Wegańskie spaghetti bolognese

Taaak, wiem, słowa „wegańskie” i „bolognese” nie powinny stać obok siebie w jednym zdaniu, ale co zrobić, skoro to naprawdę tak świetna bezmięsna wersja tego włoskiego dania? Na pierwszy rzut oka wygląda tak samo, smakuje bardzo podobnie. Myślę, że spokojnie ktoś da się na to nabrać :). U mojego faceta to nie przeszło, bo zna mnie na tyle dobrze, że od razu wywęszył podstęp. 

wegetariańskie_bolognese

Aby przygotować wegańskie spaghetti bolognese musicie zaopatrzyć się w granulat sojowy. Ja kupuję go przez internet w sklepie evergreen.pl, ale pewnie można kupić go też w innych sklepach ze zdrową żywnością. Kosztuje ok. 3 zł. 

Przepis jest moją totalną improwizacją, ale jest tak prosty, że wyszedł mi za pierwszym razem. 

Wegańskie spaghetti bolognese
Ilość porcji 2
Napisz opinię
Drukuj
Przygotowanie
5 min
Gotowanie
25 min
Łączny czas
30 min
Przygotowanie
5 min
Gotowanie
25 min
Łączny czas
30 min
Składniki
  1. ok. 40 g granulatu sojowego
  2. ok. 300-400 ml bulionu warzywnego
  3. 1 cebula
  4. kilka ząbków czosnku
  5. ok. 4 pomidory lub puszka pomidorów krojonych
  6. 1 łyżka sosu sojowego (opcjonalnie, da radę bez niej :))
  7. 1 łyżka drożdży nieaktywnych (opcjonalnie, j.w.)
  8. przyprawy: suszone zioła prowansalskie i oregano, świeża bazylia, słodka papryka, pieprz lub chili
  9. 2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju do smażenia
  10. makaron spaghetti
Przygotowanie
  1. Granulat sojowy prażymy przez kilka minut na suchej patelni - tak doradzają na stronie sklepu w którym go kupiłam, ale nie jest to proces obowiązkowy.
  2. W garnku szykujemy sobie bulion (lepiej najpierw wlać mniej a w razie potrzeby dolać większą ilość), w moim przypadku konieczne było jego rozmrożenie i zagotowanie. Do bulionu dodajemy granulat sojowy i opcjonalnie łyżkę sosu sojowego i płatków drożdżowych - to ma nam dodać smaku umami, ale jeśli nie macie tych składników to obejdzie się bez nich. Podgrzewamy to przez kilka minut aż granulat wchłonie bulion (jeśli nie wchłonie całości, można odlać nadmiar).
  3. Cebulę i czosnek kroimy i szklimy na odrobinie oleju lub oliwy.
  4. Jeśli używamy świeżych pomidorów to sparzamy je i obieramy, a następnie kroimy w kostkę. Jeśli mamy takie z kartonika lub z puszki to po prostu dorzucamy je do cebuli i czosnku.
  5. Do pomidorów i cebuli dodajemy napęczniały granulat sojowy.
  6. Całość doprawiamy przyprawami (z wyjątkiem świeżej bazylii, bo tę dodajemy na końcu)
  7. Dusimy to razem przez kilka minut a potem zdejmujemy pokrywkę i gotujemy jeszcze ok. 10-15 minut aby sos nieco odparował i nie był zbyt rzadki.
  8. W międzyczasie gotujemy makaron.
Wskazówki
  1. Jeśli sos wyjdzie Wam zbyt rzadki, możecie odparowywać go dłużej lub zagęścić go np. 1-2 łyżkami zmielonego siemienia lnianego.
  2. Całość można posypać parmezanem lub w wersji wegańskiej zmielonym siemieniem lnianym i/lub płatkami drożdżowymi.
LifeManagerka.pl http://lifemanagerka.pl/

Jeśli ograniczacie mięso a tęsknicie za smakiem spaghetti bolognese – wypróbujcie koniecznie :).

Kategorie: Odżywianie

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Zaskoczyłaś mnie tym przepisem 😀

  • Wypróbuję 😉 mam nadzieję, że mój narzeczony też da się nabrać 😀

  • Sernik

    Soczewica jest fajnym zamiennikiem granulatu sojowego 😉

  • Od śruty sojowej znacznie lepiej w tej roli sprawdza się czerwona soczewica. I zdrowsza jest przy okazji. A spaghetti z jej dodatkiem smakuje jak mięsne, jeśli ktoś tęskni za tym smakiem.

  • Nie lubię mięsa mielonego, ale spaghetti jest jedynym daniem w którym je toleruję i nie marudzę 🙂 Twoja propozycja wygląda pysznie i zapewne, jeśli jej spróbuje zacznę ‚gardzić’ klasyką 😉

  • Bolognese i bez mięsne to związek antagonistyczny. Próbowałem tej wersji, wegańskiej makaronu i zbyt wielkich różnic w smaku nie ma. Ale nabrać bym się nie dał. 🙂

  • Ten granulat sojowy to coś nowego ale warto spróbować 🙂 Brzmi pysznie!

  • Też jestem zaskoczona. Sprawdziłam z ciekawości, weganką nie jestem i nie zamieniłabym mięsnego spaghetti na bezmięsne. Ale i tak podziwiam za tę wersję 🙂

  • Kasia

    świetny przepis, ale brakuje mi bardzo w tym ile dajesz przypraw, bo to ma duże znaczenie dla smaku. mogłabyś napisać mniej więcej ile ?

    • Nie podaję nigdy ilości przypraw, bo smak to jest bardzo indywidualna kwestia i każdy preferuje inną ilość przypraw. Ja zawsze sypię „na oko” prosto z opakowania i jak potem spróbuję i smak jest za mało wyczuwalny to dodaję więcej. Jeśli chodzi o ten przepis to papryki słodkiej dodaję ok. pół łyżeczki, ziół prowansalskich i oregano też mniej więcej po pół łyżeczki (wysypuję je na dłoń i dodając do potrawy rozcieram w palcach aby te zioła pokruszyć, wtedy są bardziej aromatyczne). Świeżej bazylii ok. 8-10 listków. Pieprz lub chili to już zależy jak bardzo pikantne lubisz, trzeba sypać i próbować 🙂

  • Fajny przepis, nigdy nie probowalam cokolwiek gotowac z granulatem sojowym, ale czemu by nie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Brzmi strasznie interesująco, ciekawa jestem smaku 🙂

    • Smak jest naprawdę niemal identyczny jak tradycyjne bolognese 🙂 przynajmniej to, które ja miałam okazję jeść 🙂

      • Wpadnę do Ciebie na obiad 😀 ciekawe czy udałoby się oszukać kogoś kto byłby nieświadomy tego co je, nie ? 🙂

        • Też się zastanawiam, muszę to sprawdzić na kimś… Mój chłopak zaglądając do garnka od razu powiedział: Mięso? Nie… Niemożliwe, że ugotowałaś mięso, powiedz czym je podrobiłaś.

          Czyli zdemaskował danie zanim go spróbował, ale nie dlatego, że nie wyglądało na mięso. Wręcz przeciwnie – wyglądało i to było nieprawdopodobne ;). Wypróbowałabym to na mamie, ale ona też od razu uzna za podejrzane, że zapraszam ją na obiad 😉

        • Ja musiałabym spróbować najpierw sama, a potem przetestować by można na moim chłopaku 😀

  • Absolutnie kupiłaś mnie tym przepisem!

  • Ylva_Fraskogen

    Ostatnio pierwszy raz robiłam granulat i wyszedł mi rozpaćkany, nie było czuć w ogóle konsystencji. CZy istnieje jakiś limit ile można gotować taki granulat zanim to nastapi? Trochę się obawiam kolejnej klapy 🙂

    • Hmm… Ja podgrzewam to dosłownie kilka minut, chyba nawet nie doprowadzam do gotowania. Ważne aby granulat nabrał bulionu, ale nie rozgotowywał się. Ale on ogólnie jest bardziej rozpaćkany niż mięso, to trzeba mieć na uwadze 🙂