Medycyna wschodnia vs. medycyna zachodnia

Pamiętacie, jak jakiś czas temu pisałam o holistycznym podejściu do zdrowia człowieka? Od jakiegoś czasu narasta we mnie bunt do naszej służby zdrowia i w związku z tym zaczynam poszukiwać alternatyw. Jedną z nich wydaje się być medycyna wschodnia. 

Właściwie nigdy nie zagłębiałam się w ten temat. Wiedziałam tylko, że istnieje coś takiego jak akupunktura czy akupresura, a ostatnio zainteresowałam się też ajurwedą… Czytając różne artykuły coraz częściej spotykałam się z określeniem medycyny wschodniej jako medycyny naturalnej, która skupia się na przyczynach, a nie na objawach, a na człowieka patrzy holistycznie. Postanowiłam więc dotrzeć do popularnej w Polsce lekarki medycyny wschodniej jaką jest Dr Sena i przeprowadzić z nią wywiad do ZdrowoManii. 

medycyna_wschodnia

Wywiad ten możecie zobaczyć poniżej (i bardzo go polecam!), a pod nim napiszę o swoich odczuciach związanych z tym tematem.

W odcinku jest również wywiad na temat łucznictwa, też polecam 😉

 

Słuchając mojego gościa z każdym kolejnym zdaniem coraz bardziej czułam, że to jest to. To właśnie w tym kierunku powinny pójść moje działania w przypadku ewentualnych problemów ze zdrowiem. Oczywiście nie wszystkich i to też zostało w wywiadzie podkreślone – nie musimy wybierać pomiędzy medycyną wschodnią i zachodnią. One obie świetnie się wspierają! Jednak jeśli oczekujemy holistycznego podejścia – prędzej znajdziemy je u lekarza medycyny wschodniej, bo takie właśnie są jej założenia.

Faktem jest, że mój bunt w stosunku do tradycyjnego lecznictwa cały czas narasta. Wybaczcie, że znowu przytoczę tę historię, ale jest Was teraz 2 razy więcej niż w grudniu, więc na pewno nie wszyscy ją znają (pozostali mogą ten akapit pominąć). Końcówka ubiegłego roku mocno dała mi w kość, gdyż po zapaleniu oskrzeli i kuracji antybiotykowej zaczęłam odczuwać jakiś niesamowicie upierdliwy ból pod prawym żebrem. Byłam z tym u dwóch internistów, obaj wiedzieli, że chorowałam wcześniej na zapalenie oskrzeli. Nikt jednak nie wpadł na to, że ból ten może być skutkiem męczącego kaszlu. Zalecono mi dietę lekkostrawną (po której byłam osłabiona, miałam zawroty głowy i złe wyniki badań sugerujące cukrzycę), skierowano mnie na USG i RTG, podejrzewano zarówno uszkodzenie „mechaniczne”, jak i problemy z układem pokarmowym (m.in. kamienie w woreczku żółciowym). Było to jedno wielkie błądzenie we mgle, które fatalnie odbiło się na moim samopoczuciu psychicznym i co za tym idzie również fizycznym. Rozmawiając z Dr Seną (już po wywiadzie) wspomniałam o tej historii mówiąc tylko jedno zdanie: „Miałam taki problem, że po zapaleniu oskrzeli zaczęło mnie boleć w okolicy prawego żebra”, a ona od razu powiedziała „To od kaszlu!”. Z resztą w wywiadzie też została przytoczona historia, gdzie lekarze z powodu bólu w prawym boku wycięli pacjentowi wyrostek i woreczek żółciowy, a pomimo tych dwóch operacji ból nie ustąpił. Okazało się, że był to ból wychodzący od kręgosłupa i wystarczyło zastosować akupunkturę. 

Trochę mi się nóż w kieszeni otwiera, kiedy słyszę takie historie… Jesteśmy wysyłani na kolejne badania, faszerowani często zupełnie niepotrzebnymi lekami, a lekarze kombinują jak sprawić, żeby ustały objawy, a nie myślą o tym, że za chwilę wrócimy do nich z nawrotem choroby. W medycynie wschodniej już sam proces diagnozowania wygląda inaczej. Zwraca się dużą uwagę na psychosomatykę i podczas wstępnego wywiadu pyta się również o stan emocjonalny poprzedzający chorobę lub towarzyszący jej. Wiele informacji na temat naszego zdrowia można wyczytać z pulsu oraz poprzez obserwację naszych narządów zmysłu – skóry, oczu, uszu… 

I co na pewno warto podkreślić – to nie są szamańskie praktyki ;). Takie metody leczenia jak akupunktura, są podparte badaniami naukowymi i zatwierdzone przez WHO, a nawet częściowo refundowane przez NFZ. Również zioła stosowane w medycynie wschodniej zaczynają być wykorzystywane także w naszej farmacji. 

Obejrzyjcie koniecznie ten wywiad 🙂 nie wiem jak Was, ale mnie to przekonuje! Odpukać – póki co nie mam możliwości przetestowania tego na sobie, bo od kilku miesięcy czuję się świetnie i próżno szukać u mnie jakichś sygnałów ostrzegawczych wysyłanych przez organizm. Nawet moje PCOS jakby przestało dawać o sobie znać, ale chyba wolę to przemilczeć aby nie zapeszyć ;). Ale akupunktura chodzi mi po głowie w nieco innym kontekście. O tym jednak będzie mowa za jakiś czas przy okazji kolejnego wywiadu z Dr Seną. 

Co o tym wszystkim sądzicie? Przekonują Was wschodnie praktyki medyczne?


Kategorie: Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Anna R

    Ciesze sie, ze nagralas te odcinki. Ja jestem jak najbardziej za medycyna wschodnia, sama korzystam jak potrzebuje i polecam kazdemu 🙂

  • Porównuję to, na czym te dwa rodzaje medycyny się opierają. Wschód – natura, doświadczenie, holistyczne podejście… Zachód – nauka, nastawienie na leczenie objawów, nabijanie kasy koncernom farmaceutycznym (przepisywanie jakichś leków tylko dlatego, że dostało się jakiegoś rodzaju wynagrodzenie od przedstawiciela danej firmy to niestety zdecydowanie zbyt częste zjawisko). Oczywiście nie neguję całkowicie medycyny zachodniej (jak i nie gloryfikuję wschodniej), nie wszystko da się wyleczyć za pomocą natury i metod wschodnich. Ale różnicę w podejściu obu tych rodzajów medycyny widać na pierwszy rzut oka. Są oczywiście w Polsce chlubne wyjątki, ale one potwierdzają pewną niezbyt optymistyczną dla pacjentów regułę.
    Ale jednego nie rozumiem… Jeśli polska medycyna (biorąc pod uwagę założenia jakie nią kierują) nie jest medycyną zachodnią, to jaką jest?

    Generalnie przypominam, że to jest blog i piszę na nim o subiektywnych odczuciach. Nie muszę znać jakiegoś systemu od środka, aby mieć na jego temat jakieś zdanie z perspektywy pacjenta. Zresztą domyślam się, jak to w środku wygląda i oczywiście wiem, że nie wszystko jest winą lekarzy. Nie zmienia to jednak faktu, że cały ten „system” mnie jako pacjentowi się nie podoba, bo póki co mam z nim dużo negatywnych doświadczeń.

  • A ja się trochę nie zgodzę z taką opozycją. Oczywiście, są pewne kulturowe kręgi medycyny i szerzej, wiedzy o człowieku. Ale, jak mawia mój fizjoterapeuta, zajmują się tym samym, tylko nazywają to inaczej.

    Wiadomo, że własna próba badawcza to zdecydowanie za mało – ale ja trafiam na lekarzy, którzy kładą ogromny nacisk na wszystko, o czym piszesz: na psychosomatykę, na odżywianie, na holistyczne podejście do zdrowia. Wypytują o dietę, sen, codzienne drobne dolegliwości, stan psychiczny. Ba, korelują leczenie ze stanem psychicznym! Jasne, zapisują antybiotyki i hormony – ale wiem, że w ostateczności.

    To mój główny lekarz, zanim posłał mnie pod nóż (a właściwie pod laparoskop), wysłał na fizjoterapię. Która zwalczyła bóle, uregulowała procesy fizjologiczne i rozwiązała problem migren gratis. Więc, podsumowując, nie tylko „wschodni” lekarze wiedzą, że człowiek jest całością.

    • To masz dużo szczęścia, naprawdę nie każdy tyle ma 🙂 ja nie jestem osobą negatywnie nastawioną do świata, więc nie jestem z góry na nie… Mój bunt jest podparty konkretnymi doświadczeniami.
      I chyba nie nazwałabym tego opozycją, nie sprzeciwiam się współczesnej medycynie, tylko zachęcam osoby mające z nią negatywne doświadczenia do wypróbowania alternatywy.

      • Zdaję sobie sprawę, że mam szczęście 🙂 Ale próbuję też pamiętać, że nie mamy oglądu całości. I że istnieją Prawdziwi Lekarze z Sercem i Wiedzą – czasem trzeba ich poszukać.
        Ten post trochę mi zabrzmiał jak sprzeciw i szukanie opozycji – ale jak sama wskazałaś, masz prawo do subiektywnych opinii 😉 A ja po prostu piszę swoją . Na pewno naszym wspólnym celem jest zachęta do świadomego wyboru sposobu leczenia, a nie łykanie pigułek jak leci…

        • Ja doskonale wiem, że istnieją też tacy lekarze i że nie mamy oglądu całości, ale w tym poście akurat nie o to chodzi. Nie wiem czy oglądałaś wywiad, ale mój post jest subiektywnym komentarzem do niego, więc odnoszenie się tylko do wpisu jest jak wyrywanie słów z kontekstu :). To, że medycyna wschodnia i zachodnia różnią się pewnymi założeniami i metodami jest faktem, a nie subiektywnymi odczuciami. W wywiadzie te różnice są dobrze omówione, a jednocześnie jest podkreślone, że nic tu nie jest przeciwko sobie i że to raczej narzędzia wzajemnie się wspierające i uzupełniające. Celowo przytoczyłam swoją historię, aby osoby, które podobnie jak ja nie mają szczęścia do lekarzy z holistycznym podejściem wiedziały, że jest też inna droga.
          Podkreślam, że to nie jest żaden sprzeciw, bo bez medycyny zachodniej nie wyobrażam sobie życia i jak się dobrze poszuka (lub ma się więcej szczęścia) to oczywiście można trafić na cudownych lekarzy.

        • Faktycznie, póki co przeczytałam tylko wpis, ale zaraz nadrobię wywiad (również ze względu na łucznictwo 😀 ). Mimo wszystko fajnie, że tak szczegółowy wyjaśniłaś swoje podejście 🙂

        • Pracja, to jak my chcemy sie leczyc (podjac wysilek, czy wziac pigulke) tez ma znaczenie. Jednak lekarz pelni w oewnym sensie role edukacyjna, to do lekarzanalezy wytlumaczenie dkaczego ta metoda lepsza, a nie inna…Zatem lekarz nie tylko leczy, on takze slucha i edukuje, to sa nierozerwalne funkcje tego zawodu…

    • Miałaś szczęście, że trafiłaś na tak wspaniałego, świadomego i otwartego lekarza. Ja zbyt wielu takich niestety nie znam…

      • Miałam chyba bardzo dużo szczęścia, bo trafiłam na kilku takich lekarzy – od rodzinnego po specjalistów 🙂 Nie twierdzę, że są nieomylnymi ideałami, ale mają po prostu ludzkie podejście.

        • To wspaniale, ze na takich trafilas:)

        • Sama miałam okazję odwiedzić jednego lekarza poleconego mi przez @Swieczek:disqus i potwierdzam, że to naprawdę wspaniały lekarz z odpowiednim podejściem do pacjenta i jego problemów 🙂

        • 🙂

        • Cieszę się od nowa za każdym razem, kiedy o tym wspominasz 🙂 To wspaniałe, móc komuś choć w czymś pomóc!

    • Anna R

      Swieczek, owszem, lekarze wypytuja o diete, stres, tryb zycia, ale co z tego, skoro i tak nie potrafia pomoc tzn jedyne co zaoferuja to zlagodzenie objawow za pomoca lekow przeciwbolowych. Podam Ci moj przyklad. Od pol roku zmagam sie z napieciem miesni w szyi, ktore na poczatku przypisywalam zbyt duzej ilosci czasu spedzanej w pracy przed komputerem. Sama probowalam prywatnie rozych metod (kregarz, fizjo, masaz…) zanim poszlam do lekarza w UK. No wiec jestem u lekarki i mowie jej, ze mam to napiecie i ze to powoduje mi bole glowy i ze szukam rozwiazania, bo nie chce brac tabletek przeciwbolowych. Od razu mowie jej tez, o wszystkich zabiegach z jakich skorzystalam, mowie jej, ze nie pale, nie pije, cwicze, uprawiam joge, jem bardzo zdrowo itp . Na to ona odpowiada, ze wymienilam wszystkie rzeczy ktore ona by zalecila i nic juz wiecej nie moze poradzic, i ze to moj wybor albo brac tabletki albo nie, i ze wiele ludzi na to cierpi i ona pomoc nie moze. A wiec takie jest ich „holistyczne” podejscie. Co z tego, ze zapytaja o rozne aspekty zycia, skoro nie maja „narzedzi”, aby pomoc u podstawy problemu.
      Medycyna wschodnia jest super jesli chodzi o tzw general wellbeing. Medycyna zachodnia natomiast jest dobra dla powazniejszych dolegliwosci i w taki sposob sie one uzupelniaja.

      • Opierasz się na jednostkowym przykładzie, na który ja mam kontryprzykłady. I tyle, żadna z nas nie ma dostatecznej próby badawczej, by ferować wyroki.

        Poza tym, sama piszesz, że wypróbowałaś różne możliwości, więc lekarz nie miał Ci już czego polecać 😉

        • Anna R

          Swieczek, ja pisze jedynie o swoim doswiadczeniu. Wspaniale, ze mialas szczescie do lekarza i jest to zrozumiale ze majac pozytywne doswiadczenia jestes po stronie zachodu. Ja nie neguje medycyny zachodniej jako takiej, bo ta jest niezbedna w wielu przypadkach i tak jak napisalam wczesniej, uwazam, ze one sie uzupelniaja.

          W ciagu 15 lat, bo tyle mniej wiecej minelo od czasu kiedy pierwszy raz mialam do czynienia z lekarzem medycyny chinskiej, akupunktura i chinska medycyna pomogly mi 3 na 3 razy podczas gdy „zachodni” lekarz byl bezsilny. Dla mnie to wystarczajaca, jak to nazywasz proba, aby miec do tejze zaufanie i wyrobione zdanie na ten temat.

          Odnosnie przypisywania hormonow i antybiotykow „w ostatecznosci” to moje wyobrazenie na temat ogolnego zdrowia jest takie: Prawidlowo zbalansowany organizm powinien charakteryzowac sie wysoka odpornoscia i rownowaga hormonalna i ta ostatecznosc w takim organizmie nie zachodzi bo nasze hormony sa na odpowiednim poziomie i nie lapiemy stanow zapalnych.
          Aby to osiagnac, zdrowo sie odzywiamy (zgodnie z potrzebami i mozliwosciami naszego organizmu, zgodnie z kilmatem, w ktorym zyjemy bo to tez robi roznice), uprawiamy joge lub inna aktywnosc, medytujemy, zarzadzamy stresem itp. Czasami, potrzebujemy pomocy ze strony lekarza medycyny wschodniej, zeby nam podpowiedzial co jest dobre dla naszego typu organizmu, jaki typ pokarmu, czego powinnismy unikac ->tutaj zastosowanie ma wymienione w wywiadzie badanie pulsu, ocena jezyka i nalotow oraz oczu.
          Jesli wchodzi w gre zaburzenie rownowagi w organizmie, wowczas medycyna wschodnia jest rewelacyjna, aby te rownowage przywrocic naturalnie i pacjent moze dalej cieszyc sie zdrowiem i dobrym samopoczuciem.
          Jesli obie medycyny potrafia pomoc w danym przypadku – super. Pacjentowi pozotaje jedynie wybor czy woli zapobiegac i stosowac naturalne metody sprawdzone od tysiecy lat, czy woli np lykac hormony albo antybiotyki.

          Nie wiem czy to co pisze ma sens dla kogos poza mna sama. Mam nadzieje, ze wiesz/wiecie co mam na mysli 🙂

  • Oj, widziałam na snapie ten Twój narastający od kilku miesięcy wewnętrzny bunt i całkowicie go rozumiem! Cieszę się, że napisałaś ten post i ruszam do oglądania filmu!

  • Nemesis Nave

    Nie zgodzę się odnośnie usług prywatnych. Mam wykupiony pakiet usług w jednym z centrów medycznych. To jak zostanę przebadana zależy tu wyłącznie od lekarza. Gdy zjawiłam się tam po raz pierwszy, zupełnie padnięta – pani mnie badająca nie raczyła nawet osłuchać płuc. A nie miała tych „15 minut” na wywiad, bo po mnie nikt nie był zapisany 🙂 Na szczęście kolejne wizyty planowałam u innych lekarzy, gdzie te osoby na prawdę przykładają się do swojego zawodu.

    • Masz rację, bardzo wiele zależy od człowieka. To też jest pokazane w moim komenatrzu powyżej, gdzie opisuję moją historię. To jaki kodeks etyczny pracy i kodeks moralny ma człowiek, w ogromnym stopniu rzutuje na to, jakim jest specjalistą w swoim zawodzie, szczególnie jeśli jest to zawód zaufania publicznego lub zawód gdzie pracujesz z ludźmi…

      A lekarz o jakim wspomniałaś nie będzie patrzył na człowieka holistycznie, bo być człowiek go w ogóle nie interesuje. Warto pamiętać o tym, że tak jak nie każdy człowiek lubi swoją oracę, tak nie każdy lekarz również. Jeśli do tego taki lekarz nie lubi ludzi, to jego usługi pozostawiają wiele do życzenia. Niestety znam takich lekarzy…

  • grhheen

    Skończyłam studia w Polsce, pracuję na tzw. Zachodzie. Wszystko zależy od dostępnego czasu, lekarza i… pacjenta. Jeśli przychodzi pacjent z bólem w klatce, to najpierw trzeba wykluczyć zawał i inne groźne bądź częste przyczyny. Dopiero po wykluczeniu powyższych można z dużą dozą ostrożności zasugerować, że przyczyną jest burn out w pracy. Mialam też pacjentów z przedłużającym się kaszlem po zap. oskrzeli lub bólem w wyniku silnego kaszlu i nie każdy z nich chciał przyjąć do wiadomości, że tak po prostu może być, że to nie jest już żadna infekcja, astma ani nic z tych rzeczy. i wtedy można ulżyć lecząc OBJAWOWO bo przyczynę zwalczy upływający czas, który wygoi organizm po chorobie. Pacjenci chcą często organicznej przyczyny swoich dolegliwości, którą natychmiast można zwalczyć. To tak niestety nie działa. I najlepszym przykładem będzie mój własny niemedyczny mąż (’88), który nie chciał słuchać że jego bóle w klatce to nie żołądek, nie serce, tylko jego przeciążony kręgosłup… po wizycie u fizjoterapeuty magicznie przeszło, jak ręką odjął.

    • Wydaje mi się, że podejście pacjentów też wynika z pewnej „zachodniej kultury” i małej wiedzy na temat tego, jak funkcjonuje organizm człowieka. Dodatkowo takie społeczeństwo żyje w pośpiechu i chciałoby mieć magiczną pigułkę na wszystko, dlatego od lekarza oczekuje natychmiastowej pomocy i nie przyjmuje do wiadomości, że niektóre problemy wymagają czasu lub pewnego wysiłku ze strony pacjenta.
      Przykładowo – moje problemy ze zdrowiem w dużej mierze można rozwiązać zmianą stylu życia, ale gdyby 7 lat temu lekarze powiedzieliby mi, że muszę unikać stresu, jeść zdrowo i codziennie się ruszać, to bym ich wyśmiała i poprosiłabym o jakąś magiczną tabletkę rozwiązującą mój problem (którą zresztą brałam przez 6 lat faszerując się hormonami).
      Wiem, że często jest problem w pacjentach i dlatego tak często wspominam na blogu o tym, że… wiele jest w rękach pacjenta właśnie ;). Ale czasami potrzebny jest dobry lekarz (który jest dla pacjenta autorytetem), który to pacjentowi uświadomi.

      • Tak, lekarz, który odpowiednio porozmaia z pacjentem i pokaze mu, ze od niego zalezy najwiecej, bo to pacjent jest ze soba kazdego dnia (lekarz wspiera w pewnych okresach), to skarb:)
        Nie ma ich wielu dlatego rozmwiajmy o tym, piszmy, organizujmy spotkania-uswiadamiajmy, edukujmy:)

  • Ola

    Ja też już dawno jestem rozczarowana medycyna tzw. Zachodnią, jest ona skuteczna tylko w nagłych przypadkach typu złamanie i leczeniu objawowym jak operacja. Nie znam natomiast nikogo, kto z choroby przewlekłej został by wyleczony – lekami usuwa się objawy, nigdy nawet nie szuka się przyczyn. Ale to też wina pacjentów bo mało kto chce wziąść odpowiedzialność za swoje zdrowie, zmienić dietę czy tryb życia, obserwować swój organizm i szukać przyczyn. Łatwiej jest wykupić tabletkę i udawać że problem zniknął.

  • Agnieszka, bardzo Ci dziękuję za ten odcinek. Jest genialny! Kladziesz swoja cegielke na murze edukowania i pokazywania, ze nie zawsze to co konwencjonalne i popularne, to najlepsze…Ludzie boją się medycyny alternatywnej, naturalnej bo wydaje im się, że to szarlataneria. A tak jak powiefziała Pani Doktor, roślizy w leczeniu i zdrowieniu i wykorzystujemy od tysięcy lat! Zdecydowanie dłużej niż farmakoterapię…

    A co do przykłady z pacjentem, którego bolał brzuch…kilka lat temu zblokowało mi się kolano. Nie mogłam w ogóle go zginać, czułam w nim napięcie. Trafiłam z tym na pogotowie. Lekarz podotykał moje kolano i stwierdził, że nie wie co mi jest i mam je chłodzić i mrozić…Przeszło po 2 tygodniach. Po kolejnych 2 latach sytuacja się powtórzyła. Trafiłam wtedy do ortopedy, który specjalizuje się w wypadach i skomplikowanym leczeniu. Po samej diagnostyce, która zajeła 15 minut, a nie 30 sekund jak poprzednio wiedziałam, że ten lekarz naparwdę wie co robi. Skaracając historię okazało się, że to wcale nie jest problemz kolanem, tylko z kręgosłupem, kręgi naciskają na nerwy, a efektem końcowym jest zablokowane kolano…Po pierwszej diagnozie przeszło mi po 2 tygodniach nie dlatego, że pomagało chłodzenie kolana, tylko dlatego, że byłam na zwolnieniu, leżałam w łóżku i przede wszystkim nie dźwigałam (zakupy, przemeblowania itd).

    Dlatego warto słuchać swojego ciała, warto skonsultować sie z kilkoma lekarzami, jeśli nie jesteście pewni diagnozy…i warto poszukiwać w medycynie alterntywnej, bo medycyna zachodnia działa bardzo rewolucyjnie- tak jak powiedział gość, powycinano narządy, które w ogóle nie miały związku z bólem…

    Świetny odcinek!:)

  • Tak, warto pamiętać takźe o tym, że w Polsce jest coś takiego jak Izba Lekarska, która walczy o „statutowe” zasady wykonywania zawodu itp. Jeżeli lekarz ma takie zasady pracy, że właściwie nie może jej należycie wykonywać to kto ma to zmienić? Chory mechanik, który do tego lekarza przychodzi? System jest chory, to prawda i o jego uzdrowienie, warto, żeby zawalczyli lekarze. Na razie nie widzę, patrząc nawet na swoich znajomych, żeby robili coś w tej kwestii.

    Wielu lekarzy pracując kilka już lat w zawodzie orzestaje się szkolić, a idea podejcścia holistycznego do nich nie trafia, bo nie sa otwarci na zdobywa ie wiedzy, szczególnie, jeśli stoi ona w opozycji do wiedzy zdobytej na stuadiach medycznych, a jest tak bardzo często, chcoiażby jeśli chodzi o psychosomatykę czy onkologię…Na szczęście nie zawsze tak jest, bo mamy wspaniałego lekarza, prof. Szczylika czy dr Mariusza Wirgę (ten niestety nie mieszka w Polsce ale dla polskiej onkologii robi naoarwdę bardzo wiele).

    Jednak tak jak napisałaś sytuacja jest taka, że lekarz bardzo często ma takie zasady pracy, nie moze wykonywać jej tak jak należy, a to jest absurd.

  • ja przez ostatnie pol roku mialam problemy z zawrotami glowy, prosilam lekarza prywatnego o skierowanie na tommografie, na trzeciej wizycie powiedzial mi ze jak przyjde do niego czwarty raz to wtedy mnie skieruje dopiero na dalsze badania bo on ma swoje ‚procedury’. Tak wlasnie wyglada medycyna w Polsce…. 🙁

  • Najbardziej przekonuje mnie połączenie obu kierunków w medycynie. Wtedy naprawdę będzie holistycznie 😉
    Wspaniale o tym pisze autor „Antyraka”, który pytał ludzi na wschodzie (nie pamiętam nazwy tego miejsca), który rodzaj leczenia i lekarzy wybierają, a oni dziwili się temu, że mieliby to robić. Bo według nich medycyna wschodnia jest od chorób przewlekłych, cywilizacyjnych, a zachodnia od sytuacji nagłych wymagających interwencji chirurgicznej. I dobrze jest korzystać z obu.
    Osobiście jeszcze nigdy nie korzystałam z medycyny wschodniej, tylko o niej czytałam. Ale ciekawa jestem co miałaby mi do zaproponowania 🙂

    • Zgadzam się! Uważam, ze najlepsze efekty byłyby, gdyby połączyć najlepsze strony medycyny i wschodniej i zachodniej. Ja co do leczenia chorób przewlekłych za pomocą medycyny Zachodu mam niezbyt dobre doświadczenia…

  • Do mnie bardzo przemawiają wschodnie praktyki medyczne. Mam poczucie, że im bliżej natury człowiek pozostaje, tym dla niego lepiej. Dodatkowo mam wrażenie, że ‚wschodni lekarze’ są obdarzeni szczególnym rodzajem mądrości… Nie wiem, czy to stwierdzenie ma sens i czy rozumiesz, o co mi chodzi. 😉

    • Rozumiem 🙂 mądrości, intuicji… Chyba duże znaczenie ma to, że medycyna wschodnia funkcjonuje już tak długo i kryją się za tym lata obserwacji i doświadczeń. Mam wrażenie, że tak jak medycyna zachodnia bardzo bazuje na nauce, tak podstawą medycyny wschodniej są właśnie obserwacje i doświadczenia (choć oczywiście nie jest całkiem na bakier z nauką).

  • Ja zgadzam się z tym, co pojawiło się w książce „Antyrak” – że zachodnia medycyna jest spoko jak trzeba poskładać człowieka po wypadku albo wyciąć wyrostek, ale jeśli chodzi o głębsze problemy – wierzę w mądrość wschodu i takie praktyki stosuję. Niebo o ziemia, gdy zwyczajny imbir działa lepiej niż leki sterydowe o milionie skutków ubocznych. I nikt mi nie wmówi, że to dlatego, ze lekarz ma na pacjenta 15 minut albo NFZ czegoś nie opłaca, bo wiedza o działaniu imbiru nie jest jakaś tajemna, nawet jest pod tym kątem solidnie przebadany ;-).
    I jako pacjent naprawdę mam gdzieś jak wygląda medycyna od środka, bo oczekuję tego, że lekarz mnie fachowo zdiagnozuje albo raczy przynajmniej wysłuchać zamiast przepisywać mi coś, co ma akurat na plakacie/długopisie/notesie bez zlecenia uprzednich badań.
    Cieszę się, że nagrałaś ten odcinek <3

    • Ja też o takich rzeczach jak wspaniałe działanie różnych produktów spożywczych dowiaduję się głównie z książek i internetu, jeszcze mi się nie zdarzyło aby lekarz poradził mi zastosowanie jakichś naturalnych metod. Nastawienie na farmakoterapię jest jedną z tych rzeczy, które w medycynie zachodniej bardzo mi przeszkadzają.

  • Ania

    zastanawiam się, czy te odcinki są specjalnie tak montowane – że pokazany jest głownie ‚monolog’ Twojego gościa, a Ciebie jest bardzo niewiele. Ciężko to nazwać wywiadem, rozmową. W sumie nie przeszkadza mi taka forma, tak tylko pytam, z ciekawości, nie odbieraj mojego komentarza jako czepianie się! 🙂

    • Taka jest formuła programu, że ja tylko zadaję pytania, a to gość ma się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem. Wywiad to jak najbardziej adekwatne słowo, rozmowa już niekoniecznie.

      • Ania

        Rozumiem 🙂 Mimo wszystko, fajnie by było, gdyby było Ciebie więcej w takich odcinkach 🙂
        Pozdrawiam! i czekam na kolejną Zdrowomanię 🙂

  • Tomasz

    Jeśli chodzi o medycynę wschodnią to polecam taki gabinet Natur Medic, bo mają fajne alternatywne zabiegi. Jak dla mnie najlepszy jest masaż leczniczy – dla zdrowia i relaksu:)

  • odnośnie medycyny wschód-zachód polecam „Nic nie zdarza się przypadkiem” – Tiziano Terzani 🙂 jedna z lepszych książek jakie w życiu czytałam.