Przegląd tygodnia #3/04

Ten weekend był chyba pierwszym takim wyczekiwanym weekendem w moim życiu freelancera. Ten tydzień strasznie dał mi w kość! Niby nic strasznego się nie stało, ale musiałam zmierzyć się z problemem, który początkowo mnie przerósł. Ostatecznie jednak – jak zwykle – zmobilizowałam się i poradziłam sobie. I znowu jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenie…

Powoli odkopuję się też z mojej pracy około-blogowej, która zajmuje mi mnóstwo czasu, a której Wy pewnie nawet nie widzicie. Mam tu na myśli m.in porządkowanie i podmianę zdjęć głównych w starych wpisach. Nie wiem czy jestem choć w połowie tej żmudnej roboty, ale przynajmniej zaczynam dostrzegać światełko w tunelu. A część starych postów po prostu ukrywam, bo nie spełniają moich aktualnych norm jakościowych. Mam nadzieję, że uporam się z tym wszystkim jeszcze w kwietniu i od maja będę mogła poświęcić więcej czasu na to, co w blogowaniu najważniejsze, czyli tworzenie nowych treści. 

zdjęciaPechowy poniedziałek chyba wolałabym wymazać z pamięci, ale jeszcze dwa razy będę musiała wrócić do tego dnia (przy okazji pracy nad odcinkami z nagranymi wówczas przepisami). Nie wiem czy jeden przepis nie pójdzie na śmietnik 🙁 wiem co zrobiłam przy nim źle, ale nie jestem pewna czy uda się to zmontować tak, aby nie wprowadzić nikogo w błąd. Mam kolejny dowód na to, że powinnam nagrywać więcej przepisów na mój blogowy kanał i w ten sposób nabierać wprawy. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się wygospodarować na to czas. 

pt758

Przyznacie jednak, że nowa zdrowomaniowa kuchnia jest bardzo ładna 🙂 i jak pięknie położona! Latem będę miała owoce i warzywa prosto z ogródka 🙂 a niewykluczone, że w kilku odcinkach wystąpi ze mną również właścicielka tego pięknego domu – reprezentuje inne pokolenie, ma niesamowitą wiedzę, wspaniale gotuje i jestem pewna, że ją polubicie 🙂

pt75317 kwietnia – dzień, w którym okazało się, że nie umiem jeździć na rolkach. Kiedyś myślałam, że nie potrafię tylko hamować, a teraz okazuje się, że moja jazda to też jedna wielka improwizacja :D. O swoich wrażeniach z przyspieszonych lekcji z instruktorem napiszę w środę przy okazji wpisu o kolejnym odcinku ZdrowoManii, ale teraz powiem krótko – ja jestem zaskoczona pewnymi informacjami. I załamana tym, jak bardzo nie panuję nad moimi rolkami. Nie wiem czy mam jakiś felerny model, który sam jeździ, czy to faktycznie ja popełniam gdzieś błąd… I w sumie nie wiem co gorsze ;). 

pt751

Temat odcinka tym razem bez gościa. Umieram z ciekawości co tym razem powiedziałam od rzeczy. Nie przestaję siebie pod tym względem zaskakiwać. A swoją drogą nie wyobrażacie sobie jak ja tam zmarzłam! Musiałam siedzieć w cieniu aby nie zmieniało się światło i teraz zastanawiam się, czy na materiale nie będzie widać jak cała się trzęsę i jak szczękam zębami. Bo że wywiało mi mózg to na pewno zauważycie, albo raczej usłyszycie 🙂

pt750a

Mimo że pogoda jakoś szczególnie nie rozpieszcza, kwiecień i tak jest super, bo całkowicie zmienia krajobraz dookoła. 

pt757 pt756 pt755

linki

Z jakimi komentarzami pod swoim adresem muszą radzić sobie blogerzy podróżujący po świecie i żyjący w niestandardowy sposób? Warto zerknąć, choć można się załamać tym, co się przeczyta. 

Magister albo nikt? Ach, ciągle mam przed oczami komentarz mojej niegdyś dobrej koleżanki z liceum, która wiedząc, że nie poszłam po maturze na studia przy okazji jakiejś dyskusji napisała, że nie będzie ze mną rozmawiać dopóki nie pokażę jej indeksu. Wtedy może było mi trochę przykro a dziś sama nie wiem czy tacy ograniczeni ludzie bardziej budzą we mnie odrazę czy współczucie. 

Fajny artykuł o tym, czy stać nas na podróżowanieNajczęściej to nie jest kwestia braku pieniędzy, tylko tego co wybieramy – mieć czy być? Ja przyznam, że dla mnie podróże nigdy nie były jakąś szczególną pasją (oczywiście lubię je, ale nie na tyle aby były dla mnie priorytetem), dlatego wiecznie spycham je na dalszy plan. I generalnie nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie, ale jednak coś z tego powodu tracę. Chcę to zmienić, dlatego w tym roku na pewno nie odłożę wakacji na „za rok”.

przegapioneW tym tygodniu ukazały się tylko dwa posty… Na szczęście w nadchodzącym będzie ciut lepiej 🙂

1. Nowa ZdrowoMania z przepisem

2. Zachęcam do niesienia w świat dobrego słowa i pozytywnego feedbacku 🙂

Gratis coś archiwalnego 🙂

Jak przestać jeść sklepowe słodycze

Czy da się polubić bieganie? 

Tradycyjnie już życzę Wam udanego tygodnia i miłej drugiej połowy niedzieli… Wpadnijcie jutro na poniedziałek freelancera. Będzie o tym jakie znaczenie w moim życiu (zawodowym i nie tylko) ma ten blog. Do jutra!

 Chcesz być na bieżąco? 

LifeManagerka.pl  Instagram 

 
Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Agnieszko tez wymieniam fotki na blogu bo nie spelniaja moich standartow, ale jeszcze nie widze swiatelka w tunelu. Tez dal mi do myslenia wpis Karoliny o studiach i czy ich brak jest rzeczywiście wazny. Mi studia do niczego sie nie przydaly, bo po prostu studiowalam dla dyplomu, nie majac pojecia co chce w swoim zyciu i ze swoim zyciem zrobic. Pozdrawiam serdecznie beata

    • Identycznie było w moim przypadku – skończyłam ekonomię, z którą się męczyłam ale skończyłam ją bo szkoda mi było zrezygnować. Dyplom do niczego mi się nie przydał, a zazwyczaj wolę się nawet nie przyznawać do tego, jaki kierunek studiowałam… Czasem naprawdę lepiej może być bez papierka, ewentualnie warto zrobić go, gdy faktycznie może nam się przydać lub gdy już wiemy, co nas naprawdę „kręci”.

  • Jak można być tak ograniczonym (mam na myśli kwestię z tym indeksem)… smutne i żenujące zarazem.
    Co do rolek – mam tak samo! 😛

  • Ala

    Lubię Cię, dziewczyno. Jesteś autentyczna. Zaraz kliknę łapkę w górę przy każdej ZdrowoManii 🙂

  • Edyta Zając

    Jestem w szoku, że usłyszalaś tak idiotyczny komentarz! Dla mnie wartością jest wiedza (nie jakieś tam indeksy), pasja i zaangażowanie, a nie bzdurne potwierdzenia, które często w ogóle nie oddają tego, co ktoś rzeczywiście wie. Nie zmienia to jednak faktu, że są takie zawody, które w moim odczuciu powinny mieć jakieś potwierdzenie na papierze – dla bezpieczeństwa 😉

    • Jasna sprawa, np. zawody medyczne 🙂 jest tego w sumie całkiem sporo. Na szczęście w mojej pracy ważniejsze są pewne niezwiązane z wykształceniem cechy i kwalifikacje, więc nigdy nie odczułam braku dyplomu.

      • Edyta Zając

        I bardzo dobrze, bo nie powinnaś odczuć, dla mnie pokazujesz tutaj wspaniałą wiedzę – zakładam, że wszędzie tak jest 😉

  • Nie zapanujesz w pełni nad takimi miękkimi rolkami jak masz. To tak jak z butem narciarskim, musi trzymać mocno stopę abys mogla panować nad podeszwa:) bardziej profesjonalne rolki potrzebne !

    • Instruktor mówił, że to kwestia mojej nieprawidłowej postawy, która jest chyba zbyt asekuracyjna. W bardziej profesjonalny sprzęt nie chcę inwestować, bo jak na moje potrzeby te rolki są wystarczające 🙂

      • Czekam na więcej informacji o rolkach. Uwielbiam jeździć i wydaje mi się, że robię to dobrze, ale pewnie się okaże jakie błędy popełniam 😀

  • Goszcz

    Dobrze, że ostatnio pisałaś o pozytywnej komunikacji, ale mam wrażenie, że ostatnio bardzo przejmujesz się wszystkim, co Ci nie wyszło 😉 Więcej wiary w siebie, gdybyś nie pisała o wszystkim, co Twoim zdaniem nie wyszło podczas nagrań, to nikt by nawet tego nie zauważył :)! Czekam na kolejny odcinek 🙂

    • Niestety – jestem wobec siebie bardzo wymagająca i przez to strasznie się stresuję tym co robię i przejmuję jak mi coś nie wychodzi. Naczytałam się hejtu w sieci i traktuję internetową widownię jako bardzo wymagającą.
      Na szczęście czasami potrafię się też z tego śmiać ;). A to że o tym mówię i przez to zauważacie niedociągnięcia to mi akurat nie przeszkadza, nie będę udawać, że jest idealnie, czasami możemy pośmiać się razem 😉

  • W.

    Podsyłam link do Twojego bloga koleżance, która jest pedagogiem w liceum! Szukała ostatnio osób, które nie studiowały a odnoszą sukcesy na innych polach, by pokazać uczniom, że „studia to nie jest jedyne właściwe rozwiązanie” jak to im przedstawia wiele osób.
    Cieszę się na odcinek z rolkami – raz, że uwielbiam rolki, dwa, że aktywność fizyczna, którą można wykonać niemal wszędzie, trzy – jeżdżę, ale jestem jak każdy – samoukiem, nie wiem nic o technikach, zasadach itp. Super pomysł z tym tematem!

    • „Za moich czasów” studia traktowano jako tę jedyną słuszną drogę, pewnie dlatego miałam nieprzyjemności z powodu mojego nietypowego wyboru. Fajnie, że teraz pokazuje się młodym ludziom, że mają różne opcje.
      Muszę w końcu napisać o tym post.

  • Nigdy nie zrozumiem, jak można kogoś oceniać przez pryzmat wykształcenia…nie kapuje:(

  • Czekam na jutrzejszy wpis, temat mnie zaciekawił 🙂 A co do wymieniania fotek, to nie zazdroszczę.

  • ‚…co Ty do mnie rozmawiasz teraz tutaj’. Kocham to 😀

  • Fantastyczny dom! Jestem ciekawa jego właścicielki : ) Kwiecień plecień u Ciebie taki piękny! A co do rolek – i tak szacun. Ja nie umiałabym nawet na nich stać!

  • Eka

    Czytam Twojego bloga od niedawna i coraz bardziej mi się podoba. Bardzo wartościowe teksty, piękne zdjęcia. Miło jest tu zaglądać. Pozdrawiam 🙂

    • Bardzo mi miło, rozgość się 🙂

  • Jakkolwiek sama obrałam drogę naukową, jestem jak najdalsza od twierdzenia, że każdy powinien studiować. Jest dokładnie odwrotnie. Umasowienie studiów szkodzi i samym studentom, i tym po drugiej stronie biurka.

  • Podsumowanie jak zwykle porządne, ale odniosę się dziś do tylko jednej kwestii – tej dotyczącej podróżowania. Uwielbiam kupować piękne i przydatne rzeczy, a nie zarabiam na tyle dużo by stać mnie było również na podróże. Coś za coś, ale jakoś wciąż wybieram „mieć”. W konsekwencji nie byłam nigdzie już ponad 1,5 roku – od tego czasu zero wakacji. Kupowanie jest łatwiejsze, nie trzeba się martwić o wolny czas od pracy, o to kto się zaopiekuje firmą pod naszą nieobecność (niestety u mnie urlop bez znalezienia osoby odpowiedzialnej za sprawy firmowe na ten czas nie wchodzi w grę), o to z kim zostawimy psa (gdy np. wybierzemy na miejsce urlopu pobyt w termach). Tyle do zaplanowania i przemyślenia, że człowiek idzie na „łatwiznę”. Zauważam u siebie to niepokojące zjawisko i zastanawiam się nad tym, jak ten problem rozwiązać i zmienić tę sytuację…

    • Ja mam dokładnie ten sam problem i przyczyną tego jest praca i pies. Wiem, że trudno wcisnąć komuś psa nawet na 2-3 dni, a co dopiero na tydzień… No i szczerze mówiąc nie chcę za bardzo się z nią rozstawać na tak długo. Raz musiałam (blogowy wyjazd do Gruzji na caluteńki tydzień) i strasznie tęskniłam, ale wtedy przynajmniej wiedziałam, że Luna jest szczęśliwa w domu ze swoim panem. Pod jego opieką zostawiłam też część spraw służbowych. A gdybyśmy chcieli wyjechać razem, to i z pracą i z psem będzie problem. Ale w tym roku już nie chcę znowu iść na taką łatwiznę, na pewno da się znaleźć jakieś rozwiązanie.

      • Od kiedy mam Sissi nie chodzę nawet do centrów handlowych 🙂 Dla psiaka jesteśmy w stanie poświęcić nawet swoje wakacje ale jakiś kompromis w tym roku trzeba będzie znaleźć 🙂

        • Mam to samo, miejsca gdzie nie można iść z psem są słabe 😀 my teraz rzadziej chodzimy na spacery po mieście, a wybieramy raczej miejsca gdzie pies może w spokoju pohasać zamiast stresować się smyczą, ulicami i dużą ilością ludzi. Pies zmienia styl życia 😉

        • Agnieszka, dzięki za link! Cieszę się, że temat nie dotyczy tylko mnie i zdecydowanie więcej osób „chciałoby”, ale ciągle „coś wypada”. 🙂
          Co do podróżowania z psem, polecam blog Urlop Na Etacie, prześwietna parka, która wszędzie jeździ z małą psiną.
          Ja mam dwójkę maluchów, i też muszę czasem ich zostawić z tatą i po prostu wyjechać. Są plusy i minusy. Na szczęście zdecydowanie więcej czasu spędzam z nimi i wyrównujemy te minusy 😉 Jak podróżować prywatnie to też całą ekipą, bo bywa, że nie musimy robić nic spektakularnego, a i tak mamy masę śmiesznych wspomnień. Czasem po prostu nie ważne gdzie – ważne z kim.
          Pozdrawiam!

        • Znam Urlop Na Etacie nawet osobiście, nawet Luna poznała się z Luśką :). U nas jednak takie podróże samochodem z kilku powodów nie wchodzą w grę, poza tym marzy mi się raz na jakiś czas wyjechać gdzieś, gdzie jest upalnie, gdzie jest hotel z basenem i morze. To na pewno nie jest miejsce dla psa 😉

  • Piękne wiosenne zdjęcia, patrząc na nie nawet na chwilę zapomniałam jak strasznie zimno jest za oknem 😉

  • Mój tydzień też nie należał do najlepszych, ale ten zapowiada się całkiem przyjemnie. Piękne zdjęcia kwiatów, do mnie też już chyba na dobre zawitała wiosna! 🙂
    Dobrego tygodnia 🙂

  • Różowe pączki na drzewach to jest to, to lubię najbardziej. <3 Szkoda, że w tym tygodniu nie miałam tak naprawdę czasu na spacer, bo mimo zimna – piękne dni były i można było to wykorzystać. Trzymam jedynie kciuki za to, żeby pogoda dopisywała i w tym tygodniu!

  • Też muszę posortować zdjęcia…. :/ więcej wiary w siebie i nie przejmować się opinią innych. A taki mały przytyk:) – pisałaś jak nie kupować słodyczy w sklepach, a na fb, czy instagrami niedawno pokazywałaś zupkę chińską, rogalika z czekoladą i napój energetyzujący. 🙂 to jak to z tym jest?

    • A przeczytałaś opis do tamtego zdjęcia? 🙂

      • Wydaje mi się, że tak, ale przeczytam jeszcze raz, może coś pomieszałam:)

  • Kurczę, ja bym nie mogła żyć bez podróży… I przeraziły mnie odrobinę te komentarze u podróżujących blogerek. Marzy mi się własnie taki długi wyjazd i chyba nie miałabym w tej chwili tyle dystansu w sobie, żeby się zupełnie nie przejąć takimi „komciami”.

  • Ukrywanie starych wpisów które czekają na poprawki wizualne – skąd ja to znam? Co do części waham się czy w ogóle je przywracać do statusu publikacji, bo aż żal serce ściska 😀 Świetny ten link o podróżujących kobietach, przerażające jest to, że patrząc po onetowych komentarzach ludzie wiodą w większości tak smutne życie z ograniczeniami w głowie sięgającymi nieba.

  • Ja też bawię się w wymianę zdjęć i uaktualnianie wpisów, myślałam, że będzie łatwiej, szybciej, ale nic z tego 🙁 studia według mnie nie są wyznacznikiem niczego, patrząc na rynek pracy lepiej mieć doświadczenie i/lub znajomości, a papierki to tylko dodatek… ja skończyłam na licencjacie i też spotykam się ze zdziwieniem, że jak to?! Nie magister?! A ja wtedy odpowiadam, że nie chcę skończyć jak każdy mgr – na kasie w Biedronce 😛 oczywiście do pracy na kasie i do Biedronki prywatnie nic nie mam.

  • Fajne określenie właścicielki domu: „reprezentuje inne pokolenie” :))

  • Studia robiłam dla własnego rozwoju i gdzieś do trzeciego roku faktycznie mnie rozwijały. Pozostałe dwa lata wiedza się powielała i może na jeden przedmiot był sens chodzić. Reszta to klasyczne zapychacze niestety. Na szczęście od trzeciego roku zajęłam się pilotażem. W połączeniu ze studiami to był strzał w dziesiątkę. Także same studia też myślę, na niewiele się zdają.

  • Nie wierzę, że ktoś mógłby być tak bezczelny, żeby oceniać cię przez pryzmat indeksu. Szczerze mówiąc, prędzej spotykałam się z odwrotną sytuacją czyli mówiono mi „no i po co ci były te studia, ja bez studiów mam lepiej” :p

    • To było 10 lat temu, koleżanka z tym indeksem w kieszeni widocznie czuła się lepszą i bardziej wartościową osobą… Być może życie zweryfikowało jej poglądy, ale tego nie wiem – od tamtej rozmowy nie mam z nią kontaktu 😉

      • i chyba nie ma co żałować braku znajomości 😉

  • coquille

    Coś mi umknęło? Pracujesz gdzieś na etacie?

    • Nieee, skąd ten wniosek? Absolutnie nie zapowiada się na coś takiego 😉

      • coquille

        A no właśnie tak to zrozumiałam 😉

  • Nie mogę się doczekać rolkowego odcinka, bo okazuje się chyba, że ja też nie potrafię jeździć na rolkach skoro nie umiem hamować 😀

  • A ja bardzo dziękuję za ten urodzinowy prezent (bo zalinkowałaś mnie w moje urodziny) 🙂 To dla mnie duże wyróżnienie znaleźć się tutaj u Ciebie w polecanych linkach 🙂 Zerkam z taką nieśmiałością dość często na Twojego bloga i nawet nie marzyłam… 🙂

    • Nie ma za co, cieszę się, że akurat wycelowałam w taką wyjątkową datę 🙂

  • Ciekawe linki.
    szczegolnie podobal mi sie wpis Karoliny 🙂 Sama parwda choc wiele ludzi mysli,z e sam tytul jakims czarem-marem da im kulture, szacuenk do innch, ze wszystko zadzieje sie automatycznie i taki mgr pracowac nad soba juz nie musi, przeciez naparcowal sie przez 5 at i teraz jest cudownym niemal czlowiekiem…

    Ciekawy jest takze wpis o podrozach…bardzo czesto sami stawiamy sobie jakies dziwne blokady, mylismy szczesciez posiadaniem, zamiast z tym co mamy w glowie i w sercu…

    Dziekuje:) cenny wpis 🙂