Barcelona – informacje praktyczne

Jeśli swoją relacją z Barcelony przekonałam kogoś do wyjazdu do tego miasta, to najwyższy czas na post z informacjami praktycznymi. Na wstępie muszę przyznać, że Barcelona trochę mnie przerażała. Wydawała mi się miastem nie do ogarnięcia przez ilość linii metra, atrakcji i ludzi ;). Nie wiedziałam nawet jak się do tego wyjazdu przygotować, bo od ilości informacji dostępnych w Internecie aż bolała mnie głowa i szybko odpuściłam sobie ich przeglądanie. Barcelona ma bardzo wiele do zaoferowania, informacji na jej temat jest mnóstwo, a niektóre są nieco sprzeczne, np. ceny poszczególnych atrakcji. Dlatego ja podając je będę linkować do oficjalnych stron, tam zawsze wszystko będzie aktualne. 

To będzie czysto praktyczny post przyozdobiony kilkoma zdjęciami. Kieruję go do osób, które wybierają się do Barcelony, dlatego nie patrzę na jego długość, sorry ;).

Zacznijmy może od dość ważnej informacji… 

Czy Barcelona jest droga? 

O tym krążą jakieś legendy, tak samo jak o Paryżu, który podobno jest strasznie drogi… Cóż, po tym jak przeczytałam porównanie, że Barcelona pod względem cen przypomina Paryż, nieco się przeraziłam (choć w Paryżu nigdy nie byłam). Nie ukrywam, że wyjeżdżając na kilka dni raczej nie chcę wydawać kilku tysięcy. Jednocześnie nie chcę też przesadnie oszczędzać, wakacje są od tego, aby korzystać z życia. Zaczęłam już snuć plany jak nie zbankrutować w Barcelonie (z zaciekawieniem przeczytałam na przykład ten wpis), a potem i tak rzeczywistość wszystko zweryfikowała. Barcelona nie jest przesadnie droga, można ją porównać do innych miast europejskich. To czy ktoś wyda dużo zależy od tego jakie ma zwyczaje i wymagania. Ale może uporządkujmy to…

Bilety lotnicze

Barcelona raczej nie należy do najtańszych kierunków, ale do tych najdroższych na szczęście też nie. Jak się dobrze i regularnie szuka, można upolować bilety za kwotę niższą niż 200 zł za jeden bilet. Ja bilety znalazłam przez Sky Scanner – to chyba najlepsza wyszukiwarka lotów z jaką miałam do czynienia. Za 2×2 bilety zapłaciliśmy niecałe 800 zł i była to jedna z najlepszych ofert na maj jakie udało mi się znaleźć. Ogólnie wszystkie bilety wyprzedawały się jak ciepłe bułeczki, warto mieć to na uwadze ;). My w jedną stronę lecieliśmy Ryanairem, a w drugą Wizzairem. 

IMG_0547

Jedzenie

Jeśli ktoś ma potrzebę jedzenia wszystkich 5 posiłków w ciągu dnia w restauracji – na pewno wyda o wiele więcej niż osoba, która np. składniki na śniadanie kupi sobie w markecie. Żeby zobrazować o co mi chodzi opiszę kilka cen: 

  • w wytworniejszych restauracjach ceny dań głównych zaczynają się od kilkunastu €, więc jeśli ktoś chce zjeść obiad z przystawką, daniem głównym i deserem + coś do picia, musi się liczyć z wydatkiem ok. 20-30€ za 1 os. za 1 posiłek
  • niektóre knajpki oferują jakieś specjalne zestawy obiadowe za kilkanaście €, które obejmują zazwyczaj jakieś przystawki + danie głównie + deser. Razem z napojem to może wynieść ok. 10-15€ za os. za 1 posiłek
  • fajną opcją są tapas bary, gdzie kupuje się kilka rzeczy, które potem zjada się wspólnie (tak jada się tapas – jedno „danie” z tego samego talerza mogą jeść wszyscy przy stole). Tapas bary też są bardzo różne pod względem cenowym, ja mogę polecić dwa tanie i dobre: Can Eusebio i 100montaditos. W Can Eusebio jest niedrogo i smacznie, za kilkanaście w porywach do 20 € mogą najeść się dwie osoby. A 100montaditos to sieciówka, ma fajne promocje np. w środy i niedziele montaditos są po 1€ za sztukę. Montaditos to takie małe kanapeczki z różnymi dodatkami. Wybór jak sama nazwa knajpki wskazuje jest bardzo duży, są kanapki na słono i na słodko, są do tego różne dodatki. My w środę zapłaciliśmy w 100montaditos zaledwie 11€ a wyszliśmy najedzeni, napici i jeszcze z chipsami na drogę ;). 

barcelona56 barcelona57 barcelona58 barcelona59Przykładowe menu tapas baru (jednego z tańszych)

barcelona_can eusebio

  • jest też cała masa opcji low-costowych, nie mówię już nawet o kebabach czy ulicznych burgerach, ale np. na targu La Boqueria można kupić jakieś ciepłe dania za niewielkie pieniądze (poniżej 10€). La Boqueria to też świetna opcja śniadaniowa – ja jadam śniadania składające się z owoców, a tutaj za 1,5€ kupowałam już zestawy pokrojonych, gotowych do jedzenia owoców. Do tego pyszny sok owocowy za 1€ i śniadanie gotowe. Polecam też „kanapkownię” Bó de B gdzie za 3-4€ można kupić smaczną i świeżą, nafaszerowaną dodatkami bagietkę. Ja nie dałam rady zjeść całej. 

barcelona_bodeb barcelona36barcelona_laboqueria1 barcelona_laboqueria3

Nie napiszę Wam tutaj co warto zjeść w Hiszpanii bo to też zależy od upodobań. Jeśli lubicie owoce morza to koniecznie spróbujcie tradycyjnego hiszpańskiego dania jakim jest paella. Ja nie lubię owoców morza, więc sobie odpuściłam. Na słodko warto spróbować Crema catalana, czyli takiego hiszpańskiego kremu brulee i oczywiście churros, są bardzo smaczne. 

Atrakcje turystyczne

Jeśli chodzi o ceny atrakcji to moim zdaniem niektóre są nieco przesadzone (to są ceny na maj 2015). Przykładowo:

  • Stadion Camp Nou – 23€, zwiedzania na ok. 1-2,5h, w zależności od tego jak wielkim jest ktoś fanem FC Barcelony. Dodatkowo w środku czyha wiele pokus, np. zdjęcie z pucharem, za które później trzeba zapłacić 20€ (buhahahahaha)
  • Oceanarium – 20€ w kasie na miejscu, 19€ ze zniżką po zapisaniu się do newslettera, 18€ przy zakupie przez internet. Ja skorzystałam z tej drugiej opcji, bo przez internet nie udało mi się kupić biletu. I było to najgorzej wydane 19€ w Barcelonie. W oceanarium spędziłam 30 minut. 
  • Park Guell – 8€ na miejscu, 7€ przez Internet. I to jest cena za wejście do części z najdłuższą ławką świata i salamandrą. My do Parku Guell dotarliśmy przed zmrokiem i okazało się, że od 21.30 ta część będzie dostępna za darmo, więc poczekaliśmy chwilę. Oczywiście o zmierzchu park wygląda nieco inaczej i nie jest już tak fotogeniczny na zdjęciach, ale to zależy na czym nam bardziej zależy – na zdjęciach czy na samym fakcie bycia tam, siedzenia na tej ławce i podziwiania tego niesamowitego dzieła Gaudiego. 
  • La Sagrada Familia – 15€ za samo wejście do środka, są też droższe bilety z jakimiś dodatkowymi atrakcjami. Nie wiem czy to kwestia tego, że ja swoją normę „churchingu” na najbliższy rok wyrobiłam już podczas podróży po Gruzji, ale dla mnie 15€ za samo wejście do kościoła, to jednak trochę za dużo. Możecie powiedzieć, że to ignorancja z mojej strony, ale wystarczyło mi zobaczenie SF z zewnątrz. 
  • Zamek na wzgórzu Montjuic – 3 lub 5€ w zależności od wieku. O dziwo zniżka jest aż do 29 lat, tylko trzeba mieć przy sobie dokument. Z zamku są piękne widoki więc warto wydać te kilka €. 

UWAGA – zawsze warto sprawdzić, czy można kupić bilety online. W sezonie na miejscu tworzą się duże kolejki, poza tym online bilety zazwyczaj są tańsze. Trzeba jednak uważać, czy nie są na konkretną godzinę (tak jest np. w Parku Guell).

Komunikacja miejska

W zasadzie prawie wszędzie da się dojechać metrem (zdaje się, że za jakiś czas nawet na lotnisko, bo linia L9 jest w budowie). Czasami trzeba spory kawałek dojść (np. do plaży lub do Parku Guell), ale i tak sieć metra jest tak rozwinięta, że warto się z nią zaprzyjaźnić. Co więcej – jest bardzo prosta w obsłudze, nie ma wielu skomplikowanych wyjść, wejść i tuneli, trudno się zgubić. Polecam zakup karty na 10 przejazdów, która kosztuje niecałe 10€. Ma ona wiele plusów, ale jest też pewien haczyk. 

  • mogą korzystać z niej 2 osoby, czyli dla 2 osób karta starczy na 5 przejazdów. Trzeba tylko ją sobie podać po otwarciu bramki. 
  • jeden przejazd to 75 minut, ale tu właśnie kryje się ten haczyk… Przed wyjazdem czytałam, że w tym czasie można otwierać bramkę kilkukrotnie i nie kasuje to kolejnych przejazdów z karty. Nam jednak nabił się przejazd kiedy wróciliśmy do metra po chwilowym wyjściu w celu zrobienia zdjęć nocnej Sagrady Familii. Teraz po powrocie w jednym artykule wyczytałam, że te 75 minut w metrze obowiązuje tylko wtedy, jeśli nie przekraczamy strefy biletowej. Jeśli raz wyjdziemy z metra – podróż zostaje uznana za zakończoną i powrót po chwili spowoduje nabicie kolejnego biletu. Stan konta naszego biletu można sprawdzić patrząc na wydruki na karcie – ostatnia cyfra to ilość pozostałych przejazdów.
  • bilet jednorazowy kosztuje (maj 2015) 2,15€, dlatego ta karta bardzo się opłaca.
  • są też bilety kilkudniowe, które są znacznie droższe, ale obejmują też jakieś zniżki do muzeów itp. Warto to przekalkulować jak planuje się dużo zwiedzać i jeździć po mieście

IMG_2044(ciekawe co o tych peronach powiedzieliby malkontenci, którzy twierdzą, że w II linii warszawskiego metra perony są za wąskie ;))

Nam na 4 dni w zupełności wystarczyła ta karta T10. Po mieście dobrze przemieszczać się pieszo, ale trzeba wziąć BARDZO wygodne buty. Moje stopy po tych kilku dniach po prostu umierały. 

Dojazd z lotniska 

Istnieją różne opcje dojazdu z lotniska, są np. jakieś specjalne autobusy, które kosztują kilka euro (tak od 5 wzwyż). My zaufaliśmy temu co powiedziało Google Maps i wybraliśmy zwykły autobus miejski numer 46. Dojeżdża do Plaça d’Espanya skąd łatwo się przesiąść w inny środek transportu, a wszystko to za 2,15€. Można tu już skorzystać z karty T10, o ile uda się ją kupić na lotnisku – nam się nie udało i w informacji też powiedzieli, że nie ma takiej opcji. Internet jednak mówi, że kartę można kupić na peronie pociągów podmiejskich kilkadziesiąt metrów od lotniska. W informacji kazali nam kupić bilet miejski u kierowcy, a kierowca biletów nie sprzedawał bo było za dużo ludzi i w efekcie jechaliśmy na gapę… Było to ryzykowne, bo kara za przejazd bez biletu wynosi 100€, ale mieliśmy trochę szczęścia 😉 kontrolerów spotkaliśmy innym razem, mając bilet. 

Dojazd autobusem do tego placu to ok. 45 minut. 

Nocleg w Barcelonie

Po raz pierwszy testowałam Airbnb i jestem z tej opcji bardzo zadowolona. Zalogowałam się na portal korzystając z linka polecającego i dzięki temu dostałam zniżkę ok. 95zł na pierwszy wyjazd (Monika, dzięki!). Zniżka uaktywnia się podczas zakupu noclegu o wartości powyżej 300 zł. Osoba, która poleca Wam serwis również dostaje taką zniżkę. Jeśli chcecie skorzystać z tej promocji możecie zalogować się na serwis z mojego linka polecającego. Ja dzięki zniżce za 3 noclegi płaciłam ok. 330 zł, więc to naprawdę niedużo jak na Barcelonę. Mieszkaliśmy u bardzo sympatycznej młodej Hiszpanki, która posiadała przeuroczego kota :).

barcelona20

Jeszcze co do samego airbnb to moim zdaniem opcja jest warta uwagi z kilku powodów:

  • można znaleźć noclegi tańsze niż przez Booking.com
  • w miejscach pobytu panują luźniejsze zasady niż w hotelach i pensjonatach, mówię tu np. o dobie hotelowej. My mieliśmy lot późnym wieczorem i do ostatniej chwili mogliśmy zostać w pokoju – to duży plus!
  • zawsze to jakaś okazja do poznawania nowych ludzi, ucięcia sobie pogawędki o życiu w danym kraju itp. 

Poprzez ten serwis można wynajmować same pokoje albo całe mieszkania. Opcje są różne w zależności od budżetu 🙂

Jak nie dać się okraść w Barcelonie?

Barcelona jest bardzo zaludniona, co zdecydowanie sprzyja kieszonkowcom. Wiele osób będąc w Barcelonie miało jakąś styczność ze złodziejami, mniej lub bardziej bezpośrednią. Nas też to nie ominęło, ale o tym za chwilę. Najpierw kilka wskazówek:

  • torebka zawsze przy sobie i pod kontrolą! W knajpach, w metrze, na ulicy…
  • pieniądze warto chować w mniej oczywistych miejscach niż portfel (ja w ogóle nie nosiłam portfela, to po niego najczęściej sięgają kieszonkowcy)
  • lepiej nie nosić przy sobie dokumentu, który umożliwia nam powrót do Polski i przedmiotów, które na miejscu nie są nam potrzebne (np. kluczyka do zostawionego w Polsce na lotnisku auta).
  • za granicą nigdy nie mam problemu aby zostawić rzeczy na plaży bez opieki – tutaj jednak zdecydowanie lepiej tego nie robić 😉

Ok, to teraz o naszym kontakcie ze złodziejami… W 100montaditos mój chłopak stał w kolejce do baru aby złożyć zamówienie, a ja przy stoliku przypomniałam sobie, że czegoś mu nie zapisałam na kartce. Podeszłam więc do niego i w tym momencie jakiemuś facetowi wychodzącemu z lokalu spadły na ziemię okulary. Nie zauważył tego więc ja je podniosłam i zatrzymałam go aby mu je podać. A w tym momencie podszedł do niego mój chłopak z tekstem „to nie jest twój portfel!” (pokazując na portfel, który tamten trzymał w dłoni) i zaczął się z nim sprzeczać (bo facet oczywiście twierdził, że portfel jest jego ;)). Ja w szoku w ogóle nie wiedziałam o co chodzi, ale ostatecznie zaufałam, że mój mężczyzna wie co robi. Zrobiło się małe zamieszanie, wszyscy na nas patrzyli… Ostatecznie mój Wojtek zabrał mu ten portfel i zwrócił dziewczynom, którym koleś wyciągnął go z torebki. A złodziejaszek zniknął szybciej niż się pojawił, pewnie poszedł do innego lokalu :/. Koleś wyciągnął ten portfel z torebki, którą dziewczyna zostawiła na siedzeniu kiedy poszła do toalety. Przy tym samym stoliku siedziały jej koleżanki, ale żadna tego nie zauważyła. 

To tak ku przestrodze, naprawdę lepiej być przesadnie ostrożnym niż później mieć takie kiepskie wspomnienia z wyjazdu. Nie bez przyczyny wspomniałam o tym kluczyku do samochodu – moje znajome miały taką sytuację, że straciły całą zawartość torebki, w tym właśnie kluczyk do samochodu zostawionego na lotnisku w Polsce, w dodatku w innym mieście niż swoje. Sprawa tej kradzieży była też w Barcelonie zgłaszana na policji, protokół został spisany po katalońsku, potem dziewczyny miały duży problem aby znaleźć tłumacza przysięgłego tego języka… Pamiętam już tylko jakieś migawki z tej sytuacji, więc nie chcę się rozpisywać aby za bardzo nie pokręcić… Ale morał jest taki, że naprawdę lepiej być na tę kwestię wyczulonym. 

Ufff, to chyba tyle informacji praktycznych… Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś pytania to służę pomocą w komentarzach 🙂

Kategorie: Miejsca, Podróże

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Wiedziałam, żeby przygotować sobie herbatę na czytanie tego posta!!! Jako osoba mieszkająca w Hiszpanii mam parę uwag i pytań 🙂

    1. Małe dania, które się je z tego samego talerza to raczej raciones niż tapas, tapas oczywiście też można się podzielić, ale to jest raczej 1-osobowa przekąska. Jeśli to jest np. talerzyk czegoś (ziemniaczków patatas bravas czy ośmiorniczek) to się nazywa ración. Ale to nic poważnego 🙂
    2. 100 montaditos obowiązkowo!! Trzeba odwiedzić, smacznie i tanio, a na dodatek szybko!
    3. Jeśli chodzi o zabytki – mieszkam w Saragossie i jestem w Barcelonie średnio raz na dwa miesiące jak lecę do Polski, rzecz jasna wtedy tylko przechodzę po mieście z walizką i nie w głowie mi zwiedzanie. I mam podobne podejście do la Sagrada Familia. Z zewnątrz jest imponująca, od wewnątrz na pewno jeszcze bardziej, ale te ceny O_O zabójcze. Ja jednak będę miała w tym roku wizytę kuzynki z Polski, więc WEJDZIEMY, tak, po raz pierwszy zdobędę się na ten wysiłek i wydam te 15 euro na zobaczenie co tam takiego fajnego jest 🙂 Sądzę, że w Barcelonie jest tyle innych rzeczy do zobaczenia, że można sobie odpuścić i o ile ktoś nie jest jakimś mega fanem Gaudiego czy historii sztuki to… ii tam.
    4. No własnie Oceanarium. Czytałam poprzedniego posta i widziałam smutną rybkę 🙁 Ale naprawdę było tak źle? Właśnie myślałam, żeby pójść tam z moją 16-letnią kuzynką, a teraz to już wątpię, tym bardziej że do tanich atrakcji też nie należy. Z tego co pamiętam, to Twoim zarzutem było to, że ryby i ogólnie stworzenia nie miały zbyt dużo miejsca. Jeśli zechciałabyś mi skomentować jeszcze ze dwa zdania na ten temat, poproszę 🙂
    5. OOOOO ale bohater!!! <3 Wiele osób by nic nie zrobiło w takiej sytuacji! Moja siostra niestety miała taką niemiłą przygodę w Bcn.. pierwszego dnia 2-tygodniowych wakacji ukradziono jej torebkę. Z pieniędzmi, telefonem, kartami, wszystkim, została z 20 euro, które miała w kieszeni innych spodni. Na szczęście była ze swoim chłopakiem i on się nią zajął, bo biedaczce się to stało jak miała może ze 20 lat. Na dodatek nie miała jak wrócić do Polski, bo ukradziono jej dokumenty.. W konsulacie wyrabiają tymczasowe, miesięczne paszporty. Ale ogólnie mega problem.
    6. Ja na Airbnb konto już mam, ale mój chłopak nie, jak będziemy gdzieś jechać, to chętnie skorzystamy z linka polecającego ze zniżką 😀
    7. Dobrze, że napisałaś o dojeździe z lotniska. Tego autobusu nie zna nawet mój chłopak Hiszpan i on zawsze wydaje te 5 euro na busik lotniskowy 😉

    Przepraszam, nie chciałam pisać drugiego posta pod Twoim 😉 Ale już mi się skończyła herbata, już napisałam wszystko co chciałam 🙂

    • 4. Co do oceanarium to raz, że przykro było patrzeć na te uwięzione stworzenia morskie, a dwa, że czas zwiedzania i atrakcyjność tego miejsca według mnie jest nieadekwatna do ceny. Ja przeszłam to chyba w pół godziny (jednocześnie nagrywając materiały do mojego filmu).
      5. Moje znajome wtedy chyba też straciły dokumenty i miały w związku z tym naprawdę duży problem :/

      6. Jeśli masz już konto na airbnb to też możesz wygenerować link polecający i wtedy oboje dostaniecie zniżkę – on za to że jest z polecenia, a Ty za to, że mu poleciłaś 🙂 wtedy przy jednym wyjeździe możecie skorzystać z jego zniżki, a przy kolejnym z Twojej 🙂

  • Super, że napisałaś taki przewodnik! Gdy pojadę do Barcelony, na pewno z niego skorzystam 🙂

  • Nie do konca sie zgodze. Bylam w Barcelonie w zeszlym roku we wrzesniu i wydaje mi sie droga (bylam w Paryzu, Madrycie i kilku innych miastach wiec mam porownanie). Wejscia do muzeow sa bardzo drogie Casa Batllo czy Casa Mila to ponad 20 euro.
    Jezeli chodzi o jedzenie, to bylam w tej Euromanii, ale nie sadze, ze mala kanapeczka za 1e to dobra cena 😉 Na targu La boqueria ceny tez sa moim zdaniem mocno wyzylowane. W sumie fajnej, klimatycznej knajpce w centrum za dwa tapasy i dwa piwa zaplacilismy 16e, a to na prawde nie byl jakis wykwintny lokal, wg mnie to sporo, a dodam ze nie zarabiam w PL. Piwo w knajpie to okolo 10e. Jezeli na prawde chce sie zaoszczedzic to lepiej robic zakupy w markecie.

    • Taniej niż w 100 montaditos nie będzie nigdziej w Hiszpanii 🙂 To jest dobra cena. Poza tym ja zjadałam 3, mój chłopak 4-5 i byliśmy mega najedzeni, plus jakieś picie czy coś, też za 1-2 euro i za 10 euro masz jedzenie na mieście. Moim zdaniem w podróży czy żeby ot tak sobie wyjść ze znajomymi, nie ma nic lepszego. A na dodatek nie musisz robić zakupów w markecie ani potem robić kanapek 😉 Teraz przestałam jeść gluten więc do 100 montaditos nawet nie zaglądam, ale mam super wspomnienia!

      • Ja tez ograniczylam gluten, a moj facet w ogole stara sie go nie jesc, szkoda bo przy takeij diecie odpada masa fajengo jedzenia 😉

        • To ja mam zupełnie na odwrót! 🙂 Nie jem w ogóle (no dobra… zjem jednego croissanta na trzy miesiące, ale nic więcej), czuję się świetnie, lekka, jest to zgodne z moimi przekonaniami osobistymi (że mąka nie jest konieczna do życia), poprawiła mi się cera, skończyły mi się wzdęcia i inne takie sprawy, słowem, fantastycznie, a najlepsze jest to że WCALE nie mam ochoty na powrót, mogę przejść koło świetnej piekarni, z której wydmuchują zapach pieczywka na ulicę i nawet się nie zatrzymam :)) Ale fakt, na wakacjach itp – najlepsze, najszybsze, najtańsze, słowem mnóstwo fajnego jedzenia ocieka glutenem 🙂

          AHA a jeszcze nie byłam we Włoszech od kiedy nie jem glutenu,. tam to chyba tylko na sałatkach bym żyła 😉

    • To chyba po innych knajpkach chodziłyśmy albo inne piwo pijemy ;), bo np. w Can Eusebio piwo Estrella kosztowało 1 euro 🙂 a w innych też widziałam piwo tak po max 2 euro. Wszędzie są knajpki droższe i tańsze, ja wcześniej w sieci wyszukałam te polecane z niższymi cenami, dlatego od razu poszłam do Can Eusebio gdzie za kilka tapas, piwo i sangrię zapłaciliśmy też ok. kilkanaście euro.
      Na temat muzeów się nie wypowiadam i w związku z tym nie porównuję, bo rzadko podczas zagranicznych wyjazdów chodzę po muzeach. Dla mnie Barcelona pod względem żywności cenowo nie różniła się od Włoch, o których nie mówi się, że są strasznie drogie (choć oczywiście wszystko jest tam droższe niż w PL).

      • Zalezy jeszcze jakie duze to piwo 😉
        Porownujac Barcelone z Madrytem (takie ogolne wrazenia) to moim zdaniem Madryt jest zdecydowanie tanszy;)
        Co do cen jedzenia to mnie wydaje sie ze w strefie euro jest drozej niz w strefie funta 😉 Natomiast jezeli chodzi o porownywanie cen polskich, to czasami na prawde mozna sie zdziwic;) czasmi jak jestem w polsce to porownuje ceny niektorych produktow (przeliczajac pobieznie wg jakiegos tam sredniego kursu) i okazuje sie ze w PL jest drozej niz w UK ;/ a pensje jakie sa wiadomo 😉

      • Zgodzę sie, ze ceny Muzeów sa w Barcelonie wyższe niz w Paryżu…Choc jak napisała Agnieszka ie dla wszystkich ważne jest oglądanie tego, co znajduje sie w Muzeum, wtedy 20€ zaoszczędzone 😉

  • Pracuję w biurze tłumaczeń i mieliśmy kiedyś właśnie taką sprawę z kradzieżą wszystkich dokumentów w Hiszpanii – nie pamiętam dokładnie w jakim miejscu, ale kataloński był niezbędny, co nie było zadaniem łatwym. Trzeba bardzo tam uważać.

  • Myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, ale wciąż niektóre posty o Barcelonie sprawiają, że wyglądam przez okno, by upewnić się, że rzeczywiście tu mieszkam.

    Lunch za 20/30 euro za osobę? Gdzie?! Mieszkam w jednej z najdroższych dzielnic i średnia cena to 15 euro. Ceny zaczynają się od 8. Nie są to specjalne zestawy obiadowe. Tylko menu większości miejsc, które serwują posiłki na ” menu medio dia”. Są to zawsze dwa posiłki oraz deser. Przy czym musimy mieć na uwadze, że styl jedzenia jest inny. Czasem pierwsze danie to potężna micha makaronu, a drugie grillowane mięso.

    T-10 podczas każdej zmiany środka komunikacji (także wyjście i wyjścia z metra) nabija przejazd. Jednak, gdy podróżujemy w większą ilość osób najlepiej skorzystać z karty 70/30. To 70 przejazdów na 30 dni, z której może korzystać dowolna ilość osób. Jej koszt jest wysoki, ale opłaca się, gdy mowa o czterech osobach, które podróżują wspólnie.

    Przykro mi, ze spotkała Was taka sytuacja związana z kradzieżą. Niestety Barcelona wypełniona jest profesjonalnymi złodziejami. Największą uwagę zawsze powinno kierować się na metro i restauracje. To w końcu tam najczęściej zostawiamy nasze rzeczy bez opieki.

    Jeśli chodzi o transport z lotniska to polecam także Renfe, które znajduje się przy T2. Można dojechać bezpośrednio do centrum. Bilet także kosztuje 2, 5 euro.

    La Boqueria zawsze najtańsza jest pod wieczór. Warto zjeść tam kolację 🙂

    • A wydawało mi się, że wyraziłam się jasno 😉 widziałam zarówno knajpki gdzie można było zjeść pełny posiłek za kilkanaście euro, ale widziałam i takie, gdzie kilkanaście euro kosztowała sama sałatka (np. w okolicy portu i Barcelonety). Ja akurat nie mam w zwyczaju jadać trzydaniowych posiłków przystawka+danie główne+ deser, ale jeśli ktoś chodzi na takie obiadokolacje to bez problemu za jedną może wydać 20-30 euro i to wcale nie w najdroższej knajpie w mieście. Naprawdę nie rozumiem zdziwienia, w Warszawie też bez problemu znajdą się restauracje, gdzie nie da się zjeść kolacji za mniej niż 100 zł za osobę. Wszystko zależy od tego czego i jak ktoś szuka.

    • Teraz Renfe kosztuje 4,5 euro 🙁 Niestety.

      • Renfe z lotniska do Barcelony? To wciąż pierwsza strefa. Bilet normalny lub karta miejska, którą można zakupić w pobliskim automacie. Jeśli nic się nie zmieniło od godziny 12, to na pewno nie kosztuje 4, 5 euro 😉

        • Koko

          Dziwa jakieś się dzieją w tej Barcelonie, bo ja też kilka razy podróżowałam Renfe z Sants na T2, ostatnio w lutym i płaciłam 4,5 euro.

        • Kupiłaś zwykły bilet? Naprawdę pierwszy raz o tym słyszę. Nawet bilet na dwie strefy tyle nie kosztuje. Nie wiem, czy ja o czymś nie wiem, ale zawsze korzystam ze zwykłego biletu komunikacji miejskiej.

  • Dla niektórych każde miasto jest drogie a przecież przy dobrej organizacji i przede wszystkim chęci można znaleźć tanie miejsce do spania, jedzenie przeloty a przecież tańsze nie oznacza gorsze. Prawdziwy superhero! 🙂 Zdecydowanie warto być ostrożnym niż później mieć szereg problemów.

  • Jestem w trakcie planowania wyjazdu do Barcelony, może uda się już niedługo, więc takie informacje jak najbardziej mi się przydadzą :). Dziękuję za tyle rad dotyczących konkretnych miejsc, dzięki nim będę wiedziała, gdzie się udać, a co omijać. Fajnie, że skupiłaś się także na tych złodziejach. Nikt z nas nie chce, aby jego urlop się tak zakończył, więc powinniśmy być czujni. Zwłaszcza, że zazwyczaj nie myślimy o takich niebezpieczeństwach, bo pochłania nas miłe spędzanie czasu. No i fantastycznie, że wspomniałaś o komunikacji miejskiej, to mi dużo ułatwi na przyszłość :).

  • Właśnie zaczynam swój upragniony urlop, ale nie mam żadnych planów (jeszcze!). Myślałam o Barcelonie, ale bilety na ostatnią chwilę do tanich nie należą… Dzięki za te wskazówki – pewnie wkrótce się przydadzą! 🙂

  • Świetny wpis, dziekuje:)
    Airbnb to faktycznie świetna opcja, tez korzystałam chociaż nie w Barcelonie. Dodatkowo korzystanie z portalu jednak nas w jakiś sposob chroni (w sensie nie płacimy komuś na konto czy do ręki tylko przez portal).

    A co do kieszonkowców, to bardzo podobnie jest we wspomnianym przez Ciebie Paryżu. Nawet kiedy jest sie w kolejce podmiejskiej albo metrze sa komunikaty w kilku językach, żeby uważać na kieszonkowców i pilnować swoich rzeczy.

    A Wasza przygodabardzo zaskakująca, w sensie, ze Ty zauważyłaś okulary, a Wojtek ten portfel…Myśle, ze dziewczyny były Wam bardzo wdzięczne 🙂 W takich sytuacjach wiara w ludzi powraca 🙂

    Czekam na kolejny wpis z wyjazdu. Na kiedy planujecie kolejne podboje? 🙂

    • Słuszna uwaga co do airbnb.
      Dziewczyny były w takim szoku, że nawet nie podziękowały 😀 główna zainteresowana była w łazience a jej koleżanki na początku się broniły, że to w ogóle nie ich portfel. Dopiero po jego otwarciu zobaczyły dokument chwilowo nieobecnej koleżanki :).

      Na razie nic się nie zapowiada na kolejny wyjazd, teraz trzeba skoncentrować się na pracy, a potem może jesienią znowu uda się gdzieś na chwilę wyskoczyć.

      • A to z dziewczynami śmiesznie, musiały byc faktycznie bardzo mocno zdziwione…Swoją droga, to złodziej z dużym doświadczeniem, skoro zrobił to tak, ze siedzące róży stole osoby nic nie zauważyły….

        • Koko

          Złodzieje to prawdziwa plaga w Hiszpanii. Czy na imprezie, czy w metrze, czy w centrum handlowym… Szczególnie trzeba strzec się dzieci podchodzących z karteczką – kiedy my czytamy, o co im chodzi, one zgarniają nasz portfel czy telefon

        • Niestety, trzeba się pilnować…

  • Ja bym powiedziała, że z lotniska to najlepiej jednak pociągiem. Do tego jest chyba nawet sporo taniej.

    • Chyba nie 😉 Z tego co sprawdzałam przed wyjazdem pociąg jest droższy, jeśli tak jak mówi @uczsifrancuskiego:disqus kosztuje teraz 4,5 euro to kalkulacja jest prosta, przy dwóch osobach można zapłacić za podróż w dwie strony albo 8,6 albo 18 euro. Różnica jest spora. A jak korzysta się z karty T10 to przejazd autobusem kosztuje tylko 1euro. Chyba że pociągiem też można przejechać na karcie T10, wtedy na jedno wychodzi.
      Dla mnie autobus był idealny bo odjeżdżał spod samego T2 niemal pod nasze miejsce zakwaterowania 🙂

      • A, ok, ceny jednorazowe musiały wtedy skoczyć. Dawniej wiem, że się opłacało:) Tak, można z T10. Ja zawsze korzystałam tylko z pociągu.

        • Te ceny transportu i wejść do różnych atrakcji to chyba dość dynamicznie się w Barcelonie zmieniają, bo ja jak przed wyjazdem szukałam to dosłownie wszędzie były podawane inne. Więc łatwo się pogubić w nich 😉

  • Ja przez pewien czas niejedzenia glutenu nie zauważyłam jakichś szczególnych zmian czy korzyści, może dlatego że zwyczajnie nie jadłam go tak czy owak dużo, pieczywa prawie wcale, czasami tortille, których teraz mi w sumie najbardziej brakuje. Ograniczam gluten, ale wydaje mi się, że przez to, że nie jem go normalnie to nachodzi mnie straszna ochota na ciasteczka, których kiedyś właściwie nie jadłam 😉 Brakuje mi naleśników, czasami jakiegoś ciasta czy ostatnio gofrów 😉 no i makaronów, które uwielbiam;) Podróż do Włoch dla bezglutenowca to chyba byłaby katorga 😉

  • Przepadłam na skyscanner i airbnb! Super! Dziękuję bardzo! <3

  • Barcelona wciąż jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia, mam nadzieję, ze niedługo będę miała okazję skorzystać z Twojego przewodnika 😉

  • Anna Maria W.

    Lubię takie podróżnicze wpisy! 🙂

    Co do cen – może coś się od zeszłego roku zmieniło, ale ja mam nieco inne spotrzeżenia z wizyty. W dodatku mam porównanie z Paryżem (styczeń tego roku) po którym Barcelona wydała mi się… tania! Szukając czegoś do zjedzenia w Paryżu bardzo tęskniłam za barcelońskim „menu del dia” (2 dania –
    i tego pierwszego wcale nie nazwałabym przystawką + deser + coś do picia) i jego cenami. Bo większość knajp w Barcelonie, które widzieliśmy takie „zestawy lunchowe” oferowała.Od poniedziałku do piątku w określonych godzinach. Ja prawie wszędzie widziałam ceny mniej więcej 9 – 12 euro (lipiec 2014), wcale nie w peryferyjnych dzielnicach i wcale nie były to jakieś tam podrzędne/wątpliwe „knajpki”,
    tylko bardzo często eleganckie restauracje (choć oczywiście bywały i takie, w których ceny sięgały 20 euro, ale przeciętne ceny to jednak te, które podałam wcześniej). Mieszkaliśmy w L’Eixample, jakieś 5 minut piechotą od Placa Universitat. Ceny paryskie były CO NAJMNIEJ dwa razy wyższe!

    Te „tapas bary” z mini kanapeczkami za 1 euro wydają mi się kompletnie nieopłacalne… (choć nie
    próbowałam). My się głównie stołowaliśmy w jednym miejscu (może tochę głupio ;)), które poleciła nam nasza gospodyni. Elegancka restauracja serwująca tradycyjne katalońskie (i chyba ogólnie hiszpańskie) dania. Płaciliśmy 10.30 euro za zestaw: pierwsze (nie przystawka!) do wyboru z trzech, drugie (do wyboru z trzech), deser (też do wyboru) i napój do wyboru. Jakość jedzenia
    rewelacja! Do dziś tęsknię za tym miejscem 😀 zwłaszcza za fideuą (pealla z makaronem zamiast ryżu i z sosem alioli) i deserem, którego nazwy niestety nie pamiętam. Dania do wyboru oczywiście niemal codziennie były inne, choć niektóre pozycje się co jakiś czas powtarzały.

    Nie wspomniałaś o knajpach typu „buffet libre” (all you can eat), chyba głównie oferujących dania kuchni azjatyckiej. Płaci się – w zależności od pory dnia – ok. 10 euro, a później je się co chce i ile się chce. Nie polecam 😉 włącza się w człowieku instynkt typu „zapłaciłem to teraz muszę spróbować wszystkiego i zjeść jak najwięcej żeby się opłacało” (instynkt napędzany dodatkowo przez widok pozostałych gości nakładających sobie po 20 pełnych po brzegi talerzy). Jakość tego żarcia jest wg mnie bardzo średnia (+ przesolone + wyrzuty sumienia, że je się coś azjatyckiego zamiast
    lokalnych przysmaków ), w dodatku później przez ten paskudny instynkt umiera się z przejedzenia, boli
    brzuch i ciężko już gdziekolwiek pójść. Choć w porównaniu do ludzi siedzących dookoła zjedliśmy MIKROSKOPIJNE porcje. Także buffet libre to kiepski pomysł. Mimo, że większość Polaków strasznie go na różnych forach poleca.

    A Crema Catalana koniecznie 🙂

    • Nie interesowałam się w ogóle takimi knajpkami bo jakoś nie przemawia do mnie ich idea. Ja ogólnie mało jem, więc za dużo bym nie skorzystała, z tego samego powodu zestawy lunchowe też nie są dla mnie zbyt dobrym rozwiązaniem 🙂

      • Anna Maria W.

        Ja się zainteresowałam tylko dlatego, że przed wyjazdem czytałam zbyt dużo porad w internecie i na wszystkich forach się nimi zachwycali, więc choć czułam, że to nie dla mnie, to stwierdziłam, że koniecznie muszę spróbować, skoro tak wszyscy zachwalają… Na „forowych poradach” przejechałam się też w Paryżu, więc przed następnym wyjazdem już zdecydowanie nie będę marnować czasu na ich przeglądanie. W ogóle to internetowe przygotowywanie się do wyjazdu zabiera niesamowitą ilość czasu, a na miejscu życie i tak wszystko weryfikuje.

        Ulżyło mi, że napisałaś, że oceanarium nie jest warte swojej ceny, bo długo się nad nim zastanawiałam, ale w końcu odpuściłam, cieszę się, że to była słuszna decyzja, bo przez pewien czas po powrocie nie dawała mi spokoju 😉

  • Kamila

    Moim zdaniem Stadion i Oceanarium to strata czasu i pieniedzy….
    Jest tyle pięknych miejsc np. w Gotyckiej dzielnicy, że tacy kilkudniowi zwiedzający nawet nie widzieli 10% tego co to cudowne miasto skrywa w swoich wąskich uliczkach 🙂
    Park Guelle płatny? 🙁 ja wchodziłam zawsze za darmo, może dlatego że było poza sezonem turytycznym…

    Bilet T10 za 10 Euro możena uzywać w ciągu 70 minut ale nie mozna wziąć tego samego środka transportu 2 razy, tzn. jade metre linią zieloną, mogę przejść na czerwoną (NIE WYCHODZĄC Z METRA), potem tramp a potem autobus. i jade na legalu na jednym bilecie 🙂

    Jak chodzi o transport z lotniska to tylko Renfe T2, autobusami jeżdżą tylko turyści, jedzie on wolniej…

    Jak chodzi o motele/hostele to w ogóle się nie orietuję ale na dłuższy pobyt opłaca się wynająć pokój w mieszkaniu. Ja przez rok mieszkania w Barcelonie płaciłam miesiecznie 280 Euro z rachunkami za pokój w centrum.
    Co do kradziezy to cała prawda… Barcelona jest nazywana stolicą kieszonkowców. Lania o 4 nad ranem w ciemnej uliczce nie dostaniesz ale ukradną ci telefon z reki którym właśnie robisz zdjęcie Sagrady 🙂
    Mnie na szczęście przez rok nikt nie okradł ale to dlatego że ZAWSZE mam swoją torebkę na brzuchu przyciśniętą ręką. Mojego kolegę okradziono z 3 telefonów na przestrzeni 2 lat.

    • Stadion stratą czasu i pieniędzy? No chyba nie dla fanów Barcy 😉 ale dla pozostałych tak, jak najbardziej się zgadzam, tak samo oceanarium nie polecam.

  • Koko

    Barcelona jest droga i nie jest droga równocześnie 😉 Z jednej strony, atrakcje turystyczne – ceny Casa Mila czy Casa Batio wręcz kosmiczne. Z drugiej, jedzenie, tańsze niż w innych hiszpańskich miastach. 100 Montaditos są w każdym mieście, polecam zajrzeć w niedziele i środy, ale ostatnio były też promocje w poniedziałki. Ale przede wszystkim argentyńskie jedzenie w Barri Gotic! Jest masa miejsc z empanadami czy pizzą, niedrogo, a smacznie. Warto zajrzeć.

  • Agnieszko, a możesz podać namiary na tę Hiszpankę, od której wynajmowałaś pokój? Wystarczy mi link z Airbnb 🙂

  • Menu del dia, T10, airbnb i tapas to słowa, które pozwolą tanio spędzić czas w Barcelonie:) Oczywiście w połączeniu z tanimi biletami (warto sprawdzić Vueling oprócz Ryanaira i Wizzaira). Barcelona naszym zdaniem nie jest drogim miastem, naprawdę da się wszystko zrobić budżetowo. No może oprócz biletów wstępu bo te faktycznie kosztują sporo. W wolnej chwili zapraszamy też do naszego praktycznego poradnika: http://lecebochce.pl/barcelona-informacje-praktyczne/ 🙂