ZdrowoMania odc. 15 – kleszcze, slackline

W dzisiejszym odcinku zdecydowałam się poruszyć temat, który jest bardzo na czasie. Chociaż mówiąc szczerze… Przy obecnych ciepłych zimach ten temat jest na czasie przez cały rok. Luna w tym roku złapała pierwszego kleszcza jeszcze w lutym. Niestety, te pajęczaki na dobre zadomowiły się już nie tylko w lasach, ale i w miejskich parkach. Co więcej – wiele z nich przenosi groźne dla ludzi i zwierząt choroby. Osobom z Warszawy bardzo polecam ten artykuł i dołączoną do niego mapę. A wszystkich zachęcam do obejrzenia najnowszego odcinka ZdrowoManii:

Przyznam, że sama zawsze traktowałam kleszcze bardziej jako zagrożenie dla Luny niż dla nas. To się jednak zmieniło kiedy jaki czas temu mój chłopak znalazł w pościeli żywego kleszcza. Był otumaniony, bo najprawdopodobniej odpadł od Luny, która jest zabezpieczona kroplami… Ale przy okazji wywiadu pytałam o to panią Martę Supergan Marwicz – taki kleszcz po chwilowym otumanieniu może odzyskać siły i szybko znaleźć sobie żywiciela. Już niekoniecznie Lunę, a my zakropleni nie jesteśmy. Choroby odkleszczowe to naprawdę poważna sprawa – mogą powodować one bardzo poważne komplikacje i odbijać się na całym organizmie. Kleszczowe Zapalenie Mózgu może okazać się wręcz śmiertelne, więc nie można bagatelizować problemu – te małe, niepozorne robaczki mogą zabić nie tylko zwierzę, ale i człowieka.

Osobiście uważam, że taki napompowany kleszcz jest jedną z najobrzydliwszych rzeczy na świecie. FUJ!

pt823

Nie chcę powtarzać tego co w wywiadzie powiedział mój gość, ale apeluję – pamiętajcie o tym zagrożeniu. Odpowiednie ubranie, repelenty (najlepiej zawierające DEET), a przede wszystkim dokładny przegląd ciała po powrocie ze spaceru to minimum o jakim musimy pamiętać. Jeśli jest się narażonym na częsty kontakt z kleszczami, na pewno warto pomyśleć też o szczepionce przeciwko KZM (Kleszczowemu Zapaleniu Mózgu). Więcej na temat zagrożeń i ochrony przed nimi przeczytacie np. na tej stronie. 

Aktywnością do której namawiam Was w tym tygodniu jest slackline. To rewelacyjna sprawa! Nie wymaga dużych nakładów finansowych (na początku nie trzeba kupować specjalnego obuwia), integruje z ludźmi, zachęca do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu, można ją połączyć nawet z piknikowaniem czy spacerem z psem. Nie bójcie się podejść do ludzi, którzy chodzą po taśmie gdzieś w parku – na pewno pozwolą Wam spróbować jak to jest. Gratis do odcinka nagraliśmy dla Was instrukcję jak zrobić pierwsze kroki na taśmie 🙂

Ja na początku totalnie sobie nie radziłam – podstawą jest rozluźnienie ciała, a ja byłam tak spięta, że jak tylko stawiałam nogę na taśmie, natychmiast cała zaczynała się trząść (noga, ale taśma oczywiście razem z nią). Uczucie porównywalne z nogą skaczącą na sprzęgle podczas egzaminu na prawo jazdy (jeśli ktoś z Was przez to przechodził to wie co mam na myśli). To jaki problem miałam z trzęsącymi się nogami świetnie widać na materiale, wybucham śmiechem za każdym razem kiedy to widzę :D. Trzeba całkowicie się rozluźnić, aby umożliwić sobie samo wejście na taśmę. Ważne jest aby wybić się za pomocą nogi, która stoi na ziemi, ta druga musi być rozluźniona. 

Slackline prosty nie jest, ale to sport, który pozytywnie wpływa na całe ciało i na samopoczucie psychiczne. Każdy krok na taśmie sprawia olbrzymią satysfakcję, a to wszystko ogólnie jest świetną zabawą. 

Więcej na temat slackline’u dowiecie się z Facebooka grupy Dwa drzewa2 Trees. Wielkie podziękowania dla Adasia 😉 i Justy za świetną zabawę i atmosferę podczas nagrań!

Jak spotkacie tych ludzi gdzieś w parku to nie bójcie się do nich podejść, są przesympatyczni 🙂 

Kategorie: Aktywność fizyczna, Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Przerażają mnie kleszcze. Myśl o tym, że mógłby chodzić po mnie taki robal przyprawia mnie o dreszcze. (Ale mi się zrymowało #poetka). Ja biegam głównie po lasach i parkach, ale jak dotąd nie miałam żadnego kleszcza. Na szczęście! To straszne, że ludzkie życie jest tak kruche i z powodu takiego małego stworzonka można umrzeć. W głowie mi się to nie mieści…

  • Kleszcze to zmora.. najbardziej niebezpieczne są dla zwierząt, ostatnio „partnerka” naszego Maksa wylądowała pod kroplówką przez jednego.

  • Przypomniała mi się pewna sytuacja kleszczowa 😉 Jadąc do pracy zauważyłam, że mam kleszcza obok kolana. ale myślę sobie to nic, przecież pracuję w szpitalu, zadzwonię na któryś z oddziałów, zaraz mi ktoś go wyciągnie. Jakież było moje zdziwienie kiedy nikt, dosłownie nikt nie chciał mi go usunąć. No ja rozumiem, że to był psychiatryk, ale bez przesady 😉 Normalnie kierowali mnie do chirurga :D. Na 20 oddziałów, tylko jedna pielęgniarka oddziałowa, zadeklarowała się aby go usunąć 😉

    • Brawa dla odważnej pielęgniarki 😀 ja trochę się im nie dziwię, bo sama koszmarnie brzydzę się kleszczy.

  • Magda – Dobrze Zorganizowana

    Ja po ubiegłorocznej przygodzie z kleszczem znalezionym u syna mam kleszczofobię :/ Czy ktoś może polecić dobry środek odstraszający kleszcze?

  • A ja w poniedziałek zauważyłam kleszcza wbitego w moją nogę… brrr 🙁 Mam nadzieję, że nie zaraził mnie jakimś paskurdztwem….. 🙁 A o slacklinie słyszałam i wydaje się bardzo pozytywnym sportem 🙂

  • Bardzo fajnie połączyłaś te kleszcze i slackline 🙂
    Ja próbowałam slacka na Stadionie Narodowym. Wszystkich uspokajam, jest zawieszony pomiędzy drzewami na jakiś 30-50 cm nad ziemią. Super sprawa!

  • Powiem szczerze, że przypomniałaś mi o zagrożeniu chorób wywoływanych przez kleszcze. Co prawda, w dzieciństwie zaszczepiłam się przeciwko KZM, ale jakoś o tym zapomniałam. Masz rację, że o tym temacie wspomina się za rzadko, a jeśli już, to zazwyczaj w odniesieniu do zwierząt.

    Widać, że się świetnie bawiłaś podczas treningu slackline’u :). Pierwszy raz o tym sporcie słyszę, ale rzeczywiście wygląda rewelacyjnie.

  • ewa

    Co do kleszczy…w tamtym roku złapałam jednego u mojej babci na wsi. Zorientowałam się po tygodniu od powrotu i pojechałam na pogotowie, bo nie potrafiłam wyciągnąć, gdyż kleszcz wbił się w tył głowy. W sumie przez włosy nie było go widać. A na pogotowiu dostałam niezły ochrzan że jak to z taką błahostką mam czelność przychodzić! Wyjęła mi kleszcza z wielką łaską.. Taką mamy służbę zdrowia.

  • tak jak pisałąm na YT tak napiszę i tu: dobrze, że poruszasz temat kleszczy, bo niby takie „mi nic nie grozi”, ale uwiercie mi, że zdarzają się jednak „wypadki”. Moja przyjaciólka rok tamu zachorowała na kleszczowe zapalenie mózgu, jako pierwsza na Dolnym Śląsku, a po lasach biega już parenaście lat… więc warto się czegoś w tym temacie dowiedziec 😉

  • Pingback: Hate is the Sin: Putting Faces on the Debate over Human Sexuality - John S. Munday free downloads()