Przegląd tygodnia #1/06

Nie mogę nacieszyć się latem, które z termicznego punktu widzenia zawitało u nas już jakiś czas temu. Nie mogę się nacieszyć możliwościami jakie ono daje. Chciałabym zatrzymać ten czas jak najdłużej… Maj i czerwiec to moje ulubione miesiące, a jeden z nich jest już tylko wspomnieniem. Czerwiec chciałabym wycisnąć jak cytrynkę, ale boję się, że znowu sama siebie rozczaruję i kolejny miesiąc przeleci mi przez palce… No nic, zaczynam zagłębiać się w tę bardziej pesymistyczną stronę mojej osobowości, więc może przejdę do zdjęć.

zdjęciaPogoda w tym tygodniu dopisywała, więc przeniosłam się w plener nawet z pracą. Ale to nie jest najlepsze rozwiązanie bo ilość rozpraszaczy nie ułatwia koncentracji na wykonywanym zadaniu 😉 nie jest to na pewno opcja na każdy dzień.

20160530_120935

Udało mi się też nagrać 4 bardzo fajne przepisy kuchni indyjskiej. Pierwszy już jutro 🙂 najprostszy, ale to tak żeby rozbudzić Wasz apetyt na więcej.

20160601_093954

Nadal czekam na naprawę samochodu i w sumie powoduje to, że przemieszczanie się po mieście znacznie się wydłuża, ale jest też o wiele przyjemniejsze. W piątek na przykład miałam nagrania na Saskiej Kępie i z dużą przyjemnością przespacerowałam się tymi uliczkami. 

20160603_172016

Zawędrowałam też do pięknego Parku Skaryszewskiego…

20160603_174316

I stwierdziłam, że zrobię sobie spacer do metra.

20160603_181155

Po drodze jednak przypomniałam sobie, że na Powiślu jest stacja rowerów Veturilo, a ja niedawno doładowałam sobie konto. Pogoda była zbyt piękna aby jechać metrem, więc skusiłam się na wypożyczenie roweru. Troszkę zdezelowanego, ale udało się dojechać do domu ;).

20160603_182549

Po drodze odkryłam kilka nieznanych mi wcześniej miejsc i pozytywnie nastrajający na letni sezon fakt, że odremontowano kilka ścieżek! Przykładowo zjazd z Al. Ujazdowskich to teraz sama frajda, wcześniej trochę obawiałam się tam o zęby. 

Pomimo rozładowującego się telefonu nie mogłam odmówić sobie fotek w kilku mijanych po drodze parkach. 

20160603_184122 20160603_185531 20160603_190836

Cała podróż (wliczając postoje na fotki i podziwianie parków) zajęła mi niecałą godzinę i kosztowała złotówkę. Przypomniałam sobie, jak kocham Veturilo. 

Rower jest ostatnio moją główną aktywnością, swojego nawet nie chowam do rowerowni, tylko trzymam w mieszkaniu. Przez to nie bardzo mam miejsce aby rozkładać matę do jogi, więc i z tym przeniosłam się w teren. Biorę rano psa, podróżną matę i śniadanie na wynos i idę do pobliskiego parku. 

DCIM101MEDIA

DCIM101MEDIA

Na razie nie przygotowuję dla Was posta z moimi postępami w jodze, bo miałam trochę przymusową, a trochę eksperymentalną przerwę od praktyki. Eksperyment też robię częściowo na potrzeby bloga, a częściowo w celu potwierdzenia pewnej mojej teorii. Powrót do jogi uświadomił mi, że nie powinnam robić przerw 😉 nie chodzi tylko o utracone efekty, ale też o brak tego wspaniałego uczucia, które towarzyszy praktyce i pracy nad własnym ciałem. 

DCIM101MEDIA

Dzisiaj rano razem z Wojtkiem pojechaliśmy rowerami na Skrę, gdzie ja poćwiczyłam jogę, a on kalistenikę. 

IMG_8424

Ja też nie mogłam sobie odmówić wskoczenia na drążki choć na chwilę 😉

IMG_8490

Nie będę udawać, że to kocham, zdecydowanie wolę jogę 😉

IMG_8494IMG_8433

Przy okazji przypominam o odcinku ZdrowoManii nagranym z  Ghetto Workout z krótkim treningiem dla początkujących. 

Powrót do domu…

IMG_8509

Ćwiczenie w plenerze jest super! Ale jazda rowerem lub na rolkach po Polu Mokotowskim w weekend to nie jest dobry pomysł…

IMG_8513

Trzeba było nadrobić też straty energetyczne 😉

IMG_8525 IMG_8527 IMG_8523

Falafel w picie z duuuużą ilością warzyw i sosem sezamowym, omnomnom!

IMG_8528

Najadłam się na maxa, ale nie od dziś wiadomo, że na deser jest drugi żołądek. 

IMG_8532

I fajna inicjatywa na skwerku koło Limoni, Warburgera i Mezze

IMG_8536 IMG_8539

przegapione

Moja odpowiedź na TAG „Kobieta pracująca”, czyli m.in. opowieść o tym, czym się zajmowałam zanim zostałam freelancerką 🙂

Pierwsza część relacji z Cinque Terre  Monterosso Al Mare.

Piloxing – co to jest + moje wrażenia. 

Druga część relacji z Cinque Terre, czyli Vernazza.

linkiFajny blog – dla pracowników biurowych i nie tylko.

10 gier idealnych na długą podróż.

Czy można piękniej opisać zwykły dzień? Basia jest w tym mistrzynią 🙂

Jak polubić poranne wstawanie – chyba najlepszy post na ten temat, jaki do tej pory czytałam.

Znowu coś o słońcu i opalaniu, bo to temat na czasie… Olga rozwiewa wątpliwości dotyczące naturalnej ochrony przeciwsłonecznej. 

Udanego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • W.

    Mnie urzekły Twoje snapy z piątkowego spaceru po Saskiej Kępie, Parku Skaryszewskim i powrót do domu – w przerwie w nauce zapewniły mi całkiem miłe doznania estetyczne, bo bardzo ładnie to wszystko wyglądało 😉

  • Jestem ciekawa Twojego eksperymentu związanego z jogą. Chodzi o kwestie hormonalne? Nie ukrywam, że jest to jeden z czynników, dla którego postanowiłam spróbować jogi. A jak już spróbowałam, to przepadłam ;). Będziesz na Międzynarodowym Dniu Jogi za 2 tygodnie? Mi raczej nie uda się być wtedy w Warszawie, ale na pewno będę śledzić wszystkie doniesienia :).

    Super, że poleciłaś blog Moniki :). Prawa ręka to wyjątkowe miejsce w sieci, Monika konsekwentnie trzyma się swoje tematyki.

    • Tak, chodzi o kwestie hormonalne i o to, że jak ćwiczyłam jogę 3-4 razy w tygodniu, to nagle miałam okres po 31 dniach, co normalnie mi się nie zdarzało, szczególnie po odstawieniu hormonów. A jak ostatnio mam miesiąc przerwy od jogi (tzn. od takiej intensywniejszej praktyki kilka godzin w tygodniu), to mój cykl ma już ok. 40 dni i babskich dni ni widu ni słychu. Żeby mieć pełny obraz, chcę wrócić do szkoły jogi dopiero na początku kolejnego cyklu i znowu ćwiczyć często, a po miesiącu ocenić sytuację. Teraz jednak wracam do samodzielnej praktyki po max 45 minut, bo mój cykl może równie dobrze potrwać i 60 dni, a 2 miesiące bez jogi to już przegięcie.

      Dzięki za przypomnienie o MDJ! Rok temu przegapiłam i teraz też bym pewnie przegapiła gdyby nie Ty 😉 jeśli będę wtedy w Warszawie to pewnie pójdę 🙂

  • Agnieszka, ale super ida Ci te cwiczenia, u mnie niestety pochmurno, powodziowo, a jak sie ma kilka metrow do duzej rzeki, to caly czas z niepokojem sie patrzy na jej wciaz podnoszacy sie poziom, dlatego z taka nadzieja czekam na lato (z calym dobrodziejstwem inwentarza). Musze obejrzec ten Twoj filmik i serdecznie pozdrawiam Beata

  • Justyna Pietrus

    Ciekawe zdjęcia . Taka inicjatywa z książkami w Londynie to codzienność, tylko tutaj jest to ludzie sami wkładają swoje książki w zbudowaną przez siebie budkę bez udziału biblioteki. Ale działa to w ten sam sposób. Czasem w pobliżu są ławeczki więc można posiedzieć poczytać odłożyć lub zabrać ze sobą . Ciekawa jestem nowych odcinków Zdrowomanii. Zaraz będę oglądać . Pozdrawiam

  • Ile cudownych zdjęć! Co do czasu przeciekającego przez palce – coś o tym wiem. I żeby się nie frustrować niewiele sobie narzucam. Po prostu robię ile mogę pomimo okoliczności 😉

  • Ala

    Co za przemiły dla oka wpis! Piękne zdjęcia jogi o słonecznym poranku! Jejkuu coś wspaniałego!

  • Udanego „wyciskania” czerwca:)

  • Tak patrze na Twoje zdjęcia i myślę, że czas ruszyć 4 litery do ćwiczeń. Trochę się obawiam z powodu problemów zdrowotnych, ale nowe leki już zapisane przez lekarza. Najważniejsze, że mam do tego pozytywne nastawienie.

  • Niesamwicie zazdroszczę polskiego lata! W Norwegii przewinęło się przez chwilę, ale od kilku dni, zimowa kurtka znów w pełni użytkowania… Zimno, deszczowo, aż chce się żyć! 🙂
    Bardzo lubię Twoje przeglądy tygodnia, zaglądam regularnie. Pozdrawiam! 😉

  • Czy w Warszawie jest jakiś blog recenzujący knajpy? Najlepiej z podziałem wg dzielnic? W Poznaniu mamy Wygrywa z Anoreksją, szukam czegoś podobnego 🙂

  • Też uwielbiam spacery po różnych zakątkach Warszawy o tej porze roku, żeby napatrzeć się na zapas :). Ile ja pięknych miejsc odkryłam w ostatnim czasie, ale takich zupełnie przypadkowych i oczywistych, których po prostu w pośpiechu nigdy się nie zauważa.

  • Kiedyś próbowałam pracować w terenie, ale ostatecznie ani nie wychodziła z tego praca ani odpoczynek 😀 Teraz oddzielam te dwa elementy, ale mimo wszystko takie zdjęcia kuszą! 🙂

    Za każdym razem, gdy widzę Twoje zdjęcia mówię sobie „trzeba wrócić do jogi”, kiedyś bardzo ją lubiłam, potem jakoś się rozeszło po kościach, a to wyjątkowo dobra aktywność, szczególnie właśnie przy PCOS. Będę się wkręcać od nowa 🙂

    Dzięki piękne za polecenie mojego tekstu – zaskoczyło mnie, jak wielu osobom okazał się on przydatny. Bardzo mnie to cieszy, bo poranne wstawanie było dla mnie kiedyś kompletnie nieosiągalne, dobrze że moje doświadczenia mogą się na coś przydać! 🙂

  • Hahaha na deser jest drugi żołądek – coś w tym jest 😉
    Ja ostatnio zakochałam się w pikniku! Trzeba korzystać z pięknej pogody ile się da 🙂

  • Doskonale Cie rozumiem z łapaniem obecnej chwili i przenoszeniem pracy w plener:) Nie tylko tej związanej z aktywnością fizyczna;)
    Podobnie jak Ty zabieram „biuro” w plener, a moja poranna praktyka jogi, zawsze jest z asystentem, kocim asystentem 🙂

    Mam nadzieje, ze auto juz u Ciebie, choc doświadczając swojej ostatniej naprawy (ponad 6 tygodni bez auta) doskonale Cie rozumiem…

  • Dawno mnie u Ciebie nie było więc cieszę się, że masz te swoje tygodniki to mogę nadrabiać zaległości 🙂