Przegląd tygodnia #2/01

Pierwszy tydzień nowego roku za nami, tylko patrzeć, jak przyjdzie wiosna ;). Póki co jednak cieszę się słońcem i zimową aurą, na którą długo czekałam. Nowy rok może nie zaczął się dla mnie najlepiej, ale nauczona doświadczeniem wiem, że to żadna tragedia i to o niczym nie świadczy. Pomimo kiepskiego początku to może być najlepszy rok mojego życia. Najgorszy oczywiście też 😉 nie oceniam, po prostu cierpliwie czekam, co przyniesie los. W tym tygodniu przyniósł trochę przykrości, m.in. zerwanie współpracy z księgowością, informację o śmierci mojego klienta, upadek i złamaną rękę mojej mamy, kiepskie samopoczucie Luny… Ale też dużo pozytywnej energii od Was, dużo dobrych myśli z powodu wyzwania wdzięczności i dużo treści na blogu – w tym miesiącu od pon. do pt. piszę codziennie! Mam nadzieję, że wystarczy mi tematów 🙂

zdjęcia

Grudzień upłynął mi pod znakiem przygotowań do świąt, teraz czas na przygotowania do zimy. Kompletuję zimową garderobę, tę sportową. Jeśli chodzi o codzienną, to moje cztery sweterki na krzyż mi wystarczą ;). Nie wiem kiedy to się stało, że sportowe ubrania i obuwie wyparły z mojej szafy „zwykłe” rzeczy. Śmieszy mnie, kiedy czytam gdzieś, że po 30tce nie wypada nosić dresów, trampek itp. Cholerka, u mnie wszystko wskazuje na to, że chyba będę chodzić w dresie i w trampkach nawet jako babcia! Nie czuję upływającego czasu, wciąż czuję się, jakbym miała 20 lat i nie dam się włożyć w żadne ramy co wypada, a czego nie wypada robić i nosić w pewnym wieku. Ludzie czasami są tacy śmieszni, sami siebie ograniczają. 

img_9709

Cieszę się tą zimą jak dziecko, albo jakby to miała być ostatnia zima w moim życiu… Śnieg, ślizgawki, mróz szczypiący w policzki (oj, moje naczynka mnie nienawidzą), iskierki słońca w tym białym puchu… Chyba na głowę upadłam, że tak niesamowicie jarają mnie takie rzeczy! Przecież ja jestem istotą (bardzo) ciepłolubną!

img_9958

A tak serio, to jest bosko 😉 fajnie być aktywnym pomimo kilkunastu stopni na minusie.

img_9935

Luna niestety najszczęśliwsza nie jest, bo marzną jej łapki. I ta cholerna sól… Spacer uliczkami osiedla w ogóle nie ma sensu, pies się męczy i w ogóle nie chce chodzić. Dopiero na śniegu trochę odżywa. 

img_9959

A wczoraj na stawie zrobiliśmy sobie ślizgawkę! Pochłonęła nas na dobre kilkanaście minut. Moja mama z tą swoją złamaną ręką pewnie złapałaby się za głowę, że ja na własne życzenie tak ryzykuję 😉 ale moim zdaniem to ważne, aby ćwiczyć kontrolowane upadki, równowagę na lodzie, wzmacniać centrum ciała itd. 

20170107_132210

Przypomniało mi to o moim małym marzeniu z dzieciństwa… Nie miałam łyżew, a zawsze marzyłam o tym, aby w mroźny dzień iść sobie pojeździć na zamarzniętym stawie. Olśniło mnie, że mogę zrealizować to teraz. Autentycznie nie mogłam się doczekać niedzieli ;). 

img_0008 img_0077

Wyszalałam się na łyżwach i na ślizgawce.

img_0104

A potem wróciłam, weszłam na FB i przeczytałam ostrzeżenia, aby nie wychodzić dziś z domu z powodu smogu przekraczającego normy o ponad 1000%. Gdybym przeczytała o tym rano, pewnie nie poszłabym na te łyżwy, pełna frustracji zostałabym w domu na kanapie… I serio, nie wiem co gorsze. Gdzie jest złoty środek w tym wszystkim? Powietrze w domu podobno jest czystsze tylko o ok. 10%. Więc czy zamykanie się w czterech ścianach jest rozwiązaniem tego problemu? Jak sobie z tym radzicie? Ja przyznam, że nie żałuję tych łyżew. 

img_0144

Długi weekend obfitował też w takie chwile… Uwielbiam takie leniwe poranki, a nie zawsze mam na nie czas. 

img_9972

przegapione

Kolejna porcja polskich, jogowych kanałów na YouTube, czyli z kim ćwiczyć jogę w domu. 

Hygge – hit czy kit. 

Ulubieńcy roku 2016.

Przegląd roku 2016.

Wasz poniedziałek freelancera – historia Darii.

warto pomagać

Petycja przeciwko zabijaniu żubrów. 

warto sprawdzić

W Lidlu od 12.01 będzie dostępny blender do koktajli. Ten, na który ja długo polowałam. Ostatecznie „upolowałam” trochę inny, z większą mocą, ale poza tą drobną różnicą one są niemal identyczne. 

warto przeczytać

Post skierowany do rodziców – jakie zagrożenie niesie za sobą naklejanie imion dziecka na szybę samochodu?

Jeśli chodzisz do psychologa to znaczy, że już jest źle – warto przeczytać ten wpis Edyty. 

Diagnostyka insulinooporności – jakie zrobić badania?

Julia przedstawia alternatywę dla pigułek, czyli naturalne metody antykoncepcji.

Monika to kolejna osoba, która pokonała trądzik przy pomocy diety. Warto zerknąć 🙂

Na dziś to tyle 🙂 uciekam jeszcze na obiad do nieformalnej teściowej i na małe zakupy spożywcze. Mam ochotę przygotować w przyszłym tygodniu coś pysznego z książki, którą ostatnio przeczytałam. Mam nadzieję, że opowiem Wam o niej na dniach :). Udanego tygodnia!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • W.

    Świetnie wyglądają zdjęcia z wypadu na łyżwy! Mimo smogu na pewno warto było 🙂
    Trochę zazdroszczę i podziwiam, ja jestem tchórzem pod tym względem i na naturalnej ślizgawce bez nadzoru bałabym się jeździć, ale podobnie też mam z pływaniem, boję się „niestrzeżonej” wody.

    • Ja przy minus kilku stopniach bym nie weszła na ten lód, ale jak przez kilka dni jest zimniej niż -10 to nie ma powodu do obaw. Zresztą wody w tym zbiorniku jest max. po pas 🙂

  • Goszcz

    Ja się też zastanawiam jak to jest z tym smogiem. Bo to oczywiście przerażające, że jest u nas jedno z najwyższych zanieczyszczeń za świecie. A z drugiej strony to żyjemy tak pewnie od lat, tylko nikt o tym nie mówił głośno. Skoro przez te lata nic się nie działo, to może nie warto przejmować się na zapas? Oczywiście trzeba dużych zmian, żeby powietrze się oczyściło, może też przyjmie się u nas moda na maseczki. Ale bać się wyjść z domu to już chyba przesada. Fajnie, że napisałaś, że to tylko 10% różnicy, to też daje do myślenia. Zasadniczo zostają dwie opcje – albo przeprowadzić się w mniej zanieczyszczone miejsce, albo przestać się przejmować i żyć normalnie 😉

    • Ja podobnie jak Ty mam mieszana uczucia. (Nie)stety mam taki organizm, że w ogóle nie wyczuwam tego smogu. Ludzie piszą, że nie mogą oddychać, a ja nawet się nie zorientowałam, że coś jest nie tak :/. Sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. Ale gdybym przeczytała te ostrzeżenia, pewnie bym nie wyszła… I dużo bym straciła. Moim zdaniem nie można dać się sterroryzować. Z tymi 10% to nie jestem tak na 100% pewna (nie pamiętam źródła), ale obiło mi się to ostatnio o uszy i też dało mi to do myślenia. Bo przecież powietrze w mieszkaniu bierze się z zewnątrz, więc to dość logiczne…

      • Ja też z tych niewrażliwych, bo dziś kiedy wyszłam na bieganie pomyslałam sobie „niebo przejrzyste, smrodku brak, więc jest okej”, a w komentarzach ludzie dzielą się innymi spostrzeżeniami. Rozważam zakup maski z filtrem, ale nie wiem na ile to rozsądna decyzja a na ile poddanie się bodźcom podprogowym bombardującym mnie zewsząd. Z drugiej strony spędzam na dworze ze zwiększoną wentylacją jakieś 40 minut dziennie 4 razy w tygodniu, więc może dla tego warto. Ale czy ten smog w mieście jest znacznie gorszy, niż gdyby porównać np. bieganie po mieście z bieganiem po lesie? A przecież nie przeprowadzę się teraz na wieś, żeby mieć bliżej do lasu. Ciężki temat, jeszcze nie wyrobiłam sobie ostatecznej opinii.

        • Ja się zastanawiam czy wyprowadzka na wieś to jest rozwiązanie, bo zanieczyszczone powietrze w dużej mierze bierze się z tego, czym ludzie palą w piecach, a tego jest więcej na wsiach niż w mieście. Ja ten „zapach smogu” (wczoraj wieczorem autentycznie go poczułam) kojarzę bardziej z sezonem jesienno-zimowym na wsi, niż z życiem w mieście, serio.

  • Twoje zdjęcia zawsze są dla mnie ogromną inspiracją! Jesteś tak młodzieńczo śliczna, że wypada Ci się cieszyć i żyć tak, jakbyś ciągle miała 20 lat! 🙂 Skorzystam z Twoich ulubieńców, bo już od dawna chciałam spróbować olejowania.

    Też nie słyszałam rano o smogu, ale podobnie jak Ty nie żałuję. Gdybym usłyszała, to pewnie nie skorzystałabym z mojej pierwszej w życiu kąpieli zimą :D. Morsowanie to była jedna z rzeczy do odhaczenia w tym roku i już się udało :). Mam jednak nadzieję, że przez to pół godziny na zewnątrz moje płuca miały się całkiem nieźle.

  • Gdy dzisiaj rano otworzyłam okno na 5 minut, by trochę przewietrzyć pomieszczenie i po chwili wróciłam do pokoju to od razu pożałowałam, że to zrobiłam, bo smród smogu był nie do zniesienia!
    Sama nie wiem co zrobić w takie dni gdy smog przekracza normy, bo też mam wrażenie, że siedzenie w domu nie jest o wiele lepsze – chyba jedynym dobrym wyjściem jest zrobienie sobie wycieczki za miasto jeśli jest taka możliwość 🙂
    PS Dziękuję za podlinkowanie mojego wpisu 🙂

  • Fajny pies 🙂

  • dużo zdrowia dla mamy ! 🙂

  • Zdjęcie na głowie rewelacyjne 😀
    Ja również w dzieciństwie marzyłam o łyżwach… ale z moją równowagą jest tak na bakier, że chyba już dla mnie na nie za późno 😀
    Piękną mamy zimę i żal nie wychodzić z domu. Moim zdaniem, chyba lepiej wychodzić niż zamykać się w 4 ścianach. Mam o tyle szczęście, że mieszkam pod Gdańskiem, a tutaj wiatr rozwiewa większość zanieczyszczeń.

  • Nie wiedziałam o tym, że powietrze w domu jest czystsze tylko o 10%! To ciekawe! 😉 w takim razie nie będę mieć skrupułów przed wychodzeniem biegać 😉

  • Zazdroszczę tych łyżew. Genialne zdjęcia.

    A co do smogu, to biorę to pod uwagę podczas planowania aktywności, ale zazwyczaj nie mam też jakiegoś oporu przed wyjściem, kiedy normy są przekroczone.

  • Świetne zdjęcia z łyżew 🙂 A ze smogiem to jest tak, że faktycznie, powietrze wewnątrz domów niewiele czystsze, ale z drugiej strony podczas aktywności częściej i dużo głębiej oddychamy – więc dużo więcej zanieczyszczeń trafia nam do płuc. Próbowałem biegać w specjalnej masce, ale to nie do końca rozwiązuje problem (wilgoć oraz częste zmiany filtrów).
    Dziękuję za wspomnienie o moim wpisie o oznaczaniu dzieci 😉

  • Justyna

    My byliśmy dzisiaj na miłym spacerze w Lesie Młocińskim, gdzie trwały zawody biegowe – biedni zawodnicy, oni to dopiero musieli się nawdychać 🙁

    PS Staw na Kępie Potockiej też zamarznięty – wczoraj byli tam i łyżwiarze i hokeiści i nawet dzieci zjeżdżały na taflę na sankach.

  • Zawsze z niecierpliwością czekam na Twoje posty 🙂
    Ja też cieszę się w tym roku zimą, zresztą widziałaś na Instagramie, że sanki poszły w ruch i było też dużo spacerów 🙂 na łyżwach jeździć nie umiem 🙁

    Zszokowały mnie informację, że ten smog z Krakowa przeniósł się również do innych miast… 🙁

  • Smog…to są te momenty, kiedy cieszę się, że mieszkam na totalnych „perypetiach” cywilizacji 🙂

  • ehh te smogowe historie naprawdę są niepokojące, nie mogę się już doczekać wyprowadzki pod las 😉

  • Ania TJ

    Wczoraj wybraliśmy się z chłopem na spacer do Kampinosu. Też nie wiedzieliśmy o smogu. Mam nadzieję, że tam gdzie byliśmy nie było aż tak tragicznie jak w mieście :/ natomiast dzisiaj, gdy przyszłam do pracy, po długim weekendzie, gdzie nikt nie przebywał przez te dni, w pokoju dało sie wyczuć coś jakby rozpylony asfalt :/ Dramat :/

  • Agu

    Co do dresów – im starsza, jestem tym bardziej je doceniam i uwielbiam. 🙂 Podobnie jest zresztą z trampkami, więc rozumiem doskonale. 😉

    Ps. Pozytywna energia bije od Ciebie na kilometr! 🙂

  • Ja też cieszę się jak wariatka z tych mrozów i śniegu. Chętnie bym się przeniosła do kraju gdzie jest wieczne lato ale skoro już mieszkam w Polsce gdzie przez pół roku jest zimno to niech chociaż będzie na prawdę zimno i ładnie:) w piątek wybraliśmy się z chlopakiem na spacer na Bulwary Wiślane, po drodze kupiliśmy sobie lody, które dla odmiany trzeba szybko jeść bo zamarzały na kamień i było na prawdę super:) a smog też mnie przeraża, uwielbiam biegać, spędzać czas na świeżym powietrzu i co? Mamy się teraz wszyscy zamknąć w domach? To żadne rozwiązanie. Więc dobrze, że nie żałujesz tych łyżew:)

  • Oby moja ręka wyzdrowiała szybciej niż zniknie śnieg. Też bym chętnie tak poszalała, ale trochę to w obecnym stanie niebezpieczne. Choć może się wybiorę, bo niektórzy uważają, że symuluję. Raz się żyje, nie wiadomo jak długo będziemy cieszyć się śniegiem.

  • O tak, smog męczy – mu siedzimy znów w domu z choróbskiem, które dziwnym trafem mija, gdy tylko wyjedziemy z Krakowa. Zauważyłam, że takim pobocznym skutkiem smogu jest coś, czego nigdy nie miałam w swoim domu rodzinnym. Koszmarnie suche powietrze – no tak, jeśli nie wietrzę, nie wpuszczam do domu nowego powietrza to nic dziwnego. Błędne koło 🙁 W czasie tej zimy cieszę się z wyprowadzki z Krakowa bardziej niż mogłabym podejrzewać.

    Dziękuję za udostępnienie mojego artykułu 🙂

  • Strasznie rozkminiam kwestię smogu ostatnio. Byłam ponad dwa tygodnie chora, w weekend pierwszy raz wybrałam się na spacery. Sama radość, tak wyjść z domu, nawet było troszkę śniegu. A z drugiej strony – wszędzie trąbią o smogu i zagrożeniu, i już nie wiem, co robić, czy uciekać z miasta, czy co… Na ile to jest groźne…

  • Edyta

    Jeśli chodzi o styl ubierania to ja mam 39 lat (już skończone, więc 40 blisko :-)) i zakupy robię głównie w sklepach sportowych. Nawet wczoraj kupiłam sobie świetną zimową kurtkę w Umbro i jestem nią zachwycona. Dla mnie jak znalazł do pracy na takie mrozy. Poza tym w mojej szafie są same spodnie, leginsy, t-shirty, bluzy z kapturem itp wygodne rzeczy. I codziennie w nich chodzę do pracy i czuję się zdecydowanie lepiej niż dwudziestokilkulatki w garsonkach i szpilkach 🙂
    Bo przecież odzież sportowa też jest ładna i elegancka a do tego cholernie wygodna 🙂