Tu i teraz #1

Brakuje mi czasami takich typowo lifestylowych, luźnych wpisów… Lubię je, a Wy? Wiem, są przeglądy tygodnia, ale one jednak bardziej opierają się na zdjęciach, a nie na tym co mi w duszy gra. Postanowiłam więc zainspirować się Kasią i zapoczątkować u siebie serię wpisów „tu i teraz”. Pozwalam sobie jednak zmienić niektóre słowa-klucze, bo na dwa nie miałam pomysłu, a bez problemu znalazłam dla nich zastępstwo.

IMG_9340

Tak właśnie wygląda moje „tu i teraz” – sierpniowe popołudnie, hamak na własnym, nie do końca jeszcze urządzonym balkonie, laptop na kolanach, mokre włosy, niepomalowane paznokcie, brak makijażu, pies molestujący mnie o kilka ziarenek bobu… Po dodaniu tego wpisu zanurzę się w lekturze i postaram się nie myśleć o tym, że nie tak miało wyglądać to popołudnie. 

Czuję się…

… dziwnie. Nad tym hasłem najdłużej się zastanawiałam, bo ostatnio w mojej głowie sporo się dzieje i niekoniecznie są to same dobre rzeczy. A jeśli już mam skupić się na tym co faktycznie jest tu i teraz, to czuję się trochę rozgoryczona, bo w tej chwili powinnam relaksować się nad moim ulubionym jeziorem. Intensywnie pracowałam na ten krótki urlop, a ostatecznie nie doszedł on do skutku przez…. kontuzję mojego mechanika. Mój samochód ostatnio zachowywał się niestabilnie, okazało się, że poszły wszystkie (!) amortyzatory. Przed wyjazdem chciałam to jeszcze naprawić. Niestety naprawa „nieco” się przedłużyła, jestem bez auta już tydzień… Alternatywy dla tego wyjazdu nad jezioro też wymagają posiadania samochodu. Więc jest mi dzisiaj przykro, bo to był jedyny termin w tym roku kiedy ten wyjazd był możliwy. 

Jestem wdzięczna za…

… właściwie za wszystko! Przede wszystkim za zdrowie bo jest to coś, czego nie traktuję jak czegoś oczywistego. Każdego dnia myślę o tym, jaką jestem szczęściarą, że mogę na własnych nogach przemierzać ten świat… Że mogę go podziwiać i chłonąć wszystkimi zmysłami. Nie traktuję swoich „problemów” zdrowotnych jako chorób, bo nie są one dla mnie na co dzień odczuwalne. Uważam się za zdrową osobę i jestem za to niesamowicie wdzięczna. Posiadanie zdrowia i bliskich osób w swoim otoczeniu uważam za największy prezent jaki można otrzymać od życia. 

Chciałabym…

… zatrzymać czas, wydłużyć to lato. To jest ten moment w roku, kiedy zaczynam już odczuwać skracający się dzień i jesień drepczącą mi po piętach… W ogóle nie jestem gotowa na jej nadejście, a czuję, że ten miesiąc szybko zleci. 

Potrzebuję…

… urlopu! Takiego prawdziwego, tygodniowego, nad ciepłym, spokojnym i krystalicznie czystym morzem. Takiego, podczas którego moim jedynym zmartwieniem będzie piasek przyklejający się do ciała nasmarowanego kremem z filtrem. Co roku co najmniej raz staram się wyjechać gdzieś na kilka dni, ale na porządnych wakacjach nie byłam od kiedy mamy Lunę. W tym roku chyba nie będę już w stanie z nich rezygnować, a może uda się jakoś połączyć siły naszych rodzin i zorganizować Lunie opiekę na ten czas. Może też nie umrzemy z tęsknoty, ja już raz przeżyłam tydzień bez niej, więc może i teraz się uda 😉

Pracuję nad…

… przygotowaniem się do urlopu. Wiąże się to z podkręceniem tempa, pracą na zapas, organizowaniem jak największej ilości nagrań do ZdrowoManii… Pracuję też nad ewentualnym wprowadzeniem papierowej wersji Dziennika Obserwacji Organizmu. Sama chciałabym taki mieć, ale póki co koszty tej inwestycji mnie powalają i elektroniczny dziennik nie zarobił na nie. Na razie orientacyjnie sprawdzam ceny różnych drukarni, ale dopiero pod koniec sierpnia zadecyduję czy w to wchodzę. 

Cieszę się…

… z odzyskania balkonu. To był wyjątkowo dłuuuugi remont, przez cały lipiec pogoda nam nie sprzyjała i często mając do wyboru – skorzystać z lata i wyjść na zewnątrz, czy malować płotki na balkon, wybieraliśmy to pierwsze. Efekt jest taki, że przez cały lipiec balkon był mało przyjaznym miejscem… Na szczęście zostało już tylko dopieszczanie detali i może jeszcze troszkę się nim nacieszę. 

Tęsknię za…

…jeziorem nad które nie udało mi się pojechać. I za Chorwacją! Obserwuję na instagramie i na snapchacie relacje innych z urlopu w tym kraju i przypominam sobie swoje najpiękniejsze wakacje z 2008 roku. Tęsknię za Adriatykiem, za tym pięknym wybrzeżem… Chcę tam wrócić. 

Uczę się…

… stać na głowie bez żadnej asekuracji za plecami. Niby potrafię, ale wciąż nie mam do siebie 100% zaufania. 

Czytam…

… kryminały. Skończyłam „Niedzielę na wsi” Agathy Christie i biorę się teraz za kolejną tego typu lekturę, czyli „Wołanie kukułki” Roberta Galbraitha. Jestem bardzo ciekawa co autorka Harrego Pottera napisała pod pseudonimem. 

Czekam na…

…odzyskanie samochodu 😉

A co tam u Was?


Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • PIERWSZA 😀
    O rany, o rany jak fajnie zastąpiłaś te dwa słówka! Może ja też je zgapię, to z wdzięcznością jest mega! 🙂
    Oglądałam już na snapie o Waszych przygodach z autem:( złośliwość przedmiotów martwych dobija.. ech.. nie wiem czy mogę tak napisać, ale „jeśli Cię to pocieszy” to nam też raczej wszystkie perspektywy wyjazdu przechodzą koło nosa, bo jak ja się ogarnę to Fab ma pracy po pachy, więc… będziemy się obżerać lodami i jeździć nad Wisłę 😉 i już 🙂

    • Właśnie Wojtek zaproponował to samo (Wisła + coś dobrego), więc chyba ruszę tyłek z tego hamaka 😉

  • Bardzo fajny pomysł na wpis, uwielbiam takie spokojne, niespieszne posty :).

    Trzymam kciuki, żeby Twoje tęsknoty przestały być tęsknotami, a planu dotyczące nauki stania na głowie i dalszej pracy nad Dziennikiem się zrealizowały :). U mnie od soboty na tapecie żuraw ;).

  • Też chcę zatrzymać lato 😉 Życzę udanego urlopu, ja już po, ale chętnie jeszcze gdzieś bym wyskoczyła z moimi chłopakami ;0

  • Agata

    To ja ugryzę temat z innej strony, co mam nadzieję nie podziała na ciebie deprymująco, nie taki jest mój cel! Ja mianowicie jestem aktualnie wdzięczna za… twojego bloga! Parę miesięcy temu zainspirował mnie wpis o wypadzie do Bergamo i okolic, załapałam się na okazyjnie tani lot i tak oto tydzień temu wróciłam ze wspaniałej wycieczki! Widzę jak bardzo brakuje ci urlopu, także jako mini rekompensatę chciałabym serdecznie podziękować ci za przyczynienie się do mojego szczęścia! 😉 Niech moje zdjęcie z malowniczej Varenny będzie dowodem, że to co robisz ma realny wpływ na czyjeś życie: możesz być dumna!

    • Jestem dumna, uwielbiam, kiedy korzystacie z moich rekomendacji <3 Varenna to jedno z najpiękniejszych miejsc w jakich byłam, cieszę się, że Ciebie również oczarowała 🙂

  • DietoNatka

    Miło i przyjemnie czytało się Twój dzisiejszy post 🙂 Bije od niego spokojem i naprawdę fajnym podejściem do życia 🙂

  • Karolina Jachimowicz

    Agnieszko, takie pytanie niezwiązane z tematem wpisu. Czytałam wywiad z Tobą na blogu Beaty Redzimskiej. Pisałaś tam, że przenosiłaś się „blogowo” 2 razy, najpierw na wordpress, potem na własną domenę. Jeżeli planuję teraz przeniesienie się z blogspota, co mi polecasz? Prowadzę bloga o zdrowym żywieniu i aktywności fizycznej. Masz może jakieś rady, linki, które pomogłyby mi w tym aspekcie? Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    • Ja radzę pominąć wordpress.com bo ma jednak sporo ograniczeń. Nie wiem jak jest teraz, ale ja na przykład nie mogłam podpiąć pod niego Google Analytics, a to dla blogera olbrzymi problem. Co do kwestii technicznych to niestety nie pomogę, bo ja nie robiłam tego sama, ale w sieci jest wiele poradników na ten temat, wygoogluj sobie „import z bloggera na wordpressa” albo „jak się przenieść z bloggera na wordpress”. Tylko uważaj aby odróżnić wordpress.com (nie polecam) od wordpress.org, czyli własnej domeny i serwera. Zdecydowanie bardziej rekomenduję to drugie.

  • Czytam, czytam, a tu nagle: „Uczę się.. stać na głowie!” 🙂 Poproszę zdjęcia, bo zaciekawiło mnie to niesamowicie!

  • Wołanie kukułki przeczytałam, drugą książkę tej autorki Jedwabnik również a teraz się wzięłam za trzecią, ale nie pamiętam tytułu. Osobiście Jedwabik podobała mi się bardziej od Wołania kukułki, ale nie mówię, że to zła lektura.

  • ty czekasz na odzyskanie samochodu, a ja na samochód 😉 prawko odebrane więc teraz szukam czegoś dla siebie.

    A co do stania na głowie – ja nie mam w tej kwestii w ogóle do siebie zaufania. Ale i tak chcę się nauczyć 😉

  • Super, że zaczęłaś tą serię! Straszny niefart z tym samochodem, ale doceń że możesz leniuchować na leżaku albo wyjść wieczorem nad Wisłę i wrócić o której chcesz! 🙂 (na pewno doceniasz, ale podkreślam to mocniej, żebyś lepiej to poczuła :-D).

  • AgataK

    Pod wieloma z Twoich przemyśleń „lajfstajlowych” mogę się podpisac 🙂 ale „tu i teraz” najbardziej drażni mnie ten upływający letni czas i widocznie krótszy dzień! Nie zdazy się człowiek nacieszyć latem, a ono już tak wyraźnie ucieka i nic się nie da zrobić! 🙁

  • Nie wiem jak to się dzieje, ale czasem mam wrażenie, że albo ja siedzę tobie w głowie albo ty mi :p Dlaczego? Bo ja teraz też czuje się rozgoryczona. Zresztą pod większością twoich uczuć z tego wpisu mogłabym się sama podpisać. Siedzę i wiem, że nie tak powinien wyglądać dzisiejszy wieczór. Wszystkie plany diabli wzięli. Te dzisiejsze, jak i te urlopowe. Chociaż to jeszcze nie przesądzone, to i tak mam wrażenie, że nic nie wyjdzie z relaksu, który planowaliśmy z mężem. Zewsząd docierają do mnie delikatne sygnały, że albo o czymś albo o kimś zapominam. Do tego plany zawodowe też nie idą tak jak powinny, bo mam brak odzewu z każdej możliwej strony. A ja w tym wszystkim nie potrafię znaleźć czasu dla siebie. A gdy tylko taki znajduję, to okazuje się, że nie potrafię z niego skorzystać, bo lista „to do” zamiast się skracać, tylko się wydłuża. Tak myślę, że może za rok będzie lepiej. Bo obawiam się, że z tego lata nie będzie mi dane skorzystać tak, jakbym sobie wymarzyła…
    P.S. Sorry za dołujący komentarz :p
    P.S.2. Super hamak 🙂

    • Nie napiszę Ci chyba nic mądrego, bo ja mam podobne odczucia i nie za bardzo sobie z tym radzę. Uczę się teraz przyjmować takie niespodziewane zmiany planów ze spokojem, bo szkoda zdrowia na przejmowanie się czymś, na co nie ma się wpływu.

  • Alicja

    Aga, trzeba było przyjechać do mnie nad morze. Mąż naprawilby Twój samochód Ty byś rozpoczęła 🙂 zapraszam 🙂

    • Obawiam się, że tym rozklekotanym samochodem mogłabym nie dojechać nad morze w całości 😀

  • Przeczytałam wszystkie książki Christie jeszcze jak byłam w gimnazjum i liceum. Co do Wołania Kukułki to pamietam, ze bardzo mi się podobało, ale kompletnie nie pamiętam o czym było:)

  • Agnieszka Suchocka

    Lektura Cię nie zawiedzie, kolejna część również. Mi została do przeczytania ta ostatnia, ale jakoś brakuje czasu i spokoju, aby bez żadnych trosk i zmartwień usiąść do lektury. Polecam również „Trafny wybór”.

  • Świetny pomysł na wpis! Dzięki temu sama zastanowiłam się nad niektórymi sprawami:) a jeśli chodzi o lato czuje dokładnie to samo.. dwa dni temu jak wracałam z pracy pomyślałam sobie, że to już prawie jesień. Sierpień minie niepostrzeżenie, za chwilę wrzesień, chłodne wieczory, ciemno o 19. Tyle miałam planów na to lato i znowu czuję, że przeciekło mi trochę przez palce.

  • Ciekawy pomysł na wpis – zachęca do uważności i przyglądaniu się sobie w chwili obecnej, co nie jest łatwe.
    Co do samochodu, to Twój wpis utwierdził mnie w radości, że nie mam już samochodu, który płata figle i zaskakuje. A na najbliższe wakacje pojadę pociągiem i rowerem.
    Trzymam kciuki żebyś chociaż trochę wypoczęła!

  • Super pomysł na wpis, czyta się bardzo przyjemnie 🙂 No i zazdroszczę hamaku! 😉

  • Super pomysł!

  • Miło się czytało taki wpis! Bardzo luźny i mogę powiedzieć, że w spawach mijającego lata i brakującego urlopu nad ciepłym morzem to łączę się z Tobą! W tym roku niby już zaliczyłam swoje krótkie wakacje, ale przy tym było mnóstwo nerwów, dni mijały za szybko, a ja nawet nie miałam okazji nacieszyć się urlopem. Trzymam kciuki za udane wakacje i do następnego wpisu! 🙂

  • joanna

    Cieszę się bardzo z tego posta, bo lubię podobne czytać u Kasi! To zawsze jakaś odskocznia, taki spokojny lekki wpis. I daje do myślenia: za co ja jestem wdzięczna, jak się czuję itd.
    Mam nadzieję że mimo problemów z samochodem uda Ci się odpocząć. Ja też od kiedy się przeprowadziłam (4 lata temu) nie byłam na wakacjach, po za kilkudniowym wyjazdem w góry. Jestem już tak zdesperowana że długo ten stan rzeczy nie potrwa 😉

  • chyba pierwszy raz w tym roku nie boję się jesieni i zaliczam to lato do najlepszych w moim życiu 🙂 wszystko jest na swoim miejscu! 🙂 Ściskam Agnieszko i życzę spełnienia wszystkich planów 🙂

  • fajny pomysł na cykl 🙂 rozważam posłanie go dalej u siebie 🙂

  • Wpis lekki i przyjemny do czytania – oby więcej takich w planowanej serii. Życzę Ci, żeby udało się zorganizować urlop 🙂 Pozdrawiam

  • To wskakuj w pociag i przyjezdzaj do Berlina! ^^

  • Aga Nap

    Zdradzi co to za jezioro?

  • Kurczę bardzo fajnie czytało mi się tego typu post u Ciebie. Mam nadzieję, że będą się one pojawiały częściej.

    Wołanie Kukułki czytałam już jakiś czas temu i spodobało mi się na tyle, że sięgnęłam po dalsze części i aktualnie czytam Żniwa zła.

  • Bardzo lubię takie typowo lifestylowe wpisy 🙂 Zazdroszczę balkonu!

  • Widziałam już tego typu wpisy, ale ten Twój czyta mi się najlepiej 🙂 Nagle zachciało mi się podróży, wyjazdów… nastroiłaś mnie 🙂

  • Sara

    Po pół roku powróciłam do czytania twojego bloga.
    Przez te pół roku trochę się działo. No dobra, przez pierwsze 3 miesiące niekoniecznie… ale to mało ważne. Ostatnie 3 miesiące były szalone. Wyjazd do innego kraju, niedbanie o siebie przy okazji wielu zdarzeń, dużo stresu… I w końcu jestem w tym miejscu, gdzie wszystko jest po prostu PIĘKNE. Wróciłam do bycia pozytywistyczną wersją siebie, do zdrowego życia (nie muszę chyba wspominać, że oczywiście twój blog to zawsze kop motywacyjny, bez którego nie dałabym sama rady!) i do cieszenia się, tak po prostu. Jeszcze długa droga przede mną, ale krok po kroku i do celu 🙂
    Cieszę się, że u ciebie się wiedzie i ogromnie jestem szczęśliwa z tego wpisu. Uwielbiam takie luźne przemyślenia, wylanie swoich myśli na papier (blog).
    Odezwałam się, żebyś wiedziała, że tu jestem 😉

    • Myślałam czasami o Tobie w tym okresie 🙂 dlatego bardzo się cieszę, że się odezwałaś i że wszystko u Ciebie dobrze 🙂

  • Chciałabym i Potrzebuję….. to samo! 🙂

  • Bardzo fajne podsumowanie 🙂 Zatrzymałam się nad każdym Twoim akapitem i zastanawiałam nad swoim dokończeniem tych haseł. Nie było to takie proste jak się wydaje, ale warte zachodu 😀

  • Ja dzisiaj napisałam mój pierwszy wpis z serii „Tu i teraz” inspiruhąc się właśnie Tobą i Kasią z Worqshop 🙂 Ogromnie spodobała mi się ta forma, mam tylko nadzieję, że jakoś to wyszło i chciałabym, aby ogólnie takich wpisów było więcej, bo lubię je i czytać, i pisać (jak się właśnie okazało) 😉