Przegląd tygodnia #2/01

W tym tygodniu dotarło do mnie, że ta zmiana klimatu którą obserwujemy od kilku lat, jest jednak dość smutna. Pamiętam zimę z chyba 2010 roku kiedy napadało tyle śniegu, że aby wyjechać rano z parkingu, przez prawie godzinę musiałam odkopywać samochód łopatą! Odśnieżające ulicę pługi tworzyły bowiem ponad metrową zaspę oddzielającą samochody od ulicy. Co gorsze, aby gdzieś na mieście wjechać w jakieś miejsce parkingowe, również trzeba było je sobie najpierw odkopać. Czasami wjeżdżało się gdzieś na chama, ale zazwyczaj kończyło się to tak samo – samochód zatrzymywał się w połowie drogi, jego wystająca na ulicę dupa blokowała ruch, a koła bezlitośnie kręciły się w miejscu. I tak codziennie, dzień w dzień przez dobrych kilka tygodni. Przysięgam, że nigdy tak bardzo nie nienawidziłam zimy jak wtedy. Dodatkowo jako że panowały wtedy spore mrozy, często musiałam wchodzić do samochodu przez bagażnik, albo w najlepszym wypadku przez tylne drzwi. Ale to już osobna historia, być może znana posiadaczom niektórych modeli VW i Seatów ;).

Pamiętacie tamtą zimę? Macie z niej jakieś wspomnienia, anegdoty? Chętnie bym o tym poczytała :).

Śmiać mi się chce jak teraz to wszystko wspominam, ale wtedy to był po prostu koszmar.  Jeśli mam wybierać „zima stulecia” czy brak zimy, zdecydowanie stawiam na to drugie. Ale jednak trochę jest smutno… Bo śnieg jest fajny. Bo jest potrzebny dzieciom do zabawy i do tworzenia wspomnień. Bo chciałabym iść na biegówki i chciałabym pokazać je w ZdrowoManii. Bo zaśnieżony krajobraz jest po prostu przepiękny, miasto całkowicie zmienia swoje oblicze kiedy przykrywa je biały puch. Wnioskuję więc aby jednak przyszła do nas jeszcze prawdziwa zima. Mogę jeździć metrem, mogę wyciągnąć z najgłębszego zakamarka piwnicy łopatę, mogę nawet znowu wejść do auta przez bagażnik tylko po to, aby przekonać się, że nie odpali (i wrócić tą samą drogą – cóż to były za akrobacje!). Ale niech zima jeszcze pokaże co potrafi. 

BTW – wiecie, że w lasach nawet teraz są kleszcze? Uważajcie na swoje psy!

zdjęciaŚrodowy poranek niesamowicie pozytywnie zaskoczył. Pustka na ulicach + padający śnieg sprawiły, że poczułam się jakbym cofnęła się w czasie do świąt Bożego Narodzenia. 

IMG_0476

Jednak jako że to praca wezwała mnie na miasto w wolny dzień o dość wczesnej porze, to szybko minął mi ten świąteczny nastrój 😉

IMG_0441_1

Trzeba było wykorzystać tę pogodę i udać się na spacer :). W piątek popadało jeszcze trochę więcej i na wieczornym spacerze z psem aż się wzruszyłam, widząc jak dużo dzieci wyszło z domu żeby pojeździć na sankach czy ulepić bałwanów (<- looool, zostawię ten błąd bo jak trafiłam na niego podczas ostatecznego przeglądu posta przed publikacją, to prawie popłakałam się ze śmiechu 😉 może ktoś pośmieje się ze mną). 

IMG_0525

Czy Luna lubi śnieg? Dowiecie się z najnowszego vloga:

Ja w tym miesiącu po dość długiej niedyspozycji nabyłam karnet OK System i wracam do gry, tzn. na taniec i na jogę. Ale jako że mój instruktor tańca był w tym tygodniu jeszcze na urlopie, zaliczyłam 3 zajęcia jogi (tzn. na trzecie jadę zaraz). I tak dobrze mi to zrobiło, że nie wiem jak teraz zadowolę się jednymi w tygodniu. 

20160107_124747

Zgodnie z postanowieniami noworocznymi dzielnie piję też zioła. A raczej zmuszam się do tego, bo nie powiem aby były to moje ulubione smaki…

IMG_0572

I jeszcze zbliżenie na moją bohaterkę drugiego planu… 

IMG_0577

przegapioneCodzienne dodawanie wpisów na bloga to naprawdę niełatwe zadanie, szczególnie jeśli prowadzi się też dwa kanały na YouTube. Póki co jednak dostaję od Was tyle pozytywnej energii, że w ogóle mi jej nie brakuje. A przypominam, że w styczniu od poniedziałku do piątku o 9 publikuję wpisy z serii „Miesiąc dla zdrowia”. W tym tygodniu ukazały się następujące posty:

O motywacji do zdrowego stylu życia. 

O poszukiwaniu inspiracji. 

O otaczaniu się właściwymi ludźmi. 

O moich postanowieniach noworocznych dla zdrowia.

O jodze. 

linkiJeśli jeszcze nie widzieliście posta Joasi w co się ubrać zimą, aby nie zmarznąć, koniecznie musicie nadrobić.

Na blogu Agaty Berry chciałam Wam polecić dwa wpisy: dlaczego warto zaadoptować psa i jak nie tracić witamin podczas przygotowywania posiłków. W sumie to polecam Wam cały ten blog ;). 

Z cyklu „muszę to zrobić” – chrupiące chipsy z kalarepy.

Co może się zmienić po usunięciu mięsa z diety? 

Jako że część z Was być może dopiero jutro wraca do pracy po dłuuuuugiej przerwie to życzę dużo energii i bezbolesnego poniedziałku!

 

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Z tym śniegiem to faktycznie bardzo smutne.. Dla mnie 2010 to wcale nie jest jakaś odległa data, a tak naprawdę to już 6 lat od tego czasu minęło… I dzieci, które urodziły się w ostatnich latach naprawdę nie poznały prawdziwej zimy. Wielka szkoda. Ja bardzo lubię zimę i tak jak piszesz nawet jeśli sprawia wiele niedogodności to jednak ma swój urok 🙂

  • Mnie te zatory, a właściwie progi śnieżne tworzone przez pługi, bardzo utrudniały życie i odśnieżanie, bo żeby zrobić wjazd do mojej drogi musiałam najpierw normalną łopatą rozwalić tę skorupę śniegu i mrozu, poskakać po tym, a dopiero łopatą do śniegu odgarnąć, a ciężkie było okrutnie 😉 Jednak i tak nie zapomnę jak chyba rok później w Wielkanoc też odśnieżałam, ale to już przegięcie 🙂

  • Mi marzy się pójście na sanki. Na początku studiów obiecywałam sobie z koleżankami, że pójdziemy pojeździć w Parku Jordana. Wtedy nie wyszło a później nie było już takiej zimy by było wystarczająco dużo śniegu.

  • Bardzo fajny filmik z postanowieniami!

  • Pamiętam zimę 2010 doskonale! Zaczęło sypać śniegiem w noc mojej studniówki, niektórzy nie dotarli na czas i zaczęliśmy tańczyć poloneza z ponad godzinnym opóźnieniem… A następnego dnia rano mój tata odśnieżał dach garażu, nie zauważył różnicy między nim a plastkowym zadaszeniem tarasu, w efekcie niemalże spadł na taras – szczęśliwie zawisł, ale mój kochany Owczarek usilnie próbował ściągnąć go za nogawki na dół… Tacie nic się nie stało, do dziś wspominamy to ze śmiechem. Tej zimy również cała nasza ulica została pominięta przez pługi (uroki mieszkania na przedmieściach), całe sąsiedztwo więc zostało zaangażowane w odśnieżanie, oczywiście cała akcja przemieniła się w sąsiedzką imprezę z piciem grzanego wina 😉 To były piękne czasy, a ja cały czas tęsknię za prawdziwą zimą, to bowiem moja ukochana pora roku!

  • Agnieszka Suchocka

    Ja pamiętam zimy sprzed kilkunastu lat. W czasach szkolnych mieszkałam na wsi. Nikomu w gminie nawet przez myśl nie przeszło, żeby regularnie odśnieżać drogi dojazdowe, więc nie pozostawało nic innego jak zasuwać na przystanek autobusowy, żeby dojechać do szkoły. Pewnego dnia zaprosiłam koleżankę do siebie. Od przystanku do mojego domu było jakieś 900m, a zaspy sięgały nam do kolan. Kiedy w końcu dotarłyśmy do domu spodnie były zamarznięte na kamień. Położyłyśmy się pod kaloryferem, nogi oparłyśmy o tenże kaloryfer i ogrzewałyśmy się w najlepsze. Teraz byle -5, a ja trzęsę się z zimna i zastanawiam się jakim cudem jako dzieciak przeżyłam temp. -20.

  • Pamiętam tą zimę. U mnie na osiedlu ludzie sami wzięli się za odśnieżanie i brali co tam mieli w domu i odśnieżali miejsca parkingowe, bo nie było gdzie parkować. Pamiętam też jedną rezerwację tak odśnieżonego miejsca – deską do prasowania 😀

  • A może dosładzaj zioła miodem? Czy wtedy jakoś tracą właściwości? Ja pamiętam że tak swego czasu przebrnęłam przez kurację rumiankiem, którego smak wtedy zupełnie mi nie podchodził 🙂

    • Słodzę, ale i tak nie lubię ich trawiastego posmaku, tak już mam 🙂

  • U mnie śnieg spadł w środę późnym wieczorem i tak się ucieszyłam, że o północy wyszliśmy z mężem na króciutki spacer z naszym psiakiem, żeby wspólnie zobaczyć jej pierwszą reakcję na śnieg, który doceniła dopiero następnego dnia 😀 Niestety mogliśmy cieszyć się śniegiem tylko przez jeden dzień (który również wykorzystałam na przyjemny spacer z psem), ale mam nadzieję, że zima jeszcze wróci.
    Każda pora roku ma swój urok, nawet jeśli czasami na nią narzekamy 😀

  • Masz absolutną rację…. Zima stulecia- NIE, ale Święta bez śniegu w ogóle są jakieś takie smutniejsze…….

    • Kolejne święta wypadają w marcu, może na nie będzie śnieg 😀 😉

  • Do ziół cięzko się przyzwyczaić. Ja kiedy mam dłuższą przerwę mam problem z powrotem ze względu na smak. Ja podjęłam wyzwanie picia czystka. Jak do tej pory najgorsze co piłam z ziół. A ten zapach, odpycha.

    • Ja też nie polubiłam czystka, a wiele osób go uwielbia. No cóż, dla mnie zioła walą sianem i tyle 😉 trzeba się zmusić i przyzwyczaić 🙂

      • Mówi się, że lekarstwo czym gorzej smakuje tym lepiej działa. 😀 Zacisnę nos i powalczę z piciem czystka.

  • Też staram się pić codziennie jakieś zioła, pokrzywa rzeczywiście nie smakuje najlepiej, ale np. mięta czy melisa są już całkiem okay 🙂 ps. dziękuję za polecenie 🙂

  • Magdalena

    Pamiętam wojny na śnieżki. Gdzie przed szkołą czekali na nas koledzy z klasy i rzucali w nas. Wtedy to było z czego lepic te śnieżki i balwana. Teraz sanki trzeba zabierać na spacer aby czuły się jeszcze potrzebne. 😀

  • Magdalena

    Ja to jestem na czasie. Nie prrzegapiam ani jednego. Umilasz mi drogę do szkoły i nie tylko. 🙂

  • AfterKorpo

    Agnieszka, do ziół można się przekonać. Ja kiedyś piłam tylko miętę, a teraz rzadko piję czarną herbatę (choć lubię) bo wolę sięgnąć po jakieś ziółko, o dziwo nawet częściowo przekonałam do tego swojego męża. Daj sobie czas i szukaj ulubionych. Polecam pokrzywę i melisę 🙂

  • Teresa

    Właśnie pada! Może będzie szansa na sanki w tym roku?

    • U mnie pada deszcz 🙁

      • Teresa

        Pozdrawiam z białego Gdańska 😉

  • Cup of Nature

    Hej, pamiętam, że jako dziecko z utęsknieniem wyczekiwałam pierwszego śniegu..To była dopiero radość ulepić bałwanÓW 😉 , czy zrobić ślizgawkę, nawet mróz i przemoczone ubrania nie przeszkadzały:) Jako dorosła osoba, i przede wszystkim kierowca ( na dodatek VW!) patrzę już na to trochę inaczej. Śnieg jest fajny, ale jak jest go mało:) Mieszkam poza miastem i gdy mocno popada, często mam problemy z przebiciem się przez śniegowe wydmy, no i ten ból, gdy odśnieżysz podjazd, a zaraz potem przejedzie pług i zgarnie wszystko na twój wyjazd… A tak poza tym bardzo lubię twojego bloga, od dawna go śledzę, fajnie się Ciebie czyta:-)

    Pozdrawiam
    Monika

  • „Mogę jeździć metrem, mogę wyciągnąć z najgłębszego zakamarka piwnicy łopatę, mogę nawet znowu wejść do auta przez bagażnik tylko po to, aby przekonać się, że nie odpali (i wrócić tą samą drogą – cóż to były za akrobacje!). Ale niech zima jeszcze pokaże co potrafi. „-klasyczny przykład, że często chcemy mieć właśnie to, czego nie mamy 😉
    Też pamiętam ten okres…nie tęsknię za nim, chociaż przyjemnie się patrzy z perspektywy domowych pieleszy na zaśnieżony świat:)

    Co do ziół, jeśli nie lubisz ich smaku pocieszę Cię, że po regularnym ich spożywaniu, zazwyczaj przestaje on przeszkadzać naszym kubkom smakowym, przyzwyczajają się. Ja jestem tak przyzwyczajona, że zioła to mój ulubiony ciepły napój:)

    Dziękuję za życzenia, Tobie również życzę mnóstwo siły i energii z poniedziałkiem 🙂

  • makate

    Też pamiętam mroźne zimy…. Na przykład taką sprzed ok. 10 lat, kiedy byłam na zimowym wyjeździe, na którym część ludzi miała jeździć na nartach a część chodzić po górach i…. wyszło na to, że jest za zimno na jeżdżenie (!). W dzień było w najcieplejszym momencie -15 i w połączeniu z pędem powietrza i wiatrem jazda na nartach stawała się przede wszystkim bardzo mroźnym przeżyciem. Wiadomo że w mieście człowiek ma mniej frajdy ze śniegu, ale ja jednak najbardziej lubię, jak przez kilka tygodni jest śnieg, lekki mróz i słońce, a potem to już może być wiosna 😉 najbardziej nie lubię takiej pogody jak dziś – przez cały dzień pochmurno i ciemno, człowiek ślizga się po chodniku i jest cały mokry od marznącego deszczu…. w takie dni mam ochotę tylko na siedzenie w domu 😉
    A może łyżwy w ZdrowoManii…?

    • Nieźle trafiłaś, dziś o 21ej mam umówione nagrania na łyżwach 🙂 tzn. tfutfutfu, boję się mówić żeby nie zapeszyć, bo jeszcze nagrania mogą się w ostatniej chwili odwołać i wtedy będę głęboko w d…. Ale jak wszystko wypali to w środowym odcinku będą łyżwy 🙂

      • makate

        A, to trzymam kciuki! :))

  • Bałwanów 😀 Dobrze, że zostawiłaś 😉 U mnie też niejednokrotnie pojawiają się takie kwiatki, że nie wiem,czy śmiać się, czy płakać 😉

    • Ja nawet wiem skąd się to wzięło 😀 w tym zdaniu chciałam napisać tylko o sankach, a w następnym że na osiedlu zaroiło się od bałwanów 😀 i połączyłam te dwa zdania w jedno ;).

  • Pamiętaj jedną z tych mroźnych, śnieżnych zim kilka lat temu. Nie miałam wtedy własnego samochodu i jeździłam bardzo sporadycznie autem mojego ojca. A ten, na dwa tygodnie przed świętami, złamał nogę i wylądował w szpitalu. Wtedy przeszłam prawdziwą szkołę życie z jazdy samochodem – jak w końcu udało mi się odkopać garaż na szybko pożyczoną łopatą. Musiałam nauczyć się jeździć, naprawdę dobrze jeździć, właśnie w takich zimowych warunkach. Pamiętam jak dwa dni przed Wigilią pojechałam z mamą na ostatnie przedświąteczne zakupy, mróz ogromny, śniegu mnóstwo, a w tym mrozie akumulator umarł pod sklepem. To było jakieś szaleństwo.
    Lubię zimę, ale nie w mieście, w góry mam relatywnie blisko, więc zdecydowanie wolę taką sytuację, że w mieście śniegu nie ma, za to w górach można poszaleć na nartach i wybrać się na śnieżny spacer.

  • Oj pamiętam te zimy. Co prawda nigdy nie byłam fanką mrozu i śniegu (wręcz tego nie znosiłam), ale muszę przyznać, że teraz trochę brakuję mi takiego zimowego klimatu z prawdziwego zdarzenia. Co by nie mówić, oblodzone drzewa, czysty śnieg zalegający na trawnikach i spacery wśród spadających płatków (szczególnie wieczorami) mają swój urok.

  • M

    Dobrze że wspomniałaś o tych kleszczach! Byłam pewna że już znikły a tu prosze… Mój husky już niestety miał z nimi niemiłą przygodę więc mam nadzieje że to sie nie powtórzy 🙂

  • Agata

    Próbowałaś poszukać kogoś kto ma karte multisport aby dla ciebie w swoim zakładzie pracy załatwił kartę multisport dla osoby towarzyszącej ? Jest to wydatek około 150- 180 zł.

    • Próbowałam, nawet przez internet u obcego człowieka próbowałam sobie załatwić i tylko zostałam oszukana 🙁 niestety nikt znajomy nie może mi załatwić 🙁

      • Agata

        u mnie jest po 160 zł, ale dopiero od marca być miała ;/

        • Ja miesięcznie wydaję na wejścia na taniec i na jogę ok. 230 zł, a te 3 wejścia w tygodniu to dla mnie za mało, więc taka karta byłaby niesamowitym luksusem 😀

  • my też liczyliśmy na śnieg i się troszkę przeliczyliśmy, ale wierzę, że jeszcze będzie i zima i zimno i śnieg 🙂
    Chcemy iść z Fabem na spacer do lasu, poszurać butami no i może wybrać się do Zakopanego na kilka dni:) Niesamowita jesteś z 2 kanałami i blogiem i taką częstotliwością działania! Oby tak dalej 🙂

  • Agnieszko, oj mi bardzo brakuje sniegu (od lat go nie widzialam, a mieszkam tylko w Paryzu, a nie na Saharze), wspominam z nostalgia te balwany, ktore lepilam na kazda gwiazdka, zreszta z perspektywy emigracji nawet z nostalgia wspominam i inne balwany. Pozdrawiam serdecznie Beata