Miesiąc dla zdrowia #14 – mój sposób jak wrócić na dobrą drogę

Są takie dni… Albo nawet długie tygodnie… Kiedy cały nasz plan na zdrowe życie chwilowo zawodzi i odpuszczamy. Nawet nie chodzi o to, że nagle rzucamy się na fast foody i przyklejamy się na stałe do kanapy, ale czasami robimy sobie zbyt długą przerwę od regularnej aktywności fizycznej, albo mniej zwracamy uwagę na to co jemy…

jak-wrocic-na-dobra-droge

Mnie też zdarzają się takie okresy. Najczęstszą ich przyczyną jest jakaś przedłużająca się niedyspozycja, np. przeziębienie, kontuzja lub po prostu kiepski nastrójAle bywa też, że wpadam w straszny wir pracy i nagle przyłapuję się na tym, że przez cały dzień jem kanapki z dżemem lub pomidorem, a o istnieniu sportu przypominam sobie tylko podczas nagrań do ZdrowoManii. Cóż, bywa. Tylko że u mnie to bardzo wpływa na mój komfort życia. Nie lubię czuć się ociężała, nie lubię mieć wyrzutów sumienia, że przez swoje lenistwo mogę sobie poważnie zaszkodzić… Jestem przez to w jeszcze gorszym nastroju i to błędne koło się zamyka. 

Kiedy ten stan rzeczy zaczyna mi doskwierać, podejmuję próbę powrotu na dobrą drogę. Najtrudniejsze zawsze są początki, np. pierwszy tydzień zdrowej diety czy biegania. Przez ten pierwszy tydzień trudno zmusić się do wyjścia z domu albo do regularnego przygotowywania posiłków, pojawiają się też jakieś wymówki, którym zazwyczaj ulegamy. Kiedy przetrwamy ten tydzień, potem jest już z górki – dobre nawyki zazwyczaj wchodzą nam w krew a my zaczynamy odczuwać poprawę w samopoczuciu. Dlatego moim sposobem jest wprowadzenie sobie na tydzień takiego totalnego rygoru – żadnego ulegania pokusom, wymówkom i lenistwu. Same zdrowe, regularne posiłki, treningi według wyznaczonego wcześniej planu (czy się chce czy nie), zero niezdrowych obiadków czy sklepowych słodyczy. Tylko żeby była jasność – na co dzień nie jestem zwolenniczką takiego rygoru, mówię tylko o tym jednym tygodniu wracania na dobrą drogę. Żeby sobie to ułatwić i żeby pozbawić się wymówek pt. „no naprawdę nie było czasu ugotować obiadu i musieliśmy zamówić pizzę”, trzeba się do takiego tygodnia dobrze przygotować:

1. Przede wszystkim dokładnie rozplanować swój tydzień i ocenić, w których dniach i o jakich porach jest czas na trening, gotowanie itp. 

2. Zaplanować wszystkie posiłki i niezbędne zakupy. Przyznaję, że ja na co dzień nie żyję z długopisem i kartką w dłoni i nigdy nie planuję posiłków, ale w takim tygodniu rygoru to moim zdaniem bardzo ułatwia zadanie. Dobrze jest na ten tydzień zaopatrzyć się w dużą ilość warzyw i owoców, a potem po prostu jeść ich jak najwięcej

3. Uwzględnić w swoim planie rzeczy, które się naprawdę lubi – ulubione sałatki, jakieś zdrowe desery

3. Zaplanować na ten tydzień aktywności, również swoje ulubione. Jeśli nie przepadasz np. za bieganiem – wybierz coś innego, to ważne aby ten ruch był przyjemnością. 

4. A kiedy przydarzy się wpadka, żadnego „ok, zacznę od nowa od poniedziałku”. Nie. Wpadka szybko idzie w zapomnienie, nie ma taryfy ulgowej, rygorystyczny tydzień zaczyna się od nowa TERAZ. 

U mnie to zawsze działa, z prostej przyczyny – zdrowy styl życia jest niesamowicie przyjemny. Zdrowe odżywianie jest bardzo smaczne i dobrze się po nim czuję. Aktywność fizyczna poprawia nastrój, wygląd… wszystko! Po tygodniu takiego przykładnego życia przypominam sobie ile dają mi takie pozytywne nawyki i już nawet nie chcę z nich rezygnować, dalej wszystko dzieje się zupełnie naturalnie. Oczywiście nic nie trwa wiecznie i kolejny spadek formy i wybicie się z rytmu znowu może nam się przytrafić… Ale wtedy zabawa zaczyna się od nowa :).

A Wy jak wracacie na dobrą drogę? A może nigdy z niej nie schodzicie?

 


Kategorie: Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ja w ubiegłym tygodniu wróciłam po 8 miesiącach na siłownię i właśnie staram się zawrócić na dobrą drogę ale mam inny sposób bo gdybym od razu wprowadziła taki rygor nic by z tego nie wyszło – wprowadzam wszystko stopniowo, najpierw treningi, potem posiłki, potem ograniczenie pewnych rzeczy pn. alkoholu itd. itp To sprawdza się u mnie lepiej.

  • ja też należę do tej grupy osób, które aby wrócić na dobrą drogę muszą się przez jakiś czas przemęczyć z takim rygorem, inaczej to wszystko się rozłazi… ale tak jak piszesz, szybko można zauważyć pozytywne zmiany w samopoczuciu, poziomie energii i po tym tygodniu-dwóch jest już łatwiej 🙂

  • Anna R

    U mnie nie ma czegos takiego jak odstepstwa od zdrowego stylu zycia. Regularne i zdrowe jedzenie jest w moim domu niezaleznie od okolicznosci i nie jest to rygor, dla mnie to wlasnie oznacza okreslenie styl zycia. Wystarczy, ze raz w tygodniu poswieci sie chwile na zaplanowanie posilkow na kazdy dzien i wedlug tego ulozy sie listy zakupow. Mam nadzieje, ze Tobie rowniez uda sie znalezc balans i wlasna droge do zdrowego stylu zycia, ale takiego prawdziwego, bez przerw, a to z cala pewnoscia przelozy sie na poprawe zdrowia, czego bardzo Ci zycze 🙂 Pozdrawiam!

  • Czasami schodzę na złą drogę, ale głównie przez chorobę albo nagły nawał pracy. Powrót nie jest dla mnie aż tak trudny, bo zwyczajnie brak mi ruchu i zdrowych posiłków. Bez tego nie czuję się najlepiej. A jeśli jednak pojawi się leń, to robię tak jak Ty – rygor i powrót do nawyków 🙂

  • Mi już takie zejścia z dobrej drogi zdarzają się coraz rzadziej.. Nawet drobne, „niewinne” grzeszki nie przytrafiają mi się już tak często. Prawda jest taka, że np. aktywność fizyczna napędza mnie do zdrowego jedzenia, bo bez sensu na własne życzenie psuć sobie efekty. Jak już wejdzie się na taką zdrową ścieżkę to łatwiej się tego trzymać 🙂 Poza tym tak jak piszesz, przecież taki styl życia to czysta przyjemność!

  • Och ile razy słyszałam od koleżanek, że zaczną coś od poniedziałku. A tak naprawdę najlepsza pora na działanie jest teraz. Sama mam niekiedy takie dni gdzie odpuszczam sobie sport czy skuszę się na coś bardziej kalorycznego, jednak pilnuję tego by takie lenistwo nie trwało zbyt długo. Już dawno wypracowałam u siebie motywację i plan treningowy na cały tydzień. Tak się już do tego przyzwyczaiłam, że trudno jest mi sobie wyobrazić tydzień bez aktywności fizycznej. Gorzej u mnie z odżywianiem. Staram się jeść zdrowo, pamiętam o owocach i warzywach ale nie zawsze piję odpowiednio dużo wody. Jakie są Twoje sposoby na odpowiednie nawodnienie?

    • Paulina

      Jest taka aplikacja,która przypomina o piciu wody jeśli dobrze pamiętam co 15 minut. Może coś takiego zdałoby egzamin?

      • Ciekawe 🙂 Jak na razie wykreślam w organizerze szklanki wypitej wody 🙂

  • Szczegółowe zaplanowanie tygodnia jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Przy okazji możemy zobaczyć co pochłania nam najwięcej czasu. Przyznam się, że rozplanowanie wszystkich posiłków jest dla mnie ciężkim zadaniem, ale rygor w kwestii zdrowego stylu życia jest warty swojej ceny 🙂

  • Magdalena

    Mój sposób jak wrócić na dobrą drogę? Nie zbaczać z niej. Są dni gorsze, jednak zawsze znajdę jakąś motywację w sobie aby poćwiczyć, wyjść na dwór chociaż na godzinę, ugotować zdrowy lunch do szkoły czy poszukać nowych przepisów w internecie. Robię to dla siebie, a jeżeli chce zdrowo żyć i prawidłowo funkcjonować to jednak powinnam tego pilnować. Lubię uporządkowane życie dla niektórych to może wydać się nudne, monotonne, jednak mi taki styl życia jak najbardziej odpowiada. 🙂

  • Mam za mało jeszcze silnej woli, aby narzucić sobie taki rygor. Nie powiem, przeciągające się problemy zdrowotne nie pomagają, nawet z rygorem. Na mnie najlepiej działa, kiedy widzę pozytywne efekty swoich starań. Potem, nawet jak zdarzy się wpadka, to mnie aż tak nie zniechęca. Trochę zwalniam, ale nie odpuszczam.

  • Masz rację, nie ma co zwlekać do kolejnego poniedziałku, kolejnego początku miesiąca, albo nawet Nowego Roku! Liczy się tu i teraz, a Nowy Rok można równie dobrze obchodzić w marcu jak w styczniu 🙂

  • Dla mnie sposobem jedynym jest zrobienie maleńkiego kroczku do przodu. Tak było na początku stycznia – w grudniu były święta, jakieś przeziębienia, masa pracy i zero ruchu. Zaczęłam więc robić te maleńkie rzeczy – dobra, dzisiaj chociaż rozgrzewka, ok, wypijam tego obrzydliwego czystka, świetnie, czas na zdrową zupę. I wróciłam – może nie z dnia na dzień, ale za to cieszę się tymi kroczkami, ćwiczę już normalnie (a nie 5 minut), świąteczna dieta dawno za mną i ulga 🙂

  • Karolina Jachimowicz

    Zawsze np. po okresie świąt, wracając na dobrą drogę, robię sobie właśnie taki tydzień na 100%, szczególnie pilnuję diety. Żadnych odstępstw: regularne posiłki i treningi to podstawa w tym okresie. W całości zgadzam się z wpisem 🙂