Przegląd tygodnia #3/05

I znowu nie wiem od czego zacząć… Działo się u mnie w tym tygodniu sporo, ale raczej nie są to rzeczy do omawiania na blogu. Wciąż mobilizuję się wiosennie i załatwiam różne sprawy, z którymi nie wyrobiłam się w kwietniu. O jednej rzeczy jednak chciałabym wspomnieć, bo być może przeczyta ten post ktoś, kto może mi pomóc. Jestem już mocno zbuntowana wobec sposobu w jaki leczą mnie moi endokrynolodzy ze szpitala na Karowej, tym bardziej że jest to bardzo rozbieżne z tym, co sugerują lekarze z mojej osiedlowej przychodni. Stało się to tym bardziej upierdliwe, że np. ginekolog wbrew mojej woli zmienił mi stosowane od lat hormony (po prostu nie chciał przepisać dotychczasowych) i naprawdę boję się jak mój organizm zareaguje na tę zmianę. Powiedzmy sobie szczerze – nie mam zaufania do lekarzy i nie wiem czy zmiana leku wynika faktycznie z chęci poprawienia mojego samopoczucia czy raczej z tego, że np. jakiś producent zasponsorował komuś wycieczkę. Poszukuję dobrego endokrynologa w Warszawie, miejsce i cena nie gra roli, ważne aby dobrze znał się na typowo kobiecych zawirowaniach hormonalnych (konkretnie PCOS). Poratuje ktoś jakimiś namiarami? 

zdjęciaZ góry Was przepraszam, ale zdjęcia w tym tygodniu będą pozbawione jakichkolwiek walorów estetycznych. To fotki z telefonu, złapana w biegu codzienność… Niestety ostatnio ani czas ani pogoda nie sprzyjają jakimś wyprawom, piknikom… 

Nie ukrywam, że ochotę na piknikowanie i długie spacery odbiera mi też myśl o kleszczach. W Warszawie jest ich dosłownie zatrzęsienie i ciągle słychać o jakimś psie, który zachorował na babeszjozę. Po tym jak znaleźliśmy na pościeli żywego kleszcza który spadł z Luny (która jest zakraplana przeciwko tym pajęczakom), martwię się już nie tylko o psa, ale i o nas. Ale więcej na ten temat będzie w środę – kleszcze będą kolejnym tematem odcinka ZdrowoManii.

pt815No to skoro już jesteśmy przy kolejnym odcinku – zdradzam też aktywność fizyczną, o ile ktoś zgadnie co przedstawia to zdjęcie 🙂

pt822Pracy w tym tygodniu miałam całkiem sporo, bo pracuję na zapas – jeszcze w maju czeka mnie króciutki urlop. 

pt819

Czasami przydaje się zmiana otoczenia 😉

pt816Coś pysznego. Zupa z botwinki u mojej mamy.

pt820

I placki jaglane z przepisu After korpo. Wiem, że biedny ten dodatek owoców ale ostatnio robiąc koktajl nie zauważyłam, że w torebce z mrożonką zostawiłam dosłownie 1 truskawkę i 3 porzeczki. 

pt817Niedziela, Komunia w rodzinie… I botki zamiast sandałów 😉 bywa. 

pt818I taki tam widoczek z okna, mieszkam prawie z głową w chmurach:

pt813linkiBardzo dobry wpis Pauliny, z którym się zgadzam

20 mistrzów drzemki 😉

Ludzie sukcesu bez wykształcenia – myślę, że ten post świetnie dopełnia i potwierdza to, o czym sama niedawno pisałam – nie ma jednej drogi

Dlaczego kupuję tanie meble? No właśnie. 

przegapioneBlog zaliczył w tym tygodniu nieplanowaną przerwę techniczną, ale mam nadzieję, że już więcej się to nie powtórzy. Mimo wszystko udało mi się dodać kilka postów:

Kolejna kartka z pamiętnika aparatki, tym razem o moim „love-hate relationship” z aparatem ortodontycznym. 

Recenzja książki Beaty Sadowskiej – „I jak tu nie jeść!”

No i oczywiście ZdrowoMania – wiosenny film z wiosennym przepisem. 

Na śmierć zapomniałam, że w „przegapionych” miałam dodawać też linki do jakichś archiwalnych wpisów 🙂 no to nadrobię zaległości i dodam kilka, które mogą Wam się teraz przydać 🙂

Pomysły na prezent dla mamy – takie dla jej zdrowia oczywiście 🙂

Czas na piknik – akcesoria piknikowe. 

Jak kupować okulary przeciwsłoneczne. 

Tyle na dziś, udanego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Strasznie podoba mi się Twoje miejsce do pracy na balkonie! Chętnie też bym sobie takie zorganizowała, ale niestety nie mam balkonu 🙁 muszę zastanowić się nad jakąś alternatywą, choć z drugiej strony u mnie pogoda jest taka, że aż nie ma się ochoty nosa z domu wystawić, bo tu włączone jest ogrzewanie! 🙂
    A i jeszcze botwinka…. mmm też pojechałabym na tę zupę do mamy, tylko mam „trochę” daleko, a tu ciężko o botwinkę, dziś widziałam ją w polskim sklepie, ale jej stan był opłakany 😉

  • Aga, nie wiem na co się leczysz u endokrynologa, ale na Fb jest grupa „Hashimoto” czy jakoś tak i tam polecają dobrych lekarzy. Jak nie zapomnę, to postaram się Ci tutaj napisać, gdy będę miała dostęp do komputera. Gdybym zapomniała, to śmiało mi.się przypomnij aleksandra@niemieckasofa.pl

  • Ach ten balkon!
    Gdyby nie ty, jakoś nie przykładałabym większej wagi do tego miejsca, a tak, gdy przeprowadzę się do jakiegoś mieszkania z balkonem (obowiązkowo!) to od razu zrobię tam przytulne miejsce do spędzania wielu godzin 😀
    Kleszcze… Jak ja nienawidzę wszystkiego, co jest pająkowate, brrrrr!

  • Kropelki faktycznie słabo działają, zwłaszcza te oparte na fipronilu, kleszcze podobno się na niego uodporniły. Dużo lepszy, choć droższy jest Advantix. Z tymi kleszczami to ogólnie ciężka sprawa ale niektóre środki są raczej pewne (póki co!). Na przykład obroża Kiltix. Ponoć działa świetnie i kleszcze nawet na psie nie usiądą – ja co prawda teraz stosuję u Sissi tańszą obrożę z permetryną – działa ok, po spacerze sprawdzam Małą i jak do tej pory 0 kleszczy, ale też chodzę z nią tylko po trawniku… Weterynarz i znajoma psia fryzjerka twierdzą, że Kiltix jest najlepsza – wypróbuję ją niedługo na Milusiu, który więcej czasu spędza na chodzeniu po różnych trawach. Nie byłam już chwilę w domu rodzinnym ale pytałam mamę i mówi, że nie miał kleszcza od kiedy nosi tę obrożę co Sissi (Happs – bardzo tania) więc działa, jednak wolałabym go bardziej zabezpieczyć i mieć 100% pewności.

    • Ja ogólnie jestem zadowolona ze stosowanych kropli. Do tej pory Luna łapała kleszcze tylko kiedy nie była akurat zabezpieczona. Ten ostatni kleszcz, który odpadł z Luny był nienapity i podtruty, czyli prawidłowo, ale nigdy nie wiadomo ile trucizny wyssał kleszcz i czy po chwilowym otumanieniu nie dojdzie do siebie. Pani biolog z którą przeprowadzałam wywiad powiedziała, że taki kleszcz może jeszcze okazać się groźny dla człowieka.
      Do obroży jakoś nie mogę się przekonać z wielu powodów, ale może w końcu kupię jako dodatkowe zabezpieczenie do noszenia kiedy idziemy na dłuższy spacer.

      • MałaMii

        Bardzo dobre są krople Frontline Combo. Zwykły Frontline nie działał na moje kociaki, a te kropelki już tak 🙂

  • MałaMii

    Świetnie wygląda ten balkon! 🙂

    Zrobiłabyś wpis co można zrobić z mrożonych owoców, jak je przygotowywać?
    Mam mnóstwo pomrożonych przez mamę owoców i za mało pomysłów jak je wykorzystać 🙂

  • Doskonale wiem, co to znaczy nie ufać swoim lekarzom. Miałam podobną sytuację, pani ginekolog, mimo moich usilnych próśb, zamieniła mi hormony stosowane od 1,5 roku na inne. Byłam załamana, bo do tamtych się przyzwyczaiłam po pierwszych trudnościach, i co tu dużo mówić, moje ciało ostatecznie świetnie na nie zareagowało. Na szczęście, te nowe również mi służą, ale i tak przeszłam do innej przychodni. Teraz co najmniej mogę szczerze i otwarcie porozmawiać na temat moich dolegliwości i nikt nie wciska mi niczego na siłę. Trzymam kciuki, żeby Tobie udało się wygrać tę nierówną walkę z hormonami i lekarzami.

    Dzięki za wpis Pauliny, nie znałam jej bloga, więc jest co nadrabiać :).

  • Agnieszko, ja polecam poszukania kogoś kto leczy czy biologia. Diet naprawdę może zmieńic bardzo wiele. Oman koleżanka ma spore problemy kobiece (nie tylko związane z hormonami) i bardzo dobrze ja lekarz wyprowadził bazując właśnie na diecie. Obecnie nie bierze leków oprócz tymczasowej suplementacji.
    Niestety nie znam nikogo w Warszawie wiec nie polecę konkretnej osoby ale sama metodę bardzo polecam.

  • Ogromnie dziękuję za polecenie 🙂

  • o przypomniałas mi o placuszkach, pewnie wreszcie będę musiała jakieś zrobić:)
    Ominęły mnie dwa odcinku Zdrowomanii, jutro natychmiast nadrabiam zaległosci.
    Pozdrawiam!

  • Zuza

    O lekarzach z wawy się nie wypowiem, bo jestem z wro, ale wiem, że na wizazu jest grupa o pcos i tam są polecani lekarze.
    Sama mam pcos, ale nie leczę się u lekarza, udało mi się samej ogarnąć chorobę, widocznie była w dość mało zaawansowanym stadium. Uzupełniłam witaminę D, piłam zioła (mieszanka do znalezienia w internecie), dodałam więcej ruchu i porzuciłam moją studencką makaronową dietę na rzecz czegoś normalnego, przemyślanego. Jest dobrze,
    Mam nadzieję, że i Tobie uda się ogarnąć sytuację.
    Pozdrawiam 🙂

  • Super odcinek, bardzo przyjemnie się go ogląda, zupełnie inny świat, a w centrum Warszawy.
    A zupę z botwinki z przyjemnością bym zjadła.

  • W kwestii endokrynologa: ja w Warszawie chodziłam do dr Bednarek – Papierskiej. Przyjmuje na Bielanach, w przychodni na Goldoniego (http://www.znanylekarz.pl/lucyna-bednarek-papierska/endokrynolog/warszawa ), dużo ludzi ją chwali, ja też nie mam zastrzeżeń, może spróbuj u niej?

  • nie przegapiam żadnych twoich postów, ale podobają mi się linki 🙂 a co do sportu, myślałam najpierw, że będzie to gimnastyka artystyczna ;D