Zmiany w moim zdrowym stylu życia

bialka10Jeśli chodzi o mój zdrowy styl życia to już od dobrych kilkunastu miesięcy mogę mówić o pełnej stabilizacji. Znalazłam aktywność dla siebie (właściwie dzięki ZdrowoManii wciąż znajduję nowe), miałam jakąś swoją sprawdzoną dietę i poza chwilowymi kryzysami dzielnie się jej trzymałam… Brałam leki, które moi lekarze uznawali za niezbędne i oczywiście cały czas monitorowałam swój stan zdrowia. Uważam jednak, że taki stan rzeczy nie jest dla mnie tak w 100% korzystny. Lecząc jedno, psuję drugie… Od jakiegoś czasu stopniowo wprowadzam w życie decyzję pt. „odstawiam wszystkie leki”. I teraz przyszedł czas na ostatni, najtrudniejszy krok w całym tym procesie, a mianowicie odstawienie hormonów. 

Nie chcę demonizować pigułek, jestem od tego daleka i w tym poście jeszcze ten temat rozwinę. Najpierw jednak ostrzegam, że będzie to może dość osobisty wpis, ale wszystko mieści się w ustalonych przeze mnie granicach mojej prywatności. Moja sytuacja zdrowotna stanowi tło dla prawie wszystkiego, o czym piszę na tym blogu. Nie będę więc robić tematu tabu ze swoich problemów, szczególnie tych przewlekłych, z jakimi boryka się też wiele innych kobiet. Jeśli komuś przeszkadzają gadki o moich jajnikach to w prawym lub lewym górnym rogu ma taki czerwony krzyżyk… no wiecie :). Panowie, Wy też możecie sobie odpuścić ;).

Ok, do rzeczy. Jako że endokrynolodzy na Karowej mówili mi, że muszę brać pigułki do momentu decyzji o ciąży lub do menopauzy (w przypadku braku chęci posiadania dzieci), postanowiłam jednak zmienić lekarza. Otrzymałam od Was kilka namiarów na endokrynologów (za co bardzo dziękuję) i zapisałam się na wizytę do jednego z nich. Tak się złożyło, że mój nowy lekarz jest siostrą zakonną, więc tak jak się spodziewałam – nie wykazał entuzjazmu do dalszego faszerowania mnie pigułkami. Osiągnęłam więc swój cel – znalazłam sojusznika w swojej decyzji o odstawieniu hormonów. Dlaczego ta decyzja była taka trudna? Cóż… Spodziewam się wielkiego nalotu obcych na moją twarz. Twarz, która zatruła mi życie we wczesnym wieku nastoletnim i która dopiero od 6 lat jest trzymana w ryzach. Teraz z jednej strony staram się przygotować psychicznie na tę masakrę, a z drugiej strony próbuję nie nastawiać się negatywnie. Jakiś miesiąc po odstawieniu pigułek mam w rodzinie wesele i już słyszę te użalające się nade mną komentarze „ojeju, co się stało z twoją twarzą???”. Po tej wizycie na wsi chyba bardziej będę potrzebować psychologa niż endokrynologa…

Ale dlaczego właściwie chcę odstawić pigułki? Powodów jest kilka… Po pierwsze – ostatnio słyszałam o tylu przypadkach nagłych śmierci z powodu zakrzepicy, że zaczęłam odbierać to jako znaki z nieba (pigułki antykoncepcyjne zwiększają ryzyko zakrzepicy). Po drugie – przestałam brać leki na cholesterol i choć żyję zdrowo, na pewno i tak poszybował on w górę, bo podnoszą mi go pigułki. Po trzecie – boję się raka piersi, po prostu. Mogłabym dodać punkt 4, czyli chęć pozbycia się wreszcie popigułkowego cellulitu, ale szczerze mówiąc na ten punkt od jakiegoś czasu mam wywalone, nauczyłam się żyć z tym defektem. Argument za pigułkami? Brak trądziku i zdrowsze jajniki. Dlatego właśnie nie chcę demonizować pigułek, bo po 6 latach ich brania moje jajniki podobno nawet nie wyglądają na policystyczne (robiłam USG). No i przy PCOS ryzyko zachorowania na raka jajnika jest całkiem spore, natomiast pigułki je zmniejszają… Wszystko ma swoje plusy i minusy, ale ja czuję, że to jest ten moment, kiedy muszę spróbować czegoś innego. Teraz właśnie czuję się gotowa aby zmierzyć się z konsekwencjami tych zmian. Ale muszę to podkreślić – to jest indywidualna sprawa, u mnie PCOS nie przybrało ostrej formy, dlatego pozwalam sobie na taki eksperyment.

Te tytułowe zmiany to właściwie nic innego jak wejście na kolejny poziom troski o swoje zdrowie. Odstawienie wszystkich leków powoduje, że teraz wszystko będzie zależało od mojego stylu życia. Od diety, od aktywności, od tego na ile pozwolę stresowi zawładnąć swoim życiem… Na każdej z tych płaszczyzn jest u mnie dobrze, jednak uważam, że może być lepiej. A lepiej to dla mnie znaczy jeszcze więcej roślin w diecie (w zasadzie chcę aby w 95% była to dieta roślinna, a nabiał tylko ze sprawdzonych, nazwijmy to naturalnych źródeł), jeszcze więcej ruchu i jeszcze mniej stresu. Z tym ostatnim będzie oczywiście najtrudniej, bo stresujące bywają rzeczy zupełnie niezależne ode mnie, np. problemy moich bliskich. Ale jest też mnóstwo sytuacji na które mam wpływ. Nadal mam tendencję do zamartwiania się na zapas, ale jest już o wiele lepiej niż kiedyś, nauczyłam się odpuszczać. 

Mam nadzieję, że na tym wszystkim skorzysta też blog, bo będę testować sporo nowych produktów spożywczych i ulepszać moją logistykę zdrowego odżywiania. Będę musiała też bardzo dokładnie obserwować swój organizm, łącznie z codziennym pomiarem temperatury (tak, tak jak przy naturalnym planowaniu rodziny ;)). Ogólnie liczę na to, że wprowadzane zmiany i liczne eksperymenty dostarczą mi wielu inspiracji na bloga. 

Podsumowując – moja nowa pani doktor endokrynolog tchnęła we mnie trochę nadziei, że mogę uzyskać zadowalające efekty samym stylem życia. Ewentualnie jak cera mimo to nie będzie dawała rady to rozważymy włączenie jakiegoś leku, ale raczej lżejszego. Na razie jest czas eksperymentów, a za jakiś czas dam znać jak wygląda moje życie popigułkowe (czy ono w ogóle istnieje?)… Proszę o kciuki, chciałabym odzyskać wiarę w sens zdrowego stylu życia, bo kiedy w ostatnich latach kilka razy odbierałam fatalne wyniki badań, było we mnie sporo zwątpienia. Mimo to oczywiście nie poddawałam się, bo dbanie o zdrowie samo w sobie jest niezwykle przyjemne i weszło mi w krew. Teraz muszę tylko zadbać o nie jeszcze bardziej, ale po tylu latach doświadczeń to już chyba drobiazg, prawda? 🙂

P.s. Znacie kogoś, kto odstawił hormony i nie pogorszyła mu się po tym cera? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać! 

Kategorie: Odżywianie, Sport, Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Lekarka

    Po co pisac obcym ludziom szczególy odnosnie swojego intymnego zycia? Czasem blogerkom sie wydaje, ze są juz tak mega znane i ważne, zachowują się jak celebrytki, ktore znane sa z tego, ze sa znane. Moim zdaniem ten wpis byl niepotrzebny. Potrzebujesz komentarzy obcych ludzi, uczniów, studentów czy kur domowych, kwestionujesz autorytety, to czeho oczekujesz?

  • Pigułki to jest trudny temat. Rzeka.
    Od kilku lat odstawiam stopniowo leki, jak boli mnie głowa, to piję więcej wody albo idę na spacer, przeziębienie staram się wyleżeć, na zatoki ciepłe okłady i tak dalej. Mam takie podejście, że im naturalnie, tym lepiej, stąd też moje zainteresowanie tematem. Postanowiłam popróbować innych metod, które choć trochę ominą żołądek: plastry, krążek, myślałam nawet o spirali (na szczęście szybko mi przeszło), niestety nic się u mnie nie sprawdziło, na implant się nie zdecyduję i tak, po miesiącach walki wróciłam na tabletki. Trochę sobie tłumaczę, że współczesne tabletki nie są już takie złe, jak te 20 lat temu, ale z niecierpliwością wyczekuję alternatyw.

    • Anna Boruch

      Ja mam podobny dylemat z antykoncepcją. Postanowiłam wypróbować wkładkę hormonalną – stężenie hormonów minimalne, działanie miejscowe więc omija resztę organizmu. Zobaczymy, może to będzie rozwiązanie 🙂

    • AfterKorpo

      Niestety Natalia tak nie jest 🙁 branie pigułek nadal kosmicznie podnosi ryzyko raka jajnika I piersi. To jest brutalna prawda którą powie Ci PRAWDZIWY ginekolog. Mnie potwierdziła to sędziwa wiekiem Pani ginekolog powołując się na badania I przykłady swoich pacjentek. Wmawianie nam, że zażywanie pigułek zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jest jak wmawianie kiedyś, że jedzenie margaryny zamiast masła zmniejsza ryzyko chorób serca. Tylko spożywcze mity łatwiej obalić, gorzej z tymi farmaceutycznymi. Ciężko jest jednak o alternatywę, te które nie planują już dzieci mogą przekonać partnera do zabiegu, cała reszta hornów to niestety klęska.

      • Zgadzam się. Leki hormonalne są dzisiaj inne niż 20 lat temu ale to nie znaczy ze nie wpływaja na nas organizm negatywnie. Niestety…

        • Czytelniczka

          Moja Mama jest najlepszym przykładem jakich szkód można narobić sobie właśnie przez pigułki, hormony i wkładki domaciczne. Nie będę wdawać się w szczegóły ale zdiagnozowany rak piersi (stopień złośliwości G3, czyli najwyższy w skali 3-stopniowej) jest totalnie hormonozależny i zarówno onkologi i ginekolog potwierdzili, że to właśnie przez przygody młodości i jedzenie tabletek przez tyle lat + wkładka. Coś za coś – albo męczysz się z krwotocznymi miesiączkami latami, albo blokujesz je tabletkami i spiralami ale w wieku 49 lat przechodzisz pół roku chemioterapii, 5 tygodni radioterapii i dwie operacje. I na zakończenie trzecia usunięcia jajników żeby nie dorobić się raka jajnika przy hormonoterapii raka piersi…. Wybór należy do każdej kobiety ale ja osobiście znając ryzyko nie tknę nigdy żadnych pigułek.

    • Ja nie biorę pigułek ze względu na antykoncepcję… Gdyby chodziło tylko o antykoncepcję to bez bólu bym z nich zrezygnowała, nie jestem zwolenniczką antykoncepcji hormonalnej. Niestety nie wierzę, że współczesne tabletki są lepsze 🙁

    • Nemesis Nave

      Może „komputery antykoncepcyjne”? Mają wskaźnik Pearla na poziomie 0,64, więc tyle co antykoncepcja doustna.

    • Natalia poszukaj w internecie informacji i ladycomp, wydaje sie, ze to bardzo dobra alternatywa i skuteczna…

  • Również moim celem jest zero pigułek. No chyba, że czuję uporczywy ból głowy, albo coś w tym rodzaju i akurat jestem w pracy, więc powinnam być dyspozycyjna. Aktualnie walczę z obrzękiem naczyniowo-ruchowym błony śluzowej nosa i już prawie od roku nie biorę sterydów – w ramach swego postanowienia. Wynajduję nieinwazyjne sposoby na zatkany kinol 😉

    • Spróbuj pić czystek-parzy się go jak herbate i pije. Mozna stosować go nawet codziennie lub dwa, trzy razy dziennie w zalezności od potrzeby. Działa równiez bardzo dobrze w przypadku wszelakich alergi.

      • Od trzech miesiecy piję ten czystek, dodatkowo nawilżam śluzówkę olejem sezamowym. Nie powiem, jest lżej, w zasadzie nie muszę już niczego innego stosować. Jednak podczas ponad 30-stopniowych upałów mój nos zapuchł na amen i pojawiły się nawet stany zapalne zatok :-/ Może za rok, kiedy już czystkowy staż będę miała długi, to się nie powtórzy…

        • Być może faktycznie potrzebujesz dłużego stosowania albo silniejszych i częstszych naparów, np. 3 razy dziennie z 2 łyżeczek w okresie silnych upałów.

  • Heh, ja chyba jestem jakimś dziwnym przypadkiem bo u mnie było odwrotnie… prawie od zawsze miałam lekkie problemy z cerą (lekkie, spokojnie można z tym żyć), za to za każdym razem gdy próbowałam pigułek to była jakaś masakra, w dodatku czułam się okropnie. Tłumaczę sobie to tym, że żaden z lekarzy do których chodziłam nie zadał sobie trudu, żeby przeanalizować moje wyniki badań i dobrze mi te tabletki dobrać :/ Generalnie bardzo mocno popieram ideę „zero leków”. Nieraz miałam taką sytuację, że lekarz dosłownie zgadywał co mi jest (np. latami byłam leczona na alergię – a nie jestem uczulona na NIC), przepisywał bardzo silne leki, a później się okazywało, że zupełnie niepotrzebnie. I te skutki uboczne, zniszczony m.in. żołądek… teraz unikam leków jak ognia, jeśli tylko się da to próbuję się ratować naturalnymi sposobami 😉

  • lifemaniaczka

    A jakby tak wziąć przykład z poprzednich pokoleń? Przecież nasze babcie czy prababcie nie faszerowały się chemią i nie zawsze musiało to oznaczać, że co roku rodziły? Współcześnie też wiele kobiet korzysta z naturalnych/katolickich metod – jedni nazwą je ”staroświeckie, zacofane”, inni ”świadome i umiejące słuchać własnego organizmu” itd. Wybór jest, sami musimy wiedzieć co jest ważniejsze dla nas:))

    • to też prawda 🙂

    • Ja nie brałam pigułek ze względu na antykoncepcję, tylko na pcos. Gdyby chodziło o antykoncepcję, na pewno nie wybrałabym pigułek.

    • To się zgadza:) Najbardziej wykpiwaną metoda jest kalendarzyk, co ma swoje uzasadnienie.

      Dzisiaj w czasach kiedy niemal codziennie przezywamy silny stres, jestesmy narażone na kilkaset bodzcow dziennie wiecej niz nasze babcie a takze pracujemy na zmiany i godzimy prace z domem, wychowywaniem dzieci (a czesto pracujemy na kilka etatow), nasz organizm nie ma takiej rutyny, jak przypadku naszych babc, ktore stosowaly kalendarzyk, jako metode antykoncepcyjna, ktora im sie sparwdzala…

      Mam na mysli, ze zycie kobiety zmienilo sie tak bardzo, ze jest to malo prawdopodobne, zeby taka metoda dzialala prawidlowo, jako metoda antykoncepcyjna…

      • Goszcz

        Dlatego właśnie obecnie nie używa się kalendarzyka, tylko np. metodę objawowo-termiczną, która polega na pomiarze temperatury ciała i obserwacji śluzu. Mimo tego, że cykle mają zmienną długość, to objawy płodności są zawsze te same, więc można poznać własne ciało i nauczyć rozpoznawać okresy płodne i niepłodne 😉

        • Czeka mnie za chwilę cała ta zabawa 😉 nie jako forma antykoncepcji, ale sprawdzenia czy w ogóle mam normalne cykle i dni płodne. To będzie bardzo ciekawe doświadczenie.

        • Goszcz

          Myślę, że to świetna sprawa, żeby poznać lepiej swoje ciało i płodność. Życzę powodzenia i jestem ciekawa wrażeń 🙂

        • Można choć to znacznie bardziej czasochłonne i ogólnie mówiąc „upierdliwe”. Do tego dochodzi kontekst obserwacji, a ludzie najczęsciej nie wiedza wiele o swoim ciele dlatego jest to dla nich trudne.

          W ogóle w obecnych czasach zwracamy sie raczej na zewnątrz niz do wewnątrz co jeszcze ardziej utrudni wykorzystywanie takich metod.

          Dlatego z jednej strony nie dziwi mnie, że zabiegane kobiety siegają po to co jest najbardziej dostępne i wymaga mało wysiłku (ile z nas zapomina połknąc danego dnia pigułkę…a to tylko połkniecie).
          Z drugiej jednak strony, jest o idealny przykład tego, że to co szybkie i proste, nie zawsze, a wrecz zazwyczaj nie jest dobrym rozwiązaniem…

        • Madix

          Łykanie tabletek i zdobywanie recepty na nie również jest czasochłonne i ogólnie mówiąc „upierdliwe”.
          Kwestia priorytetów.

          Na rynku dostępne są tzw. „komputery cyklu”, które można nabyć za kilkaset zł – jednorazowo spory wydatek (btw, stosowana przez wiele lat antykoncepcja hormonalna również jest sporym wydatkiem), ale nie trzeba wtedy zapisywać pomiarów (urządzenie je zapamiętuje) i interpretuje wyniki za człowieka. Takie zabezpieczanie się jest prostsze niż łykanie tabletki, bo nie musisz się martwić o to, czy się wchłonie albo czy jej skuteczności nie obniży herbatka z dziurawca – komputer cyklu zadziała zawsze i prędzej oznaczy dni niepłodne jako podejrzane, aniżeli płodne jako bezpieczne.

          Można też w ogóle nie mierzyć temperatury i stosować jedynie metodę objawową (obserwacje śluzu) – wprawdzie jest ona najwygodniejsza dla kobiet o tzw. suchym typie i z dość regularnym cyklem (nie ma potrzeby codziennego badania się), ale u innych kobiet również będzie skuteczna, tylko będzie wymagała trochę dłuższej nauki i więcej uwagi.

        • Tak, słyszałam o ladycomp (o ile dobrze to napisałam), czytałam tez kilka opinii, rowniez zagranicznych i sa bardzo pozytywny, a wszystkie użytkowniczki nie sa matkami (w sensie urządzenie działa).

          Jasne, ze antykoncepcja kosztuje, szczegolnie jesli sie uzywa np. plastrow evra…Poza tym nie pozostają one obojętne dla organizmu, nawet jesli sa dobrze dobrane i my sie dobrze czujemy, to naszecialo zapłaci za to pewna cenę, ktora prędzej czy pózniej sie zmatializuje do postaci pieniędzy…

          Wyrobienie w sobie nawyku, by codziennie rano używać tego urządzenia nie jest trudne, trezba tylko pamietać, żeby w podróży miec je ze sobą ale to dokładnie tak samo, jak z tabletkami, tez o nich trzeba pamietać…

        • Madix

          🙂
          Ogólnie uważam, że te komputerki są za mało rozpropagowane, dlatego o nich napisałam. Tak jak o tabletkach anty słyszał chyba każdy, tak już stosowanie tych komputerków nie jest tak oczywiste (sama mam trudności z wymienieniem nazw producentów), a jest to jednak dużo bezpieczniejsza dla organizmu kobiety metoda, a przy okazji równie skuteczna co tabletki i może ją stosować każda kobieta. Upierdliwość jest, ale na poziomie porównywalnym z tabletkami, więc do przełknięcia.

          Wkurza mnie, że:
          a) dla wielu osób naturalne metody planowania rodziny to tylko kalendarzyk, które słynie ze swojej nieskuteczności, a metoda termiczna o dużo wyższej skuteczności jest z nią utożsamiana
          b) w szkołach mówi się o tabletkach i o kalendarzyku, ale nie mówi się o metodach Billingsów (no ok, może wzmiankuje, stawiając je na równi z kalendarzykiem, co nie jest prawdą), natomiast o komputerkach to już w ogóle cicho-sza
          c) mówi się o tym, że tabletki antykoncepcyjne są bardzo bezpieczne i mogą je brać nawet bardzo młode dziewczyny, a to nie jest prawda (a przynajmniej nie do końca) – warunkiem bezpieczeństwa są badania, zresztą nawet dobrze dobrane tak jak napisałaś, wpływają na organizm.

          Moja kuzynka wyłysiała jak po chemioterapii wg lekarza właśnie od tabletek antykoncepcyjnych… i faktycznie, w skutkach ubocznych stoi jak wół, że coś takiego zdarzyć się może, niby rzadko, ale u niej akurat się zadziało. Wygląda to fatalnie, a i tak lepsze to, niż gdyby miała dostać zawału itp. :/
          Od tej pory staram się jak najczęściej pisać o tym, że można się też skutecznie zabezpieczać bez pigułek, bo niestety widzę trend do bagatelizowania szkodliwości tabletek połączony z wyśmiewaniem wszystkich metod NPRu, nawet tych o wysokiej skuteczności i w miarę mało upierdliwych w stosowaniu 🙁

        • Zgadzam sie z Toba, swiadomosc na temat antykoncepcji w ogóle jest niewielka (wiekszosc mężczyzn nie wie jak prawidłowo założyć prezerwatywę, żeby była skuteczna i spełniała swoją role). Dlatego wspaniałe, ze zabierasz głos w takich dyskusjach i dzielisz sie informacjami.

          Komputery w PL w ogóle nie sa znane, a juz na pewno nie sa promowane w mediach, zreszta podobnie jest w USA, co zablokowały koncerny farmaceutyczne…z wiadomych orzeczeń stosowanie tego nie jest im na rękę (zabiera klientow nie tylko na pigułki antykoncepcyjne ale i n pozostałe leki jakie kupują kobiety na skutek efektów ubocznych, ktorych doświadczają po kuracji hormonalnej).

          Moja kolezańka tez wyłysiały po tabletkach, brała Harmonet, ktory przepisuje sie kobietom z nadmiernym owłosieniem, na ktore ona nie cierpiała ale uparła sie, ze chce te teblatki, bo jej koleżanka tez je stosuje i ńie tyje. Lekarz nie dyskutował i regularnie przepisywał to, co sobie pacjentka życzyła…oczywiście informacje otrzymała jak juz była w zaawansowanym stadium lysieńia i od innego ginekologa…

          Dlatego nie należy polegać tylko na lekarzami ale szukać, pytać, czytać, dokształcać sie. Jak same o sie ie nie zadbamy, nikt za nas tego nie zrobi…a pretensje możemy miec pózniej tylko do siebie…

  • U mnie temat z tabletkami antydzieci wygląda tak, że żadne mi nie odpowiadają, a wręcz przeciwnie – doprowadzają do wielu skutków ubocznych. Nawet miesiąca nie byłam w stanie wytrzymać, kiedy dostałam tabletki na wyregulowanie miesiączki. Po prostu nie i koniec! I tak myślałam, że wszystko stracone, kiedy dowiedziałam się, że są tabletki alternatywne, bez hormonów, właśnie na tę przypadłość – jednak zabij mnie, nie pamiętam nazwy. Tak więc nie wszystko hormon, co pomaga. Mimo to muszę brać inne hormony – na tarczycę – ale te na szczęście nie powodują zakrzepicy, raka i rozrostu wątroby.

    • Weronika, na problemy z tarczyca bardzo dobrze dziala stanie w pozycji swiecy, optymlanie 10-15 minut dziennie. Ta pozycja bardzo silnie działa na tarczyce i przywrocenie jej prawidlowego funkcjonowania.

      • Aż muszę to przetestować, bo bardzo mnie zaciekawiłaś tym. Na coś jeszcze pomaga?

        • Stanie w świecy? Na rozciągnięcie mieści szyi i karku, czego praktycznie samodzielnie wigilie nie robimy a to tam kumuluje sie najwiecej stresu, na równowagę i nauczenie powolnego, głębokiego oddechu (a z tym tez mamy problem, bo zazwyczaj oddychamy szybko i płytko, nie zdając sobie sprawy z tego jak wazny jest prawidłowy oddech).

  • Ola

    Agnieszko, bardzo podoba mi się Twoje podejście do kwestii zdrowia i zdrowego stylu życia. Ty, Twój Blog oraz Zdrowomania jesteście dla mnie ogromną inspiracją. Sama wiem, co to choroba przewlekła, choruję m.in. na niedoczynność tarczycy i Hashimoto, co okrutnie daje mi popalić. Cieszę się na zapowiadane treści i z niecierpliwością ich oczekuję☺ Życzę Ci dużo zdrówka i dziękuję, że z Nami jesteś.

    Pozdrawiam,
    Ola, 39

  • W.

    Znam kogoś, komu nie pogorszyła się cera po odstawieniu, nie przytyła ani generalnie nie odczuła zbyt wielu negatywnych skutków odstawienia, za to wręcz odwrotnie – poczuła się dużo lepiej. Sama niejako odchorowałam odstawianie przez kilka miesięcy, ale udało się wszystko ustabilizować. Tez mi się marzy odstawienie wszelkich tabletek, niestety alergia na to nie pozwala…

  • Joanna

    Z dwojga złego rak jajnika jest zdecydowanie paskudniejszy od raka piersi.
    Niemniej – ważne, żeby słuchać swojego organizmu i nie dać się zmanipulować niezbyt dobrym lekarzom. Także powodzenia w eksperymencie. 😉

  • Temat na czasie jak dla mnie. Właśnie kończę ostatnie opakowanie tabletek i rzucam je. Zaczęłam brać bardzi wcześnie ze względu na bardzo nieregularne miesiączki i POTWORNIE (przysięgam) bolesne. Jako sportowiec często mocno nadwyrężam swój organizm i bywały sytuacje gdzie nie miałam okresu przez 3 miesiące po czym w dniu startu go dostawałam. Możesz sobie to wyobrazić. Teraz postanowiłam sprawić co tam słychać (poprzednia próba okazała się klęską). Jeszcze podczas brania pigułek robiłam usg i wyszły mi dość mocno pęcherzykowe jajniki. Tego też się obawiam ciut. Ale mam już dość ich brani i postanowiłam jednak spróbować. Trzymam kciuki za Ciebie! A ty możesz potrzymać za mnie 🙂

    • Będę trzymać! Łączę się w bólu i daj potem znać jak u Ciebie wygląda życie popigułkowe 🙂

      • U mnie słabo. 2 tygodnie po odstawieniu w tramwaju złapał mnie taki ból podbrzusza, że miałam ochotę wydrzeć się na cały tramwaj. A znoszę ból całkiem nieźle… Przez około 30 minut w przerwach 5 minutowych przychodziła fala rozrywającego bólu. No-spa uratowała sprawę.To było kilka dni temu. Obawiam się kolejnych takich „ataków”… Do lekarza uda mi się iść dopiero w październiku.

        • Kurczę 🙁 a z czego ten ból może wynikać? Może jajniki „wracają do pracy”?
          U mnie cisza, nic się nie dzieje, codziennie mierzę temperaturę i nie miewam wyższej niż 36,8… Czyli o owulacji póki co nie ma mowy, a to 20 dzień cyklu.

        • Dobrze, ze uczyłaś nospy a nie czegos przeciwbólowego. W obstawianiu pigułek pomaga rowniez aktywność, ktora działa rozciągające, np. Joga bo w naturalny sposob masujesz wszystkie wnętrzności i mięśnie.

    • Alexandra, w przypadku kobiecych przypadlosci, warto stosowac wizaulizacje (wiecej o wizaulizacji mozesz przeczytac np. tutaj: http://psychetee.pl/post/86408096327/wizualizacja-w-sporcie-hit-czy-kit; isalam tam owizualizacji w sporcie ale mechanizm, trzon dzialania pozostaje ten sam niezaleznie od sytuacji w ktorej go stosujesz).
      Wizualizacja to bardzo skuteczna metoda…

  • Anna Boruch

    Trzymam kciuki. A z cerą może być różnie, odstawiłam pigułki w lutym zeszłego roku i tak jak wcześniej była podczas przerw w ich braniu masakra, tak tym razem obyło się bez dramatu. Jedyne co musiałam zrobić, to zmienić kosmetyki na lżejsze. Może to kwestia wieku?? Przy czym zaznaczam, że jesteśmy prawie rówieśnicami 🙂

  • ja bralam pigulki od okolo pol roku, miesiac temu zaczely mnie bolec lydki, tlumaczylam to sobie praca w biurze itd, dwa tygodnie temu zaczely sie dziwne dusznosci, bol w klatce i kaszel z niewyjasnionych powodow. wyladowalam najpeirw u lekarki ktora zalecila masc z kasztanowca na nogi i syrop islandzki na kaszel…. ja oczywiscie spanikowalam bo mialam przeczucie ze to przez tabletki. naczytalam sie o zakrzepicy, poszlam do ginekolog ktora jeszcze bardziej mnie przestraszyla – kazala natychmiast odstawic tabletki i nastepnego dnia zrobic badania krwi; Nie wiem czy to z nerwow ale jeszcze tego samego dnia wyladowalam na izbie przyjec, cala sie trzeslam, nie moglam oddychac… zrobili mi wszystkie badania na krew zeby wykluczyc zakrzepice, zator plucny, oprocz tego rentgen, ekg. na szczescie wszystkie badania wykluczyly zakrzepice ale o ponownym przyjmowaniu tabletek juz chyba nigdy w zyciu nie bede myslala,strachu najadlam sie na cale zycie. Tez jestem zwolenniczka zdrowego stylu zycia, zdrowo sie odzywiam i tabletki bralam glownie ze wzgledu na cere. Ale to branie tabletek caly czas odbieralam jak taki zamach na moj zdrowy styl zycia…. zle sie z tym czulam ale bralam. Trzymam za Ciebie kciuki zeby udalo sie wszystko po Twojej mysli !

    • Nie wiem czy to podświadomie po przeczytaniu Twojego komentarza, ale kilka godzin temu zaczęła mnie boleć łydka :O potem na lotnisku zaczęła mi drętwieć ta noga i jako ze czytałam kiedyś, że lot samolotem przy zakrzepicy może okazać się zabójczy, to autentycznie bałam się wsiąść do samolotu. W trakcie lotu non stop gimnastykowałam tę nogę… Jak mi do jutra nie przejdzie to dziwne samopoczucie to idę do lekarza…

      • Karolina

        Ja po dwóch latach brania pigułek dostałam objawów zakrzepicy, dosyć mocnych i momentalnie odstawiłam tabletki. Miałam robione USG dopplera i nic nie wykazało, moje żyły były w super stanie. Zmieniłam tabletki i sytuacja się powtórzyła, ale po 2 miesiącach. Odstawiłam, miałam problemy z miesiączką, więc ginekolog przepisał mi duphaston, po którym była masakra! Myślałam, że w nocy będę dzwonić po pogotowie! Przestałam go brać, zażywałam diosminę. Moje żyły zrobiły się bardzo widoczne i ponownie poszłam na badanie, na szczęście też nic się nie stało. Lekarze mówią, że żyły są widoczne od uprawiania sportów, a mój organizm reaguje bólem i kurczami nóg na hormony, a ten duphaston (który jest lekiem bezpiecznym dla kobiet w ciąży) musiał się zbiec z jakimiś innymi czynnikami. Dlatego uwaga na takie objawy, mnie w samolocie bolały bardzo nogi (ale raczej pod kolanami, pulsacyjnie, jedna i druga na zmianę itd.). Agnieszko, mi wszyscy mówili, że jak nie puchną to nie ma tragedii, ale do lekarza warto się udać, żeby rozwiał Twoje wątpliwości.

        • Też dzisiaj robiłam USG, bo poszłam z tą łydką na SOR – na szczęście też fałszywy alarm, ogromna ulga…

        • zawsze lepiej zrobic sobie te badania dla swietego spokoju. Ja tez chcialam od razu przy pierwszych objawach zrobic sobie usg dopplera ale lekarka w prywatnej przychodni klocila sie ze mna ze nie ma sensu bo ‚nie ma opuchniecia i nie widac zylakow” i ze masc z kasztanowca wystarczy ….

  • Maria Mrózek

    Cześć! ja też mam zdiagnozowane PCOS i też podobnie jak Ty brałam pigułki. Brałam je już od 16 roku życia a odstawiłam 2 late temu, przed ślubem. Od tamtego momentu staramy się intensywnie o dzidzie, ale łatwo nie jest. Przez PCOS mam rozjechane cykle, czasami brak owulacji, co jakiś czas pojawia się torbiel(obecnie 5 cm na lewym jajniku- zakwalifikowany do zabiegu) i generalnie duuuuże problemy z zajściem w ciąże. O cerze chyba nie wspomnie, bo plecy mam usiane pryszczolami i na twarzy też się co jakiś czas pojawiają. Ogólnie cera z suchej zrobiła się przetłuszczająca, włosy muszę myć codziennie. Lekko nie jest, ale przynajmniej ta świadomość, że jest się „czystym od hormonów”.

    • Na twarz i plecy mozesz robic maseczke z kozieradki, bardzo łagodzi takie stany, szczegolnie jesli sa ostre (czuc ulge).

      A co do torbieli, poczytaj o wizualizacji, to bardzo pomocna metoda, kiedy stosuje sie ja regularnie i intensywnie.

  • Fajnie, że poruszasz taki temat, bo wiele osób boi się o tym mówić.
    Tabletki biorę od kilku lat, od tego czasu moja cera również się zmieniła (mam za sobą 6 lat bezskutecznej walki z trądzikiem). Nie wyobrażam sobie jednak odstawienia tabletek, ponieważ po 1 boję się potwornie niechcianej ciąży – mam 25 lat i kompletnie nie jestem gotowa na dziecko, a po drugie boję się, że moja cera znowu się pogorszy. Właściwie nie wiem co gorsze. I jedno i drugie mnie przeraża.

    Jestem ciekawa jak u Ciebie będzie po odstawieniu tabletek – czy trądzik wróci.

    • Ja ciąży już się nie boję, ale ta myśl o pogorszeniu cery bardzo długo mnie blokowała… Więc znam ten ból 🙁 oczywiście dam znać jak będzie u mnie po odstawieniu hormonów,

      • Agnieszko nie miej watpliwosci co do tego wpisu. Zgadzam sie z D&P blog, ze to temat ktory porusza niewiele osob…ajest on dla nas, kobiet szalenie istotny…

  • Ja schodziłam z leków 2 x. Raz za namową lekarki – kiedy nie byłam jeszcze na to gotowa i wtedy nie udało mi się to (ona też kazałami mi odstawić nagle lek i dała jakby placebo, co było szokiem dla mojego organizmu). Za drugiem razem sama chciałam odstawić lek – schodziłam z niego stopniowo i udało się. To trudne, ale możliwe – powodzenia i wytrwałości życzę! Pozdrawiam 🙂

  • Ja cię pocieszę swoim przykładem:),
    Były liczne problemy hormonalne, problemy z cerą (grudki, trądzik hormonalny, przebarwienia…) i tak dostałam pigułki na wyregulowanie. Zareagowałam bardzo dobrze, choć nie z dnia na dzień, ale na prawdę chwaliłam sobie swój stan wyregulowania, stan włosów, cery (ach!), to poczucie kontroli nad swoim ciałem… i w końcu za namową mamy (obciążenie genetyczne guzami piersi, problemy z wątrobą) odstawiłam…
    Nie powiem, bardzo się bałam tego odstawienia… Rzeczywiście cera i włosy pogorszyły się, bo nie były już „nawożone”, ale nie był to ABSOLUTNIE stan sprzed brania tabletek Tak jakby przyjmowanie hormonów pomogło mi przetrwać najgorszy okres i wprawiło organizm w jakiś lepszy rytm. I choć po pewnym czasie trądzik znów się pojawił, był inny, zdecydowanie spokojniejszy, łagodniejszy – tak więc nie było szoku jakiego się spodziewałam.
    I wtedy właśnie zaczęłam interesować się zdrowym odżywianiem, to był mój motywator – po ponad roku żywieniowych prób i błędów (których ty już nie popełnisz, bo masz już teraz TĄ wiedzę, której ja nie miałam w tamtym momencie) poznałam siebie, wiem co mi szkodzi, organizm się oczyścił.

    Dodatkowo przeszłam na proste naturalne kosmetyki. W momencie małego kryzysu stosowałam codziennie tonik z kwasami z BU (teraz robię to sporadycznie). Tak więc podsumowując – czystsza dieta, maksymalne ograniczenie przetworzonego jedzenia + naturalne kosmetyki z zawartością kwasów i naprawdę jest dziś świetnie:) I zaznaczam raz jeszcze – po odstawieniu tabletek cera nie wróciła do takiego strasznego staniu, w jakim była wcześnie! Teraz czuję się wolna bez tabletek:) POWODZENIA Agnieszko!:)

    • Dziękuję, bardzo pocieszający komentarz 🙂

  • AfterKorpo

    Aga, ja kiedyś brałam, odstawiłam I obyło się bez większej katastrofy w kg i na twarzy. Fajnie, że podjęłaś tą decyzję. Nie mnie się wypowiadać na temat tego jak pomogły Ci tabletki, ednak wspominając o ewentualnych skutkach ubocznych kóre możesz zobaczyć po latach to dobra decyzja. Co do cholesterolu to potrącę troche konspirą, ale ponoć dawki cholesterolu są na przełomie lat podwyższane, wiadomo w jakim celu.

    • Ta nowa endokrynolog mi powiedziała, że niektórzy mogą całe życie przeżyć z bardzo wysokim cholesterolem i nie odbija się to na ich zdrowiu. Jeśli jest się aktywnym i odżywia się dobrze to podobno nie ma co się przejmować złymi wynikami. Ciekawe 🙂

    • Anna Boruch

      AfterKorpo może to i brzmi trochę teorią spiskową, ale regularne zmiany tego co uznaje się za „normalny” poziom cholesterolu i cukru są faktem – potwierdzi to każdy lekarz rodzinny 🙂

  • Do mnie jakoś leczenie zmian trądzikowych i innych wyprysków pigułkami, w ogóle nie przemawia. To tak naprawdę tylko maskowanie problemu, zamiast znalezienia przyczyny poradzenia sobie z nim.

    • To bardziej złożony problem, a cera jest tylko jedną z części składowych większej choroby. Endokrynolodzy twierdzą, że pigułki przede wszystkim leczą jajniki (co u mnie się sprawdziło), a lepsza cera jest „przy okazji”.

    • Wiele wypryskow czy problemow skornych na twarzy to sygnal, ze z naszymi wnetrzosciami dzieje sie cos zlego (jelita, watroba itp.).

  • Powodzenia 🙂 Ja się zawsze bardzo bałam tabletek hormonalnych, kiedyś dawno temu brałam je przez miesiąc (!), a efekt był taki, że z moich szczupłych ramion zrobiły się bary sztangisty, które zmniejszyły się dopiero dziesięć lat później, po zajściu w ciążę. Od czasu brania tabletek mam też problemy z wagą. Zakładam, że po prostu ginekolog źle je dobrał, ale uraz pozostał. No i jak słucham koleżanek to po kilku latach brania łagodne guzki w piersi i na tarczycy nie są wcale takie rzadkie.

  • Tak, tym kimś jestem ja. Nie wyobrażam sobie powrotu do hormonów ani sterydów (swoją drogą, mogliby wykombinować też jakieś pigułki dla facetów….). Pierwszym plusem który szybko zauważyłam było…odzyskanie kontroli nad własnymi emocjami. Drugim – zanik miesiączki i totalny sajgon (to przez sterydy). Hormony uregulowałam ostatecznie jedząc łyżeczkę nasion pokrzywy dziennie przez chyba miesiąc. Twarz – od razu przystąpiłam do przecidziałania – olejek pichtowy raz w tygodniu i olejek z drzewa herbacianego punktowo. Plus inhalacje z tym olejkiem. Polecam też tonik z mleka! Idealnie matowi twarz, tylko śmierdzi. Rano przecierałam twarz wacikiem nasączonym w mleku. Pierwszy miesiąc mimo to był z wypryskami – no ale liczyłam się z tym, że ona jakoś muszą ujść… piłam pokrzywę, aby to przyspieszyć. Teraz mam czystą cerę, co mnie bardzo cieszy. I jestem dużo bardziej stabilna emocjonalnie.

    Polecam od razu kupić przede wszystkim oba olejki! Trzymam kciuki!

    • Stosowałam tonik z mleka 🙂 teraz już nie kupuję mleka krowiego, więc nie stosuję. Faktycznie śmierdzi ;). Za olejkami się rozejrzę, dzięki!

  • Wprawdzie lekarz nie mógł mi zdiagnozować PCOS, bo zabrakło mi jednego głównego objawu, a cała lista innych okazała się za mało istotna, jednak mogę podzielić się tym jak mi się żyje po odstawieniu pigułek 🙂 Lepiej! Odstawiłam je dlatego, że nie wyleczyły mnie z objawów, a czułam się po nich czasami jeszcze gorzej. Z cerą u mnie jest tak, że od czasu do czasu mam wielki spory wyprysków. Walczę z tym odpowiednia dietą i jest nieźle – otoczenie nie dostrzega mojego problemu 😉 Generalnie to z czym nie radziły sobie leki, poradziła sobie dieta i dużo sportu. Początki były trudne, zmiany pojawiały się powoli. Ale zawzięłam się i doprowadziłam się do stanu sprzed 😉 Zniknęły nadprogramowe kilogramy, wróciło dobre samopoczucie, objawy się zmniejszyły. Nawet wyniki mi się trochę poprawiły 🙂 I jakoś z tym żyję 🙂

    • Kolejny dający nadzieję komentarz 🙂 dziękuję!

  • Niestety problemy hormonalne ma obecnie sporo kobiet… Nie wiem czy to kwestia ‚czasów’ czy co… Ja swoją przygodę też przeżyłam. Z powodu braku progesteronu i estrogenu, który powodował brak miesiączki musiałam brać hormony i na szczęście wszystko wróciło do normy. U mnie ta krótkotrwała kuracja nie wywołała ŻADNYCH zmian skórnych, ale przed rozpoczęciem odkładała mi się woda i byłam jakaś pełniejsza, a z czasem się to ustabilizowało 🙂

    • Podejrzewam, że „znak czasów”, bo mamy bardzo dużo przetworzonej żywności. Jemy chemię, która rozwala nam hormony, a to psuje resztę…

  • W poście jest dokładnie wyjaśnione po co ten wpis, a widniejące pod nim komentarze najlepiej pokazują, że nie był on zbędny. Pozwól, że sama ocenię co na moim blogu jest potrzebne a co nie i co leży w moich granicach prywatności i intymności, a co nie. Czasami niektórym czytelnikom wydaje się, że mają prawo oceniać czyjąś moralność, etyczność itp. Parafrazując – moim zdaniem Twój komentarz był niepotrzebny, a już porównanie do celebrytek… Nawet nie wiem jak to skomentować.

    • Anna Boruch

      Zrobiło mi się przykro kiedy przeczytałam komentarz Lekarki. Przeczytałam Twoją odpowiedź i miałam napisać do Ciebie wiadomość, ale… powiem to tutaj, publicznie: Ładna riposta 😀 Zgrabna i z klasą. I pamiętaj, że nadal zdecydowanie więcej ludzi trzyma za Ciebie kciuki, niż malkontentów Cię krytykuje 😉

      • Wiem, dlatego dla tej większości ludzi będę dalej robić swoje 🙂 dziękuję!

  • coquille

    Duże zmiany się szykują. Powodzenia! I nie tylko blog skorzysta, mam nadzieję że ja też 🙂

  • A jak długo brałaś te pigułki? Bo na początku zazwyczaj jest masakra, a potem dopiero przychodzi ładna cera. No ale to tak na marginesie ;). Też jestem za tym, że jak się da to zawsze lepiej jak najdłużej unikać chemii.

    • Wiem wiem, organizm potrzebuje trochę czasu żeby się przestawić 😉 brałam zwykle po kilka miesięcy, tyle chyba wystarczy żeby ocenić czy mi służą czy nie. Cóż, nie służyły 😉

  • To ja dziękuję, że Wy ze mną jesteście 🙂 również życzę dużo zdrówka.

  • jola

    jakie badania krwi powinnam zrobić, bo podejrzewam u siebie PCOS. jakie Ty robiłaś ? chodzi mi na początek o takie głowne.

  • Saphira

    Blog to miejsce, gdzie pisze się o tym, o czym się chce – ja osobiście traktuje mój jako pamiętnik, gdzie zapisuje sobie i obiecuje wiele rzeczy, a gdy ktoś to widzi – mam dodatkową motywacje 🙂 Temat jak niżej napisano rzeka, nie biorę tabletek (za młoda jestem i brak problemów zdrowotnych), ale trzymam kciuki 🙂 Co nas nie zabije, to wzmocni!

  • Wiem, jaki to dylemat i podobne rzeczy usłyszałam kiedyś od swojej pierwszej ginekolog: dziecko, przy twoich policystycznych jajnikach, zapomnij o ładnej cerze, a i o ciążę nie będzie łatwo.

    Co mogę powiedzieć? Rozumiem Cię doskonale. Dla kogoś dbającego o swoje zdrowie, ryzyka związane z pigułkami mogą naprawdę wystraszyć. Sama codziennie łykając pigułki mam ochotę rzucić je w diabły, chociaż dzięki nim w ogóle wychodzę do ludzi, choć mojej cerze i tak dużo brakuje do ideału. Kilkukrotnie już słyszałam, że jest niepoważna = truję się pigułkami, bo chcę mieć gładką buzię. Już nauczyłam się, żeby się nie tłumaczyć. Ktoś, kto nie miał zaawansowanego trądziku, nigdy nie uwierzy w to, co się wtedy przeżywa. I podobnie, jak Ty w komentarzach, i ja muszę co jakiś czas mówić ludziom, że tabletki hormonalne nie służą tylko do antykoncepcji.

    Trzymam za Ciebie mocno kciuki! Odstawienie pewnie nie będzie łatwe, ale wierzę, że mądra endokrynolog przeprowadzi Cię przez ten proces :).

  • finesja

    Odstawiałam tabletki dwa razy – jako 19latka (po 1,5 roku brania) i teraz, przed kilkoma miesiącami, czyli jak 26 latka :). Zaczęłam je brać ze względu na bardzo bolesne miesiączki i nieciekawą cerę. Jedno i drugie oczywiście po pigułkach się ustabilizowało. Przy pierwszym odstawieniu (odstawiłam na rok) CERA NA TWARZY SIĘ NIE POGORSZYŁA! Za to pojawiły się wypryski na szyi, pod linią żuchwy (ale nie na twarzy, tylko w takich zdecydowanie mniej widocznych i łatwiejszych do ukrycia miejscach) i na plecach. Zniknęły jak wróciłam do tabletek. Bolesne miesiączki nie wróciły przez ten rok przerwy.
    Przy drugim odstawieniu było podobnie, choć nie dane mi było obserwować organizmu w stanie czystym zbyt długo, bo już w drugim cyklu zaszłam w ciąże (taki był zresztą cel odstawienia :-)). Ale po 6 latach brania widziałam, że cera i tak już nie jest idealna, nawet na tabletkach. Wypryski na linii żuchwy i na szyi pojawiały się mimo tabletek, tak samo jak upierdliwe dwa pryszcze, po jednym na każdym policzku, które jak tylko się goiły to na ich miejsce rosły dokładnie takie same. Czułam, że te tabletki to już nie to, nawet zmieniłam na inne, ale to nic nie dało, miałam wrażenie, że organizm jest przeciążony. Po odstawieniu w pierwszym miesiącu bez zmian, potem (jeszcze przed ciążą) zaczęły się mnożyć wypryski na linii żuchwy i szyi, doszły też nowe na dekolcie i plecach. Twarz czysta, zniknęły nawet te upierdliwe dwa pryszcze. Do dzisiaj bez zmian. Można przeżyć taki wysyp w dziwnych miejscach, przynajmniej twarz wygląda OK :). Do tego rozmiar stanika poszedł jeden w dół no i cellulitu zdecydowanie mniej. Wprawdzie wszystko wróciło w ciąży, ale coś za coś :-). Może wypryski też kojarzyłabym z ciążą gdyby nie fakt, że dokładnie tak samo było przy pierwszym odstawieniu, a akurat żuchwa i szyja to takie nietypowe dla mnie miejsce na pryszcze więc dobrze to zapamiętałam. Powodzenia! 🙂

  • Ja robiłam bardzo szczegółowe badania hormonalne podczas dwóch pobytów w szpitalu. Badali mi wszystko – tarczycę, hormony męskie, prolaktynę, cukier, usg jajników itp.

    • jola

      chodzi mi o badanie krwi. co miałaś robione oprócz testosteronu ? 🙂

  • Brałam pigułki przez 5 lat, 3 lata temu odstawiłam ze względów neurologicznych. Zaczęło się prawdziwe tornado w organizmie: rozregulowanie cyklu, powrót bolesnych (naprawdę bolesnych) miesiączek, pojawił się trądzik, senność – do tego stopnia, że spałam długo rano, a i tak musiałam zrobić jeszcze drzemkę w ciągu dnia… Można tak wymieniać 🙁 Na szczęście poszłam po rozum do głowy i zaczęłam dbać o siebie: o to co jem i o aktywność fiz. Wykluczyłam mleko i białe pieczywo (chociaż nadal zaliczam wpadki, np. kiedy jestem w Italii), jem dużo więcej warzyw. Wszystko w miarę się ustabilizowało, ale nie mogę powiedzieć, że jest idealnie. Ostatnio czuję się znów gorzej i to mnie skłania do ponownych badań hormonalnych (u mnie wariuje prolaktyna). Jestem bardzo ciekawa jak u Ciebie będzie przebiegał ten okres przejściowy i stabilizacja po pigułkach. Będę śledzić na bieżąco i trzymam kciuki żeby było spokojnie 🙂

  • Również myślę o odstawieniu, jednak powstrzymuje mnie wizja powrotu problemów ze skórą (u mnie twarz, dekolt, ramiona, plecy…), a także nieregularnych i bolesnych (wręcz wyłączających z funkcjonowania) miesiączek. Biorę je prawie od roku, po zużyciu ostatniego opakowania, planuję zrobić sobie wszelkie badania. Jeśli czytają to jakieś dziewczyny z Krakowa i mogłyby polecić sprawdzonego ginekologa-położnika, z łatwym dostępem (prywatnie, bezpośredni kontakt) to bardzo proszę o polecenie.

  • Skad ja to znam i temat dla mnie bardzo na czasie! Pigulki bralam przez lata, ale typowo ze wzgledu na cere. Po odstawieniu jakies 4-5 lat temu cera wrocila do oplakanego stanu. Chwilowo pomagala akupunktura. Moja dieta zawsze wydawala mi sie dobra tzn zero smazonego, dugo gotowanego na parze, zero slodyczy, produktow mlecznych (nie toleruje laktozy) itp. Od kiedy sprobowalam akupunktury zrozumialam, ze problem jest nie w cerze a w trawieniu i przez ostatnich kilka lat w zasadzie pogodzilam sie z faktem, ze z moim trawieniem jest cos nie tak.

    Ostatnio jednak zaczelam sie nieco bardziej interesowac zdrowym stylem zycia i stopniowo zaczelam wprowadzac zmiany:

    – zakup wyciskarki do sokow i picie sokow warzywnych, to spowodowalo, ze zdecydowalam sie odstawic kawe

    – wyeliminowanie miesa z diety co wydawalo mi sie niemozliwe i myslalam ze nie uda mi sie kontunuowac diety bezmiesnej

    – zaczelam zaglebiac w temat jedzenia miesa, efektow jedzenia miesa dla organizmu, etyki, zaczelam ogladac wyklady, filmy dokumentalne (acha, w miedzyczasie czytalam ksiazki dr Normana Walkera dotyczace sokow ale tez ogolnie zdrowia a takze ksiazke pt ‚Healing with whole foods’ Paula Pitchworda ktora serdecznie polecam i jest dostepna w polskiej wersji jezykowej). To utwierdzilo mnie w przekonaniu ze podjelam sluszna decyzje o rezygnacji z miesa i postanowilam ze bede sie trzymac diety weganskiej co nie bylo trudne bo i tak nie jadalam produktow mlecznych od wielu lat wiec jedynie dodatkowo odstawilam jajka a ponadto w obawie przed niedoborami zaczelam bardziej zwracac uwage na poszczegolne skladowe pozywienia upewniajac sie ze jem odpowiednia ilosc bialka, odpowiednie witaminy i ze sa one przyswajane itp

    – obecnie jestem na etapie eksperymentu, ktory polega na wyeliminowaniu glutenu. I tu znowu – nie byl to drastyczny krok bo i tak pieczywo jadalam jedynie okazjonalnie, makarony ktorych nie jadam czesto zamienilam na bardziej ‚specjalistyczne’ np gryczane spaghetti albo noodles z brazowego ryzu i quinoa. Najwieksza zmiana dotyczyla sniadan gdyz codziennie jadam owsianke i juz na 3 dzien od jej odstawienia calkowicie zniknal inny (dosc wstydliwy 😉 ) problem trawienny.

    Wnioski bo wszystkich lekturach i filmach, ktore obejrzalam sa nastepujace:
    – to o czym wiedzialam wczesniej czyli fakt ze przyczyna moich problemow skornych lezy w trawieniu, teraz wiem dokladnie ze chodzi tu o tzw. leaky gut (nie znam medycznego odpowiednika w j.polskim) i moze go powodowac wiele czynnikow:
    – food combining czyli nieodpowiednie laczenie pokarmow – chyba wiekszac obecnie tak popularnych ksiazek o ‚zdrowym’ gotowaniu, blogow ze ‚zdrowymi’ przepisami kompletnie nie uwzglednia koniecznosci stosowania podstawowych zasad nielaczenia. OK – moze to nie byc problem dla osob, ktore nie zmagaja sie z problemami trawiennymi , ale uwazam ze jednak jest to istotne.

    – alergie i nietolerancje pokarnowe

    – gluten!!

    – candida (pigulki hormonalne niestety sprzyjaja nadmiernemu rozwojowi candidy https://www.youtube.com/watch?v=C1Tjb9EG6z4)

    Leaky gut ma wplyw nie tylko na cere ale moze takze powodowac stany zapalne w innych obszarach ciala, np moze miec wplyw na nasze stawy a takze na mozg.

    Nie chce sie juz bardziej rozpisywac, bo to temat rzeka. Jutro jad na krotki urlop, ale po powrocie wprowadzam jeszcze jedna zmiane – zmieniam warzywa na organiczne. Znalazlam rynek farmerski w moim miescie a takze lokalna organiczna farme i tam zamierzam sie zaopatrywac. Dotatkowo zamierzam uzupelnic flore bakteryjna i w lodowce juz czeka na mnie probiotyk.

    Polecam nastepujace filmy:

    https://www.youtube.com/watch?v=hyVSNCqfkRQ w tym filmie pomimo ze mowa o diecie gaps pojawia sie bardzo wiele interesujacych informacji, warto siegnac tez po inne filmy tego goscia

    Uwielbiam przekac DBCnaturalhealth i marze o takim systemie opieki zdrowotnej jako powszechnie obowiazujacym: https://www.youtube.com/user/DBCnaturalhealth
    Poki co polecam te filmy https://www.youtube.com/watch?v=VRKXhLTCy_E

    https://www.youtube.com/watch?v=IU6jVEwpjnE

    https://www.youtube.com/watch?v=hz6bRdX77Go

    https://www.youtube.com/watch?v=u9d1nIEaIgA

    Polecam rowniez film o hodowli lososia norweskiego uwazanego za jedna ze zdrowszych ryb: https://www.youtube.com/watch?v=XomF1er9mLc

  • p.s. przepraszam za duzo linkow, ale byc moze okaza sie one w jakis sposob pomocne 🙂

    • Cos moj komentarz sie nie pojawil. Byc moze dlatego, ze wkleilam za duzo linkow? A szkoda, bo chcialam dobrze 🙂 Temat mi bardzo bliski i z przyjemnoscia bede sledzic Twoj blog 🙂

      • Aniu komentarz się pojawił, tylko spędziłam dziś cały dzień na SOR a komentarze z linkami czekają na zatwierdzenie, stąd opóźnienie. Dziękuję za tak wyczerpujący komentarz, ze wszystkim się zapoznam!

  • Agnieszko wraz ze wzrostem świadomości rośnie odesetek osób, ktore starają sie powrócić do korzeni czyli dbać o siebie w naturalny sposób, bez leków, bez żywności stymulowanej chemicznie (choć jest to szalenie trudne), bez środków które są zbędne (napoje energetyzujące, papierosy, chipsy itd.).

    Nie wiem czy słyszałas o diecie wg 5 przemian. To chińska metoda żywienia, która sprawia, że można sie pozbyć wielu chorób. Tę metodę nazywa się także „leczeniem dietą”. Znam kilka osób które wyszły z chorób przewlekłych (astma, trądzik, problemy skórne) po dłuższym stosowaniu tej diety.
    Myślę, że założenie, że w diecie ma być przeważająca część warzyw jest genialnym założeniem. Jemy ich za mało a to włanie one posiadaja błonnik i niezbedne dla naszego organizmu witaminy czy inne składniki, jednocześnie z bardzo niskim poziomem cukru. Owoce oczywiscie równiez sa bardzo zdrowe ale zawieraja cukier, dlatego mówi sie o tym, że nie powinno sie ich jeść po 13:00 (wg diety 5 przemian).

    Co do odstawienia hormonów faktycznie pojawiają się póżniej problemy skórne i to często nie bezpośrednio po odstawieniu ale np. 3 miesiące po odstawieniu…Mylślę jednak, że to dobra decyzja. Hormony nie są dla naszego orgnizmu zdrowe, poprzez ich zażywanie manipulujemy organizmem dlatego zatraca on tak wiele swoich naturalnych mechanizmów i sposobów radzenia sobie z napotykanymi problemami.

    Trybem życia, dietą, aktywnością wpływamy na stan swojego organizmu najbardziej, to podstawowe działania. Oczywiście leki również powodują zmiany czasami nawet rewolucyjne ale tak jak napisałaś przy okazji wprowadzaja zmiany również negatywne, których często nawet nie oczekujemy, nie wiemy o nich.

    A z tym psychologiem, gdybys faktycznie potrzebowała to zapraszam 😉 A tak poważnie-dystans do tego co mówią do Ciebie/o Tobie inni ludzie jest najważniejszy. Dzięki niemu możesz zachowac równowagę. I nawet jesli faktycznie na twarzy pojawi się problem, to bedzie to fakt, a to co powiedza Twoi bliscy, nie jest faktem tylko ich subiektywną opinią/oceną więc naparwde nie ma sie czym przejmowac 🙂 Tym bardziej, że to wszystko (jesli w ogóle sie zadzieje) będzie sie dziac w konktekscie zachowania zdrowia a nie odwrotnie. Tym bardziej nie ma sie czym przejmować 🙂

    Trzymam kciuki by wprowadzane zmiany były zadowalające 🙂

    P.S. Dla hormonalnej równowagi roganizmu warto codziennie robić świecę (optymalnie jest zostać w niej 10-15 minut), halasanę i pozycje odwrócone w jodze.

    • Masz bardzo dużą wiedzę 🙂 ja i tak owoce jem tylko w pierwszej połowie dnia, najczęściej tylko rano przed śniadaniem lub do owsianki.

  • W Polsce mało ktory lekarz stara się dobrać (w ogóle, w jakikolwiek sposób) środki antykoncepcyjne. Przepisuja te najbardzej popularne, argumentując, że „dobrze się sprzedają”. Niestety indywidualna antykoncepcja, jaką stosuje sie np. w USA to cos, czego w Polsce zupełnie nie ma…

    • Anna Boruch

      Jest, jest, tylko trzeba trafić na ginekologa z prawdziwego zdarzenia (pozdrowienia dla mojego doktora 😉 ) i nie, wcale nie oznacza to, że trzeba koniecznie biegać prywatnie. Ale niestety, fakt faktem, czasem trzeba dłuuugo szukać.

      • Ja ostatnie pigułki miałam nieźle dobrane, bo po szczegółowych badaniach hormonalnych. I były to pierwsze, po których nie miałam skutków ubocznych.

      • Wow, to gratluj, jestes pierwsza osobą od ktorej to słyszę. W jakim mieście przyjmuje Twój lekarz ?

  • Ola zdrowiej i dbaj o siebie 🙂

    • Ola

      Dziękuję za ciepłe słowa ☺

  • Jak Ci się nie podoba to, co czytasz, to możesz w każdej chwili wyjść, nikt Ci tego nie każe czytać. Jak widzę, akurat te szczegóły istotnie wpływają na tryb życia Agnieszki i też będą się wiązały z jakimiś zmianami na blogu. Agnieszka nie rozpisuje się na temat swojego życia łóżkowego, zresztą w poście jest info o tym, że nie dlatego bierze tabletki, więc wpis przybiera zupełnie inny przekaz, a co więcej – jest taki sam, jakby Agnieszka napisała o tym, że ma zespół jelita drażliwego, chore serce czy coś z ciśnieniem i odstawia leki, próbując się leczyć zmianą trybu życia. Zakładam, że pewnie wtedy by cię to tak nie raziło, co? 🙂
    Irytują mnie takie komentarze, bo przecież nikt nie stoi nad Tobą z pejczem i nie każe Ci tego czytać – jak nie masz ochoty, to tego nie rób. Tyle.
    Pozdrowienia i sugeruję iść na trening, żeby trochę wyluzować i przestać się czepiać ludzi w internecie 🙂

  • Dziękuję za ten post. Sama zastanawiam się nad odstawieniem tabletek i przejściem na wkładkę. Po ilości komentarzy widać, że ten wpis był potrzebny. Lekarze podają zazwyczaj suche fakty, ale nie powiedzą jak często występowało pogorszenie cery, albo wypadanie włosów i jak sobie z tym radzić. Oni są ginekologami i zazwyczaj takie fakty ich nie interesują. Z resztą kilku ginekologów powiedziało mi, że najwyżej wyskoczy mi kilka pryszczy…

    Mam podobne obawy jak Ty Agnieszko. Mam zdiagnozowane i zaleczone łysienie androgenowe oraz cierpiałam długo z powodu bardzo silnego trądziku. Nie są to problemy „estetyczne”, jak wiele osób próbuje nam wmówić (te osoby jakoś nie miały okazji doświadczyć same tych problemów), ale poważne choroby, które oprócz tego, że same w sobie są bardzo niekomfortowe i wymagają leczenia, to jeszcze pokazują, że jednak w organizmie jest jakaś nierównowaga.
    Mnie lekarze, albo informują że nie wiadomo jak zareaguje mój organizm i trzeba sprawdzić, albo właśnie mówią, że to będzie „kilka pryszczy”. Tylko te kilka pryszczy i wypadanie to kolejne leki, zioła, zabiegi u kosmetyczki, za które ja będę musiała zapłacić, i których dyskomfort będę musiała znosić.
    Z drugiej strony nie odczuwam jakiegoś dużego dyskomfortu związanego ze stosowaniem tabletek. Mam tendencję do nadciśnienia, trochę puchną mi nogi, boję się raka piersi (choć nie miałam w rodzinie przypadków), a wszystkie wyniki mam dobre.
    Dlatego sama nie wiem, czy odstawiać i skazywać się na kolejną batalię z cerą i włosami, czy zostać i ryzykować.

    Co do „kosmicznego ryzyka raka jajnika i piersi” od tabletek, to się nie zgodzę. Pytałam bardzo wielu lekarzy o różnych poglądach – ginekologów i endokrynologów, ale żaden takiej informacji nie potwierdził. Mówili o wzroście ryzyka raka sutka o ok. 1%, ale o spadku ryzyka raka jajników. To samo znalazłam przeglądając badania na PubMed. Także, trzeba to brać pod uwagę, ale bez dramatyzowania w stylu TVN24 😉
    Ja osobiście będę Ci wdzięczna za każdą informację i relację z przebiegu odstawienia 😉 Doceniam i bardzo Ci dziękuję, że chcesz się z nami podzielić tymi informacjami 🙂
    PS: pewnie czytałaś wpis Aliny na ten temat? 🙂

    • Mnie endo mówili, że ryzyko zachorowania na raka piersi wzrasta po 5 latach brania pigułek. Więc przez pierwsze 5 lat byłam w miarę spokojna, ale po przekroczeniu tego „stażu” zaczęłam się niepokoić ;).
      Ja właśnie nie chcę demonizować pigułek, bo podobnie jak Ty – nie odczuwałam dyskomfortu… Zaczęłam bać się tej zakrzepicy, bo ostatnio naprawdę strasznie często wpadały mi w oko informacje, że ktoś zmarł na zator płucny… No ale już wiem, że moje żyły są czyste, więc też nie mogę zarzucać pigułkom, że zrobiły mi jakąś krzywdę. Choć jak dzisiaj przez 8h siedziałam w szpitalu na badaniach to wyklęłam pod nosem każdego lekarza, który mi je przepisywał ;).
      W każdym razie zrobię eksperyment z odstawieniem i zobaczymy jak to będzie, może znajdę jakiś sposób na życie popigułkowe 😀

      Ad. P.s. Chyba nie… Podrzucisz?

      • Tutaj Alina:
        http://www.alinarose.pl/2015/02/po-odstawieniu-antykoncepcji-tradzik.html
        Ja myślę o tym, że po odstawieniu będę ratowała się niepokalankiem (castangus, mastodynon) lub innymi ziółkami…
        Popytam koleżanki jak to u nich było, chociaż żadna raczej nie miała takiego trądziku wcześniej 🙁

        • O dzięki wielkie, bardzo pomocny post. Czyli wysyp może nie przyjść od razu… Spodziewałam się go już jutro 😀 (przedwczoraj wzięłam ostatnią pigułkę – zostały mi w opakowaniu dwie, ale mając wizję zakrzepicy odstawiłam natychmiast).

  • Anna Maria W.

    Trzymam kciuki i będę śledzić Twoje poczynania! (może brzmi dziwnie, ale nie wiedziałam jak to inaczej wyrazić 😉 ). Ten temat bardzo mnie interesuje, czasami dopadają mnie myśli, że może powinnam wrócić do hormonów ze względu na swobodniejsze współżycie z partnerem (choć on jest pigułkom przeciwny, ale pamiętam z poprzedniego związku jakie to było wygodne) i trądzik, którego chyba już nigdy do końca się nie pozbędę. Wiem przecież jednak, że to wcale nie jest dobre rozwiązanie, ale lekarze, z którymi miałam do czynienia chętnie przepisują hormony, niemal jak „cukierki”, więc gdzieś tam pojawiają się myśli, że to może jednak jedyna droga. Po odstawieniu pigułek (3 lata temu) nie miałam wysypu, ale wtedy akurat brałam je jako „dodatek” do terapii retinoidami (lekarz się uparł, że to konieczne). O zakrzepicy czy raku nigdy żaden lekarz mnie nie poinformował, no i przyznam, że sama też nigdy nie zagłębiałam się w to, do czego te leki mogą tak naprawdę doprowadzić, ale podejrzewałam rzecz jasna, że przyjmowanie hormonów nie może być całkiem obojętne dla organizmu.

    Cieszę się na te wszystkie Twoje „eksperymenty” (jakkolwiek kiepsko i egoistycznie to brzmi, mam jednak nadzieję, że zrozumiesz) i jestem ogromnie wdzięczna, że zdecydowałaś się dzielić swoimi problemami i doświadczeniami w tych kwestiach. Chcę, żebyś wiedziała, że inspirujesz 🙂

    Apropos stresu – mam z nim OGROMNY problem i bardzo podkopuje moje zdrowie więc chętnie poczytam o tym jak sobie z nim radzisz.

    Jeszcze co do odstawiania leków – przyszła mi do głowy Julia z kanału itsxjul, wiem, że pisała na swoim blogu o ziołach regulujących hormony. Mój problem polega jednak na tym, że w badaniach wychodzi, że z moimi hormonami wszystko w porządku. Ale mam podejrzenia, że nie są przeprowadzane prawidłowo, zwłaszcza po przeczytaniu, jak wyglądały u Ciebie. Tak czy siak, lekarze przepisywali mi hormony (czy to ma sens?), a mój trądzik według wielu osób wskazuje na problemy hormonalne… Przyjmowanie pigułek w przeszłości pomagało. Ale tylko na czas ich brania rzecz jasna.

    Tak czy siak tematyki zdrowotnej na Twoim blogu nigdy za wiele! 🙂

    • Oglądałam jakiś film Julii, też trochę zainspirowała mnie do tej decyzji o odstawieniu.

      Wiesz, ja dziś z pełną świadomością mogę powiedzieć, że póki co pigułki po tych 6 latach łykania nie zrobiły mi krzywdy – USG piersi w tym roku wyszło ok, dzisiaj USG żył też ok, jajniki po ostatnim USG zostały ocenione jako „wyglądające zdrowo”… Dlatego daleka jestem od oczerniania pigułek, ale to może być kwestia farta, braku jakichś predyspozycji do pewnych problemów zdrowotnych, albo po prostu nie bez znaczenia jest ten cały „zdrowy styl życia”. Niemniej nikomu nie polecam brania pigułek tylko jako antykoncepcji, bo moim zdaniem za duże ryzyko, nie każdy musi mieć tyle szczęścia ile ja miałam.

      Dziękuję za wszystkie miłe słowa, cieszę się, że to co robię komuś pomaga, bo niektórzy uważają to za ekshibicjonizm 😉 w każdym razie po odzewie na ten post nie czuję się zniechęcona, przeciwnie – widzę, że takie życiowe posty są potrzebne.

  • Anna Maria W.

    PS. Czy robiłaś może badania na podstawie analizy włosów, o której wspomina gość Zdrowomanii w odcinku o suplementach diety?

    • Nie 🙁 tam trzeba wyciąć spory ten kosmyk włosów od nasady i stwierdziłam, że poproszę o to fryzjera, żeby wyciął mi w jakimś optymalnym miejscu. Ale tak rzadko chodzę do fryzjera, że całkowicie o tym zapomniałam podczas ostatniej wizyty :/ mam nadzieję, że jak za miesiąc będę szła to będę o tym pamiętać. Jeśli zrobię tę analizę, na pewno napiszę o tym post.

  • Agnieszka zmiana stylu życia na pewno przyniesie pozytywne zmiany. Sama półtora roku temu podjęłam taką decyzję i była to jak dotąd najlepsza decyzja w moim życiu. Po 6 miesiącach, w końcu, po raz pierwszy od 10 lat moje wyniki badań były prawidłowe. A straciłam już nadzieję, że z chorą tarczycą może być kiedykolwiek dobrze. Nie odstawiłam całkowice tabletek na tarczycę, ale powoli zmniejszam dawkę i mam nadzieję, że kiedyś i od nich się uwolnię. Wiem, że nie stanie się to z dnia na dzień. Bądź cierpliwa :). Pigułki odstawiłam już kilka lat temu. Brała je ponad 10 lat na to samo co ty. Zadziwiające jest to, że lekarze niby nas nimi „leczą”. Według mnie to tylko maskowanie objawów. Pamiętam, że po ich odstawieniu cera mi się pogorszyła, ale nie było jakoś bardzo strasznie. Za to ostatnio miałam niezłe z nią przygody. Jeśli zauważysz, że coś się dzieje to polecam 3 rzeczy: wit D, wit b12 i ziołowe tabletki Pukka Glow. Te ostatnie oczyszczają wątrobę więc na pewno przyda Ci się taki detox po pigułkach. Powodzenia i pozdrawiam.

    • Dziękuję za rady, faktycznie detox się przyda 🙂 witaminę D też na pewno będę musiała suplementować, nowa endokrynolog już mi to zapowiedziała. O b12 chyba też czas pomyśleć, bo niby nie uważam się za wege, a jednak mięsa nie jem więc… Chyba czas jakoś to wszystko uporządkować.

      • Z naturalnych metod sok z marchwii oczyszcza watrobe. I tu ciekawostka, panuje przekonanie, ze po piciu duzej ilosci soku z marchwii nasza skora bedzie pomaranczowa. Otoz, to nie sama marchew daje zabarwienie skory tylko to wlasnie efekt oczyszczania watroby. Ja naszczescie sie nie zabarwilam pomimo, ze tygodniowo razem z partnerem wypijamy jakies 12kg marchwii 🙂

      • Z witaminą D nie czekaj, ale kup jakąś dobrej firmy. Po co tracić czas ;). Jeśli chodzi o B12 to mięsożercy też w duzym stopniu mają jej niedobory. To nie tylko przypadłość wegan i wegetarian. Ja zauważylam dużą poprawę w stanie mojej cery po suplementacji B12.

        • A możesz polecić jakieś konkretne, sprawdzone przez siebie suplementy? Byłabym bardzo wdzięczna, bo tyle tego jest teraz na rynku…

        • To prawda, jest tego całe mnóstwo. Ja z suplementów biorę tylko te trzy rzeczy, o których wspomniałam. Witaminę B i D łykam firmy Solgar i jestem z niej bardzo zadowolona. Brałam też suplementy Viridian i również były bardzo dobre. Dla mnie najważniejsze, że są wegańskie i nie zawieraja glutenu, którego przy chorej tarczycy powinno się unikać jak ognia. Świetna jest też firma Swanson. Ogólnie nie polecam suplementów z apteki. Jak będziesz miała chwilę to obejrzyj sobie wykład dr Romana Pawlaka o B12. Znajdziesz go na YouTube. Jest trochę długi, ale warto go zobaczyć.

        • Dziękuję za odpowiedź 🙂

  • Blog To Wake Up Baby

    Trzymam kciuki za „popigułkowe życie” no i muszę przyznać,że sama też zamierzaam wkrótce zrezygnować z tabletek 🙂

  • Dziękuję za wszystkie materiały i za podzielenie się swoim doświadczeniem… Ciekawa teoria z tym trawieniem, to pewnie też będę musiała u siebie przeanalizować. A jak się teraz miewa Twoja cera?

    • Cera zdecydowanie sie uspokoila chociaz nie jest jeszcze idealna ale tu troche mojej winy, poniewaz tak sie podekscytowalam dieta weganska, ze musialam wyprobowac np lody weganskie, ciasto weganskie w weganskiej knajpce, wybralam sie tez na Sunday Roast z rodzina gdzie w moim weganskim wariancie mam wrazenie ze byly ‚ukryte’ platki owsiane 🙂

      Takze widze roznice, ale minelo jeszcze zbyt malo czasu abym mogla cos wiecej powiedziec. Musze sie takze wybrac do kosmetyczki (to zostawie na wizyte w Polsce w grudniu) poniewaz mam na czole cos co prawdopodobnie nazywa sie prosaki i w zasadzie tylko przez nie cera nie jest gladka. Oczywiscie mam tez blizny po tych wszystkich latach ale w tej kwestii rowniez chce sie wybrac na zabiegi.
      Daze do tego aby ‚naprawic’ moj leaky gut a to moze potrwac nawet kilka miesiecy, mysle ze potrzeba tez troche czasu, aby organizm oczyscil sie takze z toksyn, ktore spozywalam w miesie czy rybach.
      Ksiazka, o ktorej wspominalam jest bardzo obszerna, ma ponad 700 a skusilam sie zeby po nia siegnac poniewac opiera sie ona na tradycyjnej wschodniej medycynie, a to wlasnie dzieki chinskiej medycynie po wielu cierpieniach z powodu bolu glowy dowiedzialam sie ze przyczyna jest nietolerancja laktozy i rowniez dzieki akupunkturze i pewnym wskazowkom odnosnie odzywiania mialam w przeszlosci okresy znacznej poprawy.
      Na brytykskim Amazonie mozesz zajrzec do bardzo obszernej probki tej ksiazki (wystarczy, ze klikniesz ‚look inside’) http://www.amazon.co.uk/Healing-Whole-Foods-Traditions-Nutrition/dp/1556434308/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1440704300&sr=8-1&keywords=healing+with+whole+foods

      Jeszcze wspomne o sokach warzywnych w konteksice tego, ze ktos w jednym z komentarzy pisal o obawie przed bardzo bolesnymi uporczywymi miesiaczkami po odstawieniu pigulek. Ja takie mialam w bardzo mlodym wieku, po odstawieniu to sie nieco bardziej unormowalo tzn. nie mialam tak jak wczesniej dni wyjetych z zycia jedynie troche bolu. Moja ostatnia miesiaczka natomiast byla KOMPLETNIE BEZBOLESNA! Zupelnie zero bolu brzucha. Zastanawiam sie czy to dzieki sokom, poniewaz ksiazka o sokach dr N.Walkera mowi o wplywie soku z burakow na krew ale tez na sprawy miesiaczkowe. Takze byc moze cos w tym jest bo faktycznie do kazdego soku (a pije je codziennie) dodaje conajmniej jednego buraka 🙂

      I jeszcze odnosnie trawienia ale juz nie zwiazane z cera: odkad stosuje sie do zasad z wymienionych ksiazek nie zdarzaja mi sie bole glowy. Tzn zdarzy sie sporadycznie ale tutaj przyczyna jest napiecie miesni ramion i karku w wyniku godzin spedzanych przed komputerem (na to mam nadzieje ze pomoze mi joga na ktora mam nadzieje poswiecac teraz wiecej czasu). A wczesniej pomimo ze nie spozywalam laktozy to zdarzaly mi sie bole glowy gdzie ewidentnie wiedzialam, ze one byly po zjedzeniu czegos. I tu sie okazalo, ze bardzo istotne jest aby sie nie przejadac ale tez odpowiednio komponowac posilki, w przeciwnym wypadku caly ten waste (mozna to bezposrednio przetlumaczyc jako nadmiar, odpadki) uwolnia sie w postaci np bolu glowy.

      Jak juz uda Ci sie zapoznac z materialami daj znac co o tym myslisz, jestem ciekawa Twojej opinii (jak nie masz czasu to przynajmniej zerknij na filmik o Arthrisis tytulem wstepu bo jest tylko krociutki /12 minut/ a z tego co pamietam to wspomina tez o skorze)

  • Anna Boruch

    Po co ziać jadem?? Co chcesz osiągnąć??
    Agnieszka ma swoje poglądy, stara się zgodnie z nimi żyć i dzielić swoim doświadczeniem. Można się z nią zgadzać, lub nie, ale to co robi zasługuje na szacunek. Warto czytać ze zrozumieniem i wykazać odrobinę empatii.
    Aha, i nie zauważyłam, żeby Agnieszka gdziekolwiek na blogu „kwestionowała autorytety”, w końcu niejednokrotnie (w tym wpisie też) pisze o konsultacjach z lekarzami w kwestiach zdrowia.

  • Magdalena Bogdanowicz

    Ja mam problemy PCOS, zostało to potwierdzonr niedawno, przy okazji jak odstawiłam właśnie pigułki. Brałam je bez przerwy ponad 4 lata i podtanowiłam troche dać odetchnąć mojemu organizmowi. Po pół roku kiedy to tylko raz miałam miesiączkę, okazałosie że moje jajniki są najeźone torbielami i musiałam zacząć brać dużo silniejsze hormony niż poprzednio. Po pół roku brania pigułek na nowo na razie torbiele się wchłonęły, ale lekarz powiedział ze do decyzji o ciąży pigułki będą mi towarzyszyć cały czas.
    Co do cery – ja po odstawieniu hormonów miałam może lekkie problemy, ale nie aż tak duże jak za czasów kiedy w ogóle ich nie brałam, a bywało wtedy koszmarnie… Miałam za to duży problem z wypadaniem włosów… 1/3 mniej można powiedzieć.

  • Akurat na nazwach tych hormonów mam ślady po dziurkaczu i nie widzę dokładnie co to jest 🙁 ale spróbuję rozszyfrować… Hormony płciowe: FSH, LH, estradiol, progesteron, testosteron i jeszcze jakiś kończący się na T4, ale połowa słowa jest ucięta dziurkaczem. Poza tym leptyna, prolaktyna (o 22giej, 2 w nocy i 6tej), hormony tarczycy (TSH, FT4) i hemostaza i biochemia (bilirubina, cholesterol itp. – dużo nazw, których nie jestem w stanie zapamiętać, pewnie to coś w rodzaju morfologii).

    • jola

      dziękuję bardzo ! 🙂 jutro spróbuje pójść na badanie krwi i mam nadzieje, że połowe przynajmniej z tego zrobię, bo nie wiem jakie są ceny tego. tak panicznie boje się igły, że trzymaj za mnie kciuki, żebym nie uciekła.

  • effy

    Moja Droga, nie przejmuj się hejtem bo to tradycja a takie wpisy są chyba już podstawą internetu 🙂 A jeśli chodzi o odstawianie hormonów – w moim przypadku najpierw dramatyczne pogorszenie, pierwszy raz w życiu przekonałam się co to trądzik, a potem, pewnego dnia zaczęło znikać. Samo 🙂 Najbardziej hormony odbiły się na mojej wadze 🙁 Nie mogę sobie z tym poradzić do dziś..

  • Może spróbuj zrobić te badania na NFZ? Są takie pobyty w szpitalu nastawione na te wszystkie badania endokrynologiczne. Trochę czasu wyjęte z życiorysu, ale warto. Tym bardziej, że niektóre hormony powinno badać się w określonym dniu cyklu i porze dnia.
    Co do igły to odwróć głowę w drugą stronę i myśl o czymś zupełnie innym, mnie to pomaga 🙂 trzymam kciuki.

    • Jola

      Mam nerwice lekowa, wiec niestety nie dam rady byc w szpitalu. Szczególnie w polskich warunkach. Moja mama była jakis miesiąc temu, bo miała biopsje kręgosłupa, pobierali jej kawałek kości i przed jak i po była cały czas na korytarzu i nawet łóżka nie miała tylko na kozetce spała. Byłam dzisiaj zrobić te badania, wszystkich nie zrobiłam i wyszło 296 zł ale miałam zniżkę 10 procent to zawsze cos.

  • Dominika W.

    Bardzo wartościowy wpis. Dajesz nadzieję, że można żyć i normalnie funkcjonować nawet ze schorzeniami przewlekłymi:) A przy okazji dajesz kopa osobom, które choroby traktują jako wymówkę od prowadzenia zdrowego trybu życia. Lektura Twojego wpisu i komentarzy przekonała mnie, że moja decyzja o nieprzyjmowaniu hormonów była słuszna. Nie umiem sobie jednak nadal poradzić bez tabletek szczególnie na początku każdej miesiączki- zwykle wycięty okres z życiorysu :/ Tabletki przeciwbólowe to nadal moja zmora i nie umiem ich wykluczyć ale staram się

    • Myślę, że wszystko jest dla ludzi, jak się raz czy dwa razy w miesiącu weźmie tabletkę przeciwbólową to nic się nie stanie. Ja też pierwszego dnia okresu zazwyczaj biorę, nie ma sensu się męczyć. Grunt to żeby nie sięgać po nie bezmyślnie. Jak np. boli głowa to często lepiej sięgnąć po wodę, bo może to być efekt odwodnienia.

  • Marta Roter

    Ciesze się ze pojawił się ten wpis, sama walczę z androginizmem i rozumiem rozterkę między gładką buzią a wieloletnim faszerowaniem się tabletkami, mam nadzieje że temat będziesz aktualizowała na bieżąco. Popełniłam kiedyś błąd i odstawiłam pigułki na własną rękę co w prawdzie nie zakończyło się u mnie nawrotem trądziku ale …zanikiem okresu do czasu ponownego wdrożenia farmakologii, Niestety nie trafiłam na kompetentnego lekarza który wyjaśniłby mi przyczynę takie stanu rzeczy i ewentualną alternatywy a jedynie poradził powrót do pigułek, Trzymam za Ciebie kciuki.

    Temat ten poruszyła tez kiedyś setterka
    http://happyactivelifestyle.blogspot.com/2015/01/wywolanie-miesiaczki-w-sposob-naturalny.html

  • Karolina Jachimowicz

    Agnieszka, dasz radę 🙂

  • Anna

    A czy mogłabyś podać nazwisko Towjej nowej lekarki endokrynolog? Bardzo interesuje mnie takie alternatywne podejscie

    • Napisałam Ci w mailu.

      • Elżbieta Kraj

        Czy ja też mogłabym prosić o namiary na panią doktor?

  • Odstawiłam tabletki dokładnie 2 lata temu, oczywiście wysyp mnie nie ominął, ale kryzys zażegnałam, kiedy zmieniłam pielęgnację twarzy. Do mycia używam czarnego mydła, które idealnie oczyszcza pory i robi coś w rodzaju lekkiego peelingu, prawie nie używam też tradycyjnych kremów – tylko raz na jakiś czas, a zamiast tego lekkie olejki do twarzy – teraz na zmianę marki Evree i Alterrę z Rossmanna. Odstawiłam praktycznie całkowicie podkłady w płynie czy tradycyjne pudry, które mnie zapychały. Zamiast tego podkład mineralny i zwiększona troska o czystość pędzli do jego nakładania 🙂 Dużo częściej decyduję się na dni całkowicie bez makijażu i to mi służy, ale największa odmiana na twarzy była jednak od momentu wprowadzenia tego czarnego mydła, więc szczerze polecam 🙂

  • O wizualizacji czytałam dużo, zerknę z chęcią i do Ciebie 🙂

  • ja musiałam brac ze względu na hm… niestabilizację hormonalną. ale w sumie sama zrezygnowałam, bo moje samopoczucie pogarszało się z dnia na dzien…

  • Tabletki wcale nie są konieczne przy PCOS, ale trzeba się badać, mierzyć temperaturę i działać, jak cykl się zacznie rozjeżdżać i próbować go regulować. Mi poza PCOS jeszcze stwierdzono podwyższoną prolaktynę. Niby wyregulowałam, ale cykl nadal rządzi się swoimi prawami, a przez to cera nie zawsze jest idealna. Natomiast pomaga trochę regulowanie cyklu progesteronem (luteina lub duphaston). Szczegółami będę się dzielić, jak znajdę sobie ponownie nowego lekarza, bo poprzedniego musiałam zmienić niestety.

  • Niestety lekarze zgadujący i przepisujący leki na próbę to prawdziwa plaga i trafienie takiego, który zleci badania i na ich podstawie dobierze tabletki to rzadkość. Podejrzewam, że mi tak rozwalili trochę gospodarkę hormonalną, którą teraz muszę od dłuższego czasu naprawiać, ale generalnie też mi tabletki szkodziły zawsze 🙁

  • Na PCOS to przede wszystkim USG jajników. Podstawowym objawem są pęcherzyki na jajnikach.

  • nomson

    Odważna decyzja, odstawić pigułki przy PCO. Ja swoje biorę, bo są mi potrzebne :).
    Co do zakrzepicy – a to nie jest tak, że należy regularnie robić badania krzepliwości krwi?
    Nie przekopałam się jeszcze przez więcej niż kilka stron Twojego bloga, więc w sumie nie wiem – czy z okazji PCO miałaś problemy z nadwagą, i jeśli tak, to jak Ci się udało jej pozbyć (a jak nie, to zazdroszczę)?

    • Żaden z moich lekarzy nie wpadł na to, że powinnam zrobić badania na krzepliwość krwi :(. Nadwagi na szczęście nigdy nie miałam…

      • nomson

        Mój lekarz robi to rutynowo, raz na rok, czy coś takiego :0

  • Wiesz w kwestii nalotow na twarz, podobno odkryto jakies zyjace dziko plemie, ktore po prostu zywilo sie zdrowo (tzn warzywa, owoce, malo miesa, tak jak nasi praprzodkowie) i zupelnie nie znalo problemow z tradzikiem. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Wy lekarze patrzycie na Wasz odcinek organizmu i czasami po prostu przesuwacie problem (usuwajac symptomy) na inny odcinek frontu do innego lekarza, a tymczasem czasami wiele dobrego przynosi, gdy na organizm spojrzy sie calosciowo. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Proszę bardzo 🙂

  • Ania

    Agnieszko!
    Za 2 tygodnie (kiedy skończę ostatnie opakowanie) odstawiam tabletki. Od Twojego odstawienie minęło już 5 miesięcy, jeśli dobrze liczę. Czy mogłabyś powiedzieć, co Ci pomogło, jak było? Może możesz polecić jakieś ziółka, pomagające uregulować hormony?
    Inne patenty na włosy, skórę?

    • Hmm, w sumie dostaję o to przy różnych okazjach tyle pytań, że chyba napiszę post na ten temat 🙂 będzie na dniach, może nawet jutro.

  • Współczuję, na pewno na Ciebie, jako córkę cała ta sytuacja miała duży wpływ. Nie w każdym przypadku konsekwencje są takie jak u Twojej mamy, myśle jednak (podobnie jak Ty), że jeśli istnieje pewne ryzyko, to trzeba brać je na poważnie i mocno rozważyć czy świadomie się decydujemy na pewne działania i świadomie akceptujemy ich konsekwencje. Nie wiem czy ktokolwiek świadomie zaakceptowałby fakt, że za 10, 15 czy 30 lat, będzie przechodził przez chorobę nowotworową.
    Nie ma rzeczy, która jest warta narażania siebie, swojej rodziny, swoich przyjaciół na coś takiego, jak choroba nowotworowa. W podejmowaniu takich decyzji warto pamiętać, że ich konsekwencje dotyczą nie tylko nas ale również naszego otoczenia.

    Mam nadzieję, że Twoja mam czuje się już lepiej, nie będzie powikłań ani nawrotu choroby. Choć niestety statystyki mówią, że u większości osób, które chorowały na nowotwór, kolejna choroba nowotworowa się pojawia. Dlatego tak ważny jest proces zdrowienia (w tym praca z własną osychiką czyli emocjami i orzekonaniami), tryb życia oraz dieta. Wiele badań udowadnia, że mięso i nabiał mają ogromny wpływ na pojawianie się chorób nowotworowych, głównie przez zawarte w nich hormony oraz środki toksyczne.

    Bardzo polecam książke „Rak po polsku”, napisałam jej recenzję tutaj: http://psychetee.pl/post/138016865132/recenzja-psychologa-1-rak-po-polsku-rozmowa-z
    Prof. Szczylik zajmuje się tenatem onkologii od bardzo dawna, jest wybitnym seocjalistą, a także człowiekiem.

    Nie wiem na jakim jesteście z mamą etapie i jakie macie potrzeby ale polecam Kongres p, ktory kdbędzie się 5.02 w Krakowie: https://www.facebook.com/events/950382695032424/
    Pojawią się na nim, specjaliści najwyższej klasy, jak Mariusz Wirga, którego ksiązkę „Zwyciężyć chorobę również będę recenzować na łamach mojej strony. Już teraz mogę napisać, że ksiązka jest genialna i bardzo gorąco ją polecam:)

    Wszystkiego dobrego:)

  • Nie wiem ile czasu musi minąć, ale… Odstawiłam Nova Ring 2 miesiące temu i na razie jest spokój. Oby własnie nie wywoływała wilka z lasu!