Miesiąc dla zdrowia #4 – moje postanowienia noworoczne

Zanim przejdę do tegorocznych postanowień, wypadałoby się rozliczyć z zeszłorocznych. Pisałam o nich na blogu tutaj, ale w zasadzie tylko dwa z tych postanowień faktycznie były moimi postanowieniami… Pozostałe funkcjonowały u mnie już wcześniej, a w poście pojawiły się jako inspiracja dla innych. Tymi „nowościami” była rezygnacja z dezodorantów z aluminium w składzie (udało mi się to) oraz wyłączanie wi-fi na noc (i tu poniosłam sromotną klęskę). Czyli bilans to 50/50 czego nie uważam za godny pochwały wynik ;). W tym roku znowu mam dla Was 7 inspiracji co zrobić dla zdrowia w 2016, ale tym razem tylko jedna funkcjonuje u mnie od dawna, a pozostałe wdrażam od początku roku. 

Kto oglądał wczorajszą ZdrowoManię ten może odpuścić sobie ten post, bo poniżej spisałam to, o czym mówię w odcinku:

Tak więc moje postanowienia to:
  1. Medytacja. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie i w końcu zaczęłam to realizować. Dodatkowo leci do mnie wygrana w konkursie książka na temat medytacji i jak tylko oswoję się z tym wszystkim i wyrobię sobie jakieś zdanie na ten temat, na pewno pojawi się o tym wpis. Może jeszcze w ramach tego cyklu 🙂 na razie jestem tym podekscytowana, bo uwielbiam testować nowe rzeczy, które „robią mi dobrze”. Na ciało i na psychikę. 
  2. Więcej korzennych przypraw dobrej jakości! Kupiłam cejloński cynamon i kłącze kurkumy. Zrobiłam pastę z kurkumy i codziennie piję złote mleko (czy to dzięki niemu udało mi się powstrzymać rozwój ostatniej infekcji gardła? bardzo możliwe). To będzie rok kurkumy, muszę sobie wreszcie odbić te 2 lata z aparatem na zębach. 
  3. Picie ziół. Nie przepadam za ziołami do picia… Ale tak samo kiedyś nie przepadałam za wieloma innymi rzeczami, a w końcu je polubiłam. Kupiłam sobie kilka ziół, które podobno dobrze wpływają na cerę i planuję je regularnie pić. Myślę, że realizacja tego postanowienia będzie dla mnie najtrudniejsza. 
  4. Zrobienie zaległych badań. U mnie jest ich kilka, ale takim największym „zgniłym jajem” jest dla mnie badanie poziomu witaminy D. Przeszłam samą siebie w wymyślaniu wymówek, z których wynikało, że absolutnie żadna pora roku nie jest dobra na badanie poziomu witaminy D. Potem zaczęłam suplementować witaminę D i byłam na siebie zła, że nie zrobiłam badania „przed”. No cóż, teraz pozostanie mi tylko zrobienie badania po kilku miesiącach łykania suplementacji. Jestem strasznie ciekawa jaki będzie wynik… 
  5. Troska o kręgosłup. Nie wiem czy nauczę się wreszcie dobrze siadać przy komputerze (tzn. wiem jak powinnam siedzieć, ale jest mi niewygodnie, więc się do tego nie stosuję), ale staram się wyrobić sobie nawyk krótkiej gimnastyki w czasie pracy. Bardzo bym chciała aby weszło mi to w krew, bo czasami kręgosłup naprawdę mocno daje mi w kość. Na szczęście trochę ratuje mnie joga. 
  6. Ograniczenie chemii w otoczeniu. Na ten temat nie będę się rozgadywać, bo niedługo w ramach tego cyklu będzie na ten temat osobny post. 
  7. Czytanie składów kupowanych produktów, to jest ten punkt który funkcjonuje u mnie od dawna, więc dodałam to postanowienie jako inspirację dla innych. 

Dajcie znać jakie postanowienia noworoczne dla zdrowia Wy poczyniliście. A może należycie do grupy osób, które nie robią postanowień? 

 

Kategorie: Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Magdalena

    1. Poranne rozciąganie. Nawet wstajac przed 6 mam 5-10 min aby się porozciągać.
    2. Czytanie składu chociaż jednak to kontynuacja oraz poszerzanie wiedzy w tym kierunku.
    3. Dieta roślinna chociaż wyzwanie 2 miesięczne.
    4. Bieganie od wiosny buty mam.
    5. Poprawić sytuację hormonalną.

  • U mnie jeszcze większe ograniczenie produktów przetworzonych, idzie mi coraz lepiej 🙂 i regularna aktywność fizyczna, jutro 8 stycznia i 3 trening w tym roku. Motywacja 1000 🙂

  • Świetne postanowienia! Ja postanowień nie tworzę, ale mam swoje prozdrowotne wyzwania 😉 m.in. regularny pilates lub joga 🙂

  • Magda – Dobrze Zorganizowana

    Moje postanowienia zdrowotne:
    – zadbanie o kręgosłup – właśnie uczestniczę w kursie on-line dotyczącym kręgosłupa i jest bardzo w porządku, kilka ćwiczeń na pewno wprowadzę na stałe do codziennego harmonogramu ćwiczeń
    – czytanie składów (ale w sumie robię to już nawykowo) i ograniczenie przetworzonej żywności

  • Agnieszko, wiem, teraz się czepiam, ale zacytuję jedną z moich ulubionych blogerek: „jesz chemię, smarujesz się chemią, JESTEŚ chemią” http://kasiagandor.com/2015/01/jesz-chemie-smarujesz-sie-chemia-jestes-chemia/ 😉 Wiem wiem, jest to skrót myślowy, ale jako przyszłego biochemika (choć sama za szkolną chemią nigdy nie przepadałam, paradoks, co?) troszkę mnie smuci, że wszyscy tą chemię traktują jak zło 😀
    Tak czy siak, chyba powinnam też nauczyć się siadać poprawnie przy komputerze. Siedzę właśnie z jedną nogą podwiniętą, oczywiście z kręgosłupem pięknie wygiętym. Uhh, zdecydowanie za rzadko poświęcam mu uwagę!
    Pozdrawiam 🙂

  • Agieszko relaksacja z moderacją o której wspomniałaś to najparwdopodobniej trennig autogenny, więcej o jego działaniu możesz przeczytac tutaj: http://psychetee.pl/post/97289185622/jedno-z-najpot%C4%99%C5%BCniejszych-narz%C4%99dzi-radzenia-sobie

    Zarówno trening autogenny, jak i medytacja to bardzo dobre sposoby na wyciszenie, odprężenie mięśni oraz podniesienie jakości życia.

    Kilka moich tegorocznych postanowień:
    1. Odstawienie serów w diecie.
    2. Aktywność aerobowa (na razie jest joga codziennie).
    3. Regularne chodzenie na basen.
    4. Wylot do Londynu (chociaż na kilka dni).
    5. Dalsza edukacja/rozwój.
    6. Czytanie literatury branżowej minimum godzinę dziennie.
    7. Totalna zmiana strony www.
    8. Więcej działań on-line dla moich klientów (w baaardzo różnej formie).

  • Ja się przekonałam do ziółek odkąd pomagają mi z PCOS 🙂 Od czasu jak piję moją magiczną mieszankę mam super regularne cykle! Mam nadzieję, że nie zapeszę 🙂

    • Chyba nie sądzisz, że nie zapytam co to za magiczna mieszanka 😉 zdradź koniecznie! Mi też by dobrze zrobiła, bo choć fajnie jest mieć okres raz na 3 miesiące, to chyba nie do końca tak to powinno wyglądać 😉

      • Na pewno dziurawiec, malwa czarna. Mam wydrukowane co tam jest ale niestety nie przy sobie, napiszę tu listę tych ziółek jak wrócę do Krakowa 🙂 . Czasem piję też koper włoski, normalnie w saszetkach. Ja też myślałam że fajnie mieć okres raz na 3 miesiące dopóki moje hormony nie zaczęły szaleć i tyłam mimo zdrowego trybu życia….. A teraz się wszystko uspokaja i mam nadzieję tak już zostanie 🙂

      • Znalazłam pełną listę, więc się dzielę:
        – nasiona czarnuszki
        – kwiat malwy czarnej
        – kwiat nagietka
        – ziele dziurawca
        – ziele przywrotnika
        – ziele lucerny :)))
        U mnie zadziałało, więc polecam!!!!!!! 🙂

  • Ja planuję zrobić w tym roku najważniejsze badania. Strasznie się zaniedbałam w tej kwestii. Gdzie kupiłaś kłącze kurkumy? Poluję od jakiegoś czasu 🙂

  • Justyna

    Jestem bardzo ciekawa jakich ziół używasz? Też mam PCO i insulinoodporność- jeśli masz jakąś dobrą mieszankę to podziel się proszę:)

  • Do niesmacznych ziół dodaję mięty – ma na tyle intensywny smak i zapach, że pozwala przełknąć wszystko inne. Chyba że ktoś mięty też nie lubi 😉 Warto jednak może sprawdzać, czy nie zachodzą jakieś niekorzystne relacje między wybranymi ziołami, ale sama nie mam tyle determinacji, by to zrobić 😉

  • No tak, Kasia i Ty macie rację 🙂 ta chemia na którą tak narzekamy to po prostu gigantyczny skrót myślowy określający pewne substancje chemiczne niekoniecznie korzystne dla zdrowia 😉

    • Doskonale o tym wiem, sama często tak mówiłam! Tak tylko sobie marudzę 😉

  • Agniesia

    Agnieszko zdradź proszę jakiego dezodorantu bez aluminium używasz? 🙂

  • Dopiero je kupiłam m.in. miętę zieloną i liść morwy… Dopiero po jakimś czasie będę mogła ocenić czy to skuteczne 🙂

    • Mishel

      Na trądzik jest dobra herbata z bratka 🙂

  • Crystal Essence z rumiankiem i zieloną herbatą, dostępny w Naturze. Od dzisiaj testuję też czysty ałun.

    • Agniesia

      Dziękuję:) Muszę wypróbować 🙂

    • Jesli moge cos podpowiedziec – sprobuj przez jakis czas nie uzywac w ogole dezodorantow, a zobaczysz, ze skora sie od nich odzwyczai i przy dobrej diecie nie beda Ci w ogole potrzebne.

    • Paulina

      Agnieszko kocham Twojego bloga 🙂 Inspirujesz mnie! Bardzo Ci dziękuję 🙂 Czytałam gdzieś, że czysty alun zawiera wlasnie związki aluminium i że producenci oszukują nas mówiąc, ze alun jest taki zdrowy i naturalny.

  • Osobiście nie robię więc i tych dla zdrowia tak nie nazywam. Wiem jednak, że czeka mnie w końcu wizyta u lekarza aby wyjaśnić co z tym moim zdrowiem. Przeraża mnie to. A tak po za tym chętnie bym u Ciebie posłuchała lub poczytała o piciu ziół.

  • sztywniareczka sztywniareczka

    1. Więcej się uśmiechać 🙂
    2. Mniej się stresować.
    3. Nauczyć się odpoczywać w bardziej konstruktywny, fajny, angażujący, rozwijający sposób.
    4. Wrócić do regularnego biegania.
    5. Wrócić do ssania oleju.
    6. Więcej szaleństw w kuchni.

  • sztywniareczka sztywniareczka

    Moje byłyby mniej więcej takie:
    1. Więcej się uśmiechać 🙂
    2. Mniej się stresować.
    3. Nauczyć się odpoczywać w bardziej konstruktywny, fajny, angażujący, rozwijający sposób.
    4. Wrócić do regularnego biegania.
    5. Wrócić do ssania oleju.
    6. Więcej szaleństw w kuchni.

  • W.

    Postanowień nie robię, wprowadzam nowe dobre nawyki. Z założeniem, że staną się nawykami, to w sumie tak jak realizacja postanowień, tylko pod inną nazwą.

  • Napisz coś więcej o tych ziółkach na cerę 😉 Punkt dot. kręgosłupa idealny dla mnie… Mam poważne problemy, dostałam ćwiczenia od lekarza i w przeciągu 2,5 roku (jak nie lepiej) robiłam je… 3 razy. Wstyd tak o siebie nie dbać…

  • Kurkuma! <3 Uwielbiam, stosuję namiętnie.

  • Sara

    Pod wpływem postu weszłam na stronę laboratorium i znalazłam tam dwa badania poziomu wit. D, są one wykonywane pod kątem osteoporozy. Czy to są takie badania? Możesz Agnieszko napisać jakie to jest konkretnie badanie albo jakiegoś linka wkleić? Pozdrawiam
    Ps. te badania, które znalazłam to: Witamina D3 25(OH) oraz Witamina D3 1,25(OH)2

    • Na moim skierowaniu jest napisane „Witamina 25 (OH) D total”. Nie wiem czym się różnią te badania, mnie to lekarz zalecił jako badanie poziomu witaminy D, które jest istotne przy PCOS.

      • sztywniareczka sztywniareczka

        Z tą witaminą D to jest klops. Ja mam mega niski wynik. Powinno się ją suplementować, ale mało się o tym mówi. Może zrobisz o tym jakiś osobny wpis?

        • Wspominałam o wit. D przy różnych okazjach, m.in. w poście o suplementacji. Niedługo będę pisać o swojej suplementacji i tam też będę o tym wspominać :). Póki co mogę polecić ten krótki fragment mojej rozmowy z prof. Wawer na temat wit. D https://www.youtube.com/watch?v=V2wLyla-TSI

  • Teresa

    Moje najważniejsze postanowienia to zdecydowanie ograniczyć napoje słodkie, zwiększyć ilość aktywności sportowej i więcej odpoczywać, mniej planować 😉

    A jakie zioła sobie kupiłaś? Ja próbuje od jakiegoś czasu pić pokrzywę, próbowałaś? Masz jakieś doświadczenia z tym? Podobno dobrze działa na cerę i włosy.

    • Kupiłam na razie liść morwy białej (pomaga regulować poziom cukru we krwi), miętę zieloną (na cerę) i korzeń mniszka (odtruwa organizm, przede wszystkim wątrobę). Pokrzywy jeszcze nie piłam, a przynajmniej nie w moim „świadomym życiu”, bo jako dziecko lub nastolatka na pewno próbowałam od mamy ;).

      • sok z marchwi rowniez odtruwa watrobe 🙂

  • Punkt czwarty jest już na mojej liście, a punkt piąty to chyba sobie pożyczę od Ciebie 🙂 A na razie skupiam się na podstawowych kwestiach, takich jak na przykład zdrowe, pełnowartościowe śniadanie o którym ostatnio zdarzało mi się zapominać 😉

  • Na swojej liście na 2016 mam:
    – listę książek do przeczytania
    -listę filmów do obejrzenia
    – listę potraw do zrobienia
    – przynajmniej 10 minut ćwiczeń każdego dnia bez wyjątku
    – …. i inne osobiste i zawodowe:)

  • Karolina Jachimowicz

    Moim postanowieniem jest zaliczenie I roku studiów dietetyki oraz zrobienie kursu trenera personalnego 🙂

  • Bardzo mądre postanowienia. Jeśli chodzi o zioła polecam skrzyp i pokrzywę. Bardzo dobrze działają na cerę i włosy. Z medytacją to ciekawy pomysł 🙂 U mnie sporo celów biegowych i zawodowych 🙂

  • Mam takie jedno postanowienie, które postanawiam sobie średnio co miesiąc,a mianowicie, że będę regularnie ćwiczyć (cokolwiek, byle tylko mieć jakiś ruch po 8h siedzenia przed komputerem) Zmotywuje się, potem poćwiczę 2 – 3 dni (mój rekord to chyba 6 dni aktywności ruchowej z rzędu), a potem sprawy codzienne biorą górę i ćwiczenie schodzi gdzieś na dalszy plan, zapominam o nim, albo zwyczajnie marzę tylko o położeniu się spać. I postanowiłam sobie, że w tym roku się to zmieni. Kiedy nie mam ochoty na intensywne ćwiczenia staram się wyjść przynajmniej na spacer, żeby nauczyć się, że jest w ciągu dnia czas dla mojego ciała. Na razie idzie mi nawet nie najgorzej 🙂

  • Agnieszka

    Po kilku miesiącach jogi będzie Ci niewygodnie w niesymetrycznych, niewłaściwych pozycjach – i to jest cudowne :)! Dziękuję za ciekawy post.

  • Trzymam kciuki za punkt 5, przy czym nie zapominaj o odcinku szyjnym kregoslupa – czyli wszelkie siedzenie z laptopem na kolanach, albo ustawionym za nisko wzgledem poziomu oczu. Ja sie niestety tak doprawilam i trudno mi teraz wygrac z napieciami miesni tym spowodowanymi. A takie napiecia w okolicach szyji, ramion moga prowadzic do bolow glowy.Takze niech moje doswiadczenie bedzie przestroga dla wszystkich.
    Ja mam korzen kurkumy (to chyba nie to samo co klacze?) i dodaje go naprzemiennie z korzeniem imbiru do moich codziennych sokow warzywnych – polecam.

  • Ja też spotkałam się z taką informacją. Tutaj np. jest to szczegółowo opisane: http://www.srokao.pl/2015/03/may-wykad-na-temat-dezodorantow-aunu-i.html. Ogólnie rzecz biorąc można zwariować od nadmiaru sprzecznych informacji 😉 jak ze wszystkim. Osobiście zawsze wolę wybierać to co ma krótszy skład chemiczny, szczególnie jeśli dotyczy to rzeczy stosowanej codziennie i na wrażliwe miejsca (a pachy za takie uważam). Ałun póki co i tak za bardzo mi nie podpasował 🙁 wolę używany do tej pory dezodorant na jego bazie. A jak wiem, że czeka mnie np. stresujący dzień lub przebywanie w gorącym pomieszczeniu to używam dezodorantu z aluminium i wtedy mam zapewnioną skuteczność, a od użycia go raz na kilka tygodni raka raczej nie dostanę 😉
    Ps. Dziękuję za miłe słowa <3

  • W ogóle to pokićkały mi się słowa, chodziło mi raczej o narrację a nie moderację 😀 w każdym razie dobrze wiedzieć jak to się fachowo nazywa. Właśnie wspominam o tym w jednym poście to podlinkuję Twój artykuł.

    • Użyłaś innego słowa, a jednak dobrze Cię zrozumiałam:)
      Jasne Agnieszko, linkuj, niech wiedza trafia do ludzi. Świetnie jeśli to komuś pomoże:) Taki jest cel mojego pisania.