Holistyczne podejście do zdrowia

Holistyczne podejście do zdrowia jest mi bardzo bliskie, aczkolwiek ku mojemu zaskoczeniu (i niezadowoleniu) cały czas nie dostrzegam go u większości lekarzy. A czy przesadą będzie jeśli powiem, że według mnie to podstawa zdrowia i dobrego samopoczucia? To oczywiście subiektywna opinia i bardzo jestem ciekawa jaki Wy macie do tego stosunek. 

IMG_9988

Czym jest holistyczne podejście?

Na wstępie może wyjaśnię czym w ogóle jest holistyczne podejście do zdrowia człowieka, bo być może komuś to hasło jest obce. Mówiąc w dużym skrócie – jest to traktowanie człowieka jako całości, jako systemu ściśle powiązanych ze sobą narządów, które wzajemnie wpływają na swoje funkcjonowanie. I co istotne – na cały ten system składa się nie tylko nasze ciało ale i psychika, stan emocjonalny. Naszym celem powinna być pełna równowaga pomiędzy tymi częściami składowymi, dlatego to tak ważne aby nie tylko odżywiać się zdrowo, ale i unikać stresu oraz akceptować siebie. 

To, że człowiek jest właśnie taką całością, wydaje mi się dość oczywiste… A jednak współczesna medycyna zdaje się czasami tego nie zauważać. Owszem, bywa że problem faktycznie dotyczy jednego narządu i to ten jeden słaby punkt wymaga naprawy. Tylko, że czasami skupiając się na tym punkcie, szkodzimy innym. Mam przykład z życia wzięty, nawet dość świeży… Pamiętacie jak w listopadzie skarżyłam się na ból w okolicy żebra? Wiecie co to najprawdopodobniej było? Powikłanie po zapaleniu oskrzeli, problem z mięśniem międzyżebrowym, który podczas choroby został nadwyrężony częstym kaszlem. I chociaż przyszłam z tym bólem do lekarki, która 2 tygodnie wcześniej leczyła moje zapalenie oskrzeli, nie wpadła ona na to, że może to być ze sobą powiązane. Co ciekawe na ten trop naprowadziła mnie kobieta obsługująca rentgen… A moja lekarka zaczęła mnie „leczyć” dietą lekkostrawną, która przy mojej insulinooporności nie była najlepszym pomysłem. Na efekty nie trzeba było długo czekać – zawroty głowy, cukier w moczu, osłabienie organizmu, fatalne samopoczucie psychiczne… A wszystko to wzajemnie się nakręcało. Klasyczny przykład bardzo płytkiego podejścia lekarza do problemu, co u pacjenta spowodowało lawinę kolejnych kłopotów.

Leczenie holistyczne

Holistyczne leczenie opiera się przede wszystkim na poszukiwaniu przyczyn, a nie tylko na walce z objawami. Sam proces leczenia też nie jest prosty, gdyż często angażuje pacjenta i wymaga od niego zmiany stylu życia. I powiedzmy sobie szczerze – niektórym się nie chce. Bywa, że trzeba wyeliminować z diety ulubione produkty, zacząć się regularnie ruszać czy też nauczyć się radzić sobie ze stresem… O ile prościej by było, gdyby na każdy problem zdrowotny istniała jakaś jedna magiczna pigułka, prawda? Niestety to tak nie działa, dlatego nasze zaangażowanie jest tak ważne. Wydaje mi się, że jest to szczególnie istotne przy chorobach przewlekłych. Musimy nauczyć się obserwować swój organizm i słuchać go. Dlaczego niektórym wciąż brakuje na to chęci i czasu? Czy później znajdą ten czas na leżenie w szpitalu, badania, zabiegi, operacje? Być może wydaje się, że wybiegam tutaj nieco za daleko, ale weźmy na przykład zwykłą grypę… Jak wiele osób ignoruje tę chorobę i mimo złego samopoczucia chodzi do pracy, na trening, na zakupy… Organizm krzyczy „zostań w łóżku, odpocznij”, a człowiek uparcie dąży do innych celów, które nie wiedzieć czemu są ważniejsze od własnego zdrowia… A czy to co jest tak ważne teraz, będzie istotne za miesiąc, rok, za 5 lat? Bo konsekwencje zaniedbania potrzeb swojego organizmu mogą być tragiczne Zwykła grypa może doprowadzić do poważnych, wymagających hospitalizacji chorób serca… Jak donosi Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – w pierwszym tygodniu marca na grypę zmarło w Polsce 13 osób. Mało, jeśli porównamy to z innymi chorobami, ale bardzo dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że to przecież „tylko grypa”. 

Dbajmy o siebie

Najważniejsze to zrozumieć, że sami musimy wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie. Warto sobie uświadomić, jak wiele zależy od nas samych, od naszych codziennych wyborów, od tego co jemy i jak spędzamy wolny czas. Również od tego jakie odczuwamy emocje i czy żyjemy w zgodzie ze sobą, czy dbamy o odpowiednią równowagę pomiędzy różnymi aspektami życia. Bywa, że walka z jakimś problemem zdrowotnym wymaga od nas zmian na wielu płaszczyznach. Czasami potrzebne są radykalne lub trudne kroki, jak np. zmiana pracy, miejsca zamieszkania czy terapia u psychologa. Warto jednak pamiętać że życie i ciało mamy tylko jedno i jeśli sami o nie nie zadbamy, nikt nie zrobi tego za nas. 

Wyszła mi z tego wpisu jakaś pogadanka motywacyjna, a tak naprawdę chciałam Was zachęcić do dyskusji – czy traktujecie swoje ciało jako całość, czy czujecie związek samopoczucia fizycznego z kondycją psychiczną? No i w końcu – czy spotkaliście na swojej drodze lekarzy z takim właśnie holistycznym podejściem do zdrowia? 


Kategorie: Zdrowe ciało, Zdrowy duch

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Z holistycznym podejściem nie spotkałam się jeszcze u żadnego lekarza w szpitalu/przychodni. Boli Cię kręgosłup, dostajesz leki przeciwapalne na ból, często chorujesz na gardło, dostajesz antybiotyki. A nikt nie pomyślał, że ból kręgosłupa można zwalczyć zrzuceniem wagi, regularną aktywnością fizyczną, a gardło wzmocnieniem odporności i odpowiednią dietą. Niestety takich rzeczy często dochodzi sam po latach albo jak w moim przypadku, dowiaduje się u lekarza naturopaty. To właśnie lekarz naturopata wyleczył mojej córce alergię, nie sterydami i drogimi maściami. Tylko dietą. Nie kazał wydawać kroci na płyny do kąpieli, które nic nie dawały. Tylko podszedł do problemu holistycznie. Zastanowił się skąd może pochodzić problem, a nie zaczął leczyć jego skutek, tylko przyczynę. Od tej pory jeżeli tylko coś się dzieję, wolę nawet na odległość skontaktować się z takim lekarzem, który podpowie mi jak działać, gdzie szukać przyczyny, zamiast stosować antybiotyki i bezsensowne leki.

    • Jak to dobrze mieć takiego lekarza!

    • Agnieszka Kulawczyk

      A wyzywa się ich od szarlatanów. A jak studenci medycyny śmieją się z naturopatów, masakra. Uważam, ze każda rodzina powinna być pod opieką takiego lekarza. Powinny być przychodnie specjalizujące się w naturalnym leczeniu.
      jesteś bardzo mądrą mamą, tak trzymaj!

      • O jak bardzo się zgadzam!

      • Tak spotkałam się z takimi opiniami, kiedy wspominałam o tym znajomym. Wiem, że tacy lekarze nie są dla każdego, nie każdy wierzy w ich metody. Jednak w moim przypadku po wprowadzeniu zasad przekazanych przez naturopatę pewne problemy ustały. Śmiem twierdzić, że polepszyło się moje życie. Więc niech mówią co chcą 😉

        A i dziękuję za miłe słowa Agnieszko, staram się jak mogę :*

  • Z własnych obserwacji i doświadczeń i nie tylko, widzę wyraźny związek między dobrym samopoczuciem i kondycją fizyczną. Co do lekarzy raz tylko spotkałam się z lekarką, która źródła moich dolegliwości doszukiwała się w stresie. Pamiętam, że mnie to zaskoczyło na plus.

  • Ja niestety mam podobne doświadczenia jak Marta. Nie spotkałam jeszcze niestety lekarza z takim podejściem. Mam wrażenie że większość lekarzy uwielbia przepisywać pigułkę „na coś” jako panaceum na daną dolegliwość, w ogóle nie patrząc na problem szerzej. Bardzo ciężko trafić na mądrego lekarza z powołaniem. Ja sama podchodzę do siebie holistycznie, dbam od zewnątrz i wewnątrz bo wiem że tylko takie całościowe podejście może mieć realny wpływ na zdrowie. A ludzi którzy je zaniedbują nie myśląc o konsekwencjach które wcześniej czy później ich spotkają po prostu nie rozumiem 🙁

    • Masz rację, mam podobne doświadczenia. Bardzo ciężko grafić na lekarza, który nie traktuje człowieka, jak wycinek ciała: bolą mnie brzuch, to pewnie problem jest z czyms w jamie brzusznej itd. Podczas gdy to może być promieniowanie od nerwów, którę są uciskane orzez kręgi kręgosłupa.
      Medycyna wie wiele o człowieku jednak wciąż nie wszystko. Dlatego tym bardziej warto, patrzeć na człowieka całościowo.

  • Ala

    Jakie piękne jest to wiosenno-letnie zdjęcie! Już niedługo znów tak będzie!

    • To samo pomyślałam kiedy je wybierałam i dodawałam – już niedługo znowu będzie tak pięknie i zielono 🙂

      • Ania

        Lifemanagerko, a zdradzisz gdzie zrobiono to zdjęcie? 🙂 To gdzieś w Warszawie? Chciałabym się przespacerować po tej drewnianej ścieżce 🙂

  • Natalia

    Od dziecka chciałam być lekarzem, jednak brak zawzięcia i choroby skuteczni mi to uniemożliwiły. Koniec gimnazjum to był dla mnie czas kiedy, leżałam w 3 rożnych szpitalach na przełomie dwóch miesięcy, okazało się,że mam nietolerancję pokarmową i metodą prób i błędów sama musiałam dojść co mogę jeść a czego nie. Byłam zła na organizację szpitala,który teoretycznie zajmuje się sprawami gastrycznymi i hormonalnymi a szukali przyczyny bólu żołądka w chorobie genetycznej, której nikt w mojej rodzinie nie ma. W kolejnym roku leżałam na reumatologi ponieważ ból mimo leczenia nie ustępował. W jakiś badaniach krwi chyba wyszła borelioza (coś kojarzę z rozmowy między lekarkami), nie zostało wdrożone leczenie (chociaż na sali leżała dziewczyny leczona na boreliozę), i po 6 latach okazało się,że mam te boreliozę, najprawdopodobniej nieleczoną od 6 lat. Albo i jeszcze dłużej. Teraz z samopoczuciem jest lepiej, zwłaszcza psychicznym co nie zmienia faktu,że mam wyniszczony organizm. Ostatnio zaczęłam obserwować na instagramie konta przyszłych/ obecnych studentów medycyny, opisy i zdjęcia jakie dodają mogą nie jednego przyprawić o zawrót głowy. Po 6 długich i ciężkich latach ludzie są już wykończeni psychicznie. To nie jest zawód dla każdego, nasze nastawienie może zmienić się w ciągu miesiąca a co dopiero tylu lat. Mogę się założyć,że na zajęciach jest powtarzana zasada „nie utożsamiaj się pacjentem” bo źle na tym wyjdziesz. Kończę już ten wywód. Mogłabym pisać i pisać ale nie chce ani sobie ani nikomu psuć dziś humoru. Pozdrawiam ciepło! 😉

    • To co piszesz nie jest zbyt optymistyczne… Ale chciałabym wierzyć, że rośnie nam pokolenie nowych, lepszych lekarzy.

      • Natalia

        Zobaczymy co powiedzą w poradni chorób zakaźnych. Wizytę mam w kwietniu a umawiałam się w styczniu… Teraz objawy są zależne od pogody,ale cały grudzień i połowę stycznia wspominam źle, ból stawów jest masakryczny. Tak też liczę na młodych i ambitnych lekarzy, takich jak moja nowa Pani doktor,która postawiłam diagnozę już na pierwszej wizycie i nie było spychologii do reumatologów (jak już wcześniej się to zdarzało). A i tu jak wyżej napisałam nikt nie wziął objawów na poważnie, a i kiedyś pojechałam do Wrocławia żeby „pocałować klamkę”-nikt nie raczył poinformować o odwołanej wizycie….

  • Pierwszy raz spotkałam się z tym pojęciem, ale po lekturze tekstu stwierdzam, że naprawdę jest to słuszne i ma sens!

  • Jak najbardziej staram się traktować swój organizm jako całość i widzę bardzo duże powiązanie pomiędzy zdrowiem psychicznym i fizycznym, wpływ jedzenia i aktywności fizycznej. Co do lekarzy to jest ciężka sprawa… Ogólnie rzecz biorąc ja osobiście od lekarzy nie oczekuję podejścia holistycznego. Po prostu. Zbyt dużo jest do zrobienia w jednej działce aby szukać w innych. Lekarz bazuje tylko na tym na czym może bazować, na wywiadzie (który nie zawsze będzie pełny, bo my sami możemy nie zwrócić uwagi na pewne aspekty i po prostu nie podzielić się tym z lekarzem) i ewentualnych wynikach badań. Nie chcę tutaj stać murem za lekarzami, bo ich obowiązkiem jest posiadać wyobraźnię i znajdować punkty zaczepienia podczas diagnozy, tak aby uchwycić przyczynę. Grunt to jednak edukacja pacjenta, a ta szwankuje, bo po prostu nie ma na nią czasu. To jest Najbardziej przykre. A to właśnie odpowiednia edukacja i nakierowanie pacjenta na odpowiedni tryb życia może zdziałać cuda.

  • Agnieszka Suchocka

    Chyba miałam szczęście do lekarzy w ostatnim roku ponieważ niezależnie od specjalizacji brali pod uwagę zarówno teraźniejszość jak i przeszłość, a poza objawami czysto fizycznymi interesowali się również stylem życia i psychiką. Osobiście patrzę na siebie jak na całość i o ile naturalnie przyszła mi zmiana diety z wykluczeniem zakazanych dla mnie składników czy rozpoczęcie intensywną aktywność fizyczną to nawet ograniczenie (nie mówiąc o wyeliminowaniu) stresu jest dla mnie nieosiągalne.

  • masza102

    Ja podczas walki z nieplodnoscia pięć razy zmienialam lekarza żeby trafić na takiego właśnie. A niektórzy na forach narzekają na niego że zleca za wiele badań dodatkowych… Do tego zmienilam pracę z bardzo stresujacej na taka mniej płatna i przeszlam za namową lekarza na restrykcyjna dietę (choć wazylam 50kg). Dobry lekarz jest ważny ale najważniejsza jest nasza determinacja.

  • Szkoda, że lekarze nie mają holistycznego podejścia do człowieka. Ono dużo daje – zwłaszcza, że często problem leży właśnie nie tam, gdzie się przejawia. Smutne to też, że czasem trudno przekonać samych chorych, że warto popatrzeć na swój organizm całościowo.
    Ale liczę, że holistyczne podejście powoli wkradnie się do uniwersytety i się rozpowszechni :). Bo w końcu w innych dziedzinach życia usuwamy źródło problemów, a nie objawy – czemu więc tak nie robić ze zdrowiem?

    • Problem polega na tym, że w medycynie widzi się tylko ciało, nie widzi się reszty skladowych człowieka. Samych zajęć z psychologii na medycynie jest zaledwie kilkadziesiąt godzin, na ponad pięć lat studiów. Patrząc na to jak jest ułożony program nauczania, nie ma się co widzić, że lekarze nie mają holistycznego podejścia.

      Poza tym młody lekarz wtłoczony w system, gdzie uczy się od starszych kolegów, którzy mówią, ze psychologia to bzdury i nauka niepotrzebna, nie motywuje do tego, by na człowieka patrzeć inaczej niż na coś, co ma wymiar cielesny: niga, głowa, wątroba, jelita, bakterie…To bardzo orzykre ale niestety taka jest w Polsce edukacja…zresztą widac to też w szkołach,w dzieciach nie rozwija się inteligencji emocjonalnej, tylko inteligencję intelektualną, która ma niewielki, w porównaniu do inteligencji emocjonalnej, wpływ na życie społeczne…

  • Podejście holistyczne (całościowe) jest bardzo ważne nie tylko w przypadku lekarzy ale i pedagogów, lsychologów i trenerów (coachow), ponieważ brak motywacji może być związany ze złym funkcjonowaniem np. tarczycy…

    Móiwę o tym swoim klientom cały czas, że nasze ciało i osuchika to system naczyć połączonych, których nie da się rozdzielić…Pięknie pisze o tym w swojej książce Mariusz Wirga „Współczesny człowiek jest nieustannie narażony na sytuacje stresujące, uruchamiają one wrodzone mechanizmy przygotowujące organizm do”walki lub ucieczki”, wzrasta ciśnienie krwi i częstość pracy serca, zaciskamy pieści itp. Niestety nie następują po tym działania wykorzystujące tę mobilizację i powodujące rozładowanie stanu napięcia psychicznego. Napięcie psychiczne pociąga za sobą napięcie i ból mieśni. Zauważono, że towarzyszące takim stanom napięcie narządów wewnętrznych (np. jelit) upośledza ich czynność, prowadząc do tak częstych dolegliwości, jak wzdęcia, zaparcia, nudności, biegunka. Utrzymujące sie przez dłuższy czas napięcie psychiczne może być powodem bezsenności i nadpobudliwosci.”

    Myślę, że warto zapamiętać Twoje zdanie: ciało i życiępe mamy tylko jedno. I tylko od nas zależy jakie to ciało czyli zdrowie osychiczne i fizyczne oraz całe nasze życie będzie…

  • Traktuję swoje ciało jako całość, dlatego gdy się coś dzieje skanuję się pod każdym względem 😉 Niestety nie spotkałam jeszcze lekarza z takim podejściem. Sama jednak zamierzam być takim psychoterapeutą, który w pracy nad psychiką bierze pod uwagę też ciało.
    Czytam właśnie „Dobre bakterie” i jestem zachwycona podstawą autorki-lekarki. To jest to, czego brak naszym lekarzom. I marzę o tym, że któregoś pięknego dnia i u nas będzie się tak leczyć ludzi.

  • AfterKorpo

    Bardzo ważny wątek, ja od jakiegoś czasu zajmuje się obserwacją swojego organizmu i widzę niesamowity związek, nawet z emocjami. No i wspomniałaś o czymś bardzo ważnym, że leczymy grypę w domu 2-3 dni, ludzie narzekają, że choroby teraz ciężkie i snują się za nimi tygodniami. Tylko dawniej chorobę „wysiedziało się” tydzień w domu, a teraz trzeba pędzić do przodu. Najczęściej jak nas porządnie rozłoży to kładziemy się do łóżka, ale często to nie antybiotyk, a regeneracja i siły obronne organizmu dokonują leczenia, ale musimy zadbać o to, żeby nasz organizm miał możliwość się regenerować, ale to brzmi zbyt niemedycznie, więc wszyscy to ignorują.

    • AfterKorpo

      Co do lekarzy, ja spotkałam takiego jednego (KRK) i jeśli już muszę iść
      do lekarza to idę tylko do niego. Analizuje mnóstwo przyczyn problemu i
      co ważne raz, kiedy miałam bardzo zły wynik moczu zalecił dwudniową
      kurację słabszym lekiem ziołowym argumentując, że „dawniej choroby
      zwalczały się same”. Zalecił po tym dodatkowe badanie, i dopiero wówczas
      jeśli sytuacja się nie poprawi kazał mi wykupić antybiotyk (dal mi
      gotową już receptę). Warto wspomnieć, że byłam wtedy w ciąży, a wiadomo
      jak reaguje większość lekarzy w takiej sytuacji, szybkie leczenie
      ciężkim lekiem, byleby umyć rączki od choroby ciężarnej. Wyniki się
      poprawiły i nie musiałam obciążać się antybiotykiem. Ale takiego ze świecą szukać.

  • Niestety bardzo ciężko o dobrego lekarza. A ciała nie można traktować jako osobne części, jedno problem wynika z innego, nawet jeśli ten miał miejsce już jakiś czas temu. Psychika też bardzo wpływa na nasze zdrowie, zazwyczaj nie choruję, ale jak jestem przemęczona zawsze zaczyna mi coś dolegać i zazwyczaj wystarczy zwykły odpoczynek, lekarz dałby już pewnie antybiotyk.

    Lekarze często również bagatelizują pacjentów, bo przecież oni wiedzą, a pacjent czasami wie więcej, zna inne okoliczności, bardziej zna siebie i gdyby lekarz czasami spróbował wysłuchać mógłby bardziej pomóc.
    Byłam dziś u lekarza, od kilku tygodni od czasu do czasu boli mnie serce, od miesięcy ma zdecydowanie zbyt wysoki puls i niskie ciśnienie, pewnie to przez stres i zmęczenie, ale przecież pewności nie mam. A co usłyszałam od lekarza? Nie przyniosła pani starych badań (sprzed dwóch lat), więc nie pomogę, nowych nie dam. I co z tego, że te badania kiedyś widziała i były idealne, ale tego nie zapisała, co z tego, że to było dwa lata temu i i tak są już dawno nieaktualne, nie, bo nie, co tam serce. Badania zrobię sobie prywatnie, na zdrowiu nie będę oszczędzać, ale jak tu się leczyć przy takim podejściu…

  • Alicja

    Agnieszko, wyczuwam tu duże rozczarowanie przedstawicielami współczesnej medycyny i na swój sposób je rozumiem, bo sama mam sporo przykrych doświadczeń od strony pacjentki. Ale przy tym studiuję na kierunku lekarskim i zapewniam Cię, że holistyczne podejście to coś, na co kładzie się nacisk na KAŻDYCH zajęciach. Non stop profesorowie i asystenci kładą nam do głów, żeby patrzeć na pacjenta jako na całość, żeby szukać przyczyn w historii pacjenta, żeby patrzeć szeroko, dokładnie przeprowadzać wywiad itd… Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale być może rośnie pokolenie lepszych lekarzy 😉 Pozdrawiam!

    • Tak, to pocieszające 🙂 Ja ogólnie chętniej chodzę do młodych lekarzy, bo wierzę, że ich wiedza też jest bardziej współczesna i widzę, że są bardziej zaangażowani. Od lekarzy w wieku około emerytalnym zdarzało mi się słyszeć takie porady jak: wizyta w solarium jako lek na trądzik, czy brak potrzeby łykania probiotyków przy kuracji antybiotykowej, jeśli nie boli żołądek :O

  • Miałam szczęście trafić na takich lekarzy – jednego z nich nawet znasz 🙂 Taki sam jest mój fizjoterapeuta, do którego mnie zresztą lekarz skierował. Łączą ze sobą wszystkie objawy, szukają przyczyny, pytają o mój stan psychiczny, na stresy i okoliczności życiowe, zwracają uwagę na dietę. Zresztą teraz już sama jestem mądra i nie trzeba mnie prowadzić za rączkę, ale dzięki mądrym osobom doszłam do takiego stanu. Nie wyobrażam sobie nie patrzeć na ciało i na psychikę jak na jedność.

  • Mam doświadczenia jak Marta – nie spotkałam jeszcze żadnego lekarza, który leczyłby mnie holistycznie. Dopiero ostatnio, po ostrym zapaleniu uszu, moja laryngolog zapytała, czy nie ma stresów, czy nie choruję przewlekle, itd. Pozytywnie mnie to zaskoczyło, ale cóż: to było prywatnie. W medycynie teraz łatwiej/szybciej leczyć objawy/ból, a nie przyczynę. Mimo że sporo by to zaoszczędziło w dłuższym czasie: zdrowia pacjenta, pieniędzy i czasu. Jesteśmy zdani na siebie, jeśli chcemy ogarnąć swoje ciało i umysł, jako połączony system. Sama staram się to robić i sporo się dowiaduję, jak leczyć się dietą, żywieniem, ruchem, spokojem. Mimo wszystko fajnie by było, gdyby lekarze w tym wspierali :).

  • Marina Furdyna

    Jestesmy strasznie przekorni jako ludzie i zadko uczymy sie od najlepszych,a wystarczy zerknac do literatury i tradycji Starozytnego Wschodu, gdzie od wiekow znane sa naturalne sposoby leczenia roznych chorob i dolegliwosci. Nie bez powodu nauki te przetrwaly wieki, jednak wspolczesnemu swiatu zwyczajnie nie oplaca sie promowanie zdrowego stylu zycia, jogi, medytacji czy innych naturalnych metod, poniewaz nie przynosza one zyskow. Dopoki powietrze mamy darmowe, koncerny farmaceutyczne musza wysysac z nas pieniadze, a my bardzo chetnie sie a to godzimy.
    Przez ponad rok nie ogladalam Polskiej telewizji, jestem w szoku, ze ponad 50 % reklam to leki, suplementy i inne sciemy, to naprawde przerazajace.
    Na szczescie widac tez na horyzoncie malenkie swiatelko w tunelu, ludzie coraz czesciej wracaja do natury, odstawiaja produkty pochodzenia zwierzecego, chca zmienic swoj tryb zycia.

    Pozdrawiam serdecznie, milo sie czyta Twojego bloga.
    M.

    • Ja nie neguję całkiem farmacji, rynku suplementów i medycyny, ale niestety też nie mam zaufania do koncernów farmaceutycznych. Uważam, że coś w tym jest, że współczesnemu światu nie opłaca się aby ludzie byli zdrowi. Wiele jest w naszych rękach i w rozsądnym podejściu do tego wszystkiego.

  • Agnieszka Kulawczyk

    Moim zdaniem jest to JEDYNE podejście do organizmu. Organizm jest całością. Podam bardzo prosty przykład: mam egzemę dłoni. To takie paskudne uczulenie na dłoniach wywoływane przez cokolwiek. Na dłoniach tworzą się małe ranki, czasami wyglądają jak pocięte nożem i bardzo szczypią, czasami krwawią. Jeśli nie pohulam z glutenem mam spokój. Jeśli przesadzę (za dużo chałki, ciasta drożdżowego) egzema się pojawi. Zdaniem drogiego i podobno bardzo dobrego dermatologa nic nie można z tym zrobić, można to jedynie zaleczyć maścią ze sterydami 😉 brawo lekarz.
    Znam 3,5 letniego malucha, którego dieta jest tragiczna (brak stałych pór posiłków, słodzenie herbaty od początku życia, podawanie słodyczy, zero błonnika, prawie żadnych warzyw, mało owoców – tragedia) w konsekwencji szwankuje trawienie, wypróżnianie (dziecko ma kilku dniowe zaparcia!). Chorują jelita, więc odporność leży i choruje całe dziecko. Pani laryngolog, jej to bym przyznała jakąś nagrodę, rekomenduje, a wręcz narzuca usunięcie 3 migdała (mimo, że nie ma problemów z gardłem! brawo, brawo). Matka chłopca ślepo wierzy w zdanie lekarza, do głowy jej nie przyjdzie, że zła dieta=chore jelita=brak odporności. Nie pomyśli nawet, że 3 migdał odpowiada za odporność i choroby są próbą organizmu na wzmocnienie systemu odpornościowego i zaszkodzi dziecku usuwając go. Dodam może jeszcze, że chłopiec nie lubi spacerów, nie spaceruje się z nim. Dziecko mało przebywa na świeżym powietrzu mimo że mieszka bardzo blisko lasu.
    Jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie zanim w Polsce zacznie panować podejście holistyczne. Najbardziej boję się jak sama zostanę matką, bo będę jedną z tych mądrzejszych od lekarzy, a to prowadzi do konfliktów.
    Aha i zabroniłabym, pod groźbą utraty prawa wykonywania zawodu, przepisywania dzieciom antybiotyków bez antybiogramu. Weźmy takiego gronkowca, mozna podać dziecku 2-3 antybiotyki i żaden sobie z nim nie poradzi, a odporność zniszczona na pół roku. Ależ mnie to wkurza! 😀

  • Niestety nie 🙁 Gdybym sama nie wydała kroci na prywatne wizyty, naturopatą, badanie żywej kropli krwi, czytanie setki artykułów, blogów, etc, to bym chyba wegetowała w szpitalach. Było ze mną źle – ważyłam 43 kg a lekarze nic. Holistyczne – oni nie znają tego słowa!

  • Z takim podejściem spotkałam się tylko u zielarza. Nie był to zielarz – czarodziej bynajmniej, a bardzo profesjonalny medyczny terapeuta. Też wspomniał, że organizm sam może zwalczyć wiekszość chorob my musimy mu tylko w tym pomóc. Zgadzam się z tym i żałuję, że wydałam tyle pieniędzyna antybuotyki i inne lekarstwa.

    Jeśli damy czas naszemu organizmowi, wszystko powinno wrócić do normy. Teraz jestem chora i próbuję naturalnych metod, syrop z blogu Agnieszki Maciąg, herbata z imbirem, olejek oregano… I chcoiaż korci mnie żeby wziąć tabletkę na zatoki i gardło powstrzymuję się i mam nadzieję, że jutro mi przejdzie:)

    • Zdrówka życzę! Kolejny raz słyszę o olejku z oregano, zaczyna mnie kusić jego zakup.

      • Warty jest swojej ceny. Trzeba tylko z nim uważać, nie za dużo, ponieważ podrażnia błony śluzowe. Ja daję kilka kropli pod język, piecze jak cholera. Odczekuję chwilkę (chociaż brzmi to obleśni), to czekam aż nazbiera mi się ślina i robię gulgulgul chwilę:) i połykam.

  • Anna R

    Moim zdaniem nie znajdziecie lekarza z prawdziwie holistycznym podejsciem do zdrowia wsrod lekarzy tzw medycyny zachodniej. Jesli szukacie takiego lekarza, proponuje szukac albo w medycynie tzw funkcjonalnej, albo chinskiej albo indyjskiej. Osobiscie chodzac do „zwyklego” lekarza nie mam juz zludzen, ze bedzie to spojrzenie holistyczne. Dlatego osobiscie wybieram te mniej popularne metody. I tak np jak mialam 14 lat pierwszy raz poszlam do lekarki chinskiej medycyny i ona mi pomogla. Ostatnio meczylam sie z napieciem miesni na szyi, ktore powodowalo bole glowy, sprobowalam chyba wszystkich konwencjonalnych metod, masazy, fizjo, kregarzy, medytacji, jogi, stretchingu, preparatow rozgrzewajacych/chlodzacych, nawet poszlam do zwyklego lekarza tylko po to zeby uslyszec, ze to czesty problem i jedyne co moge zrobic to albo brac tabletki przeciwbolowe (na bol glowy tym spowodowany) albo zyc z bolem. Tymczasem dzisiaj poszlam do lekarki medycyny zarowno chinskiej jak i zachodniej (juz w innym miescie/kraju niz te 16 lat temu) i co sie okazalo? Ze przyczyna napiecia jest zachwiana rownowaga hormonalna!
    Moja sugestia dla tych z Was, ktore sie zmagaja z jakimis dolegliwosciami – probujcie innych metod niz tylko medycyna zachodnia zamiast narzekac, ze „zwykli”lekarze nie sa w stanie Wam pomoc. Uwierzcie, ze warto 🙂

    • Niestety masz dużo racji, jeśli chodzi o podejście do zdrowia i ciała to mam wrażenie, że urodziłam się na złej długości geograficznej i pod tym względem bliżej mi do dalszego wschodu.

      • Anna R

        Dokladnie, ale niech lokalizacja nie zniecheca Cie do sprobowania innego rodzaju medycyny. Jestem przekonana, ze w Warszawie znajdziesz gabinet akupunktury z lekarzem med chinskiej. Ja „swoja” lekarke mialam w Gdansku. Swojego czasu niesamowicie mi pomogla z cera, efekt byl doslownie natychmiastowy!

        • Może to jest trop… I też ciekawy temat do ZdrowoManii.

        • Anna R

          Z cala pewnoscia! Ja sama wlasnie „studiuje”ayurvede z jednej z ksiazek przywiezionych z indii i jestem pod ogromnym wrazeniem! Nie czyta sie tego latwo, tych wszystkich nazw, ale ma to sens! Widze tez sporo podobienstwa miedzy zagadnieniami ayurvery a med.chinskiej 🙂

        • Ja też właśnie mam na tapecie książkę „Joga i ajurweda” i ogólnie ze względu na zainteresowanie jogą wgłębiam się w ten temat… I początkowo byłam przerażona tymi wszystkimi nazwami, nawiązaniami do jakieś energii itd. Ale to typowa reakcja kiedy człowiek zachodu zderzy się z tak odmiennym podejściem. Im dłużej to wszystko czytam, tym bardziej się przekonuję 🙂 i pozdrawiam znad kubka złotego mleka ;).

        • Anna R

          Ha ha, ja pozdrawiam znad (juz drugiej) szklanki soku marchwiowo-selerowego 🙂 Znajdujesz jakies odnosniki do wlasnego ciala/zdrowia? Ja odkrylam, ze moj body type to Pitta co sie pokrywa z tym co mi powiedziala dzis chinska lekarka tylko ze tam to ma inna nazwe, ale tak samo odnosi sie do problemu goraca (nie wiem czy dokladnie slowo goraco jest uzywane w tlumaczeniu na j.polski)

  • To park przy Służewskim Domu Kultury. To taki pomost bez wody 😉 ale jeśli masz ochotę to takie fajne ścieżki (dłuższe od tego pomostu ;)) są w Konstancinie, pisałam o tym tutaj http://lifemanagerka.pl/2015/02/przeglad-tygodnia-402/

  • Agnieszka, pożyczam sobie tekst do „tygodnika” 🙂

  • Mialam jednego takiego lekarza, ktory mial holistyczne podejscie. Mlody ambitny i rzeczywiscie mial racje – trzeba znalezc przyczyne problemu a nie usmiezac bol na sile prochami nie wiedzac co tak wlasciwie dolega…

  • Nigdy o tym nie słyszałąm. Podoba mi się szukanie przyczyn. Sam niszczenie objawów nic nie daje na dłuższą metę 🙂

  • baja.g

    Zgadzam się w 100%. Już nie raz doświadczyłam takiego traktowania przez lekarzy i stwierdziłam, że najlepiej jest wsłuchać się w siebie, w to co podpowiada nam organizm i działać słusznie z jego naturą. Nawet jeśli chodzi o podejmowanie jakichś decyzji to uważam, że my sami znamy siebie na tyle dobrze i wiemy najlepiej co nam potrzeba i jakie podejmować wybory, nie dajmy się stłamsić. Nie neguję wszystkiego co „sztuczne” ale natura to najlepsze co może być 😉

  • Staram się bardzo traktować swoje ciało jako całość, ale wcale nie jest to takie proste, bo przez większą część mojego życia wmawiano mi zupełnie co innego. Dlatego teraz próbuję nadrabiać zaległości w tej dziedzinie i być bardziej otwarta na inne bardziej alternatywne metody leczenia duszy i ciała 🙂
    Nie ufam lekarzom. Przekonałam się wiele razy o braku ich wiedzy w temacie żywienia. Nie podoba mi się to, że leczą ludzi metodą prób i błędów. Czasami mam wrażenie, że sami siebie musimy „leczyć”, bo na nich nie można polegać. Nie chce tu absolutnie negować lekarzy i medycyny, bo oczywiście w wielu przypadkach należy się do nich udać i jak najbardziej jestem za tym by wykonywać regularnie badania. Rok temu trafiłam do super naturopaty i jest on dla mnie formą wsparcia w leczeniu przewlekłych chorób. Cenię sobie to, że podchodzi do każdego bardzo indywidualnie i właśnie holistycznie, a nie przedmiotowo i hurtowo jak to ma w zwyczaju wielu lekarzy. Mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni.

  • Magdalaena

    Wielokrotnie spotkałam się z podejściem lekarzy, którzy np. zalecali mi jak to piszesz „zmiany stylu życia” koncentrując się na wyleczeniu ciała, a całkowicie ignorując wpływ jaki te zmiany będą miały na moją psychikę i ogólną jakość życia.