Przegląd tygodnia #3/11

Nie lubię listopada. Co roku mogę powiedzieć, że to dla mnie najgorszy miesiąc. Noo, rok temu podratowała go niespodziewana podróż do Gruzji, ale nie odczarowało to złej mocy tego miesiąca. Mam też ostatnio trochę problemów ze zdrowiem, w związku z czym nie mam ochoty na prowadzenie bloga. Po pierwsze bardzo źle się czuję psychicznie. Przeraża mnie rasizm i nienawiść… Nie mówiąc już o czymś tak oczywistym jak terroryzm. Jednak bardziej niż terrorystów boję się ludzi, których codziennie mijam na ulicy, a którzy w internecie pokazują swoje prawdziwe oblicze. Okazują prawdziwe emocje, które uzewnętrzniają poprzez mowę nienawiści. W życiu prywatnym nie dopuszczam do siebie takich osób, nie pozwalam im zanieczyszczać mojej przestrzeni. Mam jednak problem co zrobić z moją działalnością internetową… Co jakiś czas boleśnie uświadamiam sobie, że internet jest pełen złych, złośliwych ludzi, którzy tylko kombinują jak ci podłożyć nogę. Ich ból dupy wylewa się przez ekran mojego monitora i odbiera mi wiarę w ludzi i chęci do działania. I niby wiem, że ten margines w ogóle nie jest wart uwagi, a jednak boli mnie, że coś takiego ma miejsce, nawet jeśli nie dotyczy bezpośrednio mnie. Nie mam pomysłu jak się odciąć od tego wszystkiego. Zacznę chyba dążyć do tego, aby docelowo kupić domek w górach i zaszyć się tam z najbliższymi osobami i jak największą ilością zwierząt. A zamiast internetu będę czytać książki. 

Fizycznie też nie jest u mnie najlepiej, od ponad tygodnia męczy mnie ból pod prawym żebrem… Początkowo go ignorowałam, potem ktoś naprowadził mnie na trop, że może to być ból żołądka, efekt uboczny antybiotykoterapii, a ostatecznie skłaniam się ku temu co mówi anatomia – pod prawymi żebrami jest wątroba, więc może to pęcherzyk żółciowy? Oczywiście nie mam zamiaru dalej spekulować, tylko jutro pójdę do lekarza. Ale naprawdę jestem już tym wszystkim zmęczona.

zdjęciaMimo wszystko – życie jest piękne 😉

IMG_0466 IMG_0472

Ten tydzień upłynął mi pod znakiem intensywnej pracy i nadrabiania zaległości, m.in. po długiej przerwie wróciłam przed kamerę. 

20151117_150216

Z wizytą u Feminine.pl. We wtorek na blogu Magdy zobaczycie jaki cel miała ta wizyta. 

20151118_124130

W tym miesiącu z powodu choroby musiałam zwrócić karnet OK system, dlatego pozostało mi ćwiczenie jogi w domu.

IMG_0571

Jakoś przestawiłam się na łapanie chwil w postaci filmów na Snapchat zamiast zdjęć, dlatego łapcie kolejne „Snapchat story”. Mocno okrojone oczywiście, bo takie z całego tygodnia trwałoby chyba z pół godziny :). W poniższym filmie pokazuję moją pielęgnację, trochę Luny i jej dziwnych zachowań, trochę zdrowych, szybkich przepisów i jak zwykle – trochę tego co robiłam przez cały tydzień. 

przegapioneTydzień temu nie było przeglądu tygodnia, dlatego wrzucam zaległości z 2 tygodni. 
Nowy film na blogowym kanale:

Przepis na pyszne ciasteczka owsiane.

ZdrowoMania – kettlebells i analiza składu ciała:

Szybki obiad z kaszy jaglanej.

Wpis o pielęgnowaniu wdzięczności. 

linkiNajpierw dwa posty, w których miałam przyjemność gościnnie się wypowiedzieć, ale polecam je Wam ze względu na wypowiedzi innych osób. 

3 najważniejsze aspekty przy rozwijaniu bloga lub własnej firmy.

Co nas powstrzymuje przed przejściem na weganizm? 

Chcę tego burgera. Teraz! P.s. Koniecznie obejrzyjcie też film 🙂

Pamiętacie odcinek o diet & health coachingu? Na życzenie jednej z widzek Ula przygotowała ćwiczenie od którego zaczyna pracę z pacjentem – koło zdrowego stylu życia. 

To tyle na dziś… Cóż, jaki miesiąc, takie przeglądy tygodnia. Mam nadzieję, że u Was lepiej. 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • W.

    Za 8 dni ten miesiąc się kończy i będzie grudzień, który mam nadzieję we wszystkich rozbudzi ciepłe i pozytywne uczucia związane z mikołajkami i zbliżającymi się świętami, a że to zwykle sprzyja podsumowaniom i postanowieniom, to te skierują się ku dobremu. Celowo pomijam, że to niestety sprzyja też frustracji, rozbuchanemu konsumpcjonizmowi i zamieszaniu, bo z odpowiednim podejściem można minimalizować te zachowania, a skupić się na tym co cudne. 😉

    • Już nie mogę się doczekać tego grudnia 🙂

      • Oj. A te 8 dni listopada mamy przekreślić?
        Przecież jeszcze trwa listopad. I życzę Ci, żebyś właśnie w listopadzie a najlepiej już w tej chwili poczuła się naprawdę dobrze. A jaka masz gwarancję na to, ze grudzień będzie lepszy? Liczy się ta chwila. Pozdrawiam

        • Nie mam gwarancji, że będzie lepszy. Po prostu lubię grudzień, dlatego na niego czekam. Czekałam na niego i we wrześniu i w październiku dokładnie tak samo jak czekam teraz 😉

        • No grudzień to ja też lubię, bo w końcu w grudniu są najfajniejsze święta 🙂
          Rozumiem Cię doskonale.

      • ja również. Mam wrażenie, że ten listopad ciągnie się w nieskończoność…

      • Mam tak samo jak Ty!

  • Niestety nie zawsze może być dobrze, ale na pewno wszystko wróci do normy, a może będzie nawet lepiej. Życzę Ci powrotu do zupełnego zdrowia 🙂

    • Dziękuję. Wiadomo, te gorsze chwile są po to, żeby potem zauważyć i lepiej docenić przyjście lepszych 🙂

  • Pod wstępem i obawami, marzeniach o domku w górach i zastanawianiem się nad prowadzeniem internetowej działalności mogłabym się podpisać. Nigdy nie lubiłam listopada, zawsze był to dla mnie trudny miesiąc. W tym roku jest inaczej i wyjątkowo, ale różne wątpliwości i nieprzyjemności tak się pojawiają. Z drugiej strony dostają tyle ciepłych i pozytywnych sygnałów, że myślę sobie, że tych dobrych i życzliwych ludzi jest więcej, tylko nienawiść ma po prostu wiekszą siłę przebicia. Głęboko wierzę, że to się kiedyś zmieni.
    Wracaj do zdrówka!

    • Masz rację, że jest też wielu dobrych ludzi… Też myślę, że jest ich więcej. Tylko gdybym miała zobrazować jak to wszystko odczuwam, to byłoby to tak: Trzymam w dłoni balonik. Dobrzy ludzie swoim wsparciem pompują ten balonik, aż w pewnym momencie się unoszę, czuję, że „mogę wszystko itd”. Aż tu nagle przyjdzie jakaś delikatnie mówiąc wredna istota, która na widok czyjegoś szczęścia odczuje ból tyłka, sięgnie po wiatrówkę, przestrzeli mój balonik a ja spadnę z hukiem. I tak w kółko.
      A Ty od tego roku może polubisz listopad, tego życzę 🙂

      • Jak ja dobrze wiem co masz na myśli. Mam wrażenie, że każdy mój sukces, mniejszy czy większy, spełnienie marzenia, realizacja jakiegoś celu, jest właśnie taką sytuacją z balonikiem. A najgorzej gdy ten strzał pada ze strony, której się nie spodziewasz. Powoli się do tego przyzwyczajam, a jednocześnie z każdą taką sytuacją nabieram wątpliwości, czy to wszystko ma sens.

  • Agnieszka, kilkukrotnie przeczytałam wstęp do tego wpisu i zrobiło mi się okropnie smutno. Wszystko, co napisałaś, wydaje mi się coraz bardziej prawdziwe, bliskie, obecne. Nie tylko te problemy na skale światową, jak terroryzm, ale też to, co dzieje się za oknem i przed monitorem. Jak zawsze, życzę Ci wszystkiego dobrego. Odpoczywaj, zdrowiej, wracaj do poczucia spokoju :).

    • Dziękuję i przepraszam, że zasmuciłam.

      • No co Ty, nie masz za co przepraszać! 🙂 Zrobiło mi się smutno, bo domyślam się, co czujesz.

  • Mnie też przerażają poglądy moich rodaków, ich postawy ksenofobiczne, nacjonalistyczne. Zastanawiam się czy ja ze swoim myśleniem jestem w mniejszości czy w większości. Wstyd mi za Polaków. Co inni myślą widzę po ich linkach na facebooku, deklaracją udziału w pochodach itp. Na fora nie wchodzę..

    • Ja też na fora nie wchodzę, szkoda nerwów… Na Facebooku pousuwałam znajomych szerzących ksenofobiczne, rasistowskie treści. Też się zastanawiam, czy jestem w mniejszości czy większości… Boję się do czego to wszystko doprowadzi.

  • Szybkiego powrotu do zdrowia Ci życzę! I nie przejmuj się „życzliwymi”, którzy w Internecie pokazują swoje prawdziwe oblicze. To zwykli tchórze, którzy swoje smutne frustracje i żółć mogą wylać jedynie pod osłoną anonimowego konta…

  • Obejrzałam Twój filmik z zakupami sportowymi. Dostałam w zestawie matę do jogi, pasek i bloczek po tym, jak poprosiłam rodzinę o matę w prezencie. Ale nie mogę znaleźć w internecie ćwiczeń, asan, gdzie ktoś by korzystał z tego bloczka. Więc jak na razie nie został on przeze mnie jeszcze użyty. Może ktoś mi poleci jakiś link?

    • W.

      Z bloczkiem spotkałam się tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=cyYOI4G2AbQ

    • ja szczerze mówiąc jakoś nigdy nie dałam się przekonać do korzystania z bloczków i chyba już tego nie zrobię 😉

      • Jeśli nie masz potrzeby to super 🙂 ja niestety jestem za mało elastyczna :/

        • To też nie do końca od tego zależy, wcale nie musisz być szalenie elastyczna, żeby obyć się bez bloczków. Wiadomo, że wszyscy kiedyś jesteśmy początkujący, więc nie o to chodzi, żeby oczekiwać od siebie jakiejś kosmicznej gibkości. U mnie to chyba trochę przez to, że zawsze byłam bardziej przywiązana do tych dynamicznych odmian, gdzie raczej nie korzysta się z pomocy 🙂

    • Ja je wykorzystuję nawet jak w zestawie ćwiczeń tego nie ma, a jakieś asany sprawiają mi problem i wygodniej mi zrobić je z podpórką. Zarówno bloczki jak i pasek są też np. tutaj https://www.youtube.com/watch?v=hbs1Yxx5Ops

  • Nawet nie wiesz, jak bliska jest mi pierwsza połowa wpisu. Czuję się tak smutna i przerażona tym, co się ostatnio dzieje i jak wiele złych emocji ludzie mają w sobie. Boli tym bardziej, że mój partner jest arabem, znam wielu ludzi o innym kolorze skóry, czy wyznaniu i wiem, jak bardzo nieprawdziwe jest to, co część ludzi wypisuje. Ale bardzo chcę wierzyć, że to się zmieni, że ludzie przejrzą na oczy.

    • Mnie też to osobiście w jakiś sposób dotyka, bo znam muzułmanów, którzy nie mają absolutnie nic wspólnego z tym, o co w pewnych środowiskach teraz się ich podejrzewa. Czuję się bezsilna, mam dość tych wszystkich pseudo-specjalistów od koranu. I niestety – naprawdę nie wiem co by się musiało stać, aby niektóre osoby zrozumiały swój błędny tok myślenia.

      • Wiele musiałoby się zmienić. Przede wszystkim edukacja. Niestety, ale Polakom brakuje wiedzy na temat innych kultur, a to pięknie wykorzystują media, które wszędzie węszą sensacje i podsycają naród. Po ostatnim zamachach ludzie zaczęli się bać jeszcze bardziej i po raz kolejny nic nie zostało zrobione, aby uświadomić im, że nie każdy muzułmanin to terrorysta, że to tacy sami ludzie jak my. Wiadomo zdarzają się i radykałowie, ale tacy są wszędzie, w każdej kulturze. Wydaje mi się, że ta cała nienawiść bierze się przede wszystkim ze strachu, nie wierze, że tylu jest wśród nas złych ludzi.

  • listopad to zbiór poniedziałków z całego roku, więc nie ma się co dziwić 🙂 ale i to przejdzie, nie ma się co martwić 🙂 grudzień już wypełni się przygotowaniami do Świąt i wszystko, jakoś tak samo z siebie, wyda się milsze 🙂

  • Nawet nie wiem kiedy to zdjęcie zrobiłaś! Listopad jest przygnębiający, trzeba go przetrwać, aby do Świąt a potem po nowym roku już nic tylko odliczać do wiosny 😉 choć mi do tej wyjątkowo nie śpieszno, bo kończy się macierzyński 😉

  • Zdrowia życzę. Sama się z nim zmagam, chciałam pisać że na szczęście nie grypa, ale jednak byłaby ta lepszą opcją. Co do miesiąca, oby szybko minął. Chyba na większość, źle wpływa ta szarość za oknem, może stąd taka postawa. Budzi się z ukrycia.

  • Głowa do góry, listopad się już kończy, a ja dopiero dołączyłam do grona Twoich czytelników. Zanim wyjdziesz w góry to jeszcze bym trochę poczytała i poogląda Ciebie na ekranie. Powiem Ci, że dzięki Tobie w końcu przekonuje się do tego, że YouTube nie służy tylko do słuchania muzyki 😉

    Mi jakoś listopad w miarę pozytywnie upływa, poza pojedynczymi gorszymi dniami, takimi jak dziś. Ktoś ukradł mi buty jak byłam na siłowni. Ale nie ma tego złego. Przesyłam moc uścisków z zimnego Sztokholmu (juz jest na minusie brrr)

  • Trzymaj się Agnieszka i wracaj szybko do zdrowia. Mam nadzieję, że końcówka miesiąca będzie Ci sprzyjać. Atmosfera ostatnich wydarzeń odbija się na wszystkich. Tu gdzie mieszkam nie jest najgorzej, ale w Londynie jest nieciekawie. Ludzie nie wychodzą z domów i unikają zatłoczonych miejsc.
    Co do nienawiści i negatywnych treści może spróbuj na jakiś czas odciąć się od prasy, telewizji i czytania komentarzy. To jednak siedlisko negatywnej energii. Ja się odciełam od tego już dawno i naprawdę bardzo mi z tym fajnie. Choć wiadomo, że nie zawsze uda się by nas to nie dosięgnęło.
    Czekam niecierpliwie, co tam fajnego przygotowałyście z feminine 🙂
    Głowa do góry, jesteśmy z Tobą 🙂

  • Masz rację. Życie jest piękne mimo wszystko! Mimo upadków i gorszych dni! Piękne zdjęcia tego nieba nad Warszawą 🙂

  • Zdecydowanie popieram domek w górach! Teraz w swoim zyciu jestem na etapie takim, ze chce byc wszedzie gdzie mnie jeszcze nie bylo. Jak najwiecej zobaczyc, posmakowac! Ale docelowo marze o malej chatce, przynajmniej 5 psach, 4 kotach, osiolku…

    http://kropkanadk.blogspot.co.uk

  • Jak ja to dobrze rozumiem 🙁 Listopad i to co się dzieje wokół naprawdę dają w kość. Nawet mi, a ja lubię ten miesiąc. Trzeba robić swoje, otaczać się dobrą energią i dobrymi ludźmi, ale ostatnio cały czas muszę sobie o tym przypominać.

  • Listopad jest niestety depresyjny. Często poprawiam sobie humor planując przyszłe wakacje – promyk lata w tunelu zimy 😉

    Jakbyś miała ochotę poczytać to polecam wpis o tym jak planuję swój urlop, może doda Ci trochę zdrowia i radości, trzymaj się ciepło i mocno!

    http://ja-sawka.blogspot.co.uk/2015/11/jak-zaplanowac-tani-urlop-za-granica.html

  • „Jednak bardziej niż terrorystów boję się ludzi, których codziennie
    mijam na ulicy, a którzy w internecie pokazują swoje prawdziwe oblicze.”

    Nie przesadzasz odrobinkę? Ktoś Cię postrzelił mailem, jak tych ludzi karabinem w Paryżu czy w Mali? 🙂

    Poza tym punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Miałem osobiste przejścia z „uchodźcami” i troszkę inaczej teraz na to patrzę. A i mieszkam niedaleko od miasta, z którego w popłochu uciekają ostatni Brytyjczycy oddając swoje domy i dorobek całego życia za półdarmo. Oczywiście tylko ci, których na to stać – bo reszta będzie żyć jak zwierzęta w ciągłym strachu.

    Europa upada, nie mam co do tego już żadnych wątpliwości, i ta polska ksenofobia uratuje nam tyłki za kilka lat. Brutalne, ale takie są fakty – ale te fakty najpóźniej dotrą do tych, którzy nie mają z tym do czynienia na co dzień.

    • Nie przesadzam, nie chodzi mi o powagę, tylko o skalę zjawiska. Aktów terroryzmu w Polsce póki co nie zaobserwowałam, natomiast hejt i rasizm spotykam na każdym kroku. I serio myślisz, że pod postem, w którym wyraziłam ubolewanie nad rasizmem i ksenofobią dopuszczę linki, które szerzą właśnie takie treści? To jedyne miejsce w sieci, w którym mogę wprowadzić cenzurę i z chęcią z tego skorzystam.

      Co do problemu, który opisujesz… Masz trochę racji, UK faktycznie zalała fala imigrantów (zaraz zaraz, czy przypadkiem nie jesteś jednym z nich?). Podyskutowałabym, ale… Punkt 3: http://lifemanagerka.pl/2014/11/3-rzeczy-ktore-szkoda-czasu/

      • Hmm. Adam Gabryelów z bloga 3Dno jest absolwentem psychologii i antropologii kulturowej i jednym z najlepszych blogerów w Polsce, mam wrażenie że nawet nie rzuciłaś okiem na linki nie wspominając o czytaniu.

        Co do porównania polskich i muzułmańskich imigrantów w Anglii, cóż, w imieniu tych pierwszych – dziękuję.

        Co do dyskusji – nie ma sensu. Bo sam pamiętam, za moich korpo-czasów, jakie miałem poglądy i jak sam odebrałbym takie opinie jak moje obecne. Otworzyłem oczka dopiero po tym, kiedy poznałem troszkę świata (Francja, Belgia, UK) 🙁

        Puść te linki Agnieszko – niech Twoi Czytelnicy sami ocenią i skomentują. Pozdrawiam Cię serdecznie i idę pracować jak 92% Polaków w UK (to prawie tyle samo ile pracujących 33% muzułmanów w UK).

        • Rzuciłam okiem na linki, zobaczyłam kilka haseł na które jestem uczulona i zdecydowałam się je usunąć. Moi czytelnicy mają swój rozum i nie potrzebują tych linków, a na pewno nie w tym miejscu, bo nie po to wchodzą na mojego bloga aby wyrabiać sobie opinię na temat uchodźców.

          Co do porównania polskich i muzułmańskich imigrantów – nie rozumiem, w czym polscy są lepsi? Imigrant to imigrant, wszyscy są równi, a to czy ktoś jest lepszy czy gorszy to zależy od tego jakim jest człowiekiem, a nie z jakiego kraju emigruje.

        • Ciekawi mnie, jak wyglądałaby na przykład Twoja przeprowadzka do Londynu, Paryża czy Birmingham. Czy dałabyś na początku szansę każdemu, bo przecież wszyscy są równi, czy raczej spędziła kilka dni w sieci sprawdzając listę dzielnic do których po prostu nie wolno Ci się przeprowadzić… 😉

          Zazdroszczę Ci troszkę tych poglądów, ja chyba za dużo już widziałem, słyszałem i przeżyłem…
          Kończymy dyskusję 🙂
          Pozdrawiam serdecznie,
          MM

  • Oj Agnieszka ja mam takie same marzenie ten domek w gorach z dala od tego stresu, no i jeszcze od terrorystow, bo u mnie w Paryzu ten strach jest bardziej namacalny, ktos podobno chcial sobie kupic kamizelke kuloodporna do metra, a sprzedawca wyjasnil mu ze w takiej kamizelce bardziej bedzie przypominal teroryste niz cokolwiek innego. Niemniej ludzie tu mniej wychodza, mniej kupuja, mniej chodza do restauracji. Psychoza. Pozdrawiam serdecznie
    Oj chyba nie dorzucilam nic pozytywnego w tym komentarzu. Sorry.

  • Tez mam problem z tą nienawiścią w internecie. Czuję się przytłoczona i tracę ochotę na kontakt z ludźmi, których reakcje obserwuje w sieci. Coraz częściej unikam też internetu.
    Domek w górach to również moje marzenie 🙂 A wczoraj znalazłam schronisko górskie na końcu świata, gdzie nie ma ani prądu, ani bieżącej wody i zastanawiam się czy by tam nie uciec na trochę 😉

  • Ja życzę Ci jak najszybszego powrotu do pełni sił psychicznych i fizycznych i tu będzie trochę egoistycznie, jesteś moim motorem do działań :), jeżeli brak optymizmu u Ciebie to i u mnie jakoś gorzej :-).
    Wiem, że ludzie bywają okrutni, ale zawsze możemy zmieniać tylko to na co mamy faktyczny wpływ, reszta zabiera nam tylko naszą energię.
    Pozdrawiam 🙂

  • Na szczęście po listopadzie jest grudzień. A grudzień jest zajebisty 😉

  • Ja też jestem już zmęczona listopadem, ratuje mnie powolne wchodzenie w klimat okołoświąteczny.
    Listopad mógłby nie istnieć w kalendarzu, marzy mi się przeskakiwać od razu z październikowej, złotej jesieni w świąteczny, śnieżny grudzień.
    A domku na końcu świata Ci życzę z całego serca, sobie zresztą też! 😉

  • Dobry Ruch

    Dla mnie też ten listopad jest fatalny, zmarł mój Tata…Chciałam napisać, żeby przekazać Tobie i innym czytelnikom, że nienawiść to nie wszystko co nas dziś otacza. Dla mnie, wbrew wszystkim medialnym zadymom, jest to czas, w którym doświadczam od otaczających mnie ludzi, bliskich, ale też dalszych ogromnej porcji ciepła, dobra i życzliwości.
    Dużo troski, dobrych słów, pomocy, czasem tylko zwykłej uwagi i czujności na samopoczucie.
    Nie wiem, czemu w sieci dzieje się tak, jak się dzieje, ale chcę żebyś wiedziała, że poza siecią ciągle są dobrzy ludzie, gotowi spieszyć z pomocą i dzielić się życzliwością. I jest ich więcej niż można się na co dzień spodziewać.

    Kiedy Tata żył, zdarzało mi się niecierpliwić i denerwować, że ciągle do kogoś zagadywał, rozmawiał z każdym napotkanym sąsiadem…ale kiedy zobaczyłam w dniu pogrzebu tych wszystkich ludzi, jak pomagali sobie, podawali krzesła, przepuszczali w drzwiach, młodsi pomagali starszym…zrozumiałam, że warto być życzliwym, warto poświęcić chwilę dla innych ludzi, warto dawać innym życzliwość i nadzieję, że drugi człowiek życzy nam dobrze.
    To trudny dla mnie czas, ale dzięki ludziom jest mi lżej. Dlatego za nic nie uwierzę, że to co się dzieje na fb i w mediach to jedyna strona ludzkości 🙂

  • Ela Kraj

    Też marzy mi się domek w górach, na uboczu. W sam raz dla takiego „dzikusa”, którego szczytem weekendowych marzeń nie jest zaimprezowanie, a święty spokój po tygodniu pracy. Tylko zawsze, gdy o tym myślę, zapala mi się lampka i przypomina historyjka o „Domku w Karkonoszach”. Jak tam dojechać i jak się wykopać spod tony śniegu? 😉

    Grudzień też uwielbiam. W tym roku wyjątkowo nie mogę się doczekać. Już od kilku tygodniu nastrajam się świątecznie – słucham jazzu (nie wiem, czemu, ale kojarzy mi się właśnie ze świętami 🙂 ), oglądam świąteczne filmy (‚The Holiday’ obejrzałam już ze trzy razy) i szukam inspiracji na świąteczne ozdoby. I jakoś ten listopad w miarę bezboleśnie mija.

    Pozdrawiam i życzę zdrowia, i pogody ducha – mimo wszystko 🙂

  • Bardzo mi przykro 🙁

  • Patrząc na dzisiejszy świat, staram się nie mieszać w to swoich myśli i zająć się sobą. Staram się nie przeżywać tego zła, które dzieje się na świecie, chociaż czasami jest to trudne. Domek w górach…. tez o nim marzę 🙂 Dużo zdrówka! PS. Fajna ta Twoja Luna 🙂

  • Natalia Kida

    Jestem wielką fanką Luny i mogłabym oglądać tego słodziaka bez końca 🙂
    Jak tylko zmienię tryb życia z koczowniczego na bardziej osiadły, też chciałabym przygarnąć taką królewnę, ale póki co przede mną perspektywa jeszcze kilku dużych przeprowadzek.

    Komentuję tu pierwszy raz, ale zaglądam regularnie od pół roku i z przyjemnością czytam wszystkie posty. Myślę, że takich osób jak ja jest dużo, więc pamiętaj patrząc na swoje statystyki, że jeszcze sporo nieujawniającyh się osób ma dużo radości z tego, co robisz 🙂
    Równocześnie rozumiem to, co mówisz o hejcie w internecie i jak czasami może zdemotywować łapka w dół pod wartościowym nagraniem albo złośliwa, anonimowa opinia, która najczęściej totalnie mija się z prawdą. Niektórzy ludzie mają jakieś filtry na oczach, po prostu Ty mówisz jedno, a ktoś rozumie to zupełnie inaczej. Jestem też w szoku, jak bardzo można być negatywną osobą, kiedy chociażby rozmawiam z ludźmi (wszak mam różnych znajomych) i jak niesprawiedliwie można wszystko krytykować. Ale to te osoby mają największy problem, bo ludzie jadowicie krytyczni w stosunku do innych są zazwyczaj także krytyczni w stosunku do siebie (mniej lub bardziej świadomie), karmią się negatywnymi emocjami i są po prostu nieszczęśliwi.
    Ty umiesz być szczęśliwa i żyć w zgodzie ze sobą, ja też umiem, więc jedyny sposób to chyba ignorować ten świat frustratów, choć może to być trudne 🙂 Ostatecznie zależy Ci chyba na czytelnikach i odbiorcach podobnych do Ciebie – rozsądnych, pracujących nad swoim życiem, cieszących się tym, co dobre. Kto by tam zwracał uwagę na jakąś kupkę jadu.
    Kiedyś prowadziłam parę blogów (obecnie nie mam żadnego) i pamiętam te drobne szpile wbijane najczęściej przez anonimowe komentarze.
    Zbieram się, żeby znowu otworzyć jakieś swoje miejsce w sieci, ale póki co gromadzę energię:) Myślę, że w życiu i w blogowaniu najfajniejsze to mieć swój taki mały światek pełen ciepła i dobrych ludzi, który ładuje akumulatory i pozwala na wymianę ciekawych myśli. Węższe grono czytelników, ale bardziej wartościowe. Wiadomo, świat zewnętrzny bywa przytłaczający, ale dopóki ma się taką swoją strefę sacrum, to jest dobrze 🙂
    Masz swoje dobre życie, zaangażowane grono czytelników, którzy Cię doceniają, a wszystkie negatywy wokół ignoruj. Szkoda, żeby zabierało Ci energię przygnębienie z powodu czyjejś złośliwości, skoro można ją spożytkować na przykład na nagraniu zabaw z Luną, które dostarczy mi i wielu innym osobom szerokiego uśmiechu 😀

    Trzymaj się ciepło i nie poddawaj!

    • Jak ładnie to wszystko napisałaś, dziękuję! 🙂
      Masz rację, zależy mi na czytelnikach, którzy rozumieją przekaz tego bloga. Gdybym mogła, chętnie zablokowałabym dostęp innym osobom, nawet gdyby obcięło mi to statystyki o połowę. Na szczęście u mnie naprawdę jeszcze nie jest tak źle i te czepialskie przypadki to dosłownie jednostki. Ale czasami i bez mocnych słów wyczuwam, że ktoś nie jest mi życzliwy i zawsze się wtedy zastanawiam jaką ja krzywdę robię tej osobie, że ona coś do mnie ma. Nigdy nie zrozumiem zjawiska czytania/oglądania osób których się nie lubi. No ale pewnie z czasem coraz bardziej będę się na to uodparniać…
      A Luna to jest niezły diabełek, tylko tak słodko wygląda 😉

  • Agnieszko, ja też czasem mam ochotę kupić domek na „zadupiu”, wyłączyć kabel od Internetu i gotować smaczne rzeczy. Doskonale rozumiem Twoje niezniechęcenie. Daj sobie czas na odpoczynek, czasem trzeba zwolnić, żeby przyspieszyć! Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło. Szczególnie Twoje zdrowie.

  • Dopiero teraz zobaczyłam, że podlinkowałaś mój film. (tak sprawdzam) Dziękuję Ci bardzo.
    Ten ciągły strach i lęk… rozumiem Cię co przeżywasz. Mam nadzieję, że to tylko zły czas i będzie tylko lepiej.
    NIe pozwalam Tobie zawieszać bloga, bo kto jak nie ty będzie mnie motywował do zdrowego i lepszego życia 🙂

  • Ania Zając

    Listopad to dziwny miesiąc – sił do pracy i do uśmiechania się jakoś mniej 🙁 Ja zaczęłam robić wieczorne detoksy od elektroniki i od razu mi się zrobiło lepiej. Komp niby pobudza niebieskim światłem ale po chwili zamula. A jak do tego dojdzie jeszcze czynnik ludzki=sieć wyciąga z ludzi to co najgorsze się to już można totalnie wsiąknąć. Przesyłamw ramach inspiracji 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=ezhjAMjJzAc

  • Dawno nie robiłam sobie takiego detoksu, chyba najwyższy czas 🙂

  • Anna Maria W.

    W końcu zainstalowałam snapchata i… nic z tego nie kapuję. Dodałam Cię tam do znajomych i nic się nie dzieje tzn. myślałam, że można przeglądać zawartość na zasadzie instagrama, ale nawet nie mogę otworzyć Twojego „kanału”. Generalnie nic tam nie ma, cały czas otwiera się tylko moja kamera skierowana prosto na mnie… uh. Nie dotarłam nawet do żadnej instrukcji w tej aplikacji. W necie pewnie jest sporo porad, ale straciłam cierpliwość 😉

    • Na początku miałam identyczne odczucia ;). W prawym dolnym rogu powinnaś mieć fioletowy kwadracik, jak w niego klikniesz to przeniesie Cię do listy z „kanałami” znajomych. Tylko musisz pamiętać, że tam jest dostępne tylko 24h, jak np. nie nagrywałam nic w ciągu ostatnich 24h to mnie tam nie będzie. No ale teraz akurat powinnam być z jednym snapem 😉