Ulubieńcy i odkrycia PAŹDZIERNIKA

W sumie to trochę ulubieńcy jesieni, bo w tym miesiącu w moim zestawieniu pojawiły się typowo jesienne umilacze i akcesoria… Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie :). 

dla_ciala_Dopadły mnie ostatnio niedobory magnezu i myślałam, że oszaleję z powodu drgającej powieki. Z pomocą przyszła oczywiście niezawodna oliwka magnezowa :). Nie stosuję jej na co dzień, bo wysusza skórę, ale w takich awaryjnych sytuacjach też sprawdza się rewelacyjnie. Dosłownie po 2-3 aplikacjach problem zniknął!

oliwka magnezowaCzy ubrania można zaliczyć do kategorii „dla ciała”? Chyba tak, bo dzięki nim jest mi ciepło, sucho i przyjemnie. Mój absolutny numer jeden już chyba piątą jesień (i każdą inną porę roku) z rzędu, to kalosze z działu jeździeckiego z Decathlonu. Kosztują 60 zł i są najlepszymi butami jakie posiadam, serio! Trwałe, łatwe w czyszczeniu, uniwersalne na każdą porę roku, niezastąpione w deszczową pogodę lub podczas roztopów. W dodatku dość eleganckie jak na kalosze. Do tego moja nowa kurtka (H&M, 229 zł), czapka z daszkiem i kaszmirowo-jedwabny szal z second handu i żadna pogoda mi nie straszna. Co do kurtki – kupiłam ją w ostatniej chwili przed wyjazdem, to był ostatni sklep w którym byłam i po prostu nie miałam wyjścia. Okazało się jednak, że był to świetny wybór. Kurtka jest ciepła, wygodna, praktyczna (ma sporo kieszeni i duży kaptur)… I ładna, czuję się w niej dobrze :).

Hiciorem są też ocieplane leginsy z Lidla, ale nie mówiłam o nich w filmie, bo nie wiem, czy jeszcze będą 🙁

img_5303do_czytania_No tak, znowu muszę powiedzieć o książce „Hygge – duńska sztuka szczęścia”… Wspomnę o niej jeszcze nie raz, ale zapewniam, że (niestety) mi za to nie płacą ;). Książka jest pięknie wydana, szybko i przyjemnie się ją czyta, bardzo inspiruje i pozytywnie nastraja na ten jesienno-zimowy czas. Bo hygge to umiejętność delektowania się chwilą, nawet jeśli jest to zwykłe wylegiwanie się pod kocem z psem. A czy hygge kłóci się ze zdrowym stylem życia? Ja myślę, że nie, ale ten temat chciałabym poruszyć w osobnym poście. 

img_5224do_jedzenia_i_piciaJesienne, długie wieczory póki co umila mi bezalkoholowy grzaniec jabłkowy. Przepis na niego był już na blogu, więc teraz tylko wrzucam fotkę na przypomnienie 🙂

img_5530miejsce_W październiku byłam w Dusznikach Zdroju i w Pradze i jednak kiedy przychodzi czas podsumowania i wyboru ulubieńca, zwycięża mój lokalny patriotyzm. Sudety trochę skryły się przed nami we mgle, ale i tak uważam, że są piękne. Wpis z Kotliny Kłodzkiej pojawi się na blogu na dniach, a teraz wrzucam 3 fotki naszego fotografa Szymona, na zachętę. Mam nadzieję, że wpadniecie po więcej 🙂

_dsc3060 _dsc3162 _dsc3132

A co Wam umilało czas i ułatwiało życie w październiku? 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Ojej, jakoś szybko się skończyło, mam niedosyt 😉 te zdjęcia z Sudetów, bajka! Mi też strasznie dokuczała drżąca powieka przez jakiś czas i też magnez mnie uratował! Czekam na więcej postów o hygge, zaintrygowałaś mnie 🙂

  • Ivai Q

    Piękne widoki! I te kalosze niczego sobie 🙂 aż mnie zaintrygowały.
    I koniecznie muszę spróbować tego bezalkoholowego grzańca! Zapowiada się świetną alternatywą dla wszelkich herbat 🙂

  • Ta Twoja kurtka jest super, też taką chcę:) To jest parka, nie zimówka?

    • Ona jest lekko ocieplana, tak do 0 stopni, ewentualnie kilku na minusie będzie OK. Przy niższej temperaturze może być za zimno, chyba że założy się kilka warstw rzeczy z długim rękawem.

  • Tymi kaloszami zachwycam się już od dawien dawna. Są genialne, ale niestety, na moją tęgą łydkę nie wejdą, bardzo żałuję 🙁
    Chciałam też kupić sobie Hygge, ale póki co, księgarnia niemiecka, w której kupuję książki, jeszcze jej nie ma, eh… Normalnie biednemu zawsze wiatr w oczy 🙂
    A co do oferty Lidla to myślę, że warto o niej wspominać, mimo wszystko 🙂 Jestem pewna, że są Lidle, gdzie niektóre kolekcje, są dostępne dłużej niż np. w Warszawie 🙂

  • Zaciekawiła mnie ta książka, może na jakiś prezent mikołajkowy mi się trafi? 🙂

  • Grzaniec jabłkowy brzmi apetycznie. Spróbuję 🙂

  • Ostatnio zaczęłam odczuwać niedobory magnezu, dlatego fajnie, że przypomniałaś o tej oliwce magnezowej, chyba sobie taką zrobię 🙂 Ta książka Hygge brzmi ciekawie!

  • Ta książka znowu mi się przewija i zaczyna kusić. Może jak na razie tylko trafić na listę zachcianek, zostałam zmuszona do zakupu nowego telefonu.

  • Piękne te lasy! 😉 Zainteresowałaś mnie tą oliwką magnezową :)))))

  • Ola

    Mam bardzo podobne kalosze i u mnie też są to najczęściej używane buty, zwłaszcza odkąd mam psa nie wyobrażam sobie życia bez kaloszy 🙂 teraz bez względu na pogodę mogę chodzić po parkach, lasach i polnych drogach. A okolice Dusznik znam i też uwielbiam. Piękne zdjęcia.

  • Hygge muszę koniecznie przeczytać 🙂 Mam ten sam parasol z Tigera, tylko niestety koty mi go popsuły i drut jest wygięty :<

  • Marzena

    sam wygląd tej książki sprawia, że chciałoby się ją mieć 🙂

  • Cieszę się <3 a na bloga wjechał właśnie wpis z opisem wszystkich przetestowanych atrakcji 🙂 zerknij, może znajdziesz coś dla siebie 🙂

  • Jej, jej, jej jakie piękne zdjęcia !
    Jestem oczarowana 🙂
    Świetne odkrycia, nie słyszałam wcześniej o tej oliwce.
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://anamix8.blogspot.com/

  • Ania

    Agnieszko, jaką technikę ściągania kaloszy z nóg polecasz? 😉 wczoraj zakupiłam swoje po Twojej rekomendacji, ale przyznam, że mam problem z ich zdejmowaniem 😀 pół biedy jak chłop jest w domu, wtedy pomoże, najgorzej jak jestem sama i się z nimi siłuję 😀

    • Haha 😀 u mnie bez problemu schodzą normalnie jak przytrzymuję czubkiem jednego piętę drugiego 😀 ale u mnie są bardzo luźne w łydkach.

  • Agnieszka, te zdjęcia są wręcz magiczne, za każdym razem kiedy na nie u Ciebie trafiam, mam ochotę pędzić do garderoby i pakować walizkę:)