Slow jogging – moje wrażenia

Ja plus bieganie to typowe „love-hate relationship”… Z jednej strony lubię to i daje mi to satysfakcję, z drugiej strony demotywują mnie szybko odczuwalne spadki kondycji np. po chorobie, kontuzji lub innej przerwie od regularnego biegania. No i to ściganie się z samą sobą… Początkowo było fajnie – obserwowałam efekty, nakręcały mnie one pozytywnie… Ale szybko odezwało się moje kolano i czar prysł. 

slowjogging_3

Pierwszy raz z pojęciem slow joggingu spotkałam się podczas wywiadu z Mateuszem do ZdrowoManii:

Wtedy w mojej głowie zakiełkowała myśl, że powinnam tego spróbować. Potem któregoś sierpniowego poranka weszłam na YouTube i tam jako pierwszy wyświetlił mi się ten film:

Obejrzałam, ubrałam się i poszłam sprawdzić to wszystko na własnej skórze. I cóż… Nie będę rozpisywać się o założeniach slow joggingu, bo o tym wszystkim opowiada Mateusz… Tak w dużym skrócie – biegniemy bardzo powoli, w tempie podobnym do zwykłego chodu, stawiamy małe kroczki, ruch stopy zaczynamy od śródstopia, czyli tak jakby od przedniej części stopy…

slowjogging_4Ja nie mam kompetencji aby się wymądrzać, ale zainteresowane osoby odsyłam też na stronę slowjogging.pl, gdzie opisane są korzyści płynące z tej aktywności. A jeśli chodzi o moje odczucia związane z tą techniką to:

  1. To naprawdę jest wyjście poza swoją strefę komfortu. Bieganie tą techniką nie jest zbyt popularne, przez co może nieco przyciągać spojrzenia. Mnie początkowo to strasznie krępowało, ale szybko uświadomiłam sobie, że nawet jeśli ktoś coś tam sobie o mnie pomyśli, to absolutnie nie powinnam się tym przejmować
  2. To nie jest takie proste. Praca nad techniką zajęła mi wiele czasu, do tej pory przyłapuję się na tym, że biegnę za szybko lub nie utrzymuję tego pionowego wektora ruchu, o którym na filmie wspomina Mateusz. Przez to męczę się chyba trochę bardziej niż powinnam… Ale i tak bez większego trudu jestem w stanie przetruchtać te pół godziny treningu. 
  3. I to właśnie jest wspaniałe! Po tych 30 minutach jestem zmęczona, ale nie padnięta. Przy zwykłym bieganiu czasami trudno mi było wyczuć ten moment, kiedy robiłam coś już ponad możliwości mojego organizmu. Miałam kiedyś chyba ze dwie takie sytuacje, że po powrocie do domu padłam na dywan i nie byłam w stanie wstać przez kilka godzin. Było mi niedobrze, każda próba podniesienia się kończyła się zawrotami głowy i mdłościami. Czy muszę dodawać, że po czymś takim długo nie miałam ochoty na kolejny trening? I znowu wracał problem błędnego koła – wracałam do biegania po dłuższym czasie i wtedy znowu miałam gorszą kondycję. Było to demotywujące. 
  4. Slow jogging to dla mnie czysta przyjemność. Truchtam, potem przez chwilę relaksuję się w przyjemnym miejscu, a na końcu zazwyczaj jeszcze mam siłę i ochotę aby wstąpić na siłownię plenerową. A wiecie co jest najfajniejsze? Brak zegarka. Dawno już zrezygnowałam z korzystania z Endomondo podczas biegania, bo nie chciałam koncentrować się na wynikach, tylko na przyjemności płynącej z ruchu. Teraz idę o krok dalej – staram się truchtać w tym samym tempie i podczas 2-3 pierwszych biegów ze stoperem zorientowałam się już w którym miejscu kończę półgodzinny trening. Dzięki temu uwolniłam się od stosowania stopera, liczenia czasu… To jest bardziej zgodne z moją filozofią – ruszam się dla zdrowia i przyjemności, nie dla efektów i bicia rekordów. Nie twierdzę, że bicie rekordów jest złe – daje to dużo satysfakcji i potrafi świetnie motywować. Ale to nie dla mnie, po prostu. 

slowjogging_2

Jeśli nie jesteście przekonani do zwykłego biegania, spróbujcie slow joggingu. Może spodoba Wam się tak jak mnie :). Jedno tylko mnie niepokoi – gość jednego z odcinków ZM-ki powiedział mi, że slow jogging obciąża stawy bardziej niż zwykłe bieganie… To opinia sprzeczna z tą, jaką głoszą promotorzy tej aktywności. Ja w takich sytuacjach słucham swojego organizmu, a ten póki co nie wysyła mi żadnych niepokojących sygnałów. Biegam więc w rytmie slow, podziwiam piękne okoliczności przyrody dookoła mnie i czuję się świetnie :). 

Kto próbował (jak wrażenia?) a kto zamierza spróbować?

Kategorie: Sport, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ja jednak potrzebuję porządnego zmęczenia przy bieganiu, żeby poczuć się dobrze 🙂 Lubię stawiać przed sobą nowe cele jeśli chodzi o bieganie i urozmaicać trening tak by był efektywny i męczący. Slow jogging jakoś do mnie nie przemawia. Nie lubię nawet powoli chodzić a co dopiero biegać 🙂

  • Bardzo mi się podoba pomysł! Przekażę mojemu chłopakowi, gdyż jego odnawiająca się czasami kontuzja nie pozwala mu biegać normalnie, a założę się, że o slow joggingu nie słyszał! Ja sama bym skorzystała, ale tak właśnie się składa, że mam przepuklinę 🙁 I niebawem idę pod skalpel, więc ani teraz ani w ciągu miesiąca nie wypróbuję 🙁 Tacy z nas nie-Japończycy, schorowani 😉 Może będę miała chociaż okazję opisać na blogu o Hiszpanii jak się spisuje tu opieka medyczna 😉

    • Współczuję 🙁 i życzę, żeby wszystko poszło bezproblemowo. Widzę, że w każdej sytuacji starasz się dostrzec jakieś pozytywy 😉

      • Dzięki Agnieszka! Szczerze – jakoś miałam ostatnio wysyp chorób u znajomych, ostatnio pomyślałam sobie, że naprawdę się cieszę, że ja mam „tylko” przepuklinę, bo jest tyle gorszych rzeczy! 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • O, i to mi się podoba! Bez zadyszki, z uśmiechem, mogłoby się udać 😀
    U mnie też jest problem z kolanem, co dyskwalifikowało mnie przy zwykłym bieganiu. Jeśli slow jogging nie obciąża tak stawów, to może jest to aktywność dla mnie 🙂

  • Iwona Dobies

    Przekonujący i zachęcający ten slow jogging. Dzisiaj wieczorem spróbuje, bo do biegania mam taki sam stosunek jak Ty. No i też mam problemy z kolanem;) Jeszcze tylko mam pytanie gdzie biegasz, po chodnikach, czy raczej naturalnym gruncie?

    • Po naturalnym. Szybkim marszem dochodzę w miejsce gdzie są ścieżki i trawa i tam dopiero zaczynam biegać.

      • Iwona Dobies

        To muszę zrobić rozeznanie po okolicy w takim razie:)

  • Tak właśnie biegam, kiedy brak mi energii na trening, ale jednak chciałabym się trochę poruszać i dotlenić 🙂

  • Lubię slow jogging, ale tak, jak piszesz, trzeba cały czas pracować nad techniką. Ja często łapię się na tym, że biegnę za szybko i pochylam do przodu, zamiast trzymać prostą postawą i lekko uniesiony podbródek.

    • A udaje Ci się biegać z uśmiechem? Ja dopiero się uczę 😀

      • Próbuję, ale często jest mi głupio tak się uśmiechać do samej siebie 🙂

  • Mam właśnie problemy z bieganiem. Jak zaczynałam biegać po raz pierwszy, to myslałam, że dwie minuty i wystarczy. Tymczasem przebiegłam 15 wbrew sobie, potem 20. Miałam 2 miesiące przerwy i nie daję rady nawet 10 min. Może spróbuję właśnie slow joggingu.

    • No właśnie to jest to, co mnie boli – każda nieco dłuższa przerwa od regularnych treningów powoduje spadek kondycji. Dobrze wiedzieć, że nie tylko u mnie…

  • Chyba mnie przekonałaś 😉 z tych samych powodów co Tobie było mi z bieganiem pod górkę, ale wygląda na to, że slow jogging może być odpowiedzią na moje potrzeby 😉
    W przyszłym roku spróbuję, bo w tym to już nie da rady ;]

  • Slow jogging dla mnie jest świetną sprawą 🙂

  • Trudna moja miłość z bieganiem. Mam właśnie ten problem, że przy jakiejś dłuższej przerwie tak naprawdę zaczynam od nowa, a nie znoszę tego etapu gdy sapię ledwie po kawałku i zaraz wszędzie mnie coś boli.

    Nie mam ostatnio pomysłu na jakąś długofalową aktywność 🙁 u mnie jeszcze jest problem, że szybko się nudzę. A może jeszcze nie znalazłam nic idealnego? Qrcze, może właśnie slow jogging, brzmi przyjemnie :))

  • Karolina Jachimowicz

    Zachęcający ten slow jogging 🙂 Spróbuję na dniach na pewno!

  • Ja też nie lubię w bieganiu tego ścigania się z samą sobą, bo chciałabym zawsze, żeby to była godzinka tylko dla mnie i mojej głowy 🙂 Endomondo nigdy nie miałam i nie zamierzam mieć 🙂 Chociaż biegi masowe są super i wtedy z chęcią się ścigam 🙂

  • Brzmi szalenie zachęcająco, aż mam ochotę spróbować! Ciągle szukam dla siebie tej idealnej formy aktywności, w której będę skłonna wytrwać dłużej, niż tylko miesiąc.Ciekawa jestem, co na temat tej techniki powie mi mój znajomy, który z zawodu jest trenerem, skoro wspominasz o tych dwóch sprzecznych opiniach. Niemniej jednak do Japończyków jakoś mam zaufanie ;D

    • Zasłużyli sobie na to zaufanie, w końcu słyną z długowieczności 🙂 spróbuj koniecznie, może Tobie też się spodoba.

  • Próbowałam kiedyś biegania, ale to sport zdecydowanie nie dla mnie 🙂
    Kiedyś już czytałam o slow joggingu i chwilę się zastanawiałam, czy spróbować – teraz chyba przyszedł na to czas:) Szczególnie teraz, kiedy pogoda tak dopisuje:)

  • W.

    Moja przygoda z bieganiem wyglądała niespecjalnie dobrze, zrażona wf-em w szkole od razu byłam na nie. Do biegania od jakiegoś czasu zachęcał mnie znajomy, uzasadniał zachętę konkretnymi argumentami. To mnie jednak nie przekonało. Aż do odcinka ZM, w którym spodobała mi się opcja slow joggingu. Trochę zajęło mi wcielenie tego w życie, ale po fakcie spodobało mi się i to bardzo. Polubiłam bieganie tak, że zaczęłam regularnie to robić i może to wygląda dziwnie, ale zanim sama napisałaś, że kończysz swoją rundkę na siłowni plenerowej u mnie zaczęło to wyglądać podobnie. Teraz jest już za ciemno na siłownię więc zostaje sam bieg. A i w ramach pomocy koleżance zapisałam się na rodzinny bieg charytatywny, gdzie cały dystans pokonałam własnie w rytmie slow. Nie dbając o czas, wyniki, pozycję i otoczenie całkiem sprawie mi to poszło, a do dalszej wytrwałości w bieganiu zachęcił fakt, że wbiegając na metę tuż za sobą miałam mistrza sprinterów, który finiszował na 3 razy dłuższym dystansie niż ja. 😉 Wydaje mi się, że już to pisałam, ale dziękuję za ten odcinek, za tę zachętę i za wsparcie i motywację w pokonywaniu własnych uprzedzeń i barier czyli określając modnym określeniem w wychodzeniu poza strefę komfortu. Bardzo się cieszę, że do Ciebie trafiłam i że mogę Cię ‚śledzić’ Agnieszko. 🙂

    • Nawet nie wiesz jak się cieszę <3
      Tak, film rozbiłam jeszcze na konkretne pytania, bo Mateusz jak typowy człowiek z pasją trochę się rozgadał i nie zmieścił się w zwykłym odcinku 😉 a że mówił wartościowe rzeczy to wrzuciłam tez wywiad pocięty na pytania, już bez cięć :).

  • Super, że znalazłaś swój sposób. Jak to się mówi jak nie drzwiami to oknem 🙂 Co do obciążania stawów wątpie, żeby stawy były obciążane bardziej. Wydaje mi się, że podczas szybkiego biegu gdzie nadajemy większą prędkość a przez to pęd naszym nogom uderzenia o powierzchnię są wykonywane z większą siłą niż w slow joggingu. Myślę, że to bzdura. Ale jeśli masz gdzieś zapisane bądź pamietasz gdzie o tym czytałaś to chętnie zajrzę i poczytam co mają do powiedzenia na ten temat.

    • To mi mówił jeden z gości do ZdrowoManii, instruktor w innej dziedzinie. To jak ze wszystkim – opinie na jakiś temat często są sprzeczne, wręcz skrajne… Dlatego nie przejmuję się i obserwuję organizm, póki co nic mnie nie boli 🙂

      • I takie podejście jest bardzo rozważne 😉

  • Ja się z bieganiem nie mogę polubić, ale slow joggingu chętnie spróbuję, może zaiskrzy między nami 🙂

  • Od jakiegoś czasu przymierzam się do biegania, a Twój wpis mnie chyba wreszcie do niego ośmielił. Jutro wyciągnę z dna szuflady buty i spróbuję slow joggingu 😉 Swoją drogą, wiesz może, czy jest jakaś najlepsza pora dnia na bieganie?

    • Chyba każdy ma swoją 🙂 ja biegam tylko rano, wieczorem zawsze szybciej się męczę i łapie mnie kolka, czuję się zbyt najedzona, nawet jeśli jadłam kilka godzin przed bieganiem. Ale bardzo wiele osób biega tylko wieczorem, więc chyba czują się z tym dobrze.

  • Chyba wypróbuję. Ze zwykłym bieganiem mam podobne doświadczenia jak Ty;)