że się uda.

O świątecznej atmosferze póki co mogę pomarzyć – przedłuża mi się mini-remont łazienki, a potykając się ciągle o jakieś płytki, deski i puszki z farbą trudno nawet myśleć o przystrajaniu domu. Doniczkowa choinka stoi już na balkonie, ale zerkam na nią z niechęcią. Chyba magia świąt w tym roku mi się nie przytrafi, smutno mi z tego powodu.

PT_jedzenie

Robiłam dziś krem buraczkowy z przepisu Agaty z Poczuj się lepiej. Trochę zaburzyłam proporcje (mniej bulionu) więc wyszedł mi bardzo gęsty 😉 polecam miłośnikom buraczków. No i świetny pomysł aby do kremowych zup dodawać kaszę jaglaną – genialne 🙂

pt474

PT_zdjęcia

Ten tydzień upłynął mi też pod znakiem ZdrowoManii. Temat najbliższego odcinka będzie nieco różnił się od poprzednich, dlatego miałam przy nim trochę więcej pracy.

pt476

Nie obyło się też bez głupawki, ale nie wiem czy te sceny trafią do programu 😉

pt477

Jeszcze tego nie wiem na 100%, w dużej mierze zależy to od spotkania, które mam w nadchodzącą środę (trzymajcie kciuki), ale prawdopodobnie od stycznia ZdrowoMania będzie (przynajmniej przez zimę) publikowana 2x w miesiącu. Oprócz tego razem z bardzo fajnym grafikiem (pozdrawiam!) pracuję też nad nową oprawą graficzną.

Aha, ZdrowoMańka ma już swój fanpage na Facebooku! Więc zapraszam, będzie tam sporo atrakcji, m.in. fajny przedświąteczny konkurs 🙂

pt479

Ok, dość pracy. W czasie wolnym oprócz czytania książek i słuchania muzyki wreszcie wciągnęłam się w jakiś serial. Padło na „Watahę”, niestety obejrzałam ją w dwa wieczory 🙁

pt475

Przetestowałam też nowy przepis z cyklu „domowe odpowiedniki” – w tym tygodniu pojawi się na blogu.

pt473

Nie mogę nie pochwalić takiej inicjatywy – w Decathlonie automat do wyciskania soków z pomarańczy.

pt478

PT_linki

Rzucić pracę w korpo i żyć z podróży? Anita udowadnia, że to możliwe – bardzo motywujący wpis, nie tylko dla osób z duszą podróżnika.

20 sposobów na codzienne, łagodne oczyszczanie organizmu.

Spacer po grudniowym Paryżu – klimatycznie!

Moją listę na Bloglovin zasiliły kolejne blogi: 1, 2.

Spokojnego wieczoru i udanego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Decathlon i wyciskarka pomarańczy – genialne! Próbowałaś?

    • Mogę przyznać, że tan automat cieszy się dużym zainteresowaniem. Soki są przepyszne. Próbowałam nie raz, ponieważ pracuje w jednym z warszawskich Decathlonów :).

  • Takie cuda w Dectahlonie? (ciekawe czy u mnie jest) Jedno jest pewne oby coraz więcej tak miłych zaskoczeń. Cieszę się, że jest fanpage ZdrowoManii! 🙂

  • Nie znam „Watahy”, a właśnie rozpoczęłam poszukiwania nowych serialów, które będę mogła oglądać, gdy te obecne zrobią sobie przerwę.

    Do polecanych blogów zajrzę, bo zawsze polecisz coś ciekawego 🙂

    Czekam na kolejny odcinek ZdrowoManii 😀

  • I ja czekam na kolejny odcinek ZM 🙂 Ciekawa jestem czy taką buraczkową można zjeść w aparacie kosmetycznym 😛

    • Mnie nie zabarwiła gumek, więc chyba można 🙂

  • ta zupa z buraczków wygląda świetnie, na pewno też spróbuję zrobić 🙂
    Wyciskarka w decathlonie to świetny pomysł, ja ostatnio kupiłam sobie do domu i codziennie rano raczę się świeżo wyciskanym sokiem 🙂
    oczywiście z niecierpliwością czekam na nowy odcinek zdrowomanii 🙂
    miłego tygodnia!

  • Pięknie dziękujemy za dodanie do obserwowanych 🙂 Wspólne pasje łączą 🙂 Pozdrawiamy całą załogą Kreatorni Zmian 🙂 Kamila, Emila i Daria

  • Czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek ZdrowoManii, także bardzo się cieszę, że jest szansa, aby ukazywała się częściej:) Trzymam mocno kciuki!

  • W Decatlonah jest zawsze tak gorąco i sucho, że te soki to będzie pewnie niezły biznes. Ja do tego sklepu bez butelki wody w ogóle nie wchodzę. Bardzo nie lubię, tej marketingowej zagrywki na gorąc i duchotę:/

    • Gorąco? Pamiętaj, że tam pracują ludzie i musi być temperatura około 20 stopni! Poza tym stalowa konstrukcja łatwo się wychładza. Warunki są takie żeby ludziom dać pracować. Przykro mi, że myślisz, że to chwyt marketingowy.

      • Niestety nie tylko dla komfortu tak bardzo podnosi się temperaturę w tego typu sklepach. Jest to bardzo celowy zabieg. Jeśli jest odpowiednio wysoka temperatura ludzie chcą szybciej wyjść ze sklepu = szybciej podejmują decyzje zakupowe. Bardzo stary i w bardzo wielu miejscach stosowany trik. W Empiku również. Już nie mówiąc, że w tym ostatnim raz w miesiącu jest przemeblowanie, żeby klient zwiedził cały sklep zamiast w ciemno iść do dobrze znanej półki po regularnie kupowaną gazetę.

        • Spoko, to co jest w książkach o marketingu też nie jest w 100% prawdą. Pracuję w Decathlonie i naprawdę jakby temperatura była mniejsza nie byłoby przyjemnie spędzać 8h na nogach w zimnie. Zawsze można ściągnąć kurtkę przy wejściu i zostawić w szafce, wtedy duchota nie grozi. Nawet na szkoleniu BHP była mowa o warunkach pracy, czyli tem. od 18 do 21 stopni, ale cóż nie będę się spierać. Pozdrawiam! 🙂

    • Nie jestem pewna, czy to marketingowa zagrywka – jak ludziom jest za gorąco to chętniej z danego miejsca uciekają niż robią w nim zakupy. Ale to nie tylko w Decathlonie tak, raczej w każdym sklepie wielkopowierzchniowym. Ja ostatnio myślałam, że umrę w Empiku 😉 temperatura chyba faktycznie jest robione pod pracowników, trudno żeby w kurtkach chodzili ;).

      • Zauważ, że pracownicy Empiku zawsze są na krótki rękaw. Temperatura w tym sklepie jest wyższa niż 20 stopni, a to im by wystarczyło dla komfortu pracy. Ja im często współczuję, w takim zaduchu nie wytrzymałabym 8 godzin pracy.

  • 🙂
    chciałabym mieć w domu taką wyciskarkę do soku z pomarańczy w wersji mini 🙂

  • Ojej, dzięki za wzmiankę, to dla mnie duża motywacja! Podkradam inspiracje i idę jutro po pomarańcze, czas uruchomić ręczny wyciskacz. Zeszłej zimy codziennie wyciskałam pomarańczę i grejfruta – i byłam zdrowa jak dzik, a w tym roku już mnie rozłożyło 😀

  • Ah ten automat do wyciskania pomarańczy! <3

    : D

  • spokojnie, do świąt jeszcze ponad 2 tygodnie, na pewno Cię złapie świąteczny klimacik! 🙂 Skoro pochłonęłaś Watahę w 2 wieczory to chyba też się skuszę bo też za mną chodzi ten serial 🙂

  • Pierwszy raz spotkałam się z taką maszyną do soku 😉

  • wow ciekawe czy wrocławski decathlon też coś takiego ma!:))

  • Ola

    ale fajnie 🙂 to czekam na kolejny ‚zdrowy’ post

  • najlepszy ten automat 😉 zupa buraczkowa pięknie wygląda, ale nie skusiłabym się jednak 🙂

  • Właśnie nadrabiam zaległości na blogach, patrzę, a tu moja zupa, o której sama zapomniałam 😀 Już wiem co będzie niebawem na obiad 😉 Dzięki!