ZdrowoMania odc. 11 – aplikacje mobilne dla zdrowia, jazda na rolkach

W dzisiejszym odcinku znowu odważyłam się wystąpić i przemówić do Was bez gościa. Mam kilka pomysłów na takie odcinki, więc raz na jakiś czas dla urozmaicenia będą się one pojawiać. 

Tym razem postanowiłam podzielić się z Wami aplikacjami mobilnymi związanymi ze zdrowiem (i bezpieczeństwem), które w ostatnim czasie przetestowałam i które uważam za przydatne. 

Świadome zakupy

Pierwsze dwie aplikacje przydadzą się Wam podczas robienia zakupów, więc warto zainstalować je sobie w telefonie. Aplikacja „Zdrowe Zakupy” posiada bardzo wygodny skaner kodów kreskowych, który ułatwia nam sprawdzenie wybranych produktów. Skaner zazwyczaj bardzo szybko reaguje i łapie kody nawet przy kiepskim oświetleniu. A czasami strzela focha. Czy muszę mówić, że podczas nagrań miał gorsze chwile? 😉

Po zeskanowaniu danej rzeczy pojawia nam się pełny jego skład, ale aplikacja analizuje tylko E-składniki i to je ocenia pod względem szkodliwości. Widzę tu pewną lukę w funkcjonalności, bo brakuje mi informacji o nie-E dodatkach, takich jak np. syrop glukozowo-fruktozowy, który też nie jest mile widziany w naszej żywności, ale E-dodatkiem nie jest, więc aplikacja go pomija.

aplikacje_mobilne_6aplikacje_mobilne_9I tu z pomocą przychodzi apka „Wiesz co jesz”, w której baza składników jest o wiele szersza, ale niestety nie ma tu takiego fajnego skanera. Gdyby z tych aplikacji zrobić jedną – byłaby to apka idealna. Niestety w obecnej sytuacji radzę po prostu zainstalować sobie obie. 

aplikacje_mobilne_5 aplikacje_mobilne_4Przypominajka o piciu wody – Hydro Pij wodę

Przetestowałam kilka aplikacji przypominających o piciu wody i spośród nich ta wydała mi się najbardziej przyjazna. Aplikacja analizuje kilka ważnych kwestii, poza sprawdzeniem naszych podstawowych „wymiarów” pyta też o tryb życia i o ilość wody spożywanej w posiłkach. Warto się nad tym zastanowić – ile zjadamy owoców i warzyw (które zazwyczaj w kilkudziesięciu procentach składają się z wody), ile zup… Na tej podstawie wyliczana jest optymalna dla nas dzienna ilość napojów. W aplikacji można oczywiście ustawić przypomnienia, a na koniec dnia po osiągniciu celu otrzymujemy gratulacje ;). 

aplikacje_mobilne_3Zdrowy Apetyt

Aplikacja ta powstała przy współpracy w Tesco. To całkiem fajna baza wiedzy i przepisów dla osób początkujących, albo które chcą sobie uporządkować pewne informacje. Mnie w tej aplikacji podoba się całotygodniowe menu i zawarte w niej dość proste przepisy. Poza tym dla zabicia nudy np. w poczekalni u lekarza można przeczytać ABC Zdrowego Żywienia lub jakieś artykuły o podobnej tematyce.

aplikacje_mobilne_1 aplikacje_mobilne_2Pierwsza pomoc

Aplikacje o pierwszej pomocy mogą nam służyć do edukowania się w tym temacie lub w sytuacji stresującej jako ściąga jak należy postępować. Aplikacja „Pierwsza pomoc przedmedyczna” podpowiada co robić w wielu różnych sytuacjach (zwichnięcia i złamania, ukąszenia, porażenie prądem itp.), ale brakuje w niej chyba najważniejszego – postępowania przy wypadkach i utracie przytomności. I tu przydaje się apka Uczymy Ratować WOŚP, w której znajdziemy informacje na temat pozycji bocznej, resuscytacji krążeniowo-oddechowej itd. 

aplikacje_mobilne_7aplikacje_mobilne_8

No dobra, przejdźmy może do aktywności… Na odcinek z rolkami czekałam tak naprawdę od jesieni. Jestem trochę w gorącej wodzie kąpana i nie doczekałam momentu, kiedy zrobiło się jeszcze cieplej i jeszcze bardziej zielono. Ale wczesna wiosna to najlepszy moment, aby zacząć przygodę z rolkami! Dlatego postanowiłam zrealizować ten odcinek już teraz. Mam olbrzymią nadzieję, że ktoś pod jego wpływem zdecyduje się dołączyć do społeczności rolkarzy. 

rolki1

Ja na rolkach jeździłam jako dziecko… Ale to co wtedy miałam trudno było nazwać rolkami. Kółka z kiepskiego plastiku były moją zmorą, ale i zapewniały mi bezpieczeństwo – nie dawało się na nich rozpędzić. Dlatego po zakupie moich aktualnych rolek przeżyłam lekki szok – one jechały same. Właściwie do dziś nad nimi nie panuję, ale jak się okazało podczas nagrań z instruktorem – mam problemy z prawidłową postawą. Sama nigdy nie wpadłam na to, że powinnam opierać się tak jakby kością piszczelową o język rolki. Ta wiedza jednak niewiele u mnie zmieniła, tak przyzwyczaiłam się do wyprostowanej postawy, że teraz ta prawidłowa wydaje mi się nienaturalna. To to o czym powiedział Michał w wywiadzie – możemy uczyć się czegoś samodzielnie, ale w ten sposób możemy zakodować sobie złe nawyki. I to niestety wpływa na całą dalszą naukę.

Moim drugim problemem jest to, że jeżdżę bardzo asekuracyjnie. Boję się upadków i przez to każdy niestandardowy „krok” wydaje się dla mnie zagrożeniem. Jak Michał pokazywał mi hamowanie bez hamulca albo jazdę tyłem to nawet nie odważyłam się spróbować… Nooo, jazdy tyłem próbowałam, ale rolki mi się rozjeżdżały i do dziś chodzę z obitym kolanem ;). No i morał z tego taki, że mam dużo do nadrobienia. 

rolki2

Teraz mam z moimi rolkami trudną relację, bo niby lubię jeździć, ale jednocześnie nie jestem w stanie na nich jeździć po mieście czy nawet po osiedlu (uliczki, zjazdy z górki itp.). W związku z tym aby pojeździć na rolkach najpierw muszę gdzieś pojechać samochodem. Słabe. Albo się ogarnę i wreszcie czegoś nauczę, albo nic się nie zmieni i będę jeździć zdecydowanie za rzadko. 

rolki3

Ok, ale dość moich wrażeń bo przecież mam tu sporo wiedzy do przekazania 😉 wiedzy dla osób, które stoją przed wyborem swoich pierwszych rolek i przed nauką jazdy. Zacznijmy może od tego wyboru… Wywiad jest pod tym względem niepełny, ale pomęczyłam Michała aby jeszcze pisemnie odpowiedział mi na kilka pytań. I tak podsumowując informacje, jakie od niego otrzymałam, oto lista rzeczy, na które trzeba zwracać uwagę przy zakupie rolek dla początkujących. 

Marki:

Absolutnie nie supermarketowe „no name”, najlepiej wybrać marki specjalizujące się w produkcji rolek, np. Rollerblade, Powerslide, Seba, K2, ew. Roces, Fila

Wielkość kółek:

Do nauki najlepsze będą od 76 do 80, max 84 mm. 

Twardość kółek:

Twardość kółek oznaczana jest literą A i zakresem od 74 do 101. Im większa wartość tym kółka są twardsze – gorzej amortyzują wstrząsy, ale stawiają też mniejszy opór podczas jazdy (jeździ się na nich szybciej) i wolniej się zużywają. Dla początkujących optymalne będą kółka 78-84A. Również osoby mające problemy z kolanami powinny wybierać kółka o mniejszej twardości. 

Łożyska

Łożyska oznaczane są zazwyczaj symbolem ABEC i cyframi nieparzystymi od 1 do nawet 11.  Cyfra oznacza skalę jakości łożyska, a poniekąd także jego szybkości – mówi się, że im większa cyfra tym szybsze jest dane łożysko. Zależy to jednak od marki, więc ten parametr warto brać pod uwagę tylko porównując łożyska tej samej marki. Dla początkujących optymalne będzie łożysko +/- ABEC5. 

W przypadku niektórych marek łożyska będą oznaczone symbolem SG lub ILQ. SG różnią się od ABEC tym, że są wypełnione smarem silikonowym, zamiast teflonowym. Łożyska ILQ mają mniej kuleczek (6 zamiast 7) przez co są lżejsze. 

Szyna i but

Do jazdy rekreacyjnej i fitness najbardziej odpowiednia będzie płoza aluminiowa lub kompozytowa. Najlepiej aby była wykonana z jednego kawałka aluminium lub plastiku. 

But do jazdy rekreacyjnej może być wykonany z miękkich, oddychających materiałów, a jego jedynym plastikowym elementem jest jego cholewka. 

Jeśli dla kogoś powyższe informacje nie są wystarczające lub szuka rolek dla bardziej zaawansowanychzachęcam do lektury artykułu Michała Machowskiego (czyli mojego gościa), który opisuje ten temat jeszcze szerzej 🙂 

Michał zachęca, aby wraz z rolkami zainwestować w ochraniacze i kask. Ja w końcu chyba się na to zdecyduję, może wtedy przestanę panicznie bać się upadków. 

Jeszcze a propos rolek – pytacie mnie czasem w mailach lub komentarzach o moje. To Fila Master DF, parametry to rozmiar kółek 80mm, twardość 82A, łożyska ABEC7, płoza aluminiowa. Ja nie mam porównania, więc nie mogę powiedzieć czy są one dobre. Dla mnie są w pełni wystarczające – wygodne, jeżdżą świetnie, nic więcej od nich nie wymagam. Kupiłam je 2 lata temu za 350 zł, teraz są w Decathlonie w promocji za 280 zł.

W najbliższych dniach na kanale pojawią się bardzo krótkie filmiki instruktażowe z podstawami jazdy na rolkach. Miały być dzisiaj jednocześnie z nowym odcinkiem, ale nie przeszły mojej kontroli jakości ;). Jeśli nie chcecie ich przegapić – sugeruję zasubskrybować kanał lub polubić ZdrowoManię na Facebooku.  Jeśli chodzi o treść filmów – nie chciałam nadużywać uprzejmości Michała, dlatego będą tam takie całkowite podstawy nagrane z myślą o osobach początkujących. Myślę jednak, że dla wielu osób może się to okazać niewystarczające, bo jednak nie ma to jak spotkanie na żywo z instruktorem. Poza tym najważniejsza jest praktyka, od oglądania filmów jeszcze nikt nie nauczył się jeździć ;). Powodzenia!

P.s. Tradycyjnie czekam na Wasze opinie o nowym odcinku 🙂

Kategorie: Odżywianie, Sport, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Saphira

    Biorę się za oglądanie, w końcu ♥♥♥ I teraz pozostaję „Byle do następnej środy” 😀

  • Awa9

    Zainteresowały mnie te aplikacje służące do pomocy ofiarom wypadków, na pewno sobie zainstaluję. Chciałabym jeździć na rolkach, głównie dlatego, że przez problem z kolanami nie mogę biegać, ale boję się upadków. Nie wiedziałam, że są instruktorzy jazdy:) Bardzo mi się podobał odcinek:) Czekam na następny:)

  • Przypomniałaś mi o rolkach, które w tym roku jeszcze ani razu nie wyjęłam z szafy. Muszę się w końcu zmobilizować, podobnie jak Ty, aby pojeździć muszę dojechać samochodem i chyba to mnie najbardziej hamuje ;/

  • Jeździłam na rolkach jako dziecko i muszę przyznać, że bardzo to lubiłam. Zresztą w latach 90 była moda najpierw na wrotki, a później rolki i dużo dzieciaków śmigało po osiedlach. Oczywiście drugim popularnym sposobem było przesiadywanie na trzepaku i wyczynianie tam akrobacji 😉
    Po dłużej przerwie założyłam rolki i stwierdziłam, że sporo zapomniałam, ale odcinek zainspirował mnie do pomyślenia nad tematem 😉

    • Fikołki na trzepaku <3 uwielbiałam!

  • swojego czasu uzależniłam się od aplikacji Water Lite- do kontroli ilości wypijanej wody. dzięki niej piłam zdecydowanie więcej bo sama aplikacja sprawiała mi frajdę- uwielbiam wszelkiego rodzaju wykresy, tabelki itp.

  • muszę zainstalować sobie tą aplikacje nt resuscytacji itd. nigdy nie wiadomo kiedy się może przydac… swietny film jak zawsze :)!

  • Atta

    Czytając Twój dzisiejszy post mam wrażenie, jakbyś pisała o moich przygodach z rolkami 😀 Pierwsze rolki zakupione w szkole podstawowej kosztowały około 100 złotych (z ochraniaczami!), więc nie pozwalały mi się rozpędzać i nieźle musiałam się namęczyć podczas jazdy. W zeszłym roku nareszcie powróciłam do mojej miłości z dzieciństwa, zakupiłam rolki marki Rollerblade i….. jak tu się hamuje?! W dzieciństwie nie musiałam się tego uczyć, bo nie było możliwości porządnego rozpędzenia, a teraz jedno odbicie i jadę, jadę, jadę, jadę…. 🙂 Po powrocie z jazdy testowej zainwestowałam w kask i ochraniacze (ochraniacze na nadgarstki są dla mnie najważniejsze, wciąż najczęściej hamuję metodą „na słupa”, czyli łapię co popadnie, zazwyczaj słupy i latarnie :P). Plan na ten rok to nauczyć się porządnie hamować hamulcem (za słabo dociskam nogę) oraz metodą T-stop, a także przestać się bać „stromych” zjazdów w dół”. Jazda do tyłu w przyszłości 🙂 Z niecierpliwością czekam na filmiki instruktażowe 🙂

    Pozdrawiam,
    Atta

    • Co tam filmiki instruktażowe, metoda hamowania „na słupa”, „na barierkę”, ewentualnie „na trawnik” jest najprostsza i zazwyczaj niezawodna 😀 też ją stosuję 🙂

  • Marek Kłos

    Świetny artykuł, nie zgodzę się jednak z jednym podpunktem dotyczącym rolek. Absolutnie nie polecam kupowania markowego sprzętu na początek przygody z rolkami, to właśnie kupno sprzętu „no name” z supermarketu jest najlepszym wyjściem 😉 Powód jest wręcz prozaiczny, co jeśli nam się ten sport nie spodoba? Zostaniemy wtedy z ręką … to znaczy nogą w nocniku i rolkami wartymi około 400-500 zł (te tańsze markowe), których nawet nie będzie jak odsprzedać bo stracimy na wejściu 30% wartości.

    A tak, kupując niemarkowy sprzęt możemy przekonać się czy to sport dla nas odpowiedni a w późniejszym czasie – gdy złapiemy już bakcyla – zainwestować w coś porządniejszego i cieszyć się z jazdy 🙂 Zresztą ten niemarkowy sprzęt wcale nie musi być zły, nie zapominajmy, że aby był wprowadzony na rynek MUSI spełniać wszystkie normy bezpieczeństwa, więc krzywdy nam nie zrobi 😉 Oczywiście minusem jest często wytrzymałość, taki sprzęt się szybciej zużyje ale to nie ma większego znaczenia. Jak nam się jazda na rolkach nie spodoba to nie będziemy żałować rozpadających się ale tanich rolek i bez żalu przerzucimy się na inne zainteresowania/sport; jak wciągniemy się to będziemy już mieli chociaż podstawowe rozeznanie czego oczekujemy od przyszłych rolek bo wiemy czego brakowało tym tańszym 😉 Tak czy siak kupując tańszy sprzęt na początku, zawsze coś zyskujemy.

    Zresztą, taka sama zasada dotyczy każdego sportu. Nie kupujemy wypasionej markowej rakiety ucząc się grać w tenisa czy nie kupujemy wypasionego łuku ucząc się łucznictwa.

    Tak naprawdę argumentem o jakości sprzętu wycierają sobie gębę Ci, którzy jeżdżą/ćwiczą często a nawet „półzawodowo” i dla nich jest to jak najbardziej dobre. U nich jakość sprzętu i jego wytrzymałość ma pierwszorzędne znaczenie, po prostu niemarkowy sprzęt zużyłby się za szybko i koszty wymiany/naprawy przewyższyłyby cenę tych markowych. Nie jest to jednak dobre dla początkujących zapaleńców, co mam nadzieję udowodniłem wcześniej.

    • Generalnie zgadzam się z Tobą, ale ja mam takie doświadczenia, że te tanie rzeczy z supermarketu są nie tylko gorszej jakości i mniej wytrzymałe, ale też dużo mniej wygodne. I w ten sposób można się w bardzo prosty sposób do rolek zniechęcić. Ja na przykład myślałam, że rolki muszą być niewygodne, bo przyzwyczaiłam się już do tego, że zakładanie ich wiąże się z dyskomfortem dla stóp. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że taki but rolkowy może nie katować stóp ;). Supermarketowe rolki są pod tym względem dużo gorsze i mogą wpłynąć na wrażenia z jazdy. Osobiście wybieram rozwiązanie pośrednie – tanie rolki niesupermarketowych marek. A najlepiej przed zakupem pojeździć w sklepie albo wypróbować jazdę pożyczając sprzęt od kogoś bliskiego. To pozwoli ocenić czy sprawia to jakąś frajdę, czy zupełnie nie jara 😉

      No i zysk jest tylko pozorny, bo jak połkniemy bakcyla to szybko odkryjemy wady gorszego sprzętu i wtedy okaże się, że wyłożone na niego pieniądze poszły w błoto.

      • Marek Kłos

        Wszystko zależy chyba od sklepu, ja mam całkiem dobre doświadczenia z Lidlem. Często biegam i ciuchy czy (ostatnio) buty kupuję właśnie u nich i chwalę sobie, całkiem serio. Mam porównanie bo wcześniej miałem Reeboki za około 350 zł i przeżyły u mnie 2 lata biegów a teraz mam Lidlowskie za 60 zł i nie zauważyłem żadnej różnicy w komforcie, nawet jak wystarczą tylko na jeden sezon to i tak będę na plusie. Bardzo teraz żałuję, że zainwestowałem tą kasę w oryginały bo za cenę samych butów w Lidlu ubiorę się cały 😉

        I zdaję sobie sprawę, że nie wszystko z Lidla jest dobre a często zdarzają się buble ale sprzęt do biegania mają niezły, szczególnie za taką cenę. Podejrzewam, że gdyby się dobrze rozejrzeć po innych dyskontach czy supermarketach to można by znaleźć wygodne rolki o przyzwoitych parametrach w relatywnie niskiej cenie, dobre na początek przygody.

        Co do pożyczenia to sprawa jest prosta, pożyczysz w momencie gdy ktoś znajomy ma rolki i o właściwym numerze. Szanse na to są raczej niewielkie, znacznie mniej osób jeździ na rolkach niż biega czy jeździ na rowerze. Ja na przykład miałbym z tym poważny problem bo wśród znajomych nie mam NIKOGO kto by taki sprzęt posiadał 😉

        A co do tego pozornego zysku to pominęłaś kwestię doświadczenia zdobytego na poprzednim sprzęcie a które pomoże nam lepiej dobrać nowy sprzęt, bo przecież teraz wiemy już dokładnie czego chcemy 🙂

        W sumie jednak mogę się z Tobą zgodzić co do tego kupowania tańszych markowych rolek. Problemem jest nadal jednak cena bo najtańsze np. Rollerblady kosztują w promocji około 300 zł, dla mnie jest to spory wydatek jak na przekonanie się czy warto jeździć, zwłaszcza, że do tego przydałoby się dokupić kask i ochraniacze.

        Pozdrawiam

        • A tak, co do ubrań sportowych w dyskontach to też się zgadzam, na pewno można tam znaleźć coś fajnego. Ja osobiście nic jeszcze nie mam, bo jakoś nie mam szczęścia w polowaniach 😉 i z rozmiarówką w Lidlu miewam problem… Ale wielu blogerów kupuje te rzeczy i często je chwalą.

        • Marek Kłos

          Buty, które ostatnio kupiłem też są całkiem niezłe ale z tą rozmiarówką to masz rację. Jak idę do Lidla to zamiast L kupuję M, najszybsze odchudzanie świata 😉

  • W zeszłym roku tak sobie obiłam pupę podczas półgodzinnej próby jazdy na rolkach, że do tej pory boję się je ponownie założyć.
    Co do aplikacji to fajnie zapowiada się nufino, tylko już kilka miesięcy czekam, żeby została uzupełniona i przez to wreszcie funkcjonalna.

    • Instruktor Michał mówił, że są jakie specjalne spodenki z ochraniaczami na pupę :D. Pytałam o to, bo ja też najczęściej przewracam się na tyłek 😉

  • właśnie! gdyby tak stworzyć aplikację idealną do skanowania składów produktów! Wczoraj spędziłam bite kilkanaście minut studiując składy pewnego nabiału i aż dostawałam oczopląsów od tych maleńkich literek. Ale opłacało się – wróciłam do domu z tym produktem, którego lista składników ma 3 pozycje, a nie prawie 10 (:/).

    • Ech… Nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać ile niepotrzebnych rzeczy producenci się w stanie naładować do jakiegoś zwykłego serka czy jogurtu…

  • Kciuk w górę 🙂
    Najbardziej podobały mi się urocze wpadki 🙂

  • oooo, ja też czekałam na rolkową ZdrowoManię od dłuższego czasu. Mam ten sam problem- dojazd od mieszkania na krakowskie Błonie po starych chodnikach zajmuje mi 3 razy dłużej niż przejście tej trasy piechotą, a nie lubię jeździć z plecakiem więc dalej szukam jakiegoś optymalnego rozwiązania tego problemu… 🙁 A Co do aplikacji ‚Zdrowa żywność’ to słyszałam o niej, strasznie mi się spodobała, ale zapomniałam nazwy i dzięki Tobie mogę wreszcie ściągnąć 😉

  • Mam tak samo jak Ty, boję się zrobić jakiś niestandardowy ruch, bo boję się upadku. Z hamowaniem też mam problem. Hamuje mnie mój chłopak. 🙂 Natomiast nie odważyłabym się sama wyjść na rolki. Wpadłabym w jakieś drzewo, czy coś. 🙂
    Z marek polecam też Tempish. Bardzo solidne. Pozdrawiam! Marghe

  • Aplikację „Zdrowe zakupy” mam zainstalowaną od niedawna :). „Wiesz co jesz” właśnie zainstalowałam i będę testować 🙂

  • Korzystam z tej aplikacji do sprawdzania składu i jestem bardzo zadowolona:) A na roli mnie namówiłaś. W tamtym sezonie stały pod szafką czekając na swoją kolej i się nie doczekały:D Tym razem trzeba przypomnieć sobie nastoletnie czasy na rolkowaniu:)

  • Czekałam na ZM o rolkach i jak to teraz zobaczyłam i przeczytałam Twoje wrażenia, to nie wiem jak to z tym moim jeżdżeniem będzie..

    • A rozumiem, że też masz problem z hamowaniem? No to wiesz, wszystko zależy od tego jak jesteś w tej kwestii zdeterminowana 🙂 ja bym chciała móc sobie jeździć wszędzie, również po osiedlu, więc mam ambitny plan aby się nauczyć. Gdyby mi na tym nie zależało – odpuściłabym. Jeździłabym po swojemu (z hamowaniem „na słupa” lub „na trawnik”) w miejscach, które mam już przetestowane jako bezpieczne.

  • Swietna jest ta aplkiacja, ktora pokazuje wszystkie E z zaznaczenie, ktore sa szkoldliwe, bo nie wszystkie sa. Bardzo ciekawy i przydatny odcinek 🙂 Dziekuje:)

  • Mam dokładnie tak samo z rolkami – i chce się, i boję się! 😉