Jak oswoić się z kamerą i dlaczego warto to zrobić

Wbrew pozorom nie kieruję tego wpisu tylko do osób, które mają parcie na szkło ;). Wskazówki jak oswoić się z kamerą mogą przydać się wielu osobom, gdyż rola contentu video cały czas rośnie i w dobie telewizji śniadaniowych i wyrastających jak grzyby po deszczu kanałów na YouTube, niemal każdego z nas może ktoś zaprosić przed kamerę. 

[jeśli wolicie video zamiast tekstu, znajdziecie je na końcu wpisu]

IMG_9711

Dlaczego warto oswoić się z kamerą?

Jako że sama przed kamerą pracuję, ale też zapraszam przed nią innych, postanowiłam trochę się w tym temacie powymądrzać. Widzę bowiem jak bardzo moich gości zżera czasami stres, a jednocześnie jak wiele daje podejście do tematu na luzie. Jestem też przekonana, że to jakie emocje towarzyszą osobie wypowiadającej się przed kamerą, bardzo wpływa na odbiór jej wypowiedzi przez widzów. Bardzo ciężko słucha się częstego „yyyyy” czy zdań wypowiedzianych na płytkim, zestresowanym oddechu. Często w stresie zapomina się, co chciało się powiedzieć, wypowiedź staje się przez to mniej wartościowa. Sama oczywiście nie jestem jeszcze profesjonalistką, też zdarza mi się czasem o czymś zapomnieć, użyć niewłaściwego słowa, przejęzyczyć się, słynne „yyyy” również jest mi dobrze znane. Nie jest to już jednak wpływ kamery – to samo zdarza mi się w codziennym życiu podczas jakiejkolwiek rozmowy. Nie szkoliłam się na panią z telewizji, zresztą w telewizji nie pracuję, dlatego pozwalam sobie na pełną naturalność i nie chcę na moich kanałach udawać osoby „ą-ę”, bo w rzeczywistości taką nie jestem. Ale tu naprawdę nie chodzi o to, aby podczas udzielania wywiadu przed kamerą udawać panią z telewizji. Będę jednak przekonywać do tego, że warto zaprzyjaźnić się z kamerą, bo nigdy nie wiadomo kiedy dobra relacja z nią może Wam się przydać. 

IMG_9734

Skąd się bierze lęk przed kamerą?

Moim zdaniem z dwóch rzeczy… Po pierwsze jeśli nigdy nie widzieliśmy siebie w takiej formie na ekranie, nie mamy pojęcia jak będziemy wyglądać. Jak układają nam się włosy, jak wygląda cera, czy wyglądamy chudziej, grubiej, czy nie gestykulujemy przesadnie, jak brzmi nasz głos… Po prostu – w życiu codziennym nie patrzymy na siebie z boku, spojrzenie w lustro jest czymś zupełnie innym, bo kontrolujemy w nim to co robimy i jak wyglądamy. Dopiero kamera pokaże, jacy jesteśmy naprawdę. I w tym momencie pojawia się drugi problem – boimy się jak zostaniemy odebrani przez innych. No i tutaj nie będę czarować, że jest inaczej – tak, ludzie oceniają. Kochają to, a niektórzy jeszcze bardziej kochają dzielenie się tą swoją opinią z innymi. ALE dotyczy to na szczęście tylko bardzo małego procenta widzów. Ja mam takie założenie, że jeśli na ZdrowoManii ktoś obraża mojego gościa (albo po prostu może swoim komentarzem podciąć mu skrzydła komentując go ad personam), to usuwam ten komentarz. Nie usuwam jeśli w kulturalny sposób nie zgodzi się z tym co mówi i jest to komentarz krytyczny ad rem. I dobra wiadomość jest taka, że w ciągu 1,5 roku pracy nad kanałem pod prawie 100 filmami pojawiło się tylko kilka takich komentarzy. Kliknęłam „usuń” nie więcej jak 5 razy. Więc naprawdę nie jest tak źle! Większości ludzi to w ogóle nie obchodzi czy Wy gestykulujecie, jaki macie akcent i jak układają Wam się włosy. Na to zwrócicie uwagę tylko Wy sami i tylko Wy będziecie się tym przejmować, zupełnie bez sensu. Warto na pewno pracować nad swoją prezencją, kiedy zaczyna się regularną pracę z kamerą, ale przy jednorazowych wystąpieniach naprawdę wystarczy, że zapanujecie nad stresem i skoncentrujecie się na tym co macie do powiedzenia. OK, ale jak to zrobić…

Jak oswoić się z kamerą? 

Niektórzy z założenia traktują kamerę jak wroga (ja również, o swoich początkach pisałam tutaj), a tak naprawdę zupełnie bezboleśnie można się z nią zaprzyjaźnić. Mnie praca z kamerą bardzo pomogła w codziennym życiu. Wydaje mi się, że choćbym przeczytała 10 książek o samoakceptacji, nie nauczyłabym się z nich tyle, ile nauczyło mnie moje doświadczenie z kamerą. Oglądanie siebie na ekranie powie Ci całą prawdę o tym jak wyglądasz i jak się zachowujesz w różnych sytuacjach. U mnie to totalny misz masz – prowadzę zarówno oficjalne rozmowy z innymi, jak i monologi do kamery. Dodatkowo możecie oglądać mnie w zupełnie nowych dla mnie sytuacjach kiedy np. po raz pierwszy wdrapuję się na koło aerial hoop czy „trenuję” kickboxing. Do tego dochodzą jeszcze zupełnie naturalne, codzienne sytuacje w daily vlogach. I cóż, ja to wszystko oglądam i słyszę manierę w głosie, widzę głupie miny, słyszę przejęzyczenia… I co mogę to poprawiam, a resztę akceptuję bo… To jestem ja. Taka właśnie jestem. 

IMG_9725

Ale przejdźmy do ćwiczeń praktycznych, które pomogą Wam oswoić się z kamerą przed jakimś oficjalnym wystąpieniem lub np. jeśli chcecie zacząć nagrywać na YouTube. Ja uważam, że jest na to tylko jeden sposób i wbrew temu co mówi wiele poradników – nie jest to nagrywanie się po kilkanaście razy. Ważniejsze moim zdaniem jest obejrzenie nagranego (choćby jeden raz) materiału wiele razy. Bo kluczem do swobody przed kamerą nie jest wyuczenie się pewnych zachowań, ale zaakceptowanie siebie w całości – swojej gestykulacji, wyglądu, mankamentów i tego, co nam czasami nie wychodzi. Z czasem można zacząć pracować nad poprawą wymowy (sama powinnam to wreszcie zacząć robić), eliminowaniem zbędnych przerywników czy nadużywanych słów… Ale to trwa, to jest proces, przez który można przejść dopiero wtedy, kiedy oswoi się z widokiem samego siebie na ekranie. Namawiam aby swoje ćwiczenia dostosować do tego, jakiego typu wystąpienie Was czeka.

  • Jeśli macie gdzieś wystąpić w roli eksperta na jakiś temat – nagrajcie się jak siedzicie na kanapie i do kamery opowiadacie o interesującym Was zagadnieniu.
  • Jeśli czeka Was np. gotowanie na ekranie – włączcie kamerę (choćby taką w telefonie) podczas swojego standardowego gotowania, zachowujcie się zupełnie naturalnie, ale też starajcie się opowiadać co właśnie przygotowujecie. 
  • Jeśli przed Wami jakieś mniej oficjalne wystąpienie, np. będziecie brać udział w jakiejś filmowanej imprezie albo wystąpicie gościnnie u przyjaciółki we vlogu – nagrajcie się w innych naturalnych, życiowych sytuacjach, np. podczas pracy przy komputerze, jazdy samochodem (telefon na uchwycie w niczym nie przeszkadza) czy w dowolnej innej sytuacji. 
  • Bardzo pomocne jest też korzystanie z aplikacji Snapchat i nagrywanie swoich zwykłych codziennych przemyśleń, a potem oglądanie ich. Na Snapchacie trudno jest mówić całkiem naturalnie, bo na każdą wypowiedź mamy tylko 10 sekund… Ale i tak jest to fajna forma oswajania się z nagrywaniem.
  • Na początku sugeruję wykonywać te ćwiczenia kiedy nie ma nikogo w domu, poczujecie się wtedy znacznie swobodniej.

Nagranie siebie to dopiero połowa pracy, bo najważniejsze jest dokładne obejrzenie stworzonego w ten sposób materiału. Nie namawiam Was wcale do tego aby analizować błędy, bo takie nastawienie sprawi, że kontakt z kamerą będzie dla Was jeszcze bardziej stresujący (ja na początku popełniałam ten błąd!). Dopiero samoakceptacja spowoduje, że nabierzecie odpowiedniej swobody, a potem będziecie mogli popracować nad samodoskonaleniem się. Moim zdaniem do jednorazowych wystąpień wystarczy oswojenie się z widokiem siebie na ekranie, to powinno wystarczyć aby potem przed kamerą skupić się już tylko na zadaniu do wykonania, a nie na rozmyślaniu o tym, czy prezentujecie się dobrze. 

Na koniec jeszcze dla chętnych video-pogadanka na ten sam temat:

Ucieszę się, jeśli to co powiedziałam pomoże choć jednej osobie :). 

P.s. Boicie się kamery?


Kategorie: Freelance, Różne, Rozwój osobisty

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Aga, uwielbiam Cię słuchać 🙂 Ostatnio robię sobie przerwy, zbieram filmiki, żeby mieć maraton 🙂 jak obejrzę pojedynczy odcinek to później czuję niedosyt!:D

  • Martyna Pędzisz

    Praktyka, praktyka, praktyka! To zupełnie jak z wystąpieniami publicznymi. Zdaje się, że rozwijając jedną z tych umiejętności można przy okazji rozwinąć tę drugą. Mam doświadczenie tylko w prezentowaniu (z racji wykonywanej pracy: konferencje, wykłady na uczelni), stosuję Twoje wskazówki- ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia- i działa. Ciekawe czy Twoja swoboda przed kamerą przekłada się na swobodę podczas wystąpień publicznych? Może jakaś konferencja?;)

    • Nie miałam okazji aby sprawdzić się w takiej sytuacji i póki co nie zapowiada się abym miała 🙂 a sama jestem ciekawa jak by mi poszło.

  • Przed kamerą jeszcze nigdy nie występowałam. Ale jakiś miesiąc temu byłam w jednym z liceów z prezentacją dotyczącą barier językowych. Byłam naprawdę dobrze przygotowana, a stres mnie zjadł. Podobno nie mówiłam od rzeczy, jednak sama z siebie zadowolona nie byłam. Stwierdziłam potem, że nigdy więcej, a tu za tydzień znowu muszę mówić do ludzi, po hiszpańsku, za co już będę oceniana 😐

  • Akurat z tym nie mam problemu, żeby przed kamerą wystąpić, powiedzieć coś – ale nie lubię siebie w niej potem oglądać 🙂

  • To pierwszy filmik, który oglądam u ciebie i bardzo się cieszę, że spędziłam te 11 minut w ten, a nie inny sposób:) Masz rację- najlepiej się z czymś oswoić po prostu to robiąc:) Co prawda, nie planuję występować przed kamerą, ale w sumie nigdy nie wiadomo, lepiej się przygotować niż później pluć sobie w brodę, że się o tym nie myślało.
    Do lustra gadam już od pierwszego roku studiów, to teraz dla odmiany może spróbuję do kamery:)

  • Miałam ogromny z tym problem. Kiedyś bawiłam się w audiologi i – jak bardzo się zdziwiłam ile „yy” robiłam! Dzięki praktyce udało mi się to trochę poprawić. Później opuściłam projekt i o tym zapomniałam – czas chyba do tego wrócić, przecież nie wiadomo, kiedy przyda się taka umiejętność 🙂 Dziękuję za świetne porady!

  • Magda

    Świetny tekst. Choć nie muszę występować przed kamerą obawiam się, że mocno by mnie stresował ten fakt, gdyby taka sytuacja zaistniała. Chętnie oglądam Twoje filmiki i naprawdę świetnie sobie radzisz, aż zazdroszczę Ci tego luzu i pewności siebie 🙂

  • Magda – Dobrze Zorganizowana

    Oj, szkoda, że ten materiał nie pojawił się jakieś dwa miesiące temu – przygotowałabym się nieco lepiej do nagrania pewnego materiału. Ale może uda mi się jeszcze w inny sposób wykorzystać Twoje rady 🙂

  • Gosia Mostowska

    Ohh jakie to ważne, super, że poruszyłaś ten temat. Sama nie czuję się jakoś bardzo komfortowo przed kamerą, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że przed nią nie ucieknę. Prędzej czy później trzeba będzie się oswoić, takie czasy 😉 Dziękuję za ten wpis.

  • Wydaje mi się, że kamerowanie, nawet w warunkach domowych, bardzo dużo by mi dało. Niby mam doświadczenie w wystąpieniach publicznych (głównie na konferencjach, ale prowadziłam też warsztaty), jednak nie lubię jak ktoś na mnie patrzy. Stresuję się, czy nie jestem czerwona, czy grzywka mi się nie spuszyła czy się nie garbię… Ale w sumie ja nigdy siebie nie widziałam na nagraniu (nie liczę filmów z dzieciństwa typu komunia). Chyba mam nowe wyzwanie 😉

  • Pamiętam jak zaczynałaś z ZM i się stresowałaś, a teraz wymiatasz!!! 🙂

  • Pamiętam ten stres z początku na Snapchacie. Obecnie jest mi trochę łatwiej, ale wychodzę z wprawy przez długie przerwy.

  • Kamera nie gryzie 😉 wystarczy, że przed wystąpieniem zaplanujemy sobie to, co chcemy powiedzieć.

  • Mnie już sam aparat przeraża, a co dopiero kamera :).

  • Snapchat – tak! Na początku myślałam, że trzeba mieć nierówno pod sufitem, by gadać do telefonu ;), ale jakimś sposobem wkręciłam się i już myślę o nagrywaniu pełnowymiarowych wideo. I też sądzę, że kluczem do wszystkiego jest zaakceptowanie siebie. Właśnie Snapchat bardzo mi w tym pomógł – a skoro ktoś to ogląda, to chyba nie jest źle… 🙂

  • ja się boję kamery, ale może w końcu się przzekonam 🙂 na razie udało mi się przekonać do pokazywania siebie na blogu, a to już sukces 😉

  • Ja dalej biję się ze sobą – może w końcu moje filmy wyjdą z „szuflady”. 🙂

  • Bardzo bym kiedyś chciała mieć swój kanał na YT! Muszę w tym celu kupić inny aparat, bo mój Canin 40D nie ma tej funkcji oraz… co najważniejsze: nauczyć się ,,być” przed kamerą. Tak jak Ty, uważam, że nie można nikogo udawac. Trzeba zaakceptować siebie 🙂 Każdy ma wady, ale trzeba je w sobie wręcz polubić i cieszyć się zaletami 🙂