Przegląd tygodnia #2/04

Dziś będzie bez wstępu, bo nie mam na niego pomysłu… Siedzę nad tym już chyba z pół godziny i nic. Jak już przejdę do zdjęć, będzie prościej 😉To był trochę stresujący tydzień, bo skumulowały mi się różne badania kontrolne. O ile te u ortodonty i optometrysty można uznać za rutynowe i żadnych „rewelacji” się po nich nie spodziewałam, tak już USG tarczycy i piersi trochę mnie stresowało. Jak się okazało – słusznie. Znowu potwierdza się teoria, że jesteśmy zdrowi, dopóki się nie zbadamy. Wiele kobiecych chorób przez długi czas przebiega bezobjawowo i dopóki nie zrobimy sobie jakiegoś przeglądu technicznego, nie mamy o nich pojęcia. Trochę mnie już wkurza ta niekończąca się historia, dopiero co opanowałam jeden problem, a tu na światło dzienne wychodzi kolejny. No nic, trzeba wziąć to na klatę, zrobić uzupełniające badania i doszkolić w kolejnym, do tej pory obcym dla mnie temacie.

Dobrze, że chociaż zęby cały czas na swoim miejscu 😉

Kolejny stres tego tygodnia to występ w TV. Po wielu miesiącach nagrywania na YouTube myślałam, że kamera mnie już nie rusza, ale każda wizyta w telewizyjnym studiu to weryfikuje. Prawda jest taka, że telewizja mnie PARALIŻUJE. Serio. Zmienia mi się głos, zasycha mi w ustach, zaczynam mówić bez ładu i składu. Chyba po prostu lepiej się czuję jako osoba zadająca pytania, a nie odpowiadająca na nie. I śmiać mi się chce, bo wystąpiłam jako marketingowiec, a z mojej wypowiedzi wynikało, że marketing to jedna, wielka ściema ;). Aż się boję, co z tego wyjdzie 😀 odcinek „W dobrym stylu” z moim gościnnym udziałem powinien ukazać się w ciągu miesiąca. Fotka z samochodu po nagraniach, bo przed i w trakcie byłam zbyt spięta, aby latać tam z aparatem.

Stres trzeba jakoś odreagować. Przeziębienie mam nadzieję już za chwilę odejdzie w niepamięć i długo nie wróci i będę mogła w 100% przestawić się na swój aktywny tryb wiosenno-letni. Już nie mogę się doczekać jogi na trawce!

Póki co trzeba zadowolić się spacerami. Bywa jeszcze, że jestem jedyną osobą ubraną po zimowemu, ale cały czas nie mogę się doleczyć, więc nie chcę przeszarżować. 

Jest coraz piękniej 🙂

I coraz chętniej wychodzi się gdzieś na coś dobrego. Zimą nie chciało się ruszać tyłka 😉

Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy m.in. na spacerze po Starówce i przy okazji wstąpiliśmy na obiad do Veg Deli. Długo trzeba było na niego czekać, ale jak już przyjechał… Poezja. Wojtek zamówił curry z dynią, a ja kremową polentę z warzywami, boczniakami i chipsami z jarmużu. Dania były bardzo dobrze doprawione, idealnie skomponowane… Warto było na nie poczekać. 

Poruszyła mnie dzisiaj historia chorej na serce Julii i jej rozpaczliwie poszukującej pomocy babci… Do operacji dziewczynki brakuje jeszcze 1,5 miliona złotych, ale wierzę, że można się zjednoczyć i uzbierać te pieniądze. Jeśli możecie sobie odmówić jakiejś kawy czy obiadu na mieście, zerknijcie proszę na tę zbiórkę. Liczy się czas 🙁

Jestem przeciwna demonizowaniu słońca… Dobrze, że nie jestem sama. 

Lumpiata opowiada o swojej „przygodzie” z mięśniakiem. Może nie są to najprzyjemniejsze tematy, ale nie powinniśmy ich unikać.

I coś dla Warszawiaków:

Temat wciąż aktualny 🙁 jak oswoić lęk przed podróżami (i nie tylko) w dobie terroryzmu:

Odpowiadam na pytania do freelancera, cz. 3

Czy syrop klonowy jest zdrowy?

Co nas truje, czyli jak moje mieszkanie stało się moim wrogiem.

Jak zaoszczędzić w Londynie, czyli wskazówki i informacje dot. zwiedzania Londynu.

Na końcu jak zwykle przypominam o moim newsletterze 🙂 w tym tygodniu będę miała dla Was malutkie rozdanie – mam dwie nadprogramowe książki „Nur. Zapiski afgańskie” i chętnie oddam je w dobre ręce. Szczegóły w środowym liście (newsletter wysyłam w co drugą środę o 20tej). 

[mailerlite_form form_id=2]

 

Udanego, słonecznego tygodnia!

 

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Paulina K

    Zgadzam się z Tobą w kwestii Słońca. Słońce to mój Bóg 😉

  • Agnieszka, chyba przegapilam Twoj newsletter, czytam Ciebie regularnie i jakos nigdy nie zwrocilam uwagi, ze masz zapisy na newsletter. Musze to nadrobic. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Veg Deli wygląda przecudnie <3 Mam w planach wycieczkę do Warszawy w tym roku, więc może uda mi się odwiedzić kilka takich fantastycznych miejsc.

    Cudnie Ci w wielbłądzie 😀 To jedna z moich ulubionych pozycji. Widziała na IG, że za nimi nie przepadasz. Podobnie jak Ty staram się częściej wchodzić w pozycję, których nie lubię (bo mi nie wychodzą :D), ale jestem coraz bardziej bliska podejściu Agaty Ucińskiej, że trzeba po prostu słuchać ciała.

    Trzymam kciuki za Twoje zdrowie! Mam nadzieję, że to nic poważnego. Mój marzec cały stał pod znakiem zapytania i niestety problemy zdrowotne nadal się ciągną, więc Cię doskonale rozumiem. Ale postaraj się chociaż myśleć jak najbardziej pozytywnie :).

    • U mnie pozytywne myślenie przynosi odwrotny skutek 😀 i potem jak coś idzie nie tak, dostaję jak obuchem w łeb ;). Wolę przygotować się na pesymistyczną opcję, ale nie przejmuję się przesadnie, bo moje problemy to i tak pikuś w porównaniu z tym, z czym muszą zmagać się inni. Za Ciebie też trzymam kciuki! A co do wielbłąda, to Ty chyba nie masz problemu z wygięciami do tyłu, nie? Mnie one sprawiają duży dyskomfort.

      • Dziękuję i w takim razie życzę Ci, żeby pesymistyczne scenariusz nie miał szansy się spełnić. I myślę, że nie masz co się porównywać do innych. Na świecie dzieje się mnóstwa zła, ludzie muszą mierzyć się ze strasznymi problemai, ale to naturalne, że gdy ciało daje nam jakieś negatywne sygnały, to zaczynamy się martwić, nawet jeśli to nic poważnego. Przesyłam Ci duuużo uśmiechu! 🙂

        Teraz już nie mam, ale jak pomyślę, że przez całe 25 lat swojego życia nie robiłam mostka, a teraz robię, to chyba jednak kiedyś miałam ;). A tak na serio, to ja podziwiam Cię w wielu asanach, które dla mnie są zabójcze :).

  • tak się cieszę tą wiosną 🙂 odpaliłam rower i po prostu nic mi więcej nie potrzeba 🙂

  • Na pewno nie przegapię odcinka „W dobrym stylu” – dasz gdzieś znać, kiedy będzie ten z Twoim udziałem, prawda? 🙂

    A co do marketingu – też jestem marketingowcem i PR-owcem i nigdy nie ukrywam, że to tak naprawdę jedna wielka ściema. Marketingu już dawno przestał być narzędziem stymulującym sprzedaż, a PR narzędziem budującym relacje z klientami. Teraz to w ogromnej części wciskanie ludziom bzdur, w które Ci z jakiegoś powodu wierzą.

  • Ale zazdro występu w telewizji!

  • Oby zdrowie wróciło do normy!

  • Ska ja znam te zdrowotne potyczki. Ja czekam na wizytę podsumowującą wszystkie badania i też będę uczyła się walczyć na nowo.

  • Aż się głodna zrobiłam od tych zdjęć! 🙂 Dziękuję za linki 🙂

  • Mam przy Twoim adresie mailowym status „Unconfirmed”, co by oznaczało, że może mail potwierdzający wpadł Ci do spamu i w efekcie nie doszło do potwierdzenia subskrypcji. Więcej osób mi zgłasza, że newsletter nie dochodzi, ale niestety jeszcze nie znalazłam rozwiązania tego problemu 🙁

  • o, to ja czekam aż odcinek się ukaże 🙂

  • Fab ma takie same odczucia odnośnie reklamy w ogóle. Po kilku latach w agencji jak teraz dostaje jakieś briefy do zrobienia to się z nich śmieje i mówi, że aż mu się wierzyć nie chce, że pracuje nad takimi bujdami, które są opisane jak zbawianie świata 🙂

  • Kinga Lińska

    Też śledzę losy Julii i trzymam kciuki, żeby się udało. Swoją „dolę” już wpłaciłam. Super, że o niej wspomniałaś. Pozdrawiam. Kinga

  • Kasia

    Ja się zgadzam w kwestii chorób. Ja poszłam ostatnio do lekarza z lekkim bólem brzucha i przeziębieniem a wyszłam ze skierowaniem na tomografię jamy brzusznej w związku z jakimiś zmianami na wątrobie. Od 2 tygodni nie śpię w nocy ze stresu choć pocieszam się, że może to tylko jakiś niegroźny naczyniak…