Przegląd tygodnia #1/01

Ale fajnie! Nowy rok może nie zaczął się dla mnie zbyt rewelacyjnie, ale bardzo ucieszyły mnie Wasze komentarze pod ostatnim postem. Zmotywowały mnie na tyle, że w ciągu tych kilku wolnych dni napisałam posty do „Miesiąca dla zdrowia” na prawie cały tydzień. Nie mam w zwyczaju pisania postów blogowych na zapas, ale w sytuacji kiedy zobowiązuję się do codziennych publikacji, nie ma innej opcji. Ciągle też przychodzą mi do głowy kolejne pomysły na posty i dzielnie to wszystko notuję… Zapowiada się pracowity styczeń :). 

Ale jak już wspomniałam – rok zaczął się nie najlepiej, bo od infekcji gardła… Zima to dla mojego gardła bardzo trudny czas i naprawdę niewiele potrzeba, aby znowu je coś zaatakowało. Wystarczy na przykład, że przez kilka dni za mało piję (albo piję za dużo napojów wysuszających) i potem napiję się czegoś zimnego/gazowanego. Chociaż teraz podejrzewam, że załatwiło mnie bieganie w lekko mroźny dzień. Najważniejsze jednak, że na gardle póki co się skończyło, a ja intensywnie pracuję nad tym, aby to nie poszło dalej. Co najgorsze – we wtorek mam nagranie do ZM-ki w którym tylko ja będę gadać i w obecnej sytuacji nie mam pojęcia jak my to nagramy. Szykujcie się na mocno pocięty materiał…

zdjęciaSpadek temperatur nie zniechęcił mnie do biegania… Ale chyba jednak muszę poczekać z tym do powrotu plusowych temperatur. 

20151229_092711

A czas od sylwestra do dzisiaj spędziłam na totalnym lenistwie… Nie wychodziłam z domu z obawy przed rozłożeniem się (na co teraz nie mogę sobie pozwolić), dlatego zaległam na kanapie nadrabiając zaległości w filmach, w The Affair oraz vlogach Mimi Ikonn, pisząc posty na bloga i czytając (a raczej dozując sobie) pierwszą część Jeżycjady. Leniwa część mojej natury bardzo potrzebowała takiego okresu, więc nawet nie jest mi z tego powodu szczególnie smutno. 

IMG_0312 IMG_0358

To zdjęcie najlepiej obrazuje poziom lenistwa w te ostatnie dni:

IMG_0303

BTW – ten widoczny na zdjęciach jasno-szary kocyk z Jysk jest genialny! Niesamowicie milutki, ciepły… Obie z Luną go uwielbiamy, a kosztował tylko 20 zł 🙂

Cały czas towarzyszy mi też domowa praktyka jogi, ale już za chwilę wracam na zajęcia w szkole 🙂 strasznie mi tego brakuje. 

IMG_0378

przegapioneRecenzja książki Moniki Mrozowskiej + wywiad z autorką. 

Dwa przepisy na grzaniec bezalkoholowy:

Mój prywatny przegląd 2015 roku.

Zapowiedź cyklu wpisów, który w styczniu zapanuje nad blogiem 🙂

Moi „ulubieńcy” 2015 roku:

linkiKróliczek zawsze w formie – 13 zachowań, których warto się pozbyć wraz z nadejściem nowego roku.

5 asan jogi na poprawę nastroju. 

I jeszcze w temacie jogi – jedna z moich ulubionych zagranicznych joginek wystartowała z wyzwaniem 30 dni z jogą (dla początkujących), może ktoś się skusi. Podobne wyzwanie robi Adriene.

Czy kłótnie w związku są złe? Jestem takiego samego zdania co Magda. Chyba mamy podobne temperamenty 😉

Zapomniałabym! Jeśli chcecie zrobić coś dobrego na początku roku i nie zbiedniejecie od przelania na dobry cel jakiejś choćby symbolicznej kwoty – wspomóżcie proszę tego psiaka. Sama nie jestem oczywiście w stanie wspierać i promować każdej tego typu akcji, ale sytuacja tego psa bardzo mnie zasmuciła i cieszyłabym się gdyby udało się poprawić komfort jego ostatnich lat życia. 

Udanego tygodnia, do przeczytania jutro o 9tej!

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Z Jeżycjadą mam taki problem, że w czasach nastoletnich ją uwielbiałam, ale teraz większość wątków i książek z cyklu wydaje mi się dość infantylna, sztuczna i „nie na czasie”. Dlatego już nie wracam do lektury, bo wolę zachować dobre wspomnienia z dawnych lat 😉

    • Dla mnie to trochę taki powrót do młodości 🙂 i choć czasy trochę niedzisiejsze, to jednak pewne wartości przekazywane przez te książki są uniwersalne i moim zdaniem się nie starzeją :).

  • Zdrowiej więc! 🙂 Oj tak, kilka leniwych dni jeszcze nikomu nie zaszkodziło 😉

  • Ja co prawda takie lenistwo miałam przymusowe, bo przez chorobę, ale też stwierdziłam, że nawet trochę się przydało 😉 Organizm czasami potrzebuje wyciszenia i trochę lenistwa 🙂 Tylko jak tu teraz to pracy wrócić? 😉

    • Tego nie wiem właśnie, bo w tej chwili powinnam sie tym zająć, a zaczytuję się teraz w artykułach na temat medytacji, co nie ma zbyt wiele wspólnego z pracą, jaką mam do wykonania na początku miesiąca 😉

      • Wypróbowałam metodę małych kroczków. Zaczęłam od wysłania faktur, kilku meili, wymyślenia tematów, a na pisanie przyjdzie czas 😉

        • A ja dzisiaj wpadłam w taki wir pracy, że zaczynam robić już nawet rzeczy na luty :O nie poznaję samej siebie 😀

        • Szalejesz 😉 ja to z tego wszystkiego za prasowanie się zabrałam :p

  • Ja też oddawałam się błogiemu lenistwu. I dobrze mi z tym 🙂

  • Ivai Q

    Życzę powrotu do zdrowia! 🙂
    Odnośnie biegania – ja właśnie uwielbiam takie temperatury. Raz, że zazwyczaj biegam szybciej by się rozgrzać, a dwa mniej wtedy choruję. Kiedy jest plus za oknem wolę jechać na basen, a wiosną i jesienią staram się ćwiczyć w domu 🙂 i tak od kilku lat udaje mi się unikać większych zachorowań.
    Co do jogi natomiast – chciałam kiedyś spróbować tej formy aktywności, ale mam wrażenie, że dla totalnego laika wykonywanie tego samodzielnie nie jest najlepszym pomysłem… Czy mylę się? Jeśli tak, to czy mogłabym prosić o linki godne polecenia? 🙂 Będę ogromnie wdzięczna!

    • Zerknij może na ten post http://lifemanagerka.pl/2015/12/joga-w-domu-youtube/, polecam w nim z kim warto ćwiczyć. Zawsze lepiej zaczynać z nauczycielem, ale jeśli nie ma takiej możliwości, dobrze przygotowane filmy na YouTube powinny wystarczyć. Te programy dla początkujących zazwyczaj opierają się na dość prostych asanach i nie powinny one być groźne dla zdrowia.
      Ja też wolę biegać kiedy jest zimno, latem za tym nie przepadam… Ale ostatnio jakoś mi to nie idzie, coś ciągle robię nie tak, bo zamiast wzmacniać mi to odporność, ciągle choruję po bieganiu :(. Uczę się tego na błędach.

      • Ivai Q

        Chyba najważniejsze jest poznanie swojego organizmu właśnie. Ja dodatkowo nie toleruję biegania za dnia. Moje wyniki są wtedy znacznie gorsze porównując z bieganiem wieczorem. Wiem, że za dnia ma ono większe zalety jeśli chodzi o metabolizm i zrzucanie nadprogramowych kilogramów, jednak mnie głównie chodzi o wyciszenie po całym dniu. Lepiej wtedy sypiam, kiedy wywietrzeją mi wszystkie negatywne myśli z głowy 🙂
        I obowiązkowo po bieganiu łykam olej lniany, bo wyjątkowo dobrze działa na moje gardło właśnie.
        Dzięki wielkie za podesłanie linku 🙂 Choć nie wiem, czy już przypadkiem kiedyś do niego nie zaglądałam 😀 oby tym razem efektywniej! 😀

  • Lenistwo sięga zenitu! I dobrze, bo to jedyny taki czas w roku!

  • Nie ma co Ci być smutno – zdrowe lenistwo jest jak najbardziej potrzebne! I trzeba się nim cieszyć, zwłaszcza jeśli organizm tego potrzebuje. Sama przecież najlepiej wiesz, czego Ci trzeba i nie ma sensu z tym walczyć, nawet jeśli druga strona Twojej natury, ta aktywna i pracowita, nie czuła się z tym najlepiej ;). Jeszcze nie miałam okazji złożyć Ci życzeń: wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, Agnieszko! 🙂 Przede wszystkim dużo zdrowia, ale też dalszych sukcesów i po prostu szczęścia :).

    • Z tym smutkiem to był trochę skrót myślowy, bo mamy taką swoją tradycję noworocznego spaceru, a w tym roku tego nie było… I przez to było mi ciut smutno, ale ogólnie też jestem zdania, że takie totalne lenistwo czasami jest bardzo potrzebne. Dla Ciebie też życzenia dużo szczęścia, zdrowia i radości w Nowym Roku 🙂

  • Edyta moj-kawalek-podlogi.pl

    Zdrowia! Już jestem ciekawa jakie to wpisy przygotowałaś na cały tydzień. Będę z niecierpliwością czekać na 9.00 😉

  • Ania_S

    Mnie też ostatnio dopadło lenistwo i na myśl o powrocie do rzeczywistości jest mi ciężko i smutno :/ Ale widzę, że wiele pożytecznych rzeczy udało Ci się zrobić 🙂
    Życzę Ci dużo zdrowia, aby Twoje gardło szybko doszło do siebie 🙂

    • Dziękuję! Co do powrotu do rzeczywistości – najtrudniejszy pierwszy krok. Ja już dzisiejsze popołudnie musiałam spędzić nad rzeczami do pracy i choć na początku było ciężko, to po pierwszych 10 minutach pracy poszło z górki 😉

      • Ania_S

        To dobrze, że tak szybko Ci się udało wejść w tryb pracy 🙂 Ja też się dziś zmobilizowałam do napisania notki na bloga, ale najciężej mi chyba będzie wyjść jutro z domu na zimny świat…

  • „Szósta klepka” <3 Jedna z moich ukochanych części Jeżycjady <3

  • Angelika

    Grzańce bezalkoholowe wypróbowałam – są przepyszne 🙂 Proste a takie smaczne 🙂
    Z niecierpliwością czekam na miesiąc dla zdrowia!
    Pozdrawiam

    • Bardzo się cieszę 🙂 te grzańce są tak proste, że aż głupio było mi robić o nich odcinek… Ale z drugiej strony wiem, że takie proste inspiracje też są potrzebne 🙂

  • Jej naprawdę zapowiada Ci się pracowity miesiąc! Trzymam kciuki i zdrowiej szybko. Cudownie nastrojowo-świąteczne u Ciebie w domu klimaty 🙂 Luna wygląda przesłodko pod tym kocykiem! Mimi Ikon też śledzę i uwielbiam ją za jej optymizm 🙂
    Dzięki za polecenia 30 dniowego wyzwania jogi! Właśnie coś takiego poszukuję od dłuższego czasu. Bardzo chciałabym zacząć ćwiczyć sama w domu, ale totalnie nie wiem jak się za to zabrać, a nie zawsze mam czas i możliwość iść na zajęcia.

  • Korciło mnie na spróbowanie biegania, tak po twoich wpisach, ale poczekam na ocieplenie klimatu. A te leniwe dni pogadam i dopiero dzisiaj udało mi się wrócić na drogę do pracy. Tak mi się nie chce zabierać za pracę. 😉

  • Luna wie jak odpoczywać!
    A na Jeżycjadę live zapraszam do Poznania 🙂

  • Też mnie załatwiły te minusowe temperatury: bieganie, narty i jeszcze spacer w sylwestra… Więc aktywność fizyczną na zewnątrz muszę na razie przełożyć 🙂 Czekam z niecierpliwością na nowy cykl 🙂

  • Dobrze jest mieć czasem taki czas lenistwa 😉 móc odpocząć, zresetować mózg, porobić… nic! Aaaach *_* no dobra, rozmarzyłam się trochę 😀

    Co do gardła to mleko+banan jest super opcją. Z racji, że samego mleka nie lubię, ja pijam inkę z dużą ilością mleka + przegryzam bananami 🙂 Miód wysusza, więc jeśli nie masz mokrego kaszlu tylko właśnie taką bolesną suchość to odpuść sobie pastylki na miodzie itp. bezpośrednio przed nagrywaniem ZM-ki, bo inaczej się zajedziesz 😉 Z medykamentów to polecam Miramile – psikadło do gardła, najobrzydliwsze jakie kiedykolwiek używałam, ale mnie pomaga.
    Mnie gardło wysiada regularnie, a przynajmniej raz w tygodniu musi być w stanie gotowości do śpiewania i gadania, więc muszę cały czas mieć w pogotowiu pakiet rozwiązań na kryzysowe sytuacje 😉

    • Dziękuję za wskazówki, przydadzą się 🙂 nie wiedziałam, że miód wysusza :O

      • Ja do zeszłego roku też nie ^^z tego co zauważyłam jest świetny na „mokre” infekcje i w zasadzie jeśli nie trzeba używać gardła to nie ma problemu z jego używaniem przy suchym, chorym gardle. Ale jak się musisz nagadać to więcej szkody niż pożytku z tego. Boleśnie się przekonałam o tym właśnie rok temu podczas koncertu – siadło mi gardło, ale nie tak żebym nie mogła śpiewać. Postanowiłam się w przerwie „poratować” pastylką do ssania z miodem i to był mój gwóźdź do trumny. Czułam jakbym sama sobie fizycznie zdzierała gardło warstwa po warstwie śpiewając dalej i gadając (ciężko mnie zatrzymać w mówieniu, ale to chyba widać po długościach moich komentarzy ^^’). Wieczorem już nie mówiłam wcale.

  • baja.g

    Ja od bardzo dawna wyczekiwałam takiego lenistwa jakie miałam przez okres świąteczny więc uważam, że jak najbardziej jest wskazane zwłaszcza dla zabieganych 🙂 teraz tylko nie chce się wrócić do codzienności…

  • Muszę wrócić do Jeżycjady. Postanowiłam jednak, że zanim kupię którąś z części, nadrobię to, co nieprzeczytane leży na moich półkach.

    Luna jest niesamowita <3

  • Tez uwielbiam Fightmaster Yoga! Moj ulubiony filmik to ten o Yin Yodze.

  • Bieganie w mrozna pogode potrafi zalatwic gardlo, mialam ten sam problem, ale jakos mi przeszedl z czasem, trzymam kciuki, by u Ciebie tez tak bylo, bo wiem, jak potrafi popsuc nastroj bolace od samego rana gardlo. Tez jestem weterenka z tej wojny. Poki co zawarlismy rozejm, a jak mi gardlo podskakuje, to uraczam sie wyciagiem z pestek grejfruta. U mnie to swietnie dziala. Naturalny antybiotyk. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Dzięki za linka! U mnie dni od sylwestra do dziś wyglądały podobnie – totalne lenistwo, kocyk i kanapa, czasem chyba nie da się od tego uciec 🙂

  • Agnieszka, a jesz produkty mleczne? Bo ja kilka lat temu je odstawilam, jem czasami ser i maslo, i odtad mam mniej problemow z gardlem.

    • Jem bardzo mało, w zasadzie tylko masło czasami. Ale u mnie to nie to, bo przez jakiś czas nie jadłam wcale i nie było różnicy 🙁

  • „Leniwa część mojej natury bardzo potrzebowała takiego okresu, więc nawet nie jest mi z tego powodu szczególnie smutno. ” – kazdy z nas ma w sobie lenia, dlatego warto pamietac o chwilach wypoczynku, szczgólie wtedy, kiedy czas można dzielić z bliskimi. Święta wydaja sie na to czasem idealny (przy naszym małym wysiłku by wyhamować, a nie przescigac sie w ilości potraw na stole).

    Widze, że pdobnie spędzałyśmy czas 🙂

  • Cappie

    Zazdroszczę tych chwil lenistwa, ja również siedzę w domu, ale większość czasu spędzam niestety na nauce 🙁 Życzę Ci powrotu do zdrowia i wyleczonego gardła, wiem jak frustrujące może być siedzenie w domu z powodu przeziębienia 🙂

    W wolnych chwilach zapraszam serdecznie do mnie, zaczęłam właśnie wyzwanie związane z jogą, które może Cię zainteresować :))

    selflovepatienceandhappiness.wordpress.com

  • Uśmiechnęłam się jak tylko zobaczyłam zdjęcie, bo od wczoraj czytam „Szóstą klepkę” i w najbliższym czasie planuję przeczytać całą Jeżycjadę. Swoją przygodę skończyłam w okolicach 12 części, więc jestem bardzo ciekawa co tam dalej się wydarzyło.
    Dołączyłam do wyzwania Adriene i cudownie tak mi się zaczyna poranki. Cieszę się, że wprowadziła trochę nowych rzeczy, co czuję w swoim ciele i w partiach, które gdzieś tam wcześniej nie były rozruszane.

  • AgataK

    Agnieszka, czytasz Jeżycjadę! <3 🙂
    Jak idzie? 🙂 Ja jestem na Kalamburce 🙂

    • Ja sobie dozuję i dopiero zaczynam Kłamczuchę 😀

      • AgataK

        Ja sobie tak dawkuję od października 🙂 świetnie się czyta te książki i wraca do nich, a później będąc w Poznaniu nie sposób nie wybrać się na Jeżyce… 🙂