Moje postępy w jodze #1

Jakiś czas temu w przeglądzie tygodnia pisałam Wam, że chciałabym wprowadzić na blogu nowy cykl, w którym będę pokazywać moje postępy w jodze. Początkowo postanowiłam robić takie zdjęcia dla siebie, ale uznałam, że może kogoś również one zmotywują… Najpierw jednak w ramach wstępu do tego cyklu opowiem Wam z czym mam największy problem.

Otóż… Ze wszystkim. Przejdźmy do zdjęć… 😉

Nie no, żartuję. Nie jest tak źle. W pewnych częściach ciała mam spory zakres ruchu, a w innych wydaje się, że zainstalowano mi jakieś niedorobione zawiasy. Największy problem mam w tyłach nóg i to w zasadzie od około półtora roku. Nie potrafię określić momentu kiedy coś mi się stało, ale szczególnie z jedną nogą mam ewidentny problem. Koniec końców – kiedy w jakiejś asanie trzeba połączyć wyprostowanie nóg ze skłonem wychodzącym z bioder, to dla mnie jest to niemalże niewykonalne. Zwykła dandasana jest dla mnie torturą.

Tłem dla tego posta powinno być też to jak długo praktykuję jogę. Otóż zaczęłam w lipcu 2015, ale na początku ćwiczyłam głównie sama i bardzo nieregularnie. Od bodajże października poszłam do szkoły jogi, ale szybko zachorowałam i miałam dwa miesiące przerwy. Od początku roku chodzę na zajęcia regularnie, zazwyczaj 2 razy w tygodniu, co czasami dopełniam praktyką w domu. Od kwietnia stawiam już na praktykę 4-5 razy w tygodniu w szkole, dlatego zależy mi aby dodać ten post przed rozpoczęciem tak intensywnego okresu. 

Generalnie asany mogę podzielić na 3 grupy:

  • na te podstawowe, z którymi pomimo ponad półrocznej praktyki nadal miewam problemy
  • na te nieco trudniejsze, których już jako tako się nauczyłam, ale nadal muszę pracować nad ich ulepszeniem (mam wrażenie, że to niekończący się proces)
  • na te, które na chwilę obecną wydają się być totalnie poza moim zasięgiem, ale które są moim celem

Asany, z którymi cały czas mam problem

To jak już wspomniałam – w zasadzie wszystkie skłony z bioder przy zachowaniu wyprostowanych nóg. Klasycznym przykładem jest tutaj pies z głową w dół, w którym do tej pory przy zachowaniu prawidłowego skłonu nie mogę postawić pięt na podłodze ani w 100% wyprostować nóg. Jest jednak już coraz lepiej, bo na początku to była totalna porażka :D. Liczę na to, że za miesiąc będę Wam mogła pokazać jakiś postęp w tej sprawie. 

joga_pies

Asany trudniejsze wymagające ulepszenia

To chociażby mostek, do którego potrafię się unieść, ale jeszcze nie pracuję w nim na tyle prawidłowo, abym mogła go sobie robić ot tak. Muszę wzmocnić nogi aby podczas tej asany odciążać odcinek lędźwiowy. Z czasem może też pogłębi się wygięcie? Na razie nie widzę u siebie żadnych zmian w tej pozycji, ale wykonuję ją rzadko z obawy o kręgosłup. 

mostek

A propos wygięć to asaną, która jeszcze do niedawna była dla mnie nieosiągalna był wielbłąd. Myślałam, że nigdy go nie zrobię… Dłońmi powinnam zejść trochę niżej, ale i do tego lada moment dojdziemy 😉

joga_wielbłąd

A tu dwie asany, które przygotowują mnie do kolejnych, trochę bardziej zaawansowanych. Marzy mi się wykonanie pozycji tancerza i jednonożnego króla gołębi w takim wariancie. Ale oczywiście nie są to moje cele „za wszelką cenę”. Zobaczymy na ile za jakiś czas pozwoli mi moje ciało. 

joga1 joga3 joga2

Asany, które chcę wkrótce opanować

Pierwsza to oczywiście stanie na głowie, czyli jogowa klasyka. Jeszcze do niedawna totalnie poza moim zasięgiem, ale ostatnio zaczęłam robić do niej pierwsze podejścia. Najpierw przy ścianie, potem przy kanapie (kończyły się one na przykład tak)… A ostatecznie na środku pokoju, ale z asekuracją drugiej osoby.

stanie_na_głowie

Nie potrafię jeszcze wykonać jej całkiem samodzielnie, Wojtek pomagał mi w złapaniu balansu po uniesieniu nóg. Kiedy już tę równowagę złapię, nawet nie jest tak trudno ją utrzymać. Ale zanim mi się to udaje, mam straszną tendencję do przechylania się do tyłu, co jest oczywiście niebezpieczne. Kiedy schodzę w dół znowu potrzebuję asekuracji, aby przez pomyłkę nie przechylić się w przeciwną niż zamierzona stronę. Nieprędko odważę się wykonywać tę asanę samodzielnie… Niemniej wrzucam te zdjęcia, bo mam tutaj pokazywać postępy, a to co jest teraz jest dla mnie bardzo dużym postępem. Właściwie sama nie wierzę w to co widzę na tym zdjęciu i ogólnie zaskoczona jestem jak dobrze czuję się w tej asanie już po złapaniu równowagi. Zawsze wydawało mi się, że to musi być koszmarnie trudne i niewygodne. 

kulisy

Ostatnia asana, której chciałabym się wreszcie nauczyć, na pierwszy rzut oka może wydawać się prosta. Niestety nie pokażę jej Wam na sobie, bo jest totalnie poza moimi możliwościami 😉 Chaturanga dandasana, bo o niej mowa, powinna wyglądać tak, a u mnie… Cóż, zdjęcie zostało zrobione w trakcie upadku na ziemię, kiedy próbowałam przejść do kija z pozycji deski 😉

znowuminiewyszlo

Na dziś to tyle, w następnym zestawieniu pokażę jak mi idzie z tymi problematycznymi asanami i może dorzucę jakieś nowe. 

A osoby ćwiczące jogę proszę o podzielenie się swoim doświadczeniem – z czym macie/mieliście największy problem i jak długo czekaliście na efekty? To szalenie indywidualna sprawa i na każdym kroku będę to podkreślać, ale zawsze to raźniej kiedy inni też podzielą się swoimi doświadczeniami 🙂


Kategorie: Sport, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ósmy Dzień

    W szkole podstawowej katuszą był dla mnie m.in. zwis na rękach: podchodziło się do drabinki i trzeba było zrobić z pozycji pochylonej niby-przewrót tak, by zawisnąć głową w dół. Po prostu nikt mi nie wytłumaczył, jak mam to robić, nikt też nie polecił rozgrzewki – nagłe odwrócenie się nogami do góry powodowało bardzo nieprzyjemne uczucie napływu krwi do mózgu. Gdy później od jakiegoś już czasu praktykowałam jogę, nie podejrzewałam, że kiedyś zacznę stać na głowie, na rękach i przedramionach. Trafiłam do świetnej szkoły Michała Szczepanika w Łodzi. Do niczego mnie zmuszano, czas zrobił swoje, aż któregoś dnia sama stanęłam na rękach. Za to np. mostki „trzaskałam” bez problemu. Na niektóre rzeczy potrzeba czasu. Gdy zaczynałam, dopiero po trzech miesiącach regularnej praktyki poczułam, że zaczynam aktywizować mięśnie – o których wcześniej pewnie nie miałam pojęcia 😉 – nawet podczas „zwykłych” pozycji I tak to się zaczęło.

  • Ale się ucieszyłam na ten post 😀
    Moja chaturanga jest pokraczna, za słabe tricepsy. Przed pozycjami odwróconymi blokuje mnie lęk i też próbuję tylko przy asekuracji drugiej osoby. Mam sporą blokadę w jednym biodrze, wydaje mi się że to od ćwiczeń ze sztangą, bo kiedyś tego nie miałam.
    Zaskakująco dobrze wychodzą mi wygięcia do tyłu, a myślałam że w ogóle nie dam rady 😀 Tyły nóg też spoko, chociaż potrzebuję się rozgrzać.
    Muszę zacząć robić zdjęcia swoim asanom, ciekawa jestem teraz jak wyglądam 😀 Bo oczywiście czuję się jak boginii 😛

  • Pięknie to wygląda! Gratulacje!!!!!!!

  • świetnie Ci idzie! trzymam kciuki 🙂

  • Margaret Sophie

    Widzę, że mamy bardzo podobne problemy. 😉 Wciąż walczę z rozciągnięciem tyłów nóg, jest sporo lepiej, ale do dotknięcia piętami maty w psie jeszcze chyba daleko… Jak już kiedyś pisałam, trudność i dyskomfort sprawiają mi wszelakie wygięcia pleców, czyli mostek, wielbłąd, mam taki sztywny kręgosłup.:/ Chaturanga dandasana – dramat. 😀 Stanie na głowie trenuję, sporym wyczynem było dla mnie samo przełamanie się do bycia do góry nogami, teraz marzę o oderwaniu się od ściany. Próbowałam przy łóżku, ale coś poszło nie tak i przewaliło mnie na plecy na łóżko, coś jak salto.;) Teraz się z tego smieję, ale wtedy troche się wystraszyłam…
    Ale wierzę, że wszystko jeszcze przede mną! 🙂

  • Agnieszka

    Najtrudniejsze są dla mnie nijamy, czyli druga gałąź jogi. Już wiem, że to zadania na wiele lat i być może nigdy nie skończy się praca nad sobą. Jestem ciekawa, czy będzie się zmieniać Twoje zdanie o innych aspektach jogi, niż asany i medytacja, i mam wrażenie, że ciekawie byłoby o tym też poczytać.
    W praktyce asan z chęcią idę za głosem organizmu. Moją piętą achillesową są nieotwarte biodra, pięknie pokazujesz asany wstępne do tancerza i króla gołębi. Wszelkie wstępy do lotosu witam z gęsią skórką.

    Na spięte tyły nóg bardzo pomaga mi napinanie kolan i ud, jak zapewne wiele razy słyszałaś w studiu ;). W uttanasanie zwłaszcza. Nogi bardzo się wzmacniają i pięknie pracują.

    • Hmm, nie słyszałam albo tego nie zarejestrowałam 🙂 będę napinać, dzięki!

      • Agnieszka

        To może jeszcze podam źródło. Rozmawiałam z nauczycielką jogi i przeczytałam o tym u Gregora Maehle w „Ashtanga Yoga: Practice and Philosophy”. Znakomita książka, choć nie zdecydowałam się na ashtangę, bardzo dużo rozjaśniła mi w głowie, a Maehle jest dobrym nauczycielem 😉

  • Mój trener personalny robił kiedyś „chaturanga dandasana” – tylko na samych rękach (stopy miał w powietrzu). Trzymam kciuki, żeby Ci się udało – asana naprawdę ambitna! 🙂

  • Może ja też powinnam monitorować swoje postępy na zdjęciach, hmmm Fantastycznie, że to wszystko pokazujesz. Ja w końcu wzięłam się porządnie za jogę, dlatego z miłą chęcią będę śledzić posty na ten temat 🙂 A stania na głowie trochę zazdroszczę, bo ja się jeszcze cykam, no, ale może za jakiś czas spróbuję. Niech mi tylko trochę mięśnie brzucha się wzmocnią.

    • Dobrze jest robić sobie zdjęcia, nie tylko ze względu na monitorowanie postępów, ale też w celu uświadomienia sobie popełnianych błędów. Nawet jak ma się duże lustro, to nie w każdej asanie można się do niego odwrócić aby zobaczyć pozycję. Polecam więc sięgnąć po aparat 🙂

  • Anna R

    Ale super to wyglada!

  • Daga

    Wow nieźle Ci to wychodzi, ja mam zalecenie od lekarza, żeby po ciąży zacząć ćwiczyć właśnie jogę, tylko że sama raczej nie dałabym rady więc wybrałam się raz na zajęcia i to była totalna katastrofa, zero równowagi u mnie i to leżenie na klockach też dziwna sprawa. No ale lekarz kazał to będziemy ćwiczyć. Pozdrawiam
    http://high-level.com.pl/

  • Magda K.

    Ja dopiero zaczynam – i gdybym zobaczyła siebie z boku co ja wyczyniam na tej macie to pewnie padłabym ze śmiechu! 🙂 Lumbago to mało powiedziane. A jeśli ja nie mam możliwości chodzić na zorganizowane zajęcia z jogi, to jaki najlepszy jest sposób nauki w domu?

    • Filmy na YouTube oczywiście 🙂 osobiście wolę polskie, aby mieć pewność, że wszystko dobrze rozumiem. Polecałam kilka kanałów w tym poście: http://lifemanagerka.pl/2015/12/joga-w-domu-youtube/
      Mnie dużo dała też książka „Joga i ajurweda” Bartosza Niedaszkowskiego. Są bardzo szczegółowe opisy i zdjęcia, są też warianty dla początkujących.

  • Ostatnio mnie zainspirowałaś, aby spróbować zrobić mostek. O dziwo, po tak długiej przerwie od ćwiczeń, udało mi się. Dzisiaj inspirujesz mnie do dalszej walki o te trudniejsze pozycje. Muszę znaleźć dobre filmiki dla siebie, ale tak, aby mieć je offline.

    • Gratuluję mostka :). Są takie programy, dzięki którym filmy z YouTube można ściągnąć na dysk i korzystać z nich offline.

  • Hej!! Ja właśnie dzisiaj mam pierwszą lekcję jogi 🙂 Ale nauczyłam się (no dobrze, poznałam technikę, jeszcze jej nie opanowałam do końca) oddychania, czy Ty też, ucząc się w domu ją stosujesz? Mi to pani nazwała jako zaciskanie gardła i oddychanie tylko „przez szczelinę” (nie wiem jak się nazywa fachowo po polsku, ja chodzę w Hiszpanii). Bardzo się zdziwiłam, bo kiedyś byłam na kilku lekcji jogi w Polsce i to w znanej szkole w Warszawie, ale nikt się mną nie zajął w taki sposób, a teraz nagle wyczytuję, że oddychanie w jodze jest podstawą! 🙂 ładne kwiatki 🙂

    Jestem pod wrażeniem Twoich asan 🙂 Mam nadzieję, że moje zainteresowanie jogą doprowadzi do podobnych rezultatów! 🙂 Ile czasu zajmuje Ci „praktyka w domu”? Mam na myśli tak za jednym razem, czy jest to np. 15 minut czy też może godzina? Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • U nas kładzie się bardzo duży nacisk na oddech, ale mówi się w zasadzie tylko o tym aby był przez nos i z zaangażowaniem przepony.

      Co do czasu to różnie, zależy od nastroju, zasobów czasowych i kondycji ciała, bo ostatnio niemal cały czas mam zakwasy. Czasami jest to tylko 15 minut rano, a czasami 30-60 minut wieczorem. Wieczorem zazwyczaj mam więcej czasu i wtedy robię już sobie taką całą sesję z relaksacją. Wolę to wieczorne jogowanie 🙂

      • To co mi powiedziała moja pani joginka to jest takie oddychanie z wydawaniem odgłosu, coś pomiędzy (naprawdę bardzo cichutkim) chrapaniem a mruczeniem. Zupełnie nie wiem jak to nazwać, ani jak się nazywa fachowo. Dla mnie to było odkrycie, bo oddychając w taki sposób faktycznie musisz się skupić na oddychaniu, a nie na innych rzeczach 🙂
        Fajnie, że tak jogujesz codziennie. Też spróbuję (może jak się czegoś więcej nauczę…) 🙂 Wczoraj byłam na mojej lekcji i bardzo mi się podobało 🙂

  • Pięknie patrzeć na takie zgrabne i gibkie ciało…gratulacje:)

  • to duże zdjęcie do góry nogami jest ekstra! gratulacje! każdy taki kamień milowy to wielka radość, ale też świetna okazja, aby docenić to, co już umiesz, jak wzmocniło się Twoje ciało i jego możliwości 🙂 Próbowałaś już swoich sił w asanie bakasana?

    • Próbowałam, ale nawet nie wiedziałam jak mam ustawić nogi, nie mówić już o uniesieniu ich 😀

  • Agnieszka Suchocka

    Ja przygodę z jogą rozpoczęłam od razu pod okiem instruktora. Zimą 2014 odbyłam 10 lekcji i przerwałam. Od tegorocznego Święta Trzech Króli (pamiętam bo to były darmowe zajęcia na zachętę w szkole, która ostatecznie mi się nie spodobała) chodzę na jogę bardzo regularnie zaczęłam od 3 razy w tygodniu a teraz jest to nawet 6. Zaczynałam chodzić na grupę 0 i w dwa miesiące doszłam do grupy dla osób z ponad 1,5 roczną praktyką. Moje ciało jak się okazało jest bardzo podatne na różne ćwiczenia, ale obarczone wieloma złymi nawykami niejednokrotnie powoduje u mnie frustrację. Na każdych zajęciach przynajmniej raz usłyszę: schowaj dolne żebra – wychodzą mi same ;p, cały czas mam problem z opuszczaniem barków. Najgorszą dla mnie pozycją jest pies z głową w dół – nienawidzę jej. Mogę zrobić żurawia, żółwia, świerszcza, wielbłąda – prawie całe zoo, ale ten pies spędza mi sen z powiek.

  • Ania

    Wow! Gratuluję stania na głowie 🙂 Też chciałabym się tego nauczyć, ale jestem bardzo tchórzliwa i wątpię, czy uda mi się przełamać 🙁 Ostatnio próbowałam zrobić świecę i nie byłam w stanie – więc zostałam w pługu. Niestety blokada wewnętrzna jest u mnie bardzo duża, bo z tego pługa też bałam się wyjść i instruktor musiał mi pomóc. No cóż… Za to świeca na krześle wyszła mi całkiem fajnie i bardzo dobrze się w niej czułam. Mam nad czym pracować 🙂 Psa z głową w dół też jeszcze nie robię perfekcyjnie, pięty są wysoko nad matą 😉 Inne problematyczne asany to te wymagające skłonów do przodu w siadzie. Nie wiem czy to kwestia słabo rozciągniętego kręgosłupa, ale te asany to dla mnie koszmar, bo nie umiem zrobić skłonu z prostymi plecami. Kolejna porażka – chaturanga dandasana – dramat w moim wykonaniu 😀 No jest tego całkiem sporo, ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej 🙂 Niestety chyba na razie muszę przerwać praktykę, bo mam jakiś uraz w ramieniu, który przeszkadza mi w ćwiczeniach 🙁 Muszę to wyleczyć, żeby nie pogarszać sprawy 🙁 Taki niefart no!

  • Oj tak, też mam wrażenie, że niektóre części mojego ciała są zupełnie odporne na wszelkie moje próby ich rozciągnięcia, np. tyły nóg. W zeszłym roku dużo ćwiczyłam w domu, od kilku tygodni zaczęłam chodzić na zajęcia i jednak jest to duża różnica, czuję że szybciej będę robić postępy. W lipcu wybieram się na obóz jogi, więc już teraz zaczęłam do niego przygotowania, żeby tam nie zejść 🙂

  • w psie głową w dół nie dotkę piętami, ale zostalo mi niewiele 😉 za to na głowie w ogóle nie stanę na razie (poję się po urazie)

  • Życzę powodzenia w wykonywaniu i ulepszaniu asanów 🙂 Kiedyś ćwiczyłam jogę, ale w momencie, w którym przeniosłam się na siłownię już tego nie robię. Nadal kuszą mnie zajęcia, które są prowadzone w klubie fitness, do którego uczęszczam i bardzo bym chciała tam zajrzeć 🙂

  • Dla mnie syanie na głowie było przekroczeniem rubikonu. Od cziecka mialam wielkie problemy z pozycjami do góry nigami, akceptowalny i łatwy był dla mnie jedynie mostek ale stanie na głowie albo gwiazda było niemożliwe to zeobienia i nie zamierzałam nawet próbować, miałam orzed nimi tak silny lęk.
    Gdy zaczełam praktykę jogi, pokonałam wiele takich lęków, ten ze staniem na głowie jest naturalny, bo to pozycja w jakiej nie znajdujemy się w naturalny sposób…poza tym zazwyczaj czujmy nasze ciało inaczej niż jest w rzeczywistości-np. Czujemy, że nogi są znacznie poza głową i za chwilę się lrzewrócimy, podczas gdy nogi nie są nawet w pionie.
    Warto tej asany uczyć sie bez podparcia, wtedy jest tylko początkowo trudniej ale finalnie jest znacznie łatwiej, dlatego środek pokoju i asysta to optymalna wersja 🙂

    W pozycji czterech ounktów, gdzie łapiesz ręką za zgiętą nogę w kolanie, warto, żeby łapać za kostkę, jeśli łapiesz za stopę, możesz ponaciągać mięśnie stopy.

    Jeśli nie masz proglemów z kręgosłupem, w mostku nie powinno Ci się nic stać…ważne, że kolano nie orzekraczało linii kostki i uważne wychodzenie z pozycji jest bardzo istotne, czyli z całkowitą Twoją kontrolą i powolne.

    A tak w ogóle wszystko przyjdzie z czasem, jak mówil Pattabhi Jois „Pratcice, practice, practice an all is coming” 😉
    Najważniejszy w jodze jest oddech i to, żeby isę nie porównywać do innych.

  • Ola

    uf, bo już myślałam, że jestem jedyną osobą na świecie, która przeżywa katusze w dandasanie, a wykonanie skłonu z tej pozycji jest dla mnie abstrakcją, ale ćwiczę z płyty Agnieszki Maciąg i o ile wcześniej próbowałam w różnych szkołach i się zawsze zniechęcałam, bo poziom był dla mnie za wysoki (nawet na zajęciach dla początkujących, bo jestem zupełnie nieporozciągana) to na tej płycie poza skłonami na wyprostowanych nogach resztę ćwiczeń „ogarniam” w miarę, mam nadzieję, że wytrwam 🙂 dziękuję za motywacje

  • Karolina Jachimowicz

    Moim obecnym celem jest pozycja kruka. Dzisiaj pierwszy raz jej próbowałam i jeszcze nie jestem stabilna, ale małymi kroczkami do celu 🙂

  • Ja dopiero zaczynam choć to moje drugie podejście. Próbowałam jogi z Adriene, ale nie zatrzymałam sie u niej na dłużej. Pewnie dam jej szansę jeszcze. Polubiłam natomiast dzięki Twojemu poleceniu Anię Brzegową. Uwielbiam jak wszystko tłumaczy i mówi co zrobić i kiedy, aby asana została wykonana prawidłowo. Wiele pozycji, nawet podstawowych jest poza moich zasięgiem. I pewnie długo pozostanie, bo mam bardzo słabe ręce (obie były złamane), ważę nadal za dużo i generalnie mam wrodzoną wadę kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, aleee…..gdy ćwiczę codziennie to widzę postępy. Małe, ale są. Niektóre pozycje są dla mnie pestką np. wielbłąd, ale walczę z wyprostowaniem kolan i sięgnięciem stopami podłoża w psie z głową w dół. Mostka nie zrobię pewnie jeszcze wiele miesięcy. Mam takie wrażenie, że joga uczy olbrzymiego respektu do ciała i cierpliwości. Teraz gdy patrzę na zdjęcia asan to widzę, że niektóre wymagają LAT pracy. Cieszę się strasznie na ten Twój nowy cykl 🙂 Może sama też coś takiego zrobię? 🙂 Zwłaszcza, że os następnego miesiąca będę również chodziła na zajęcia grupowe. 🙂

  • Ujmę to tak: uaaau. Czuję się zachęcona ale też zdeprymowana Twoim profesjonalizmem w tych pozycjach! 😛 I piękne zdjęcia 🙂

  • Sonia Nowak

    dopiero zaczynam zaglądać na Twojego bloga- ale za to zdjęcie od razu Cię pokochałam 🙂

  • Sonia

    dopiero odkrywam Twojego bloga- ale za to zdjęcie w pozycji ‚supełka’ na kanapie od razu Cię pokochałam, na pewno tu wrócę 🙂