Przegląd tygodnia #3/11

Obawiam się, że w dzisiejszym przeglądzie tygodnia będę ciut monotematyczna. Jeśli ktoś nie lubi zwierząt, może odpuścić sobie ten post. 

zdjęcia

Dalej działam z odgruzowywaniem mieszkania i porządkowaniem kolejnych jego zakamarków. W ten weekend moją ofiarą padło biurko. Najpierw jednak trzeba było odwiedzić Jysk i IKEA. 

ikea

A potem przystąpić do działania. Pamiętam, jak kiedyś na innym blogu gościnnie pokazałam moje miejsce pracy. Pojawiły się wtedy komentarze (odnośnie mojego biurka i innych, podobnych), że to niemożliwe aby te biurka były takie sterylne, że tak się nie da pracować i że to na pewno pod publiczkę. Cóż, ja mam dokładnie odwrotne odczucia i ciężko pracuje mi się w miejscu, w którym rozprasza mnie bałagan (a tym jest dla mnie blat zawalony przedmiotami). Moje biurko nie jest jednak całkiem minimalistyczne, bo nad nim wisi tablica ze zdjęciami i magnesami z podróży. To drobiazgi, które przypominają mi, po co m.in. pracuję. Nie rozpraszają, a nawet wręcz przeciwnie – motywują. Dziś dorobiłam trochę nowych magnesów i przypomniałam sobie, że muszę wywołać kolejne fotki 🙂

Na tablicy tej znajduje się też moje absolutnie ulubione zdjęcie z młodości mojej kochanej, nieżyjącej już babci. 

img_6994

Wczoraj dokupiłam nowe wkłady do mojego Expedita, który teraz jest Kallaxem, i dzięki temu zasłoniłam jeszcze większą część biurka. Teraz jest idealnie! 

img_6998

W tym tygodniu wiele kręciło się u mnie wokół zwierząt. Przy okazji wizyty w Jankach odwiedziliśmy schronisko na Paluchu, aby przekazać tam nieużywane koce i karmę. Ja zostałam w samochodzie, bo – choć nienawidzę tego u siebie – mam podwyższoną wrażliwość na takie miejsca. Rozkleiłam się oczywiście widząc, jak straż miejska podjeżdża pod schronisko, pewnie z kolejnym bezdomnym zwierzakiem. Miałam akurat kiepski dzień, bo rano przeczytałam o odejściu kota jednej ze znajomych vlogerek i już wtedy zalałam się łzami. Tak, wiem, że jestem nienormalna, nie musicie mnie o tym informować. Jednocześnie jednak będąc na tym Paluchu wzruszyłam się, że tak dużo ludzi przyjechało (pomimo fatalnej pogody!) na spacer z psami. Ubolewam nad tym, że przez tę swoją chorą wrażliwość sama nie mogę pomagać w taki sposób. Korzystam więc z szansy jaką dają mi różne akcje charytatywne. I to dobry moment, aby wspomnieć Wam o dwóch z nich. Pierwsza to nowy, internetowy „sklepik” za pośrednictwem którego możecie wesprzeć schronisko w Korabiewicach. Miałam przyjemność uczestniczyć w tym projekcie też podczas jego powstawania i promocji, więc podchodzę do niego z jeszcze większym zaangażowaniem. Swoje wynagrodzenie za jego koordynację też zdecydowałam się przeznaczyć na cele charytatywne, bo nie czułabym się komfortowo wydając pieniądze z takiego projektu na jakieś zachcianki. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że będę mogła sfinansować zabieg jakiegoś bezdomniaka, wrzucić więcej niż zazwyczaj do puszki starszej pani prowadzącej dom tymczasowy dla kotów, czy dorzucić się do jeszcze innej akcji. Jeśli ktoś nie rozumie po co o tym piszę, niech obejrzy wywiad z Joanną Krupą u Łukasza Jakóbiaka, ona mówi wszystko na ten temat. 

przyjacielzwierzatpl

Dlatego też proszę – nie komentujcie tego co robię, ani w pozytywny ani w negatywny sposób. Zupełnie nie o to w tym chodzi, chcę tylko prosić Was o wsparcie zwierzaków, bo o tej porze roku to naprawdę bardzo potrzebne. Możecie zrobić zakupy nawet za 10 zł, metodą „ziarnko do ziarnka” można naprawdę wiele zdziałać. 

Do blogerów mam prośbę, aby w miarę możliwości pomogli mi wypromować tę akcję linkując ją u siebie na blogach w jakichś luźniejszych cyklach, albo w mediach społecznościowych. Księżniczka Luna podpisuje się pod moim apelem 😉

przyjaciel_zwierzat

Druga opcja pomocy, to zakup corocznego kalendarza z bezdomniakami z akcji „Dla schroniska”. Kalendarz kosztuje 29,90 i zysk z jego sprzedaży przeznaczany jest oczywiście na pomoc schroniskom. 

kalendarz_charytatywny

Przebywanie ze zwierzętami działa na mnie jak ładowanie baterii… Dlatego naprawdę świetnie czułam się w miejscu, które odwiedziłam w czwartek i które bardzo chcę Wam pokazać. Osoby z Warszawy być może kojarzą świnkę Lily z warszawskiego Ursynowa. Niedawno Lily przeprowadziła się do domku z ogródkiem i teraz mieszka na ulicy Ludwinowskiej. Mało tego! Jej właściciele założyli wegański żłobek. Gdybym miała dzieci, bez wahania oddałabym je pod opiekę Kasi, bo dawno nie spotkałam człowieka, od którego biłaby tak pozytywna energia. Już samo to miejsce zauroczyło mnie swoją atmosferą.

przyjaciele_swinki_zlobek przyjaciele_swinki

Nic dziwnego, oprócz Lily w tym domu mieszkają też 3 koty i pies.

swinka_lilyweganski_zlobek_warszawa weganski_zlobek2 weganski_zlobek1

Do Kasi trafiłam przy okazji koordynacji wspomnianego wyżej projektu dobroczynnego. Bez wahania zgodziła się wesprzeć tę akcję i przy okazji zaprosiła mnie na herbatkę. A że Lily mieszka teraz naprzeciwko mojego mechanika (a mój samochód ma naprawdę kiepski rok), długo nie trzeba było czekać na okazję do odwiedzin :). 

warszawa_zlobek_weganski weganski_zlobek warszawa_weganski_zlobek

Co ważne – ani Kasia ani jej mąż absolutnie nie są wegeterrorystami. Trafiające do ich żłobka dzieci nie muszą być weganami. Podawane tam posiłki są ekologiczne i wegańskie, ale nie oznacza to, że tylko weganie mają wstęp pod ich dach :). 

Baaaaaardzo im kibicuję, więc jeśli znacie kogoś, kto szuka fajnego żłobka na Ursynowie, powiedzcie im proszę o tym miejscu!

Pozostając jeszcze w temacie zwierząt – ostrzegałam, że będzie monotematycznie – u Luny była w tym tygodniu behawiorystka. Głowa po tym spotkaniu kipiała mi od przemyśleń, ale czuję się niesamowicie zmotywowana, aby poświęcać Lunie jeszcze więcej jakościowej uwagi. Za jakiś czas napiszę o naszej pracy i – mam nadzieję – jej pozytywnych efektach. 

zabawa_z_psem psi_plac_zabaw

Jednocześnie jestem przepełniona miłością dla tego stworzonka, bo od naszego powrotu z ostatniego wyjazdu, Luna bije rekordy swojej przylepkowatości. Nie odstępuje mnie na krok. 

img_6511

Towarzyszy mi nawet na macie podczas jogi i savasany 😉

savasana

przegapione

Poczucie bezpieczeństwa na freelancingu

Listopadowe tu i teraz

ZdrowoMania o żylakach:

warto przeczytać

Czym grozi utrata dokumentów?

Kiedy nie warto brać się za blogowanie?

Przygotowanie tego przeglądu zajęło mi trochę więcej czasu niż zazwyczaj, bo biorę sobie do serca informacje zawarte w kursie opanowania SEO :D. Tradycyjnie życzę Wam udanego tygodnia, a sama lecę jeszcze na matę poćwiczyć z Gosią 🙂

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Teresa

    Jak dobrze ze mi przypominasz ze nie tylko ja tak uwielbiam swojego psa 😉

  • Agnieszko, urocze te zwierzaki. Jak ja zazdroszcze i podziwiam sterylnych miejsc pracy. Sama chcialabym takie miec, ale porzadek przy nawale pracy sie mnie nie trzyma. Choc tez mam wrazenie, ze pracowalabym jeszcze wydajniej majac puste, sterylne biurko, ale to w moim przypadku cos nieosiagalnego. Pozdrawiam serdeczenie Beata

  • Świnka najlepsza! 😀

  • Miło ogląda się zdjęcia. Dzisiaj była u wujka. Ile on ma małych królików. Kiedyś miałam i zamarzyło mi się ze 2 adoptować od niego.

  • Komentarz, który nic nie wnosi. Ale jesteś w top10 moich ulubionych blogów, więc piszę, żebyś wiedziała, że jestem. 😀

  • Ja może nie na temat, ale bardzo chciałam napisać jak bardzo lubię Cię czytać. Czekam na podsumowania tygodnia, a chętnie dowiedziałabym się więcej o Twoich ulubionych książkach, zajęciach w czasie wolnym czy ulubionych blogach. Po prostu uwielbiam tę serię i chętnie dowiedziałabym się więcej, bo bardzo mnie inspirujesz.

    • Dziękuję, kochana jesteś 🙂 pracuję teraz nad postem „x” faktów o mnie, może Ci się spodoba 🙂

  • Ania

    Właśnie kupiłam 3 cegiełki na budę dla piesków 🙂

  • Fajnie, ze tak wspierasz schroniska i walczysz o zwierzaki 🙂 za duzo ludzi w dzisiejszych czasach nastawionych jest na kupowanie malutkich, kudlatych kuleczek, zapominajac, ze i tak szybko urosna..a w schroniskach zwierzat przybywa. Mnie tez tam ciezko wchodzic i najchetniej zabralabym wszystkie do domu :))

  • Faktycznie monotematycznie, choć mnie (miłośnika zwierząt nijak to nie razi). Sama wspieram takie akcje i wyprowadzam psy ze schorniska na spacer, jeśli mama taką możliwość.

    Samo bycie z tymi zwierzętami daje bardzo duzo radosci, ich radosc, ze ktos poswieca im czas jest bezcenna:)

  • Karolina | e-Animalium

    To bardzo dobrze, że kochasz zwierzęta, a wrażliwość na ich cierpienie, czy śmierć nie jest niczym złym. Każdy pomaga w taki sposób, w jaki potrafi. Ty promujesz akcje charytatywne i zachęcasz swoich czytelników do tego, aby na chwilę się zatrzymali i spojrzeli na to, co dzieje się dookoła nich. Może dzięki Tobie ktoś przekaże datki na schroniska, albo zdecyduje się przygarnąć jakieś zwierzę 🙂
    Pozdrawiam,
    Karolina http://www.e-animalium.pl