Przegląd tygodnia 1/01

Dzisiaj będzie krótko i na temat (ups, chyba nie wyszło), bo jedyne o czym marzę, to wskoczenie pod ciepłą kołderkę z książką i Luną u boku oczywiście. Nie będę ukrywać, że Sylwester zdecydowanie nie należy do moich ulubionych momentów w roku. Zaliczam się do grona osób, które denerwuje przymus imprezowania w ten dzień. Być może dlatego, że imprezować ogólnie nie lubię… A już koszmarem dla mnie jest siedzenie za stołem i w towarzystwie osób pijących. Jako osoba empatyczna w stosunku do zwierząt domowych, mam też uczulenie na puszczanie fajerwerków. I wszystkie te atrakcje spotkały mnie w tym roku 😉 tzn. w ubiegłym. Gospodyni spotkania wie o moim stosunku do takich imprez więc spokojnie, nie poczuje się urażona czytając moje słowa. Dobrze wie, że byłam tam po to, aby świętować jej wyprowadzkę do wymarzonego, własnego domu i że olbrzymią przyjemnością dla mnie było samo spędzenie czasu z nią i jej rodzinką pod tym ich nowym dachem. Jako że widujemy się rzadko, ta możliwość spotkania była dla mnie o wiele ważniejsza, niż dyskomfort spowodowany taką formą świętowania nadejścia nowego roku. Do samego nowego roku mam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony lubię tę pustą kartkę i czas planów i podsumowań, a z drugiej strony jestem przepełniona obawami z tym związanymi. Z nadejścia nowego roku cieszę się tylko wtedy, kiedy żegnam jakiś, który wyjątkowo dał mi w kość (2011!).

zdjęciaNo ale wracając do sylwestra tego roku – spędziłam go na parapetówce u siostry ciotecznej i bardzo się cieszę, że przy okazji spotkałam się z rodziną, która zawsze była mi bardzo bliska. 

img_9518 img_9531

Było głośno i wesoło. I nie, nie mam nic przeciwko disco polo. Może nie jest to dla mnie muzyka do słuchania na co dzień, ale do śpiewania lub tańczenia na imprezach jest spoko. Ktoś poznaje piosenkę? 😉

img_9526

Lidl przesłał mi w tym tygodniu paczkę z sylwestrowymi przekąskami i gadżetami. Te świecące pałeczki zainteresowały nie tylko dzieci 😉

20161231_220414 img_9535

Prezentem zaskoczyło mnie też Zalando, z którym miałam przyjemność współpracować w tym roku. Wełniany szal przyda mi się nie tylko na zewnątrz, bardzo fajnie zastępuje mi kocyk też w domu 🙂

img_9293a

Wracając do sylwestra, spałam dziś tylko 2 godziny, a w środku nocy nie obeszło się bez stresujących sytuacji. Rano w ramach regeneracji wyjadłam siostrze pół misy owoców, a Wojtek przygotował dla nas świeżo wyciskany sok z ekologicznych marchewek. Cieszę się, że tym samym kończymy sezon na dojadanie świątecznego jedzenia i wracamy do normalnego odżywiania. Ostatnio prawie w ogóle nie jadłam owoców i świeżych warzyw… 

20170101_122919

Brakowało mi też aktywności na świeżym powietrzu. W grudniu trochę się przeziębiłam, więc pomimo jesiennej pogody nie ryzykowałam na przykład z bieganiem. Teraz czekam na śnieg i znowu liczę na biegówki!

img_9430 img_9427

Lunasek ma nowy, gustowny sweterek 🙂 i zawinięte uszko, to jej znak rozpoznawczy 😉

img_9440

Wraz z nadejściem stycznia zaczynamy wyzwanie wdzięczności. Ja dzisiaj jestem wdzięczna za cały ubiegły rok, za czas spędzony z rodziną i za kolejny bezpieczny wyjazd i powrót do domu. 

img_9483

przegapione

Wyzwanie „styczeń wdzięczności”

Ulubieńcy listopada i grudnia

ZdrowoMania i przepis na pyszne i pożywne smoothie bowl

warto sprawdzić

Jutro warto odwiedzić Lidla, bo znajdziecie tam sporą ofertę zdrowej żywności i akcesoriów oraz odzieży sportowej. Jako że 90% moich ubrań sportowych jest z Lidla i bardzo je sobie chwalę, pewnie wygospodaruję jutro 2 godzinki na sprawdzenie co tam rzucili ;). Mam nadzieję, że upoluję jakiś fajny dresik!

Wybaczcie, że ostatnio nie podrzucam Wam żadnych ciekawych linków, ale jakoś nic mi nie wpada do aplikacji Pocket, a nie chcę wrzucać tutaj nic na siłę. 

Dajcie znać jak Wam minął sylwester i czy lubicie ten wieczór, a raczej noc 🙂

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Po tym sylwestrze następny będzie zdecydowanie bez alkoholu. Jeśli uda mi się być wtedy w Polsce, to już zaplanowaliśmy z chłopakiem wyjście w góry i powitanie kolejnego roku na jakimś szczycie 🙂
    Co do tego roku to mam sporo obaw, czuję jakiś wewnętrzny niepokój, a z drugiej strony mam plan żeby był po prostu dobry, a może nawet szczególny 🙂

    • Zamiast rysować czarne scenaeiusze, warto nakreślić sobie cele i marzenia do realizacji. To bardzo pomaga, by skupić się na tym co pozytywne, a nie na tym co wynika z lęku:)

  • Zdecydowanie marzę już za powrotem do lżejszej diety. Jutro już jaglanka i powrót do zdrowych nawyków 🙂

  • Ania

    ja właśnie wróciłam z „polowania” w Lidlu. Moje zdobycze to 2 pary legginsów, bluza ocieplana i buty sportowe 🙂 Teraz czekam na czwartek, bo znów mają pojawić się termiczne legginsy i rajstopy 🙂

    W ogóle to chciałabym Ci podziękować za cały poprzedni rok, ponieważ to właśnie w styczniu 2016 gdzieś tam trafiłam na Ciebie w sieci i zaczęłam czytać Twojego bloga. Bardzo mnie zmotywowałaś do zdrowszego stylu życia i większej aktywności na świeżym powietrzu. Z niecierpliwością czekam na nowe wpisy i zawsze czytam je z przyjemnością. Czekam w tym roku na więcej! :)) Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego, dużo sukcesów i ciekawych wyzwań zawodowych :*

    • Dziękuję bardzo <3 w styczniu na pewno będzie więcej wpisów, bo planuję dodawać je codziennie od pn. do pt. + przeglądy tygodnia 🙂 Gratuluję zdobyczy z Lidla, mam nadzieję, że też coś fajnego upoluję 🙂
      Również życzę wszystkiego dobrego!

  • Również nie należę do fanek sylwestra. Dostaję gęsiej skórki kiedy już w połowie listopada wszyscy pytają: A co robicie w Sylwestra? Sylwester to dla mnie początek styczniowej depresji, która dopada mnie co roku i najchętniej zwinęłabym się pod kołdrą i wyszła dopiero w połowie lutego. W tym roku spędziłam go z moim chłopakiem i rodziną mojej siostry i było na prawdę super. Nie ma to jak dzikie tańce z szesciolatką:)

  • Ja w tym roku Sylwestra spędziłam na ślubie mojej jedynej siostry. I chyba po raz pierwszy była to impreza, na którą nie poszłam z przymusu i bawiłam się świetnie 🙂 I też już marzę o powrocie do normalnego, zdrowego jedzenia. Jeszcze tylko trzeba wyjeść poweselne resztki i wracam do mojej ulubionej jaglanki 🙂
    Wszustkiego najlepszego w Nowym Roku, Aga!

  • U mnie Sylwester minął wesoło i trochę gwarnie bo przyjęcie odbyło się u nas w domu. Nie przepadam za tą nocą jakoś szczególnie, tak jak napisałaś, przymus spędzania go w jakiś szczególny sposób mi nie odpowiada. Ale tym razem było wyjątkowo bo przyjechali nasi przyjaciele i spotkanie odbyło się w gronie najbliższych. Ale cieszę się, że taka noc tylko raz w roku bo kładzenie się spać o 5 rano jest zdecydowanie nie dla mnie… Nie lubię zarywać nocy a potem odsypiać pół dnia. Przez ten czas świąteczno-sylwestrowy całkowicie odeszłam od swojej rutyny i to mi niezmiernie doskwierało. Dzisiaj powróciłam do niej i mimo, że powracam do pracy to cieszę się, że życie wraca do normy 🙂 A no i moje kotki bały się fajerwerków a to spowodowało, że nie bawiłam się dobrze w tym momencie tylko czekałam aż ludzie w końcu skończą je puszczać… Na szczęście taka wybuchowa noc raz w roku. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Fajnie, że Lidl wysyła takie prezenty, współpracowałaś/współpracujesz z ta marką czy Lidl wybiera sobie po prostu blogerki, którym przyślę prezent?

    Przyznam się szczerze, że ja lubię patrzeć na fajerwerki… ale ten odgłos faktycznie mnie przeraża, dobrze, że kotki był w tym momencie dobrze ukryte, spały i nic nie słyszały 🙂

    PS. Wracając jeszcze do pomysłów na Twoje posty na 2017… Jeżeli mogłabym jeszcze coś podsunąć to może zrobiłabyś post o tym jak ubierać się na spacery, aktywnosć fizyczną właśnie zimą i jesienią? Patrząc na Ciebie widzę, że jest Ci ciepło, ale jednocześnie komfortowo 🙂 Sama gdy opatule się szalikiem i czapką to nawet nie mogę przekręcić głowy na bok :)))

    • Fajny pomysł na post, chętnie zrobię :).
      Co do Lidla to niestety nie współpracowałam i nie współpracuję z nimi, czasami wysyłają takie przesyłki PR-owe blogerom, do których mają adresy, a do mnie mają bo raz podałam, jak chcieli mi wysłać coś sportowego. Teraz te przesyłki często są nietrafione, więc ich nie pokazuję. Lepiej gdyby wysyłali mi ubrania sportowe, które i tak ciągle polecam 🙂

  • A propos Lidla, szybka informacja dla mężczyzn: rozmiary mocno zaniżone. Moja koszulka M-ka okazała się długim bezkształtnym worem i według tych rozmiarówek musiałbym mieć pewnie XS-kę, których nie było. Nawet rozmiaru S nie znalazłem. Problemem jest głównie to, że są za szerokie w pasie i zbyt długie, w barkach leżą w miarę dobrze. To chyba kwestia kiepskiego kroju. Za to jegginsy męskie bardzo fajne, tylko podobnie – trzeba wziąć rozmiar mniejsze. Nie wiem jak w przypadku ubrań damskich, więc warto uważać 🙂

    • To jest w Lidlu beznadziejne, że co kolekcja to zupełnie inna rozmiarówka. To ja też na wszelki wypadek będę polować na XS, bo z damskimi pewnie jest podobnie. Dzięki za info!

  • Ja mam cały grudzień z jedzeniem, do którego wstyd się przyznać. Jeden plus, na wadze się to nie odbiło. W samego sylwestra miałam podobny stosunek do fajerwerków co Ty. Żeby tradycji stała się zadość były, ale nic hałasującego.

  • Żegnam ten rok z ulgą i choć wiem, że zmiana daty sama w sobie nie gwarantuje żadnych zmian, mam ogromną nadzieję, że 2017 będzie dla mnie bardziej łaskawy. Liczę na to też dlatego, że w moim życiu od dawna nieparzyste lata (2015, 2013, 2011…) są znacznie lepsze… I choć wiem, że to przypadek i głupota, to jednak nie pozostaje mi nic innego jak pozbierać się po wydarzeniach z minionego roku i uwierzyć, że będzie lepiej.

    • A Sylwestra spędziłam, męcząc się z grypą żołądkową, samą północ zaś przespałam – było to doprawdy idealnie pasujące zwieńczenie tego „wspaniałego” 2016 😉

  • Jakie pozytywne zdjęcia !
    Super 🙂

  • Jeśli chodzi o sylwestra, rozumiem Cię doskonale. Mam taki wewnętrzny bunt wobec przymusu imprezowania, że czasem ten bunt wychodzi na wierzch 🙂
    A Nowy Rok świętuję 29 lutego lub 1 marca – dzień po moich urodzinach; 1 stycznia to jakiś wyszedł by niepełny rok 😉

  • Anna R

    Nie lubie sylwestra bo to dla mnie bardzo sentymentalny i z jakiegos powodu smutny czas. W tym roku udawalam ze go nie bylo i bylam w lozku przed polnoca 🙂

  • Marta Makowska

    Agnieszko jesteś jedną z tych niewielu osób które pamiętają, że dojechanie do celu nie jest żadną oczywistą oczywistością. Dobrze, że przypominasz to innym 🙂
    Ps przy całym moim uwielbieniu dla świątecznych smakowitości również z utęsknieniem czekałam na powrót do mojej codziennej diety 🙂

  • Dużo dobrego w Nowym Roku!!! 🙂

  • Edyta

    Dla mnie sylwester to dzień, jak co dzień, z małym jedynie wyjątkiem – nie cierpię fajerwerków, petard i tej całej masy hukowych pierdół. Mój psiaczek podziela moje zdanie. W sylwestrową noc przeważnie staramy się zagłuszyć te strzały słuchając nieco głośniej muzyki i bawiąc się z Lakim dopóki to szaleństwo się nie skończy.

  • Ja również nie lubię sylwestrowych imprez na siłę. Niestety i w tym roku dałam się namówić na sylwestra w knajpie – w przyszłym mówię zdecydowanie nie, chciałabym w końcu spędzić ten dzień sam na sam z mężem 🙂

  • Tak, teraz znacznie więcej osób niż kiedyś, ceni sobie Sylwestra, jako dzień wolny od pracy, a nie jako mus świetnej zabawy. Takie niepotrzebne parcie na to by super się bawić tego dnia sprawia, że stresujemy się jeszcze bardziej.

    Mój Sylwester był magiczny, bo z najważniejszymi dla mnie ludźmi i w Teatrze Nowym…czyli w jednym z moich ulubionych miejsc na mapie Poznania:) I choć miasto w tym roku nie zabawiało mieszkańców petardami, to sami mieszkańcy zrobili pokaz na ponad 25 minut, w niemal wszystkich cześciach miasta…na szczęście na moim kocie nie robiło to żadnego wrażenia, choć wiem, że nie wszystkie zwierzęta tak swobodnie podchodzą do wybuchów, już na pewno nie te żyjące na ulicy:/

  • I ja też:)