Przegląd tygodnia #5/05

No i po maju. I po urlopie. To już dwa smuteczki, a trzeci jest taki, że jutro zaczynam pracę o 7:30 na drugim końcu miasta… Ale przyda mi się taki zimny prysznic, bo w kolejnych dniach czeka mnie dużo pracy – powrót z urlopu + początek miesiąca to niezłe „kombo”. Poza tym biorę się wreszcie za siebie… Wskoczenie w kostium kąpielowy boleśnie uświadomiło mi, że nie jestem już nastolatką i że moje ciało samo z siebie nie będzie wyglądało dobrze. To, że jestem ogólnie dość aktywna fizycznie też już nie wystarcza. Postanowiłam sobie kiedyś, że w dniu moich 30tych urodzin będę w 100% zadowolona ze swojego wyglądu. Myślałam, że do tego czasu zdejmę już aparat i że wszystko będzie fajnie. Czasu zostało mi niewiele, a póki co fajnie na pewno nie jest. Postanowienia w stylu „od poniedziałku biorę się za siebie” nie są w moim stylu, ale teraz ta data 1 czerwca aż się prosi aby wraz z początkiem nowego miesiąca wreszcie się ogarnąć. 

Ale dam radę, energii nie powinno mi zabraknąć. Przez ostatni tydzień żyłam jakby w innym świecie, takim o istnieniu którego już chyba nawet zapomniałam… Ale i tak najbardziej cieszą mnie powroty z wyjazdów. Ta radość (Luny i nasza) po przekroczeniu progu mieszkania to chyba najprzyjemniejszy moment podróży, serio! Wracam wtedy już wypoczęta i pełna nowych wspomnień, a w domu czeka na mnie tyle radości! Uwielbiam powroty.

No ale z tym wypoczynkiem to też nie do końca tak ;). Jestem może wypoczęta psychicznie, ale fizycznie… Moje stopy i łydki po kilku dniach w Barcelonie były po prostu zmasakrowane. Nie wiem ile kilometrów zrobiliśmy, ale gdyby zsumować te 4 dni, to na pewno wyjdzie z tego kilka dziesiątek.

O Barcelonie powstaną pewnie dwa posty… Jeden z bardzo praktycznymi informacjami, w którym opowiem jak nie zbankrutować w Barcelonie, jak się po niej poruszać i jak chronić się przed złodziejami, z których Barcelona słynie i których niestety mieliśmy okazję „poznać”. W drugim poście skupię się na fotorelacji i poszczególnych atrakcjach, może napiszę jaki był nasz 4 dniowy plan zwiedzania. Przygotowałam też film, ale nie do końca taki jak chciałam. Myślałam, że dzięki mojemu doświadczeniu w pracy z kamerą będę w stanie kręcić takie gadane vlogi z podróży, ale niestety całkowicie mnie to przerosło ;). Cóż, może następnym razem.

zdjęciaChyba wiadomo jakie zdjęcia zdominują tę kategorię… Tutaj jak na przegląd tygodnia przystało pokażę Wam takie bardziej prywatne, z moim udziałem 😉 a w postach o Barcelonie będą pewnie już głównie widoczki. 

La Boqueria to dla mnie raj. 

barcelona1 barcelona4To zdjęcie oddaje moje samopoczucie w Barcelonie – miłość, radość, unoszenie się ponad chodnikami (rzygam tęczą ;))

barcelona2Parki i fontanny są tam budowane na bogato 😉

barcelona6Poświęciliśmy odwiedzenie kilku atrakcji (choć wolę twierdzić, że zostawiliśmy je na następny raz) na rzecz odrobiny lenistwa na plaży… Aż żal nie skorzystać z barcelońskich plaż…

barcelona7 barcelona8Ale woda była delikatnie mówiąc lodowata. Ja odpuściłam sobie kąpiel, nie wchodzę do wody poniżej 20 stopni 😉

barcelona13Pogoda natomiast była idealna, 20-kilka stopni, słońce non stop, do tego chłodny wiaterek… Ciepło, ale nie zbyt upalnie na zwiedzanie. Używałam kremu z filtrem 30, ale i tak zjarałam sobie miejsca których nie dopilnowałam – kark i… zakola 😉 po pierwszym dniu musiałam zaprzyjaźnić się z kapeluszem.

barcelona11Miasteczko olimpijskie to najmniej zaludniona atrakcja turystyczna Barcelony…

barcelona9Wzgórze Montjuic widokami wynagrodziło trudy związane ze wspinaniem się na nie:

barcelona10Park Guell zaliczony, ale chyba też wpisujemy go na listę „do odwiedzenia następnym razem”. Dotarliśmy tam trochę za późno, o zmroku. 

barcelona12

Pomnik kota też na bogato 😉 ale abstrahując od pomnika – odniosłam wrażenie, że Hiszpanie lubią zwierzęta,  całkiem sporo tam psów (w przeciwieństwie do Gruzji – na szczęście nie bezpańskich ;))

barcelona3

kulturaPobyt nad morzem przypomniał mi, że chciałam Wam polecić jedną książkę. „Księżyc nad Bretanią”, bo o niej mowa, to kolejne dzieło Niny George, autorki „Lawendowego pokoju”. Tym razem przenosimy się do Bretanii, gdzie poznajemy spore grono sympatycznych bohaterów, wczuwamy się w klimat małego portowego miasteczka, przeżywamy kilka historii miłosnych… I co najważniejsze – przekonujemy się, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany. Polecam tę lekturę jeśli szukacie czegoś lekkiego do poczytania na kocyku lub w hamaku, ale oczywiście nie tylko w takich okolicznościach się sprawdzi :).

księżyc

linkiJak pewnie się domyślacie – nie po drodze mi było w tym tygodniu z internetem, ale dwa fajne wpisy udało mi się wyłapać. 

To na pewno przyda się każdej pani domu (panom też ;)) – jak wyczyścić butelkę po oleju?

U Agnieszki jak zwykle świetny zbiór praktycznych porad – tym razem jak nie zbankrutować na wakacjach.

przegapioneNa blogu w tym tygodniu pojawił się dość osobisty poniedziałek freelancera

Oraz nowy, zdrowy przepis w ramach ZdrowoManii:

W nowym tygodniu życzę Wam i sobie dużo energii i słońca 🙂 przywiozłam z Hiszpanii ładną pogodę, więc nie powinno go w najbliższych dniach zabraknąć 😉

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Nabrałam jeszcze większej ochoty na to miasto! 🙂

    • Na pewno wkrótce je odwiedzisz! P.s. Wpadła Ci zniżka na konto airbnb? 🙂

  • Uwielbiam Barcelonę <3 A z Twoją figurą jest naprawdę dobrze, choć rozumiem same chęci do większego wzięcia się za siebie, jeśli Ty nie jesteś w 100% zadowolona 😉

    • Tu nawet nie chodzi o figurę, tylko o kondycję skóry, trzeba się bardziej napracować aby była jędrna i abym nie wyglądała jak „skinny fat”.

  • W.

    Radość, energia i pozytywne nastawienie do życia bijące z tego posta dodały mi właśnie energii do pracy, którą już od 30 minut ‚ostatecznie’ zaczynam, bo deadline do jutra. Dzięki!

  • Ależ piękna ta Barcelona! A panna cottę chętnie zrobię. 🙂

  • O złodziejach w Barcelonie dużo słyszałam. Ja całe szczęście nie miałam takich „atrakcji” podczas mojego pobytu.

  • jadę do Paryża w tym roku, aż się boję, bo Paryż tez słynie z kieszonkowców i tam to podobno plaga ich jest.

    • O Barcelonie też mówią, że plaga, ale naprawdę wystarczy wzmożona ostrożność i nie powinno się nic stać 🙂

      • oczyska dookoła głowy i karate haha

    • O Rzymie mogę powiedzieć dokładnie to samo, co więcej, na wiosnę ilość kradzieży wzrosła jeszcze bardziej, kradną już nie tylko imigranci, ale i Włosi.
      Ale jakoś udaje mi się wracać z grupami bez (niekontrolowanego) uszczerbku na naszych portfelach 🙂

      • W Polsce też już coraz bardziej ale jeszcze nie w takim stopniu.

  • ależ cuuuudowne zdjęcia! 🙂 piękne widoki, piękna Ty! A ja siedzę zakopana po uszy w notatkach 🙂 czekam na moje wakacje.

  • Ależ tam pięknie! Zazdroszczę!

  • jesteś dla siebie zbyt surowa – w kwestii tego bikini! A Barcelona wspaniala, ja tez zlazilam tam dziesiatki kilometrow roweniz w 4 dni, w sumie to w niecałych 5. Ostatniego, tuz przed popołudniowym samolotem pojechaliśmy zobaczyć kompleks zabytkowych szpitali i dosłownie tam przepadłam…

    • Ooo, o tym kompleksie szpitali nawet nie słyszałam! Co do bikini to doprecyzuję może, że nie chodzi mi o figurę tylko o kondycję skóry i to, że traci jędrność, tego nie widać na zdjęciach, ale ja wiem o czym mówię 😉

    • Mogłabyś coś więcej o tych szpitalach napisać? Gdzie ich szukać?

      • my szliśmy na nogach z okolic Sagrada Familia, tam nocowaliśmy. Spacerem to byla okolo 30 minut jeśli dobrze pamiętam. Jest to kompleks budynków, w którym dawniej były szpitale, ze szpitalem Sant Pau – mysle ze po tym możesz szukać. Warto tam pojechać, jest pięknie, a ja żałowałam, ze zostawiliśmy to na ostatni dzień tuz przed wylotem.

  • nadal zimna woda? rozczarowałaś mnie 😉

  • W tym tygodniu mnóstwo osób, które obserwuję na Instagramie było w Barcelonie, co jeszcze bardziej wzmogło moją niecierpliwość. Ale już za tydzień i ja tam znowu będę i coś mi się wydaje, że łzy szczęścia się pojawią.
    Pierwszy raz byłam w tamtym roku i totalnie się zakochałam w tym mieście, ale tak na całego, właściwie to już obsesja. Już w październiku kupiłam bilety na czerwiec, ta świadomość pomogła mi przetrwać zimę. Podczas biegania w mrozie moja podświadomość wyświetlała mi barcelońskie obrazy i w ogóle nie zauważałam śniegu.
    Czekam na kolejne wpisy! <3

    • O kurczę, a ja chyba nie obserwuję Cię na insta! Lecę nadrobić żeby sobie wkrótce znowu trochę Barcelony pooglądać 🙂

      Barcelona uzależnia, my też już kombinujemy aby za rok znowu tam pojechać 😉

      • Haha! Miałam to samo. Sądzę, że niedługo będę kombinować, żeby tam zamieszkać! 🙂

  • Kiedyś na pewno tam pojadę! 🙂

  • Och! Marzy mi się Barcelona 😀 Ale na razie w najbliższym czasie mamy bilety do Amsterdamu 😉

  • Dzięki za te inspirujące zdjęcia! Wybieram się do Barcelony od kilku lat, ćwiczę hiszpański, zerkam w stronę katalońskiego, kupiłam przewodnik i jestem już bardzo zmotywowana, ale coś mi nie wychodzi ;). Postanowiłam sobie, że wyjadę jakoś na początku przyszłego roku, kiedy odłożę fundusze, znajdę jakieś tańsze bilety i nocleg. Wierzę, że tym razem się uda! 🙂

    Trzymam kciuki za Twój powrót do pracy! 🙂

  • Tak to jest z tym urlopem, czeka się na niego i czeka, a jak wreszcie przyjdzie, to mija strasznie szybko:). Fajnie jest tak odciąć się od rzeczywistości, żeby z wielka ochotą do niej powrócić. Bardzo bym chciała odwiedzić Barcelonę, wiele znajomych osób ostatnio było i każdy zachwycony. Fajne fotki, zwłaszcza ta na promenadzie jak skaczesz:).

  • Edyta Zając

    Wspaniała Barcelona! Ale tęsknię!

  • Ze swoimi podróżami wpadasz w moje gusta. Może Cię to zdziwi, ale jeszcze nie widziałam Barcelony, choć przeczytałam o niej już chyba wszystko, chyba z tęsknoty 😉
    Super, że wypoczęłaś! Co do absolutnego zadowolenia ze swojego wyglądu do 30-tki, to hm.. coś w tym jest. Ja z kolei, przekładając dziś kartkę kalendarza (uwielbiam te ścienne) doznałam olśnienia, że to już pół roku. Więc przed urodzinami postanawiam skreślić kolejne marzenie z tegorocznej listy. A może nawet dwa 🙂

  • Przecudowne zdjęcia! Chociaż nigdy nie ciągnęło mnie w tamte strony, pojawiła się u mnie myśl, żeby pojechać do Barcelony 🙂

  • Anna Maria W.

    Ach. Chętnie obejrzę więcej zdjęć! Byłam w Barcelonie w zeszłym roku – pamiętam, jak naczytałam się w internecie o złodziejach, pamiętam, jak się do tego przygotowałam i praktycznie i psychicznie, a na miejscu… nikt nawet się do nas nie zbliżył, nikt nie próbował okraść 😉 Pamiętam też ten BÓL NÓG, który nieustannie nam towarzyszył, bo zrobiliśmy pewnie dziesiątki kilometrów. Nie żeby oszczędzić na metrze (przy okazji – znalazłam na ulicy prawie nie wykorzystaną kartę na metro!), tylko żeby jak najwięcej zobaczyć. My zrobiliśmy sobie też wypad do Tarragony (tam zobaczyłam Hiszpanię, czy raczej Katalonię, taką, jaką ją sobie wyobrażałam) i do Montserrat. Ciekawa jestem Twoich spostrzeżeń na temat Barcelony, czekam więc na zapowiedziane posty! 🙂 Moje (+zdjęcia. Głównie zdjęcia.) znajdują się w tym wątku http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1771205&highlight= którego w końcu nie dokończyłam, ale chyba się za to niedługo wezmę 😉 strasznie żałuję, że na ten rok nie zaplanowałam żadnej wycieczki na południe.

  • To drugie zdjęcie jest takie kolorowe i apetyczne! 🙂
    Takich właśnie miejsc brakuje w Warszawie. Ostatnio sobie rozmyślałam o tym, że fajnie by było gdyby na każdym rogu była taka „owocarnia” na małego głoda, żeby nie ulegać pokusom fast foodów)))

  • Cieszę się, że wróciłaś zadowolona, że odpoczełaś. Aż miło popatrzeć na Twój uśmiech na zdjęciach:)

    A film, który zamieściłas jest wręcz genialny. To chyba najlepszy film jaki zrobiłas do tej poru-w sensie bardzo profecjonalnie tam wypadłas, z lekkością i łatwością w prezentowaniu wszystkiego. Zupełnie jakbyś to z 20 lat 🙂 GRATULACJE!!

    • Czy oby na pewno myślimy o tym samym filmie? Dla mnie ten film z panna cottą to porażka, zdenerwowanie całą tą pechową sytuacją wręcz ze mnie kipi 😀

  • Przepiękne zdjęcia, cudowna Barcelona! I te stragany pełne owoców, cudowności! Ja w tym roku stawiam na Lloret de Mar, mam nadzieje że będę równie zadowolona 🙂

  • Ależ Ci zazdroszczę, i samych wakacji i cudownej Barcelony. U mnie sesja w natarciu, na odpoczynek będzie czas później 🙂

  • Anna Maria W.

    Co do La Boquerii – mnie nieco rozczarowała. Niby pełno fajnych, kolorowych soków i na początku strasznie się na ich widok ucieszyłam, ale później okazało się, że jednak większość jest dodatkowo słodzona. Tych bez dodatku cukru trzeba się było trochę naszukać i o dziwo były… droższe. No ale parę razy po soki i owoce wracaliśmy 😉 planowaliśmy też zaopatrzyć się tam w lokalne kiełbasy – prezent dla rodziny. Okazało się, że wszystkie mają jakieś paskudne (chemiczne) dodatki. Kiełbasę bez sztucznych dodatków znaleźliśmy… w supermarkecie pod domem.

    • Ja tam chodziłam tylko po owoce i te soki, ale nie łudziłam się, że są w 100% naturalne, to by było zbyt piękne :D. Ale jeśli miały jakieś dodatki to nie wyczuwalne, nie były za słodkie tak jak np. soki z kartonu. Zresztą dobrze, że cukier nie zabija witamin z owoców 😉

  • Przyjemnie popatrzeć na te Twoje kadry 🙂 ale przygód z WizzAirem nie zazdroszczę. Ja bardzo lubię tę linię, ale chyba tylko dlatego, że lata z Okęcia a nie z Modlina jak Ryanair 😉

  • Pingback: The Zen of CSS Design: Visual Enlightenment for the Web - Molly E. Holzschlag, Dave Shea free downloads()

  • kocham 3 zdjecie 😉