3 powody, dla których warto ćwiczyć w plenerze

Chociaż sama dostrzegam wiele korzyści z ćwiczenia na macie w plenerze, bardzo rzadko widuję w parkach osoby korzystające z możliwości, jakie daje ta pora roku i liczne, miejskie tereny zielone. Dlaczego?

DCIM100MEDIA

Pozycja drzewa widziana z perspektywy drzewa 😉 i kamerki Xiaomi w połączeniu z GorillaPodem 🙂

 

Wydaje mi się, że ludzie odczuwają to, co sama czułam jeszcze jakiś rok czy dwa lata temu. Zawstydzenie. Mnie całkiem sporo czasu zajęło dojście do wniosku, że aktywności fizycznej nie można się wstydzić, a raczej wręcz przeciwnie – powinniśmy być z niej dumni i się nią chwalić. Bywa, że ktoś ma opory przed publicznym ćwiczeniem z powodu kompleksów, ale tutaj znowu – większym powodem do „wstydu” jest w takiej sytuacji publiczne jedzenie chipsów czy frytek z McDonalda. Aktywność fizyczna pokazuje, że dbacie o siebie, a tym samym motywujecie do tego innych! Pokuszę się o stwierdzenie, że ćwicząc w plenerze robicie coś nie tylko dla siebie, ale i dla innych. 

Oto 3 powody dla których moim zdaniem warto wziąć pod pachę matę i iść poćwiczyć do parku. 

1. Świeże powietrze i lepszy oddech

Oddech jest bardzo ważnym elementem każdego rodzaju ćwiczeń, czy to jogi czy treningu z Ewą Chodakowską. Powietrze w parku jest zupełnie inne, nawet jeśli jest to park w dużym mieście. Liczne drzewa i inne rośliny oczyszczają powietrze i podczas ćwiczeń w takich okolicznościach przyrody oddycha się zupełnie inaczej niż w domu, klubie fitness czy w okolicy zatłoczonej ulicy. Ta świadomość aż prowokuje do brania głębszych oddechów, co przyniesie jeszcze więcej korzyści z ćwiczeń. 

DCIM100MEDIA

2. Kontakt z naturą

Czy istnieje lepsza „muzyka” relaksacyjna niż śpiew ptaków czy szum morza? Zamiast włączać imitującą odgłosy natury playlistę na Spotify, lepiej posłuchać jak to wszystko brzmi na żywo. 

IMG_7137

Przyznaję, że ten kontakt z naturą bywa też rozpraszający, bo czasami coś po nas chodzi albo zainteresujemy się „kłótnią” buszujących w pobliskich krzakach ptaków… Ale takie są uroki kontaktu z naturą i jest to na swój sposób relaksujące. Ja dzisiaj trochę dałam się pogryźć mrówkom i wiecie co? Żyję ;). Dzisiaj też po raz pierwszy ćwiczyłam w ciepłym, wiosennym deszczu i też było to bardzo ciekawe i przyjemne doświadczenie. 

3. Promowanie zdrowego stylu życia

To co ja robię na blogu, każdy z nas może robić w codziennym życiu. Być może swoimi ćwiczeniami w parku dodacie odwagi innym, którzy też mieliby na to ochotę, ale jednak się wstydzą.  Warto pokazywać innym, że aktywność fizyczna jest przyjemna i że jest powodem do dumy. Dawanie dobrego przykładu jest na to najlepszym sposobem. 

Wiem, że są osoby, których nigdy do tego nie przekonam, bo nie lubią zwracać na siebie uwagi, a niestety ćwiczenie w miejscach publicznych skieruje na Was oczy innych, tego nie da się ukryć. Sama z uśmiechem na twarzy obserwuję jak dzieci pytają swoich opiekunów „co ta pani robi?”, a rodzice lub dziadkowie różnymi słowami próbują to wytłumaczyć :). Nie przeszkadza mi to, bo przecież nie robię nic złego, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim takie „rzucanie się w oczy” będzie odpowiadało. 

Jeśli jednak kogoś przekonałam, lub jeśli nie trzeba Was przekonywać, bo zdarza Wam się ćwiczyć w parku, zachęcam Was do promowania tego również przez media społecznościowe. Co powiecie na hashtag #ćwiczęwplenerze, z którego moglibyśmy korzystać na Instagramie? Ja już zaczęłam i mam nadzieję, że dołączycie 🙂


Kategorie: Aktywność fizyczna, Czas wolny, Zdrowe ciało

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Anna R

    Super, jestem za cwiczeniem w plenerze. Niedawno sie przeprowadzilam i mam teraz przy domu kawalek prywatnego pleneru i nie szkodzi jesli sasiedzi beda mnie widziec 🙂 Zalozylam takze grupe na meetup i jutro razem z kilkoma obcymi osobami ide pouprawiac power walking na pieknej lokalnej plazy. Za to we wtorki na tej samej plazy odbywaja sie zajecia jogi ktore, o ile pogoda dopisuje, gromadza naprawde imponijaca ilosc osob!

  • Teraz i tak z ćwiczeniem w parkach jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Ludzie powoli zaczynają się przyzwyczajać do obecności biegających, czy ćwiczących na trawie. Szkoda tylko, że w mniejszych miastach jest z tym trochę gorzej… Dla mnie aktywność w otoczeniu natury to czysta przyjemność, szczególnie joga, ćwiczenia relaksacyjne… ćwiczenie w plenerze pozwalają poczuć się częścią przyrody, zintegrować z otaczającą naturą, wyciszyć i przede wszystkim odstresować.

  • Mam taki problem z kijkami. Niby sobie wymyśliłam, że będę nordicować do pobliskiego parku, i tam ćwiczyć na siłowni plenerowej – a ciągle mam w głowie, że ludzie będą dziwnie patrzeć…

    • No coś Ty! Teraz to już nikogo nie dziwi, ćwiczą wszyscy od dzieci do staruszków 🙂 a poza tym nawet jeśli, to co z tego? Niech patrzą! Miną Cię i za chwilę zapomną a Ty odbierasz sobie ogromną przyjemność. I w imię czego? 🙂 Nie warto w ogóle o tym myśleć, w końcu nago ćwiczyć nie będziesz, więc powodu do wstydu nie ma 😉 a w końcu te siłownie plenerowe powstały z myślą o tym żeby ich używać 😉

      • Dzięki za tak serdecznie wsparcie 😀

        • Nie ma sprawy, mam nadzieję że się zdecydujesz :))

    • Niech patrzą i sie uczą:)

  • Uwielbiam ćwiczyć w plenerze <3 siłownie plenerowe to najlepsze co wymyślono 🙂

  • O ile wolę siłownie, bo nie widzi mi się wyciągania miliarda hantli do parku, o tyle bieganie na bieżni jest jakimś mocnym nieporozumieniem

  • Świetny pomysł na hashtag!!!
    Ja sie zastanawiałam nad przeniesieniem swojej praktyki, choć cześciowo, w plener. Wstrzymywał mnie właśnie ten wstyd przed publicznym ćwiczeniem. Ale kupuję Twoją argumentację 🙂

  • Zgadzam się w pełni tylko czasem… strach się walnąć na tej trawce, bo nie wszyscy poczuwają się do odpowiedzialności by sprzątać po swoich zwierzakach…

  • Cieszę się, że coraz częściej ludzie wychodzą w plener – zdecydowanie warto się przełamać.

  • Jak mi się marzą takie ćwiczenia na plaży albo chociaż w parku… ale przyznam że wciąż się wstydzę, mimo ogólnej „akceptacji” sportu plenerowego. Może kiedyś się przełamię 😉

  • Na razie na świeżym powietrzu udaje mi się tylko bieganie 😉 Ale to i tak sukces bo jestem z tych co się lubią ukrywać przed wzrokiem innych 😛 Niemniej planuję wybrać się z matą i pojogować o świcie na łonie natury 🙂

    • O świcie może być nieco chłodno, za to bardzo sie to sprawdza w karajach egzotycznych. Jednak nie odwodzie od pomysłu, warto próbować bo to zupełnie inne doznania niz praktyka w pomieszczeniu:)

      • Ostatnio jak biegałam o świcie to było niecałe 15 stopni i było optymalnie. Wróciłam spocona i mokra 😉 Zawsze można też się cieplej ubrać, chociaż przyznaję uczciwie że zimą o świcie raczej nie pójdę biegać 😛

  • Zgadza się, praktyka w plenerze to naparwdę bardzo ciekawe doświadczenie. Ostatnio podobnie jak Tynpraktukowałam w lekkim deszczu, który wcale nie przeszkadzał, wręcz dawał ukojenie.

    Ludzie się wstydzą, co pokazuje niska frekwencja na siłowniach plenerowych, bardzo często znajdują się tam dzieci, choć w Warszawie jest nieco inaczej niż w Poznaniu. W stolicy mozna spotkać osoby 40+ które korzystają z siłowni, u mnie to raczej rzadkość…a szkoda, bo to zupełnie darmowe, a w dodatku umożliwia kontakt z natura. Samo obcowanie z jeleni, bardzo uspokaja…nie mowiac juz o dżwiękach, o ktorych napisałaś, a przeciez wiele siłowni jest umiejscowiona wlasnie w parkach…

    Racja, warto pokazywać swoja praktyke, pisać o tym, żeby orzyzwyczaic społeczeństwo, ze plenerowa praktyka nie jest powodem do wstydu, a wrecz przeciwnie do dopóki, ze pracujemy ze swoim ciałem, jak sama napisalas:) To tez daje bardzo dobre wzorce dzieciom, ktore nas obserwują:)

    Ja bardzo często praktyke w plenerze, czasami nawet podczas spaceru z psami:)

  • Ćwiczę regularnie na siłowni, a jeśli chodzi o aktywność na świeżym powietrzu, to króluje u mnie rower, siłownie polowe i – to już rzadziej – sporadyczne bieganie.