Wrocław na weekend

No dobra, u mnie to był oszukany weekend, bo w środku tygodnia, ale chodzi o sam schemat podróży – przyjazd jednego dnia rano, wyjazd drugiego po południu. Czy 2 dni to wystarczająco dużo czasu aby zobaczyć i poznać Wrocław? Na pewno nie, ale jest to świetny początek i prawdopodobnie szybko będzie się chciało do tego miasta wrócić. 

wroclaw27

Wrocław przyjął nas ciepło, a nawet gorąco. Z geografii pamiętam, że to najcieplejsze miasto w Polsce i podczas tych dwóch dni przekonałam się, że podręczniki nie kłamią. No ale może zacznijmy od noclegu… 

Nocleg

Ten znalazłam przez Booking.com i muszę przyznać, że świetnie trafiłam. Lubię wspierać takie miejsca, więc muszę je tutaj wychwalić :). W pierwszej kolejności na plusa zasługuje lokalizacja – bliziutko rynku, dosłownie 5 minut spacerem, wszędzie blisko. Po drugie – standard, całkiem wysoki jak na hostel, jak dla mnie porównywalny z hotelami 3-gwiazdkowymi w których bywałam w Polsce, od niektórych nawet lepszy. Po trzecie – przestronna, bardzo czysta łazienka. Po czwarte – sympatyczna i pomocna obsługa, dotarliśmy na miejsce kilka godzin przed rozpoczęciem doby hotelowej i chcieliśmy zostawić bagaż, ale jako że pokój był już posprzątany, bez problemu nam go udostępniono. Po piąte – sprawnie działające wi-fi, a z tym w wielu miejscach jest problem. Po szóste – wygodne łóżko, świeżutka pościel, wbrew pozorom to wcale nie takie oczywiste ;). Poza tym oczywiście zawsze mogłoby być lepiej – brakowało mi dużego lustra w pokoju i można się przyczepić do braku miniaturek kosmetyków, ale pamiętajmy, że to tylko hostel. Może za jakiś czas pojawią się kolejne udogodnienia. Ach, chyba zapomniałam o najważniejszym 😀 to miejsce to Five Stars Luxury Hostel.

five_stars_luxury_hostel

Nasz plan zwiedzania 

… a raczej brak planu zwiedzania. Jako że wyjazd był bardzo krótki i wiedziałam, że na pewno jeszcze kiedyś do Wrocławia wrócę, nie nastawiałam się na jakieś szalone zwiedzanie i skreślanie konkretnych punktów z listy. Pierwszego dnia skoncentrowaliśmy się na rynku i okolicach, zwiedziliśmy też m.in. Ostrów Tumski i Wyspę Słodową. 

wroclaw1 wroclaw2 wroclaw3 wroclaw4_most_zakochanych wroclaw5 wroclaw6 wroclaw7 wroclaw8 wroclaw9

Było strasznie upalnie, a poza tym mieliśmy za sobą niezbyt przespaną noc, więc po południu odpoczęliśmy trochę w hotelu. Następnie ja udałam się na spotkanie blogerów wrocławskich, na które zaprosiła mnie Kasia i które szczęśliwie  było organizowane akurat tego dnia. Miałam wpaść na max godzinkę, a potem wrócić do zwiedzania (w planach był zachód słońca obserwowany z jakiegoś punktu widokowego + nocne zdjęcia miasta), ale nie wyszło ;). Wrocławscy blogerzy okazali się tak gościnni i przyjaźni, że to z częścią z nich spędziliśmy prawie cały wieczór. W międzyczasie rozładowała się bateria w aparacie, więc podczas późnego spaceru skoncentrowaliśmy się już na podziwianiu widoków zamiast na fotografowaniu ich ;). 

Następnego dnia po śniadaniu pojechaliśmy pod Halę Stulecia, skąd Pergolą doszliśmy do Ogrodu Japońskiego. Piękne miejsce, niesamowicie klimatyczne. 

wroclaw16 wroclaw24_pergola wroclaw17 wroclaw20 wroclaw21 wroclaw22 wroclaw23

W okolicy jest też słynne wrocławskie ZOO, więc jak ktoś lubi takie rozrywki to można przy okazji je odwiedzić. My jednak mieliśmy inny plan, pojechaliśmy tramwajem na Ostrów Tumski skąd spacerem przeszliśmy na rynek i do kościoła św. Marii Magdaleny gdzie wdrapaliśmy się na Mostek Pokutnic (zwany też Mostkiem Czarownic), skąd można podziwiać widok na miasto. Nie wiem ile tam było schodów do pokonania, ale miałam po tym niezłe zakwasy :O. 

wroclaw39 wroclaw38

Na koniec pokręciliśmy się jeszcze trochę po rynku, odbywała się tam akurat impreza z okazji Święta Policji. A za mundurem panny sznurem jak wiadomo ;). A tak serio to piękne konie i całkiem spoko orkiestra.

wroclaw31 wroclaw32Jest coś jeszcze, czego nie można pominąć pisząc o Wrocławiu. Krasnale! Są urocze, zawsze zazdrościłam ich tym, którzy wrzucali je na Instagramie. Krasnale to jeden z symboli Wrocławia, pokochałam je!

wroclaw37 wroclaw12

Gdzie zjeść we Wrocławiu?

Tutaj w 100% zdałam się na Wasze rekomendacje (za które bardzo dziękuję!). Jeśli chodzi o obiady to nasze podniebienia podbił Bar Wegański Vega ulokowany na samym rynku. To dwupoziomowa knajpka, na parterze i na piętrze jest inne menu. My postawiliśmy na to dolne, gdzie w godzinach lunchowych można zjeść naprawdę pyszne, świeże zestawy obiadowe. Co więcej – są one bardzo różnorodne, w dodatku oparte wyłącznie na składnikach roślinnych. Vega zrobiła na nas tak pozytywne wrażenie, że następnego dnia w ogóle nie chcieliśmy iść na obiad gdzieś indziej. Co więcej – ja zamówiłam nawet to samo danie, tylko z inną surówką. Uwielbiam samosy, a rzadko mam okazję je jeść. Ogólnie Vega wymiata i mam ochotę znowu lecieć do Wrocławia, aby znowu zjeść tam coś pysznego i w świetnej cenie :). 

wroclaw29wroclaw10

Następnego dnia śniadanie zjedliśmy w Central Cafe. Zdecydowaliśmy się na to miejsce ze względu na godziny otwarcia… Nie wiem o co chodzi z otwieraniem lokali śniadaniowych o godzinie 10tej :D. Central Cafe jest czynne od 7ej. Ja miałam ochotę na coś słodkiego, więc postawiłam na bajgla z Nutellą, a Wojtek skusił się na zestaw z omletem. Do tego świeżo wyciskany sok i jest energia na dalsze zwiedzanie :). 

wroclaw15_central_cafe wroclaw14_central_cafe

Jeśli chodzi o lody – próbowałam tych wegańskich w Vedze (są na piętrze), a także Balduno i Polish Lody. Wszystkie spoko, ale najlepsze moim zdaniem były Polish Lody.

Balduno – duże porcje, błędem było kupienie trzech, bo trzecia spłynęła mi po dłoniach zanim do niej doszłam 😉

lody_wroclaw2

Vega i wegańskie lody o smaku banana z jarmużem oraz daktyla i kokosu. 

lody_wroclaw1Polish Lody – śmietankowe i miętowe. 

lody_wroclaw3

Fajnym miejscem na wieczorny wypad na piwo podobno jest Spiż, ale nie załapaliśmy się tam na wolny stolik (tym bardziej, że potrzebowaliśmy kilku) i wylądowaliśmy w Bierhalle. To sieciówka więc nie ma co się rozpisywać… Ja akurat za piwem nie przepadam, ale z braku dobrych zamienników po raz pierwszy od bardzo dawna skusiłam się na małe z soczkiem. A do piwka można zamówić np. chleb ze smalcem lub żeberka na pół stołu (na szczęście nie naszego ;)). 

wroclaw13

Ogólnie muszę przyznać, że wrocławskie ceny w knajpkach i lodziarniach są bardzo przyjazne dla osoby z Warszawy. Bynajmniej nie dlatego, że Warszawiak to śpi na kasie, tylko po prostu jesteśmy przyzwyczajeni do innych cen. U nas za takie naturalne lody płaci się 5 zł za gałkę, a we Wrocławiu najczęściej ok. 3,50 za porcję (całkiem sporą). Jeśli chodzi o inne posiłki to też ceny są odczuwalnie niższe niż w stolicy. Zresztą chyba jak wszędzie, może nie licząc morza i gór podczas sezonu 😉

Podsumowując – Wrocław na weekend (i na dłużej) jak najbardziej polecam, sama chciałabym tam niedługo wrócić :). 

Kategorie: Miejsca, Podróże

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Genialna relacja, dobrej jakości zdjęcia robią swoje 🙂

  • My LittleRedThink

    Chyba klimat podobny jak w Toruniu, który uwielbiam. W sumie od dawna słyszę, że Wrocław jest cudowny, ale nigdy nie oglądałam zdjęć – zachęciłaś mnie 🙂

  • Dobromila

    Hej! Na przyszłość – najlepsze lody we Wrocławiu są w cukierni na komandorskiej (rzut beretem od dworca głównego). Tam za komuny ustawiały się wielkie kolejki 🙂 byłam ostatnio i w ogóle się nie popsuli! Moja rodzina chodzi tam od zawsze. I za gałkę 2,50zl 🙂

    • Nie byłam w tych okolicach, może następnym razem 🙂

  • W Łodzi dopiero można przeżyć szok cenowy ;). Moim zdaniem (porównanie z cenami warszawskimi na podstawie kilku jednodniowych wypadów) nie będzie przesadą powiedzenie, że w restauracjach warszawskich ceny są o połowę wyższe niż w Łodzi.

    PS. Chwilę temu korzystałam z Twoich rad przed wyjazdem do Bergamo, a teraz czytam praktyczny przewodnik po Barcelonie, bo lecimy pod koniec września! Jeśli to ma tak działać to proszę Cię bardzo, zorganizuj tanie wakacje na Seszelach, chętnie bym się wybrała 😀

    • Super z tą Barceloną <3

      Z Seszeli w tym roku nici, dopadła mnie szara rzeczywistość, tzn. sezon weselny 🙁 ale może za rok 😉

    • doubleespresso

      w Łodzi w ogóle jest super;-)

  • Ale fajnie tak zobaczyć Wrocław z czyjegoś obiektywu i docenić tutejsze ceny, nie patrzyłam na to w ten sposób 😀

    PS – świetnie wyglądają na blogu zdjęcia w takim rozmiarze!

  • Przybywaj do Poznania! Tutaj niesamowicie pyszna, podwójna porcja lodów za 6zł :))

    • Koniecznie muszę się w końcu wybrać do Poznania w celach turystycznych, bo byłam tam co najmniej z 5 razy, ale zawsze służbowo i nawet nie byłam na rynku :O

  • Wrocław już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Czekam na tanie bilety Ryanair 🙂
    Bardzo ładne zdjęcia 🙂 Lody wyglądają niesamowicie apetycznie, ale banan z jarmużem? Nie wyobrażam sobie tego smaku 🙂

    • Jarmuż był wg mnie totalnie niewyczuwalny 🙂 ale ja nie wyczuwam go też w smoothie, nawet jak dodam go bardzo dużo, więc jestem chyba odporna na ten smak 🙂

  • W.

    Przepiękna relacja z Wrocławia, nie mogę oderwać wzroku od tych zdjęć! Sama polubiłam to miasto bardzo, mimo przeszkód w postaci deszczu i szarugi (pierwsza wizyta), nagłego ataku alergii i lejącego się nosa (druga wizyta) i przeziębienia, które złapałam po zmoknięciu tuż przed wejście do autobusu, w którym klima dawała popalić, a kierowca nie chciał tego zmienić mimo próśb (trzecia wizyta). A że cenowo również wydaje się być tańszy niż mój codzienny Kraków to mam w planach odwiedziny krasnali niebawem. Ale wcześniej Poznań i Berlin. 🙂

  • Ależ ta Polska się fantastycznie zmienia… Bardzo lubię moje życie w Anglii, ale muszę przyznać ze o ile Europa Zachodnia stoi w miejscu (albo wręcz się cofa) to Wschodnia z dnia na dzień prze do przodu. Może za kredyty, które będziemy spłacać przez 800 lat, ale jednak… Dziękuję Ci za te zdjęcia, uwielbiam Wrocław i z tym miastem są związane jedne z moich najpiększejszych wspomnień (jeden akademik Politechniki i dwa akademiki Akademii Medycznej niedaleko od niego to układ idealny). Szkoda że tam nie studiowałem… A smak knyszy pamiętam do dziś. Inna sprawa, że przy angielskim jedzeniu to nawet polska parówka z kawałkiem świeżego chleba to wspaniały smak.

  • Już wspominałam, że kiedyś i mnie zauroczyły krasnale, szkoda, że było parę kradzieży tych małych atrakcji, z tego, co mi opowiadał tata. Ja Wrocław bardzo miło wspominam, miałam ten zaszczyt pojechać z tatą na Targi Turystyczne organizowane właśnie w Hali Stulecia, gdzie dostaliśmy duże zniżki na (wtedy świeżo wybudowany) aquapark. Bawiłam się fantastycznie 😀

  • Do Wrocławia jeżdżę praktycznie od urodzenia i jestem tam co roku :). Uwielbiam to miasto :).

  • Wrocław przepiękny. Byłam tam tak dawno (5 lat temu), że wypadałoby znów się wybrać 🙂

  • Uwielbiam Wrocław, to przepiękne miasto. Chciałam nawet tam studiować, ale jakoś padło na Kraków. Nie wiem, czego mi w nim brakuje, ale Wrocław ma to „coś”- może to te romantyczne mosty…? Na pewno nie krasnale. 😛

  • oh ale mi narobiłaś ochoty na takie dobre miętowe lody :):) piękne zdjęcia, będziemy musieli kiedyś te krasnale odwiedzić!

  • Eka

    Wrocław mam w planach. A jak zaczęłam oglądać zdjęcia, to myślałam, że to Opole. Byłam ostatnio i niektóre ujęcia (szczególnie mosty i okolice rzeki) są bardzo podobne do moich z Opola 🙂

  • Świetna relacja, piękne zdjęcia 🙂

  • Sylwiowe Kolorove

    Wybieram się do Wrocławia na wiosnę, po moim powrocie z Niemiec. Obiecałam chłopakowi 🙂 Uwielbia Japonię, więc Ogród Japoński jest głównym celem podróży, a i inne wymieniane przez Ciebie miejsca chętnie zobaczymy 🙂 Serdecznie pozdrawiam 🙂

  • Zachęciłaś mnie tymi zdjęciami do odwiedzenia tego miasta 🙂

  • Uświadomiłaś mi, że tak naprawdę nie doceniam to co mam : ) Zacznę inaczej patrzeć na Wrocław

    • Koniecznie, doceń to co masz na wyciągnięcie ręki 🙂 ja też muszę wpadać do Wrocka częściej, tęsknię troszkę 🙂

  • Saphira

    WrocLove – tylko tyle mogę powiedzieć 🙂 Mam szczerą nadzieje, że kiedyś zacznę tam studiować – miasto przepiękne. Od wielu lat nie było kiedy tam pojechać, dopiero na koniec czerwca mi się to udało, a potem w przeciągu dwóch tygodni trafiłam tam jeszcze dodatkowe 2 razy 🙂 Polecam Zoo, Park Japoński i przecudny ryneczek 🙂

  • Byłam wielokrotnie. Czasem więcej niż raz w miesiącu 😉 w końcu aż tak daleko nie mam 😉

  • Blog To Wake Up Baby

    Ja ostatni weekend też spędziłam we Wrocławiu 🙂 potwierdzam polish lody są najlepsze 😀 niestety nie byłam o ogrodzie japońskim, ale patrząc na Twoje zdjęcia następnym razem na pewno się wybiorę 🙂

  • Wrocław jest piękny, widzę to już kolejny raz i kolejny raz obicuję sobie że go odwiedzę 🙂 Poza tym zdjęcia są u Ciebie teraz o niebo lepsze, większe, bardziej wyraziste, dlatego też miasto szczególnie mnie urzekło 🙂

  • Miło zobaczyć swoje miasto w czyimś obiektywie! I poczytać takie przyjazne słowa 🙂 Następnym razem musicie wieczorem wybrać się na ulicę Więzienną – klimat cudowny, dużo fajnych knajpek, a często turyści nie wiedzą o jej istnieniu (więcej tam wrocławian, bo ceny są niższe niż na rynku). Naprawdę polecam!

  • Dziękuję za rekomendację, ale nie jem mięsa 😉