ZdrowoMania odc. 40 – analiza składu ciała, kettlebells

Poniżej możecie obejrzeć główny powód mojej nieobecności na blogu w tym tygodniu :).

Wierzcie mi, że nie tak łatwo odkopać się z zaległości w pracy nad programem, kiedy miało się 2 tygodnie wyjęte z życia… Szczególnie, kiedy nagle plan się sypie, bo jakiś gość przesuwa nagrania na nieco dalszą przyszłość. Nie lubię nie wywiązywać się z obietnic, dlatego w tym tygodniu mocno przykręciłam śrubę, aby znaleźć gościa do tematu odcinka. I udało się to tylko dzięki olbrzymiej życzliwości Justyny Markowskiej, która jak tylko dowiedziała się, że mam taki problem, od razu znalazła sposób aby wygospodarować dla mnie chwilę w swoim napiętym grafiku. W dodatku okazało się, że Justyna nie tylko jest bardzo sympatyczna, ale też dosłownie stworzona do występowania przed kamerą :). Z tego miejsca dziękuję Justynie i przy okazji kawiarni Służę Kawą za udostępnienie wnętrza do nagrywania. Mówiłam wczoraj na Snapchacie (nick: lifemanagerka), że jeśli robię w życiu coś dobrego, to karma wraca do mnie właśnie w postaci szczęścia do ludzi w pracy nad ZdrowoManią :). 

kettle

W ramach odcinkowej aktywności fizycznej znowu zmierzyłam się z czymś spoza mojej działki… Nie jestem zwolenniczką ćwiczeń siłowych, więc od razu poprosiłam o najmniejszy odważnik. Panowie się ze mnie nabijali, że korzystam z takiego, jaki podnosi kilkuletnia córeczka jednego z nich. No cóż, bywa 😀 i tak trochę się zmachałam. Zapraszam Was oczywiście do boxu w Ursusie na trening z przystojnymi head coachami ;). Drugiego z nich poznacie przy okazji odcinka o Crossficie, który przy tej okazji również nagraliśmy. 

Miłego oglądania 🙂

Kategorie: Sport, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Świetny odcinek, jak zawsze porządna dawka wiedzy! Kettle próbowałam (niestety na razie tylko raz w domu), ale zamierzam się w to wkręcić, bo spodobało mi się tak jak zumba 🙂

  • Jak próbowałam kettli jakieś ponad pół roku temu, to nie byłam w stanie ćwiczyć nawet z najmniejszym ciężarem. Z chęcią spróbuję swoich sił jeszcze raz, bo moje „włókienka mięśniowe” na ramionach chyba już zwiększyły swoją objętość 😀

  • Anna Maria W.

    Bardzo fajny odcinek 🙂 podobało mi się, że siedzicie w kawiarni, czyli tak bardziej na luzie – super! Po obejrzeniu stwierdziłam, że… ta analiza jest jednak zbędna, przynajmniej mnie 😉 Co do aktywności – kurcze, nie miałam pojęcia o kettlebells (najpierw napisałam balls 😀 właśnie przeprawiłam po upewnieniu się 😉 )! Argumenty pana bardzo do mnie przemówiły, może się kiedyś skuszę…

    • To, że wyszło tak fajnie i na luzie to w dużej mierze zasługa Justyny 🙂 bardzo pozytywna osoba. Co do analizy to dobrze, bo naszym celem było właśnie przedstawienie tego tematu tak na chłodno, bez namawiania, że to konieczna i ważna sprawa. Ja pewnie bym ją zrobiła gdybym miała jakieś problemy z sylwetką, zbieraniem się tłuszczu w jakiejś części ciała itp. A tak to też nie czuję potrzeby. A te kettlebells to faktycznie trudne słowo 😀

  • Karolina Pucyk

    Oglądałam Twojego snapa, powiedz jak robisz ten kisiel? Zawsze gdy tylko łapie mnie gardło gotuje całe ziarna siemia lnianego i takie pije zjadajac tez ziarenka. Nie wpadłam na wersję smakową a to super alternatywa dla kisielu z paczki!

  • Uważam, że analiza składu ciała, nawet jeśli przeprowadzona bez odpowiedniego przygotowania może być punktem odniesienia dla osób z problemami z sylwetką. Myślę też, że mimo braku odpowiedniego przygotowania dobrze przeprowadzona analiza przez praktyka nie spowoduje większych odchyleń niż maksymalnie 8-10%.

    Często osoby, które zrobią analizę po raz pierwszy mierzą się z liczbami, które nigdy nie przeszły by im przez myśl np. poziom otłuszczenia ciała w okolicach 40-50%. Małe nawodnienie. Słabe umięśnienie. To mocno wstrząsa. Nie namawiam oczywiście jako dietetyk do robienia analizy po macoszemu i bez przygotowania, ale jeśli ma się okazję to lepiej ją zrobić i zobaczyć liczby. Właśnie dlatego, że to może stanowić moment przełomowy, w którym zacznie się ktoś zastanawiać nad swoją dietą i tym jak wygląda. Jak skład ciała, nawet przybliżony i okraszony jakiś błędem wpływa na moje życie. Poza tym wiele osób to tak zwani skinny fat czyli osoby szczupłe, które poziom otłuszczenia organizmu mają podobny jak osoby z nadwagą. Zaskoczenie takich osób po zrobieniu analizy jest olbrzymie.

    Podsumowując, analiza nie jest niezbędna, ale jest jednym z wielu dobrych i użytecznych narzędzi do sprawdzenia punktu wyjściowego w jakim jest organizm danej osoby, a później stanowi absolutnie przydatne źródło danych do mierzenia postępów. 🙂

  • Justyna jest bardzo sympatyczna, prowadziłam z nią wyzwanie na facebooku. Poza tym czytuję jej bloga i ufam temu co pisze. Jakąś tam wiedzę na temat żywienia mam i czytając ją często utwierdzam ją i dodatkowo poszerzam. 🙂
    Crossfit (ten zawodniczy) niestety niesie ze sobą wiele kontuzji. Ćwiczenia z kettlami nie są najlepsze. Szczególnie te ponad 90 stopni zgięcia – mogą uszkadzać więzadła i torebkę stawu barkowego. Ale podejście tego Pana z nagrania bardzo mi się podoba. 🙂

  • Sara

    Do tego sportu robiłam kilka podejść. Jakis czas temu, kiedy wydawało mi sie, że już nic mnie nie zaskoczy, a moja kondycja fizyczna była w kwiecie wieku- ponownie okazalo sie, ze z silowni wychodze ostatkiem sil 🙂 Podziwiam kazdego, kto cwiczy z kettlami- nawet tymi najlezejszymi!

  • Wiesz, że nie pomyślałam, że wypicie kawy, czy porządny trening przed może mieć wpływ na tę analizę.Kiedyś robiłam ją jak intensywnie biegałam. Byłam zaskoczona wynikami i wiekiem metabolicznym jaki mi wyszedł. Ale potraktowałam to jako ciekawostkę i nie korzystałam więcej. Kettle mam w domu, robiłam z nim treningi, ale po ciąży jeszcze nie wróciłam. Niebawem wrócę, ale może faktycznie poproszę na siłowni trenera o instruktaż, może robię coś źle.

  • Byłam kiedyś na kettlach i było ciężko 😀 Cała grupa musiała na mnie czekać :O Nie zdawałam sobie sprawy, że to taki ciężki trening!

  • Osobiście jestem początkuja na zajęcia kettlebels. Mam za sobą już jakieś 6 treningów i jestem zakochana w tych kulkach. Po tych kilku zajęciach sama czuję, że jestem silniejsza i moja postawa się zmieniłą. Już się nie garbię 🙂

    • Czyli potwierdzasz co mówił Marcin 🙂

  • MizzVintage

    Kettelki moja miłość <3

  • świetny odcinek, po raz kolejny okazuje się, że najważniejsi w ZdrowoManii są goście, w tym odcinku byli przesympatyczni i z przyjemnością się ich słucha. Zastanawiam się, czy taka „domowa” analiza składu ciała, którą przeprowadza elektroniczna, domowa waga, w ogóle ma jakiś sens czy można ją sobie odpuścić?:)

    • Agnieszka, pewnie że ma! Jeśli będziesz robiła regularnie w jakiś odstępach czasu, to zauważysz, że coś w Twoim ciele zmienia. Naprawdę, nie ma większego znaczenia, czy masz 23 czy 25% tłuszczu. Najważniejsza jest zmiana! 🙂

  • Agnieszko, to ja dziękuję za zaproszenie! Bardzo miło było mi z Tobą porozmawiać, jesteś niezwykle dobrą prowadzącą 😉

  • chciałabym taką analizę 🙂

  • Jestem zakochana w kettlebells od pierwszego podniesienia! Ciągle szukam nowych, ciekawszych ćwiczeń z tym przyrządem. A ten filmik tylko mnie zachęcił do pogłębiania mojej wiedzy 🙂