Tu i teraz #4/2017

Nie było wczoraj przeglądu tygodnia, bo w pełni oddałam się świątecznej atmosferze nic nie robienia. Dziś natomiast obudziliśmy się w klimacie świąt Bożego Narodzenia… Miałam jechać w parę miejsc, ale nie chciało mi się odśnieżać samochodu*, więc jednak wydłużam sobie święta i zostaję w domu. Spędziliśmy te dwa dni niemal w 100% z rodziną i to było super, ale jednak zabrakło mi trochę takiego typowego leniuchowania w domu. Nadrabiam to dzisiaj z Luną 😉 czytam, piszę, spaceruję, wyginam się, dojadam świąteczne resztki… Jest fajnie, czerpię garściami z tej końcówki zimy. 

Chciałabym…

…usprawnić sobie pracę w najbliższych tygodniach. Szybciej odpowiadać na maile, marnować mniej czasu, mieć bardziej uporządkowany komputer. 

Jestem wdzięczna za…

…to, że miałam z kim spędzić święta i że wszyscy byliśmy zdrowi. 

Potrzebuję…

Myślę i myślę… I nic nie potrzebuję, wszystko mam :).

Czuję się…

Strasznie zastała, mam ostatnio bardzo dużo blokad w ciele, jakby moje mięśnie się skurczyły. Okropna sprawa, bo czasami przy jakichś sekwencjach jogi czuję się, jakby to był mój pierwszy raz na macie :(. Czuję, że utraciłam wszystko, co kiedyś zyskałam regularną praktyką. Nie potrafię powiedzieć, czemu tak się dzieje, może to kwestia kilku ostatnich stresów, może mniej aktywnej zimy, może po prostu domowa praktyka jogi jest nieefektywna i muszę w końcu wrócić do szkoły…

Uczę się…

Aktualnie dużo czytam o chorobach tarczycy, ale czy można powiedzieć, że się uczę? Nie, raczej poznaję ewentualnego wroga 😉

Pracuję nad…

…zgniłymi jajami. Przed świętami wzięłam kilka z nich na klatę i pięknie się z nimi rozprawiłam. Dzięki temu przypomniałam sobie, jakie to wspaniałe uczucie pozbyć się zaległej sprawy! Mam ich jeszcze parę i ze wszystkimi muszę się zmierzyć. 

Cieszę się…

… że mogę sobie dzisiaj pozwolić na luźniejszy dzień. Sporo już zrobiłam, więc teraz mogę totalnie wyluzować… I paradoksalnie dzięki temu więcej mi się chce, może uda mi się wreszcie napisać post z ulubieńcami. 

Tęsknię za…

W sumie za niczym nie tęsknię. Może trochę za wsią i moją dalszą rodziną. Za siostrą cioteczną, małymi siostrzenicami, ogólnie rodziną, z którą jestem dość mocno związana, a której nie widziałam od sylwestra. W kwietniu już nie, ale w maju na pewno wybiorę się na wieś <3

Czytam…

Z książek to „Nur. Zapiski Afgańskie” i „Happy Uroda” Kasi Bem. Poza tym w święta przypomniałam sobie, jak dobrze czasem zajrzeć do jakiegoś babskiego magazynu i przeczytać dobry artykuł lub inspirujący wywiad. 

Oglądam…

… całkiem sporo rzeczy. Przede wszystkim wreszcie odzyskałam ochotę na oglądanie filmów. Przez długi czas nie byłam w stanie się zmusić do spędzenia przed ekranem więcej, niż 45 minut. Teraz mam wenę na oglądanie zaległych, polskich hitów kinowych i tak na przykład dopiero wczoraj obejrzałam film „Bogowie”. I myślę, że zrobiłam to w dobrym momencie, bo świetnie mi pomógł w nabraniu dystansu do różnych męczących mnie ostatnio spraw. Oglądam też kilka produkcji TVN i wcale się tego nie wstydzę ;). Uwielbiam „Agenta” i „Milionerów”. A w święta obejrzałam nawet wizytówki rolników szukających żony i nie mogłam się nadziwić, jak to prawie każdy z nich kocha zwierzęta, a ta miłość nie przeszkadza im w hodowaniu ich na rzeź. Niektórzy tak „kochają zwierzęta”, że mają na przykład całe stado królików. To dopiero miłość, chyba do pasztetu :(…

Czekam na…

…lato. Bo wiosny to już chyba nie będzie 😉 coś w tym jest, że klimat zmierza ku dwóm porom roku. Czuję, że jak miną te obecne chłody, to zaraz zrobi się ponad 20 stopni i wskoczymy w krótkie spodenki.

Póki co pędzę na matę, a Wam życzę udanego popołudnia i spokojnego, zimowego wieczoru 😉

P.s. Przypominam, ze cykl wpisów „tu i teraz” został zapoczątkowany przez Kasię 🙂 czujcie się zaproszeni, aby dołączyć. 

*Oczywiście śnieg stopniał, zanim dokończyłam ten wpis 😉

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Monika

    A pro po nauki i czytania, możesz polecić książki/artykuły na temat tarczycy? Sama niestety też muszę się sporo „nauczyć” w tym temacie.
    Z „zwykłych” książek polecam świetny kryminał – Para zza ściany.:)
    Pozdrawiam 🙂

    • Dużo ciekawych i przystępnie przekazanych rzeczy dowiedziałam się z tej strony: http://www.endokrynologia.net/

      Ten kryminał rzeczywiście zapowiada się nieźle, dzięki za rekomendację!

  • Ja wczoraj leniuchowałam w domu z tego lenistwa też właśnie powstało kwietniowe Tu i teraz 😉 A z załatwianiem spraw mam podobnie – najpierw je odwlekam, a później okazuje się, że nie było tak strasznie, a pusta głowa daje mi ogromnego kopa do działania.
    PS.
    Mieszkam pod Warszawą i do nas śnieg na szczęście nie dotarł, ale i tak jest za zimno 😀

  • Nic mi nie mów, koleżanka znajomej robiła fotki słodkim małym króliczkom i się z nimi bawiła mimo że wiedziała, że jej tata zaraz przerobi je na pasztet… Biedne zwierzaki czuły się bezpieczne, a później… ehh…
    W Łodzi też śniegowa aura zawitała, ale mam nadzieję, że na majówkę będzie już lato w pełni!;)

  • Polecam blog „Tłuste Życie” – kopalnia wiedzy o tarczycy.

    A zwierzątka są po to żeby je jeść. Jadłam królika na Wielkanoc i był pyszny 😉

    • Polemizowałabym, czy do tego służą zwierzęta, ale szkoda na to czasu, bo żadna z nas i tak drugiej nie przekona 🙂 niech każdy je co chce i co jest zgodne z jego sumieniem.

  • Chyba jednak wolę, żeby rolnicy kochali zwierzęta i przerabiali je na pasztet, niż nie kochali ich, traktowali jak pasztet i przerabiali na pasztet. Wyobrazić mi sobie to jest trudno, bo moim zdaniem zjedzenie świni, z którą codziennie się rozmawia, niczym nie różni się od zjedzenia psa, ale jednak wolę świadome rolnictwo od rolnictwa przemysłowego. Nie powstrzymamy spożycia mięsa, więc chociaż zapewnijmy tym zwierzakom spokojne życie. Choć tyle – albo aż tyle. Nie mogę za to nadziwić się ludziom, którzy głaskają koniki, a później wsiadają do bryczki jadącej na Morskie Oko. To jest już szczyt hipokryzji.

    • W sumie masz rację, też zdecydowanie preferuję taką hodowlę niż taką przemysłową, na większą skalę. Poza tym doskonale rozumiem, że czasami są sytuacje, kiedy zwierzę musi zostać oddane na rzeź, np. kiedy złamie kończynę.
      Niemniej dla mnie nadal niepojęte jest mówienie o miłości w stosunku do zwierząt, które hoduje się tylko na zabicie. To dla mnie wyższy poziom abstrakcji 😉

  • To uczucie zastania jest mi bardzo dobrze znane 🙂 Niby biegam, pływam, ćwiczę ale jakoś tak bez przekonania 😉

  • A to przepraszam a propos czego? Nie idź tą drogą 😉

  • Alex K

    Ogladalam „Bogowie” w kinach z rodzicami, temat jest mi troche bliski ze wzgledu na mojego tate ciagle sie zastanawia czy isc na przeszczep nerek i poki co, ciagle nie moze sie zdecydowac. Niestety bardzo zniechecaja statystyki oraz podejscie do tematu transplantalogii w Polsce. Uzywane sa metody nieadekwatne do czasow, w ktorych zyjemy przez co liczba odrzuconych przeszczepow raczej zniecheca, niz zacheca. Mam nadzieje, ze w przyszlosci to sie zmieni.

    Swieta jak zawsze minely spokojnie, niestety bez bliskiej rodziny nie czuje sie tego klimatu az tak bardzo.

  • A ja mam dzisiaj taki dzień – dojadanie resztek, czytanie książek i blogów, planowanie kolejnych dni. I niestety też mam parę zgniłych jaj do ogarnięcia, a strasznie nie mam motywacji, żeby to zrobić. :/