Przegląd tygodnia #2/10

To bez wątpienia był jeden z najbardziej intensywnych tygodni tego roku. 8 dni pełnych nowych wrażeń, ciągłego przemieszczania się i kontaktu z ludźmi. Dla wielu osób to normalka, ale dla introwertyka-domatora to naprawdę duże wyzwanie. Od czasu do czasu jednak takie doświadczenie jest potrzebne i nie żałuję, że się na nie zdecydowałam. Tym bardziej, że to w dużej mierzy dzięki ludziom i temu ciągłemu przemieszczaniu się było naprawdę super! Tylko pod koniec marzyłam już wyłącznie o mojej  kanapie, kocyku i Lunie przytulonej do piersi 😉 dlatego wczoraj wieczorem, kiedy to marzenie się spełniło, nie miałam już siły i ochoty na nic innego. 

Zarówno o Kotlinie Kłodzkiej jak i o Pradze powstanie osobny post, więc dzisiaj pokażę tylko kilka(dziesiąt ;)) urywków z tamtego tygodnia, bez szczegółowego rozpisywania się. Trochę wstyd, że jeszcze nie skończyłam wpisu o Lefkadzie, a tu dwa kolejne posty podróżnicze stoją w kolejce, ale powoli będę to wszystko nadrabiać. 

zdjęcia

Kotlina Kłodzka przywitała nas mgłą, przez co przy tym pierwszym kontakcie nie mogliśmy podziwiać jej piękna. 

img_2751Natomiast Hotel Fryderyk i partnerzy wyjazdu pod nazwą „Camp be OFF” od początku rozpieszczali nas różnymi upominkami. Na zdjęciu zaprojektowana przeze mnie czekolada od Chocolissimo. Postawiłam na minimalizm, wybrałam wersję z suszonymi jagodami, wanilią i nerkowcami, była pyszna 🙂

img_2766Pierwszego dnia zorganizowano dla nas grę terenową wokół hotelu, która zakończyła się integracyjnym ogniskiem. To był ten moment kiedy poczuliśmy, że to będzie fajny tydzień. Na tym zdjęciu widać, jak Wojtek smaży dla mnie wegetariańską kiełbaskę 😉

20161016_185658

W poniedziałek zaczęła się moc atrakcji… Spływ pontonowy, escape room, grobowiec, Mini Euroland… Mnie tego dnia najbardziej podobał się grobowiec, o którym więcej napiszę w poście z atrakcjami.

DCIM102MEDIA

img_2902

We wtorek trochę siąpiło, ale co za problem – płaszcz przeciwdeszczowy i do przodu 🙂 nie mogłam się doczekać tego dnia, bo spędziliśmy go w dużej mierze na łonie natury, a to takie atrakcje kocham najbardziej. 

img_3003

Torfowisko pod Zieleńcem nawet we mgle wyglądało zachwycająco. 

img_3050

Naszym środkiem transportu tego dnia był Dusznicki Express.

img_3160Na Zieleńcu wjechaliśmy kolejką do schroniska, ale widoki znowu nie rozpieszczały 😉

img_3176Wieczorem dzięki zaangażowaniu Kasi z Twoje DIY i jednego ze sponsorów pobawiliśmy się scrapbookingiem. Przygotowaliśmy kartki dla dzieci z oddziałów onkologicznych. Ostatni raz robiłam takie rzeczy na lekcjach plastyki w podstawówce! 

img_3216

W środę cały dzień spędziliśmy w Kopalni Złota w Złotym Stoku. Tam również nie zabrakło przeróżnych atrakcji ;).

img_3267 img_3325

Wieczorem udaliśmy się do Schroniska pod Muflonem, gdzie Wojtek i mąż Natalii przy regionalnym piwie wylali swoje żale, jak ciężko być facetem blogerki. Dla mnie już samo dotarcie do schroniska było fajną atrakcją – szliśmy przez totalnie ciemny las, a drogę oświetlały nam jedynie latarki w telefonach i gwiazdy. Nagrodą był piękny widok na oświetlone Duszniki (którego nie uwieczniłam, bo nie wzięłam aparatu). 

20161019_201447

W czwartek odwiedziliśmy Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju, gdzie m.in. wykonywaliśmy swój papier. 

img_3445Kolejnym punktem programu była wizyta w Anielskiej Oborze, w której wykonywane są ekologiczne przetwory z aronii. Tam gwiazdą był pies Eko. To 7 letni, ważący 71 kg dog niemiecki. Staruszek, ale z nieskrywaną radością oprowadzał nas po swoich okolicach i cierpliwie pozował do zdjęć 🙂

img_3533Ja jako typowa „dog person” nie odpuszczę oczywiście żadnemu psu 😉

img_3551

Pomijając zwierzaki – widoki na plantacji aronii były zachwycające.

img_3576

W drodze powrotnej udało nam się urwać na chwilkę i podjechać do Schroniska pod Muflonem, aby zobaczyć jak wygląda za dnia. 

img_3609 img_3651Niestety o tej porze roku już nie tak łatwo robi się plenerowe, jogowe fotki 😉 wybór asan jest mocno ograniczony. 

img_3710Oficjalna cześć dnia zakończona została bankietem… Paniom nigdy nie brakuje tematów do rozmów, a panowie integrowali się z burmistrzem i właścicielem MiniEurolandu, kątem oka zerkając na mecz. W menu pojawiła się m.in. zupa ze ślimaków. Nie próbowałam, ale Wojtek mówi, że zupa dobra, ale ślimaki niesmaczne 🙂

img_3775Piątek zaczęliśmy od spaceru z Kasią i Fabem po Parku Zdrojowym. Urocze miejsce, a jesienią prezentuje się przepięknie.

img_3861Później o to, abyśmy się nie nudzili, zadbał sam burmistrz Dusznik Zdroju. Czy Wy też myśląc „burmistrz” oczyma wyobraźni widzicie starszego pana z wąsem i brzuszkiem? Rzeczywistość nieco nas zaskoczyła, burmistrz jest mniej więcej w naszym wieku i jest totalnie wyluzowany 🙂

img_3939Na Jamrozowej Polanie mogliśmy zwiedzić trasę, gdzie odbywa się biathlon, a drugą atrakcją było strzelanie. Bałam się, że przez moją krótkowzroczność nie będę widziała tarczy, a tymczasem udało mi się nawet ustrzelić 4 z 5 punktów!

img_3927Naszą wycieczkę zakończyliśmy wizytą w bardzo klimatycznej, dusznickiej kawiarni Dzień Dobry Cafe, gdzie między innymi mogliśmy przeczytać artykuł na nasz temat w lokalnej gazecie 😉

img_3970 img_3956

A propos gazet – swój debiut zaliczyłam tydzień wcześniej, w nowym Joy’u jestem jedną z bohaterek raportu na temat pracy poza etatem. Artykuł był napisany przez redaktorkę na podstawie przeprowadzonej ze mną rozmowy. 

img_2731

Wracając jednak do wyjazdu – po pożegnaniu z uczestnikami Camp Be OFF i Hotelem Fryderyk wyruszyliśmy z Wojtkiem do Pragi. Już po drodze widoki były zachwycające – zachód słońca, deszcz… Było pięknie. 

img_4061 img_4070Praga też była piękna, ale to pokażę w osobnym poście. 

img_4275DCIM102MEDIADCIM102MEDIAimg_4305 img_4349 img_4453 img_4471 img_4519I cóż, nigdy nie ukrywałam, że o wiele bardziej niż zabytki, kręcą mnie piękne widoki i natura… Dlatego nikogo nie powinno zdziwić, że największą atrakcją Pragi okazał się dla mnie spotkany nad brzegiem Wełtawy piżmak. To taki szczurek wielkości Luny. Nie mogliśmy się na niego napatrzeć!

img_4563 img_4573 img_4590

Wracając z Czech postanowiliśmy skręcić na Zieleniec, aby przekonać się co było widać we wtorek, kiedy mgła przysłoniła nam widok na góry. Niestety sytuacja była niewiele lepsza, więc ostatecznie wylądowaliśmy na śniadaniu i kawie w Dusznikach.

img_20161023_110809Niemniej warto było na chwilę zjechać z głównej trasy, bo górskie drogi o tej porze roku niesamowicie cieszą oczy.

img_4905 img_4935

Naszym ostatnim przystankiem był Wrocław, gdzie przyjechaliśmy tylko z myślą o obiedzie w VEGA Barze. Uwielbiamy tamtejszy zestaw z samosami. Za dwa zestawy (jeden z dodatkową samosą) i napój zapłaciliśmy chyba 35 zł. Kocham to miejsce za pyszne jedzenie i bardzo niskie (w porównaniu z Warszawą) ceny. 

img_4972img_5021Żeby wizyta we Wrocławiu była zaliczona, musiałam zrobić sobie zdjęcie z krasnalami. 

img_5010Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić krótkiego spaceru po rynku. Bardzo lubimy Wrocław 🙂

img_4997

Do domu wróciliśmy ok. 18tej i jak już wspomniałam na początku – marzyłam już tylko o położeniu się na kanapie i włączeniu sobie czegoś odmóżdżającego. Z psem u boku oczywiście. To była nasza najdłuższa rozłąka z Luną i po tych 8 dniach ona tak przyzwyczaiła się do mojej mamy, że… chciała iść z nią do jej domu! To dla nas najwyraźniejszy sygnał, że czas osiąść w domu na dłużej, w tym roku już nigdzie się nie ruszam ;). Teraz trochę przytłacza mnie ogrom spraw do załatwienia w tym tygodniu, ale dziś jeszcze robię sobie trochę luźniejszy dzień. 

warto sprawdzićW Biedronce buty typu „emu”. Na pewno nie tak ciepłe, ale też zapewne wykonane z materiałów sztucznych, a zatem wegańskie. Ja lubię te „podróbki”, muszę w tym roku kupić nowe, ale w Biedronce pewnie się już na nie nie załapię…

Kalesonki to moje „must have” na jesień. W Lidlu dużo ciepłych kalesonków (czyli legginsów termicznych) do wyboru!

przegapione

Nie było lekko, ale dzięki przygotowaniu dwóch wpisów na zapas, w tym zabieganym tygodniu udało mi się dodać aż trzy posty:

Jak szukać pracy w dzisiejszym świecie?

Tu i teraz

Po co komu fizjoterapeuta 😉

A na stronie Wzburzone Wody znajdziecie wywiad ze mną. I muszę to napisać, bo to zabawna sprawa – w poście o szukaniu pracy i w tym wywiadzie wspomniałam o mojej ostatniej etatowej pracy i ex szefie. Nie miałam z nim kontaktu bodajże od maja i odezwał się do mnie w zeszłym tygodniu, choć podobno nie czytał żadnej z tych publikacji. Prawo przyciągania? Być może, bo tak samo w Dusznikach mój Wojtek wspominał coś komuś o swoim koledze, a potem zupełnie przypadkiem spotkaliśmy tego kolegę w Pradze :D. 

Z przyczyn oczywistych nie mam dla Was żadnych linków zewnętrznych, ale po takiej ilości zdjęć pewnie i tak nie macie już siły na czytanie 😉 udanego tygodnia!

Kategorie: Podróże, Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Wyjazd musiał być świetny! Zazdroszczę pięknych widoków 🙂

  • Ale się działo! 🙂 Piękna złota jesień zagościła na Twoich zdjęciach. A do Wrocławia zapraszamy częściej 🙂

  • Byłam w Kotlinie Kłodzkiej na majówkę i cały tydzień nie wystarczył na zobaczenie wszystkich zaplanowanych atrakcji. I nie była to moja pierwsza ani ostatnia wizyta. Od siebie polecam Międzygórze i otaczające te miasteczko góry oraz dla facetów fort z Srebrnej Górze 🙂 Polska jesień wygląda cudnie na twoich zdjęciach, muszą w końcu wybrać się z aparatem na spacer 🙂

  • Pozazdrościć wyjazdu. Już po zdjęciach widać, że jest tam magicznie. 🙂

  • „przy regionalnym piwie wylali swoje żale, jak ciężko być facetem blogerki” 😀

  • Dzisiaj to przesadziłaś, tyle cudownych zdjęć w jednym poście! No i ten piżmak, totalnie skradł moje serce <3

  • Przyjemnie się czytało! <3
    A VEGA jest rzeczywiście pyszna, uwielbiam to miejsce.

  • Zazdroszczę Ci Dusznik! I piżmaka! 😀

  • Dziękuję za udzielenie wywiadu oraz wspomnienie o nim 🙂

    Prawdziwe życiowe historie zawsze dodają energi i odwagi do szukania swojej drogi zawodowej, bo są najlepszym dowodem na to, że może się udać!

    W związku z tym, że praca pochłania średnio jedną trzecią czasu naszego dnia w zupełności zasługujemy i mamy prawo walczyć o pracę która każdego poranka pozwoli nam czerpać radość i satysfakcję ze swojego życia, bo jest ono za krótkie aby marnować je na pracę, której nie lubimy!

    Życzę dalszych sukcesów i jeszcze więcej chwil radości oraz wycieczek takich jak ta opisana powyżej.

  • Uwielbiam te rejony Polski są mi bardzo bliskie!

  • Asia

    Rozśmieszyłaś mnie strasznie tą Twoją kiełbaską 🙂

  • Jak tu nie lubić jesieni patrząc na takie zdjęcia! I do tego Wrocław! 😉 Czekam na posty podróżnicze z niecierpliwością 🙂

  • Jaka piękna jesień za zdjęciach! 😉 Kolorowo i bajecznie 🙂

  • Alcia

    Uwielbiam Kotline Klodzka, od kiedy pojechalam tam jako nastolatka, co mniej wiecej 2 lata wracam do Dusznik i okolic, i za kazdym razem zakochuje sie w tym miejscu na nowo 🙂

  • Czekam niecierpliwie na Twoją relację z Pragi:) uwielbiam to miasto <3

  • Te zdjęcia mówią tylko jedno… Musieliście się świetnie bawić 🙂
    Troszkę zazdroszczę takiego wypadu, tzn. pobytu w polskich górach, bo choć mieszkam tuż przy bawarskich Alpach to stwierdzam, że to jednak nie to co samo co nasze polskie góry, szczególnie jesienią 🙂 Żeby nie było, Alpy są wspaniałe, Bawaria także, ale co polskie góry to polskie góry 🙂