Przegląd tygodnia #4/05

Zaczynam pisać ten przegląd tygodnia w niedzielę o poranku. Rozłożyłam sobie koc na balkonie i korzystam z faktu, że słońce jest jeszcze tak nisko, że na podłodze jest cień. Wskoczyłam też w kostium kąpielowy, bo od kiedy jest ładna pogoda, staram się oswajać skórę ze słońcem, po ok. 30 minut dziennie. Ta metoda pozwala mi się zdrowiej i rozsądniej opalać latem, bo dla skóry nie ma nic gorszego, niż nagłe wystawienie jej na kilkugodzinne działanie słońca. 

Tydzień zaczęłam od wizyty na spotkaniu autorskim Marty z Codziennie Fit. Marta to chyba najbardziej pracowita osoba w polskiej blogosferze, a ta książka jest taką wisienką na torcie całej jej działalności. Jeśli dopiero zaczynacie nową, lepszą drogę, jaką jest zdrowy styl życia, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Choć i osoby bardziej „zaawansowane” znajdą w niej coś dla siebie. Książka jest pięknie wydana i przyjemnie się ją czyta 🙂

To był kolejny sprzyjający aktywności tydzień. Był więc slow jogging…

Chociaż kiedy zabiera się ze sobą psa, więcej w tym SLOW niż joggingu 😉 pies musi to i owo wywąchać i załatwić swoje potrzeby, a ja cały czas muszę mieć na nią oko. Ale przyznam, że po przejściu przez osiedle i dotarciu do parku jest już dobrze. Luna ładnie biegnie za mną krok w krok, nawet jest pewniejsza siebie niż na zwykłym spacerze. Robi nam się z tego fajny rytuał. A że super kondycji na tym nie zbuduję… Cóż, kondycja nie jest najważniejsza.

W tym tygodniu zaczęłam też sezon rolkowy. I tu znowu – przebrnięcie przez osiedle jest trudne… Krawężniki, nierówne chodniki, zjazdy z górki wprost na ulicę… To nie sprzyja początkującym rolkarzom, więc dojeżdżam autobusem do fajnej trasy, a potem zakładam rolki i  po wyjeżdżeniu się wracam przez ten cholerny tor przeszkód do domu. 

Do poruszania się po mieście najchętniej wybieram Veturilo. Do swojego roweru jeszcze nawet nie zaglądałam, nie wiem czy przetrwał zimę w rowerowni… Ale i tak przyznaję, że marzy mi się nowy. Jedyne co mnie powstrzymuje przed zakupem, to to, że nie mam gdzie go trzymać. Nie mogę zastąpić nim tamtego, bo tamten teoretycznie jest mojej mamy, jeździła na nim może całe 3 razy w życiu 😉 

A za jazdę na rowerze należy się nagroda 😉 kocham Vegestację! Choć z pewnością będę polować też na lody o smaku bzu lub róży w Limoni.

W tym tygodniu spróbowałam też jazdy na longboardzie. W przegapionych znajdziecie odcinek ZdrowoManii o tej aktywności. Mnie się bardzo podobało, jak Wojtek sobie kupi deskę, będę mu ją czasami podkradać. 

 

Spacery w tym tygodniu oczywiście też były, to nieodłączny element życia każdego psiarza. Bez względu na pogodę. 

Był też i balkoning, choć mój balkon nadal straszy obdrapaną farbą. Wygląda okropnie, ale teraz nie ma sensu go ruszać, czeka go niestety większy remont z wymianą podłogi. Pisałam o tym jakiś czas temu i choć nienawidzę remontów, chcę dostrzegać też jakieś plusy… Podłoga na balkonie była jedną z nielicznych, totalnie nietrafionych rzeczy zrobionych przez nas w tym mieszkaniu. Jest bardzo gładka, więc przy kontakcie z wodą zamienia się w lodowisko. Już nie raz wyrżnęłam orła na balkonie, a rok temu zrobiłam takie salto, że do dziś mam blizny na ręce. Nie wiem, jakim cudem się nie połamałam. 

To moje dzisiejsze śniadanie, przepis na te placuszki był na blogu, bardzo je polecam. 

W poniedziałek po południu niesamowicie się wkurzyłam. Poświęciłam tego dnia sporo czasu na przygotowanie posta w ramach współpracy, a potencjalny reklamodawca wycofał się z niej w ostatniej chwili. Długo zgłaszałam zastrzeżenia do czegoś, co miałabym zareklamować i kiedy w końcu zgłaszane przeze mnie błędy zostały poprawione, bez podania przyczyny wycofano się z dopiętej już w sumie na ostatni guzik współpracy. Być może chodziło o to, że nie zgodziłam się na pewne zapisy w poście, ale tego już się nie dowiem, bo szkoda mi już nawet minuty mojego czasu na kontakt z tak nieprofesjonalną firmą. No w każdym razie na osłodę wybraliśmy się na pizzę i dobre ciacha. 

Ależ byłam produktywna filmowo 😉

Foodbook, czyli co jem w ciągu dnia:

Najprostsze, najszybsze, najzdrowsze „ciasteczka”:

ZdrowoMania o longboardzie

Taneczna sobota, podczas nagrywania której prawie umarłam. 

Majowe „tu i teraz”. 

Naczelny prawnik blogosfery, czyli Wojciech Wawrzak organizuje bezpłatne webinary z Q&A. Jeśli nurtują Was jakieś kwestie związane z zakładaniem firmy, regulaminami, umowami, prawami autorskimi itp., koniecznie się zapiszcie 🙂

Odpicuj sobie Gmaila! Ja ostatnio trafiłam na ten artykuł i skorzystałam z kilku podanych w nim trików (m.in. cofania wysyłki wiadomości). Polecam 🙂

W tym tygodniu ukazały się dwa wywiady ze mną, jeden jest o zdrowym stylu życia i o mojej internetowej działalności od kuchni, a drugi porusza kwestie urodowe. 

Jaką matę do jogi wybrać – opowiada Gosia. 

To tyle na dziś. Miałam stresujący wieczór, więc nie jestem już w nastroju na dalsze wywody. Może jutro na Insta Stories opowiem Wam co się stało. Słonecznego i udanego tygodnia Kochani 🙂

Kategorie: Różne

W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. LifeManagerka.pl to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym.

  • Paulina K

    Luna jest takim uroczym pieskiem. Jaka to rasa?

  • U mnie jak na razie z aktywności króluje rower i spacery 🙂 Na rolkach nie umiem jeździć, choć kiedyś bardzo mi się marzyły. Fajnie, że Lunka towarzyszy Ci w Twoich aktywnosciach na dworze 🙂

  • Ale jaki Ty promieniejesz, Dziewczyno! 🙂 Wiadomo, słońce dobrze na Ciebie wpływa, więc mam podejrzenie, że to może być jego sprawka. No i szalejesz z taneczną sobotą, świetnie się patrzy na Twoją radość z tańca :).

    Co do słońca, to myślę, że masz absolutną rację. Nie można go unikać, ale trzeba podchodzić do wystawiania skóry bardzo ostrożnie i rozsądnie. Najważniejsze to zachować zdrowy umiar. Jak ze wszystkim ;).

  • Koło nas jest fajna trasa rolkowa, ludzie też podjeżdżają samochodem i wyciągają rolki z bagażnika 😀

  • Zawsze chciałam popróbować na Londboardzie 🙂 a rolki super! 🙂 Ja już w marcu rozpoczęłam sezon 🙂

  • stopthedot

    Ja wczoraj też byłam na rolkach, po ponad 2miesięcznej przerwie, bo pierwszy raz w tym roku jeździliśmy w marcu 😀 Zrobiłam 10 km. Chciałam 14, ale mi pękło kółko i muszę wymienić :/ a filmik z matami muszę koniecznie obejrzeć, bo na matach z decathlona (takie składane) po prostu się ślizgam :<
    P.S. Głodna się zrobiłam od tych zdjęć, jak zobaczyłam na fb te ciasteczka jabłkowe, to straaaasznie za mną chodzą 😀

  • W zeszłym roku wyciągnęłam rolki, na których nie jeździłam 2 lata. Kółka były kauczukowe. Daleko nie zajechałam, bo było tak ciepło, że ostatecznie kółka się roztopiły :p Ale to stare rolki były, więc ostatecznie zostały na śmietniku, a ja wróciłam do domu w butach. Całe szczęście,że je miałam ze sobą 😉

  • Świetny wpis:) uwielbiam Twoje przepisy:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/

  • Ja też tak jak ty staram się prowadzić zdrowy tryb życia i codziennie chodzić na jakieś zajęcia tupu fitness. Oby starczyło nam motywacji już na zawsze! 😀