Miesiąc dla zdrowia #6 – jak poznać słabe strony swojego organizmu

Dziś wracamy do podstaw, czyli do kolejnej sprawy, nad którą warto się pochylić planując zmianę stylu życia na zdrowszy. Bo przecież oczywistością jest, że każdy z nas jest inny i że każdy organizm wymaga indywidualnego podejścia. Jednak abyśmy mogli wybrać dla siebie odpowiednią dietę, aktywność i ogólnie styl życia, musimy dobrze poznać potrzeby swojego organizmu… A przede wszystkim – musimy poznać jego słabe strony. Jak to zrobić? 

MIESIĄC DLA ZDROWIA6

Wywiad rodzinny

Niestety jedną z najsmutniejszych prawd o naszym zdrowiu jest to, że na wiele związanych z nim problemów nie mamy wpływu, bo dostajemy je w „spadku” po przodkach. To mogą być bardzo różne rzeczy, od skłonności do podwyższonego poziomu cholesterolu, poprzez choroby oczu aż po nowotwory. To nie powinien być temat tabu, warto rozmawiać z rodzicami o chorobach jakie miały miejsce w rodzinie, o przyczynach zgonów, występujących nowotworach itp. Nie zawsze wystarczy sam wywiad, ale o badaniach będzie mowa w innym akapicie.

Świadomość występowania w rodzinie jakiejś choroby powinna sprawić, że w swoim życiu przyłożymy większą wagę do jej profilaktyki. Czasami jedyną profilaktyką mogą być częstsze badania kontrolne, ale to też ma olbrzymie znaczenie, bo np. w przypadku nowotworów moment wykrycia choroby może mieć decydujący wpływ na możliwość całkowitego wyleczenia. 

Świadomość skutków ubocznych stosowanych leków

Tutaj za przykład mogą posłużyć pigułki antykoncepcyjne, które mogą zwiększać ryzyko zachorowania na zakrzepicę, a według niektórych badań mogą też zwiększać ryzyko zachorowania na raka piersi. Mając świadomość tych zagrożeń musimy zwiększyć swoje zainteresowanie pewnymi rzeczami. Przykładowo ja biorąc pigułki, mniej więcej co 1,5 roku robiłam USG piersi (raz w roku dostawałam na to skierowanie od endokrynologa). Nad ryzykiem wystąpienia zakrzepicy jednak nigdy nikt się nie pochylił, dlatego nieco spanikowałam gdy kilka miesięcy temu zaznałam jakiegoś przedziwnego bólu w łydce i drętwienia nogi. Dziś wspominam to z uśmiechem (bo problem okazał się być urazem mięśniowym po intensywnych dwóch dniach łażenia z bagażem po Trójmieście), ale wtedy podczas 8h niepewności na szpitalnym oddziale ratunkowym nie było mi wesoło. Gdybym wcześniej została uświadomiona o tym zagrożeniu, być może przyłożyłabym do tego większą wagę i sprawdziłabym czy mogę to wszystko jakoś kontrolować.

Pigułki antykoncepcyjne to jednak tylko przykład, bo podobnie może być np. podczas długotrwałego stosowania leków na alergię, na problemy z tarczycą itp. Warto wiedzieć czy leki, które stosujemy na jakieś dolegliwości nie niosą jednocześnie jakichś zagrożeń. 

Obserwacja swojego organizmu

To nie jest proste, ale można się tego nauczyć. Organizm sam wysyła nam sygnały kiedy coś jest nie tak. Może to być permanentnie wzdęty brzuch, mogą to być innego rodzaju problemy z trawieniem, może to być ciągłe uczucie pragnienia, brak apetytu, nudności, problemy skórne, wypadanie włosów, niski poziom energii, jakiś ból… Oj, długo można by tak wymieniać. Czasami pewne dolegliwości uznajemy za zupełnie dla nas naturalne, bo już nauczyliśmy się z nimi żyć, a przecież mogą one być oznaką, że w organizmie dzieje się coś niedobrego. Trzeba mieć tego świadomość – brak energii, ciągle wzdęty brzuch czy poważne problemy z cerą to raczej nie są normalne rzeczy i powinny dać nam one do myślenia. Może to nietolerancja pokarmowa, może jakieś niedobory witamin lub składników mineralnych? A może w organizmie zaczyna się rozwijać jakaś choroba, lub od dawna zmaga się on z jakąś chorobą przewlekłą o jakiej nie mamy pojęcia? Można sobie gdybać, ale oczywiste jest, że warto wtedy zrobić badania kontrolne i/lub wprowadzić jakieś zmiany w stylu życia, a następnie obserwować jak organizm na nie zareaguje. Czasami wystarczy wykluczenie jednego składnika z diety aby poprawiła się cera lub aby organizm odzyskał energię do działania.

Jednak obserwacja swojego organizmu na początku jest bardzo trudna, szczególnie kiedy mamy na głowie zupełnie inne sprawy. Wtedy pomocne może być prowadzenie szczegółowego dziennika, w którym zapisuje się np. swoje posiłki, ilość snu oraz aktywność fizyczną danego dnia i podsumowuje jaki to miało wpływ na samopoczucie i ewentualne dolegliwości. Wyobrażam sobie, że musi to być nieco upierdliwe, ale jestem przekonana, że taka metoda pozwala lepiej poznać swój organizm i zaobserwować co mu służy, a co szkodzi. 

Kilka rzeczy, które ja zauważyłam na podstawie obserwacji swojego organizmu: 

  • nie służą mi produkty z wysokim IG, bo bardzo szybko spada mi po nich poziom glukozy we krwi i ekspresowo robię się głodna, rozdrażniona i osłabiona… I nie mówię tu wcale o słodyczach, ale i o zdrowych rzeczach jak np. o kaszy jaglanej. Dzięki tym obserwacjom wiem, że po zjedzeniu np. budyniu jaglanego, szybko muszę zjeść kolejny posiłek, aby utrzymać cukier we krwi na podobnym poziomie. Albo zjeść tę wysoko-glikemiczną rzecz po posiłku o niskim ładunku glikemicznym. 
  • zjedzenie czegoś mocno przetworzonego (i doprawionego zbędną chemią) gwarantuje mi problemy trawienne i ból brzucha. Podobnie mój organizm reaguje na mięso. 
  • owoce lepiej mi służą, kiedy jem je na pusty żołądek. 

Badania profilaktyczne

To trochę temat rzeka i o badaniach kontrolnych będzie osobny post. Co prawda wypada, aby o takich podstawach napisać na początku cyklu, ale jednak ja potrzebuję więcej czasu, aby taki post dobrze przygotować. Sama w tym miesiącu będę robić sporo badań kontrolnych, a pewne rzeczy chciałabym opisać na przykładzie swoich doświadczeń.

Kiedy dobrze poznamy mocne i słabe strony swojego organizmu, łatwiej nam będzie znaleźć swój sposób na zdrowe życie. Trzeba pamiętać o tym, że dla każdego będzie on inny. Nie każdemu szkodzi gluten czy nabiał, o czym często zapominają osoby nawracające każdego na życie bez mięsa, nabiału czy pszenicy. Wszyscy myślimy, że np. surowe warzywa są najzdrowsze, a jednak i one nie każdemu służą. Nie ma uniwersalnych rozwiązań… Ale dobra znajomość swojego organizmu pomoże nam znaleźć styl życia i dietę najlepszą dla samego siebie. 
Obserwujecie swój organizm?

Kategorie: Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ania_S

    Ja się staram swój organizm obserwować, choć niestety robię to głównie pod kontem choroby wątroby, nie wiem czy zwracam uwagę na wszystko, podejrzewam, że nie…
    A jeśli chodzi o odżywianie, to nie widzę żadnego wpływu IG na mój organizm, ogólnie jem dużo węglowodanów (w tym kaszy jaglanej), które mi służą. Na pewno nie służy mi białko zwierzęce (jak zjem więcej w jednym posiłku to kłuje mnie wątroba). Nie wiem jak by było z mocno przetworzonym jedzeniem jak np. frytki czy hamburger, bo nie jadłam już takich rzeczy kilka lat, ale po słodyczach (głównie jem czekoladę) nic mi na szczęście nie jest 🙂

  • Life Managerko – przekonałaś mnie! W tym miesiącu na pewno powtórzę badania na nietolerancję 🙂 Wzdęty brzuch, mimo eliminacji laktozy, nie znika 🙁

    • ewa

      A jakie badania na nietolerancje robiłaś? Próbowałam czegoś na własną rękę poszukać, ale utonęłam w morzu nadmiaru informacji…

      • Robiłam wodorowy test oddechowy i doustne obciążenie laktozą 😉 Może po prostu idź do lekarza, to coś poradzi 😉

    • Magda

      Cóż wzdęty brzuch, nie pojawia się tylko przy nietolerancji laktozy. Mnie się czasem zdarza a cierpię na refluks i zespół jelita drażliwego.

      • Doskonale to wiem, nie mniej jednak do tej pory alergolog twierdził, że to wina laktozy. Być może nie tylko ona jest temu winna. Ja na szczęście nie mam ani refluksu, ani zespołu jelita drażliwego, ale coś musi być, skoro jest jak jest.

        • Magda

          Owszem, choć to może być długa droga przez mękę zanim trafisz na właściwy trop. Zdrówka życzę 🙂

  • Obserwuję i to jest pierwsza rzecz jaką biorę pod uwagę. Drażni mnie to, że lekarze nie mając szans obserwować tego co my, nawet o to nie pytają. W konsekwencji wygląda to tak, że to ja podsuwam lekarzowi pomysły do diagnozy.A jeśli ktoś się nie obserwuje? To jest zdany na przypadkowe domysły. Oczywiście to nie jest reguła, pewnie znajdą się lekarze którzy biorą pod uwagę wszystko, ale ja takich nie spotkałam jeszcze.
    Teraz np. szukam powodów kłopotów z cerą (obstawiam hormony ale może coś jeszcze). I boję się iść do dermatologa, bo nie satysfakcjonuje mnie recepta z antybiotykiem. Wolałabym znaleźć przyczynę.

    • Ja już przestałam się łudzić, że znajdę takiego lekarza. Oni zwyczajnie nie słuchają co pacjent mówi. Jadą wszystkich szablonowo, a ich celem nie jest wyleczenie jedynie przepisanie recepty. Problemy z cerą zawsze są objawem tego, że coś w naszym organiźmie nie działa prawidłowo. Po latach wizyt u dermatologa i łykania co chwila nowych antybiotyków i smarowania się co rusz to nowymi kremami, maściami i innymi specyfikami, które przynosiły jedynie krótkotrwałe polepszenie stanu cery zrozumiałam, że to nie ma sensu. Uświadomiłam sobie, że tacy lekarze wyrządzają mi tylko więcej krzywdy. Dwa lata temu dostałam takie leki po których do dziś walczę z jego skutkami i nikt nie potrafi mi pomóc.

      • Bardzo często przy problemach z cerą okazuje się, ze coś nieprawidłowego wprowadzamy w dietę albo w nieprawidłowy sposób.

        • Ale też może być tak, że skóra, jako organ, po prostu choruje sama w sobie. Albo jedno i drugie…

        • Żaden organ ani narząd nie choruje sam w sobie. Jakaś jest tego przyczyna i nie jest ona taka, że dany organ jest organem…

        • Jasne, oczywiście, że jest przyczyna, ale niekoniecznie musi być związana z innym organem.

  • Warto obserwować siebie i nie bagatelizować dziwnych objawów czy zmian w naszym ciele. Z drugiej strony nie można też nadmiernie panikować i szukać przyczyn dolegliwości na własną rękę.
    Myślę, że okresowe badania krwi czy wizyta stomatologiczna to pierwszy krok (szczególnie u młodych osób) do tego aby pamiętać o kontroli swojego zdrowia. Jeżeli nie będziemy mieli takiego nawyku, często ciężko jest się przemóc aby zrobić jakiekolwiek inne badania czy udać się na konsultacje u lekarza.

  • Może w tym tygodniu ruszę tyłek do lekarza, odkładam, bo tak mi z tym lepiej. Po swoich przeżyciach widzę, jak lekarze bagatelizują. Pierwsze i najważniejsze, jestem za młoda na to, aby chorować. Już nie wyliczam, ilu lekarzy odwiedziłam, aby dowiedzieć się, że trądzik to taka moja uroda. Problem z metabolizmem to też moja wina. Do wzdętego brzucha tez podobno przyczyniam się sama. Ogólnie rzecz biorąc, jestem za młoda na chorowanie, a problemy ze zdrowiem sobie wymyślam na siłę. Po podejściu lekarzy do mnie wolałabym nie obserwować swojego organizmu i wmawiać sobie, że to normalne, że czuje się źle. Miałam już moment, że lekarka chciała mi wypisać skierowanie – do psychiatryka, bo skoro jakieś 3 badania wyszły w normie to sobie wymyślam chorobę.

    • Magda

      z podobnymi objawami mam stwierdzone PCO pomimo braku obrazu PCO w jajnikach – wzdęty brzuch i kiepski metabolizm to wina insulinooporności – stwierdzono na podstawie badań tarczycy, insuliny na czczo i po obciążeniu glukozą, testosteronu, do tego nietypowe włoski

  • Milena

    Dobry pomysł z zapisywaniem na kartce swoich posiłków i ich skutków;) a czy mógłby mi ktoś powiedzieć czy badania na nietolerancję mogą być wykonywane na NFZ? A jeśli nie to ile powinny mniej więcej kosztować aby były wiarygodne? Ktoś poleca miejsca gdzie robi się takie testy?

    • Raczej nie, to wciąż rzeczy robione prywatnie… Wygóglaj sobie FoodDetective i ImmuPro, ale pamięta też, że one niekoniecznie będą miarodajne (i nie jest to kwestia ceny, a niedoskonałej metody).

  • Bardzo mądry wpis. Warto obserwować i wsłuchać się w swój organizm.

  • Przede wszystkim świadoma dieta i uważna samoobserwacja stanowią bazowe źródło informacji o własnym ciele. Warto poświęcić czas na nauczenie się siebie:)

  • Przekonałaś mnie. Idę się w środę zapisać na badania kontrolne. Mój organizm już od dłuższego czasu daje mi znak, że coś jest nie tak, a ja uparcie twierdzę, że to tylko moja hipochondria spowodowana nadmiarem czasu. Pozdrawiam :))

    • Spoko, ja też czasami czuję się jak naczelna hipochondryczka polskiej blogosfery 😉 szczególnie ostatnio jak bolało mnie żebro, ból przez dwa miesiące nie mijał, a kolejne badania nic nie wykazywały 😀

  • Każdy Twój wpis jest dla mnie jak objawienie. Jesteś moją influencerką zdrowego stylu życia <3

  • Magda

    W kwestii antykoncepcji i ryzyka wystąpienia zakrzepicy to mój lekarz ostatnio zlecił mi badanie białka s, które jak mówi ma stwierdzić czy jestem w grupie ryzyka.

  • bandra

    Dziewczyny, obserwujcie się. Gdyby nie to, że przez wątpliwości postanowiłam się zbadać u lekarza onkologa, dziś w wieku 23 lat prawdopodobnie nie miałabym piersi (ach, te geny).

  • Magdalena

    I znowu… Płaski brzuch = bieganie? 🙂 Jestem chuda, jednak aż tam płaskiego brzucha nie mam… Znaczy mam tylko po wstaniu, czyli cieszę się nim jakąś godzine. 😀

    • Ja też mam tylko po wstaniu 😀 no i może ogólnie w pierwszej połowie dnia, po ok. 2 posiłkach skóra, która rano była jędrna i cienka, zamienia się w zwały tłuszczu :O

      • Magdalena

        A ja jem dużo więc potem to jak ciąża u mnie. Czyli jak zwykle brak zlotego środka. 😀

  • Warto obserwować swoje ciało, a lekarze powinni pomagać w rozpoznawaniu problemów. Niestety, wiem z doświadczenia, że czasem ciężko takiemu lekarzowi wytłumaczyć, że przydałoby się skierowanie na badania lub do specjalisty, bo żylaki w wieku dwudziestu lat, czy bolące od pół roku kolana to nie normalna sprawa i broszurka o profilaktyce niczego nie załatwia.
    Uświadomiłaś mi, że powinnam bliżej zbadać występujące w rodzinie choroby. Przecież tak wiele z nich się powtarza. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a to przecież pierwszy krok do uniknięcia choroby.

  • Magdalena

    A ja uważam, że nie wolno popaść w histerię. Nie chodzi o brzydko pisząc olwwanie bólu brzucha, nudności czy bolu głowy, jednak gdbybym miała chodzić ciągle od lekarza do lekarza to bym popadła w paranoje i sama wymyslalabym sobie co nowe choroby. Ważny jest umiar jak we wszystkim chociaż to moje zdanie, bo takie badania jak krew to akurat mam już jako cos normalnego, a robię je co pół roku aby sprawdzić czy nie brakuje mi żadnych witamin.

  • Trochę obok głównej myśli, ale napisałaś coś szalenie ważnego. Uczymy się żyć z dolegliwościami i bólem. Nie przejmujemy się, bo jesteśmy nauczeni „nie użalać się nad sobą”, „być dzielną”. A ten małe bóle potrafią się rozrastać i rozrastać, i szkodzić na kolejne rzeczy.