(mój) Dekalog szczęśliwego człowieka

Nie lubię mówić, że jestem szczęśliwa. Bardzo często tak o sobie myślę, ale nigdy tego nie mówię. Wierzę w zapeszanie, niestety… Dlatego ten post budzi we mnie pewien niepokój i szczerze mówiąc dojrzewał w szkicach bardzo długo. Postanowiłam jednak się odważyć i powiedzieć, że tak, jestem szczęśliwym człowiekiem, choć wierzcie mi – do wielu rzeczy w moim życiu mogłabym się przyczepić. Ale nie robię tego i poniżej znajdziecie odpowiedź dlaczego. 

IMG_8174-kopiaTyle się mówi o tym, że szczęście zależy od nas samych i choć brzmi to tak banalnie, to… Tak właśnie jest! Nie wierzyłam w to kiedyś, 10 lat temu nikt by mi tego nie wmówił, a teraz ja wmawiam to innym ;). Do takiego prawdziwego szczęścia chyba trzeba dojrzeć. I zrozumieć pewne zasady, które kierują naszym życiem lub którymi warto abyśmy my się kierowali. I pamiętali o nich. Co mi pomaga w trudnych chwilach, na co nakierowuję swoje myśli kiedy jest mi źle, w co wierzę? Postanowiłam napisać Wam co sprawia, że od kilku lat wbrew różnym problemom jestem szczęśliwym człowiekiem. 

1. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i wszystko ma swój sens

Czasami dopada mnie zwątpienie w tej kwestii… Ale szybko przypominam sobie rok 2011 i chyba najcięższy okres w moim życiu, kiedy posypał się caluteńki mój świat, wraz ze wszystkimi planami i rzeczami, których byłam pewna. Po tym przyszedł czas trudnych decyzji i ciężkiej pracy… A potem wszystko nabrało sensu i minął cały żal. Tamten rok zafundował mi najważniejszą lekcję życia i dziś już wiem, że naprawdę nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i że wszystko w życiu ma swój sens, nawet jeśli na początku go nie dostrzegamy. Myślenie o tym pomaga mi w trudnych chwilach.

Powinnam dodać, że chodzi tu o rzeczy przejściowe, zdarzenia losowe. Tkwienia wiele lat w złym związku lub w nielubianej pracy nie uważam za coś, co w ostateczności wyjdzie na dobre i co ma sens. Wręcz przeciwnie. 

2. Nic nie jest ważniejsze od zdrowia

To największy dar, jaki możemy otrzymać od losu. To brzmi jak kolejny banał, ale przyznajcie, jak często myślicie o swoim zdrowiu jak o czymś, co jest nieoczywistym darem? Ja za każdym razem, kiedy dzieje się coś złego, co nie jest związane ze zdrowiem moim lub moich bliskich. Kiedy zepsuje się samochód, albo kiedy ktoś mnie bardzo zawiedzie albo wkurzy. Kiedy złe emocje towarzyszące takim wydarzeniom zaczynają mieć na mnie destrukcyjny wpływ, natychmiast przypominam sobie, że… jestem zdrowa*. I wszystko inne schodzi na dalszy plan. O to zdrowie też trzeba dbać, nie można na nim oszczędzać, nie można poświęcać go dla pieniędzy czy kariery. Ot, takie oczywistości, a jednak jak patrzę na ludzi wokoło to… No właśnie. 

*nie liczę mojej choroby przewlekłej, o której na co dzień nawet nie pamiętam i która nie ma dużego wpływu na moje życie

3. Mniej i wolniej znaczy lepiej i rozsądniej

Teraz jest moda na „mniej” i „wolniej”, więc głupio mi poruszać tę tematykę na blogu, już i tak wiele osób to robi. Ja do życia wolniej musiałam dojrzeć, ale do posiadania mniej jestem przyzwyczajona od dziecka i nie jest to dla mnie żaden trend czy odkrycie, ja tak funkcjonuję odkąd pamiętam. Chociaż… Taaak, miałam taki moment w życiu, że zachłysnęłam się posiadaniem własnych pieniędzy i średnio raz w miesiącu kupowałam nową parę butów, paletkę cieni czy balsam do ciała. Przez chwilę myślałam też, że cały czas muszę dążyć do zmiany otaczających mnie przedmiotów na lepsze i nie mogę np. wiecznie jeździć nastoletnim samochodem, muszę podróżować coraz dalej itd.. Teraz śmiać mi się z tego chce 🙂 zmieniam na lepsze tylko te rzeczy, które wpływają na komfort mojej codziennej egzystencji, dopóki ten przykładowy samochód do nich nie należy (rzadko jeżdżę) – jest dla mnie najfajniejszym samochodowym nastolatkiem na świecie :). 

4. Każdy dzień jest prezentem od losu

Każdy dzień może być naszym ostatnim, im szybciej sobie to uświadomimy tym lepiej dla nas. Codziennie słyszymy o wypadkach, różnego rodzaju tragediach… Ale często myślimy, że nas to nie dotyczy, nas to nie spotka. Co za głupie myślenie! Na każdego z nas może spaść skaczący z okna samobójca, każdy z nas może zginąć w wypadku samochodowym, każdy może lecieć jakimś wyjątkowo pechowym samolotem. I każdy z nas w ten sposób może stracić kogoś bliskiego. Uświadomienie sobie tego całkowicie zmienia tok myślenia. 

5. Dobro wraca. Zło też.

Wierzę w to i daje mi to nadzieję, że jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie i że jeśli ktoś czyni zło, to spotka go za to kara. Przysięgam, że mam ochotę znokautować każdego kto krzywdzi słabszych, np. zwierzęta. Ale wiara w to, że zostanie za to ukarany przez los pomaga mi opanować swoje mordercze zapędy.

6. Dobrze mieć zasady i się ich trzymać

Nie można żałować swoich decyzji podjętych pod wpływem jakichś zasad. Przykładowo ja mam zasadę, że nigdy nie wsiądę za kółko nawet po lampce wina, nie wezmę do ust papierosa, nie napiję się czystej wódki czy nie zareklamuję na blogu produktów ze złym składem. Kiedyś wyśmiewano mnie z powodu moich zasad i nadal nie wszyscy rozumieją, że np. kilka dni temu z powodu składu pewnego produktu spożywczego odrzuciłam udział w kampanii blogowej, dzięki której odbyłabym kilka świetnych podróży i ogólnie wyniosła z niej duże korzyści. A gdyby nie moje żelazne zasady mogłabym stracić to co najważniejsze – Wasze zaufanie i jakiś tam szacunek do siebie 😉 dobrze mieć zasady, bo chronią nas one przed popełnianiem głupot. I zasady nie są powodem do wstydu, tylko do dumy. 

7. Wdzięczność jest jednym z kluczy do szczęścia

Zabrzmiało to nieco poetycko, może nawet górnolotnie ;). Ale ja tak właśnie to odczuwam. Kiedy celebruję swoją wdzięczność np. za mojego ukochanego psa, za mojego partnera życiowego, za moją pracę, za zdrowie moich bliskich, za wszystko dobre co mnie spotkało, za Was – czytelników, to właśnie w tych chwilach jestem najszczęśliwsza. I nie wystarczy raz na jakiś czas sobie o tej wdzięczności przypomnieć. Warto celebrować ją codziennie np. przed zaśnięciem lub po przebudzeniu. To naprawdę działa i podobnie jak punkt 4 – całkowicie zmienia podejście do życia!

Dopisałabym do tego wszystkiego jeszcze 3 punkty, rozwinięte już w formie postów, więc nie będę się rozpisywać. 

8. Racjonalne zarządzanie swoją życiową energią

9. Mniejsza ilość pracy, więcej czasu na życie

10. Nieprzejmowanie się opinią innych

Edit.
Źle zrobiłam dodając ten post przed spacerem a nie po 😉 zapomniałam o radości z małych rzeczy i celebrowaniu ich! Pamiętacie modną swego czasu akcję 100 happy days? Swoją podsumowywałam tutaj

Trochę głupio się czuję pisząc takie filozoficzne posty o wydawałoby się oczywistościach, ale czasami dopada mnie taka potrzeba. No i po mailach jakie od Was dostaję widzę, że niektórym z Was takie posty też się przydają. No to łapcie mój „dekalog szczęśliwego człowieka” i nie zapomnijcie napisać w komentarzu jak to wygląda u Was. Zapomniałam o jakimś punkcie? 

Kategorie: Szczęście

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Dodałabym tylko punkt o otaczaniu się wyjątkowymi ludźmi, unikanie toksycznych znajomości i docenianie każdej chwili spędzonej z bliskimi! 🙂

  • Być może dla wielu osób zdrowie rzeczywiście brzmi jak banał, ale to bardzo ważne. Kiedyś traktowałam zdrowie jako takie tam gadanie, życzenie podczas każdych świąt i uroczystości. Teraz tego żałuję, ponieważ nie mogłam zapobiec chorobie bliskiej osoby i zaczęłam bardziej troszczyć się o swoje otoczenie i siebie. Również myślę teraz inaczej o życiu i szczęściu niż jeszcze rok temu. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się wypracować swój własny dekalog :). I pisz takie filozoficzne posty! Do mnie takie przemyślenia bardzo trafiają, są budujące i zachęcają do pozytywnych zmian.

  • Emilia Roj

    Ja czuję się szczęśliwa głównie gdy współpracuję z punktem siódmym. Wdzięczność – uwielbiam to słowo, być wdzięczną – uwielbiam ten stan. Wtedy wszystko jest jak należy, a mnie roznosi energia aby pracować na rzeczy, które jeszcze szczęśliwszą by mnie ustanowiły. To właśnie wtedy kiedy odczuwam wdzięczność potrafię przesłać uśmiech bliskiej, a nawet i nieznajomej osobie. Kiedy człowiek potrafi być wdzięcznym będzie szczęśliwy zawsze. Taka jest przynajmniej moja teoria.
    Ah i zdrowie. Przede wszystkim. Przecież, gdyby nie było zdrowia nie byłoby nic, prawda? Nawet o wdzięczność byłoby trudno.
    Dorzuciłabym również to co CzekoAda. Wyjątkowi ludzie i ich odpowiednie dobieranie sprawiają, że chwile z nimi jeśli jest ZDROWIE tworzą nasze życie, za które potem możemy odczuwać WDZIĘCZNOŚĆ.
    wspaniały dekalog 🙂

    • Zgadzam się w 100%, ta wdzięczność naprawdę ma olbrzymią moc i całkowicie zmienia spojrzenie na różne sprawy. Chyba każdy znajdzie coś, za co może być wdzięczny a co za tym idzie – każdy może być szczęśliwy.

  • Mi się bardzo podobał ten post i bardzo przyjemnie mi się go czytało 🙂 A zdjęcie jest tak energiczne i pozytywne, że aż się uśmiechnęłam pod nosem jak je zobaczyłam 🙂

  • Też mam ten problem z niezapeszaniem 😉

  • Świetnie napisane! Mi najwięcej czasu zajmuje nauczenie się tego ostatniego. Blog niesamowicie potrafi w tym pomóc 🙂

  • Mało jest osób tak myślących i miło przeczytać o tym, że ktoś myśli tak samo, jak ja 🙂

  • Świetny post! Ja również trzymam się podobnych zasad. Tak jak Tobie trochę mi zajęło nabranie takiego podejścia, ale dziś dzięki temu czuję się naprawdę szczęśliwa 🙂 Idealnie byłoby gdyby każdy miał taki swój „dekalog”. Byłoby wtedy mnóstwo szczęśliwych, uśmiechniętych ludzi 🙂

  • Jeszcze niedawno głośne mówienie o tym, że jestem szczęśliwa nie przechodziło mi przez gardło, też z obawy o zapeszanie. Ale wiesz co? Przełamałam się i mam wrażenie, że im częściej o tym mówię, tym tego szczęścia jest więcej 🙂 Fajnie wszystko ujęłaś. Dodałabym jeszcze punkt o otaczaniu się dobrymi ludźmi. A poza tym podpisuję się pod każdym punktem 🙂

  • chyba przeczatam to jeszcze jutro i pojutrze, a najlepiej wydrukuje! O wszystkim wiem, tylko chyba czesto po prostu zapominam! A tekst leci dalej, jest wokol mnie kilka osob, ktore beda sie zadowolone z Twojego (nie)filozofowania (a propo ostatniego zdania). Tekst jest super!

  • punkt 9 jakże ważny… wypoczynek jest szalenie istotny dla naszego zdrowia, ale wbrew pozorom Polacy nie potrafią się relaksować i w pełni wypoczywać 🙂

  • Podpisuje się pod wszystkim! ;)) a w szczególności pod zdrowiem:))

  • W.

    Bliskie osoby – świadomość otaczania się takimi osobami oraz byciem bliską dla nich również (może to banał, ale spotykałam się z jednostronnym podejściem), radość z małych rzeczy, szacunek, wdzięczność i świadomość własnej wartości – postawiłabym na to. Ale też wiem, że gdyby nie rodzina i przyjaciele to do tego szczęścia byłoby mi daleko.

  • Ja teraz widzę, że zmiana pracy, a w zasadzie przebranżowienie się, było najlepszą decyzją. Zadowolone uczestniczki zajęć dają mi takiego kopa pozytywnej energii, że czasem nie traktuje swojej pracy jak pracy i to jest w tym najlepsze 🙂 Do tego mam wsparcie męża, który jest moim największym szczęściem 🙂

  • Wdzięczność jest bardzo waznym elementem naszego życia, choc nie ucza nas tego ani rodzice ani tym bardziej szkoła.

    Ja często swoim klientom daje takie zadanie, by kazdego dnia, własnie przed zaśnięciem wypisali ręcznie (nie na komputerze i nie na atelefonie) 3 rzeczy/czynności/sytuacje, które zadrzyly się dzisiejszego dnia i za które są wdzięczni. To pozwala nam zobaczyć, ze w naszym życiu dzieje się znacznie więcej dobrego niż nam sie wydaje. Poza tym w ten sposób łatwiej dostrzegamy to, z czego czerpiemy małe radości 🙂

  • Widzę, że nie tylko mnie czerwiec (no i dużo znaczące urodziny) natchnęły do głębszych przemyśleń. Czasem warto obejrzeć się w tył i wywnioskować kilka (nie zawsze) oczywistych prawd. I dla Czytelnika to fajne, bo to najczęściej po takich postach, może się zidentyfikować z autorem 🙂
    Sporo Twoich wniosków pokrywa się z moimi, dobrze tu do Ciebie trafić 🙂

  • Prawie w całości pokrywa się z moim, ale np punkt o zdrowiu zrozumiałam dopiero niedawno, wcześniej- moje sesje egzaminacyjne to był praktycznie nieprzespany miesiąc- ciągle się uczyłam, robiłam projekty. W tym semestrze ze względu na wiosenne problemy zdrowotne, anemię, terapię hormonalną wreszcie zrozumiałam, że nie ma NIC ważniejszego niż zdrowie. Sesję trochę sobie odpuściłam, ale wyszło mi to na lepsze 🙂 Bo są w życiu rzeczy, których nie warto mieć za wszelką cenę 🙂

  • Oczywiste rzeczy nie zawsze sa niestety oczywiste. Wiele z Twoich podpunktow stoduje w swoim zyciu ale wciaz staram sie zeby jakosc byla wyzsza. Czasami zdarzaja sie podle dni ale jak to sie mowi po burzy zawsze wychodzi slonce. Ogolnie uwazam sie za szczesliwego czlowieka ale tak jak mowie nie zawsze wszystko jest kolorowe. Nie na jednak co sie poddawac i trzeba szykac szczescia w zyciu. Pozdrawiam!

  • A wiesz…ja często powtarzam że właśnie jestem szczęśliwa na głos….takie stwierdzenie zobowiązuje i od razu znika mi lwia zmarszczka;)

  • MagdaBem

    Dla mnie takie posty są bardzo pouczające, mimo iż wydawałoby się że już wszystko powinnam na ten temat wiedzieć, jednego punktu nie umiem zrealizować „mniej znaczy lepiej” walczę ze swoim konsumpcjonizmem od lat , źle mi z nim ale nie panuje nad tym zupełnie.Pozdrawiam moją ulubioną blogerkę!

  • W większość rzeczy które opisałaś również wierzę, mam jednak problem z tą sprawiedliwością – karmą i sensem każdego zdarzenia w życiu 🙂 Dobrze jednak, że Ty w to wierzysz, bo bije od Ciebie szczęście i harmonia – i to jest piękne – do takiego stanu warto dążyć. Ja złapałam się na tym, że moja depresja wciąż się we mnie tli i przez większość czasu wcale nie jestem szczęśliwa! Niby w moim życiu nie jest tak źle, a jednak każdy jego obszar „skażony” jest jakimś problemem (mniej lub bardziej poważnym), który wspólnie ze skłonnością do depresji uniemożliwia mi odczuwanie szczęścia… No i z tego powodu zdecydowałam się wreszcie rozpocząć terapię – za dużo czasu straciłam, za bardzo się męczę a nie chcę, by poczucie szczęścia mogło być moje dopiero za 5-10 lat – pisałaś kiedyś o wizytach u psychologa, w sporej części dzięki Tobie się odważyłam 🙂 Dziękuję :*

    • Ależ nie ma za co 🙂 fajnie, że podjęłaś tę decyzję, mam nadzieję, że trafisz na dobrego psychologa i że szybko zauważysz efekty. Tego życzę 🙂

  • Jako osoba, która cierpiała na ataki paniki, depresję i hipochondię potwierdzam – nie ma nic cenniejszego niż zdrowie i celebrowanie życia. Rzuciłam się w wyścig o karierę i pieniądze i co się okazało? Że jak zachorowałam to ani kariera ani pieniądze nie były mi w stanie pomóc. Niestety w tych czasach społeczeństwo bardziej dba o swoje samochody niż o swoje umysły i ciała. Jeżdzą wypasioną furą, a w środku totalne wraki. A świat taki piękny jest..! Amen Sister do dekalogu, ja się pod nim podpisuję i

  • Jak to się mówi – odnajduj szczęście nawet w małych rzeczach:) Powinienem narzeczonej pająka pokazać. Ciekawe jaka wtedy będzie radosna 🙂

  • Tego mi było dzisiaj trzeba, dzięki <3

  • Poczułam się jakbym czytałam o sobie, tyle podobnych przemyśleń. Zwłaszcza punkt pierwszy. Nawet ten sam 2011 rok dał nam w kość. I na szczęście „nie ma tego złego…”. Też mam kilka żelaznych zasad, których nie łamię bo inaczej przestałabym być sobą. Nikt mnie z ich powodu nie wyśmiewał, traktowane są raczej jako dziwactwo, no i notorycznie jestem namawiana do ich złamania :-/ Zastanawiam się ostatnio często dlaczego innym tak trudno jest zaakceptować fakt, że ktoś postępuje inaczej niż oni? To takie pytanie retoryczne 😉

  • Podbijam słowa CzekoAdy! Poza tym widzę, że mamy bardzo podobne podejście. 🙂

  • W pełni się zgadzam ze wszystkimi punktami.
    Od jakiegoś czasu ciągle żyję ze świadomością, że kiedyś wszystko się skończy, szybciej niż się tego spodziewam. Nie jestem w stanie tego sprecyzować, ale czuję potrzebę cieszenia się z tego co jest, korzystania ze wszystkich możliwości, bo przyjdzie taki dzień, kiedy po prostu będzie to niemożliwe.
    Nie wiem skąd takie myśli, ale pomimo pewnej ich makabryczności, żyje się z nimi zdecydowanie lepiej.

    • Wydaje mi się, że lepiej mieć takie makabryczne myśli niż myśleć, że jest się niemalże nieśmiertelnym… To zmienia podejście do życia i postrzeganie wielu spraw, dokładnie tak jak mówisz.

  • Nemesis Nave

    Podpiszę się pod prawie wszystkim – wyłączając piąty punkt. Też kiedyś wierzyłam w „karmę”, ale moje podejście się nieco zmieniło. Niestety nie wszyscy krzywdzący przykładowe zwierzęta doświadczają potem przykrych konsekwencji. Często po prostu takie osoby cieszą się dobrym życiem – stwierdziłam, że wierząc, iż coś do nich wróci przyczyniam się poniekąd do tego.
    Może zasada „ząb za ząb” jest bardziej radykalna, ale moim zdaniem – również bardziej skuteczna, również w jej ładniejszej odsłonie – ktoś uczynił coś miłego dla mnie? Odwdzięczę się.

    PS Odbiegając od tematu – super pomysłem jest Twój „vlog z drogi”, przyjemnie się ogląda 🙂

  • Ja należę do tych, którym takie posty bardzo pomagają 🙂 więc pisz je, pisz ich więcej!
    Pod wieloma punktami mogłabym się śmiało podpisać, jak nie pod wszystkimi. Najbardziej chyba, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zaczynam myślenie o zmianach w moim życiu i wiem, że nawet jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli to cała ta zmiana będzie miała jakiś głębszy sens i na pewno czegoś mnie nauczy.
    Od pewnego czasu też mniej i wolniej znaczy lepiej – praktykuję i popieram. Od razu każdy dzień staje się bardziej wartościowy 🙂

  • Właśnie takie teksty spod Twojej ręki lubię najbardziej 🙂

  • Każdy powinien stworzyć sobie tAki indywidualny dekalog 🙂

  • Zuzanna K

    Świetny post, przypomina, że do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele. 😉 Pozdrawiam.

  • Piękny tekst!

  • Każdy dzień jest prezentem od losu, ale „drugie” życie może też takim być. I to wspaniałym, otwierającym oczy. 🙂 Żyję dzięki wspaniałemu onkologowi, człowiekowi z wielką empatią, który nie kazał mi czekać 8 lat w kolejkach, i dzięki postępowi medycyny. Mam 24 lata, wiedziałam że nowotwory dotykają czasem nawet dzieci ale… przecież nie mnie, prawda? Nie wiedziałam jak bardzo się myliłam, choć los często pokazywał mi, że lubi karać mnie za taki tok myślenia i pójście w życiu na łatwiznę. Ten rok był dla mnie bardzo trudny i bardzo się cieszę, że już się kończy. Ale dał początek czemuś nowemu – zaczęłam zmieniać swoje życie, nie tkwić w miejscu, dostrzegać to co dobre i poruszać się – choć powolutku – do przodu. 🙂