Niezbędnik miejskiego rowerzysty

Mam wrażenie, że w ostatnich latach niesamowicie rozkręca się moda na rowery miejskie. To w dużej mierze za sprawą systemów rowerów miejskich, które funkcjonują już chyba w każdym większym mieście w Polsce. Zastanawiam się czy kiedyś dogonimy pod tym względem Holandię…? Chyba nie, ale też nie wiem czy tego chcemy… 

rowerzystka_miejska_2Rower to dla mnie latem główny środek lokomocji, a przy okazji niemała dawka aktywności fizycznej. Uwielbiam swój rower, chociaż nie jest on pozbawiony wad technicznych. Co tu dużo mówić – nie jest najlepszej jakości. Planowałam go w tym roku trochę odpicować (przemalować itp.), ale uznałam, że to bez sensu, bo i tak za jakiś czas muszę kupić nowy. Na pewno będzie to rower miejski, bo taki jest dla mnie nieporównywalnie wygodniejszy (i ładniejszy) od górskiego. No i co najważniejsze – jeżdżę rowerem w 99% po mieście. Przygotowałam dziś subiektywne zestawienie akcesoriów, które muszą się znaleźć przy moim rowerze. Jest w nim też coś, czego nie posiadam, ale nad czym się zastanawiam… Może doradzicie? 

niezbednik_rowerzysty

1. Koszyk to absolutne „must have” i tu chyba nie ma co się nad tym rozwodzić. Poluję jeszcze na jakieś fajne wdzianko do mojego koszyka, ale wymarzyłam sobie takie, którego nigdzie nie mogę znaleźć – takie jak to na zdjęciu, tylko granatowe.  Ja swój koszyk wiklinowy kupiłam na jarmarku w mojej parafii (rok temu trafiłam tam na kosz piknikowy w świetnej cenie i w tym roku pomaszerowałam w poszukiwaniu takiego rowerowego). Kosztował ok. 35 zł, więc naprawdę rewelacja :). Zdjęcie wkładu i koszyka z powyższego zdjęcia pochodzi stąd.

rowerzystka_miejska3

2. Apteczkę rowerową otrzymałam w ramach blogowej współpracy i uważam ją za coś naprawdę genialnego. Jest bardzo poręczna, a mieści w sobie wszystko co potrzebne podczas niewielkich wypadków podczas jazdy (rękawiczki, chustę trójkątną, opatrunki i plastry, sol fizjologiczną, chusteczki odkażające a nawet koc termiczny). Do tego dołączona jest instrukcja pierwszej pomocy. Nawet jeśli sami jeździmy spokojnie i upadki nam się nie przydarzają, zawsze możemy być świadkiem takich u kogoś innego. Apteczka wykonana jest z nieprzemakalnego materiału, posiada elementy odblaskowe, jest wygodna w mocowaniu. Ma też miejsce na schowanie swoich drobiazgów. Całość została stworzona z udziałem rowerzystów i ratowników medycznych, z inicjatywy Fundacji Allegro All For Planet, która od lat wspiera rowerzystów i rozwija infrastrukturę rowerową. Apteczkę możecie kupić tutaj (tam znajdziecie też więcej informacji na jej temat). Apteczkę można też wygrać uczestnicząc w wyzwaniach rowerowych, które są częścią akcji Kręć Kilometry.

Apteczkę można przypiąć w kilku miejscach, u mnie najlepiej wygląda pod siodełkiem 🙂 

apteczka_rowerowa1 apteczka_rowerowa2

3. Dzwonek to kolejny „must have” przydaje się szczególnie wtedy, kiedy piesi pomylą ścieżkę rowerową z chodnikiem 😉 Fajne dzwonki rowerowe znajdziecie tutaj. 

4. Jeśli wykorzystujemy rower jako środek lokomocji i zostawiamy go czasami gdzieś na mieście, koniecznie trzeba zainwestować w dobrą blokadę. Link do tej ze zdjęcia. 

5. Ekhm. Teraz to się niektórzy popukają w głowę… Tak, to przyczepka dla psa. Od dawna już ubolewamy nad tym, że Luna nie może jeździć z nami na wycieczki rowerowe i że musimy zostawiać ją samą na długie godziny kiedy mamy ochotę gdzieś pojeździć. Wożenie jej w koszyku całkowicie odpada, to bardzo niebezpieczne (zarówno dla psa jak i dla właściciela), szczególnie kiedy pies – tak jak ona – boi się i próbuje się z tego koszyka wydostać. Doszło do tego, że zaczęliśmy żartować, że chyba musimy mieć dziecko aby z nim Luna mogła jeździć w przyczepce 😉 WTEM! Podczas jednego ze spacerów spotkaliśmy panią z taką przyczepką. Żałuję, że nie mogłam zobaczyć wtedy swojej miny ;). Zaczęłam marzyć o takim pojeździe… Chociaż kosztuje on sporo i trochę się boję, że Lunie by się nie spodobał… Czy może ktoś jakimś cudem jest tak fiśnięty jak my, albo zna kogoś tak fiśniętego i testował takie coś? Ciekawa jestem opinii 🙂 

6. Lusterko rowerowe to bardzo przydatny gadżet podczas jazdy po mieście. Mam je dopiero od dzisiaj, ale już widzę, że dzięki niemu lepiej kontroluje się sytuację na drodze, nie trzeba ciągle się odwracać… Lusterko ze zdjęcia pochodzi stąd, a ja swoje kupiłam w sklepie rowerowym za 25 zł. 

rowerzystka_miejska_1

W swoim zestawieniu pomijam rzeczy oczywiste, które zazwyczaj są w wyposażeniu roweru, czyli np. światła.  

Dla mnie obowiązkowym dodatkiem rowerzysty są też okulary przeciwsłoneczne. Noszę je nawet kiedy nie ma ostrego słońca, wtedy wybieram zazwyczaj te z kategorią 1 lub 2, czyli nie przyciemniające zbyt mocno. Ich rolą jest oczywiście ochrona przed owadami. 

Butelka smoothie do torebki i można jechać 🙂

rowerzystka_miejska4Kto tak jak ja kocha miejską jazdę na rowerze? Macie jeszcze jakieś swoje niezbędniki? 

Kategorie: Aktywność fizyczna, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ja również już jakiś czas temu przerzuciłam się na rower, ale na o wiele bardziej sportową wersję 😉
    Co do zapięcia, rozumiem, że z Twojego posta przymocowuje się do tylnego koła? Nie boisz się, że zostaniesz z samym kołem? 😉
    Odkąd zainwestowałam w rower, nie ufam żadnym linkom, jestem zadowolona z u-locka (tego większego, który również ma pewne minusy [waga]), wszak design to nie wszystko 😉

    • Ja nie mam tego zapięcia, to tylko przykład, pasowało mi kolorem do bloga :D. Ja używam jeszcze słabszego, ale szczerze mówiąc wątpię aby ktoś chciał ukraść mój rower ;). Nie no, tak serio to po prostu nie wszędzie zostawiam rower, mniej więcej wiem gdzie mogę go zostawić, a gdzie nie.

      • Warto też oznakować rower. W internecie można znaleźć listę posterunków gdzie w stolicy znakują i wprowadzają do bazy (ale oznakować można w każdym mieście). Opcja jest darmowa, a naklejka informująca o oznakowaniu może odstraszyć potencjalnego kradzieja. Co prawda dodzwonienie się i umówienie na znakowanie nie jest proste, ja próbowałam 2 miesiące, ale myślę, że warto.

        • Anna Boruch

          Warto, mnie udało się dzięki znakowaniu odzyskać rower!

        • O, super! Myślałam czy tu o tym nie napisać, ale przeczytałam artykuł, który mnie do tego zniechęcił. Ale skoro piszecie, że warto to wyróżnię ten komentarz 🙂

        • Magda_Lena

          również mnie znięchęca fakt, że policjant robi bardzo nieudolny grawer … a nie spieszy mi sie niszczyc lakier na nowym rowerze… znakowanie powinno byc mniej inwazyjne… Czy znacie takie znakowanie, które np. wybija numery lub cos w tym stylu ?

        • W.

          Warto też uzbroić w cierpliwość, u mnie to trwa trochę dłużej, bo od jesieni próbuję to zrobić, ale niestety jak się okazuje w Krakowie nie jest to takie proste i na większości posterunków policjanci dziwią się komentując, że mam ‚dziwne żądania’. Ale uparcie szukam dalej. 😉

      • Jak miał pasować, to zwracam honor 😀
        A na poważnie – po zagłębieniu się w temat – potencjalny złodziej, jak będzie mógł ukradnie i opchnie za pół litra bez znaczenia czy to Gary Fisher czy NoName z Tesco. A co do złodziei, ostatnio jakiś uprzejmy pod supermarketem pożyczył sobie ode mnie światełko przednie, nie było drogie, ale za sam fakt, mam nadzieję, że nagła diarrhoea męczyła go co najmniej przez tydzień. ;]

        • W sumie masz rację, mi z szatni tanecznej podwędzono worek na buty, raczej nie przez przypadek bo miał nietypowe logo, był charakterystyczny.

  • Nemesis Nave

    Co do rowerów – jestem mega pozytywnie zaskoczona jak w Warszawie rozwija się sieć ścieżek. Co prawda jestem w stolicy często, ale jako pieszy rzadko zwracałam na to uwagę, dopiero wczoraj wsiadłszy na rower się o tym przekonałam.

    • To prawda, pod tym względem jest już naprawdę nieźle, ale chciałabym aby było jeszcze lepiej :D.

  • Ja osobiscie nie testowałam przyczepki dla zwierzaków ale widziałam w sowim mieście dziecko, które jechało w przyczepce z psem (może z tą sugestią o potrezbie dziecka, żeby wozić psa macie rację;)), który wyglądał na całkiem zadowolonego 🙂

    Widziałam tez wiklinowe koszyki z nakładkami, tworzącymi zamknięcie (podobnie jak kontenery do przewozu zwierząt), żeby małe psy nie mogły z niego wyskoczyć. Wówczas warto aby koszyk był z przodu tak jak u Ciebie, żeby właściciel widział co się dzieje z psem.

    Pytanie czy pies sie obawia bo to dla niego nowość, czy przeszkadza mu wiatr czy jeszcze coś innego. Moze to kwestia przyzwyczajenia?

    • Ona po prostu wszystkiego się boi, to może być dla niej za wysoko, boi się, że wypadnie, denerwuje się, że nie ma nas obojga w zasięgu wzroku. Przyczepka przede wszystkim jest niżej, więc nawet gdyby doszło do jakiejś wywrotki to nie jest tak niebezpieczna dla psa jak taki koszyk na rowerze. Po tym jak Luna nam się zachowywała podczas pierwszego razu w koszyku i po tym co nam opowiadał weterynarz o psach połamanych w wypadkach kiedy były w koszyku, koszyk totalnie odpada.

      • Jeśli chodzi o takie powody, to faktycznie koszyk odpada. Pytanie tylko czy Lunie nisko będzie dobrze-będą dla niej odczuwalne nierówości podłoża itp.

        Myślę, że dobrym pomysłem jest wypróbowanie takiej przyczepki, zanim byś ją kupiła. Może ktoś z Twoich znajoimych ma cos takiego, np. dla dzieci i pożyczyłby Ci na kilka wyjazdów?

        • Już widzę minę znajomych jak pytam ich czy pożyczą mi przyczepkę dla psa 😀 i widzę minę mojej mamy jak by nas z taką przyczepką zobaczyła :D. Czytam teraz na jednym blogu o testach takiej przyczepki i piszą, że początki były bardzo trudne, ale z czasem pies się przyzwyczaił. Chyba trzeba po prostu poświęcić na takie przyzwyczajanie dużo czasu i jakoś to będzie.

        • Oj tam, co sie przejmujesz tym co pomyślą inni? Ważne, żebyś Ty czuła sie dobrze z tym, ze nie zostawiasz Łuny w domu samej na długie godziny, kiedy wybieracie sie na wycieczkę 🙂

          Fakt, to jest dla zwierzęciem acos nogi (w naturalny sposob zwierzęta sie nie poruszają na pojazdach) dlatego tym bardziej na ich przyzwyczajenie trzeba poświeci wiecej czasu:)

          Pytanie jak bardzo jest to dla psa uciążliwe i negatywne doświadczenie…gdybys faktycznie chciała go przyzwyczaić a towarzyszyłaby temu bardzo silny lek, warto wesprzeć takie działanie, np. Poprzez zastosowanie tego: http://psychetee.pl/Kup%20Rescue%20Remedy

          Jest to metoda ktora sie wykorzystuje w pracy ze zwierzętami,w ktore doświadczają bardzo silnych emocji, np. Psy bojące sie burzy albo hałasów jakie towarzysza świętowaniu nowego roku, zazdrość pojawiające sie, gdy w rodzinie pojawi sie nowy członek rodziny itp.

  • Eliza Gruszczyńska

    Zobacz vlogi Szusz – ona w którymś pokazuje koszyk dla Suszi, bo tez chciała jeździć z psem. Moze coś takiego by sie sprawdziło u was? No i przypuszczam, ze tańsze od przyczepki 🙂

    • Koszyk odpada, taki z kratką wcale nie jest bezpieczniejszy od takiego bez kratki (jeśli dojdzie do jakiegoś upadku, gwałtownego hamowania itp.). Koszyk został nam definitywnie odradzony przez weterynarza, który swoje widział w tym temacie.

  • myślę, że nie dogonimy ani Holandii ani Danii z uwagi na duże różnice w mentalności oraz po prostu brak odpowiedniej infrastruktury.

  • uwielbiam rowerowe gadżety i muszę zawsze ze sobą walczyć, żeby nie wydać majątku, a też planuję w przyszłym roku nowy rower, bo mój staruszek ma już 17 lat 😉 dlatego ostatnio przerobiłam mój stary dzwonek przy pomocy washi tape – tanio, a ładnie 🙂 a ta apteczka to super sprawa, też muszę sobie taką sprawić, bo zdarza się czasem spotkać bliżej z chodnikiem 😉

  • Mieszkam w Niemczech i tu takie przyczepki sa bardzo powszechne. Tu mozna je kupić na typowych Flohmarkt’ach w bardzo korzystnych cenach. Nie wiem jednak jak odnajduja sie psy w takim pojeździe.

  • Uwielbiam przejażdżki rowerowe po mieście 🙂 Jak mieszkałam jeszcze w Warszawie, to jeździłam bardzo często. W Radomiu jest cały czas trochę mało ścieżek rowerowych, ale jadąc po zakupy najczęściej też wybierałam rower. Teraz biedny stoi i kurzy się w piwnicy, ale jak tylko Piotruś dorośnie do siedzonka rowerowego to przejażdżki będą jeszcze fajniejsze 😀
    A widziałam kiedyś kogoś podobnie fiśniętego jak Wy, co wiózł psa w takiej przyczepce! Więc nie powinno być wielkiej lipy 😉
    I u mnie must have to także koszyk (mam z materiałem w kwiatki <3 ), wygodne szerokie siodełko i lusterko. Mam rower miejski, kupiłam go w Selgrosie chyba ze 6 lat temu i sprawuje się cały czas doskonale 🙂

  • Anna Boruch

    Przyczepke można kupić
    używaną za kilka stow, i sprzedać w razie czego bez straty. My nie korzystamy, ale Wataha w podróży – a i owszem. Nie pamiętam tylko, czy pisali o przyzwyczajniu Diuny to tego wynalazku, ale myślę, że jeśli spytasz chętnie podzielą się doświadczeniami 🙂

    • Dzięki za namiary, już czytam o ich testach przyczepki 🙂 na pewno będę przed zakupem rozglądać się za używaną.

  • W.

    W czasie czytania tego posta wydawałam okrzyki ‚o nie!’ wyrażające wbrew pozorom pozytywnie to, że też poszukuję takiego wkładu w granatowym kolorze. Uwielbiam Bike Belle i jak mam okazję to wstępuję do stacjonarnego butiku na 5 minut pozachwycać się tym co w nim jest i z nadzieją, że właśnie znajdę granatowy wkład do kosza (chociaż łamię się powoli dla motywu ‚sailor’) i taki sam pokrowiec na siedzonko. Dla mnie konieczną rzeczą jest jeszcze peleryna rowerowa – jestem w posiadaniu tej z BikeBelle, jest droga, ale za to służy świetnie, nie drze się tak łatwo jak te zwykłe, no i swoją objętością chroni przed deszczem wszystko co trzeba.
    Sama przymierzam się do kupna nowego roweru, ten który posiadam kocham ponad życie, ale niestety ma za słabą amortyzację, co mój kręgosłup niestety zaczyna odczuwać podczas jazdy. Rower marzeń już wybrany, powoli złotówki na niego kolekcjonuję. 😉

    • Pokaż jaki! Ja też się zastanawiałam nad tym sailorem, ale chyba wzory by mi się gryzły z tym co mam na rowerze.

      • W.

        Właśnie u mnie się aktualnie gryzą, dlatego jeszcze w tym sezonie się wstrzymam (stąd ‚powolne łamanie’ 😉 )
        A z tych marzeń to model taki w wersji granatowo-białej (beżowej) w ramach personalizacji zamówienia:

        • Widzę, że też masz słabość do połączenia bieli i granatu 🙂

  • Ada

    Hej, ja dla psa kupiłam coś takiego:

    http://www.keko.pl/trixie-tx-13117-kosz-wiklinowy-na-rower.html

    Moja Lara jest nieco większa od Twojej Luny ale to sprawdza się bardzo dobrze. Polecam 🙂

  • Ach, rower, moje wielkie marzenie. Mam dokładnie taki gust, jak Ty – rower musi byc ładny, mieć koszyczek i dzwoneczek, i najlepiej wszystko w kropeczki. Nieposiadanie roweru nie jest to nawet problem kosztu, bo spokojnie można kupić coś używanego, ale problem tego, że totalnie nie mam go gdzie trzymać. Wierzę jednak, że kiedyś zamieszkam w miejscu, w którym będzie to możliwe! Rower w mieście daje wolność od korków i komunikacji, a zarazem przemieszczasz się dużo szybciej, niż pieszo. Cudo.

  • Nawet nie wiesz jak miło jest przeczytać taki wpis, kiedy samemu nie można wsiąść na rower. Bardzo mi tego teraz brakuje! Ale za to robię plany jaką metamorfozę przejdzie na wiosnę. Koszyk to punkt obowiązkowy? A myślałaś, żeby uszyć wkład?

    • Myślałam, nawet rozglądałam się za materiałem, ale… To by była totalna prowizorka, mam dwie lewe ręce…

  • ech, mój rower to taki górski zgrotek już. Moim marzeniem jest mieć dwa – górski z prawdziwego zdarzenia (uwielbiam jeździć po polnych drogach, górkach, wałach i pagórkach 🙂 i miejski, chociaż po Krakowie nie jeździ się mi zbyt dobrze. A na jazdę ulicą nie ma szans – za bardzo się boję autem jeździć, co dopiero rowerem… 😛

  • Ja z kolei mam górski i od zawsze taki miałam :).Nie wiem jak jeździ się na miejskim :P.

  • Ania

    Dla przyszłej posiadaczki nowego roweru taki post jest jak manna z nieba 🙂 Własnie zastanawiałam się co jeszcze wypadałoby dokupić do nowego roweru a tu takie informacje. Co do lusterka masz całkowitą rację. Miałam przyjemność jeździć kilka miesięcy na rowerze z lusterkiem i było to bardzo wygodne 🙂

  • No proszę, nigdy wcześniej nawet nie słyszałam o apteczce rowerowej, a to naprawdę przydatny gadżet! Już kilkukrotnie byłam świadkiem lub uczestnikiem jakichś co prawda niegroźnych wydarzeń, ale plaster by się wtedy przydał. Świetna sprawa! 🙂 Właśnie rozglądam się za nowym rowerem, bo stary powinien odejść na zasłużoną emeryturę. Będę miała w pamięci Twój post, dzięki :).

    Nikt się nie będzie pukał w głowę, no coś Ty! To przecież wyraz waszej dużej troski o Lunę. Co prawda sama czegoś takiego nie testowałam, ale wiem, że moja znajoma szukała przyczepki na ogólnopolskich portalach internetowych. Używane wychodzą korzystnie cenowo. Co prawda, ona chciała znaleźć takich wózek dla dziecka, ale może udałoby się wyszperać coś dla psa.

  • Marzy mi się taki piękny, duży retro rower z wiklinowym koszykiem, cały beżowy. Na razie zadowalam się wypożyczanym rowerem miejskim 😀

  • Blog Narok

    moja koleżanka ma dokładnie taką przyczepkę którą zaprezentowałaś 🙂
    jest mega zadowolona 🙂 !

    Często robiłyśmy sobie wycieczki rowerowe i zawsze był problem co z psem zrobić bo fajnie by było wiadomo jakby z nami pojechał do lasu czy nad wodę 🙂 od kiedy jest przyczepka jeździmy w trójkę ja ona i pies 🙂 !
    A psinka mojej koleżanki też jest bardzo bojaźliwa ( boi się aut, autobusów itp )

    • Świetnie, bardzo dziękuję za informację 🙂

  • Nawet u mnie są już te rowerki do ‚wypożyczenia’ 😀
    Aktualnie nie posiadam roweru nad czym bardzo ubolewam, wredna rodzinka mi zabrała sprzed nosa 🙁 Ale planuję już zakup, może do końca wakacji się uda, kto wie? Na razie póki mogę i mi mój Krystian pozwala, jeżdżę sobie na jego rowerze, bez żadnych dodatków, bo to góral w końcu 🙂

  • Saphira

    Uwielbiam rower i staram się z niego korzystać jak najczęściej, ale ja mieszkam na wsi, to mimo wszystko takie gadżety by się przydały, szczególnie podoba mi się ta apteczka, blokada też by się przydała oraz lusterko 🙂 Ale póki co również podzielam Twoje zdanie – co rusz „podkradam” rower miejski mojej mamie, bo ja mam swój górski, a na tamtym się lepiej jeździ 🙂
    Może gdybym miała psa, też zainwestowałabym w taką przyczepkę, haha 🙂 I sądzę, że to dobry pomysł, myślę, że psu się bardzo spodoba 🙂

  • ja nawet nie mam rowera… ale w sumie tam gdzie chcę, dojadę na rolkach. chyba pomyślę o kupnie roweru kiedyś 😉

  • Ja tez wszedzie jezdze rowerem i to nie tylko latem;) Wlasnie poluje na jakis fajny kosz;) Widze, ze masz kosz na haki – jak on sie sprawdza? nie podskakuje za bardzo?

    • Nie podskakuje, całkiem dobrze osiada na kierownicy. No i prawie zawsze wożę go z jakimś obciążeniem.

  • Muszę sobie ogarnąć wreszcie swój rower! Chociaż u mnie raczej nie byłby to środek lokomocji tylko jeden ze sposobów na aktywne spędzanie czasu 🙂

  • Marzylo by mi sie, by rower stal sie kiedys moim glownym srodkiem lokomocji. poki co sa nim moje nogi, tez chyba nie jest zle. Ale mam nadzieje, ze kiedys przestawie sie na rower. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Już od kilku lat marzę o własnym rowerze – białym lub błękitnym i koniecznie z koszyczkiem. Niestety nie mam miejsca, żeby go przechowywać. Czwarte piętro bez windy jest naprawdę wielkim problemem, a u nas w Łodzi jeszcze nie ma gdzie wypożyczać rowerów miejskich niestety 🙁

  • Mam od tygodnia (kolory identyczne z Twoimi) i jestem absolutnie zachwycona. Koszyk metalowy, wypinany w sekundę, zabieram na zakupy, po czym wkładam i ruszam dalej. Od siebie dodam fotelik dziecięcy, absolutny hit dla dziecka do lat 4. Teraz nie ma dla mnie dnia bez roweru, mimo że przedtem mój „góral” stał nieużywany przez ponad rok. Dobrze pielęgnować ten miejski gen w sobie 🙂

  • rowery mają być naszym pierwszym zakupem po przyjeździe do Warszawy 🙂 czytam wiec z przyjemnoscia i robie mentalne notatki 😀
    Fab zresztą jeździ i w Stambule- podziwiam, bo korki i kultura jazdy, plus ogromne zjazdy i podjazdy i brak sciezek mnie zniechecily od samego poczatku.. u nas obowiazkowo do tego wyposazenia dochodzi kask, ale to ze wzgledu na warunki :):)

    a jeszcze tak apropo Holandii- oni tam jezdza w Amsterdamie troche jak wariaci- z telefonem w reku, nie patrzac na pieszych i innych pedalujacych, w kilka osob na rowerze, albo z trojka dzieci- dla mnie troche ekstremalne, fajnie popatrzec, ale jezdzac po amsterdamie na rowerze nie czulam sie fajnie- co innego za miastem, tam bylo genialnie; niesamowite sciezki 🙂
    Rozmawialismy z naszym hostem z airbnb o rowerach, mnostwo fajnych historii opowiedzial 😀

  • dla mnie must have to właśnie okrągłe lusterko na przedłużeniu i staromodny dzwonek 😉

  • coquille

    Mi by się przydały 2 rowery 😉 Bo mam typowy miejski, ale jednak częściej
    jeżdżę po parkach, po piaszczystych ścieżkach, nad jezioro, a na takich trasach
    rower miejski nie zawsze jest wygodny 🙁