Podsumowanie leczenia ortodontycznego – czas, efekty, koszty

aparat_efektySkończyła się moja przygoda z aparatem ortodontycznym… Trwała niecałe 2 lata, a mówiąc konkretniej – w sumie 22 miesiące:

  • górny łuk założyłam 15 stycznia 2014, a zdjęłam 3 września 2015, czyli nosiłam go nieco ponad półtora roku
  • dolny łuk założyłam 25 czerwca 2014, a zdjęłam 25 listopada 2015, czyli nosiłam go niecałe półtora roku. 

Czas leczenia przewidywany wstępnie przez ortodontę – do półtora roku. Jak widać nie do końca się to udało, ale ten czas ponad normę to była też wina problemów ze zgraniem się z ortodontą w okresie wakacyjnym itp. Generalnie – naprawdę bardzo szybko zleciało… Czy było ciężko przetrwać ten czas? Poza kilkoma poważnymi kryzysami – nie. Czy było warto? W moim przypadku oczywiście tak. Nowy uśmiech otwiera wiele możliwości, poprawia samoocenę, samopoczucie… A to jest bezcenne, więc nie żałuję ani jednej wydanej na aparat złotówki.

Koszty

A propos tych złotówek, to ile ich było? Mniej niż się spodziewałam. Wynika to z dwóch rzeczy… Po pierwsze jako pesymistka założyłam, że będę nosić aparat 2 lata. Po drugie liczyłam, że podczas każdej wizyty z dwoma łukami będę płacić 250 zł. Tak się jednak nie stało, było całkiem sporo wizyt, kiedy ortodontka zmieniała coś tylko przy jednym łuku, a wtedy za wizytę płaciłam 150 zł. Nie znając też kosztów zdjęcia aparatu i retencji, wymyśliłam sobie, że będą to kwoty nieco wyższe niż są w rzeczywistości. Ostatecznie spodziewałam się wydatku rzędu kilkunastu tysięcy, a zmieściłam się w 10 tys. Przy czym koszty te można podzielić mniej więcej tak:

  • 2000-2500 zł – przygotowanie do założenia aparatu (pierwsza konsultacja, wyciski, rentgen, wyleczenie wszystkich zębów, ewentualna wymiana jakichś starych plomb, czyszczenie przed zadrutowaniem itp.) – koszty te u mnie mocno zawyża jedno leczenie kanałowe
  • 3100 zł – założenie dwóch łuków
  • 3000-3500 zł – comiesięczne wizyty (nie wiem dokładnie bo na koncie widzę, że na wizyty poszły 3 tys, ale pamiętam, że kilka razy płaciłam za nie gotówką)
  • 1000 zł – zdjęcie obu łuków i retencja (500 zł zdjęcie górnego łuku + nakładka przezroczysta, 500 zł zdjęcie dolnego łuku + „drucik” retainer)
  • do tego trzeba doliczyć niezliczoną ilość szczoteczek do zębów, wyciorków i innych tego typu rzeczy 😉 

Trzeba oczywiście podkreślić, że większość tych kosztów rozkłada się w czasie, więc naprawdę nie jest tak źle. W mniejszym mieście mogą one być jeszcze mniejsze, bo pewnie koszty comiesięcznych wizyt są niższe (są?).

ALE… To wszystko to nie koniec kosztów związanych z aparatem, bo to nie koniec wizyt u ortodonty. Przez jakiś czas trzeba jeszcze kontrolować efekt. Ja taką wizytę kontrolną będę miała w styczniu. 

Efekty

aparat_efekty_2

Zacznijmy od tego, że w moim przypadku nie są idealne. Zęby faktycznie są równiuteńkie, ale nieco zepsuł mi się zgryz. Górna szczęka jest o pół zęba za mocno z obu stron wysunięta. Owszem, można było to naprawić, ale tylko poprzez usunięcie dwóch zdrowych zębów, już pod sam koniec leczenia… Nie zdecydowałam się na to, bo to i tak nie gwarantowałoby osiągnięcia idealnego efektu, a efektem ubocznym mogła być zmiana rysów twarzy. I cóż, zgodnie z moimi obawami zdjęcie dolnego aparatu jeszcze uwypukliło ten efekt wysuniętej szczęki. No ale za stara jestem żeby płakać z takiego powodu, trzeba to zaakceptować i już. Bardziej doskwiera mi związana z tym problemem lekka wada wymowy, której chyba przez aparat się nabawiłam. W przyszłym roku chciałabym pójść do logopedy aby zacząć pracować nad dykcją. 

To jak moje zęby wyglądały PRZED można zobaczyć w tym poście. 

Retencja

Na górze noszę przezroczystą nakładkę, z którą od razu się polubiłam. Jeśli macie do wyboru taką opcję retencji – bardzo polecam! Mogę ją nosić prawie cały dzień, nawet wychodząc do ludzi, bo nie rzuca się w oczy i nie przeszkadza w mówieniu… Jedynym jej minusem (w porównaniu ze stałym aparatem) jest to, że nie można w niej jeść i pić nic poza wodą, więc trzeba analizować czy np. wychodząc gdzieś na miasto planuje się coś spożywać… Wtedy albo trzeba zabrać ze sobą pojemnik na nakładkę i akcesoria do mycia zębów, albo po prostu jej nie zakładać. Ale jest to upierdliwe tylko na początku, bo po jakimś czasie możemy nosić nakładkę już tylko na noc. Co jest ważne przy tym rodzaju retencji – trzeba się bardzo pilnować, aby nie zapomnieć jej ze sobą zabrać na jakiś wyjazd. Czasami 2 dni nie zakładania jej mogą spowodować, że już się w nią nie zmieścimy.

To zdjęcie jest zrobione z nakładką. Na pierwszy rzut oka zupełnie jej nie widać. 

nakładka_retencyjna

Dopiero kiedy przyjrzymy się z bliska, widać, że coś tam jest i trochę się błyszczy 😉

nakładka_retencyjna_2

Zagadka – czy na tym zdjęciu z profilu pod hasłem „efekty” mam nakładkę, czy nie? 😉

Na dole mam inną retencję, przyklejany po wewnętrznej stronie drucik. Na razie jest on nieco upierdliwy, język jeszcze się nie przyzwyczaił, więc niewygodnie mi się je i troszkę seplenię. Myślę jednak, że szybko się przyzwyczaję i problem ten zniknie. 

Jak z perspektywy czasu oceniam swoje leczenie?

Było zaskakująco bezproblemowo. Zaliczyłam tylko dwie „wpadki”. Pierwsza to stan zapalny szóstki, który spowodował konieczność zdjęcia pierścienia na miesiąc… A drugi to odklejenie jednego zamka przez dentystkę podczas usuwania kamienia. Poza tym nie miałam wielu powodów do narzekań… Na dietę płynną przechodziłam tylko po zakładaniu łuków, comiesięczne wizyty nie powodowały takiej konieczności. Niezbyt miło wspominam też okres noszenia wyciągów (mój rekord to zakładanie 6 wyciągów jednocześnie) i przez nie wylałam trochę łez, ale szybko o tym „cierpieniu” zapomniałam. 

Podsumowując odczucia po rozstaniu się z aparatem…

Ja chyba przez to że oba łuki zdejmowałam osobno, nie odczułam żadnego szoku po zdjęciu aparatu. Nie było mi jakoś szczególnie łyso, nie mówiło się dziwnie (nie licząc tego lekkiego seplenienia po założeniu dolnej retencji). Jedyne co zaskakuje to ta łatwość mycia zębów! Niesamowite uczucie kiedy szczoteczka tak po prostu przesuwa się po zębach i o nic nie zahacza :D. Myślałam, że będę miała obsesję pt. „zęby mi się wykrzywiają”, ale nic takiego się nie dzieje. Przestrzegam zaleceń dot. retencji, więc zęby są cały czas na swoim miejscu, a ja nie zaprzątam sobie głowy myśleniem o nich.

Mam za to obsesję na punkcie dbania o zęby. Został mi nawyk częstszego ich mycia i już na pewno nie będę dopuszczać do sytuacji, że jakaś próchnica mi się rozrasta a ja nic z nią nie robię. Dobrze, że już nie boję się dentysty. Niedługo planuję zrobić piaskowanie, aby te zęby jeszcze dobrze doczyścić z kleju itp… Nieśmiało myślę też o jakimś wybielaniu, ale na razie chcę dać odpocząć szkliwu.

Mam też małe zboczenie na punkcie zębów innych ludzi… Potrafię niemal bezbłędnie rozpoznać kiedy ktoś nosił aparat, a kiedy efekt prostych zębów jest naturalny, tzn. bez wspomagania aparatem ;). Gorzej, że nie potrafię się czasami powstrzymać od zadania tego pytania :D. Jak ktoś z kim rozmawiam ma prosty, ładny uśmiech, nie mogę się też powstrzymać od powiedzenia mu tego. No ale to chyba nic złego, ludziom robi się wtedy miło. 

Ufff, podsumowując… Dobrze mieć to już za sobą, ale nie wspominam aparatu jako jakiegoś życiowego koszmaru. Szybko minął ten czas, było warto… Ale na pewno nie polecam zakładania aparatu każdemu. To jednak spora ingerencja w organizm, nie jestem pewna czy nie odbije się to na moich zębach „na starość”. Ale jeśli ktoś ma jakiś poważny problem ze zgryzem, albo zwyczajnie ma spore kompleksy z tego powodu, to na pewno warto sobie taką „przygodę” zafundować. 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Aga, świetny efekt! 🙂 Gratuluję, chyba w ostatniej zdrowomanii już byłaś całkiem bez aparatu? Pięknie się prezentuje Twój uśmiech 🙂

    Ja nigdy nie podliczyłam kosztów leczenia (chyba wolę nie wiedzieć :D), ale te ceny w moim przypadku były nieco inne. Za sam aparat zapłaciłam więcej bo zdecydowałam się na porcelankę, ale np. koszty przed założeniem aparatu wyniosły mnie około 1000 zł (pierwsze konsultacje, rentgen, instruktarz dbania o zęby z aparatem + założenie aparatu). Każda wizyta (Co 6 tygodni) to 140 zł, za oba łuki (praktycznie zawsze było coś robione i na górze i na dole). Ściągnięcie i aparaty retencyjne tak samo: po 500 zł.

    Na dół dostałam też drucik i na początku również mnie wkurzał :(. A kiedy się przyzwyczaiłam… to się odkleił! A że byłam wtedy w pracy i taki dyndający w środku mnie denerwował to go ukróciłam. Co było głupie bo poszłam tego samego dnia do orto i gdybym nie ukróciła drucika to można byłoby go dokleić.
    Obecnie na dole nie mam nic bo ponoć te zęby tak idealnie na siebie nachodzą, że powinny same się trzymać w ryzach. Chodzę na wizyty co ok. 3 miesiące (są bezpłatne) i kontroluję czy jest wszystko ok. Jeżeli coś by się przesunęło to będę miała kolejne podejście do drucika, ale na razie od roku wszystko bez zmian 🙂

    • W ostatniej ZM-ce miałam jeszcze aparat 🙂 mam nadzieję, że u mnie obejdzie się bez problemów z retainerem… Dość często słyszę o jego odczepianiu się… Zazdroszczę Ci tego idealnego zgryzu, to jest cena jaką ja zapłaciłam za równy uśmiech :(.

      • Mam koleżankę, która miała ten drucikowy retainer przyklejany 3 razy… i w końcu została bez. Ale z drugiej strony mój kolega nosi druty i na górze i na dole, o ile kojarzę jakieś 4 lata i ani drgną 🙂
        Z tym moim zgryzem to też tak idealnie do końca nie jest 🙂 Mam za szeroki kąt szczęki i to już nie jest do skorygowania, u mnie ten kąt jest 2x większy niż norma.
        Wydaje mi się, że bardzo dużo osób nie ma idealnego zgryzu po leczeniu, najważniejsze, żeby wizualnie to dobrze wyglądało i żeby zęby się nie niszczyły 🙂

  • Pięknie wyglądasz! Gratuluję wytrwałości i efektu końcowego 🙂

  • Ja również nosiłam aparat, ale nie stały, tylko ruchomy. Nosiłam łącznie 8 lat, ale przez 4 lata zakładam tylko na noc, raz na tydzień. Nosiłam tak długo, ponieważ miałam czekać z całkowitym pożegnaniem się do momentu usunięcia ósemek, ale niestety były zaplątane w nerwy i nie było opcji wtedy ich usunąć bez ryzyka uszkodzenia nerwów i utraty czucia. Zdecydowałam się, dopiero gdy zauważyłam, że mój zgryz zaczyna znów się pogarszać. Mam już z głowy ten problem, a nerwy zostały na szczęście tylko naruszone i nie miałam czucia ponad pół roku. Teraz wraca powoli wszystko do normy 🙂

    Ciesz się pięknym uśmiechem, bo masz naprawdę śliczne zęby! 🙂 a nakładki nie widzę w ogóle 🙂

    • Dziękuję! Rzeczywiście kiepskie miałaś przejścia z tymi ósemkami… „Zaplątane w nerwy” – to brzmi przerażająco :O a na czym polegał ten brak czucia? Że np. jak dotykałaś sobie dziąsła w tym miejscu to nic nie czułaś? Czy coś bardziej dokuczliwego?

      • Nie czułam polowy języka i gryzłam się do krwi podczas jedzenia. Później nauczyłam się „inaczej” jeść i dało się żyć 🙂 Najbardziej przeszkadzało to podczas jedzenia i całowania 🙂 Teraz się z tego śmieję, ale wiem, ze to była jedna z gorszych chwil w moim życiu. Od tamtego zabiegu minął już ponad rok, a język czasami mnie boli, ale podobno nerwy się nadal regenerują. I tak się cieszę , ze nie zostały trwale uszkodzone 🙂

  • Piękny uśmiech 🙂 Ja też od pewnego czasu zwracam uwagę na żeby u innych ludzi 😉 Co do nakładki to potwierdzam, trzeba o niej pamiętać. U mnie się tak złożyło, że jakieś dwa tygodnie po ściągnięciu aparatu miałam wyrwaną ósemkę i przez jakieś trzy dni po prostu nie dałam rady włożyć nakładki i gdy ją założyłam czułam już, że musiałam ją lekko wciskać. Na szczęście po powrocie do noszenia wszystko wróciło do normy, ale różnie mogło być gdyby przerwa była dłuższa o kilka dni.

    Co do kosztów, to nie mam ich tak skrupulatnie podliczonych jak Ty, ale wydaje mi się, że w mniejszym mieście faktycznie ceny są trochę niższe, mimo, że zakładałam aparat w jednym z lepszych gabinetów w mieście. Nie pamiętam dokładnie kosztów założenia (choć wydaje mi się, że były dużo niższe), ściąganie to było chyba około 800 zł ( z wliczonymi w to nakładkami), dolny i górny łuk każdy chyba około 2500 zł no i wizyty raczej nie przekraczały 150 zł z dwoma łukami, choć przeważnie było to 100/120 zł.

    • Ja w sumie nie liczyłam tych kosztów tylko sprawdziłam teraz na koncie w banku ile wydałam kasy w gabinecie 🙂 dlatego nie wiem ile wydałam na dentystę, bo tam płaciłam gotówką.
      Ceny wizyt w mniejszym mieście faktycznie są korzystniejsze, jak się podsumuje cały proces leczenia, to pewnie czterocyfrowa sumka różnicy by się uzbierała…

  • Efekt jest fenomenalny, ja jako była aparatka mogę tylko powiedzieć, że warto, bo uczucie, kiedy spoglądasz w lustro już po zdjęciu aparatu, jest niesamowite i od tamtego momentu uwielbiam mój uśmiech 😉

  • Podziwiam Cię za wytrwałość. Kilka razy zastanawiałam się na poważnie nad aparatem, ale jednak zrezygnowałam. Patrząc na efekt, jaki osiągnęłaś widać, że warto się pomęczyć. Ja się chyba już nigdy nie zdecyduję. Mam co prawda krzywy zgryz, ale już się przyzwyczaiłam, a przy dość białych zębach nie widać, że są krzywe, więc mi to nie przeszkadza. 🙂

    • Jeśli Ci to nie przeszkadza to naprawdę nie ma sensu zakładać aparatu 🙂

  • Ja zawsze planowałam przed ślubem wyprostować sobie zęby… a teraz zostało mi do ślubu 11 miesięcy! Więc chyba już nic z tego 🙁 A krzywą mam dwójkę, więc niestety jest to widoczne…

  • to faktycznie, w mniejszych miastach jest zdecydowanie taniej 🙂

  • Jeanne04

    Wydaje mi się, że na zdjęciu z profilu masz nakładkę 🙂

  • Marta

    Śliczne zęby, takie jasne. Jest taka opcja, jak nakładka ?. Nie powiem wściekłam się, bo mnie ortodonta kazał nosić po domu aparat retencyjny ( ale problem jest taki, że go nie noszę – po prostu nie daję rady w nim spać, a w domu rzadko bywam). A cena podobna ;/., chyba zmienię ortodontę.

    • Zapytaj swojego ortodontę o tę nakładkę. Może w Twojej sytuacji nie jest ona odpowiednia, to może być indywidualna kwestia… Ja miałam do wyboru między zwykłym aparatem retencyjnym a nakładką i ortodontka doradziła mi tę nakładkę. Powiedziała, że tego zwykłego aparatu pacjenci nie lubią i przez to nie noszą, a to może przynieść powrót wady.

  • Super efekt!! 🙂 A ta nakładka rzeczywiście niewidoczna 🙂

  • koszty takiej „przyjemności” są kolosalne. Na szczęście efekty też 😉

  • Karolina

    Wybielanie Ci chyba nie potrzebne- śliczne zęby 😉 ja nie mogłam nosić aparatu stałego ale zwykłym też udało mi się uzyskać dobry efekt, tylko teraz znowu zęby się krzywią… chyba czas wyrwać pozostałe ósemki ;(

  • Piękne masz ząbki! Moje doświadczenie z aparatem jest dokładnie takie samo jak Twoje. Hahah naprawdę wszystko, co napisałaś (nawet ze zboczeniem) miałam/mam identycznie Ja swój aparat nosiłam dwa lata i przyznaję, że ostatnie miesiące bardzo chciałam go już zdjąć. Być może dlatego, że nastawiłam się na rok jak prognozowała moja ortodontka, a parzeciągnęło się to o jeszcze raz tyle. Mam to samo, co Ty z górną szczęką, bo też nie dałam sobie usunąć zdrowych zębów. W czasie leczenie miałam usuwane 3 ósemki z kości i to jak dla mnie było już bardzo bardzo wiele. Jednak po kilku latach od zdjęcia aparatu myślę, że te dwa też bym je usunęła. Mi jednak ta wada zgryzu przeszkadza. Takie głupie rzeczy jak czasami mała skórka przy paznokciu, co odstaje i zahacza i już się jej nie pozbędziesz jeśli nie masz pod ręką nożyczek ;). Przy jedzeniu nieraz też jest niewygodnie. Ale może Tobie nie będzie ona przeszkadzała. To, co mogę Ci doradzić od siebie to: nie wybielaj zębów. Masz śliczne i bialutkie. Po wybielaniu robią się mega wrażliwe i to niestety już zostaje. Często skutkiem ubocznym po aparacie zostaje tendencja do odsłaniania się szyjek zębowych i to pojawia się po jakimś czasie. W połączeniu z wybielaniem jest nieciekawie. Koniecznie nie zaniedbuj retencji. Ja to trochę zlekceważyłam i jedynka nieco się skrzywiła :(. Wada wymowy z czasem przejdzie ;). Gratuluję cierpliwości, wytrwałości i pięknego uśmiechu.

    • Fajnie, że podzieliłaś się swoimi doświadczeniami :). Może rzeczywiście odpuszczę to wybielanie…
      Odczuwam niestety to co piszesz o tym zgryzie… Ale i tak na myśl o wyrywaniu robi mi się gorzej niż na myśl o tych wszystkich niedogodnościach. Jakoś to będzie, a własne zęby są na wagę złota więc dobrze, że mamy o dwa więcej 😉

  • Marzy mi się aparat… Główny mój problem leży w dolnej szczęce, więc nie jest to aż tak widoczne, no ale JA WIEM. I generuje to problemy zdrowotne (ścieśnienie zębów wzmaga kamień i kruszenie się). I tylko te koszty…

  • Edyta

    Ja aparatu nigdy nie miałam, nie było takiej potrzeby. Jednak niestety moja córka przeszła przez to. Piszę niestety, ponieważ miała założony aparat w wieku 13 lat i bardzo nas przez to znienawidziła 🙂 Oczywiście nie tak dosłownie, ale wiele łez z powodu aparatu wylała. Ból był i bardzo jej współczułam. Aparat nosiła dwa lata. Po tym okresie tylko przez jakiś czas silikonową nakładkę.
    Teraz ma 17 lat, przepiękny uśmiech. Jest nam wdzięczna za to, że kiedyś wręcz zmusiliśmy ją do aparatu.
    Zęby ma duże, białe i tak równe, jakby były „od linijki”.
    Koszt nie był aż tak duży, jak Twój, gdyż nosiła tylko aparat na górnych zębach. Poza tym u nas (w małym mieście powiatowym) za wizyty kontrolne płaciliśmy 55 zł, koszt aparatu 1600 zł. Było oczywiście kilka innych wydatków (leczenie zębów, ciągłe wymienianie szczoteczek, nakładka, przygotowanie do założenia aparatu), teraz już dokładnie nie pamiętam cen. Dwa lata temu, po ściągnięciu aparatu, szybko zapomniałam o tym wydatku. Uśmiech mojego dziecka jest najważniejszy 🙂

  • U mnie podobne odczucia – jestem ogromnie zadowolona, że zdecydowałam się na aparat, teraz czas nakładek retencyjnych. 🙂

  • Pamiętam, jak zakładałaś aparat! A to już 🙂
    Wcześniej nie interesowały mnie za bardzo te posty, ale właśnie mija nieco ponad doba, odkąd i ja noszę swój aparat, więc prześledzę całość, bo to w końcu (!) mnie dotyczy :))

    • Wow, gratuluję decyzji i życzę aby Twoje leczenie było równie bezproblemowe jak moje, albo jeszcze prostsze 🙂 jak sama słusznie zauważyłaś – szybko zleci!

  • Piękny efekt 🙂 sama dojrzewam do założenia aparatu. Myślę, że zdecyduję się na niego jakoś po nowym roku…chociaż boję się trochę – bólu i o stan portfela..

  • Ja musiałam założyć aparat ze względnych zdrowotnych, krzywy zgryz powodował u mnie koszmarne bóle głowy, więc teraz nie tylko cieszę się ładnym uśmiechem, ale także dużo lepszym zdrowiem 😉 Jak dla mnie na 110% było warto.

  • aneta

    Agnieszko czy wiesz jak długo będziesz musiała nosić nakładkę i drucik?

  • Nie wiem, zapytam przy okazji tej styczniowej wizyty…

  • Piękny efekt końcowy, ja też nosiłam aparat i mam obsesję na punkcie zębów 😉 Jak z kimś rozmawiam to patrzę mu nie w oczy, a w zęby… Chociaż nad tym pracuję! 🙂
    Mój aparat kosztował mnie jakieś 6 tys złotych, ale głównie ze względu na dentystę i częste wizyty. Ortodonta wyjątkowo tani, 2400 za aparat, wizyty 50 zł, retencja 300 zł i to wszystko. Polecam tani Białystok 🙂

  • problematyczna

    Hej, chciałam zapytać czy Twój ortodonta nie widział przeciwwskazań do ewentualnego wyrwania zębów pod koniec leczenia ? Pytam ponieważ mam problem, mój zgryz nie jest taki jak marzyłam, należało by wyrwać jednego zęba, ale jestem pod koniec leczenia. Nie wiem czy to możliwe, bo wszyscy znajomi mówią, że nie, tylko nie rozumiem dlaczego. Może Ty zdołasz mi pomóc. Masz piękne ząbki, serdecznie pozdrawiam 🙂

    • Ja na kilka miesięcy przed zdjęciem aparatu miałam wybór czy usuwamy zęby i dążymy do idealnego efektu (którego ortodonta i tak nie mógłby zagwarantować), czy zostawiam to tak jak jest, czyli z za mocno wysuniętą górną szczęką. Ja wybrałam opcję drugą, ale teoretycznie nawet pod koniec leczenia pojawiła się opcja usunięcia zębów, więc chyba jest to możliwe. Tzn. przynajmniej u mnie było, bo to zawsze bardzo indywidualna sprawa.

  • Aparat zakładałam dokładnie 8 stycznia 2016 roku. Zdecydowałam się na
    kosmetyczny i strasznie szybko mi żółknie. Zaobserwowałaś może, który
    kolor gumek najpóźniej zmienia kolor ?

    • Ja przez cały czas nosiłam jasno-różowe, dla mnie te były najlepsze. Tylko kurkumy nie mogłam jeść, a poza tym zmiana w kolorze nie była zbyt zauważalna.

      • Dzięki za radę 🙂 Byłam u ortodontki wczoraj i zapytałam o nierzucający się w oczy kolor gumek :> Zaproponowała perłowy. Nawet na próbę założyła mi kilka sztuk, ale perłowy wyglądał jak biała kartka papieru przy przezroczystej linijce 🙂 Z różem też próbowałyśmy, ale był jakiś taki intensywny, no i trochę się boję, że z różowego koloru mnie wyśmieją w pracy 🙁 Te gumki nie dają mi jednak spokoju. Wizyty u orto co miesiąc, a dwa tygodnie po założeniu nowych gumek, robią się żółte pomimo przesadnej higieny, tak że wstyd buzię otworzyć. Nawet nie wiesz jak zazdroszczę Ci pięknego uśmiechu i tego, że już nie musisz nosić aparatu. Pozdrawiam serdecznie !