Przegląd tygodnia #4/01

Za mną kolejny tydzień trwania w wyzwaniu codziennego pisania. To był dobry pomysł, aby w ten sposób wypełnić sobie lukę po zakończonym projekcie, bo ja dzięki temu nadal mam wypełniony czas, a dodatkowo zyskuje na tym blog. Podoba mi się to. Uwielbiam pracę nad blogiem i blogowym kanałem na YouTube i chciałabym czasami, aby miała ona większy udział w mojej działalności. Mam teraz trochę więcej czasu, więc zobaczę, jak to się u mnie sprawdzi. 

Styczeń mija w zastraszającym tempie, ale właśnie zaczyna się najbardziej ciągnący się czas w roku. Też macie takie wrażenie, że mniej więcej pod koniec stycznia, na 2 miesiące przed nadejściem wiosny czas jakby zwalnia i zaczyna się niemiłosiernie dłużyć? 

zdjęcia

Trochę w tym tygodniu się stresowałam, że zarażę się od Wojtka grypą. Na szczęście udało się tego uniknąć, ból mięśni, który dokuczał mi jednego dnia, był po prostu efektem ubocznym jogi z Anią. W tym roku zimowy „czas domatora” ma zastosowanie też w mojej praktyce jogi. W sezonie rowerowym kupuję karnet „no limit” i staram się jeździć na zajęcia prawie codziennie. Zimą nie uśmiechają i nie opłacają mi się codzienne dojazdy komunikacją miejską, a mój samochód o tej porze roku jest mało przyjaznym urządzeniem. No i ten smog. Lepiej się czuję ze świadomością, że się do niego nie przyczyniam. Stawiam więc na ćwiczenia w domu, chociaż o wiele bardziej wolę te w szkole. W domu się lenię. Nie wychodzę poza strefę mojego komfortu, ćwiczę mniej, krócej, mam problem z wygospodarowaniem na to czasu, nie uczę się nowych asan, nie utrwalam tych, które jeszcze sprawiają mi jakąś trudność… Ale są i plusy. Oszczędzam czas, pieniądze i poznaję nowe filmy na YouTube. I nie tylko, bo zaczynam testować też internetowe studio Portal Yogi. Byle do wiosny 🙂

IMG_9996

Oto jeden z powodów, dla których wolę ćwiczyć jogę w szkole 😉 kocham mojego psa, ale czasami fajnie byłoby zrobić psa z głową w dół bez zostania polizanym po twarzy. 

IMG_0015

Pieniądze oszczędzane na karnetach wydaję na ubrania sportowe. Wpadłam chyba w nałóg, ale wierzcie mi, że nic nie leży nieużywane, a wręcz wciąż czegoś mi brakuje 😉 w poniedziałek w ofercie jogowej były tak genialne rzeczy, że już marzę, aby wróciły. Niestety wybór był tragiczny, więc nie mogłam sobie kupić np. więcej legginsów. Jako że są wykonane z bardzo miękkiego i delikatnego materiału, boję się, że szybko się zniszczą. 

IMG_0045

Ale nie samymi sportowymi ciuchami żyje człowiek ;). Wczoraj wreszcie zrobiłam domową pizzę! Nie wygląda zbyt pięknie, bo na niej znalazły się lodówkowe resztki, ale dla mnie i tak była pyszna. 

IMG_0333

Wczoraj dopadła mnie straszna tęsknota za babcią. 21 stycznia zawsze był naszym wspólnym świętem, bo ja tego dnia miałam imieniny. Piszę w czasie przeszłym, bo po śmierci babci ten dzień stał się dla mnie jednym z najsmutniejszych dni w roku i przestałam obchodzić swoje święto. Co prawda mam jeszcze jedną babcię, a od niedawna mam też babcię przybraną, dla której wczoraj usmażyłam naleśniki i której posprzątałam w mieszkaniu 😉 ale ta babcia była mi bardzo bliska, więc zawsze będzie miała w moim sercu specjalne miejsce.

To z nią kojarzą mi się te wszystkie typowo babcine rzeczy. Jedyna w swoim rodzaju babcina kuchnia. Pierogi, ciasto drożdżowe, zupa ogórkowa… Typowa dla babć troska… Owszem, mam jeszcze drugą babcię i tę „przybraną”, ale obie mają już po 90 lat i to bardziej one potrzebują troski, pomocy i ugotowania im czegoś. Lata, kiedy to ja przychodziłam do babci na ciasto i herbatkę, minęły bezpowrotnie. Ale strasznie za nimi tęsknię i żałuję każdej chwili, kiedy nie poświęciłam mojej babci tyle uwagi, na ile zasługiwała. Widywałam się z nią codziennie, więc nie doceniałam tych wspólnych chwil. Bywałam w stosunku do niej opryskliwa, zarzucając jej na przykład, że źle karmi mojego psa (nie doceniając tego, że każdego dnia rano jeszcze przed moim wyjściem do szkoły przychodziła i zabierała psa na spacer, abym ja nie musiała wcześniej wstawać). Wyrzucam sobie, że kiedy powoli gasła i kiedy opiekowałam się nią w jej ostatnich miesiącach życia, byłam jeszcze strasznie niedojrzała. Nie zdobyłam się wtedy na to, aby za pewne rzeczy ją przeprosić, a za pewne podziękować. Zawsze miałam problem z mówieniem o uczuciach i cały czas się tego uczę. Gdyby ona odchodziła teraz, kiedy jestem trochę mądrzejsza, powiedziałabym jej wszystko to, co teraz mogę powiedzieć tylko w myślach, albo na grobie. Mam nadzieję, że to słyszy. 

IMG_0337

Wracjąc jednak do imienin, bo znowu się rozklejam… Ja ich nie obchodzę, ale moi bliscy nie przestali ;). A ja stałam się do bólu praktyczna. Kiedy mój tata zapytał co chcę dostać, powiedziałam, że… Owoce ;). Dawniej cieszyła mnie dobra bombonierka i kwiaty, potem dobre wino, a teraz kilka kilogramów owoców…

IMG_0344

Przegląd tygodnia, a w nim tylko jedno zdjęcie w świetle dziennym… Ech, wiosno, przybywaj ;). 

przegapione

Czego nauczyło mnie prowadzenie firmy.

Styczniowe „tu i teraz”.

Placuszki jabłkowo-owsiane. 

Do czego wykorzystać poduszkę sensoryczną.

Biblioteczka zdrowego człowieka.

Fizjotrening w ZdrowoManii

warto przeczytać

Do czego może przydać się soda oczyszczona w kontekście zdrowia i urody. 

5 mitów dotyczących medytacji.

5 rzeczy, na które masz wpływ, nawet kiedy los Ci nie sprzyja. 

Jutro planuję zacząć dzień od nagrania Q&A, na większość pytań będę odpowiadać w formie video, więc jeśli ktoś chce jeszcze zadać jakieś pytanie, to to jest ostatni moment, aby na ten filmik się załapać 🙂

A na dziś to tyle, tradycyjnie życzę udanego tygodnia i do przeczytania jutro!

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Daria

    Aż się wzruszyłam czytając Twoje wspomnienia o babci. Chyba dlatego, że czułam się jakbym czytała własną historię. Niespełna 2 lata temu również straciłam babcię, która praktycznie mnie wychowała. Była dla mnie jak druga mama. Byłam przy niej w jej ostatnich tygodniach, jednak również nie zdobyłam się na odwagę, aby powiedzieć jej o tych najważniejszych rzeczach. Sądzę jednak, że nasze babcie wiedziały o tym wszystkim czego im nie powiedziałyśmy. Czasami nie trzeba nic mówić. Pozdrawiam. 🙂

    • Moja babcia też była dla mnie jak druga mama, bo nie chodziłam do przedszkola, nie miałam opiekunki, ona zajmowała się mną przez kawał życia. Więc dobrze wiem co czujesz. No i może masz rację, że one i tak wiedziały… Ja mam nadzieję, że pokazałam swoje uczucie i wdzięczność poświęcając babci dużo czasu i uwagi, kiedy poważnie zachorowała. Wtedy jakoś łatwiej mi było robić niż mówić.

  • Piękne zdjęcia pamiątkowe i ładnie napisałaś. Ja mam trudną relację z babcią, a z drugą prawie nie mam, więc niestety nie jest tak jakbym sobie wymarzyła. Za to moje dzieci nie mogły marzyć o lepszych babciach i na tym się skupiam! <3

  • Mnie również styczeń szybko mija, luty jest krótki więc pewnie też szybko zleci, tym bardziej, ze prawdopodobnie będzie to miesiąc rozprawiania się z moimi zaniedbanymi zębami :(( ( Trzymaj kciuki, żebym to przeżyła )
    Ja nie mam już z kim obchodzić Dnia Babci i Dziadka 🙁 Mogę tylko iść na cmentarz zapalić znicza…
    Również bardzo tęsknie za Babcią i żałuję, że nie zrobiłam dla niej więcej i że nie byłam dla niej lepsza. Podobnie jak Ty, byłam jeszcze trochę niedojrzała. Teraz na pewno zachowywałabym się inaczej…

    • Trzymam kciuki! Wiem, przez co przechodzisz, ale pamiętaj – znieczulenie i wszystko jest do przeżycia 😉

  • To był mój pierwszy Dzień Babci z tylko jedną Babcią. Babcia Ania zawsze robiła dla mnie drożdżowe rożki z różą, a rok temu w końcu poprosiłam ją, żeby nauczyła mnie tego przepisu. Pamiętam to jak dziś, był styczeń, a ja razem z jednym z babcinych prawnuków nieudolnie wałkowałam i zawijałam ciasto. Babcia siedziała z nami, ale była już zmęczona (niedługo później trafiła do szpitala) i tylko nam mówiła, co mamy robić. Tak bardzo cieszę się, że mimo całej mojej niechęci do siedzenia w kuchni (prawie nigdy nie piekę) się na to zdecydowałam. Dzięki temu wczoraj mogłam pojechać do Dziadka i wręczyć mu z okazji jego święta paczuszkę świeżych rożków. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale powiedział, że są bliskie oryginału! 🙂

    • Piękny gest <3 i domyślam się, że było Ci w ten weekend bardzo ciężko. Ja niestety nie zdążyłam pozyskać od mojej babci receptury na jej najlepsze na świecie ciasto drożdżowe. Miałam też inną przybraną babcię, sąsiadkę, która piekła obłędne ciasteczka, zupełnie nie do podrobienia… i też zabrała ze sobą te receptury. A to jednak ważne, aby takie rzeczy szły dalej w świat i cieszyły kolejne pokolenia.

  • joanna

    Wzruszyłam się czytając o Twojej Babci. Ja niestety nie mam takiego kontaktu z żadną, mam wręcz wrażenie że od czasu kiedy nie mieszkam w swoim rodzinnym mieście one jak by o mnie w ogóle zapomniały, ale ja staram się pamiętać o nich mając świadomość że kiedyś mogłabym żałować tego że nie wysłałam im kartki albo nie pamiętałam o imieninach.
    Mam nadzieję że te dwa miesiące miną bardzo szybko, ja już przy plus 0,5 staram się wyczuwać wiosnę w powietrzu chyba z tęsknoty!

    • Ale coś jest w tym, że jak się po kilku tygodniach zimy zrobi choć odrobinę cieplej i słoneczniej, to już wyczuwa się wiosnę w powietrzu. Ja dzisiaj czułam 😀

  • ja też teraz ćwiczę w domu, zimno, żeby iść pieszo, a autem stracę miliony minut we wrocławskich korkach. Aby do wiosny!:)

  • Marta Lipińska

    Gdy myślę o mojej babci od razu łzy napływają mi do oczu. Pomimo, że minęło 3,5 roku od jej śmierci, nadal nie potrafię pogodzić się z tym, że jej nie ma. Gdy odwiedzam moją ciocię, a jej córkę i wchodzę do pokoju babci jakoś ciągle potwornie za serce ściska mnie to, że to już nie jej pokój, że jej już z nami nie ma. Jestem tylko szczęśliwa z tego powodu, że zdążyłam przed śmiercią przekazać jej jak bardzo ją kocham i jak się o nią martwię (pierwszy raz jej to przekazałam). Było to w formie krótkiego listu, ale bardzo cieszę się, że to przeczytała. Nie byłam w stanie jej tego wprost powiedzieć, była babcią, która była bardzo bardzo serdeczna i mam z nią mnóstwo wspomnień, ale nie była jakaś wylewna, nie ściskała ludzi gdy do niej przychodzili, nie mówiła o uczuciach. Była raczej pod tym względem bardziej zamknięta, ale i tak czułam z jej strony opiekę i troskę.
    Gdy ciocia po długim czasie ogarnęła były pokój babci, oddała mi ten list i powiedziała, że znalazł się dobrze schowany pomiędzy babci ubraniami. Bardzo ją kocham.

    • Piękna historia z tym listem… dobrze, że udało Ci się chociaż tak jej przekazać te ważne słowa.

  • Z tym czasem to zdecydowanie się zgadzam! Tylko weekendy mijają mi w tempie ekspresowym 😀

  • Mam podobne wspomnienia jeśli chodzi o ukochanego dziadka…. 🙁 Wzruszyłam się czytając Twój tekst 🙂